wtorek, 25 kwietnia 2017

"LEGO® DUPLO®. Bawimy się"




Z tą książeczką dla dzieci miałam problem. Była tylko jedna, a chętnych do kolorowania dwoje. Na szczęście obyło się bez większych kłótni, a dzieciaki doszły do porozumienia, kolorowały jedno po drugim. Jednak nie jest to pozycja dla nich. Jedno jest za małe, drugie.. za duże…
Adam z racji wieku (2 lata i 8 miesięcy) dopiero zaczyna swoją przygodę z kolorowaniem. A co za tym idzie- każdą stronę na razie pokrywają maziaje, kolorowe kreski. Kolorowankę z chęcią zachowałabym na później jak już nauczy się tej sztuki, jednak nie ważne gdzie ją schowam- ten mały urwis bez problemu ją znajdzie. Choć wiek zgadza się z tym, który napisany jest na książce to jednak wydaje mi się, że lepiej ją dać starszemu dziecku, które umie już kolorować.
Z kolei Wiktoria, pięciolatka jest na nią trochę za duża. Wydaje mi się, że najbardziej sprawdzi się dla dzieci 3,5- 4 letnich, które już nauczyły się kolorować, idzie im dobrze. Dobra rzecz do treningu umiejętności.
Podobają mi się obrazki. Są po prostu piękne, nasycone kolorami, a co ważne- duże.

"Barbie™. 500 naklejek", "Kraina Lodu"




Te dwie pozycje to idealne propozycje dla małych dziewczynek. Na pewno nie znajdzie się dużo osób nielubiących od popularnej od dawna „Barbie™” czy „Krainy lodu”.
Jeśli mam być szczera (a powinnam…) To mi bardziej do gustu przypadła „Barbie™”. To gruba książeczka. Znajdziemy w niej kolorowanki, ale też dużo innych rzeczy: naklejki, zadania. Jest ładnie wydana, na dobrej jakości papierze. Okładka oraz ilustracje w niej zamieszczone (oraz naklejki) są w ulubionym kolorze małych dziewczynek, różowym. Ja, dorosła nie odczuwam przesytu tą barwą co znaczy, że nie jest jeszcze tak źle :) .
Druga pozycja, którą umieszczę w dzisiejszej recenzji to „Kraina lodu”. Również spotkała się z zachwytem mojej Wiktorii (jest ona wielką fanką tej disneyowskiej bajki). Do książeczki dołączono zmywalny długopis (strony są do niego specjalnie przystosowane, śliskie). Spieszę z zapewnieniami, że to nie jest chwyt marketingowy, a prawda. On naprawdę działa, w co nie chciało mi się wierzyć. Zadania są ciekawe, starsze dziecko poradzi sobie bez problemu, młodsze… również, potrzeba tylko kogoś do czytania poleceń.
Obie pozycje są godne polecenia. Są na tzw. czasie, dotyczą ulubionych dziewczęcych bohaterek bajkowych. Dla rodzica to sposób na spędzenie wspólnego czasu z pociechą lub przeciwnie, czas wolny, który można spożytkować na wypicie kawy, pracę czy odpoczynek.

"Klasyka animacji. Kolorowanki artystyczne", "Neonowanki. Vaiana. Skarb oceanu"





















                                                                                 Tytuł: Klasyka animacji. Kolorowanie artystyczne
                                                                                 Data wydania: 2016 r.
                                                                                 Forma: książka papierowa
                                                                                 Wydawnictwo: Wydawnictwo Ameet
                                                                                  Źródło: egzemplarz recenzencki
Tytuł: Neonowanki. Vaiana. Skarb oceanu
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Ameet
Źródło: egzemplarz recenzencki

Z zaciekawieniem patrzę na pozycje, które znajdują się w ofercie wydawnictwa Ameet. Staje się ono moim ulubionym. Moim i oczywiście Wiktorii i Adama, którzy dość często sięgają po różne produkty tego wydawnictwa czyli wszelkiego rodzaju kolorowanki i przyklejanki.
Dziś zapraszam na recenzję książki „Klasyka animacji. Kolorowanki artystyczne ”. Ta pozycja jest dla osób w różnym wieku. Zainteresuję i myślę, że zadowoli zarówno dorosłych jak i dzieci. Na pewno poradzą sobie z nią dzieciaki (sprawdzone). Moja pomocnica to czterolatka i muszę przyznać, że naprawdę dobrze sobie radzi.
Zacznijmy od wydania. W wielu kolorowankach jest możliwość wyrwania strony by stworzyć swoisty obraz. Tu, muszę przyznać, dosyć łatwo oddziela się strony nie niszcząc ich, ale na tym koniec. Nawet po delikatnym oddzieleniu strony (by podzielić się rysunkami) zaczęły wypadać kolejne. Nie powinno tak być…
Za to bardzo podobają mi się obrazki, które zostały przygotowane do pokolorowania.
To ilustracje z różnych bajek. Jest tam i Vaiana i Król Lew i mnóstwo innych. Brakuje mi jednak odrobinę tych starszych, tych, na których my się wychowaliśmy.
Podsumowując: książka powinna spodobać się i dzieciom i dorosłym. Jest w niej dużo obrazków, a więc można liczyć na ciekawie spędzony czas albo… chwilę spokoju.
Równie warta polecenia jest kolorowanka związana z filmem Vaiana. To nowa bajka, powstawaniu której towarzyszyły kontrowersje. Nie miałam jej jeszcze możliwości obejrzeć, być może kiedyś to nadrobię. Książeczka, o której dziś piszę jest przyjemna dla oka, bardzo lubię neonowe kolory. Obrazki, które widzimy cieszą oczy. Kolorowanie wciąga.
Bardzo duży minus za okładkę. Mimo, że jest otwierana od góry, co jest dosyć ciekawym (choć stosowanym nawet często) rozwiązaniem to cóż z tego, jeśli nawet przy ograniczonym użytkowaniu bardzo szybko się odkleja i odpada.

"Kubuś i Przyjaciele. Moja pierwsza wyklejanka'



Tytuł: Kubuś i Przyjaciele. Moja pierwsza wyklejanka
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Ameet
Źródło: egzemplarz recenzencki


Miło mi poinformować, że nawiązałam współpracę recenzencką z Wydawnictwem Ameet. Dziś zapraszam na recenzję jednej z książeczek, którą znalazłam w pierwszej paczce od wyżej wspomnianego wydawnictwa.
Pierwsza recenzja dotyczyć będzie „Mojej pierwszej wyklejanki”. To pozycja przeznaczona dla najmłodszych. Muszę przyznać, że zastanawiałam się czy mój siostrzeniec, który ma dwa i pół roku poradzi sobie z nią czy ona go zainteresuje na tyle by poświęcił jej choć chwilę czasu. Moje obawy okazały się bezpodstawne. Maluch był nią zachwycony! Polecenia dostosowane do wieku, piękne kolory, ciekawe zadania… czegóż chcieć więcej? Naklejki są bardzo ładne i duże.
Tak właściwie to dostrzegam tylko jeden, za to bardzo duży minus. Szybko się kończy.
Książeczka to pozycja z serii Kubuś i Przyjaciele. Nie muszę chyba mówić, że dzieci kochają tego misia?
Z przyjemnością sięgniemy po inne pozycje tego typu.

piątek, 7 kwietnia 2017

"Pożądanie i śmierć"- J.D. Robb

Autor: J.D Robb
Tytuł: Pożądanie i śmierć
Liczba stron: 400
Data wydania: 10 listopada 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Uwielbiam Norę Roberts zarówno jako pisarkę romansów jak i w wydaniu J. D. Robba piszącego kryminały. Seria o policjantach z przyszłości jest niesamowicie ciekawa. Nora Roberts puściła wodze wyobraźni i przenosi nas po raz kolejny w lata 60-te XXI wieku. Widzimy jak wyobraża sobie świat za te 50 lat, jakie rozwiązania elektroniczne i możliwości śledcze mają nasi bohaterowie.
Tym razem porucznik Eve Dallas i detektyw Peabody (oraz wielu innych policjantów) prowadzą śledztwo w sprawie seryjnego zabójcy. Zabija on wielu ludzi przedtem ich torturując. W miarę posuwania się ślledztwa odkrywając kolejne szczegóły policja dowiaduje się, że morderców jest dwóch.
Czy uda się ich powstrzymać i dotrzeć zanim zabiją kolejne ofiary?
Autorka zastosowała ciekawe rozwiązanie. Od razu zdradza nam, czytelnikom, tożsamość seryjnego zabójcy. Pozwala przyglądać się jak Eve Dallas i jej zespół rozpracowują zagadkę, dowiadują się, kto stoi za śmiercią tak wielu osób.
Wielu osobom takie coś przeszkadza. Ja mam rozterki i przyznam, że nie wiem jak by było lepiej. od razu wiedzieć czy pozwolić sobie na niepewność i śledztwo z panią porucznik.
To książka "bomba", chyba najlepsza z tej serii (takich, które już przeczytałam, a niestety- wiele jeszcze czeka na lekturę)


"Dom czwarty"- Katarzyna Puzyńska

Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Dom czwarty
Liczba stron: 576
Data wydania: 8 listopada 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


W miniony weekend za sprawą "Domu czwartego" po raz siódmy powróciłam do Lipowa (i książek Katarzyny Puzyńskiej). Autorka nie obniża poziomu, ale tę powieść czytało mi się gorzej niż poprzednie. Mam wrażenie, że ogromny wpływ na to miały wydarzenia, których byłam świadkiem (oczywiście te książkowe) i przemiana bohaterów. Nie "trafiły" też do mnie niektóre wątki- na przykład ten dotyczący zaginięcia Klementyny Kopp. Okazał się przewidywalny, choć może w tym przypadku to dobrze?
Akcja dzieje się w Złocinach, rodzinnym mieście Klementyny. Policjantka (pomimo, że przez lata nie utrzymywała z rodziną kontaktów) została poproszona o przyjrzenie się sprawie pewnego zabójstwa. W 2014 roku zamordowano Różę Grabowską. O ten czyn oskarżono jej partnera. Czy tak było naprawdę?
Klementyna nie dociera do rodziców więc do akcji wkraczają poinformowani przez jej partnerkę znajomi nam policjanci: Daniel Podgórski i Emilia Strzałkowska oraz Weronika Nowakowska (była narzeczona Daniela), która została profilerką. Prowadzą równolegle dwa śledztwa, choć w miarę poznawania szczegółów zaczynają dostrzegać powiązania między nimi.
W życiu Daniela, Emilii i Weroniki bardzo dużo się dzieje. Profesjonalizm nakazuje by życie osobiste oddzielać od zawodowego. Czy im się to uda?
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. Autorka perfekcyjnie prowadzi akcję, mimochodem rzuca podejrzenia na jedną osobę, by za chwilę zmienić zdanie i "oskarżyć" kogoś innego. Tak naprawdę do samego końca nie wiemy kto jest winny...
Wieś Złociny kryje dużo tajemnic. Czy poznamy je wszystkie? Czy dowiemy się jakie wydarzenia miały miejsce w 1939 roku? Albo 1976? Pytań jest wiele. Jest tylko jedno rozwiązanie by poznać na nie odpowiedź- przeczytać książę!

"Odrodzić się z popiołów"- Akiko Mikamo

Autor: Akiko Mikamo
Tytuł: Odrodzić się z popiołów
Liczba stron: 256
Data wydania: 15 listopada 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


O wojnie napisano już wiele. Były relacje więźniów obozów koncentracyjnych, oficerów, rodzin essesmanów, lub przeciwnie, bohaterów, którzy oddali życie za drugiego człowieka lub za ojczyznę.
Dlatego książka "Odrodzić się z popiołów' jest niezwykła. To opowieść o życiu podczas wojny, w czasie gdy zrzucono bomby atomowe na wyspy Hiroszimę i Nagasaki. Nasz bohater był uczestnikiem tych wydarzeń, w wybuchy został poparzony.
Książka to głos trzech córek Shinjego Mikamo. Doktor Akiko Mikamo od lat dziecięcych marzyła by pracować na rzecz pokoju na świecie i obrony ludzi. Myślę, że wpływ na to na pewno miały przeżycia jej rodziców.
Shinji Mikamo różnił się od innych. Nie czuł nienawiści do armii amerykańskiej, nie widział w niej wroga, a ludzi, którzy również walczyli dla swojej ojczyzny (tak jak Japończycy).
Przejmujących momentów (takich, w których mogą pojawić się łzy w oczach) było wiele. Mi w pamięci utkwiło kilka, a w szczególności ten dotyczący Shinjego i jego ojca po wybuchu bomby i odniesieniu ran. Syn i ojciec mieli w sobie oparcie, łączyła ich szczególna więź.

"Córeczka"- Anna Snoekstra

Autor: Anna Snoekstra
Tytuł: Córeczka
Liczba stron: 272
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Tak jak ostatnimi czasy przy wielu książkach, tak i przy tej przez długi czas nie mogłam się "zanurzyć" tak by świat przestał dla mnie istnieć. Między innymi właśnie dlatego nie rezygnuję po przeczytaniu kilkudziesięciu stron- zdaję sobie sprawę, że akcja może się rozkręcić i można trafić na prawdziwą perełkę.
Tym razem było podobnie. Początkowo odrobinę się nudziłam, ale po jakimś czasie o tym całkowicie zapomniałam. Akcja oraz główny wątek są bardzo interesujące, a zakończenie czyli rozwiązanie zagadki- majstersztyk. Przepadłam i chociażby chociażby dlatego sięgnę po inne książki tej autorki.
Pewna dziewczyna, bezdomna dwudziestolatka zostaje przyłapana na kradzieży. By odwrócić uwagę i uniknąć kary wykorzystuje swoje podobieństwo do zaginionej Rebeki Winter. Podaje się za nią licząc, że jej życie będzie lepsze i spokojne, bez problemów.
Nie spodziewa się, że wiele rzeczy wygląda inaczej niż w rzeczywistości, a rodzina Winterów skrywa tajemnicę... Dla niej ważne jest tylko to by nikt nie poznał jej prawdziwej tożsamości.
Czy to się uda? Czy zagadka zaginięcia Rebeki zostanie rozwiązana?
Zapraszam do przeczytania, naprawdę warto.

"Pozorność'- Natalia Nowak- Lewandowska

Autor: Natalia Nowak- Lewandowska
Tytuł: Pozorność
Liczba stron: 256
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zupełnie nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. Prosta okładka nie zwiastuje wielkich emocji, chociaż, jakby się zastanowić to prostota jest dobra i może dawać  poczucie, że w środku czeka coś niesamowitego. Tak było i tym razem. "Pozorność" to tak zwana "petarda". Nie mogłam się od niej oderwać. I choć jest odrobinę przewidywalna (dla tych co czytają mnóstwo książek) to ja wcale nie narzekam, nie przeszkadza mi to.
Książka, którą dziś recenzuję to bardzo obiecujący debiut Natalii Nowak- Lewandowskiej. Będę  czekać z niecierpliwością na jej kolejne powieści. Ta, o której dziś mowa wywołała we mnie mnóstwo emocji.
Anna i Piotr to młode małżeństwo, przed nimi całe życie. Mają plany. Jednym z nich jest powiększenie rodziny. Dla wielu to nic trudnego, ale nasi bohaterowie musieli zmagać się ze stratami ciąży. Tu mała dygresja- od początku czułam niechęć do jednego z bohaterów. Autorka zastosowała zabieg, z którym niejednokrotnie spotkałam się u innych pisarzy. /o co chodzi? O nacechowanie negatywne jednej z postaci. Piotr ogromnie kocha Anne (a przynajmniej tak twierdzi), nie przeszkadza mu to jednak sprawiać jej bólu, zasmucać ją.
Wcześniej pisałam, że książka jest tak wciągająca, że nie sposób jej odłożyć. Nadal to zdanie utrzymuję, jednak kilka razy miałam ochotę nią "rzucić". Postawa Piotra, jego zachowanie jest poniżej wszelakich norm, działa mi na nerwy typ mężczyzny "pan i władca" czyli słuchaj mnie kobieto i usługuj, nie masz nic do powiedzenia. Trochę zła byłam też na Annę, która mimo wsparcia przyjaciół tkwi w toksycznym związku. Zastanawia też krótkowzroczność jej rodziców- nie wiedzieli co się dzieje z ich córką, choć mieszkali razem.
Czy naszym bohaterom uda się uda się przezwyciężyć kryzys i będą razem?
Książkę bardzo, bardzo polecam. Spodobała się nawet mojej mamie, a to jest sukces- bo badzo trudno podrzucić jej coś do czytania- jest wybredna. 

środa, 5 kwietnia 2017

"Niewidzialne życie Iwana Isajenki"- Scott Stambach

Autor: Scott Stambach
Tytuł: Niewidzialne życie Iwana Isajenki
Liczba stron: 360
Data wydania: 15 listopada 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka, którą dziś recenzuję to bardzo ciekawa pozycja. To zapis z pamiętnika znalezionego przez reportera. Tytułowy Iwan Isajenko to niespełna osiemnastoletni chłopak, który całe swoje życie spędził w szpitalu dziecięcym na Białorusi.
Jego ciało jest mocno zdeformowane jednak młodzieniec ma w sobie dużo siły by walczyć z ograniczeniami. Szczerze podziwiam go za hart ducha i walkę.
Na myśl przychodzi mi uwielbiana przeze mnie (i przez miliony czytelników) powieść "Oskar i pani Róża". Jest troszeczkę podobieństw między nimi. Obie książki opowiadają o godzeniu się z nieuniknionym- czyli chorobą i śmiercią przyjaciół oraz o radzeniu sobie z ograniczeniami wynikającymi ze stanu zdrowia, niepełnosprawności.
"Niewidzialne życie Iwana Isajenki" to opowieść gorzka. Została osadzona, jak już pisałam, w realiach szpitala dziecięcego na Białorusi. Mając choć niewielkie pojęcie jak dziś wygląda sytuacja w tym kraju możemy się tylko domyślać, co działo się tam ponad dekadę temu.
Serce ściska smutek gdy czytamy o mieszkańcach szpitala, o dzieciach, które dla wielu są "potworami", porzucono je i nikt ich nie odwiedza.
Iwan pisze o swoich uczuciach do koleżanki chorującej na białaczkę. Niczego nie upiększa dlatego to o czym przeczytamy jest takie szczere, "niewinne". Jeśli wiemy na co choruje Polina- nieuniknionym jest to, że prędzej czy później przegra walkę z chorobą  (przykro mi to mówić pisać- zawsze trzeba mieć nadzieję, że się uda). Uprzedzę- my czytelnicy niemal na samym początku zostaliśmy odarci ze złudzeń.
Powieść napisana dosadnym językiem. Pojawiają się przekleństwa, opisy różnych sfer życia Iwana. Nie każdemu może się to podobać, ja jednak zachęcam do przeczytania książki. Warto.Naprawdę.

wtorek, 4 kwietnia 2017

"Dama z kotem"- Iwona Czarkowska

Autor: Iwona Czarkowska
Tytuł: Dama z kotem
Liczba stron: 320
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Buzia mi się uśmiechnęła gdy dotarła do mnie książka "Dama z kotem". Przecież ja Zuzannę Roszkowską oraz jej styl bycia i jej styl życia i perypetie wprost uwielbiam! Chciałabym powiedzieć, że jest to powieść w każdym calu idealna, jednak nie mogę tego zrobić. Od razu w oczy rzuca się okładka- zupełnie inna niż poprzednie. Nie pasuje zupełnie do tej serii, choć muszę przyznać- jest ładna.
Od razu zapewnię, że ten "mankament", o którym wspominam wyżej skutecznie rekompensuje treść. Zawsze dobrze się bawię przy lekturze książek Iwony Czarkowskiej. Za każdym razem tkwię w przekonaniu, że lepiej już być nie może, a tu okazuje się co innego. Może i nawet jest.
Pozycja, o której mowa działa na wyobraźnię (bo to, czego jesteśmy świadkami jest jednak trochę nie do uwierzenia).
Zuzanna to bohaterka wyrazista, a jej perypetie (choć nie powinny) bawią i wywołują uśmiech. Nie sposób się nie śmiać czytając o detektywie- amatorze, który na głowie ma dom i opiekę nad wszędobylskimi dziećmi. A wszystko zaczyna się od przeprowadzki do Bangladeszu, wsi położonej kawałek drogi od ich dawnego miejsca zamieszkania. Zuzanna musi zmierzyć się z tajemnicą zaginięcia gospodyni pensjonatu.
Prowadzi śledztwo. Czy uda jej się odkryć prawdę?
Przyznam, że momentami było bardzo tajemniczo. Scena z pojawiającym się i znikającym jedzeniem może mrozić krew i nie oszukujmy się- wywoływać strach.
Czy chcecie poznać Zuzannę i jej rodzinę? A może już znacie i jesteście ciekawi, jak potoczyły się ich losy? W takim razie zapraszam do lektury.

piątek, 31 marca 2017

"Dieta uzdrawiająca organizm"- Magdalena Makarowska

Autor: Magdalena Makarowska
Tytuł: Dieta uzdrawiająca organizm
Liczba stron: 320
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)

 Nie wyobrażam sobie bym mogła nie przeczytać tej książki. Atakowała mnie z wielu miejsc w internecie, między innymi dużo mówiono o niej na grupach, w których uczestniczę i wypowiadam się.
Od kilku miesięcy wiem, że cierpię na insulinooporność (choć moje wyniki nie są jednoznaczne). IO to choroba, w której trzeba wykluczyć spożywanie wielu produktów- tych o wysokim indeksie glikemicznym, z dodatkiem cukru i innych słodzideł oraz tych wysoko przetworzonych. Diagnoza była dla mnie szokiem. Oprócz wzmożonej ochoty ochoty na cukier oraz kompulsywnego jedzenia nie czułam żadnych innych dolegliwości. Czasem zastanawiam się czy nie jest to wynik poprzedniej diety.
Zdjęcie luty 2016 r.

Jako, że jest to moja szczera recenzja opowiem Wam na początku o moich zmaganiach z wagą.
Rok temu, na początku 2016 r. moja waga osiągnęła punkt krytyczny. Przy wzroście 140 cm ważyłam 106 kg. Takim bodźcem do zrobienia czegoś ze sobą była rozmowa z siostrą. To ona niejako mnie "zmusiła" do przejścia na Gaca System. Jako, że otyłość to choroba siedząca również w "głowie"- nie wierzyłam, że cokolwiek się uda, ba! nawet nie do końca tego chciałam. Rozpoczęłam walkę uśmiechając się pod nosem i dając sobie miesiąc. Wiedziałam, że dłużej nie wytrzymam. Moje zdziwienie było duże gdy jednak się udało, chudłam, centymetry i waga spadały.
Zdrowe odżywianie zaczęłam w marcu 2016 roku. Pół roku później skończyła się sielanka. Stanęłam na 75 kg i koniec. Zaczęło się podjadanie, napady słodyczowe, jedzenie słodkości na przemian z mięsem.
Dziś już wiem, że można było to przewidzieć. Dieta wg Gaca System to bardzo rygorystyczny system żywieniowy- tylko 1000 kalorii dziennie. To nie tak, że ją neguję, przeciwnie dała mi dużo. Nauczyła mnie zdrowego odżywiania, pokazała, że wiele mogę. Nikomu nie będę jej polecać ani odradzać. Uważam, że decyzję każdy powinien podjąć sam analizując plusy i minusy. Apeluję za to o rozwagę. Piszę o tym ponieważ będąc w systemie spotykałam się z zachwytem dietą i ignorowaniem, tłumaczeniem różnych dolegliwości. Pojawiało się jeszcze coś: wiele osób miało taki problem jak ja: z kompulsywnym jedzeniem. To na nie zrzucano winę za jedzenie i tycie, za odejście od diety, za wielki efekt jojo. Wmawiano im, że brzydko mówiąc "żrą", zapychając się śmieciowym jedzeniem podczas gdy przemiana materii, metabolizm nie radzi sobie z nawet nieznacznie zwiększoną ilością kalorii.
Po tym pół roku kiedy schudłam 30 kg i kiedy pojawiły się napady jedzeniowe na słodycze postanowiłam dzięki wsparciu rodziny po raz kolejny zawalczyć o siebie. Zdecydowałam się pójść do dietetyka. Na dzień dobry poproszono mnie o wykonanie badań. Okazało się, że mam kiepskie wyniki tarczycowe oraz... No właśnie. Nigdy nie spodziewałam się, że mogę mieć aż tak duże problemy zdrowotne (jak bym do tej pory nie miała...).

Na początku nic nie wiedziałam o insulinooporności, bo to o niej mowa. Nie wiedziałam co mnie czeka. Dziś już od pół roku jestem na diecie wykluczającej wszystkie cukry oraz produkty o wysokim indeksie glikemicznym. Jeśli myślicie, że jest idealnie to się mylicie. Przez pierwsze miesiące walczyłam ze słodyczami. Tak naprawdę dopiero teraz z tego wyszłam. Waga nie spada od sierpnia, na szczęście utrzymuje się na poziomie plus minus dwa- trzy kilogramy. Liczę, że teraz będzie już dobrze. Nie będę ukrywać, że jest trudno, bardzo trudno. Nie potrafię, przestać myśleć o słodyczach i fastfoodach. Moim marzeniem jest by nie rządziły moim życiem. Mam nadzieję, że uda mi się ograniczyć je do minimum (choć wiem, że nie powinnam).
O książce Magdaleny Makarowskiej słyszałam same dobre rzeczy. Dlatego nie wyobrażałam sobie tego bym i ja po nią nie sięgnęła. Polecana na grupach o IO (i nie tylko). O chorobie, takiej jak insulinooporność niewiele jest książek, opracowań. Co straszne- nawet wśród lekarzy czy dietetyków wiedza nie jest powszechna. Zdarzają się perełki jadłospisowe.
Już we wstępie mowa o zrobieniu badań, co powinno być podstawą przy rozpoczynaniu nowego systemu odżywiania, diety.
Magdalena Makarowska z problemem otyłości zmierza się kompleksowo. Opisuje jak sobie radzić, podaje propozycje odżywiania w różnych stanach chorobowych jak na przykład zespół policystycznych jajników (PCOS), depresja, choroby tarczycy.
Dla wielu osób to prawdziwe kompendium wiedzy.
Mnie oczywiście najbardziej interesowały informacje o insulinooporności.
Podaje mnóstwo ciekawych przepisów, niektóre na pewno wykorzystam u siebie Można je przyjąć w całości czyli przez dwa trzy tygodnie stosować się do zaleceń z książki.
To bardzo ładne wydanie, wyraziste i nasycone barwami ilustracje potraw, na widok których do ust napływa ślinka.
Na pewno będę często korzystać z tej książki, lubię takie poradniki.