Autor: Robert T. Morris
Tytuł: Na ostrzu skalpela. 50 lat z życia chirurga
Liczba stron: 448
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki
Czasami lubię sięgnąć po książkę związaną z medycyną. Nigdy nie jest to jednak książka popularnonaukowa, tylko poradnik lub opowieść o postępie tej dziedziny. Zresztą- to nie pierwsza pozycja, na ten temat, którą zdarzyło mi się przeczytać- na moim blogu znajdziecie również recenzję książki "Ginekolodzy" Jürgena Thorwalda.
Sięgając po "Na ostrzu skalpela..." w pamięci miałam wyżej wspomnianą pozycję mając nadzieję, że czeka na mnie coś podobnego. Jednak dziś opisywana książka to biografia znakomitego chirurga żyjącego na przełomie wieków (dokładniej rzecz biorąc- XIX i XX).
To bardzo ciekawa pozycja, jednak odrobinkę mnie rozczarowała. Zabierając się za lekturę miałam nadzieję, że dużo miejsca poświęci się opisowi przypadków chorobowych i temu jak sobie z nimi radzono, jednak niestety- pierwsze skrzypce grały wydarzenia z życia sławnego chirurga, kolejne- postęp medycyny, a dopiero na końcu- wyżej wspomniane choroby.
Z jednej strony- trudno dziś uwierzyć, jak dawniej zajmowano się choroby oraz jak ogromna rewolucja dokonała się w ciągu ostatniej setki lat. Ciężko czytać o tym co musieli przeżywać Ci ludzie oraz jak wielu ich zginęło wykrwawiając się lub nie otrzymując pomocy co wynikało z braku wiedzy. Z drugiej strony- z zaciekawieniem czytałam o tym powolnym rozwoju medycyny, o operacjach wyrostka robaczkowego czy jajowodów, które już nie były wyrokiem na śmierć,a tylko- przypadkiem medycznym. Wielką rolę odgrywały promienie X- dzięki temu można było dokładnie obejrzeć między innymi złamania (czy nie ma odprysków kostnych uniemożliwiających prawidłowy zrost kości). Pozycja została podzielona na XVII rozdziałów, które dotyczyły między innymi honorariów za zabiegi czy pracy doświadczalnej.
Jako, że jest to książka z elementami biografii, w dodatku posiadająca wiele stron (438)- spodziewałam się, że jej lektura zajmie mi dłuższy czas. Co mnie zaskoczyło- wcale się tak nie stało, czytało się ją lekko i przyjemnie. Był tylko malutki minus- jej waga.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia medycyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia medycyny. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 września 2019
środa, 16 marca 2016
"Ginekolodzy"- Jürgen Thorwald
Autor: Jürgen Thorwald
Tytuł: Ginekolodzy
Liczba stron: 352
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Z ulgą zamknęłam tę książkę po przeczytaniu ostatniej strony. Nie chodzi o to, że była to pozycja zła i nie warta czytania, o nie! Po prostu dotarło do mnie jak wielkie szczęście mamy żyjąc w tych czasach.
"Ginekolodzy" to pierwsza książka Jürgena Thorwalda, którą miałam okazję przeczytać- do "Stulecia chirurgów" i "Triumfu chirurgów" jeszcze nie dotarłam.
Nietrudno domyślić się, o czym jest ta pozycja. To wielka dawka historii zawodu ginekologa. Możecie pomyśleć sobie: nuda! Po cichutku powiem, że przez krótką chwileczkę również tak myślałam. Otóż nie ma się czego obawiać- autor temat mocno naukowy, historię przedstawia czytelnikowi w sposób przystępny, interesujący.
Jak już wspomniałam, mamy niebywałe szczęście. Mamy dostęp do lekarzy różnych specjalności, operacji, leków. Coś, co dla nas jest lekką chorobą, kiedyś było śmiertelne. Włos się na głowie jeży czytając o braku dostępu do znanych dziś narzędzi chirurgicznych czy braku wiedzy na tematy dla współczesnych ludzi oczywiste.
Nie myto rąk- skutkiem czego pacjentki umierały po zakażeniach bakteriami, swoje żniwo zbierały też komplikacje poporodowe.
Książkę Jürgena Thorwalda uważa się za kontrowersyjną i chyba trzeba się z tym zgodzić. Mężczyźni pracujący jako ginekolodzy, prowadzący badania, które miały na celu zwiększenie szans na przeżycie [po porodach czy w związku z chorobami), mieli zawsze pod górkę.
Czy wyobrażacie sobie, że lekarz ginekolog nie mógł patrzeć na miejsce badanie (zasłaniano zasłonką). Nie mogli również szukać rozwiązań mających uśmierzyć ból porodowy bowiem było to nieczyste i niezgodne z nauką Kościoła.
Z zaciekawieniem przeczytałam tę książkę. Lubię powieści, które opowiadają o dawnych czasach, o tym jak żyli zwykli ludzie.
Tytuł: Ginekolodzy
Liczba stron: 352
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Z ulgą zamknęłam tę książkę po przeczytaniu ostatniej strony. Nie chodzi o to, że była to pozycja zła i nie warta czytania, o nie! Po prostu dotarło do mnie jak wielkie szczęście mamy żyjąc w tych czasach.
"Ginekolodzy" to pierwsza książka Jürgena Thorwalda, którą miałam okazję przeczytać- do "Stulecia chirurgów" i "Triumfu chirurgów" jeszcze nie dotarłam.
Nietrudno domyślić się, o czym jest ta pozycja. To wielka dawka historii zawodu ginekologa. Możecie pomyśleć sobie: nuda! Po cichutku powiem, że przez krótką chwileczkę również tak myślałam. Otóż nie ma się czego obawiać- autor temat mocno naukowy, historię przedstawia czytelnikowi w sposób przystępny, interesujący.
Jak już wspomniałam, mamy niebywałe szczęście. Mamy dostęp do lekarzy różnych specjalności, operacji, leków. Coś, co dla nas jest lekką chorobą, kiedyś było śmiertelne. Włos się na głowie jeży czytając o braku dostępu do znanych dziś narzędzi chirurgicznych czy braku wiedzy na tematy dla współczesnych ludzi oczywiste.
Nie myto rąk- skutkiem czego pacjentki umierały po zakażeniach bakteriami, swoje żniwo zbierały też komplikacje poporodowe.
Książkę Jürgena Thorwalda uważa się za kontrowersyjną i chyba trzeba się z tym zgodzić. Mężczyźni pracujący jako ginekolodzy, prowadzący badania, które miały na celu zwiększenie szans na przeżycie [po porodach czy w związku z chorobami), mieli zawsze pod górkę.
Czy wyobrażacie sobie, że lekarz ginekolog nie mógł patrzeć na miejsce badanie (zasłaniano zasłonką). Nie mogli również szukać rozwiązań mających uśmierzyć ból porodowy bowiem było to nieczyste i niezgodne z nauką Kościoła.
Z zaciekawieniem przeczytałam tę książkę. Lubię powieści, które opowiadają o dawnych czasach, o tym jak żyli zwykli ludzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


