czwartek, 21 września 2017

"Ostatnie dni Stalina"- Joshua Rubenstein

Autor: Joshua Rubenstein
Tytuł: Ostatnie dni Stalina
Liczba stron: 320
Data wydania: 18 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czasami lubię sięgać po takie książki, ale często robię to z obawami. Jakimi? Zastanawiam się na przykład czy dam radę ją przeczytać, czy ilość szczegółów (które chciałam poznać) mnie nie przytłoczy.
Co do "Ostatnich dni Stalina"- nie sądziłam, że aż tak mnie to zainteresuje. Mimo, że lubię historię - jak wyżej wspomniałam- często mam obawy, że dana książka nie spełni moich oczekiwań.
Na szczęście okazało się inaczej. Trafiłam na książkę, która opisuje, co działo się Rosji po śmierci Stalina (oraz kilka dni przed nią). Pierwszy rozdział poświęcony został okolicznościom zgonu oraz wydarzeń na chwilę przed nią. Dowiadujemy się, że dyktator od jakiegoś czasu chorował, co jednak było utrzymywane w tajemnicy. Odszedł w otoczeniu rodziny i pracowników.
Opisano przygotowania do pogrzebu, to, jak zareagował lud i co tu dużo mówić- świat.
Pokazano też wpływ tych wydarzeń na politykę oraz współpracowników.
To bardzo dobrze, rzetelnie przygotowana pozycja, warto się z nią zapoznać. Do Was należy decyzja, czy zdecydujecie się z nią zmierzyć.

"To, co nas dzieli"- Anna McPartlin

Autor: Anna McPartlin
Tytuł: To, co nas dzieli
Liczba stron:
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło:egzemplarz recenzencki


Ha! Jestem z siebie bardzo dumna! Może zauważyliście, recenzja powieści "To, co nas dzieli" pojawia się na moim blogu po raz drugi.
Dlaczego? Wyjaśnienie jest proste. Wydawnictwo HarperCollins nie przyjęło mojej poprzedniej recenzji, w której napisałam, że nie dałam rady przeczytać książki. Chcąc kontynuować współpracę,  a także być "fair" w stosunku do czytelników bloga- zdecydowałam, że jeszcze raz zmierzę się z książką.
Męczarnia była okropna, ale udało się i przeczytałam powieść. Jest to,  jak już wcześniej pisałam, powód do dumy. Było naprawdę ciężko- wiele razy chciałam odłożyć książkę i do niej nie wracać. Zaprałam się jednak i postanowiłam skończyć.
Nie udało mi się w lekturze na tyle mocno by zainteresowały mnie losy przyjaciółek, które spotkały się po latach. Owszem, pojawiły się wątki, które mi się spodobały, ale było ich mało i zdecydowanie pod koniec.
To książka o miłości i przyjaźni. O zawirowaniach życiowych. Nie będę jej nikomu odradzać, nie było tak źle. Przeciwnie, zarekomenduję ją, zachęcę czytelników do sięgnięcia po nią- może Wasze wrażenia, odczucia będą całkiem inne od moich?
Na plus zasługuje okładka. Szata graficzna podobna do poprzedniej powieści.

poniedziałek, 18 września 2017

"Nie podchodź bliżej"- Katarzyna Misiołek

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: Nie podchodź bliżej
Liczba stron: 350
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Obiecałam i słowa dotrzymuję! Mówiłam, że na mojej półce czekają dwie powieści Kasi Misiołek do recenzji. Postanowiłam więc najpierw zmierzyć się z "Nie podchodź do mnie".
Większej ochoty na przeczytanie nabrałam gdy na jednej z facebook'owych grup dowiedziałam się, że okładka książki jest tragiczna. Od samego początku nie zgadzałam się z tym, przeciwnie, twierdzę, że jest ona idealna do tej powieści. Nieskomplikowana, ale przyciąga wzrok.
Główną bohaterką jest Dorota. Można powiedzieć, że dopiero w momencie gdy ją poznajemy jej życie zaczęło się wreszcie układać. Poznała mężczyznę, do którego poczuła "coś więcej", powoli zapominała o złych chwilach.
Mogło być tak pięknie, prawda? Ale nie było by książki, gdyby ta miało być przez cały czas (bo było by nudno).
Pewnego dnia do miasteczka, w którym miesza nasza bohaterka wraca jej dawna przyjaciółka, Natasza. Początkowo Dorota bardzo się cieszy, spotkania z koleżanką są miłe. Jednak w miarę upływu czasu pojawiają się gorsze wspomnienia, a i zachowanie Nataszy zmienia się. Dorota zaczyna dostrzegać jej toksyczność, widzi to jednak tylko ona. Początkowo jej najbliżsi czyli partner i nastoletnia córka wcale jej nie rozumieją, jednak czy będzie tak cały czas? Jak to się zakończy?
To książka poruszająca trudne tematy, takie jak syndrom DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) czy tajemnic i ich wpływu na rodzinę. Czy Dorota zdecyduje się je wyjawić?
Muszę przyznać, że po zakończeniu czułam niedosyt. "Polubiłam" bohaterów i nie uśmiechało mi się opuszczać ich świata. Zdecydowanie powieść jest za krótka.
Polecam. Książki Katarzyny Misiołek są warte przeczytania.

"Nie myśl, że znikną"- Marcin Grygier

Autor: Marcin Grygier
Tytuł: Nie myśl, że znikną
Liczba stron: 448
Data wydania: 20 lipca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Marcin Grygier zadebiutował jakiś czas temu powieścią "Nie patrz w tamtą stronę". Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej, która ukazała się dwa miesiące temu.
"Nie myśl, że znikną" to kolejny kryminał z serii o komisarzu Walterze.
Wszystko zaczyna się w momencie gdy wspomniany wyżej komisarz przenosi się z Warszawy na Śląsk. Pierwsza sprawa, którą musi wyjaśnić dotyczy zabójstwa bogatego biznesmena.
Jest ona trudna. Mimo, że pojawiają się tropy, pojawiają się też osoby, które za wszelką cenę chcą przeszkodzić w odkryciu kto stoi za morderstwami. Zdążyłam się już nauczyć, że w takich książkach musi być "ten zły" policjant, często też pojawia się korupcja i mataczenie na wyższych szczeblach władzy.
Tu poruszane są różne tematy: związków między ludźmi, miłości, biznesu.
Akcja toczy się szybko, nie można się nudzić.
Wydaje mi się, że "kropka nad i" nie została jeszcze postawiona i doczekamy się kontynuacji, kolejnego kryminału z Romanem Walterem w roli głównej.

"Opiekunka do dzieci"- Elisabeth Herrmann

Autor:  Elisabeth Herrmann
Tytuł: Opiekunka do dzieci
Liczba stron: 544
Data wydania: 25 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Już dawno zwróciłam uwagę na tę książkę. Myśli kłębiły się w mojej głowie. Na początku myślałam, że jest to taki "prawdziwy" kryminał lub thriller. Potem, że to powieść, której akcja dzieje się w przeszłości. Trochę tak było, ale nie do końca. Tak naprawdę akcja dzieje się w czasach współczesnych, zaś przeszłość ma ogromny wpływ na to, co dzieje się teraz.
Joachim Vernau to adwokat z aspiracjami. Ślub z Sigrum Zernikow pozwoli mu wejść do elit, otrzymać dobrą pracę w kancelarii jej ojca.
Pewnego dnia w wyżej wspomnianym miejscu pojawia się Ukrainka. Prosi Joachima by zdobył podpis przyszłego teścia. Przekazuje mu również dokument zapisany w cyrylicy. Nasz bohater mówi szczerze, że nie zająłby się sprawą gdyby nie śmierć wyżej wspomnianej Ukrainki. Dowiaduje się również co to za dokument. Otóż cudzoziemki proszą Utza Zernikowa by poświadczył podpisem, że lata wojenne to czas, kiedy w jego rodzinie świadczona była praca przymusowa. Czy tak było? Czy Ukrainka mówi prawdę, a Utz boi się jej ujawnienia? Co wydarzyło się na przyjęciu zaręczynowym?
Jak mówiłam- powieść poruszająca wiele wątków- na przykład historyczny, obyczajowy czy... kryminalny. Nic nie jest oczywiste. Który z nich wydaje się najciekawszy? Chyba nie potrafię wybrać jednego, a to znaczy, że książka jest naprawdę godna uwagi (choć przyznam, że na samym początku tak nie myślałam).
To trzymanie czytelnika w napięciu, połączenie przeszłości z teraźniejszością... Są też tajemnice. Czy wszystkie zostaną odkryte?

środa, 13 września 2017

"To jedno lato"- Dorota Milli

Autor: Dorota Milli
Tytuł: To jedno lato
Liczba stron: 500
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


O książce Doroty Milli słyszałam wiele. Były to same dobre rzeczy więc chyba nie byłabym sobą gdybym i ja nie postanowiła sprawdzić ile prawdy jest w tych ocenach. Jak wyszło? Jaka jest moja ocena? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Powieść dostarcza niesamowitych wrażeń. W końcu nieczęsto zdarza się by główna bohaterka była postacią tak mocno irytującą, że nie raz i nie dwa ma się ochotę rzucić książką i do niej nie wracać. Jednak jest też w niej coś co przyciąga.
Lukrecja to przyjezdna warszawianka. Od życia chce czegoś więcej, a jej marzeniem jest usidlić milionera i wieść dostatnie życie. Niby marzenia dobra rzecz, ale nasza bohaterka nie przebiera w środkach by osiągnąć co chce.
Początek powieści to jej rozstanie z partnerem, który ją zdradzał. Niestety- była z nim tylko dla pieniędzy, do czego się przyznała. Jako, że została sama- musi po raz kolejny znaleźć kogoś, kto "zechce" podzielić się z nią pieniędzmi.
Pogoń za fortuną, wielkie miasto, zachłyśnięcie się nim sprawiło, że Luka zapomniała o tym, co jest ważne.  Skupiła się na rzeczach tak zwanych doczesnych, o niczym innym nie myślała. Zapomniała, skąd pochodzi, gdzie mieszkają jej rodzice. Przykro było czytać, że nie odwiedzała ludzi, którzy dla niej zrobiliby wszystko, spełnili każdą zachciankę.
Mimo, że powieść jest przewidywalna to czytałam ją z przyjemnością. Naprawdę z przyjemnością mimo tego "zgrzytania zębami" w momentach gdy widziałam jak Luka odnosi się do bliskich, rodziców, przyjaciół, słowem jak rani ludzi. Byłam ciekawa kiedy zrzuci skorupę i kto jej w tym pomoże.
Zainteresował mnie też opis pasji głównej bohaterki, jak o tym mówiono.
Najciekawszy wątek? Wyjazd Lukrecji na zasłużony urlop. Co z tego wyniknie?
Zapraszam do lektury książki! Myślę, że się nie zawiedziecie akcja jest naprawdę płynna, na pewno nie można się nudzić.

"Słodkie sekrety"- Sally Hepworth

Autor: Sally Hepworth
Tytuł: Słodkie sekrety
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Mimo, że na moim blogu często pojawiają się recenzje polskich powieści to nie jest tak, że stronię od tych pisanych przez zagranicznych autorów. Po prostu nasza rodzima literatura ostatnimi czasy osiągnęła bardzo wysoki poziom. Dobre i polskie, a ja kocham ten krajowy rynek wydawniczy i to na nim się głównie skupiam.
Mam jednak swoich ulubionych autorów zagranicznych. Ostatnio do "listy" dopisałam Sally Hepworth. Jej książek nie da się tak po prostu odłożyć- mega wciągają. A przy okazji poruszają ważny temat. I wzruszają.
Neva pracuje jako położna. Kultywuje rodzinną tradycję- w tym zawodzie pracuje jej mama, a babcia, ze względy na wiek już nie praktykuje, a dziel się swoją wiedzą w szkole rodzenia. Pewnego dnia na rodzinę Nevy spada wiadomość- bomba. Okazuje się, że młoda dziewczyna jest w 30 tygodniu ciąży. Narodziny dziecka, powiększenie rodziny to piękna rzecz, taka z której należy się cieszyć. jednak bohaterka nie chce zdradzić, kto jest ojcem jej dziecka. Nie pomaga przekonywanie jej matki, Neva nie powie.
Jak już wspomniałam- książki Sally Hephworth bardzo lubię i chwalę, jednak przy tej poczułam się odrobinę rozczarowana. Główny wątek okazał się przesadzony- spodziewałam się sama nie wiem czego, ogromnej tajemnicy, zaś prawda okazała się banalna. Za to ten dotyczący pracy jako położnej oraz sekretów rodzinnych- to było coś! Tu wprost nie mogłam się oderwać.
Autorka pięknie opisuje tę pracę, emocje podczas przychodzenia dziecka na świat.
Do przeczytania zachęca też okładka- jest nieskomplikowana, tajemnicza, nieszablonowa. Cieszę się, że udało mi się przeczytać tę nowość.
Polecam!

wtorek, 12 września 2017

"Dawka życia"- Lizzie Einfield

Autor:  Lizzie Enfield
Tytuł: Dawka życia
Liczba stron: 404
Data wydania: 24 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Rzadko zdarza się, że główna bohaterka wywołuje antypatię. Jeżeli się już tak zdarza to nie należy się smucić, przeciwnie, to dobry objaw. Znaczy to, że książka wywołuje emocje.
Książka porusza temat ważny i "na czasie". Ostatnimi czasy i w życiu realnym i w internecie (głównie tam!) widać osoby, które zdecydowały się nie szczepić dzieci, mimo, że sami szczepieni byli. Czyta się, że szczepionki to samo zło, że tak zwany NOP występuje bardzo często (NOP- niepożądany odczyn poszczepienny). Oraz... ze szczepionki powodują autyzm. Dziś każdy jest specjalistą we wszystkim, każdy chce przeforsować swoje racje.
Isobel ma trójkę dzieci: nastoletnią córkę oraz dwóch synów. Chcąc dla swoich dzieci jak najlepiej- zdecydowała się ich nie szczepić.
Cóż, jej decyzja, ale gdyby wiedziała co się później wydarzy może jej zdanie by się zmieniło. Dlaczego na początku napisałam, że główna bohaterka irytuje? Otóż okazuje się, że Isobel wiedziała, że jej córka miała kontakt z osobą chorą na odrę, wiedziała, że ta nie czuje się najlepiej. a mimo to pozwoliła jej na kontakt z roczną córką przyjaciół (nie wspominając im o swoich podejrzeniach). To ma ogromny wpływ na życie maluszka- otóż wskutek powikłań chorobowych dziewczynka traci słuch.
Jak to się wszystko zakończy? Czy przyjaźń przetrwa?
Tak jak już pisałam- to ciekawa pozycja: pokazuje sprawę z różnych punktów widzenia. Każdy ma prawo nie szczepić dziecka lecz czy zdaje sobie sprawę, jaki to będzie mieć wpływ na otoczenie?
Dzięki książce przekonamy się też jak ważna jest szczerość i rozmowa. A zakończenie?
Cóż, zaskakuje, przyznam, że czuję lekki niedosyt.

"Moja droga do nowego życia"- Dominika Gwit

Autor: Dominika Gwit
Tytuł: Moja droga do nowego życia
Liczba stron: 240
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dominika Gwit to mocno wyróżniająca się aktorka młodego pokolenia (jest w moim wieku). Dla wielu znana jest niestety tylko z powodu tuszy: najpierw jako gruba osoba, później rozgłos zyskała podczas diety odchudzającej. Przykro widzieć, że dla wielu nie są ważne osiągnięcia tylko wygląd. Tak zdecydowanie nie powinno być. Człowieka nie powinna definiować tusza- to jak wygląda, jak się z tym czuje to głównie jego sprawa.
Cieszę się, że książka musiała jakiś czas poczekać na swoją kolej. Dzięki temu mam lepszy pogląd na to, co działo się w życiu Dominiki.
Dominika zadebiutowała w filmie "Galerianki". Potem było jeszcze trochę przygód z aktorstwem. Skończyła studia dziennikarskie oraz miała staż w PAP.
Jednak tak naprawdę głośno zrobiło się o niej gdy w 2014 r. pozbyła się kilkudziesięciu kilogramów. Uznano ją za ekspertkę w odchudzaniu.
Książka powstała ponieważ Dominika dostawała wiele pytań o dietę odchudzającą, wiele osób wyrażało swój podziw.
Z jednej strony- to dobrze, że coś takiego powstało, można dowiedzieć się wiele przydatnych rzeczy, przeczytać co skłoniło autorkę do rozpoczęcia diety.
Z drugiej zaś- autorka wykorzystała chwilę sławy i wycisnęła z niej co się da. Nie przewidziała tylko, że "cudowna" dieta może wywołać efekt jojo. Przez to wszystko, co napisała staje się niewiarygodne, stawia ją to w złym świetle.
Jest tylko jedno "ale". To, że wystąpił ogromny efekt jojo to nie jest jej wina. Więc czyja? Bardzo ubogiej diety. Sama korzystałam z tej samej diety i niestety- po kilku miesiącach wszystko się popsuło. Zaczęło się kompulsywne jedzenie, podjadanie. Wierzę, że kiedyś i mi i Dominice uda się pokonać tę chorobę jaką jest otyłość.
Czy polecam tę książkę? Tak, to potężna dawka motywacji i wiedzy na temat psychiki osoby otyłej. No i jest biografia autorki. Od dawna uważałam Dominikę za sumpatyczną osobę i ta pozycja mnie w tym utwierdziła.
Książka powstała w momencie gdy autorka była bardzo zadowolona z wyników, ale widać że przeszła "pranie mózgu" specyficzne dla pewnej diety.

"Córeczka tatusia"- Cathy Glass

Autor: Cathy Glass
Tytuł: Córeczka tatusia
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nic nie poradzę na to, że z przyjemnością sięgam po książki Cathy Glass. To "z przyjemnością" tyczy się oczywiście tego, że czytelnik otrzymuje pozycję ciekawą, dobrze napisaną. Lepiej by Cathy nie musiała poruszać takich tematów, by to, o czym pisze w ogóle się nie wydarzyło.
Autorka mieszka w wielkiej Brytanii, pracuje jako opiekunka społeczna. Tworzy rodzinę zastępczą dla dzieci doświadczonych przez los. Książki, które mamy okazję czytać to opisy przypadków, które miała okazję napotkać na swojej drodze zawodowej.
Ta, którą dziś recenzuję to opis tego, co spotkało Beth. Dziewczynka zanim trafiła do rodziny Cathy mieszkała tylko z ojcem. Nie była bita, nie stosowano wobec niej przemocy. Więc co się działo? Dlaczego rozdzielono ojca z córką?
Cóż, Derek kochał córkę za mocno (tak, tak naprawdę może się zdarzyć!). Po odejściu matki dziewczynki zaczął traktować ją jak dorosłą. Nie pozwalał się jej spotykać z koleżanką. Sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana.
Po książki Cathy Glass naprawdę warto sięgnąć. Przypadki, które opisuje są naprawdę interesujące. Mała uwaga- nie są dla osób wrażliwych, takich, które nie mogą poradzić sobie z tragedią ludzką.
Czasem zdarza mi się przewidzieć, to, co się wydarzy. Tym razem mi się to nie udało- na szczęście. To dobrze, że mimo czytania dużej ilości powieści coś jeszcze jest mnie w stanie zaskoczyć.

"Pięć minut Raisy"- Agata Kołakowska

Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Pięć minut Raisy
Liczba stron: 520
Data wydania: 24 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Agata Kołakowska to młoda pisarka, która ma na koncie niemało powieści. Jest dla mnie pewnikiem, po jej powieści zawsze warto sięgać. Są gwarancją miło spędzonego czasu.
Tym razem stworzyła powieść, której akcję umieściła w przyszłości. To znaczy jest mowa o czasach nam współczesnych, ale dla bohaterów są one przeszłością.
Raisa to młoda duchem, lecz zaawansowana wiekiem kobieta. W swoim życiu wiele przeszła. Pewnego dnia w jej domu pojawia się dziennikarka znana z dobrych reportaży, co tu dużo mówić- popularna. Informuje Raisę, że dzień wcześniej uznaną ją za najbardziej pechową osobę na świecie. Można się śmiać, ale pojawienie się Magdy i jej kolegi porusza lawinę wydarzeń. Zjawiają się kolejni dziennikarze, nagrywa się reportaże, w miasteczku wrze od plotek. Dla naszej bohaterki cała ta sytuacja jest jakby nierealna. Wzrok wszystkich skupia się na niej- ma wsparcie rodziny, jednak pojawiają się także osoby, które chcą wyznać "całą prawdę" o niej pokazując, że jest złą kobietą.
To ciekawa pozycja. Łączy ze sobą przyszłość i przeszłość, teraźniejszość i wspomnienia. Pobudziła bohaterów do rozmyślań, zastanowienia się nad życiem, nad tym, co się wydarzyło, dokonania oceny. Pokazano również różne wydarzenie przynajmniej z dwóch punktów widzenia. To zadziwiające jak długo ludzie mają zadry w sercu. Wydarzenia, o których wspominają zmuszają bohaterów do wspomnień, przemyśleń i co tu dużo mówić, wywierają ogromny wpływ na to co się dzieje.
W powieści poruszany jest temat polityki- odrobinę inspirowany aktualnymi wydarzeniami. Fajnie też przeczytać jak autorka widzi świat i technikę za trzy dekady.
Jak najbardziej polecam! Agata Kołakowska do tej pory nie napisała nic słabego (a przeczytałam prawie wszystkie jej książki) i jestem pewna, że nigdy się to nie wydarzy.

"Nikt się nie spodziewał"- Joanna Dorota Bujak

Autor: Joanna Dorota Bujak
Tytuł: Nikt się nie spodziewał
Liczba stron: 416
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Oj, długo się ta książka naczekała w kolejce do recenzji, długo! Czy warto się decydować na lekturę? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Najpierw kilka słów o okładce. Jest ciekawa. Taka inna... Nie zdradza czytelnikowi zbyt wiele o treści książki. Czego ona dotyczy- wyjaśnia się w miarę czytania. Również opis na odwrocie niewiele mówi. Oczywiście to tylko moje zdanie, ale po zapoznaniu się z powyższym krótkim tekstem do powieści nie byłam pozytywnie nastawiona. Przyznajcie, dzięki "opisowi" bohaterowie wydają się, a być snobami, a dzielnica- dzielnicą zepsutych ludzi. A muszę Was zapewnić- wcale tak nie jest.
Iwona to szalenie sympatyczna matka dwójki dzieci. Gdy ją poznajemy właśnie zmienia mieszkanie. Z  ciasnego przeprowadza się do dzielnicy domów jednorodzinnych. Ma nawet ogród. Jej sąsiedzi to osoby nietuzinkowe, ale pierwsze lody zostają szybko przełamane i Iwona zyskuje nowych przyjaciół. Takich, na których może liczyć w każdej sytuacji. Razem z nimi dzieli smutki i radości.
To nie jest zwykła książka. To nie sielankowa opowieść. Pojawia się wątek kryminalny: wątek znalezienia ludzkich kości.
Czy sięgnę po inne książki autorki? Szczerze mówiąc- nie wiem. Przez chwilę myślałam, że na pewno, ale kiedy sprawdziłam, ze jej pozycje to kryminały (zapewne inne od tego dziś recenzowanego) nie jestem już tego taka pewna. Lubię taki typ literatury, ale chyba mam już przesyt.

"Czcij ojca swego"- Ela Sidi

Autor: Ela Sidi
Tytuł: Czcij ojca swego
Liczba stron: 312
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Smak Słowa
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dróg do osiągnięcia sukcesu na rynku wydawniczym jest wiele. Ważne jest by książka miała ciekawą oprawę graficzną oraz interesującą treść. Wszystko to oczywiście rzecz gustu: jednym może się podobać, innym nie.
Okładka książki, którą napisała Ela Sidi jest dobrym przykładem na temat szat graficznych książek. Można zadać pytanie czy aż taka prostota to dobry wybór, czy to zachęci czytelnika do sięgnięcia po nią?
Sądzę, że w dobie przekombinowanych okładek jest ona pożądana. Ma w sobie pewną tajemniczość, zachęca do zapoznania się z nią.
Skoro "porozmawialiśmy" już o oprawie graficznej to teraz wypadałoby skupić się na treści. Wyżej wspomniałam już, że to druga część składowa sukcesu książki. "Czcij ojca swego" łączy oba te elementy.
Przyznam się Wam, że początkowo z niechęcią patrzyłam na tę książkę. Zupełnie nie wiem dlaczego tak się działo, przecież sama wybrałam lekturę. Spieszę jednak z wyjaśnieniami, że już przeczytanie kilku stron skuteczne wymazuje z pamięci takie głupie myśli. Jednak nie wszystkim może się ona podobać- a to ze względu na tematykę.
"Czcij ojca swego" to opowieść dziecka o rodzinie. Akcja dzieje się w latach 70-tych. Bohaterką jest mała dziewczynka, która musiała wcześnie dorosnąć. W jej życiu nie było różowo. Śmierć matki, ojciec, który jest alkoholikiem, brak pieniędzy... A mimo to Ania czuła się kochana, broniła taty gdy był pijany i "chory", dbała o niego.
Dawniej tak nie było, ale dziś już wiemy, że to syndrom, który w późniejszym czasie przerodzi się w DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików). To będzie z Anią przez całe życie.
Po tym, jak zmarła jej mama dziewczynka naprawdę wiele przeżyła. Liczyłam, że śmierć kobiety, matki i żony zmieni coś w życiu tej rodziny, niestety tak nie było. Sądziłam, że ktoś zawalczy o te dzieci. Czy tak się stanie? Czy Ania i jej brat będą mieć szczęśliwe dzieciństwo? Oczywiście nie zdradzę, za to zachęcę do lektury bo naprawdę warto.
Grzebanie w internecie ma jednak swoje plusy. Gdyby nie to, że wpisałam w wyszukiwarkę tytuł książki- nie wiedziałabym, że "Czcij ojca swego"to wydanie drugie, poprawione i w 25% zmienione. Pierwsze wydanie nosiło tytuł "Biała cisza", ukazała się nakładem Wydawnictwa Semper.

środa, 6 września 2017

"Woda, która niesie ciszę"- Brittainy C. Cherry [3]

Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Woda, która niesie ciszę [3]
Liczba stron: 428
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


To nie pierwsza książka Brittainy C. Cherry, którą miałam okazję czytać. Przeczytałam wszystkie książki z serii "Żywioły", które dotychczas się ukazały. Nie wiem co o nich myśleć. Każda powieść jest inna. Jedna pochłonęła mnie bez reszty. Jedna mi się podobała. I w jednej "kupił mnie" raptem jeden wątek i to nie ten dotyczący głównych bohaterów.
Jak myślicie, do której grupy należy "Woda, która niesie ciszę"? Miło mi poinformować, że  nowość, o której mowa- jest w tej pierwszej. Już od samego początku nie mogłam się od niej oderwać, po prostu przepadłam. Tym razem Brittainy C. Cherry poruszyła temat traumy. Wiele osób zachowanie Maggie może uznawać za przesadzone czy dziecinne. Gdy "to" się wydarzyło nasza bohaterka była dzieckiem pełnym tej dziecięcej wiary w to, że każdy na świecie jest dobry. Pewnego dnia, w dniu jej "ślubu" z przyjacielem brata nie mogąc się go doczekać idzie poszukać spóźniającego się przyszłego męża. Z dala od ludzi jest świadkiem morderstwa. Zabójca dostrzega i ją, jednak Maggie udaje się uciec. To wydarzenie jednak odciska piętno na naszej bohaterce. Dziewczynka przestaje mówić, a terapie nie przynoszą poprawy. To wszystko ma ogromny wpływ na całą jej rodzinę. Czy stan zdrowia Maggie się poprawi? Czy dziewczynie mimo ograniczeń uda się być szczęśliwą?
Rzadko to mówię, a już w przypadku książek Brittainy C. Cherry- jeszcze się to nie zdarzyło, ale ta książka jest fenomenalna. Poprzednie były "tylko" dobre, "Woda, która niesie ciszę wywołuje w czytelniku wiele emocji. Opisuje krok po kroku jak wygląda życie osoby, która przeżyła traumę. Jest taka... prawdziwa. Mimo trudnego tematu czyta się ją lekko.
Ciekawostka: akcja rozpoczyna się w czadach nam znanych, dotyczy też przyszłości czyli na przykład roku 2045.
Bardzo, bardzo polecam.

"Bunt. O potrzebie rewolucji seksualnej na Bliskim Wschodzie"- Mona Eltahawy

Autor: Mona Eltahawy
Tytuł: Bunt. O potrzebie rewolucji seksualnej na Bliskim Wschodzie
Liczba stron: 256
Data wydania: 11 sierpnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


W dzisiejszych czasach powstaje dużo takich książek. Każda jedna jest potrzebna- pokazuje, że ludziom otwierają się oczy i że widzą oni potrzebę zmian. Widać też, że niektórzy nie są bierni, działają.
Autorka pisząc książkę mocno się naraża. Tak samo swoim postępowaniem. Bardzo długo zajęło jej odważenie się by zdjąć nikab. Dla nas to nic, maleńki, mało znaczący krok. Dla niej- wiele to znaczy. W świecie gdzie za najmniejsze przewinienie można ponieść wielkie konsekwencje (łącznie ze śmiercią), gdzie zdanie kobiet nie jest ważne, gdzie nie mogą prowadzić samochodu, a każda część ich ciała ma być zakryta to akt odwagi.
Autorka porusza bardzo dużo ważnych tematów. Jest co nieco o obecnym w krajach arabskich molestowaniu seksualnym i o tym jak z ofiary robi się winnego. O stosunku rodziny do kobiet też jest.
To bardzo poruszająca lektura. taka, która ściska w sercu. Czy doczekamy takich czasów gdy będzie się szanować każdego? Takich, w których nie ma dyskryminacji?
Polecam. Książka godna uwagi.

wtorek, 5 września 2017

"Dziewczyny w ogniu"- Robin Wasserman

Autor: Robin Wasserman
Tytuł: Dziewczyny w ogniu
Liczba stron: 480
Data wydania: 26 sierpnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie wiem co sobie myślałam gdy usłyszałam tytuł. Wiem jedno- spodziewałam się czegoś innego, może dotyczącego wojny (nie patrząc na okładkę!)? Nie wiem skąd moje myśli, ale srogo się zawiodłam. Jednak czasami warto czytać opisy...Choć szczerze mówiąc- nie wiem czy po jego przeczytaniu zdecydowałabym się na lekturę.
Powieść nie każdemu się spodoba, jest cóż... mocno specyficzna.
Wszystko rozpoczyna się w momencie gdy w noc Hallowen 1991 roku znika gwiazda koszykówki. Jego ciało zostaje znalezione kilka dni później, w jego rękach tkwił pistolet.
To nie jest zwyczajny kryminał. Nie ma policji, śledztwa, bohaterami nie są policjanci. Są za to dwie przyjaciółki, jedna pod dużym wpływem drugiej.
Lacey jest tą dominującą, Dex z czasem poddaje się jej. To nie jest zwykła przyjaźń: w grę wchodzi satanizm. Nie będę ukrywać, że "to nie moja bajka" i w momencie gdy ten temat zaczął być szerzej opisywany wiedziałam, że dalsze czytanie może być ciężkie.
Ale to nie jedyna rzecz, która mi przeszkadzała. Nie oceniam pozytywnie dużej ilości przekleństw (mimo, że i mi często zdarza się "rzucić mięsem"). oraz pewnych wydarzeń związanych z kobietami, z biologią.
Podsumowując- nie polecam. Doczytałam powieść do końca, ale z dużym trudem. A jaka jest Wasza opinia na temat tej książki?

"Lepsza połowa"- Izabela Pietrzyk

Autor: Izabela Pietrzyk
Tytuł: Lepsza połowa
Liczba stron: 504
Data wydania: 29 września 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Powieści Izabeli Pietrzyk są dla mnie już od wielu lat gwarancją mile spędzonego czasu.
Jeżeli zamierzacie sięgnąć po "Lepszą połowę" uprzedzam- czytajcie ją w domu, w samotności. Będą łzy, ale nie wzruszenia tylko ze śmiechu. Gdybym zdecydowała się na lekturę w miejscu publicznym to tylko przyciągałabym spojrzenia ludzi. Naprawdę niemożliwym jest choćby nie chichotać.
Przez większość książki miałam wrażenie, że jest ona taką lekką, przyjemną pozycją. Dopiero przy końcu wszystko się zmienia. Jesteśmy świadkami zmagań Marty z życiem. Przyznam, że miałam mieszane uczucia co do niej: z jednej strony współczułam jej, z drugiej zaś- uważałam, że wiierle rzeczy dzieje się z jej winy.
To samo życie. Takich osób jak Marta w naszym otoczeniu jest bardzo wiele. Być może znacie je nawet osobiście. Wiecie o kim mówię? O matkach i żonach służących swoim rodzinom, mężom, synom i córkom. Nie patrzącym na swoje potrzeby. Spychających siebie na drugi tor, nie myślących co mogą zrobić dobrego dla siebie, a o obiadach i sprzątaniu.
Mniej więcej taka jest fabuła książki. Możemy się śmiać, ale osobie, która to przeżywa  wcale nie jest do śmiechu. Książka jest z morałem: pokazuje, że nie warto zmieniać się dla kogoś. że w małżeństwie bardzo ważna jest wzajemna pomoc, zrozumienie, zaufanie. Nie warto się kłócić, trzeba być dla siebie partnerem.
Poznajemy też znaną wielu osobom prawdę: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, nie warto komuś zazdrościć- może to być tylko złudny widok, przeświadczenie. Coś, co na zewnątrz wydaje się być dobre może być tylko pozorem, w domu zaś wszystko może się zmienić.
Bardzo, bardzo polecam.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

"Wzgórze niezapominajek"- Anna Bichalska

Autor: Anna Bichalska
Tytuł: Wzgórze niezapominajek
Liczba stron: 288
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Co zachęciło mnie do sięgnięcia po tę książkę? Tytuł i ładna okładka. Podświadomie wiedziałam, że może być ciekawie (ostatnimi czasy czytam dużo polskich powieści).
Lena to młoda kobieta. Pracuje jako grafik, planuje ślub. Słowem- w jej życiu wszystko się pięknie układa. Ale, ale! Gdyby tak przez cały czas było- powieść stałaby się nudna. Pewnego dnia Lena odkrywa, że narzeczony ją zdradza. By się psychicznie pozbierać wyjeżdża na wieś- pomyśleć i spędzić trochę czasu z babcią.
I to dokładnie w tym miejscu rozpoczyna się historia właściwa.
Wbrew pozorom Lena nie ma czasu się nudzić i rozpamiętywać smutki. Dni wypełnione ma spotkaniami z nowym przyjacielem, rozmowami z babcią oraz rozwikływaniem pewnej tajemnicy z przeszłości. Pewnego dnia znajduje w szkatułce list od przyjaciółki, która zmarła jakiś czas przed wspomnianymi wydarzeniami.
Nasza bohaterka jeszcze nie wie, jak wieli wpływ będzie to miało na jej życie.
Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z książkami Anny Bichalskiej, dlatego muszę przyznać, obawiałam się nudy.
Wprawdzie okazało się, że jest nawet interesująco, ale to nie oznacza, że jest to powieś któa zapiera dech, powoduje szybsze bicie serca. Jest po prostu taka zwykła...

"Rozłąka"- Dinah Jefferies

Autor: Dinah Jefferies
Tytuł: Rozłąka
Liczba stron: 448
Data wydania: 2017 r.
Forma: Książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Przyznam, że odrobinę obawiałam się tej książki. Nie wiem jednak dlaczego. Może jakiś wpływ na to miało to, że nie znam autorki, albo to, że akcja dzieje się w przeszłości? Nie wiem, jedno jest pewne- na szczęście moje obawy się nie sprawdziły i cieszyłam się lekturą.
Książka to relacja matki i córki. Obie piszą o tęsknocie za sobą, o tym, jak los rozłączył ich drogi.
Ojciec wraz z dwiema córkami opuszcza Malezję i udaje się do Anglii. Dzieciom wmawia, że matka je porzuciła. Z kolei Lidia jest pewna, że jej rodzina zginęła w pożarze.
Czy ich drogi na powrót połączą się?
To piękna i wzruszająca historia o miłości matczynej i o wierze w lepsze jutro. Lidia nie przestała mieć nadziei, że uda się jej odnaleźć dzieci, zaś jej starsza córka gdzieś w głębi, całkiem irracjonalnie czuła, że to co jej mówi ojciec jest nieprawdą i mama ich nie porzuciła.
W tle mamy klimat Malezji i Anglii lat pięćdziesiątych.
Myślę, że po takiej lekturze jeśli będę miała okazję- sięgnę po inne książki tej autorki.

"Konkurs na żonę", "Bilet do szczęścia"- Beata Majewska

Autor: Beata Majewska
Tytuł: Konkurs na żonę
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książnica
Źródło: egzemplarz recenzencki





















Autor: Beata Majewska
Tytuł: Bilet do szczęścia
Liczba stron: 288
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książnica
Źródło: egzemplarz recenzencki











Na początku chciałabym powiedzieć kilka słów o autorce. "Konkurs na żonę" jest pierwszą powieścią Beaty Majewskiej, ale nie jej jedyną. Zaraz, zaraz, w jaki sposób? Otóż autorka wydała wcześniej kilka innych pod pseudonimem Augusta Docher. To seria "Wędrowcy" oraz "Anatomia uległości". Szczerze mówiąc- nie za bardzo podoba mi się takie postępowanie, nie rozumiem go. Po pierwsze: po co zmieniać coś, co funkcjonuje dobrze? Po drugie- jaku czytelnik uważam, że to wprowadzanie zamętu. Ja interesuję się czytelnictwem, "siedzę w książkach", śledzę blogosferę i wydarzenia związane z książkami więc wiem, co "w trawie piszczy". Nie jest dla mnie tajemnicą, że Augusta Docher i Beata Majewska to jedna osoba. Ktoś jednak może nie zwrócić uwagi i nie sięgnąć po książkę.
Będę szczera: do tej pory jakoś nie do końca mogłam się odnaleźć w pozycjach tej autorki. Niby mnie ciekawiły, ale zawsze było jakieś "ale".
Podświadomie czułam, że z najnowszymi książkami będzie inaczej. Nie wiem skąd ta pewność, może okładka, może zwykłe przeczucie, ale się nie pomyliłam. Ogromnie zaciekawił mnie ten cykl i naprawdę nie mogłam oderwać się od lektury do momentu gdy nie dokończę drugiego tomu.
Były wątki, które mocno mnie zainteresowały, były też takie, które zwróciły moją uwagę i niestety- nie podobały mi się.
Pozwólcie, że zacznę od tych drugich, tych, które kojarzą mi się nie za dobrze. To choćby postępowanie głównych bohaterów. W swoich rozmowach o babci młodej dziewczyny używają słowa "babka". Niby to nic złego, niby tak można, ale dla mnie ma ono negatywny wydźwięk. A przecież Łucja bardzo kochała babcię, która zaopiekowała się nią po śmierci rodziców.
"Konkurs na żonę" to pierwszy tom opowieści o życiu Łucji i Hugo.
 Łucja to młoda dziewczyna, studentka, która postanowiła wziąć udział w konkursie zorganizowanym przez wyżej wspomnianego mężczyznę i jego kolegę. Nikt się nie spodziewa, że owy konkurs ma drugie dno...
Fabuła jest ciekawa, a czy coś takiego miałoby szansę wydarzyć się w realnym życiu? Myślę, że wiele rzeczy wspomnianych w książce- tak.
Kto wie, może obok nas dzieje się właśnie podobna historia? Na pewno są za to mężczyźni, którzy zachowują się podobnie jak Hugo i Adam.
Powieść ma nawet morał: w związku nie ma miejsca na tajemnice. Jeśli ktoś raz zawiedzie czyjeś zaufanie mimo chęci będzie mu bardzo trudno je odzyskać.
Dwa tomy przeczytane, pozostaje czekać na trzeci.

piątek, 18 sierpnia 2017

"Dziewczyna, która przepadła"- Katarzyna Misiołek

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: Dziewczyna, która przepadła
Liczba stron: 464
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Ostatni dzień roku" to pierwsza powieść Katarzyny Misiołek. Zapoznałam się z nią... w sylwestra 2015 roku jednak nie byłam nią jakoś szczególnie zachwycona (Kasiu, przepraszam!). Okropnie podobała mi się okładka, choć do treści to ona nie za bardzo pasowała. Treść nie porwała mnie. Z obawą sięgnęłam po "Dziewczynę, która przepadła". To, jeśli można tak powiedzieć, kontynuacja losów Magdy z "Ostatniego dnia roku". Tym razem jednak narratorką jest Monika, zaginiona siostra. Opowiada o tym jak to się stało, że zaginęła. Czy chcemy, czy nie ( o ile zdecydujemy się na lekturę) jesteśmy świadkami koszmaru, jaki przeżywała przez 7 lat.
Możecie mi wierzyć lub nie,  jestem osobą, która rzadko kiedy wzrusza się przy powieściach o miłości. Nie "ruszają" mnie też zabójstwa, nie boję się o tym czytać. A jednak przy "Dziewczynie, która przepadła" prawie się popłakałam. To, co przez lata przeżywała Monika mrozi krew w żyłach, nie mieści się w głowie. Główna bohaterka, jak już wspominałam, przez siedem lat była więziona przez szaleńca. Po odzyskaniu wolności musi na nowo nauczyć się żyć, jednak pewne jest, że strach nigdy jej nie opuści.
Wydawać by się mogło, że autorka popuściła wodze fantazji, że takie rzeczy w realnym świecie się nie zdarzają. Niestety sprawa Josepha Fritzla pokazuje, że tacy szaleńcy naprawdę istnieją.
Książkę polecam, jednak uprzedzam, że przy jej lekturze chusteczki powinny być w standardowym wyposażeniu. To bardzo trudna książka, ale przeczytać ją warto choćby dlatego, że porusza ważny społeczny temat.
To nie jest moja ostatnia książka tej autorki. Na półce czekają kolejne dwie, które, mam nadzieję, przeczytam z przyjemnością.

"Powtórka z miłości"- Clare Swatman

Autor: Clare Swatman
Tytuł: Powtórka z miłości
Liczba stron: 392
Data wydania: 11 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Z ręką na sercu przyznaję się Wam: nie lubię takich książek. Wierzę, że wiecie, że nie lubię gatunku SF, a także powieści, w których niektóre wydarzenia są totalnie nierealistyczne choć ją czytając można mieć wrażenie, że to, co dzieje się w książce mogłoby się wydarzyć w realnym świecie.
Do "Powtórki z miłości" miałam dwa podejścia. A i tak byłam pewna, że nie uda mi się jej przeczytać, że zostanę przez nią "pokonana". Wprawdzie udało się i dziś mogę się z Wami podzielić jej recenzją, ale naprawdę mało brakowało bym ją po raz drugi (i ostatni) odłożyła.
Początek to "mocne" uderzenie. Nasza bohaterka jest zirytowana zachowaniem męża. Kłócić się nie kłócą, ale idąc do pracy rozstaje się z nim w złym humorze (potem oczywiście wyjaśnia się skąd takie zachowanie). Kobieta nie spodziewa się (bo takich rzeczy nie da się przewidzieć), że tego dnia wydarzy się tragiczny wypadek.
Wiele osób oddało by wszystko by po raz kolejny przeżyć życie, by móc zmienić bieg wydarzeń. Zoe otrzymała taką szansę. Jesteśmy świadkami jej podróży w czasie. Po raz drugi przeżywa te kilkanaście lat znajomości oraz związku jej i Eda.
Do samego końca nie byłam pewna jak ocenić tę książkę. Na końcu wydarzyło się jednak coś, co mnie zaskoczyło. To sprawiło, że zmieniłam zdanie i zamiast negatywnej recenzji pojawiła się częściowo pozytywna. O co chodzi? Oczywiście nie zdradzę Wam: rozwiązanie jest tylko jedno: sięgnąć po powieść i ją przeczytać.

wtorek, 1 sierpnia 2017

"Dowiesz się ostatnia"- Melissa Hill

Autor: Melissa Hill
Tytuł: Dowiesz się ostatnia
Liczba stron: 480
Data wydania: 20 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Chyba pisałam to wcześniej, przy okazji recenzji książki "Ile kosztują marzenia", ale to było tak dawno, że chyba warto przypomnieć. Moje pierwsze spotkanie z Melissą Hill nie było udane. "Trafiony, zatopiony" zawiódł moje oczekiwania, po prostu ta książka mnie znudziła. Lubię jednak dawać autorom drugą szansę bo bardzo często właśnie w taki sposób można trafić na perełki. To, że recenzuję "Dowiesz się ostatnia" może znaczyć tylko jedno: udało mi się przekonać do powieści Melissy Hill. Zapewniam, że stało się to już wcześniej. Już "Ile kosztują marzenia" wywołały u mnie szybsze bicie serca, niemożliwe było dla mnie jej odłożenie.
A recenzowana dziś przeze mnie książka? Zastosowano w niej dosyć ciekawe rozwiązanie. Okazuje się, że tytuł powieści to również tytuł książki, którą...czyta główna bohaterka. Tak, to prawda. Czytelnik dowiaduje się o tym w kolejnych rozdziałach.
Skoro już wiemy o co chodzi, to mogę zdradzić, że do Brooke, młodej pracownicy australijskiego wydawnictwa trafia pewna powieść. Kobieta z zainteresowaniem przenosi się w świat naszych kolejnych bohaterów. Są nimi trzy kobiety: pisarka Sam, Eve- matka dwojga dzieci i Anna. Kobiety łączy kilka rzeczy: Sam i Eve to siostry, a Anna to przyjaciółka i sąsiadka Eve. Czy to już koniec? Nie. Jest coś jeszcze. Każda z pań jest w związku i ma "problem" ze ślubem. Jak to bywa w życiu- niektóre kobiety nie mogą się go doczekać, inne- boją się stabilizacji, obowiązków,, zrujnowania kariery. Każdy z nas jest inny. Jak poradzą sobie nasze bohaterki? Co się wydarzy?
Powieść jest zupełnie nieprzewidywalna. Nie ma czasu na nudę. Poznajemy różne barwy miłości: matczyną, między kobietą i mężczyzną, siostrzaną. Nie będzie brakować wzruszeń i nagłych zwrotów akcji.
Serdecznie polecam! Warto zapoznać się z tą powieścią, zwłaszcza, że zakończenie jest (przynajmniej dla mnie) totalnie zaskakujące.

"Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz, że ja cię kocham..."- Wojciech Karolak, Krystyna Pytlakowska

 Autor: Wojciech Karolak, Krystyna Pytlakowska
Tytuł: Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz, że ja cię kocham...
Liczba stron:
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Maria Czubaszek zmarła 12 maja 2016 r. Trudno uwierzyć, że już minęło ponad półtora roku odkąd nie ma jej z nami. Dla jednych- wspaniała satyryczka, autorka, inni patrzą na nią przez pryzmat wywiadu, w którym przyznała się do tego, że dwa razy poddała się zabiegowi aborcji.
Dziś przychodzę do Was z recenzją książki wyjątkowej. O miłości, o wspólnym życiu z Marią mówi Wojciech Karolak- jej długoletni mąż.
Oprócz wywiadem z panem Wojciechem w "Małżeństwie doskonałym" znajdziemy wspomnienia osób ze świata artystów, które znały Marię Czubaszek: przyjaźniły się lub współpracowały z nią.
Z jednej strony- książkę przeczytałam z przyjemnością, z zaciekawieniem, od samego początku gdy dowiedziałam się, że pojawi się na rynku wydawniczym byłam przekonana, że wcześniej czy później po nią sięgnę.
Z drugiej strony- czy naprawdę musiała powstać? Czy są nam potrzebne intymne szczegóły z życia małżeństwa doskonałego? Czułam się trochę jak intruz, my czytelnicy nie powinniśmy i tym wszystkim wiedzieć...
Ze wspomnień Wojciecha Karolaka bije miłość i smutek. Mimo, że od śmierci Marii minął rok jemu trudno przyzwyczaić się, ze jej już nie ma. Mówi o rzeczach zwykłych, o życiu z nią, przyzwyczajeniach. Dowiadujemy się wiele o Marysi Czubaszek, nawet o tym co lubiła jeść czy pić.
Dla nas jej śmierć była ogromnym zaskoczeniem. Czy ona wiedziała, że odchodzi? Oprócz wzruszających wspomnień znajdziemy też zdjęcia z archiwum domowego. Jestem pewna, że fotografie lepiej wyglądają w książce niż w wersji elektronicznej (taką ja czytałam).
Polecam!

"Czas ukradziony"- Chloé Duval

Autor:  Chloé Duval
Tytuł: Czas ukradziony
Liczba stron: 272
Data wydania: 6 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zastanawiam się, co popchnęło mnie do przeczytania tej książki. Nie potrafię tego wytłumaczyć racjonalnie, ale... po prostu musiałam.
Początkowo nie było zbyt dobrze. To miała być kolejna ckliwa i nudna historyjka miłosna. Nie będę oszukiwać, w jakiejś części tak było, ale jednak ostatecznie powieść przypadła mi do gustu. . Myślę, że wpływ na to miała postawa głównej bohaterki. Flavie niedawno przeprowadziła się. Pewnego dnia trafia do niej list, którego adresatką jest dawna mieszkanka tego domu. Przesyłka ma małe, malytkie opóźnienie. Tylko 40 lat...
Nasza bohaterka bardzo zainteresowało to, co zostało w nim napisane. Postanawia skontaktować się z nadawcą i adresatką.
To właśnie za tę postawę wcześniej chwaliłam Flavie. Mimo niepowodzeń nie zrezygnowała, zrobiła wszystko by list trafił we właściwe ręce. Czy tak się stanie? Czy uda się jej to?
Książka ma dwie płaszczyzny czasowe: przeszłość i teraźniejszość. Bardziej "trafił" do mnie, zainteresował mnie wątek, który dotyczył czasów nam współczesnych.
A Wy? Czy chcielibyście przeżyć taką historię jak Flavie? Jak zachowalibyście się w analogicznej sytuacji?


"Granat poproszę!"- Olga Rudnicka

Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Granat poproszę!
Liczba stron: 336
Data wydania: 11 października 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Na pewno zauważyliście, że na moim blogu często pojawiają się recenzje książek Olgi Rudnickiej. Oznaczać może to tylko jedno: na powieści tej autorki warto zwrócić uwagę!
W maju, podczas lektury "Życie na wynos" okazało się, że popełniłam maleńki błąd nie zapoznając się z opisem, nie zasięgając informacji na jej temat. Dlaczego błąd? Bo wcześniej wspomniane "Życie.." to druga część. Powinnam poświęcić więcej uwagi i prześledzić rynek wydawniczy. Dlaczego mały? Bo to, że zaczęłam nieprawidłowo- od drugiego tomu- nie miało zbyt dużego wpływu na mój odbiór, nie było zbyt wielu odniesień. W fabule dało się łatwo zorientować, nie przeszkadzała mi nieznajomość wcześniejszych wydarzeń. Świadczy o tym fakt, że "coś jest na rzeczy", że istnieje wcześniejszy tom dowiedziałam się...prawie na końcu. Oczywiście lepiej nie popełniać mojego błędu i czytać w dobrej kolejności. Pamiętajcie: najpierw "Granat poproszę!", potem "Życie na wynos".
Emilia Przecinek to pisarka. Jej życie jest w miarę poukładane. W miarę- do momentu gdy pewnego dnia okazuje się, że mąż porzucił ją dla innej kobiety. Zostawił ją z dwojgiem dorastających dzieci i z kredytem do spłacenia. Nasza bohaterka może liczyć na wsparcie od innych- zobowiązania finansowe pomagają jej spłacić mama i teściowa. Wiąże się to z wynajęciem ich mieszkań.
Mieszanka wybuchowa, prawda? Ale to nie koniec. W tle pojawia się afera kryminalna i duże pieniądze. Ale ćśśśś... nic więcej nie zdradzę! Zapraszam do jej przeczytania.
Książka jest po prostu świetna. Uwielbiam czarne komedie w wykonaniu Olgi Rudnickiej. Pełno humru, wspaniałe kreacje bohaterów. Trudno przy niej zachować powagę i się nie roześmiać. Ból brzucha gwarantowany.

Trzy w jednym czyli.. ciąg dalszy serii "Stacja Jagodno"

Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Po nitce do szczęścia
Liczba stron: 320
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki












Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Serce z bibuły
Liczba stron: 320
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
 












Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Życie jak malowane
Liczba stron: 320
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki














Do serii książek Karoliny Wilczyńskiej powróciłam po dłuższym czasie. Zastanawiałam się jak to będzie, czy powieści mnie zainteresują, zwłaszcza, że pamiętam, że pod koniec drugiego tomu byłam już trochę znudzona...
Pomyślicie więc, że podjęłam się zadania trudnego i co tu dużo mówić, męczącego. Takiego, które raz na zawsze zniechęci mnie do książek Karoliny. Czy rzeczywiście tak było?
Trzy książki. Trzy dni. Może znaczyć to tylko jedno- naprawdę się wciągnęłam.
Pierwszy tom, to jak już wiemy historia Tamary. Drugi- opowiada o babci Zosi i jej rodzinie.
"Po nitce do szczęścia" to tom trzeci. Bohaterką jest Małgorzata- żona wójta. Ma problemy małżeńskie. Jej sposobem na brak myśli o nich jest otwarcie sklepiku z pamiątkami połączonego z kawiarnią. Jednak czy się uda? Czy pan wójt zaakceptuje, to, że Małgosia ośmieliła się mieć inne zdanie niż on i co gorsze, postawić na swoim?
Czwarta część- "Serce z bibuły". Tu poznamy losy pani Jadzi. Nie jest jej lekko, a śmierć męża sprawia, że mimo, że w ich małżeństwie trochę się nie układało- dla Tadeusza ważny był alkohol. Bohaterka tego tomu pokazała siłę, a mieszkańcy Jagodna- solidarność.
No i wreszcie tom piąty. U Tamary i Marzeny pracę rozpoczyna Eliza. Skrywa ona tajemnicę, ma ogromny wpływ na jej rodzinę. Sama jest apatyczna i wygląda jakby na niczym jej nie zależało. Oprócz pracy zawodowej zajmuje się jeszcze malowaniem na porcelanie. Czy uda się jej poskładać życie?
Seria "Stacja Jagodno" ogromnie mnie wciągnęła. Czyta się naprawdę przyjemnie. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest to, że każdym kolejnym tomie wprowadzany jest nowy bohater, ale też kontynuowane dawniejsze wątki. Dzięki temu nie można było się nudzić, a pięć tomów nie jest wielkim wyzwaniem (za to jakim przyjemnym!).

poniedziałek, 31 lipca 2017

"Cień burzowych chmur"- Edyta Świętek

Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Cień burzowych chmur
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dla czytelników ceniących sobie powieści Edyty Świętek mam wspaniałą informację. Otóż na rynku wydawniczym pojawi się bardzo ciekawa seria: "Spacer Aleją Róż". Pierwszy tom- "Cień burzowych chmur" mam właśnie przyjemność recenzować. Tak, przyjemność- bo jego lektura to bardzo mile spędzony czas.
Ostatnimi czasy niezbyt często zdarza mi się spotykać książki, które są wciągające do tego stopnia, że czyta się je jednym ciągiem, bez przerwy, nie myśli się o czym innym. Tak, tej powieści nie sposób odłożyć.
To saga rodzinna, taka jakie lubię. Dzieje się dużo. Akcja rozpoczyna się kilka lat po wojnie. Bohaterowie czyli Bronek i jego rodzeństwo mieszkają w małej wsi. Ich codzienność to praca oraz proza życia. Bronek po śmierci ojca czuje się w obowiązku dbać o rodzinę, jako najstarszy staje się jej głową, zastępcą taty.
Szymczaków nie oszczędzał los. Tragiczne wydarzenia sprawiły, że główny bohater, a później i jego siostra zmuszeni są wyprowadzić się ze wsi, w której mieszkali i zamieszkać w mieście.
Co jeszcze spotka tę rodzinę?
Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę książkę. Edytę Świętek i jej powieści bardzo lubię. Wiem, że wspominałam już o tym nie raz, ale warto o tym przypominać...
Dziś recenzja powieści "Cień burzowych chmur", a niebawem na moim blogu pojawi się recenzja kolejnego tomu pt "Łąki kwitnące purpurą", przesyłka jeszcze świeżutka otrzymana raptem tydzień temu.
Cała seria "Spacer Aleją Róż" ma liczyć 5 tomów. Z jednej strony to dobrze- bo dużo, z drugiej-  czekanie na kolejne premiery- oj... będzie ciężko, zwłaszcza przy takich zakończeniach...
Książka, jak napisano we wstępie to po części fikcja literacka, a po części inspiracja wydarzeniami z życia rodziny autorki.

"Oaza spokoju"- Agnieszka Nietresta- Zatoń

Autor: Agnieszka Nietresta- Zatoń
Tytuł: Oaza spokoju
Liczba stron: 560
Data wydania: 22 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki



O! Idealna książka dla mojej mamy! Nie omieszkam podrzucić jej tej powieści, w końcu pracuje w tym samym zawodzie, co bohaterki.
Miranda jest córką Irmy. Wcześniej pracowała jako dziennikarka, w momencie gdy ją poznajemy zaczyna nową pracę- na zastępstwo. Otóż zastępuje Irmę, która postanowiła zrobić "porządek" ze zdrowiem. Zadaniem debiutującej w roli nauczycielki jest poprowadzenie klasy Irmy by wszyscy z sukcesem zdali egzamin gimnazjalny i ukończyli szkołę.
W książce ścierają się różne światy: młodych nauczycieli, którzy uczniów traktują jak osoby godne rozmowy i wartych zaufania i starszych, z poglądami mówiącymi, że dzieci nic nie mogą, mają się uczyć, słuchać i nie wypowiadać się na ważne tematy bo i tak nic nie wiedzą.
Zastanawiałam się skąd autorka czerpie informacje na temat zawodu nauczyciela: czy to z ogólnego postrzegania tego zawodu i często powtarzanych stereotypów czy może miała coś wspólnego z pracą w szkole. Krótka notka biograficzna nie pozostawia wątpliwości, wskazuje, że druga wersja jest prawdziwa- Agnieszka Nietresta- Zatoń przez kilka lat uczyła języka polskiego więc zawód nauczyciela nie jest jej obcy. Nie powiela stereotypów.
Jak już wspomniałam na początku- w powieści poruszono wiele tematów. Przyznam, że trochę mi to przeszkadzało, wychodzę z założenia, że ta mnogość tematów nie zawsze jest dobra. Często wychodzi tak, że skupiając się na wielu rzeczach nie robimy nic dobrze. Nie mówię tu akurat o "Oazie spokoju", ale czasami tak bywa.
Były wątki interesujące, jak ten dotyczący pracy pedagoga oraz perypetii domowych uczniów czy ten mówiący o zdrowiu Irmy. Z zaciekawieniem czytałam o Pawulonie, Prezesie czy Igorze. Znalazły się też takie wątki, w których niekoniecznie mogłam się odnaleźć, ot, choćby główny- śledztwo dziennikarskie w sprawie autorka bloga.
Myślę, że książka jest warta uwagi.

"Mroczny las"- Virginia C. Andrews

Autor: V.C Andrews
Tytuł: Mroczny las
Liczba stron: 520
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Przyznam się, że byłam mocno ciekawa tek książki (i oczywiście kolejnej). Dlaczego?
W "Willow" wiele zostało wyjaśnione. Nachodziły mnie myśli- o czym jeszcze można pisać? Co się wydarzy? Obawiałam się nudy.
Nic z tego! Jeśli mam być szczera, to "Mroczny las" podobał mi się bardziej niż "Willow". W tej dziś przeze mnie recenzowanej bardzo dużo się dzieje, akcja jest  szybka.
Po burzliwym czasie wydaje się, że w życiu Willow zaczyna wychodzić słońce. Młoda dziewczyna wydaje się być pogodzona ze śmiercią ojca, brat zaczyna powoli dochodzić do siebie. Osiągnęła to, co zaplanowała- odwiedziła matkę i nawet zakochała się. Naprawdę można pomyśleć, że wszystko zostało już napisane, wszystko się wydarzyło i nie ma już na co czekać.
Na szczęście V.C Andrews jest autorką, która często zaskakuje. W tej powieści będziemy świadkami rodzącego się uczucia głównej bohaterki i Thatchera (bogatego prawnika z Palm Beach), jej nowego życia i powolnego poznawania mamy i przyrodniego brata.
Emocji będzie naprawdę wiele. Zdradzę, że książka, choć niewiele wcześniej na to wskazywało, idealnie wpisuje się w tematykę innych jej powieści (porusza tematy znane nam z serii"Kwiaty na poddaszu" czy "Rodzina Casteel".
Nie dla wszystkich to książka- niektórzy mogą być zniesmaczeni jednym z głównych wątków. Trochę żałuję tego, jak poprowadzono wątek miłosny Willow i Thatchera. Mogłam się wprawdzie tego spodziewać, ale żal i tak jest. Myślałam, że tym razem zostanę zaskoczona.
Czy polecam tę książkę? Tak, wspominałam już, że podobała mi się bardziej niż pierwsza. Czekam na kolejną!