Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edipresse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edipresse. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 grudnia 2020

"Wyjdź za mnie, kochanie"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Wyjdź za mnie, kochanie
Liczba stron: 352
Data wydania: 2020
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)



Krystyna Mirek przyzwyczaiła swoich czytelników do powieści wciągających i wzruszających. Czy i tym razem opisywana przeze mnie książka będzie taka? Zapraszam do przeczytania kilku słów na temat najnowszej powieści Krystyny Mirek.
Lubię takie okładki, a ta, którą widzicie dziś ogromnie mi się spodobała, ogromnie przyciąga wzrok i jest taka... filmowa. Przy "Wyjdziesz za mnie, kochanie" przyznam, że jestem rozdarta: początkowo miałam nawet problemy z przeniknięciem do świata przedstawionego. Powieść reklamuje się jaką pełną ciepła i humoru, tymczasem jest ona dla mnie tylko dobra, ciekawa, jednak bez fajerwerków. Trzeba przyznać, że jest zupełnie inna niż pozostałe książki autorki.
Akcja toczy się w pewnym bogatym domu, gdzie młoda dziewczyna przygotowuje się do ślubu. Przyszły pan młody drży w być może irracjonalnym strachu przed tym, że zostanie pozostawiony przed ołtarzem.
Marika to cicha i dobra dziewczyna, która zawsze robi to, co chce rodzina, jest też chowana pod kloszem.
Jak w prawdziwym życiu, tak i tu są ludzie bogaci (np rodzina Mariki), jak i Ci, którzy mają mniej
pieniędzy. W opozycji do tego pięknego, sielankowego obrazka jest rodzina drugiego z bohaterów. Nie kroczą oni drogą uczciwości. Jest trochę pod wpływem ojca.
Jak wspomniałam wcześniej: Marika ma wszystko o czym zapragnie, zaś w domu znajduje się wiele kosztowności. Czy więc istnieje lepszy moment na kradzież niż ten, w którym  dom jest pusty ponieważ wszyscy bawią się na weselu. Właśnie ten moment postanawiają wykorzystać wcześniej wspomnieni złodzieje... Czy wszystko im się uda? Jak to się skończy?
Jak widzicie- ta powieść porusza zupełnie inne tematy, jest też inaczej napisana. Podczas lektury miałam zupełnie inne odczucia. W opisie mówione jest o humorze, niestety moim zdaniem na rynku wydawniczym można znaleźć książki, w których humor jest o wiele lepszy.
Być może myślicie, że nie polecę tej książki. Nic bardziej mylnego- ostatecznie książka okazała się wciągająca i dość interesująca. Nie zaliczyłabym jej do wybitnych, ale po prostu do przeczytania, do miłego spędzenia wieczoru.
Dziś opisywaną książkę otrzymałam z jednej z moich ulubionych księgarni: z księgarni Tania Książka.pl.

piątek, 16 października 2020

"Zamrożona"- Natasza Socha

Autor: Natasza Socha
Tytuł: Zamrożona
Liczba stron: 304
Data wydania: 2020 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)




Jak wiecie, "Zamrożona" nie jest pierwszą książką Nataszy Sochy, którą przeczytałam. Tak naprawdę jej powieści czytam już od ładnych kilku lat i mam pewne spostrzeżenia. Jakie? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Natasza Socha pisze książki solo i w duecie. Porusza bardzo trudne tematy, choć ostatnio była współautorką powieści świątecznej (która nawiasem mówiąc, ogromnie mi przypadła do gustu).
Zdradzę Wam pewną tajemnicę... Otóż nie do końca odnajduję się w jej literaturze, jednakże lubię sięgać po twórczość Nataszy Sochy. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, nie wiem też dlaczego "coś" mnie do tych książek ciągnie.
Dlatego dużym zaskoczeniem dla mnie było, że tę powieść czytało mi się... dobrze. Nie mam zastrzeżeń ani do bohaterów ani do ich postępowania, co samo w sobie jest po prostu zaskakujące.
Wyżej wspomniałam, że Natasza w swoich książkach porusza trudne tematy. Tym razem skupia się na braku miłości i seksu w małżeństwie, na życiu z przyzwyczajenia. Julia jest mężatką, matką trójki dzieci. W pewnym momencie, jak każdemu z nas tak i Julii zaczyna przeszkadzać to przyzwyczajenie, brak miłości, czułości i seksu w związku. Czy uda im się naprawić stracone lata? Czy nasza bohaterka zawalczy o siebie? Zapraszam do przeczytania jej historii. W ogóle, takich osób jak Julia może być wiele i w jej opowieści możemy odnaleźć siebie. To, o czym piszę to niestety powszechny problem wśród społeczeństwa.
Ze swojej strony mogę zrobić jedno. Polecić tę książkę. Nie jest to może bestseller, ale powieść naprawdę dobra. To już kolejna książka otrzymana w ostatnim czasie za pośrednictwem księgarni "Tania Książka". Na pewno będzie ich więcej.

piątek, 15 maja 2020

"Moc granatu", "Odcienie czerwieni"- Marta Motyl

Autor: Marta Motyl
Tytuł:  Odcienie czerwieni
Liczba stron: 272 s.
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki













Autor: Marta Motyl
Tytuł: Moc granatu
Liczba stron: 280
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki



Czas nadrabiania zaległości. Wreszcie udało się dotrzeć do książek (i oczywiście je przeczytać!), które już strasznie długo czekały w kolejce. Tak właśnie było z opisywanymi dziś powieściami.
Niekiedy już po zapoznaniu z pierwszymi rozdziałami sprawdzam w internecie jakie są opinie o danej książce, robię to by dowiedzieć się czy w swojej jestem osamotniona. A może tym razem myślę podobnie jak czytelnicy?
Na początku słów kilka o okładkach. Została wykonana dobra robota. Przyciągają wzrok, ciekawią, mają w sobie jakąś magię...
Niestety, dalej nie będzie różowo. Cóż... Spodziewałam się ciekawych, mocno erotycznych powieści, ale tym razem nie trafiłam. Bohaterką jest Magda, biseksualistka, a my przeczytamy o jej przygodach seksualnych. Nie podoba mi się w jaki sposób autorka pokazuje świat biseksualistów- pokazując najpierw związek z kobietą, później z mężczyzną by później zostać utrzymanką, zdecydować się na układ sponsorski.
Dodatkowo- zastanawiałam się od której pozycji zacząć- nie ma żadnego oznaczenia tomów. Zdecydowałam się na "Moc granatu", jednak dziś, posiłkując się datą wydania okazuje się, że popełniłam błąd. Na szczęście- moim zdaniem- nie ma to większego wpływu, mimo, że jakieś tam czasowe ramy były.
Nie podoba mi się też słownictwo w książce- nie było wielkiej wulgarności, ale nagminne używanie słowa "lolitka" doprowadzało mnie do pasji. Zastanawia mnie również wątek pracy naszej bohaterki.
Magda po zakończeniu studiów na ASP zaczęła pracować w szkole i wdała się relację z młodą dziewczyną.
Jestem dziwnym człowiekiem i w książkach niedotyczących fantastyki oczekuję realizmu. Tu tego mi brakuje.
Nie wiem czy sięgnę po kolejne książki tej autorki. Być może, ale tylko po to by sprawdzić czy inne są podobne do tych dziś przeze mnie opisanych. Na razie- nie polecam.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

"Odnaleziony po latach"- Agnieszka Szygenda

Autor: Agnieszka Szygenda
Tytuł: Odnaleziony po latach
Liczba stron: 184
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czytujecie tekst z okładki napisany małym drukiem? Ja  uczciwie powiem, że rzadko, a na dodatek wybór lektury u mnie trwa krótko: rzut oka na tytuł i autora, zaś z opisu to niekiedy może jedno zdanie. Czasem prowadzi to do różnego rodzaju pomyłek.
Tak było też teraz. Mroczna okładka i tytuł mówiły mi, że sięgam po kryminał, jednak już pierwsze słowa dobitnie pokazują, że się pomyliłam.
Będę szczera. Nie do końca dobrze dobrze czuję się w takim gatunku literatury... A mimo to naprawdę przyjemnie spędziłam czas, czego nie do końca się spodziewałam. "Odnaleziony po latach" to początkowo książka mocno nieoczywista, o mężczyźnie, który przeżywa kryzys wieku średniego. Nasz bohater jest rozwodnikiem wychowującym syna i dość swobodnie podchodzącym do różnych spraw. Wie, że niepełnoletni syn pije alkohol, pali papierosy, jednak stosuje wobec niego zasadę ograniczonego zaufania.
Pewnego dnia niezbędny kiedyś specjalista zostaje zwolniony. To staje się punktem zapalnym zmian. Czytamy, że w razie trudnych chwil, chęci zmian to kobiety zostawiają wszyscy i zamieszkują w swoim prywatnym raju. Tu niespodzianka, coś innego- zrobił to mężczyzna.
"Odnaleziony po latach" to powieść pełna niespodzianek. Przede wszystkim- ciekawa, wciągająca i zaskakująca. Pewien temat w niej poruszony mocno mnie zaskoczył, połączono lekką tematykę z czymś niekoniecznie łatwym, z historią sięgającą czasów II wojny światowej.
Podsumowując- polecam tę książkę.

piątek, 13 grudnia 2019

"Drogi Święty Mikołaju"- Natasza Socha, Magda Mazur

 Autor: Natasza Socha, Magda Mazur
Tytuł: Drogi Święty Mikołaju
Liczba stron: 304
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka) 
Książek świątecznych sezonu 2019- ciąg dalszy. Tym razem sięgnęłam po powieść npisaną w duecie- przez Nataszę Sochę i Magdę Mazur.
Pierwszą rzeczą, która przyciąga wzrok jest okładka- ciekawa świąteczna aranżacja. Gdzieś z tyłu głowy pojawiała się myśl, że ją już kiedyś widziałam. Kilka kliknięć i znalazłam to, co czego szukałam. Czy nie są trochę podobne?





















Przeczytałam już kilka powieści Nataszy Sochy i muszę przyznać, że choć pisze ciekawie to dużo bardziej przypadły mi do gustu te pisane w duecie.
"Drogi Święty Mikołaju" to książka, którą z trudem odkładałam by zrobić choćby krótką przerwę na sen bowiem wciąga bez reszty.
Bohaterów jest wielu, a ja mam nadzieję, że zdradzę zbyt wiele gdy powiem, że w pewnym momencie drogi wszystkich się przecinają. Zachowam jednak w tajemnicy jak i kiedy, zachęcając Was  jednocześnie byście po wyżej wspomnianą powieść sięgnęli.
Karol i Karolina to para, która w prozie życia codziennego zgubiła gdzieś siebie, a uczucie łączące ich znacznie osłabło. Matylda samotnie wychowuje syna Mikołaja i próbuje zwiąać koniec  końcem starając się dać synowi to co najlepsze. Renata to kobieta, która wie, czego chce i potrafiąca osiągnąć to, czego pragnie- korzystając z różnych środków.
Jak już wspominałam- drogi tych trzech osób z trzech początkowo odrębnych historii będą się przecinać.
Powieść została napisana w ciekawy sposób. Przede wszystkim pokazuje, że należy uważać na swoje czyny- nigdy nie wiadomo czy kłamstwa nie staną się prawdą, która uderza rykoszetem w różne osoby i rani je. Pokazuje też, że po trudnych czasach przychodzą też te lepsze, że warto czynić dobro bo ono do nas wraca.
"Drogi Święty Mikołaju..." to powieść należąca do tych nowości, które warto przeczytać i które mocno polecam. To idealny przykład świątecznej literatury.

czwartek, 7 listopada 2019

"Co mi w życiu nie wyszło"- Piotr Gąsowski

Autor: Piotr Gąsowski
Tytuł: Co mi w życiu nie wyszło
Liczba stron: 280
Data wydania: 2017
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


W obecnym czasie na rynku wydawniczym roi się od książek "pisanych" przez celebrytów. Dlaczego użyłam nawiasu przy słowie "pisanych"? Nie oszukujmy się- wielu z nich na pewno zatrudnia ghostwritterów, może być też tak, że sygnują swoim nazwiskiem książkę napisaną przez kogoś innego (na szczęście nie spotkałam się jeszcze z takim przypadkiem). Są też tacy, którzy sami pracowali nad książką i dziś właśnie mam okazję powiedzieć Wam o niej kilka słów.
O Piotrze Gąsowskim słyszało zapewne wielu z Was. To aktor teatralny, ale od kilku lat oprócz gry w teatrze prowadzi również programy rozrywkowe takie jak "Taniec z gwiazdami", "Twoja twarz brzmi znajomo:. Miłośnicy seriali zapewne pamiętają jego jako odtwórcę roli doktora Czesława Basena w "Szpital na perypetiach" czy "Daleko od Noszy".
Tytuł mówi, że tę pozycję Piotr Gąsowski napisał sam, co zajęło mu kilka lat (i prób). I o ile w niektórych przypadkach można by się zastanawiać czy tak naprawdę "autor" nie użyczył swojego nazwiska tak tu jestem właściwie pewna, że "Co mi w życiu nie wyszło" to dzieło Piotra Gąsowskiego. Świadczą o tym choćby mało rozbudowane, proste zdania. Czy to źle, że takie są? Nie, jak już wspominałam- dodają autentyczności.
Przy tej pozycji naprawdę miło spędziłam czas. Przeczytałam wiele ciekawych anegdotek z życia autora: związanych z teatrem, z życiem osobistym czy studiami na PWST. Nie raz  nie dwa zdarzyło mi się uśmiechnąć czy zaśmiać. Autor ciekawie pisze również o pracy zagranicznej.
Bardzo cieszę się, że na którychś z książkowych targów (a trochę ich już odwiedziłam) miałam okazję osobiście poznać Piotra Gąsowskiego. A książkę polecam- może nie jest to literatura bardzo ambitna, ale ciekawa i idealna na odpoczynek po pozycji trudnej tematycznie.

piątek, 20 września 2019

"Kiedy Ciebie nie ma"- Lisa Jewell

Autor: Lisa Jewell
Tytuł: Kiedy Ciebie nie ma
Liczba stron: 384
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Sięgając po "Kiedy Ciebie nie ma" spodziewałam się, jakby to nazwać, pospolitego kryminału (tytuł nie wskazuje na ten gatunek, jednak szata graficzna już tak).
Do rąk czytelnika trafia powieść ciekawa, ale, nie ukrywajmy- dziwna. Jedną z głównych narratorek jest Laurell- i to ona opowiada o traumatycznym wydarzeniu. Jej życie toczy się dalej mimo, że 10 lat wcześniej zaginęła jej córka. Pomimo upływu czasu w sercu matki nadal tli się odrobina nadziei, że nastąpi powrót młodej dziewczyny.
Czy dowiemy się jak to się stało, że grzeczna uczennica uciekła z domu? Czy powróci?
Na początku wspomniałam, że książka jest dość... dziwna. Teraz, starając się nie zdradzać zbyt wiele z fabuły powiem słów kilka dlaczego tak uważam. Otóż często bywa, że po trudnych wydarzeniach małżeństwa rozpadają się. Zarówno mąż Laurell, jak i ona sama starają się spróbować żyć normalnie. Laurell poznaje mężczyznę, którego córka... jest podobna do Ellie. O ile wcześniej pogodziła się z tym, że jej zaginiona córka najprawdopodobniej nie żyje, tak to wydarzenie sprawia, że rozpoczyna własne śledztwo które ma na celu wyjaśnić skąd tak uderzające podobieństwo.
Książka pokazuje, że serce matki to potężna rzecz. Siła miłości sprawia, że nawet najbardziej absurdalne scenariusze mogą okazać się prawdziwe. Matka dla swojego dziecka zrobi wszystko, a książka "Kiedy Ciebie nie ma" nas w tym utwierdza".
Początkowo nie do końca byłam zainteresowana tym co się dzieje, miałam nawet ochotę odłożyć książkę nie kończąc jej. Dziś myślę, że dobrze, że tego nie zrobiłam.

piątek, 12 lipca 2019

"Nietypowa Matka Polka"- Anna Szczepanek

Autor: Anna Szczepanek
Tytuł: Nietypowa Matka Polka
Liczba stron: 352
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zawsze wydawało mi się, że siedzę "dość głęboko" w blogosferze, że kojarzę różne  (te popularne i te mniej) blogi. Cóż, jak widać- nie, bo o Nietypowej Matce Polce nic nie słyszałam i książka, o której dziś powiem słów kilka to moje pierwsze z nią spotkanie.
Nietypowa Matka Polka to byt facebookowy. Matka czworga dzieci dzieli się swoimi przemyśleniami na temat wychowania dzieci, opisuje jak wygląda jej dzień.
Chciało by się się rzec- nic wyjątkowego. A jednak takie książki są wydawane. I co lepsze- przedruki z blogów czy miejsc w sieci. Z jednej strony- to dobrze- bo można dotrzeć do różnych osób, które nie posiadają na przykład Facebooka. Z drugiej zaś- po co to? Czy naprawdę chcemy to czytać?
Książka pisana jest bardzo fajnym językiem, przyjemnie się ją czyta. Przeszkadzała mi tylko jedna rzecz- odwołania do Boga nimi nie będące czyli pisanie- o Jerzu, o Borze Szumiący i tak dalej. Czemu to miało służyć?
Książka na pewno przyda się młodym matkom. Znajdą w niej pocieszenie, że można mieć czworo dzieci i nie zwariować. Przeczytają również jak wyglądała droga Nietypowej Matki do rodzicielstwa. Bohaterka krótkich felietonów nie mieszka w Polsce tylko w Anglii i dzięki temu można trochę przeczytać o tym, jak to jest w tym kraju, jak to tam wygląda gdy spadnie śnieg.
Czy sięgniecie po "Nietypową Matkę Polkę"? To, że ja zajęłam się lekturą książki to był przypadek, jednak miło spędziłam czas. Czasem takie przypadki są potrzebne.

niedziela, 19 maja 2019

"Miłość pod błękitnym niebem"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Miłość pod błękitnym niebem
Liczba stron: 352
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Nie nadążam! W kolejce tyle książek, w tym jeszcze kilka Krystyny Mirek, które koniecznie chcę przeczytać. Dlatego "Miłość z błękitnego nieba" najpierw przechwyciła moja mama. I to po jej słowach już wiedziałam, że warto po nią sięgnąć. Musicie wiedzieć, że to właśnie jej trudno dogodzić literacko bo ma swoje przyzwyczajenia. Więc jeśli mówi, że coś jest świetne to takie naprawdę jest. Nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie Wam ją polecić- to dobra propozycja z gatunku "książki dla kobiet".
Ta powieść to naprawdę bardzo dobry i przyjemny sposób spędzenia czasu. Historia naprawdę wciąga.! Tym razem przeczytamy perypetie Angeliki. Poznajemy ją w momencie gdy prowadzi ważny projekt w pracy, wyjeżdża w podróż służbową z Monachium do Krakowa by dopiąć wszelkich szczegółów i sfinalizować umowę. Nic prostszego, prawda? Nieprawda! Bo gdy ma się takiego przeciwnika jak Daniel i Mateusz wszystko może się zdarzyć!
W książce przeczytamy o klimatycznym Krakowie, nie zabraknie też wzruszeń. Wątek, który najbardziej mnie zainteresował? Wbrew pozorom nie ten związany z miłością, ale rodzinny. Był on mocno rozbudowany i wciągający. Dotyczył spraw, które spotykają osoby w realnym życiu. Angelika cierpiała z powodu biedy, niedostatku i braku uwagi matki. Daniel miał wszystko- pieniądze i nadmierną opiekę rodzicielską, która wbrew pozorom nie okazała się radością, a wielkim ciężarem. Jak poradzili sobie nasi bohaterowie? Mamy więc dwie krańcowe sytuacje. Pokazuje to, że i z miłością i opiekuńczością można przesadzić, a nadmierna jej chęć, wręcz chorobliwa chęć kontrolowania również nie jest dobra. Co wydarzy się w powieści? Zachęcam Was do przeczytania dziś wspominanej przeze mnie powieści.
Pozycja jest bardzo ładnie wydana. Tradycyjne już zachwycam się okładką książki Krystyny Mirek wydanej przez Wydawnictwo Edipresse. Jestem sroką, lubię to, co się świeci, a tu nie ma przesadzonego efektu, jak to czasami bywa.

środa, 13 marca 2019

"Krok po kroku z Robertem Sową"- Robert Sowa

Autor: Robert Sowa
Tytuł: Krok po kroku z Robertem Sową
Liczba stron:  200
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipress
Źródło: egzemplarz recenzencki


Passa na książki kucharskie i nadrabianie zaległości trwa. Dziś na moim blogu słów kilka na temat pozycji Roberta Sowy, znanego kucharza, o którego restauracjach swego czasu było głośno w związku z aferą podsłuchową.
Wydawnictwo Edipresse zapisało się w mojej pamięci jako wydawca pozycji dobrze skomponowanych, pięknie dopracowanych, nasyconych kolorami- słowem- na wysokim poziomie graficznym ( o treści na razie nie mówię). Czy w przypadku "Krok po kroku" również tak jest?
Spieszę z zapewnieniami- tak! Przede wszystkim- jest twarda oprawa, a to w tego rodzaju książkach jest dla mnie ważne.
Na początku znajdziemy spis treści oraz adres restauracji Roberta Sowy. Coś czego mi brakuje to dłuższego wstępu, jakichś informacji praktycznych, są tylko przepisy.
Spodziewać się można, że skoro to taki znany kucharz to i pomysły na potrawy, które umieścił w książce będą wymyślne i udziwnione, ale na szczęście (dla mnie i dla czytelników ceniących sobie prostotę) tak nie jest. Niektóre z nich łatwo przygotować, inne są ze składników, których może nie jada się na codzień, ale są do zakupienia chyba nawet w małych miastach, a ta dostępność, nie oszukujmy się- jest ważna. Dodatkowo- niektóre prosto przygotować.
Na pewno wykorzystam niektóre z przepisów Roberta Sowy- może na zwykły obiad lub świąteczny posiłek. Jedno jest pewne- książka utrafiła w mój gust (a ceny za produkty- w moją kieszeń).

niedziela, 10 marca 2019

"Smakuj życie. Gotowanie nasza pasja, pzepisy kuchni włoskiej"- Mariola Bojarska- Ferenc, AleksanderFerenc

Autor: Mariola Bojarska- Ferenc, Aleksander Ferenc
Tytuł: Smakuj życie. Gotowanie nasza pasja, przepisy kuchni włoskiej.
 Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Ostatnimi czasy bardzo modne stało się pisanie książek przez celebrytów. Taka jest też ta. Niestety- nawet najlepsza książka napisana przez osoby sławne musi usłyszeć parę gorzkich słów. Choćby, jak pisałam- była najlepsza. Wiele z nich na szczęście jest warta uwagi. Tym razem autorka książek o zdrowym żywieniu do współpracy przy jej tworzeniu zaprosiła swojego syna Aleksandra.
To pozycja nie tylko o gotowaniu, ale też o pasjach, o życiu rodzinnym. Kartka papieru wszystko zniesie, wszelkie opisy o pięknym życiu, lecz czy na prawdę tak jest? Nie mówię, że tu akurat są problemy rodzinne czy inne niesnaski zamiatane pod dywan, ale znane  jest porzekadło: nie wszystko złoto co się świeci.
Z kart książki wyłania się obraz rodziny idealnej: dzielącej pasje, a nawet smaki. To Włochy i Polska. Przepisy w moim odczuciu (czyli użytkownika, adresata książki) są albo z produktów, które mogę użyć na wyjątkową okazję (małże, krewetki), albo przeciwnie- proste.
Ilustracje w książce to piękne, wyraziste zdjęcia pani Marioli i jej syna Aleksandra, migawki z ich kuchni i życia rodzinnego. Cena jest wysoka, ale całkowicie zrozumiała- dostajemy egzemplarz pięknie wydany, w twardej oprawie.
Moja recenzja tak naprawdę jest pozytywna, lecz jednak jest coś, co bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba... Na tylnej stronie okładki znajdziemy sponsorów książki, na przykład producenta herbat Herbapol, a w treści książki- reklama herbat oraz zdjęcie Aleksandra z butelką wody, mogę się tylko domyślać jakiej. Cóż... nie do końca to do mnie trafia. Nie lubię tego...

poniedziałek, 21 stycznia 2019

"Tylko jeden wieczór"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Tylko jeden wieczór
Liczba stron: 312
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jak możecie zobaczyć na moim blogu "Tylko jeden wieczór" to nie pierwsza książka Krystyny Mirek, którą miałam okazję przeczytać i zrecenzować. To, że wracam do pozycji tej autorki to musi coś znaczyć, prawda?
Powieść, która jakiś czas temu przybyła do mnie dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka to bestseller. Nie boję się użyć tego słowa- na pewno będę ją polecać.
Główną bohaterką jest Sylwia- kobieta, która ma wszystko. Wszystko to znaczy pieniądze i to, co można za nie kupić. Lecz czy pieniądze dają szczęście? Nasza bohaterka dość boleśnie przekonuje się, że nie warto udawać kogoś kim się nie jest. Sylwia to aktorka Amelia Diamond. Jako, że nie zawsze była bogata teraz dba o to by nie stracić tego, na co tak ciężko pracowała przez dłuższy czas. Gdy ją poznajemy- dochodzi do niej fakt, że jej rodzina pięknie wygląda we wszelkich czasopismach, umie dobrze grać, a tak naprawdę relacje w niej to ruina. Czy uda się je jeszcze naprawić? Życie rodzinne Sylwii to jeden wątek, w miarę lektury dochodzą jeszcze inne: śmierci siostry naszej bohaterki pozostawiając córkę, która na świecie nikogo nie ma, poświęcaniu się pracy i jeszcze kilku innych.
"Tylko jeden wieczór" to nie tylko historia Sylwii, ale też rodzinny pani Zosi- sprzątaczki. To taka różnica społeczna, ale w książce nie pokazuje się różnic, nie mówi się o pogardzie dla tego zawodu, wręcz przeciwnie- Zosia jest przez wszystkich szanowana i proszona o radę. To kobieta, która każdemu pomoże. Między bohaterką a jej mężem widzimy piękną dojrzałą miłość (o czym bardzo przyjemnie się czytało). U nich wszystko jest dobrze, jednak w życiu rodzinnym pojawia się rysa, a później wstrząs- Marcin ich syn rozstaje się z żoną. Czy w rodzinie Zofii również wszystko się ułoży?
Recenzowana dziś przeze mnie książka to piękna, mądra historia. Uświadamia, że nie wszystko można kupić, a największa bańka mydlana może prysnąć i zmienić życie. Do nas należy decyzja czy zmieni się na lepsze czy gorsze, jak to poprowadzimy, jakie decyzje podejmiemy.
Sytuacja rodzinna Marcina pokazuje, że czasem warto walczyć, wziąć sprawy w swoje ręce. I dorosnąć... Z kolei Zofia to dla mnie przykład dobrej mądrej kobiety, która jest sprawiedliwa. Wiele matek w takiej sytuacji stanęło by murem za synem nie patrząc na to czyja tak naprawdę wina.
Podsumowując: mimo, że na rynku wydawniczym w okresie świątecznym pojawia się wiele pozycji to "Tylko jeden wieczór" naprawdę polecam, warto przeczytać. W moim przypadku, to właśnie dzięki tej książce pokonałam małą niemoc twórczą oraz chwilowe zmęczenie  książkami. A należy do działu nowości, wydano ją stosunkowo niedawno.
Bardzo podoba mi się okładka, jednak uważam, że jest odrobinę przeładowana: lśniące dwukolorowe napisy (tytuł złotym kolorem, autor- czerwonym). I jeszcze gwiazdki...

środa, 19 września 2018

"Moich 12 żon"- Olgierd Świerzewski

Autor: Olgierd Świerzewski
Tytuł: Moich 12 żon
Liczba stron: 448
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie, nie i jeszcze raz nie. To nie jest książka dla mnie.Z czy dla Ciebie czytelniku zdecyduj sam. Jej przeczytanie było dla mnie męczarnią.  Nie mówię, że te 400 stron mnie męczyło, bo często czytuję i bardziej obszerniejsze pozycje. Objętość w połączeniu z tym, że pozycja jest dla naprawdę wymagających czytelników.
"Moich 12 żon" to powieść z niewielką ilością dialogów. Przeszłość miesza się z teraźniejszością i to ogromnie mi przeszkadza, nie lubię czegoś takiego. Dodatkowo mam wrażenie, że Malcolm w pewnym sensie zachowuje się jak dziecko: szuka miłości idealnej, a miłość to nie tylko górnolotne frazesy, ale też założenie rodziny. A wtedy, jak wiemy, to już nie bajka..
Malcolm Starski jest brytyjskim prawnikiem z polskimi korzeniami. O miłości opowiadał mu dziadek i dlatego nasz bohater postanowił poszukać tej idealnej. Przeczytałam gdzieś, na którymś blogu stwierdzenie, że tak naprawdę ją znalazł tylko nie walczył o nią, pozwolił odejść komuś ważnemu. W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wydaje mi się właśnie, że on już trafił na tę jedyną tylko nie wiedział o tym mając w głowie górnolotne słówka o miłości wszczepione przez dziadka.
"Moich 12 żon" jest zupełnie inna niż "Master", pierwsza (w moim przypadku) powieść tego autora, którą miałam okazję przeczytać. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale stawiam na "Mastera". To właśnie jego polecę, a nie dziś recenzowaną książkę.
Podsumowując- "Moich 12 żon" jest dla naprawdę ambitnego czytelnika, który ma mnóstwo czasu na delektowanie się lekturą.
To nie jest moje ostatnie spotkanie z powieściami Olgierda Świerzewskiego, na pewno dam mu jeszcze jedną szansę.

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Światło w cichą noc"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Światło w cichą noc
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsze moje zetknięcie się z tą książką? Wstyd się przyznać, ale dałam się złapać na fake news- artykuł w fakcie, taki, który sugerował, że to prawdziwa historia.. Dopiero potem wyjaśniono, że to fabuła książki.
Z jednej strony taki artykuł to fajna rzecz, na pewno zachęcił wiele osób do przeczytania powieści, z drugiej zaś- ja poczułam się oszukana. Liczyłam na prawdziwy historię (może nawet wzruszającą), a tu niespodzianka!
Być może nie jestem z tego zadowolona ponieważ i tak bez zbędnych zachęt sięgnęłabym po książki autorstwa Krystyny Mirek (jednej z moich ulubionych polskich autorek). Po jej książki sięgnę zawsze. Bo wiecie... jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam, a wiele ich przeczytałam (choć jeszcze nie wszystkie).
Jak zdążyliście zauważyć, święta u mnie będą chyba cały rok. Kochane autorki się rozpisały...
Nie narzekam, łamię stereotyp, że książki z motywem świątecznym pysznie smakują tylko w listopadzie- grudniu. W dobie gdy nowości wydawnicze pojawiają się jak grzyby po deszczu- to NIE-MOŻ-LI-WE.
"Szczęście w cichą noc" to nie jest zwyczajna książka. Ba! Jeśli wczytujemy się w powieść to jest ona całkiem wyjątkowa. Dla Magdy bowiem Boże Narodzenie to nie czas radości, a smutku. Każdego roku ona i jej bracia na nowo przeżywają śmierć rodziców, pamiętają to, jak na nich czekali i okropną wiadomość tuż przed pierwszą gwiazdką.
Czy takim razie w powieści brak świątecznego nastroju, przygotowań?
Pisałam już, na pewno będę powtarzać- to książka wyjątkowa więc i nastrój jest. Skąd się wziął? Otóż główna bohaterka postanawia zmienić podejście, oczarować mężczyznę i zorganizować święta. Co z tego wyjdzie? Zapraszam do lektury.
Książka jest naprawdę niesamowita, wyjątkowa i ciekawa. Znacie uczucie, kiedy książka męczy w pozytywnym znaczeniu? Pojawia się tzw rollercoaster emocji, szybsze bicie serca, a po zakończeniu lektury- niemożność znalezienia sobie miejsca. To książka tego typu. I bardzo się z tego cieszę.
Lektur drugiej części czyli "Światła o poranku" jeszcze przede mną, więc już wiem, że czeka mnie wspaniała lektura.

piątek, 2 marca 2018

"Marzena M."- Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

Autor:  Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: Marzena M.
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka opisywana jest jako pełna humoru pozycja. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wydaje mi się, że humor pomylono tu z hartem ducha, siłą naszej bohaterki.
Marzena M. to tak zwana silna babka. Na jej barkach jest utrzymanie domu, to ona zarabia. Mąż artysta za to cały czas czeka na interesującą propozycję pracy. Tu mała dygresja- od razu pokazuje się czytelnikowi czego może się spodziewać i jaki stosunek powinien mieć do tego mężczyzny. I rzeczywiście, sprawdzają się moje (i pewnie nie tylko moje) przypuszczenia. Marzena znajduje dowód zdrady.
Wiele osób w takiej sytuacji załamałoby się. Marzena zaś układa plan dalszego życia i krok po kroku go realizuje.
Przyjemnie się czyta mimo, że to powieść jakich wiele na rynku wydawniczym. Jest pisana trochę jakby według schemat zdrada  ----> rozwód ----> nowe życie. I wiecie co? Dobrze, że tak zrobiono, pokazuje się, że rozwód to nie koniec życia i mimo smutku nastaną jeszcze dobre chwile.
Marzena pracuje w redakcji, a w wolnych od pracy czasie szuka miłości i zajmuje się obowiązkami domowymi oraz wychowaniem córki. Śmiem twierdzić, że to drugie bardzo dobrze jej wychodzi- ufa córce, ma z nią dobry kontakt i choć to nastolatka to Marzena może liczyć na jej wsparcie w tych trudnych chwilach.
To też książka o dobroci ludzkiej, o czymś, o czym pisałam wyżej- o wspieraniu w momencie gdy jest to potrzebne.
Polecam.

czwartek, 19 października 2017

"Singielka i Otello"- Hanna Bakuła

Autor: Hanna Bakuła
Tytuł: Singielka i Otello
Liczba stron:  192
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Hanna Bakuła. Już samo imię i nazwisko autora jest najlepszym powodem by sięgnąć po książkę. A jeśli zna się choćby jedną z poprzednich pozycji napisanych przez panią Bakułę- staje się to koniecznością.
"Hania Bania" bardzo mi się podobała więc i tym razem spodziewałam się podobnych wrażeń. Niestety- nie mogłam się w tej książce zatopić, przepaść całkowicie. Coś mi w tym przeszkadzało. Mogę się tylko domyślać, ale obstawiam postać głównej bohaterki, która romansowała z żonatym mężczyzną. Nie jestem fanką takiego lekkiego stylu życia. Od powieści oczekuję wzruszeń, humoru lub szybkiej, napiętej akcji. W recenzowanej dziś- jest tylko to drugie, niestety- dla mnie nie na tyle dobry by "udźwignąć" całą powieść.
Bez obaw! Po książki /Hanny Bakuły sięgnę na pewno jeszcze nieraz. Coś mnie do nich ciągnie.
Na sam koniec wspomnę o czymś, co mnie ogromnie zniesmaczyło. Rozumiem ilustracje na zakładkach mogą nie pokrywać się z tematyką powieści. Jestem jeszcze w stanie to zrozumieć, że z Maxigrą. Ale na boga!  o w książce robi reklama środka na męską potencję? Jestem na nie. Jestem bardzo na nie. Bardzo mi się to nie podoba, zwłaszcza, że jest przyklejone do wewnętrznej strony obwoluty i nie można się tego pozbyć.
Wszystko mi się w tej książce nie podoba... Nie! Są ciekawe ilustracje, rysunki autorstwa Hanny Bakuły. Uwielbiam je.