piątek, 30 listopada 2018

"Adam"- Agata Czykierda- Grabowska

Autor: Agata Czykierda- Grabowska
Tytuł: Adam
Liczba stron: 448
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania książka)


"Adam" to nie pierwsze spotkanie z powieściami Agaty Czykierdy- Grabowskiej. "Jak powietrze", "Wszystkie twoje marzenia" skradły moje serce. Czy tak samo było z dziś recenzowaną książką?
Rzadko kiedy brakuje mi słów, ale teraz tak naprawdę nie wiem co napisać... Jeszcze zanim zabrałam się za lekturę "Adama" spotykałam się z opiniami, że zakończenie rozbija, a książka jest bardzo wzruszająca. Jak było u mnie? Czy książka to bestseller?
Zacznę od tego, że książka mi się podobała, ale nie pojawiły się u mnie łzy, przeciwnie- uważam, że za dużo jest tych wzruszeń, wątków mających czytelnika chwycić za serce. Po tej książce widzę, że łatwo z tym przesadzić.
O niektórych minusach już napisałam, teraz wspomnę o czymś wyjątkowym- o bajkach, które opowiada narratorka pewnej małej dziewczynce- są one urocze i ciekawe, ma się ochotę na więcej i więcej.
"Adam" to powieść ciekawa, opowiadającej losy dwojga młodych ludzi- Adama, którego życie nie rozpieszczało oraz bezimiennej dziewczyny (uwierzycie, że jej imię nie padło ani raz?). Młody chłopak po śmierci matki trafia do rodziny zastępczej by doczekać 18-tych urodzin, zaś dziewczyna jest córką jego opiekunów. Samotność obojga sprawia, że zbliżają się do siebie i powierzają największe sekrety.
Autorka postawiła na narrację pierwszoosobową. W przypadku tej powieści to dobry wybór.
Jestem ogromnie rozdarta. Nie wiem jak ocenić tę książkę- z jednej strony momentami nie mogłam się od niej oderwać, z drugiej zaś, jak już wyżej pisała jest bardzo dużo wątków mających za zadanie chwytać za serce. A jeśli dodam jeszcze, że nie pochwalam niektórych decyzji bohaterów i uważam, że nie powinny mieć miejsca? (wiem, prosto mówić, gdy się czegoś nie doświadczyło...).
Jedno jest pewne- nie w głowie mi zniechęcenie Was do tej powieści. Przeciwnie, bardzo zachęcam do przeczytania i podzielenia się ze mną opinią. Czy "Adam" skradł Wasze serce? A może to najbardziej nieudana powieść Agaty Czykierdy- Grabowskiej?

czwartek, 29 listopada 2018

"Nigdy nie mówię ngdy"- Marta W. Staniszewska [patronat]


Autor: Marta W. Staniszewska 
Tytuł: Nigdy nie mówię nigdy
Liczba stron: 270
Data wydania: 29 listopada 2018
Forma: ebook
Wydawnictwo: Wydawnictwo Psychoskok
Źródło: egzemplarz recenzencki



Dawno, dawno temu… Wróć! Jakieś dwa- trzy lata temu na zorganizowanej przez blogerki na Warszawskich Targach Książki loterii miałam okazję wylosować książki napisane przez panią Martę. Wtedy jeszcze nie czytywałam „takich” książek. To właśnie między innymi dzięki „Nigdy cię nie zapomniałam” i „Nigdy nie pozwolę ci odejść” przekonałam się do tego gatunku.
Książki tej autorki są wyjątkowe. Ciekawe, wciągające, mocno pieprzne ale nie wulgarne. To jest bardzo ważne bo bardzo łatwo jest przesadzić w opisywaniu miłosnych uniesień. Wulgarność nie pomaga takim książkom, lecz lekki.. pieprzyk- zdecydowanie tak! W książce Marty W. Staniszewskiej jest wszystko wyważone, w idealnych proporcjach.
Główną bohaterką jest Samantha, szefowa pewnej firmy, która zajmuje się projektowaniem. Swojej pracy poświęca dużo czasu i wysiłku. Można by powiedzieć, że na nic innego, na przykład na miłość nie ma już czasu. Niestety to nie takie proste- ona nie ma ochoty na bliższe relacje, nie chce się angażować, mężczyźni potrzebni są jej tylko do seksu. Czy znajdzie się ktoś, kto to zmieni?
Oczywiście, jak się można spodziewać- pojawia się ktoś, kim Samantha się zamracza. To książę z bajki 9jakże inaczej!)- bogaty właściciel hoteli. Mimo to, lektura jest wciągająca bowiem okazuje się, że nasza bohaterka mocno broni się przed miłością. Dlaczego tak jest?
Czytam wiele powieści, dlatego coraz częściej pojawia działanie intuicji oraz przewidywanie co się wydarzy. Tu tak było, ale mimo to ta wyżej wspomniana przewidywalność nie przeszkadzała mi. Wydaje mi się, że wpływ na to miała książka, poruszane wątki  oraz to, że bardzo cenię tę autorkę.
Ach! Polecam bardzo! Niby romans (a to gatunek niezbyt lubiany, porównywany do harlequinów), ale z klasą i jak wyżej wspomniałam- z leciutkim pieprzykiem i ciekawymi wątkami.  I jeszcze jedno- niegdy nie mów nigdy… dla romansów, niektóre są naprawdę warte uwagi.

piątek, 23 listopada 2018

"Pyszne kolacje"- Anna Starmach

Autor: Ania Starmach
Tytuł:  Pyszne kolacje
Liczba stron: 160
Data wydania: 22 października 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie wiem, gdzie po raz pierwszy zobaczyłam książkę kucharską Ani Starmach. Czy było to w internecie, czy może u koleżanki? Nieważne.
Poprzednie, pożyczone od koleżanki książki tej słynnej kucharki zainteresowały mnie mocno ponieważ dania w nich przedstawione były łatwe w przygotowaniu, ciekawe, niby proste a eleganckie, takie, którymi można podjąć gości.
Czy i "Pyszne kolacje" są takie? Ze smutkiem muszę powiedzieć, że nie. Przepisy są banalne, a niektóre znów nie do końca na kolację. Czy macie ochotę na szparagi w sosie holenderskim? Przyznam, że może i bym je zjadła, ale autorka moim zdaniem zdaniem powinna zaznaczyć by podać je do innego dania, że są jedynie dodatkiem, a nie samodzielnym daniem.
Książka podzielona jest na 4 części: na szybko, na gorąco, na słodko i rozdział specjalny- o winie.
To właśnie ten ostatni najbardziej mnie zainteresował- można w nim znaleźć dużo praktycznych informacji o podawaniu wina i łączenia go z różnymi potrawami.
To nie tak, że książka jest zła, nudna i źle wydana- przeciwnie. Piękne ilustracje, dużo przepisów na pewno jest zachęcające do zakupu- tylko cena niestety nie.
Czy wypróbuję przepisy z książki? Nie wiem, być może, na pewno znajdę kilka potraw, które kiedyś spróbuję przygotować.

czwartek, 22 listopada 2018

"Śnierć kolekcjonera"- Agnieszka Pietrzyk

Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Śmierć kolekcjonera
Liczba stron: 319
Data wydania: 13 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Na "Śmierć kolekcjonera" trafiłam przypadkiem, mimo, że to egzemplarz recenzencki. Na pewno planowałam ją przeczytać, jednak w innym, późniejszym terminie.  Los chciał inaczej, i co tu dużo mówić, dziękuję mu za to.
Dzięki temu trafiłam na ciekawą powieść i autorkę, której książki postaram się przeczytać jeszcze nie raz.
"Śmierć kolekcjonera" to dla mnie pasmo zaskoczeń: tematyka nie do końca "moja" (kryminał sobie cenię, ale te związane z kolekcjonerstwem- nie do końca).
Tematem powieści, jak podaje tytuł, jest śmierć osoby związanej z kolekcjonerstwem, która dzień przed morderstwem wygrała licytację. Nie jest to jedyna śmierć w powieści- umiera też para staruszków i młoda dziewczyna.
W nim cenię sobie to, że nic nie jest oczywiste, a podejrzenia rzuca się na coraz to inne osoby.
Czy te wszystkie wydarzenia są ze sobą powiązane? Jakie jest rozwiązanie zagadek?
Cieszę się, że w kolejce czeka kolejna powieść Agnieszki Pietrzyk. Jednocześnie zastanawiam się- czy mnie zainteresuje?

"Pocałunek pod jemiołą"- Lisa Kleypas

Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: Pocałunek pod jemiołą
Liczba stron: 200
Data wydania: 2 listopada 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Miesza mi się już trochę. Tym razem- świąteczne książki Richarda Paula Evansa z "Pocałunkiem.. " Lisy Kleypas.
Dużym zaskoczeniem okazało się pojawienie na rynku wydawniczym piątej części opowieści o czterech przyjaciółkach. Przecież cele zostały osiągnięte i wszystkie cztery wyszły za mąż. Ha! Czy Was zaskoczę, jeśli powiem, że historia dotyczy brata Lilly i Daisy? Rafe to mężczyzna, który miłości wcale nie szuka, nie chce się ustatkować. Można przypuszczać, że kogoś pokocha, poczuje coś więcej niż tylko pożądanie. Czy będzie to z wzajemnością?
Pytań znajdzie się wiele, a odpowiedź na każde z nich jest... w książce.
Powieść ukazała się końcem listopada (nic, że ubiegłego roku), więc można się spodziewać- choćby po tytule czy okładce, że klimat świąteczny jest w niej obecny.
To prawda, akcja ma miejsce w czasie świątecznym, gdy bohaterowie zjeżdżają się do jednej z posiadłości by razem celebrować święta.
Bardzo polubiłam "paprotki" i żałuję, że to już koniec cyklu (chyba, że zostanę zaskoczona...)  Wiem, że to nie jest ostatnia powieść Lisy Kleypas, którą przeczytam i która potrafi zainteresować czytelnika zarówno przeszłością i teraźniejszością (bo Lisa nie boi się podróży w czasie).

Polecam- warto po nią sięgnąć. Piękne okładki  w tym przypadku zwiastują ciekawą treść.


"Rebel"- Paulina Młynarska

Autor: Paulina Młynarska
Tytuł: Rebel
Liczba stron: 416
Data wydania: 12 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki

Dziś u mnie na tapecie "Rebel"- książka napisana przez Paulinę Młynarską.
Wszyscy wiedzą jaka jest dziś sytuacja w Polsce i kim jest wyżej wspomniana osoba (no, może jednak znajdzie się trochę ludzi, którzy nie kojarzą, kto to Paulina). Otóż Paulina Młynarska jest naczelną polską feministką. Tak określają ją zwolennicy jedynie słusznej partii, ja jednak uważam,że jest to krzywdzące, nie dla niej samej (bo co obchodzi ją opinia szarego, często sfrustrowanego obywatela). Krzywdzi głównie nas, kobiety. Paulina walczy o nasze prawa, stara się by zwrócono uwagę na nas, traktowano z szacunkiem, a dostaje głównie stek wyzwisk...
"Rebelia" to zbiór felietonów wydanych na przestrzeni ostatnich kilku lat. Mowa w nich o polityce i i, jakże inaczej- o kobietach.
Autorka zwraca uwagę na przedmiotowe traktowanie kobiet. Stara się by traktowano je jako równe mężczyznom. Pewnie zaraz podniosą się głosy, że jest inaczej, a wszyscy są sobie równi, ale cóż. I ja i wiele osób nie zgadzamy się z tym.
Odmawia się nam, kobietom prawa do decydowania o sobie, o swoim ciele, a tak w żadnym wypadku być nie może. Czy chcemy żyć w takiej rzeczywistości?

środa, 14 listopada 2018

"Jesteś moja"- Helen Klein Ross

Autor: Helen Klein Ross
Tytuł:  Jesteś moja
Liczba stron: 368
Data wydania: 11 stycznia 2018 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bardzo lubię takie powieści, w których pełno emocji. Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania książki, za egzemplarz recenzencki.
Wydaje się, że w życiu Lucy, głównej bohaterki wszystko dobrze się układa. Tak jak w wielu innych przypadkach, tak i tu okazuje się, że pięknie jest tylko na zewnątrz, otoczka, a tak naprawdę Lucy wydaje się, że jej życie jest jałowe, smutne, pozbawione sensu bo brakuje dziecka. Impuls popycha zdesperowaną kobietę do kroku, że się tak wyrażę, ostatecznego. Gdy dostrzega, że pewna matka w IKEI  na chwilę opuściła swoje dziecko- zabiera wózek z nim. Wyrzuty sumienia mieszają się z radością z posiadania dziecka.
Długo zastanawiałam się czy powiedzieć Wam o pewnym dość istotnym szczególe: Lucy zdecydowała się (mimo nagłaśnianej w mediach akcji poszukiwawczej) zatrzymać dziecko. Czy Mia dowie się prawdy o swojej matce? Czy może wydarzenia z przeszłości na zawsze pozostaną tajemnicą?
"Jesteś moja" to relacja dwóch kobiet: Lucy i Marylin (biologicznej matki). Pokazuje się punkt widzenia różnych osób. Podczas lektury zadajemy sobie pytanie: czy chcemy by ukarano Lucy? Czy powinna ponieść karę? I drugi ważny aspekt: jednak gdy ktoś nie czytał książki- zalecam pominąć  te kilka zdań: otóż mamy też ciekawy opis przeżyć Mi i jej postrzegania sytuacji gdy już się dowie prawdy. To dobrze, że wiemy, co "siedzi" w każdym z bohaterów historii, mamy jego punkt widzenia.
Recenzowana dziś przeze mnie powieść porusza bardzo ważny temat: mówi o karaniu nagannego zachowania. Lucy, mimo tego, co zrobiła, była dla Mii dobrą matką, lecz jednak dopuściła się porwania. To niewyobrażalne co przeżywa młoda dziewczyna, która jest u progu dorosłości.
Książkę polecam, na pewno nada się na coraz dłuższe wieczory.