niedziela, 26 lutego 2017

"Z każdym oddechem"- Maya Banks

 Autor: Maya Banks
Tytuł: Z każdym oddechem
Liczba stron: 320
Data wydania: 15 lutego 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Patrząc na tę absolutnie cudowną minimalistyczną okładkę spodziewałam się, że i treść mnie "porwie". Cóż, w tym przypadku było inaczej. Nie przemawia do mnie ta książka.
Jako bloger mam dużo obowiązków i uwierzcie mi, to, że trafiam na powieści, w których mało się dzieje wcale nie pomaga. Nie doszłam jeszcze do takiej wprawy by odkładać książkę jeśli mi się nie podoba (na szczęście powoli się to zmienia i coraz częściej odkładam pozycję jeśli mnie nudzi). Są też takie tytuły, którym daję drugą szansę z nadzieją, że w późniejszym czasie się rozkręci. Tak właśnie było z "Z każdym oddechem". Na to jednak musiałam długo czekać (w tym czasie mogłam sięgnąć po coś ciekawszego).
Eliza w swoim życiu wiele przeszła. Skrzętnie ukrywa swoją przeszłość, zmieniła nawet nazwisko w nadziei, że nie zostanie odnaleziona. Zapytacie- czego się boi?
Otóż była dziewczyną mordercy, przyczyniła się do jego aresztowania. Teraz powoli zaczyna zapominać o tym, co ją spotkało (wspomnienia nawiedzające ją co noc wcale nie są wesołe).
Informacja o tym, że Thomas zostaje zwolniony z więzienia spada na nią niespodziewanie i co tu dużo mówić- szokuje. Jak do tego podejdzie główna bohaterka. Co zrobi?
Zdradzę tylko, że nie oceniam zbyt dobrze jej wyborów. To, jak postąpiła dla mnie było dziwne i lekkomyślne.
"Z każdym oddechem" to pierwsza książka Mai Banks, którą miałam okazję przeczytać. Czy sięgnę po jej wcześniejsze powieści? Nie wiem, lecz jeśli są romanse czy powieści historyczne, to może warto dać szansę?

"Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie"- Katy Colins

Autor:  Katy Colins
Tytuł: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie
Liczba stron: 320
Data wydania: 15 lutego 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czasem bywa tak, że by poznać coś dobrego trzeba przełamać swoją niechęć. W moim przypadku niechęcią nie można nazwać niechęcią reakcji, jaką wywołała pierwsza książka Katy. Nie był to też wielki zachwyt. Rzekłabym, że "Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Tajlandia" to powieść należąca do gatunku "przeczytać i zapomnieć". Dlaczego więc zdecydowałam się poświęcić swój czas recenzowanej dziś powieści? Powodów jest kilka. Po pierwsze- często staram się sięgać po kontynuacje chociażby po to żeby sprawdzić czy dana powieść nadal nie wywołuje we mnie większych emocji. Po drugie- lubię być na bieżąco, zwłaszcza w przypadki serii.
Jaka jest więc moja opinia na temat książki "Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie"? Cóż... Nie spodziewałam się, że będzie tak dobrze. Poprzednia pozycja odrobinę mnie znudziła, a teraz? Teraz po prostu nie mogłam się oderwać! Okładka zachwyca kolorami, a treść wciąga, oj bardzo wciąga...Jak już wiemy z poprzedniej książki- główna bohaterka założyła biuro podróży, z którego usług mają osoby samotne. Jako że biznes dopiero się rozkręcał- Georgia wpadła w wir pracy. Tu Mała dygresja: rodzina i przyjaciele mają jej za złe, że wiele czasu i energii poświęca na życie zawodowe. Dla mnie nie jest to dziwne. Rozumiem ją i prawdę mówiąc kibicowałam jej by wszystko się udało.
Skąd Indie? Otóż po przeczytaniu negatywnej recenzji jednej z wycieczek przez nią organizowanych Georgia postanawia sprawdzić skąd taka opinia i czy naprawdę jej klienci są źle traktowani oraz niezadowoleni z wyjazdów. W tym celu sama wybiera się w podróż. Co z tego wyniknie?
Podsumowując: jestem ogromnie zaskoczona, że tak mi się podobała ta powieść (cały czas mając w pamięci poprzedni tom). Nie mogę się doczekać kolejnej pozycji z serii "Biuro Podróży Samotnych Serc" (którego tematyką będzie podróż do Chile). Już się na to cieszę!
Bardzo zaciekawił mnie wątek relacji Georgii i Bena. Nie, stop, wszystkie wątki były interesujące. Chyba nie potrafiłabym wybrać tego jednego, najważniejszego.
Polecam jako pozycję idealną na odpoczynek, odstresowanie się po ciężkim dniu.

"Barwy miłości. Zatracenie"- Kathryn Taylor

Autor: Kathryn Taylor
Tytuł: Barwy miłości. Zatracenie
Liczba stron:  368
Data wydania: 15 lutego 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Niedawno (niecały dwa tygodnie temu) swoją premierę miała kolejna książka Kathryn Taylor. Jako, że z powieściami tej autorki miałam same dobre wspomnienia, a właściwie rzec można, że fantastyczne to niewyobrażalnym było nie sięgnąć po tę pozycję. Czy dobry poziom się utrzymał, i czy dostałam to czego oczekiwałam? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Najpierw słów kilka o okładce. Bardzo, bardzo mi się podoba choć może to oklepany pomysł. Wiecie, seksowne buty i perły. Dawniej to kojarzyłam z powieściami Sylvii Day, dziś powoli się to zmienia i można zauważyć, że to coraz popularniejszy motyw okładkowy.
Co do treści to niestety spodziewałam się się czegoś innego, zupełnie innego. Zapowiedziano powieść erotyczną, tymczasem bardzo dużo miejsca poświęca się miłości jako uczuciu,a nie samemu aktowi miłosnemu. Pamiętając co działo się w poprzednich tomach- jestem odrobinę zawiedziona brakiem pieprzności.
To o czym piszę nie oznacza, że książka mi się nie podobała. Przeciwnie- otrzymujemy historię ciekawą i mocno wciągającą.
Sophie- nasza bohaterka jest znawcą sztuki. Pomaga pewnemu Włochowi uporządkować kolekcję by mógł ją sprzedać. To właśnie tam poznaje przystojniaka o imieniu Matteo. Ich relacje są trudne. Między nimi pojawiają się nieporozumienia, staje przeszłość. Czy autorka zdecyduje się na niestandardowe zakończenie?
Niezbyt lubię powieści łączące w sobie sztukę, Włochy i miłość. W przypadku "Barw miłości" muszę przyznać, że zainteresowały mnie wszystkie wyżej wspomniane wątki.

"Karuzela"- Agnieszka Lis

Autor: Agnieszka Lis
Tytuł: Karuzela
Liczba stron:  630
Data wydania: 11 stycznia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Przed lekturą spotkałam się z wieloma opiniami na temat "Karuzeli". Wszystkie, co do jednej były pozytywne. Taka sytuacja rzadko ma miejsce. Wiadomo- ile ludzi tyle opinii i trudno by jedna książka podobała się każdemu. A jednak Agnieszce Lis udało się tego dokonać.
Jestem pełna zachwytu. Książka sama się broni: jest bardzo ciekawa, wciągająca. Przeczytanie sześciuset stron zajęło mi... jeden dzień. Wszelkie obowiązki poszły w odstawkę, byłam tylko ja i Renata. Ja i rodzina bohaterki.
Książka wywołuje niesamowite emocje. Bardziej wrażliwi planując lekturę tej powieści powinni zaopatrzyć się w duże pudło chusteczek. Nigdy nie płaczę na filmach czy przy książkach, ale podczas czytania "Karuzeli" łza w oku parę razy się zakręciła. (obyło się jednak bez płaczu).
Recenzowana dziś przeze mnie pozycja porusza trudne tematy. Przeczytamy o miłości, o zadrach z przeszłości, o życiu rodzinnym, o przemijaniu i o walce z chorobą.
Renatę poznajemy w trudnym momencie jej życia: czuje się źle, jest ospała i osłabiona. Przez dłuższy czas odkłada wizytę u lekarza, a gdy już się na nią decyduje słyszy coś, co ścina ją z nóg i trzęsie jej światem. Co usłyszała od lekarza? Jak z tym poradzi sobie jej rodzina?
Tak właściwie to wszystkie wątki były ciekawe. Chyba nie potrafiłabym wybrać tego jednego, który najbardziej mnie zainteresował.
Jestem "zła" na autorkę, że tak szybko się skończyło. W tym przypadku sześćset stron to "pestka", tyle co nic. Z przyjemnością sięgnęłabym po kontynuację i przeczytała o dalszych losach jej rodziny i przyjaciół. Polubiłam ich.
Książkę serdecznie polecam. Jest naprawdę warta zakupu.

sobota, 25 lutego 2017

"Grzesiuk. Król życia"- Bartosz Janiszewski

Autor: Bartosz Janiszewski
Tytuł: Grzesiuk. Król życia
Liczba stron: 448
Data wydania: 31 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Lubię biografie. Często po nie sięgam, dlatego ważne dla mnie jest by czytało się je płynnie, lekko. Zawsze jestem pełna podziwu dla pracy, którą wykonał autor. Mogłoby się wydawać, że co to jest napisać wspomnienia z czyjegoś życia. Wystarczy przecież umieć słuchać, przeprowadzić kilka wywiadów. Otóż nie- dla autora to praca, której trzeba poświęcić wiele czasu, energii. To nie tylko pisanie, ale też sprawdzanie wiarygodności szczegółów, dbanie by wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Jak już wiecie- lubię taki typ literatury. Spieszę więc z zapewnieniami, że ta właśnie posiada cechy, o których wspominałam na początku. Jest ciekawa. Wciągająca.
Stanisław Grzesiuk to człowiek, którego przeżycia były interesujące. Urodził się na początku XX wieku, gdy był dzieckiem jego rodzina (oczywiście wraz z nim) przeprowadziła się do Warszawy. Pokochał to miasto.
Nie nam oceniać, ale Stanisław zarówno jako mały chłopiec, jak i wtedy gdy dorastał był nieustraszony. Nie zawsze robił rzeczy zgodne z prawem. Gdy wybuchła wojna trafił do obozu koncentracyjnego.
W książce jest również opis zmagań Stanisława z chorobą. Pobyt w obozie sprawił, że mężczyzna podupadł na zdrowiu. Zachorował na gruźlicę. Nasz bohater to człowiek, który się nie cacka, mówi prawdę, jak to naprawdę jest. Powstała książka z jego wojennymi wspomnieniami.
Podczas lektury w uszach brzmiała mi jedna z piosenek Grzesiuka "Felek Zdankiewicz". Bardzo ją lubię. Nawet teraz, gdy piszę tę recenzję w tle leci ten utwór.

"Kobiety wzdychają częściej"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Kobiety wzdychają częściej
Liczba stron: 404
Data wydania: 11 stycznia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jestem zła. Okropnie zła. Składają się na to różne powody: po pierwsze: myślałam, że to będzie już koniec opowieści o Zuzannie i wyjaśnią się wszelkie nieporozumienia. Nie nastawiłam się psychicznie na kolejne czekanie...
A wiecie o co jestem najbardziej zła? O zakończenie. Mogę się tylko domyślać co było w liście, który otrzymała główna bohaterka. I jak tu żyć? Jak trudno będzie tyle czekać na kolejną premierą!
Ale koniec śmiechów- chichów, żartów. Książka jest po prostu świetna. Czyta się szybko, a perypetie Zuzanny i innych mieszkańców Jaszczurek i wzruszają i bawią.
Szczególnie śmiechogenna jest postać mamy Zuzy. Kobieta jest hipochondryczką i wszędzie widzi swoją śmierć. To znaczy- nam, czytelnikom może być do śmiechu, ale takie osoby naprawdę istnieją i przebywanie w ich towarzystwie nie jest już takie wesołe.
Już sam początek jest "mocny"- Zuzanna ulega wypadkowi, od większych obrażeń i nieszczęścia ratuje ją dawny narzeczony.
Pamiętacie? W poprzedniej części Zuza narzekała na brak zainteresowania u męża. Teraz jest "zabawniej"- mieszka pod jednym dachem z mężem, a na dokładkę (bo nasza bohaterka to dobra dusza) przystojny wuefista mocno nią zainteresowany oraz wyżej już wspomniana dawna miłość. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Jak to się wszystko rozwinie?
Swoją drogą dziwię się, że Zuza w ogóle poświęcała swoje myśli nauczycielowi wuefu. Przecież sama mówiła, że jest kobieciarzem. Inaczej rzecz ma się z Teodorem- miłością sprzed lat. Wracają do niej dobre chwile.
Książka niesamowicie bawi, zdarzają się też wzruszające momenty. Tak właściwie to chyba nie mogę opisać żadnego wątku, który mi się podobał. Wszystko było ciekawe: i miłość Kasi i Tomka i przyjazd ekipy filmowej do Jaszczurek. Postać mamy Zuzy też. I główne wątki.
Podsumowując: od nowa zaczynam oczekiwanie na kolejną część perypetii Zuzanny. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać.
Tradycyjnie oczywiście muszę wspomnieć o okładce. Bardzo mi się podoba, a natężenie barw, ta czerwień- po prostu piękne.

"Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki"- Wojciech Młynarski

 Autor: Wojciech Młynarski
Tytuł: Od oddechu do oddechu. Najpiękniejsze wiersze i piosenki
Liczba stron: 480
Data wydania: 10 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Znów zemściło się na mnie to, że czasami na lekturę decyduję się całkiem w ciemno.
Tym razem, oprócz zbiorów tekstów spodziewałam się również biografii i zdjęć z rodzinnego archiwum  tego, jak się go nazywa, legendarnego barda. Niestety- odrobinę się rozczarowałam (a więc aby uniknąć takich sytuacji powinnam czytać to, co napisano w opisie pozycji). Skąd moje oczekiwania? Tego nie wiem i muszę przyznać, że nie rozumiem.
Bardzo podoba mi się okładka oraz wydanie. Takie książki powinno wydawać się w twardej oprawie! (i tak jest w tym przypadku).
Z lektory facebookowego profilu Wydawnictwa Prószyński i S-ka dowiedziałam się co nieco o akcji promocyjnej "Oddechu".
Było spotkanie z rodziną pana Wojciecha: córkami Agatą i Pauliną oraz synem Janem. Była też mały recital jego twórczości (wykonawcą utworów był jego syn, Jan Młynarski).
Taka właśnie jest tematyka recenzowanej dziś przeze mnie książki. To zbiór wszystkich utworów napisanych przez Wojciecha Młynarskiego. Przyjemnie się czyta.
Utwory ułożone są w kolejności chronologicznej.

poniedziałek, 20 lutego 2017

"Wybrany"- Urszula Sowińska

Autor: Urszula Sowińska
Tytuł: Wybrany
Liczba stron: 302
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papieowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo W Punkt
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zupełnie nie wiedziałam jak się zabrać do tej recenzji.. Książkę przeczytałam, nawet dosyć szybko (to znaczy, że jest ciekawa), jednak mam problemy z przelaniem myśli "na papier".
Myślę, że jest godna polecenia- opisuje życie wielu ludzi.
Staszek to młody mężczyzna, który zaczął swoją pierwszą pracę. Wydawać by się mogło, że powinien być zadowolony, tymczasem widzę, że jest coraz bardziej sfrustrowany. Dlaczego?
Już wyjaśniam- on po prostu nienawidzi pracy w supermarkecie. Nie jest osobą zadufaną w sobie, przeciwnie- nie boi się ciężkiej pracy sumiennie wykonuje swoje obowiązki. Trochę nie rozumiem jego rozterek- każda praca jest dobra jeśli otrzymuje się za nią pieniądze (pozwalające na przeżycie, nawet na minimalnym poziomie) oraz gdy pracodawcy nie stosują mobbingu.
Staszek w poszukiwaniu lepszego życia decyduje się na kontakt z dawnym kolegą. Liczy, że ten pomoże mu, zatrudni w swojej firmie.
Autorka opisuje pracę w supermarkecie. Pisze o ludziach zmuszonych by tam pracować sytuacją życiową oraz o kierownikach, z którymi nie da się porozumieć (mówię tu o sytuacji Ani- koleżanki Stasia). To, o czym czytam wydaje się nierealne: czy naprawdę można zwolnić kogoś za chwilowe odejście ze stanowiska pracy i przedstawienie szefostwu petycji w obronie koleżanki? Przyznam, że mocno zainteresowała mnie ta sprawa, więc poczytałam przepisy prawne. Mówią one, że można zwolnić kogoś kto organizuje nielegalny strajk. Czy tu miało to miejsce? Mi wydaje się, że nasi bohaterowie najpierw sięgnęli po najprostsze rozwiązanie: rozmowę z kierownictwem.
Staszka widzę jako chłopaka, który tworzy wokół siebie skorupę, której nikt nie pokona. Nie pozwala sobie na uczucie, miłość, na przyjaźń. Nie podoba mi się takie odgradzanie. Nie można tak żyć...

"Mój dziadek fałszerz. Tajemnica odkryta przez wnuczkę SS-mana, który kierował największym fałszerstwem w historii"- Charlotte Krüger

Autor:  Charlotte Krüger
Tytuł: Mój dziadek fałszerz. Tajemnica odkryta przez wnuczkę SS-mana, który kierował największym fałszerstwem w historii
Liczba stron: 432
Data wydania: 17 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


O II wojnie światowej i o obozowym życiu napisano już wiele. Dziś przychodzę do Was z recenzją książki o takiej tematyce, jednak odrobinę innej od wszystkich.
Autorka to wnuczka oficera SS. O tym, czym zajmował się dziadek dowiedziała się po jego śmierci.  Dziś postanowiła opowiedzieć nam co nieco o wydarzeniach sprzed niemal 80-ciu lat. Informacje czerpie z różnych źródeł: notatek Bernharda, prowadzi wywiady z ludźmi, którzy przeżyli obozy (oczywiście takimi, którzy mieli kontakt z Krugerem), rozmawia z rodziną.
Dziś potrafimy mówić tylko źle o osobach, które pracowały dla narodu niemieckiego. Bezsprzeczna jest ich wina- odbierali życie niewinnym osobom, dopuszczali się haniebnych czynów.  Jednak czy nie należy się im też współczucie?
Mi wydaje się, że tak. Większość z nich to młodzi chłopcy z głowami pełnymi ideałów, skłonni poświęcić życie dla ojczyzny. Czy my nie zrobilibyśmy tak samo? Łatwo mówić, oceniać gdy się nie jest w danej sytuacji. Czytając myślałam o rodzinach żołnierzy, funkcjonariuszy SS i uwięzionych w obozach.
Historia Charlotte pokazuje drugą stronę medalu:autorka pisze jak wyglądało jej życie z piętnem wiedzy że jej dziadek dowodził oszustwem, największym w dziejach fałszerstwem pieniędzy. Mogę się tylko domyślać, że niniejsza książka to próba pogodzenia się z tym.
Pozostaje mi zostawić Was z pytaniami: czy można usprawiedliwić coś takiego? Czy można wybaczyć?

poniedziałek, 13 lutego 2017

"Układanka z uczuć"- Małgorzata Garkowska

Autor: Małgorzata Garkowska
Tytuł: Układanka z uczuć
Liczba stron: 328
Data wydania: 25 sierpnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po usłyszeniu opinii mojej koleżanki na temat "Układanki z uczuć" postanowiłam jak najszybciej zmierzyć się z tą lekturą. Nie wiem czy słysząc zachwyty nad powieścią czy z innego powodu- nie czułam wielkiego przyciągania. Co prawda okładka jest przepiękna, za nią należą się wielkie brawa i ocena celująca.  Nawet gdy zaczęłam czytać byłam pełna dobrych przeczuć. To wszystko powinno przełożyć się na dalsze strony, ale im dalej tym dla mnie gorzej. Zapytacie dlaczego. Już wyjaśniam.
Powodem takiego stanu była główna bohaterka. Momentami chciałam podejść, potrząsnąć nią i powiedzieć kilka niemiłych słów na temat jej zachowania. To ciągłe przepraszanie, nawet gdy ktoś nie miał racji, ta uległość i ciągłe tłumaczenie występków męża na jego korzyść by się nie rozstać po prostu ogromnie działały mi na nerwy.
Wiem jednak, że to dobra reakcja, świadczy o tym, że książkę przeczytałam i że wywarła na mnie duży wpływ. Agnieszka to młoda dziewczyna. Sama jest mieszkanką wsi, jednak gdy poznaje Pawła jej życie bardzo się zmienia. Gdy go poślubia- jest jak w bajce, prawda?
Wyprowadzę Was z błędu. Cała ta piękna otoczka to tylko pozory. Widok dla innych.
W ich związku brakuje miłości. Dla Agnieszki seks nie jest przyjemnością, a obowiązkiem, na którego spełnienie powinna być zawsze gotowa. Dodatkowo w świadomości ciągle pojawia się rysa- kłótnia z matką i jej brak kontaktu. brak obecności na ślubie młodych. Zupełnie nie rozumiem takiego postępowania, może przeoczyłam jego wyjaśnienie, ale zapytam: co strasznego może zrobić córka (taka jak Agnieszka) by matka tak ją potraktowała?
Czy małżonkom uda się przezwyciężyć kryzys w związku? A może znajdą nowych partnerów i pójdą oddzielną drogą niczego nie ratując?
Zapraszam do lektury, rozwiążecie zagadkę bo ja nic nie zdradzę.
Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Zysk i S-ka jest otwarte na debiutantów. Dzięki temu mamy szansę poznawać ciekawe powieści.

"Listy z dziesiątej wsi"- Agnieszka Olszanowska

Autor: Agnieszka Olszanowska
Tytuł: Listy z dziesiątej wsi
Liczba stron: 296
Data wydania: 7 lipca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bywa, że nie zwróci się uwagi na coś dopóki ktoś inny nas nie nakieruje. W natłoku obowiązków recenzenckich na "Listy z dziesiątej wsi: rzuciłam pobieżnie okiem  obiecując sobie, że zaraz ją przeczytam. To "zaraz" "odrobinę" się przeciągnęło, a ja przypomniałam sobie o niej za sprawą koleżanki, zapalonej książkoholiczki, takiej jak ja. Teraz pluję sobie w brodę, że zrobiłam to tak późno.
Książka niesamowicie mnie wciągnęła. Beata, główna bohaterka wraca wraz z dziećmi do rodzinnego domu. Życie jej nie oszczędzało- na wieś przyjeżdża po zdradzie męża. Obszedł się z nią strasznie, a co gorsza- uznał, że to "dobra okazja" by i z dziećmi się nie kontaktować (i nie płacić alimentów).
Początkowe dni są trudne- Beata zmaga się z załamaniem po odejściu  męża. Jak wiemy- kobiety są silne, a więc w miarę upływu czasu rany się zabliźniają (choć nie znikają całkiem), życie zaczyna biec normalnym torem. Główna bohaterka znajduje nawet pracę. Z szefem, który jest w jej wieku zaczynają łączyć ją przyjacielskie stosunki. Czy wydarzy się między nimi coś więcej?
Od samego początku zastanawiałam się skąd tytuł. Przez długi czas nie było to wyjaśnione. Później zaś zostaliśmy świadkami gdy Brata i Paweł czytali listy, które babcia bohaterki wymieniała z pewnym księdzem. To był bardzo ciekawy wątek, a ja czułam się trochę jak intruz podczas lektury wyżej wspomnianych listów.
Ale w moim przypadku recenzja by nie była recenzją gdyby nie pojawił się chociaż jeden minus. Na koniec spotkało mnie ogromne rozczarowanie. Przerwano w takim momencie, że byłabym bardzo zła gdyby nie było kontynuacji. Bardzo zła... Na szczęście premierę kolejnej książki Agnieszki Olszanowskiej, "Tajemnica dziesiątej wsi" na półkach księgarń pojawi się już za miesiąc, 16 marca.
Zawsze musi być jakieś "ale", prawda? Tym razem, mimo, że książka wciągająca to postać i postępowanie brata Beaty trochę mnie denerwowało. Wiem jednak, że wiele rzeczy robił z miłości do siostry..
Polecam.

 

"Mogło być inaczej. Prawdziwa historia rodziców, którzy zrobili wszystko, by ocalić córkę"- John Brooks

Autor:  John Brooks
Tytuł: Mogło być inaczej. Prawdziwa historia rodziców, którzy zrobili wszystko, by ocalić córkę
Liczba stron: 192
Data wydania: 19 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Porażająca, a zarazem przerażająca książka. To relacja adopcyjnego ojca. Na początku byłam zła, że od razu od napisano o pewnym wydarzeniu, jednak w miarę czytania utwierdzałam się w przekonaniu, że tak trzeba było postąpić.
John i Erica to rodzice Casey. Adoptowali ją gdy była niemowlęciem. Choć są Amerykanami- adopcja odbywała się w Polsce.
Narrator, czyli ojciec dziewczyny ze szczegółami wprowadza nas w swoje życie rodzinne. Opisuje jak to się stało, że Casey została ich córką, jak przeszli proces adopcyjny. Jeśli ktoś myśli, że po tym jak z dziewczynką przyjechali do Ameryki ich życie było usłane różami- myli się. To nie tak, że każdy adopcyjny rodzic przechodzi przez trudności, ale "Mogło być inaczej" na pewno zwraca uwagę i na tę trudniejszą stronę rodzicielstwa. Książka opisuje walkę rodziców o córkę, próbę zmierzenia sę z jej lękami, krnąbrnym zachowaniem.
Do wychowywania dzieci tak naprawdę nie można się przygotować, ale ta pozycja na pewno zwróći uwagę na niektóre rzeczy.
Na początku pisałam, że jest to pozycja przerażająca. Zdania nie zmienię. Podczas czytania siedziałam jak zamurowana. Nie mogłam się ruszyć, nie mogłam odłożyć dopóki nie dotarłam do ostatniej strony.
Tragiczne jest to, co dzieje się w naszym kraju. Niedawno media obiegła wieść, że jedna z agencji zajmujących się adopcjami zagranicznymi nie dostała pozwolenia na dalsze działanie, współpracę na rzecz adopcji zagranicznych. Zamyka się ją. Pozostaną tylko dwie, katolickie- które nad wywiad z przyszłymi rodzicami przedkładają wywiad czy żyje się zgodnie z dekalogiem. . Kto teraz pomoże tym bezbronnym, którzy na znalezienie rodziny w Polsce szans nie mają?

czwartek, 9 lutego 2017

"Koncert cudzych życzeń"- Izabella Frączyk [t.1]

Autor: Izabella Frączyk
Tytuł: Koncert spełnionych życzeń
Liczba stron: 320
Data wydania: 17 stycznia 2017 r. [t. 1]
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Izę Frączyk miałam okazję poznać osobiście. Do dziś czasem wymieniamy wiadomości. Lubię czytać książki przez nią napisane, jednak gdy podczas jednej z rozmów powiedziała, że o los "Koncertu cudzych życzeń" się nie obawia bo to kawał dobrej roboty- uśmiechnęłam się pod nosem- która matka nie chwali swojego dziecka. Oj, nie wiedziałam wtedy co czynię. Gdy już udało mi się przysiąść nad książką i poświęcić lekturze- dowiedziałam się o czym mówiła. I że bez względu na porę- czytać musiałam.
"Koncert cudzych życzeń" to książka idealna by się odstresować po ciężkim dniu. Sprawia, że można zapomnieć o otaczającym świecie. Momentami wzrusza, czasem bawi. Muszę przyznać, że trudno ją czytać po cichu, wybuchy śmiechu zdarzały się często choć sytuacja głównej bohaterki była nie do pozazdroszczenia. Magdalenę, bo to o niej mowa, poznajemy w trudnym dla niej momencie życia- gdy traci pracę. Jak to się mówi- jak nie urok to przemarsz wojsk, a nieszczęścia chodzą stadami toteż na utracie zatrudnienia się nie kończy. Pojawiają się jeszcze kłopoty jej męża w pracy i konieczność przyjęcia teściowej pod swój dach. Jak z tym wszystkim poradzi sobie Magda?
Moje wyobrażenia trochę się różnią od tego co się wydarzyło, jak było. Magdę wyobraziłam sobie jako osobę mocno "zafiksowaną" na punkcie koni, tymczasem jest odrobinę inaczej. Ona dopiero poznaje te zwierzęta, po długiej chwili braku kontaktu z nimi.
Muszę powiedzieć, że koniec okazał się dla mnie odrobinę przewidywalny.
Podsumowując: na pewno sięgnę po kolejne tomy tej wspaniałej trylogii. Mega wciąga, mocno ciekawi, czego więcej chcieć?

"Ucieczka"- Aleksandra Kowalska

Autor: Aleksandra Kowalska
Tytuł: Ucieczka
Liczba stron: 248
Data wydania: 19 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Cienka, niepozorna książeczka, a kryje w sobie bagaż emocji. Nie spodziewałam się tego po niej. Myślałam, że znów będzie o miłości, o rozczarowaniach między kochankami. Tymczasem prawda jest zupełnie inna.
Paulina to kobieta po sześćdziesiątce, która niedawno pokonała chorobę, raka. Powinna się cieszyć, korzystać z życia, tymczasem ona czekając na wyjście męża do pracy planuje samobójstwo. Co ją popycha do tego? Czy uda się jej zrealizować ten straszny plan?
Książka to relacja dwóch osób. Jedna to oczywiście Paulina, która pisze o swoich uczuciach i o tym co robi oraz dlaczego. Druga osoba to jej syn. Mężczyzna mieszka w Kanadzie, tam ma swoją pracę i rodzinę. Gdy tajemniczy informator mówi mu o planach matki ten bez chwili wahania rzuca wszystko i nie zważając na koszty oraz protesty żony leci do Polski powstrzymać matkę przed ostatecznością. Czy zdąży? Czy mu się uda?
Książka nie jest zwykłą opowieścią. Daje pogląd na jedną sprawę z różnych punktów widzenia. Pokazuje, że  coś co dla jednej osoby może być błahe, dla innej niekoniecznie. Dużo mówi się o miłości i o jej roli w życiu. Jaki wpływ na człowieka może mieć rezygnacja z uczucia?
Bardzo mi się podobało. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, byłam ciekawa jak rozwiążą się ich problemy.

"Osaczenie"- Carl Frode Tiller

Autor: Carl Frode Tiller
Tytuł: Osaczenie
Liczba stron: 368
Data wydania: wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie lubię pisać takich recenzji. Z chęcią napisałbym, że mi się nie podoba i nie rozwijałabym dalej tematy. Niestety- nie mogę tak.
Nie trafiła do mnie ta powieść. Trudno mi przeniknąć w świat przedstawiony, nie przyciąga mnie do siebie. Trudno też jest zorientować się, kto jest w danej chwili narratorem. Otóż imię tego, kto jest w danej chwili się wypowiada jest na samym dole wydrukowane małą szarą czcionką. Nie rzuca się to w oczy. Nie przyszłoby mi do głowy tam tego szukać (znalezione przez przypadek).
Opis na tylnej okładce zachęca do przeczytania. Brzmi ciekawie. To moja subiektywna opinia- spodziewałam się czegoś ciekawego,a wyszło jak wyszło, rozczarowałam się.
Gdzieś mignęło mi, że to pierwszy tom serii. Zwykle daję autorowi drugą szansę, ale jeśli to z kontynuacją to prawda to podziękuję. Nie przemawia do mnie twórczość Carla Frode Tillera.
Żeby nie buło, że piszę tylko o samych minusach: bardzo podoba mi się okładka oraz to, że książka została wydana w twardej oprawie.

"Dziennik Bridget Jones. Dziecko"- Helen Fielding

Autor: Helen Fielding
Tytuł: Dziennik Bridget Jones. Dziecko
Liczba stron: 304
Data wydania: 21 listopada 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki

Wspomnienia, ach te wspomnienia. To dzięki nim zdecydowałam się sięgnąć po kontynuację , najnowszą część przygód Bridget Jones. Gdzieś tam w czeluściach internetu widziałam, że chyba pominęłam jeden tom. Obiecuję to kiedyś nadrobić. Kiedyś...
Powieści Helen Fielding cenię sobie za tę niesamowitą lekkość. Cudownie się czyta (chociaż i filmy są fantastyczne). Bridget ujmuje mnie swoją osobą, czasem wzrusza, jednak częściej bawi.
Mam szczęście, że książkę czytałam samotnie w domu. Przynajmniej nikt się na mnie dziwnie nie patrzył kiedy momentami wybuchałam śmiechem. Nie dało się inaczej, "przepychanki kogutów" czyli Marka i Daniela, a czasem i zachowanie, przemyślenia głównej bohaterki po prostu bawiły mnie.
Bridget rozstała się z Markiem, jednak pewnego razu na chrzcinach dzieje się między nimi coś więcej niż przyjacielska rozmowa. Jednak mężczyzna stwierdza, że mimo to nie mogą być razem. Tak mocno to rani bohaterkę, że poszukując potwierdzenia swojej wartości spędza noc z Danielem (który nadal na nią działa). Można się domyśleć co będzie dalej, chociażby patrząc na tytuł, prawda? No właśnie.
Książka jest świetna, chociaż momentami postępowanie bohaterów mnie irytowało. Wiem jednak, że łatwo mówić teoretycznie, gdy nigdy nie było się w danej sytuacji.
Czytając przed oczyma mam adaptację filmową i gdy mówi się o Bridget widzę Renée Zellweger, o Marku- Colina Firth'a, a Daniel ma twarz mojego ulubionego aktora- Hugh Granta.
Podsumowując- polecam, idealna pozycja do odpoczynku, odstresowania się po długim, ciężkim dniu.

wtorek, 7 lutego 2017

"Kolejny rozdział"- Agata Kołakowska

Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Kolejny rozdział
Liczba stron: 392
Data wydania: 2 lutego 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Och! Co to za książka! Wprawdzie nie powinnam się dziwić bo dla mnie powieści Agaty Kołakowskiej są gwarancją miło spędzonego czasu, ale ta autorka co i rusz mnie zaskakuje!
Tym razem wspięła się na wyżyny pisarstwa, stworzyła coś naprawdę niebanalnego. Bohaterką jest Kalina- pisarka oraz Maciej- redaktor jej książki.
Pewnego dnia na skrzynkę e-mail Macieja przychodzi wiadomość, która, nie będzie przesadą jeśli powiem, wywraca życie tych dwojga do góry nogami. Jako, że mężczyzna jest redaktorem nie powinno nikogo dziwić, że otrzymuje rozdział książki. Sęk w tym, że opisuje ona szczegóły z jego życia- takie ściśle chronione i te, o których jeszcze nie wiedział. On i Kalina stali się bohaterami przedziwnej opowieści.
Ta sprawa miała duży wpływ na ich życie zarówno zawodowe jak i osobiste. Swoją energię poświęcił ns odkrycie, kto jest autorem kolejnych rozdziałów.
Fenomenalnie się czyta! Wprawdzie, jak się okazało, już na początku rozszyfrowałam zagadkę, ale autorka swoją opowieść prowadziła tak umiejętnie, tak zgrabnie przerzucała odpowiedzialność z jednej osoby na drugą, że do końca nie wiedziałam kto był tym tajemniczym pisarzem...
Na początku byłam trochę zasmucona, że niewiele się dzieje, ale na szczęście później akcja się rozkręca. Brakuje mi tylko dalszego poprowadzenie niektórych wątków, na przykład tego dotyczącego reakcji Kaliny z siostrą.
W przeczytaniu powieści przedpremierowo (bo czytałam przed premierą, a recenzja pojawia się dopiero dziś) widzę jeden minus. Znów trzeba czekać na kolejną powieść. Mogłabym czytać i czytać...

poniedziałek, 6 lutego 2017

"Złota godzina"- Sara Donati

Autor: Sara Donati
Tytuł: Złota godzina
Liczba stron: 868
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Nareszcie! Trochę to trwało zanim przeczytałam tę książkę, i co tu ukrywać- na jakiś tydzień przywiązała mnie do siebie. Czułam, że nie mogę zacząć nic nowego dopóki jej nie przeczytam. Czy żałuję tego, że po nią sięgnęłam?
Absolutnie nie! Co lepsze- zrobiłabym to po raz drugi bowiem naprawdę mi się podobało. Z przyjemnością sięgnę więc po inne książki Sary Donati (o ile się pojawią). Pokusiłabym się o stwierdzenie, że recenzowaną dziś przeze mnie pozycję można zaliczyć do bestsellerów.
Jest to ciężka lektura- zarówno pod względem gabarytu (864 strony swoje ważą), jak i tematyki (temat nie jest taki do "połknięcia", nie można się delektować lekturą). Bardzo zaciekawił mnie temat poruszony przez autorkę. Bohaterkami są dwie kuzynki pracujące jako lekarki. W czasach, o których mowa kobiety rzadko pracowały zawodowo, jeszcze rzadziej jako medycy. Dla nich przeznaczona była inna rola. Miały zajmować się domem, rodzić dzieci i być posłuszne mężom. Dziś dla nas wydaje się to nie do uwierzenia, ale dawniej panie nie miały nic do powiedzenia. To mężczyźni byli panami i władcami, mogli decydować o wszystkim.
Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w "Złotej godzinie". Nasze bohaterki pracują jako lekarki w bardzo trudnych czasach- gdy o antykoncepcji niewiele się mówi, a mężczyzna nie zważa na protesty żony, seks uznając za jej obowiązek. Wielu nie patrzy na zdrowie czy możliwości żon. Dostęp do środków zapobiegania ciąży jest fatalny, zaś za pomoc w rozwiązaniu "problemu" są kary. Zdesperowana kobieta jest skłonna wiele zrobić by osiągnąć cel. I takie osoby wykorzystują niedouczeni lekarze ogłaszający się w gazetach "wywołujący miesiączkę".
Właśnie takie panie krzywdzi rzeźnik, który zabieg aborcji wykonuje tak niewprawnie, że wcześniej czy później następuje śmierć pacjentki.
Nasze bohaterki Sophie i Anna Savard pomagają policji i prowadzą śledztwo w tej sprawie. chcą wyśledzić winnego i sprawić, że nikogo już nie skrzywdzi. Jest też drugi wątek: zaginięcia dzieci.
Powieść, jak już wspominałam- jest ogromnie ciekawa. Wciąga. Można poczytać o pracy lekarza w XIX stuleciu, znajdzie się też wątek miłosny.
Autorka wykonała bardzo dobrą pracę- powieść jest spójna i realistyczna. Przerażające jest to, co musiały przeżywać te kobiety, jednak z coraz większym niepokojem śledzę dzisiejsze doniesienia medialne. Całkiem prawdopodobny wydaje się powrót aborcji do podziemi (niemożność jej wykonania gdy ciąża zagraża życiu matki lub pochodzi z gwałtu). Zadaję sobie pytanie- do czego to wszystko zmierza?
Polecam.