czwartek, 21 września 2017

"Ostatnie dni Stalina"- Joshua Rubenstein

Autor: Joshua Rubenstein
Tytuł: Ostatnie dni Stalina
Liczba stron: 320
Data wydania: 18 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czasami lubię sięgać po takie książki, ale często robię to z obawami. Jakimi? Zastanawiam się na przykład czy dam radę ją przeczytać, czy ilość szczegółów (które chciałam poznać) mnie nie przytłoczy.
Co do "Ostatnich dni Stalina"- nie sądziłam, że aż tak mnie to zainteresuje. Mimo, że lubię historię - jak wyżej wspomniałam- często mam obawy, że dana książka nie spełni moich oczekiwań.
Na szczęście okazało się inaczej. Trafiłam na książkę, która opisuje, co działo się Rosji po śmierci Stalina (oraz kilka dni przed nią). Pierwszy rozdział poświęcony został okolicznościom zgonu oraz wydarzeń na chwilę przed nią. Dowiadujemy się, że dyktator od jakiegoś czasu chorował, co jednak było utrzymywane w tajemnicy. Odszedł w otoczeniu rodziny i pracowników.
Opisano przygotowania do pogrzebu, to, jak zareagował lud i co tu dużo mówić- świat.
Pokazano też wpływ tych wydarzeń na politykę oraz współpracowników.
To bardzo dobrze, rzetelnie przygotowana pozycja, warto się z nią zapoznać. Do Was należy decyzja, czy zdecydujecie się z nią zmierzyć.

"To, co nas dzieli"- Anna McPartlin

Autor: Anna McPartlin
Tytuł: To, co nas dzieli
Liczba stron:
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło:egzemplarz recenzencki


Ha! Jestem z siebie bardzo dumna! Może zauważyliście, recenzja powieści "To, co nas dzieli" pojawia się na moim blogu po raz drugi.
Dlaczego? Wyjaśnienie jest proste. Wydawnictwo HarperCollins nie przyjęło mojej poprzedniej recenzji, w której napisałam, że nie dałam rady przeczytać książki. Chcąc kontynuować współpracę,  a także być "fair" w stosunku do czytelników bloga- zdecydowałam, że jeszcze raz zmierzę się z książką.
Męczarnia była okropna, ale udało się i przeczytałam powieść. Jest to,  jak już wcześniej pisałam, powód do dumy. Było naprawdę ciężko- wiele razy chciałam odłożyć książkę i do niej nie wracać. Zaprałam się jednak i postanowiłam skończyć.
Nie udało mi się w lekturze na tyle mocno by zainteresowały mnie losy przyjaciółek, które spotkały się po latach. Owszem, pojawiły się wątki, które mi się spodobały, ale było ich mało i zdecydowanie pod koniec.
To książka o miłości i przyjaźni. O zawirowaniach życiowych. Nie będę jej nikomu odradzać, nie było tak źle. Przeciwnie, zarekomenduję ją, zachęcę czytelników do sięgnięcia po nią- może Wasze wrażenia, odczucia będą całkiem inne od moich?
Na plus zasługuje okładka. Szata graficzna podobna do poprzedniej powieści.

poniedziałek, 18 września 2017

"Nie podchodź bliżej"- Katarzyna Misiołek

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: Nie podchodź bliżej
Liczba stron: 350
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Obiecałam i słowa dotrzymuję! Mówiłam, że na mojej półce czekają dwie powieści Kasi Misiołek do recenzji. Postanowiłam więc najpierw zmierzyć się z "Nie podchodź do mnie".
Większej ochoty na przeczytanie nabrałam gdy na jednej z facebook'owych grup dowiedziałam się, że okładka książki jest tragiczna. Od samego początku nie zgadzałam się z tym, przeciwnie, twierdzę, że jest ona idealna do tej powieści. Nieskomplikowana, ale przyciąga wzrok.
Główną bohaterką jest Dorota. Można powiedzieć, że dopiero w momencie gdy ją poznajemy jej życie zaczęło się wreszcie układać. Poznała mężczyznę, do którego poczuła "coś więcej", powoli zapominała o złych chwilach.
Mogło być tak pięknie, prawda? Ale nie było by książki, gdyby ta miało być przez cały czas (bo było by nudno).
Pewnego dnia do miasteczka, w którym miesza nasza bohaterka wraca jej dawna przyjaciółka, Natasza. Początkowo Dorota bardzo się cieszy, spotkania z koleżanką są miłe. Jednak w miarę upływu czasu pojawiają się gorsze wspomnienia, a i zachowanie Nataszy zmienia się. Dorota zaczyna dostrzegać jej toksyczność, widzi to jednak tylko ona. Początkowo jej najbliżsi czyli partner i nastoletnia córka wcale jej nie rozumieją, jednak czy będzie tak cały czas? Jak to się zakończy?
To książka poruszająca trudne tematy, takie jak syndrom DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) czy tajemnic i ich wpływu na rodzinę. Czy Dorota zdecyduje się je wyjawić?
Muszę przyznać, że po zakończeniu czułam niedosyt. "Polubiłam" bohaterów i nie uśmiechało mi się opuszczać ich świata. Zdecydowanie powieść jest za krótka.
Polecam. Książki Katarzyny Misiołek są warte przeczytania.

"Nie myśl, że znikną"- Marcin Grygier

Autor: Marcin Grygier
Tytuł: Nie myśl, że znikną
Liczba stron: 448
Data wydania: 20 lipca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Marcin Grygier zadebiutował jakiś czas temu powieścią "Nie patrz w tamtą stronę". Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej, która ukazała się dwa miesiące temu.
"Nie myśl, że znikną" to kolejny kryminał z serii o komisarzu Walterze.
Wszystko zaczyna się w momencie gdy wspomniany wyżej komisarz przenosi się z Warszawy na Śląsk. Pierwsza sprawa, którą musi wyjaśnić dotyczy zabójstwa bogatego biznesmena.
Jest ona trudna. Mimo, że pojawiają się tropy, pojawiają się też osoby, które za wszelką cenę chcą przeszkodzić w odkryciu kto stoi za morderstwami. Zdążyłam się już nauczyć, że w takich książkach musi być "ten zły" policjant, często też pojawia się korupcja i mataczenie na wyższych szczeblach władzy.
Tu poruszane są różne tematy: związków między ludźmi, miłości, biznesu.
Akcja toczy się szybko, nie można się nudzić.
Wydaje mi się, że "kropka nad i" nie została jeszcze postawiona i doczekamy się kontynuacji, kolejnego kryminału z Romanem Walterem w roli głównej.

"Opiekunka do dzieci"- Elisabeth Herrmann

Autor:  Elisabeth Herrmann
Tytuł: Opiekunka do dzieci
Liczba stron: 544
Data wydania: 25 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Już dawno zwróciłam uwagę na tę książkę. Myśli kłębiły się w mojej głowie. Na początku myślałam, że jest to taki "prawdziwy" kryminał lub thriller. Potem, że to powieść, której akcja dzieje się w przeszłości. Trochę tak było, ale nie do końca. Tak naprawdę akcja dzieje się w czasach współczesnych, zaś przeszłość ma ogromny wpływ na to, co dzieje się teraz.
Joachim Vernau to adwokat z aspiracjami. Ślub z Sigrum Zernikow pozwoli mu wejść do elit, otrzymać dobrą pracę w kancelarii jej ojca.
Pewnego dnia w wyżej wspomnianym miejscu pojawia się Ukrainka. Prosi Joachima by zdobył podpis przyszłego teścia. Przekazuje mu również dokument zapisany w cyrylicy. Nasz bohater mówi szczerze, że nie zająłby się sprawą gdyby nie śmierć wyżej wspomnianej Ukrainki. Dowiaduje się również co to za dokument. Otóż cudzoziemki proszą Utza Zernikowa by poświadczył podpisem, że lata wojenne to czas, kiedy w jego rodzinie świadczona była praca przymusowa. Czy tak było? Czy Ukrainka mówi prawdę, a Utz boi się jej ujawnienia? Co wydarzyło się na przyjęciu zaręczynowym?
Jak mówiłam- powieść poruszająca wiele wątków- na przykład historyczny, obyczajowy czy... kryminalny. Nic nie jest oczywiste. Który z nich wydaje się najciekawszy? Chyba nie potrafię wybrać jednego, a to znaczy, że książka jest naprawdę godna uwagi (choć przyznam, że na samym początku tak nie myślałam).
To trzymanie czytelnika w napięciu, połączenie przeszłości z teraźniejszością... Są też tajemnice. Czy wszystkie zostaną odkryte?

środa, 13 września 2017

"To jedno lato"- Dorota Milli

Autor: Dorota Milli
Tytuł: To jedno lato
Liczba stron: 500
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


O książce Doroty Milli słyszałam wiele. Były to same dobre rzeczy więc chyba nie byłabym sobą gdybym i ja nie postanowiła sprawdzić ile prawdy jest w tych ocenach. Jak wyszło? Jaka jest moja ocena? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Powieść dostarcza niesamowitych wrażeń. W końcu nieczęsto zdarza się by główna bohaterka była postacią tak mocno irytującą, że nie raz i nie dwa ma się ochotę rzucić książką i do niej nie wracać. Jednak jest też w niej coś co przyciąga.
Lukrecja to przyjezdna warszawianka. Od życia chce czegoś więcej, a jej marzeniem jest usidlić milionera i wieść dostatnie życie. Niby marzenia dobra rzecz, ale nasza bohaterka nie przebiera w środkach by osiągnąć co chce.
Początek powieści to jej rozstanie z partnerem, który ją zdradzał. Niestety- była z nim tylko dla pieniędzy, do czego się przyznała. Jako, że została sama- musi po raz kolejny znaleźć kogoś, kto "zechce" podzielić się z nią pieniędzmi.
Pogoń za fortuną, wielkie miasto, zachłyśnięcie się nim sprawiło, że Luka zapomniała o tym, co jest ważne.  Skupiła się na rzeczach tak zwanych doczesnych, o niczym innym nie myślała. Zapomniała, skąd pochodzi, gdzie mieszkają jej rodzice. Przykro było czytać, że nie odwiedzała ludzi, którzy dla niej zrobiliby wszystko, spełnili każdą zachciankę.
Mimo, że powieść jest przewidywalna to czytałam ją z przyjemnością. Naprawdę z przyjemnością mimo tego "zgrzytania zębami" w momentach gdy widziałam jak Luka odnosi się do bliskich, rodziców, przyjaciół, słowem jak rani ludzi. Byłam ciekawa kiedy zrzuci skorupę i kto jej w tym pomoże.
Zainteresował mnie też opis pasji głównej bohaterki, jak o tym mówiono.
Najciekawszy wątek? Wyjazd Lukrecji na zasłużony urlop. Co z tego wyniknie?
Zapraszam do lektury książki! Myślę, że się nie zawiedziecie akcja jest naprawdę płynna, na pewno nie można się nudzić.

"Słodkie sekrety"- Sally Hepworth

Autor: Sally Hepworth
Tytuł: Słodkie sekrety
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Mimo, że na moim blogu często pojawiają się recenzje polskich powieści to nie jest tak, że stronię od tych pisanych przez zagranicznych autorów. Po prostu nasza rodzima literatura ostatnimi czasy osiągnęła bardzo wysoki poziom. Dobre i polskie, a ja kocham ten krajowy rynek wydawniczy i to na nim się głównie skupiam.
Mam jednak swoich ulubionych autorów zagranicznych. Ostatnio do "listy" dopisałam Sally Hepworth. Jej książek nie da się tak po prostu odłożyć- mega wciągają. A przy okazji poruszają ważny temat. I wzruszają.
Neva pracuje jako położna. Kultywuje rodzinną tradycję- w tym zawodzie pracuje jej mama, a babcia, ze względy na wiek już nie praktykuje, a dziel się swoją wiedzą w szkole rodzenia. Pewnego dnia na rodzinę Nevy spada wiadomość- bomba. Okazuje się, że młoda dziewczyna jest w 30 tygodniu ciąży. Narodziny dziecka, powiększenie rodziny to piękna rzecz, taka z której należy się cieszyć. jednak bohaterka nie chce zdradzić, kto jest ojcem jej dziecka. Nie pomaga przekonywanie jej matki, Neva nie powie.
Jak już wspomniałam- książki Sally Hephworth bardzo lubię i chwalę, jednak przy tej poczułam się odrobinę rozczarowana. Główny wątek okazał się przesadzony- spodziewałam się sama nie wiem czego, ogromnej tajemnicy, zaś prawda okazała się banalna. Za to ten dotyczący pracy jako położnej oraz sekretów rodzinnych- to było coś! Tu wprost nie mogłam się oderwać.
Autorka pięknie opisuje tę pracę, emocje podczas przychodzenia dziecka na świat.
Do przeczytania zachęca też okładka- jest nieskomplikowana, tajemnicza, nieszablonowa. Cieszę się, że udało mi się przeczytać tę nowość.
Polecam!