środa, 4 lipca 2018

"Kajto. Jadę po swoje"- Kajetan Kajetanowicz, Krzysztof Pyzia

Autor: Kajetan Kajetanowicz, Krzysztof Pyzia
Tytuł: Kajto. Jadę po swoje
Liczba stron: 336
Data wydania: 10 października 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czymś zwyczajnym i codziennym stał się fakt pisania biografii przez osoby sławne. Pojawiają się książki pisane przez celebrytów, gwiazdki, aktorów czy sportowców. Dziś zapraszam do przeczytania recenzji związanej z najbardziej rozpoznawalnym kierowcą rajdowym. Chodzi oczywiście o Kajetana Kajetanowicza- ten człowiek ma na koncie sporo sukcesów.
Dzięki "Kajto" laik (taki jak ja) dowiaduje się sporo nowych rzeczy dotyczących samych rajdów, uczestnictwa, przygotowania do nich. Mówi też o ich kosztach czy nawet o tabu, o sytuacjach, o których się głośno nie mówi, wstyd napisać.
Kajetan Kajetanowicz rozprawia się ze stereotypem rajdowców samochodowych, tego że jest to prosta sprawa i duże pieniądze. Dzięki rozmowie z Kajetanem dowiadujemy się jakie są koszty samochodu radowego (oraz przygotowania do imprez rajdowych, wyścigów). Mówi o czasach obecnych i przeszłości.
"Kajto" to biografia sportowca napisana w przystępny sposób, w formie wywiadu. Rozmowa, którą Krzysztof Pyzia przeprowadza z Kajetanem Kajetanowiczem jest ciekawa, z dużą dozą humoru.
Polecam.

środa, 27 czerwca 2018

"Panna z monidła"- Iwona Czarkowska

Autor: Iwona Czarkowska
Tytuł: Panna z monidła
Liczba stron: 352
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jeśli czarny humor to tylko Iwona Czarkowska i jej seria opowieści o Zuzannie czy Alicji (no dobrze, może nie tylko, bo jest jeszcze kilku świetnych autorów tego gatunku, ale tę panią polecam zawsze i wszędzie).
Jakoś tak się zdarzyło, że przypadkiem trafiłam na jedną z powieści wyżej wspomnianej autorki- "Słomiana wdowa"- i od tego czasu staram się czytać wszystko, co wyszło spod jej pióra.
Dziś recenzja "Panny z monidła" czyli drugiego tomu w którym główne skrzypce gra Alicja, Zuzanna zaś jest tłem (którego, jak już pisałam wcześniej, przy okazji recenzji "Wesołej rozwódki", I tomu- wcale się nie spodziewałam.
I tym razem nasza główna bohaterka oraz jej znajoma (Zuzanna) staną się uczestniczkami czegoś dziwnego. A jak to się zaczęło? Przeprowadzką!
Alicja w momencie gdy rozwodziła się z mężem wiele wsparcia dostała od przyjaciółki. Dlatego gdy zostaje poproszona o zajęcie się jej mieszkaniem podczas wyjazdu- zgadza się. Nie spodziewa się jakie to będzie mieć skutki i co się wydarzy.
Już na samym początku pojawia się zaskoczenie- wraz z nimi w pięknym domu zamieszkuje również apodyktyczna i dziwna gosposia. W ferworze przeprowadzki Alicja nie słyszy również radiowej informacji o kradzieży obrazu z muzeum. Kto zgadnie co dalej?
Ach! Lektura była przyjemnością. Czytało się lekko, miło. Książka wesoła i warta polecenia. Co wydarzy się w kolejnym tomie? Ja już nie mogę się doczekać tego aż się dowiem.

"Szarość miejskich mgieł"- Edyta Świętek

Autor: Edyta Świętek
Tytuł:  Szarość miejskich mgieł
Liczba stron: 480
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Raz, dwa, trzy... Tak, na moim blogu pojawiły się już wcześniej recenzje trzech tomów serii "Spacer Aleją Róż". Nieuchronnie zbliżam się do zapoznania z czwartym i piątym tomem czyli do końca... Nie ukrywam, że trochę się tego boję. Przez ostatni czas zdążyłam się zżyć z rodziną Szymczaków i teraz nachodzi mnie myśl: jak to będzie bez opowieści o nich?
Zastanawiałam się również jak zostanie poprowadzona akcja po zaskakujących i traumatycznych wydarzeniach z tomu trzeciego. Autorka pozostawiła nas w kluczowym momencie, w którym oczekiwanie na ciąg dalszy zdawało się być torturą.
W trzecim tomie również miały miejsce wydarzenia, które raz na zawsze odsunęły od nas niektórych bohaterów. Kto wypełni lukę po nich? Mnie wydawało się wręcz nierealne by akcja mogła dalej płynąć bez nich, bez tych, którym towarzyszyliśmy już jakiś czas.
Jak widzicie- miałam dużo pytań oraz rozterek. To, o czym pisałam wyżej okazało się bezzasadne bo Edyta Świętek jest (jak się już niejednokrotnie przekonałam) jest naprawdę dobrą pisarką, a więc na pewno nie będziemy się nudzić.
W tomie czwartym pojawiło się wiele ciekawych wątków, niektóre były niestety- odrobinę przewidywalne w swojej prostocie- to znaczy gdy się pojawił- mogłam spodziewać się co się dalej wydarzy.
Mimo to, bardzo, bardzo polecam każdemu tę serię- jest naprawdę warta przeczytania. Historia, saga rodzinna, opowieści o rodzinie i jej wsparciu w dawnych czasach- to coś, o czym warto poczytać.

"Listy i szepty"- Agnieszka Olejnik

Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Listy i szepty
Liczba stron: 432
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Poprzednią część czyli "Cuda i cudeńka" przeczytałam z ogromnym zachwytem, apetyt na kontynuację więc był... duży. Czy i "Listy i szepty" okazały się bestsellerem, od którego trudno się oderwać?
By może miałam za duże oczekiwania, albo na przykład klimat "Cudów..." mnie porwał, ale niestety tym razem nie było aż tak pięknie. Owszem, było ciekawie, ale zdarzały się momenty, kiedy główna bohaterka mnie irytowała (dokładniej rzecz biorąc- jej postępowanie, niezdecydowanie).
Nie było szybszego bicia serca, nie zarwałam też dla niej nocy jak poprzednio...
Jak w każdej książce, pojawiły się też wątki, które bardzo przyciągały, były po prostu interesujące. Tym rzem były to te dotyczące babci Leny oraz opieki dziewczyny nad nią oraz Beaty i jej rodziny- sąsiadów.
Mogę się tylko domyślać, że tym razem zawiniły moje oczekiwania. Być może miałam je za duże, a koniec nastąpił zbyt szybko i zupełnie inny od tego, którego się spodziewałam. Książka wcale nie jest zła, myślę, że mogę ją Wam polecić (oczywiście gdy już przeczytacie "Cuda i cudeńka").
"Listy i szepty" to powieść pełna tajemnic z przeszłości. Czy wszystkie się wyjaśnią? Zapraszam do lektury.

wtorek, 12 czerwca 2018

"To jedno spojrzenie"- Dorota Milli.

Autor: Dorota Milli
Tytuł: To jedno spojrzenie
Liczba stron: 520
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Długo mnie nie było... Studia, praca, Warszawskie Targi Książki... Wiadomo, niedoczas. To była moja najdłuższa przerwa w blogowaniu- mimo, że cały czas czytałam książki problemem było przenieść to na papier i do świata wirtualnego.Z racji ograniczonego czasu czytywałam głównie (ale nie tylko!) książki dla kobiet.
Ale teraz mam nadzieję, że do Was powrócę i już nic mi nie przeszkodzi.
Pamiętacie Lukrecję Lis i "To jedno lato"? Dziś recenzja drugiego tomu czyli książki "To jedno spojrzenie".
Tym razem główną bohaterką jest Rozalia Lis- miła, uczynna, zawsze uśmiechnięta dziewczyna. Mimo, że to siostra Luki- jest zupełnie do niej niepodobna.
W poprzednim tomie dała się poznać jako osoba kochająca swoją rodzinę, miejscowość więc odrobinę zaskoczyło mnie to, że ej marzeniem jest otwarcie salonu optycznego w Warszawie.
Od początku książka wciąga, a losy Rozalii okazują się bardzo ciekawe. I tylko nie podobał mi się wątek Drogomira, który tak ja wcześniej Lukrecja- nikogo nie szanował. Wątek z jego udziałem okazał się przewidywalny, od początku wiedziałam jak się wszystko zakończy.
To minus, jednak liczba plusów przeważa. Bardzo podobała mi się opowieść o pracy Rozalii, o jej własnym salonie optycznym (czy w ogóle powstanie?) oraz o relacjach z różnymi osobami: na przykład Zuzą, Balbiną czy Zbigniewem.
"To jedno spojrzenie" to piękna książka, którą z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Po cichutku mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i powstanie trzeci tom (lub przynajmniej inna książka).

piątek, 4 maja 2018

"Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie"- R. J. Palacio

Autor: R. J. Palacio
Tytuł: Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie
Liczba stron: 400
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Tytuł książki wydawał mi się znajomy, zdecydowałam więc, że poproszę o możliwość jej zrecenzowania. To był dobry wybór, mimo, że domyśliłam się, że jest to druga część. Trochę przeszkadzała mi owa nieznajomość pierwszego tomu, ale zawsze można to nadrobić, prawda? Dodatkowo- o poprzednich wydaniach wspomina się również i tu.
Na czytelnika czekają trzy historie, każdą opowiada kto inny. Pierwszy jest Julian, później Christopher, a na końcu- Charlotte. Każde z dzieci ma jakiś kontakt z Andym- cudownym chłopakiem. Christopher to jego przyjaciel, Charlotte- zwykła koleżanka, a Julian- prześladowca. Dlaczego ten ostatni chłopiec tak postępuje? Co się wydarzy?
Podoba mi się, że pokazano nam wydarzenia oczami Juliana, powiedziano dlaczego postępował tak, a nie inaczej i co z tego wynikło.
Książka porusza w czytelniku różne emocje, uczy tolerancji. Pokazuje, że osoby niepełnosprawne są wokół nas i wcale nie są inne, nie trzeba się bać kontaktu z nimi.
Ale "Cudowny chłopak..." to nie tylko historia o niepełnosprawności. Jest też opowiadanie o dawnych czasach, o II wojnie światowej. To mocno mnie zaskoczyło, jak i sama treść, bo okładka wskazuje, że czytelnik ma oczekiwać czegoś lekkiego, nieskomplikowanego, zwykłej literatury dziecięco - młodzieżowej. Zapewniam, że jest zupełnie inaczej, a wybór tej akurat nowości stał się doskonałym pomysłem..
Na pewno mogę polecić tę pozycję- myślę, że przeczytać ją muszą nie tylko dzieci, ale również dorośli. Tymczasem ja muszę nadrobić zaległości...

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Światło w cichą noc"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Światło w cichą noc
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsze moje zetknięcie się z tą książką? Wstyd się przyznać, ale dałam się złapać na fake news- artykuł w fakcie, taki, który sugerował, że to prawdziwa historia.. Dopiero potem wyjaśniono, że to fabuła książki.
Z jednej strony taki artykuł to fajna rzecz, na pewno zachęcił wiele osób do przeczytania powieści, z drugiej zaś- ja poczułam się oszukana. Liczyłam na prawdziwy historię (może nawet wzruszającą), a tu niespodzianka!
Być może nie jestem z tego zadowolona ponieważ i tak bez zbędnych zachęt sięgnęłabym po książki autorstwa Krystyny Mirek (jednej z moich ulubionych polskich autorek). Po jej książki sięgnę zawsze. Bo wiecie... jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam, a wiele ich przeczytałam (choć jeszcze nie wszystkie).
Jak zdążyliście zauważyć, święta u mnie będą chyba cały rok. Kochane autorki się rozpisały...
Nie narzekam, łamię stereotyp, że książki z motywem świątecznym pysznie smakują tylko w listopadzie- grudniu. W dobie gdy nowości wydawnicze pojawiają się jak grzyby po deszczu- to NIE-MOŻ-LI-WE.
"Szczęście w cichą noc" to nie jest zwyczajna książka. Ba! Jeśli wczytujemy się w powieść to jest ona całkiem wyjątkowa. Dla Magdy bowiem Boże Narodzenie to nie czas radości, a smutku. Każdego roku ona i jej bracia na nowo przeżywają śmierć rodziców, pamiętają to, jak na nich czekali i okropną wiadomość tuż przed pierwszą gwiazdką.
Czy takim razie w powieści brak świątecznego nastroju, przygotowań?
Pisałam już, na pewno będę powtarzać- to książka wyjątkowa więc i nastrój jest. Skąd się wziął? Otóż główna bohaterka postanawia zmienić podejście, oczarować mężczyznę i zorganizować święta. Co z tego wyjdzie? Zapraszam do lektury.
Książka jest naprawdę niesamowita, wyjątkowa i ciekawa. Znacie uczucie, kiedy książka męczy w pozytywnym znaczeniu? Pojawia się tzw rollercoaster emocji, szybsze bicie serca, a po zakończeniu lektury- niemożność znalezienia sobie miejsca. To książka tego typu. I bardzo się z tego cieszę.
Lektur drugiej części czyli "Światła o poranku" jeszcze przede mną, więc już wiem, że czeka mnie wspaniała lektura.