Autor: Natalia Nowak- Lewandowska
Tytuł: Nasze własne piekło
Liczba stron: 304
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Książki Natalii Nowak- Lewandowskiej znam z tej mocnej, dobrej strony. Dlatego waśnie po dłuższym czasie z przyjemnością po jej powieść wydaną tym razem w Wydawnictwie Pascal. Byłam bardzo ciekawa czy i tym razem lektura pochłonie mnie do reszty, zwłaszcza, że mama przeczytała ją pierwsza podsumowując słowami "dawno nie czytałam czegoś tak ciekawego" (a jest to osoba, której trudno cokolwiek podsunąć).
Tymczasem ja jestem zawiedziona. Nie tym, że książka jest słaba, bo przeciwnie- jest świetnie napisana. Tym, że szybko się kończy oraz, że nie rozwinięto pewnego tematu.
Nasi bohaterowie to osoby doświadczone przez życie. Ona- żyjąca według pomysłu matki, artystki, której karierę przerwał wypadek. On- kierowca taksówki, którego dzieciństwo nie było usłane różami. Poznają się gdy Nina wzywa taksówkę by móc dojechać do filharmonii. Ta niepozorna znajomość sprawia, że obydwoje otwierają się na siebie, każde z nich zaczyna czuć coś, czego w życiu nie czuło. Czy związek utalentowanej skrzypaczki ze zwykłym kierowcą ma szanse się udać? Zapraszam do lektury! Na pewno nie zawiedziecie się bowiem powieść jest nieprzewidywalna, a okładka przyciąga wzrok.
Na początku wspomniałam, że byłam książką zawiedziona. To prawda bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. To, że polecam Wam "Nasze własne piekło" świadczy tylko o kunszcie pisarskim autora- tego, że potrafi zaskoczyć czytelnika, który wiele ma za sobą. Bardzo podoba mi się dobór bohaterów oraz powolna nauka Niny, nauka życia na własny rachunek. Wiele osób nie podejmuje rękawicy i latami tkwi w rodzinnych toksycznych związkach. Bo co do tego, że mama naszej bohaterki była osobą toksyczną- nie ma wątpliwości.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Pascal. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 lipca 2019
wtorek, 13 marca 2018
"Dwanaście niedokończonych snów"- Natasza Socha
Autor: Natasza Socha
Tytuł: Dwanaście niedokończonych snów
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Czytając opis z tyłu czytelnik nie dowie się tego, jak pisana jest książka. Opis to tylko krótkie streszczenie mające na celu zachęcenie do przeczytania.
Jako, że książki Nataszy Sochy czytać bardzo lubię, tak jak i inne książki dla kobiet, nie mogłam podarować sobie tej. Nie było takiej szansy. Niestety tym razem nie byłam zadowolona, choć w ostatecznym rozrachunku o "Dwunastu niedokończonych snach" nie myślę źle. Zastanawiacie się skąd taka opinia? Już mówię.
Otóż... ja po prostu nie lubię książek pisanych w ten sposób. W powieści są dialogi, jednak nie ilość , która by mnie satysfakcjonowała. Cóż, zdarza się... Wątek snów wcale mnie nie zainteresował, do końca dotarłam tylko ze względu na postać głównej bohaterki.
Momo to młoda dziewczyna, artystka. Bardzo lubi tworzyć biżuterię, pracuje w galerii z różnymi przedmiotami. W życiu przeszła wiele, a, jak się dowiadujemy- odejście ojca miało ogromy wpływa na jej postępowanie, nawet gdy był już dorosła. Czy uda się jej poradzić z bałaganem w głowie.
Zapytacie- skąd te dwanaście snów... Otóż Momo śni, lecz jej sny się nie nie kończą, zostają przerwane. Znów wpływ na to ma to, co przeżywa- jej życie osobiste.
Bardzo mi się podoba okładka. Pewne też jest, że na tej książce nie poprzestanę- nadal będę czytać to co wyjdzie spod pióra Nataszy Sochy.
Tytuł: Dwanaście niedokończonych snów
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Czytając opis z tyłu czytelnik nie dowie się tego, jak pisana jest książka. Opis to tylko krótkie streszczenie mające na celu zachęcenie do przeczytania.
Jako, że książki Nataszy Sochy czytać bardzo lubię, tak jak i inne książki dla kobiet, nie mogłam podarować sobie tej. Nie było takiej szansy. Niestety tym razem nie byłam zadowolona, choć w ostatecznym rozrachunku o "Dwunastu niedokończonych snach" nie myślę źle. Zastanawiacie się skąd taka opinia? Już mówię.
Otóż... ja po prostu nie lubię książek pisanych w ten sposób. W powieści są dialogi, jednak nie ilość , która by mnie satysfakcjonowała. Cóż, zdarza się... Wątek snów wcale mnie nie zainteresował, do końca dotarłam tylko ze względu na postać głównej bohaterki.
Momo to młoda dziewczyna, artystka. Bardzo lubi tworzyć biżuterię, pracuje w galerii z różnymi przedmiotami. W życiu przeszła wiele, a, jak się dowiadujemy- odejście ojca miało ogromy wpływa na jej postępowanie, nawet gdy był już dorosła. Czy uda się jej poradzić z bałaganem w głowie.
Zapytacie- skąd te dwanaście snów... Otóż Momo śni, lecz jej sny się nie nie kończą, zostają przerwane. Znów wpływ na to ma to, co przeżywa- jej życie osobiste.
Bardzo mi się podoba okładka. Pewne też jest, że na tej książce nie poprzestanę- nadal będę czytać to co wyjdzie spod pióra Nataszy Sochy.
wtorek, 16 maja 2017
"Kobiety ciężkich obyczajów"- Natasza Socha
Autor: Natasza Socha
Tytuł: Kobiety ciężkich obyczajów
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nadszedł czas gdy (trochę z żalem) muszę pożegnać bohaterów znanych mi z "Harmonii" i "Dziecka last minute". To już definitywny koniec, choć autorka na pytanie czy będzie kontynuacja udziela niejednoznacznej odpowiedzi. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kiedyś się tego doczekamy.
Cenię sobie szczerość dlatego na moim blogu znajdziecie taką opinię na temat powieści "Kobiety ciężkich obyczajów". Bardzo polubiłam bohaterów, fabuła poprzednich książek też przypadła mi do gustu, lecz czytając powieść, o której dziś mowa- nie czułam "tego czegoś". Czułam tylko irytację, że Natalia Socha tym razem mało skupiała się na losach Kaliny i Konstancji, a 90% fabuły poświęciła na opowieść o Kwirynie i Kirze.
Kirę zdążyliśmy już poznać wcześniej, ale dopiero teraz dowiadujemy się więcej szczegółów z jej życia. Młoda dziewczyna, jak się okazuje, po zawodzie miłosnym zamierza się nie angażować w związki. Bawi się mężczyznami, seks jest dla niej sportem. Romans z żonatym mężczyzną to dla niej świetna zabawa.
W domu przykładna córka. Nikt nie ma pojęcia o jej podwójnym życiu. Czy uda się jej to zachować w tajemnicy?
Kira jeszcze nie wie, że jej losy są bardzo podobne do tego, co przeżyła jej prababka.
Ale o tym cicho sza! Zapraszam do lektury. Czy lubicie otwarte zakończenia? Ja czasem tak.
Dają nadzieję na więcej, na kontynuację.
Tytuł: Kobiety ciężkich obyczajów
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nadszedł czas gdy (trochę z żalem) muszę pożegnać bohaterów znanych mi z "Harmonii" i "Dziecka last minute". To już definitywny koniec, choć autorka na pytanie czy będzie kontynuacja udziela niejednoznacznej odpowiedzi. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kiedyś się tego doczekamy.
Cenię sobie szczerość dlatego na moim blogu znajdziecie taką opinię na temat powieści "Kobiety ciężkich obyczajów". Bardzo polubiłam bohaterów, fabuła poprzednich książek też przypadła mi do gustu, lecz czytając powieść, o której dziś mowa- nie czułam "tego czegoś". Czułam tylko irytację, że Natalia Socha tym razem mało skupiała się na losach Kaliny i Konstancji, a 90% fabuły poświęciła na opowieść o Kwirynie i Kirze.
Kirę zdążyliśmy już poznać wcześniej, ale dopiero teraz dowiadujemy się więcej szczegółów z jej życia. Młoda dziewczyna, jak się okazuje, po zawodzie miłosnym zamierza się nie angażować w związki. Bawi się mężczyznami, seks jest dla niej sportem. Romans z żonatym mężczyzną to dla niej świetna zabawa.
W domu przykładna córka. Nikt nie ma pojęcia o jej podwójnym życiu. Czy uda się jej to zachować w tajemnicy?
Kira jeszcze nie wie, że jej losy są bardzo podobne do tego, co przeżyła jej prababka.
Ale o tym cicho sza! Zapraszam do lektury. Czy lubicie otwarte zakończenia? Ja czasem tak.
Dają nadzieję na więcej, na kontynuację.
poniedziałek, 2 stycznia 2017
1. "Biuro przesyłek niedoręczonych"- Natasza Socha
Autor: Natasza Socha
Tytuł: Biuro przesyłek niedoręczonych
Liczba stron: 304
Data wydania: 9 listopada 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Wprawdzie po książce spodziewałam się czegoś innego (nie pytajcie czego, nie potrafię powiedzieć) to i tak w moim małym prywatnym rankingu dostanie ona najwyższą notę. Po prostu wiem, że co by się nie działo to książki Nataszy Sochy nie sprawią mi zawodu.
To jedna z tych powieści, dla których musi być odpowiedni klimat. Nie jestem pewna czy zdecydowałabym się ją przeczytać w innym czasie niż ten świąteczny. Na pewno nie miałaby dla mnie takiego uroku. Także- czytając ją w listopadzie/ grudniu gratis otrzymujemy magię. Magię świąt.
To opowieść idealna w każdym calu. Pierwsze co przykuwa wzrok to świąteczna piękna szata graficzna, po prostu zimowe ubranko. Druga rzecz- czytelnik otrzymuje ciekawą historię.
Główna bohaterka postanowiła zmienić swoje życie Wyjechała ze swojego miasta, zaczęła pracę w Biurze Przesyłek Niedostarczonych. To tam trafiają listy i paczki, które z jakiegoś powodu nie zostały niedoręczone adresatom.
W głowie rysuje się sytuacja, że takie biuro to miejsce magiczne, gdzie dzielne panie wcielają się w detektywów i doręczają paczki lub wyjaśniają historie z nimi związane. Niestety- prawda jest inna. Pracownice Biura nie mogą zaglądać do przesyłek. Dlatego możemy czuć się wyjątkowo, cieszyć się, że poznaliśmy chociaż dwie historie.
Z książki możemy dowiedzieć się wiele o miłości i wierze. Jedna z bohaterek mimo upływu czasu nadal wierzy, że uda się jej spotkać swoją dawną miłość. Przez ponad 30 lat Wigilia to dla niej dzień nadziei i rozczarowania.
Wszystkim polecam tę książkę.
Tytuł: Biuro przesyłek niedoręczonych
Liczba stron: 304
Data wydania: 9 listopada 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
To jedna z tych powieści, dla których musi być odpowiedni klimat. Nie jestem pewna czy zdecydowałabym się ją przeczytać w innym czasie niż ten świąteczny. Na pewno nie miałaby dla mnie takiego uroku. Także- czytając ją w listopadzie/ grudniu gratis otrzymujemy magię. Magię świąt.
To opowieść idealna w każdym calu. Pierwsze co przykuwa wzrok to świąteczna piękna szata graficzna, po prostu zimowe ubranko. Druga rzecz- czytelnik otrzymuje ciekawą historię.
Główna bohaterka postanowiła zmienić swoje życie Wyjechała ze swojego miasta, zaczęła pracę w Biurze Przesyłek Niedostarczonych. To tam trafiają listy i paczki, które z jakiegoś powodu nie zostały niedoręczone adresatom.
W głowie rysuje się sytuacja, że takie biuro to miejsce magiczne, gdzie dzielne panie wcielają się w detektywów i doręczają paczki lub wyjaśniają historie z nimi związane. Niestety- prawda jest inna. Pracownice Biura nie mogą zaglądać do przesyłek. Dlatego możemy czuć się wyjątkowo, cieszyć się, że poznaliśmy chociaż dwie historie.
Z książki możemy dowiedzieć się wiele o miłości i wierze. Jedna z bohaterek mimo upływu czasu nadal wierzy, że uda się jej spotkać swoją dawną miłość. Przez ponad 30 lat Wigilia to dla niej dzień nadziei i rozczarowania.
Wszystkim polecam tę książkę.
wtorek, 8 listopada 2016
"Dziecko last minute"- Natasza Socha
Autor: Natasza Socha
Tytuł: Dziecko lat minute
Liczba stron: 352
Data wydania: 28 września 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po przeczytaniu "Harmonii" od razu wiedziałam, że na "Dziecko lat minute" będę czekać z wypiekami na twarzy. Co tu dużo mówić: książka ujęła mnie, a ja chciałam poznać dalsze perypetie Kaliny. Nie było nudno, przeciwnie, działo się dużo, bardzo dużo.
Kalina, którą poznaliśmy w powieści "Harmonia" musi zmierzyć się z własnym życiem, wziąć pod uwagę nowe okoliczności: w wieku 46 lat zostanie mamą po raz kolejny. Oprócz strachu o zdrowie swojego dziecka (bo, jak zapewne wiecie, ciąża po 40-tce jest ciążą wyższego ryzyka), humorami i nadopiekuńczością swojej matki (Konstancji) i układaniem życia z nowo poznanym partnerem, a zarazem ojcem dziecka.
Co wydarzy się tym razem? Jakie tajemnice tym razem odkryje Kalina? Czy w jej związku po początkowym "trzęsieniu ziemi" pojawi się nuda? Mogę zdradzić odpowiedź na to ostatnie pytanie: Kalina, Kosma i Nuda? Nierealne, ale to akurat dobrze. Nie ma na to czasu.
Natasza Socha w sposób ciekawy i jednocześnie pełny humoru (świetnego, dodam) pisze o ciąży. Mówi się, że jest to stan błogosławiony, jednak do czasu gdy się go nie doświadczy nie dowiemy soę jak wiele zmian fizycznych, psychicznych, niedogodności czeka na kobiety.
Na kolejną książkę, której bohaterką jest Kalina musimy poczekać, ukaże się na początku 2017 r, tymczasem na dniach, już w listopadzie będzie można zakupić "Biuro przesyłek niedostarczonych" w pięknej zimowej szacie.
29 października miałam okazję spotkać się z panią Nataszą na Krakowskich Targach Książki. To była bardzo miła rozmowa, a ja z niecierpliwością czekam na kolejne Targi i kolejne spotkania.
Tytuł: Dziecko lat minute
Liczba stron: 352
Data wydania: 28 września 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po przeczytaniu "Harmonii" od razu wiedziałam, że na "Dziecko lat minute" będę czekać z wypiekami na twarzy. Co tu dużo mówić: książka ujęła mnie, a ja chciałam poznać dalsze perypetie Kaliny. Nie było nudno, przeciwnie, działo się dużo, bardzo dużo.
Kalina, którą poznaliśmy w powieści "Harmonia" musi zmierzyć się z własnym życiem, wziąć pod uwagę nowe okoliczności: w wieku 46 lat zostanie mamą po raz kolejny. Oprócz strachu o zdrowie swojego dziecka (bo, jak zapewne wiecie, ciąża po 40-tce jest ciążą wyższego ryzyka), humorami i nadopiekuńczością swojej matki (Konstancji) i układaniem życia z nowo poznanym partnerem, a zarazem ojcem dziecka.
Co wydarzy się tym razem? Jakie tajemnice tym razem odkryje Kalina? Czy w jej związku po początkowym "trzęsieniu ziemi" pojawi się nuda? Mogę zdradzić odpowiedź na to ostatnie pytanie: Kalina, Kosma i Nuda? Nierealne, ale to akurat dobrze. Nie ma na to czasu.
Natasza Socha w sposób ciekawy i jednocześnie pełny humoru (świetnego, dodam) pisze o ciąży. Mówi się, że jest to stan błogosławiony, jednak do czasu gdy się go nie doświadczy nie dowiemy soę jak wiele zmian fizycznych, psychicznych, niedogodności czeka na kobiety.
Na kolejną książkę, której bohaterką jest Kalina musimy poczekać, ukaże się na początku 2017 r, tymczasem na dniach, już w listopadzie będzie można zakupić "Biuro przesyłek niedostarczonych" w pięknej zimowej szacie.
29 października miałam okazję spotkać się z panią Nataszą na Krakowskich Targach Książki. To była bardzo miła rozmowa, a ja z niecierpliwością czekam na kolejne Targi i kolejne spotkania.
czwartek, 25 sierpnia 2016
"Harmonia"- Natasza Socha
Autor: Natasza Socha
Tytuł: Harmonia
Liczba stron: 352
Data wydania: 25 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Mimo, że "Harmonię" skończyłam jakiś czas temu, to nadal kipią ze mnie emocje. Zadaję sobie pytanie, dlaczego ja tyle zwlekałam z jej przeczytaniem. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejną część, która ukaże się już za chwilę, we wrześniu. Tytułu nie zdradzę- jest ogromnym spojlerem!
Kalina to kobieta po czterdziestce. Mimo posiadania córki i męża (tylko na papierze!) nadal jest zdominowana przez matkę. Konstancja jest okropnie zaborcza i zazdrosna. Nie przyjmuje do wiadomości, że jej córka jest już dorosła, nie jest dzieckiem i ma prawo żyć po swojemu.
Kalina wiedziona wyrzutami sumienie, że jest złą córką poddaje się temu posłusznie. Jednak pewne wydarzenie sprawi, że coś w jej życiu się zmieni.
Kobieta odpowiada na pewne ogłoszenie. Jest to oryginalny sposób na zwrócenie uwagi. Przywodziło na myśl obiboka i bawidamka. Nic z tego! Kosma, bo takie było imię autora, okazał się miłym, lecz doświadczonym przez życie mężczyzną.
To sprawiam, że Kalina postanawia wreszcie zacząć żyć po swojemu, zawalczyć o siebie. Tworzy listę marzeń, które zamierza po kolei spełniać. udaje się nawet w podróż, która na pewno będzie niezapomnianym: przez Polskę i Niemcy do Holandii.
To kawał dobrej literatury: jest miejsce na wzruszenia, ale też troszkę humoru. Pojawiają się wulgaryzmy, ale jest ich naprawdę niewiele.
Dopiero poznaję powieści Nataszy Sochy, lecz już wiem, że będę niecierpliwie wyczekiwać kolejnych premier. Od książek tej autorki po prostu nie można się oderwać. A ciekawa okładka dopełnia całości: wszystko idealnie się łączy: ładna oprawa i interesująca treść.
Tytuł: Harmonia
Liczba stron: 352
Data wydania: 25 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
Mimo, że "Harmonię" skończyłam jakiś czas temu, to nadal kipią ze mnie emocje. Zadaję sobie pytanie, dlaczego ja tyle zwlekałam z jej przeczytaniem. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejną część, która ukaże się już za chwilę, we wrześniu. Tytułu nie zdradzę- jest ogromnym spojlerem!
Kalina to kobieta po czterdziestce. Mimo posiadania córki i męża (tylko na papierze!) nadal jest zdominowana przez matkę. Konstancja jest okropnie zaborcza i zazdrosna. Nie przyjmuje do wiadomości, że jej córka jest już dorosła, nie jest dzieckiem i ma prawo żyć po swojemu.
Kalina wiedziona wyrzutami sumienie, że jest złą córką poddaje się temu posłusznie. Jednak pewne wydarzenie sprawi, że coś w jej życiu się zmieni.
Kobieta odpowiada na pewne ogłoszenie. Jest to oryginalny sposób na zwrócenie uwagi. Przywodziło na myśl obiboka i bawidamka. Nic z tego! Kosma, bo takie było imię autora, okazał się miłym, lecz doświadczonym przez życie mężczyzną.
To sprawiam, że Kalina postanawia wreszcie zacząć żyć po swojemu, zawalczyć o siebie. Tworzy listę marzeń, które zamierza po kolei spełniać. udaje się nawet w podróż, która na pewno będzie niezapomnianym: przez Polskę i Niemcy do Holandii.
To kawał dobrej literatury: jest miejsce na wzruszenia, ale też troszkę humoru. Pojawiają się wulgaryzmy, ale jest ich naprawdę niewiele.
Dopiero poznaję powieści Nataszy Sochy, lecz już wiem, że będę niecierpliwie wyczekiwać kolejnych premier. Od książek tej autorki po prostu nie można się oderwać. A ciekawa okładka dopełnia całości: wszystko idealnie się łączy: ładna oprawa i interesująca treść.
poniedziałek, 25 lipca 2016
"Zapach szczęścia"- Klaudia Kopiasz
Autor: Klaudia Kopiasz
Tytuł: Zapach szczęścia
Liczba stron: 320
Data wydania: 25 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
egzemplarz od autorki
Po raz kolejny przyszło mi zmierzyć się z trudną powieścią. Patrząc na stosik książek do recenzji widzę, że nie jest to ostatnia powieść, która może u czytelnika wywołać łzy. Lubię sięgać po takie książki. Nieraz mówiłam, że nie mam oczu w mokrym miejscu, ale zauważam zmianę. Coraz więcej rzeczy mnie wzrusza. Mam wrażenie, że to właśnie dzięki takim powieściom.
"Zapach szczęścia" to jedna z moich pamiątek z Warszawskich Targów Książki. Wzięłam udział w spotkaniu autorskim z panią Klaudią, otrzymałam też od niej prezent: książkę z dedykacją.
Zaległości czytelnicze i recenzenckie sprawiły, że dopiero wczoraj mogłam się zmierzyć z lekturą. Wiedziałam, że będzie to uczta czytelnicza- otrzymałam świetną opinię od koleżanki, która "Zapach szczęścia" przeczytała wcześniej ode mnie.
William Gart to popularny autor książek. Nikt jednak nie wie, że w jego życiu wydarzyła się wielka tragedia. Mężczyzna od 5 lat nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej. Wydawać by się mogło, że po takim czasie powinien zacząć żyć, pracować.
Mia to sympatyczna dziennikarka, która spełnia się w tym, co robi. Żyje teraźniejszością, nie myśli o tym co będzie później. Diagnoza spada na nią jak grom, przeraża. Ostra białaczka. Zaczynają się poszukiwania dawcy szpiku, a nieodłącznym towarzyszem staje się obawa o następny dzień.
Klaudia Kupisz akcję powieści umieszcza w różnych miejscach. Will mieszka w Anglii, Mia to Amerykanka. Spotykają się na uroczej greckiej wyspie Zakynthos.
Czytelnik dostaje do rąk niebanalną historię miłosną. Książka może pełnić różne funkcję: edukacyjną lub terapeutyczną. Zapytacie: jak w książce o miłości można znaleźć coś edukacyjnego? Otóż dowiadujemy się, że warto oddawać szpik, że dzięki temu można uratować czyjeś życie. Zobaczymy też różne sposoby przeżywania żałoby: potwierdzi się fakt, że każdy potrzebuje czasu, przeżywa ją inaczej.
Z ciekawością czytałam tę książkę, pozostaje mi tylko żałować, że to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z Klaudią Kopiasz. I oczywiście nadrobić zaległości. Kiedyś.
Tytuł: Zapach szczęścia
Liczba stron: 320
Data wydania: 25 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki
egzemplarz od autorki
Po raz kolejny przyszło mi zmierzyć się z trudną powieścią. Patrząc na stosik książek do recenzji widzę, że nie jest to ostatnia powieść, która może u czytelnika wywołać łzy. Lubię sięgać po takie książki. Nieraz mówiłam, że nie mam oczu w mokrym miejscu, ale zauważam zmianę. Coraz więcej rzeczy mnie wzrusza. Mam wrażenie, że to właśnie dzięki takim powieściom.
"Zapach szczęścia" to jedna z moich pamiątek z Warszawskich Targów Książki. Wzięłam udział w spotkaniu autorskim z panią Klaudią, otrzymałam też od niej prezent: książkę z dedykacją.
Zaległości czytelnicze i recenzenckie sprawiły, że dopiero wczoraj mogłam się zmierzyć z lekturą. Wiedziałam, że będzie to uczta czytelnicza- otrzymałam świetną opinię od koleżanki, która "Zapach szczęścia" przeczytała wcześniej ode mnie.
William Gart to popularny autor książek. Nikt jednak nie wie, że w jego życiu wydarzyła się wielka tragedia. Mężczyzna od 5 lat nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanej. Wydawać by się mogło, że po takim czasie powinien zacząć żyć, pracować.
Mia to sympatyczna dziennikarka, która spełnia się w tym, co robi. Żyje teraźniejszością, nie myśli o tym co będzie później. Diagnoza spada na nią jak grom, przeraża. Ostra białaczka. Zaczynają się poszukiwania dawcy szpiku, a nieodłącznym towarzyszem staje się obawa o następny dzień.
Klaudia Kupisz akcję powieści umieszcza w różnych miejscach. Will mieszka w Anglii, Mia to Amerykanka. Spotykają się na uroczej greckiej wyspie Zakynthos.
Czytelnik dostaje do rąk niebanalną historię miłosną. Książka może pełnić różne funkcję: edukacyjną lub terapeutyczną. Zapytacie: jak w książce o miłości można znaleźć coś edukacyjnego? Otóż dowiadujemy się, że warto oddawać szpik, że dzięki temu można uratować czyjeś życie. Zobaczymy też różne sposoby przeżywania żałoby: potwierdzi się fakt, że każdy potrzebuje czasu, przeżywa ją inaczej.
Z ciekawością czytałam tę książkę, pozostaje mi tylko żałować, że to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z Klaudią Kopiasz. I oczywiście nadrobić zaległości. Kiedyś.
niedziela, 12 lipca 2015
"Rosół z kury domowej"- Natasza Socha [recenzja przedpremierowa]
Autor: Natasza SochaTytuł: Rosół z kury domowej
Liczba stron:
Data wydania: premiera 29 lipca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Zapraszam na przedpremierową recenzję książki Nataszy Sochy. Nie jestem pierwszą, która recenzuje "Rosół z kury domowej". Na innych blogach pojawiły się już opinie wyrażające zachwyt. Jednak moją pierwszą myślą po przeczytaniu kilkudziesięciu stron było pytanie czy i dlaczego ja nie dostrzegam tego co inni?
Choć na półce "do przeczytania" czekają dwie książki Nataszy Sochy, to jednak "Rosół.." to pierwsza jej powieś, którą miałam okazję przeczytać.
Jest zaskakująca. Przyznam się, że spodziewałam się przeczytać książkę lekką, przyjemną, a tymczasem musimy się zmierzyć z problemem przemocy domowej (fizycznej i psychicznej/).
Wiktoria jest przykładną żoną. Dla zadowolenia swojego męża zrezygnowała z pracy i zajmuje się domem. Pranie, sprzątanie to jej świat. Pewnego dnia mąż oświadcza Wiktorii, że odchodzi, poznał kogoś, kto jest dla niego bardziej atrakcyjną partnerką, co mu po żonie, która tylko siedzi w domu i nie dba o rozrywki intelektualne ( czyżby nie pamiętał, że sam do tego doprowadził?).
Wiktoria po pierwszym szoku zbiera się w sobie i postanawia zmienić swoje życie. Pierwszym krokiem jest zmiana otoczenia, wyjazd do Niemiec. Tam nasza bohaterka poznaje inne panie, które mają podobny problem. Nie chcę być niemiła, ale idealne wydaje się powiedzenie "ciągnie swój do swego" (oczywiście w pozytywnym znaczeniu, np. dzięki spotkaniu będą mogły wzajemnie sobie pomóc czy choćby wysłuchać). Myślę,że we wzystkim, co się dzieje jest sens i los zetknął te kobiety w jakimś celu.
Natasza Socha zaskakuje czytelnika powieścią do bólu prawdziwą, tak jakby była ona oparta na faktach, a nie fikcją literacką.
Cenię książki, które potrafią wywołać emocje w osobie czytającej.
Naszym babciom, mamom wydaje się, że życie by usługiwać mężowi powinno być celem każdej kobiety. Świat się zmienia, a poglądy mające się dobrze jeszcze 30- 40 lat temu tracą na aktualności. Dawniej nakazywano dźwigać swój krzyż, a gdy mąż zdradzał żonę to panią obarczano winą(bo nie dostał w domu tego, co chciał).
Zauważyłam, że postacie mężów "kur domowych" miały określone zadanie. Powinni oni u czytelnika wzbudzić irytację, a jednocześnie wywołać współczucie dla bohaterek. Tak się też stało.
Mimo, że zwykle mówi się, że są dwie strony medalu, należy wysłuchać każdego. Często jednak w takich sprawach wszystko jest jasne. Nie ma i nie powinno być przyzwolenia na przemoc, choćby psychiczną.
Cieszę się, że dziewczyny z "Rosołu z kury domowej" znalazły w sobie odwagę by zrobić coś dla siebie ( i nie pytać się nikogo o zgodę!).
I tylko zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Autorka zostawiła nas z pytaniem, na które odpowiedzi brak, możemy się tylko domyślać.
A na koniec ciekawostka: pani, którą widzimy na okładce to nie kto inny tylko Natasza Socha! Widziałam różne opinie na temat samej okładki: jednych zachwyca, innych straszy ( ja jestem w pierwszej grupie, tej, którym się podoba).
Polecam! Warto przeczytać bo i temat ważny i świetnie napisana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






