poniedziałek, 17 lipca 2017

Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Chile"- Katy Colins

Autor: Katy Colins
Tytuł: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Chile
Liczba stron:
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki

To już trzecia książka z serii "Biuro Podróży Samotnych Serc". Pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu (dokładniej mówiąc- przy pierwszej części) byłam zniechęcona. Bardzo się cieszę, że w miarę czytania coraz bardziej mi się podobało i teraz gdy nie widziałam zapowiedzi kolejnej książki poczułam smutek. Mam nadzieję, że moje domysły są błędne i my, czytelnicy doczekamy się kontynuacji.
Georgia zwiedziła już Tajlandię lecząc złamane serce) i Indie. Propozycja wyjazdu do Chile choć spada nieoczekiwanie to jest jakby prezentem od losu. Tym rzem wycieczka nie jest związana z pracą zawodową Georgii i Bena. Para wyjeżdża wspólnie na nagranie do programu. Kobieta chce zastanawia się nad uczuciami jakie ich łączą, Ben zaś... a nie zdradzę! Nie będzie wyjścia- trzeba przeczytać książkę.
Bardzo polubiłam serię książek o sympatycznej kobiecie, której życie nie rozpieszczało. Mimo różnych wydarzeń, mimo tego, że zdarza jej się popełniać gafy (oj! często) to zachowuje pogodę ducha i pokazuje siłę.
Do Chile wraz z naszymi bohaterami wyrusza też kilka innych par biorących udział w rywalizacji. Kto wygra? Co się stanie? Trzeba powiedzieć, że inwencja twórcza osób wymyślających konkurencje jest duża.
Książka może wydawać się lekka, lecz tak naprawdę taka nie jest. Porusza mnóstwo ważnych i niełatwych tematów. Uczy o tym, że w związku należy rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach. Serdecznie polecam całą niesamowicie interesującą serię "Biuro Podróży Samotnych Serc".

niedziela, 16 lipca 2017

"Jeden diabeł"- Katarzyna Rapczyńska- Lubieńska

Autor:  Katarzyna Rapczyńska- Lubieńska
Tytuł: Jeden diabeł
Liczba stron: 488
Data wydania: 6 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jeśli macie ochotę na opowieść, w której głównym wątkiem będzie ten dotyczący miłości- jak można zorientować się po tytule- nie ten adres.
Karolina to młoda dziewczyna. Gdy ją poznajemy zaczyna właśnie pracę. Jak mówi, spełniło się jej marzenie- ma zatrudnienie w budżetówce. Praktycznie cała książka to opowieść o jej zmaganiu się z codziennymi problemami w korporacji. Wiele osób nie wie jak wygląda taka praca.
Karolina zdradza nam wiele o tym jak to wszystko wygląda. Niczego nie upiększa. Mówi o powiązaniach międzyludzkich, o wszelkich gierkach, podchodach i podstępach firmowych.
Możecie powiedzieć- jakie to nudne... Otóż nie, przynajmniej dla mnie. Książka napisana fajnym językiem, wciągająca.
Jest też wątek miłosny, ale nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Przewija się bardziej między wierszami, Karolina nie mówi wielu osobom o swoim uczuciu. Przyznam, że z jednej strony nie okazał się dla mnie aż tak ciekawy jak się spodziewałam, z drugiej zaś- poprowadzono go dosyć niestandardowo i to mnie zainteresowało.
Kibicowałam Karolinie by udało się jej spełnić marzenia, znaleźć pracę na wymarzonym stanowisku. Zdążyłam ją polubić..
Czy jesteście gotowi na wniknięcie do świata budżetówki i, jak pisałam wcześniej, układów i układzików (choć takie uogólnianie bywa krzywdzące, nie wszędzie bywa protekcja i układy). Ja się na to zdecydowałam i nie żałuję!

"Spalone mosty"- Izabella Frączyk

Autor: Izabella Frączyk
Tytuł: Spalone mosty
Liczba stron: 288
Data wydania: 11 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Izabellę Frączyk cenię jako pisarkę. Do jej powieści nie mogę mieć zarzutów merytorycznych. Seria "Stajnia w Pieńkach" jest bardzo dobrze przygotowana. Wielu pisarzom zarzuca się, że w ich powieściach brak przeprowadzenia tzw "researchu", o książkach Izy nie można tego powiedzieć. Zarówno "Koncert cudzych życzeń", jak i "Spalone mosty" zostały rzetelnie przygotowane.
Widać, że autorka ma wiedzę o koniach, o pracy z nimi (lub dobrego konsultanta).
Poprzednia część zakończyła się bardzo interesująco i przyznam, że myślałam, że akcja potoczy się w zupełnie innym kierunku. Choć jakby się zastanowić- właśnie dzięki temu powieść okazała się nieprzewidywalna.
Magda z "Koncertu cudzych marzeń" przeżyła wiele. Zdrada męża, nowy związek, przeprowadzka. Wydawać by się mogło, że teraz będzie spokojnie i nudno (znaczy nie mało ciekawie tylko bez większych emocji). Nie! Jesteśmy świadkami wielu wydarzeń- tych smutnych i wzruszających. Zdradzę, że pojawi się rozwiązanie pewnej zagadki... Czekacie?
W tej powieści doskonale odnajdą się miłośnicy koni. Ja, cóż, nie miałam do czynienia z tymi zwierzętami i troszkę się nudziłam czytając niektóre wątki. Za to część obyczajową oceniam bardzo dobrze.
Pozostaje czekać na trzecią część...


"Odzyskać utracone"- Katarzyna Kołczewska

Autor: Katarzyna Kołczewska
Tytuł: Odzyskać utracone
Liczba stron: 448
Data wydania: 4 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Katarzyna Kołczewska dała się poznać nam, czytelnikom jako autorka powieści współczesnych. Dopiero rozpoczynając lekturę "Odzyskać utracone" zorientowałam się, że tym razem będzie inaczej. Przenosimy się do lat 40-tych XX wieku, do czasów II wojny światowej i lat bezpośrenio po jej zakończeniu.
Przy tej książce miałam nie lada zagwozdkę. Nie raz i nie dwa chciałam napisać kilka "miłych" słów, odłożyć powieść. Postać Mirandy, głównej bohaterki wzbudzała we mnie różne emocje: współczucie, często zrozumienie tego, co przeżyła. Opis tego, co wydarzyło się na Syberii, gdzie została zesłana wraz z rodzeństwem porusza. Jednak nie mogłam nic poradzić na to, że czułam do niej niechęć. Irytowała mnie niesamowicie. Miałam zrozumienie dla niej, wiedziałam, że traumatyczne przeżycia mają duży wpływ na jej zachowanie, psychikę. Nie mogłam się wyzbyć myśli, że Miranda nie ma monopolu na cierpienie, że mimo tego, co ją spotkało jest samolubna. Dla niej liczyło się to, czego była świadkiem na Syberii, a o tym co działo się w Polsce nie chciała myśleć.
Nie wie o tym, do jakich poświęceń była zdolna jej matka by uratować dzieci od wywiezienia. Nie  bardzo potrafię zrozumieć tę dziewczynę.
Suma sumarum- książka okazała się nawet ciekawa i wciągająca.
Niestety- gdybym miała polecić Wam książkę tej autorki to na pewno nie była by to ta mimo, że znajdziemy w niej wydarzenia z życia jej rodziny. Moim zdaniem to nie jest najlepsza powieść pani Katarzyny, mimo, że mocno działa na emocje. Nie ma co jej porównywać do "Kto jak nie ja" czy "Wbrew sobie" (te dwie jak najbardziej polecam, są po prostu cudowne).

"Światło nie może zgasnąć"- Diane Chamberlain

Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Światło nie może zgasnąć
Liczba stron: 584
Data wydania: 8 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książki Diane Chamberlain darzę wielkim sentymentem. Co tu dużo mówić- po prostu uwielbiam je. Jak dotąd chyba tylko jedna rozczarowała mnie.
Właśnie! Jeśli już mowa o rozczarowaniach to nie będę kłamać, czy po "Jak gdybyś tańczyła" nie jestem zmęczona powieściami tej autorki, czy jej warsztat pisarski nie jest już taki ciekawy. Spieszę jednak z zapewnieniami, że "Światło nie może zgasnąć" to lektura do tego stopnia wciągająca, że naprawdę nie sposób jej odłożyć dopóki nie dotrze się do ostatniej strony.
Anna jest lubianą przez wszystkich mieszkanką małego miasteczka, która nie boi się oferować pomocy. Olivia pracuje jako lekarz. Pewnego dnia losy tych dwóch kobiet przecinają się. Anna podczas pracy w schronisku zostaje postrzelona. Olivia robi wszystko by ją uratować, przekracza nawet kompetencje zawodowe. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć do mnie żalu jeśli zdradzę dość istotne wydarzenie z początku książki. Otóż mimo heroicznej walki nie uda się uratować postrzelonej kobiety. to będzie miało ogromny wpływ na to, co się później wydarzy.
Otóż "Światło nie może zgasnąć" to prawdziwy rollercoaster emocji. Naprawdę będziecie wypompowani emocjonalnie po tak dużej tajemnic i powiązań. Jedno jest pewne- nie można się nudzić. Przeczytamy między innymi o chorobliwej miłości, o "drugiej twarzy" kochanego człowieka, o powiązaniu Olivii z wdowcem.
Wiecie, bardzo się cieszę, że "Światła nie mogą zgasnąć" to pierwsza część trylogii. Nie mogę się już doczekać momentu gdy ukaże się kolejna, zastanawiając się co zaserwuje nam Diane Chamberlain.

"Nocne czuwanie"- Sarah Moss

Autor:  Sarah Moss
Tytuł: Nocne czuwanie
Liczba stron: 488
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsze o czym powiem w tej recenzji to wspaniała i zaskakująca akcja promocyjna. Czy muszę wspominać, ze między innymi za niespodzianki dla blogerów uwielbiam Wydawnictwo Czwarta Strona? Między innymi, bo książki też wydają cudowne!
Niecierpliwość i ciekawość to cechy, które mogą się "zemścić". Miałam szczęście, że uważnie otwierałam przesyłkę- inaczej miałabym masę sprzątania. W kopercie znajdowały się drobinki imitujące gwiezdny pył.
Bardzo podoba mi się wydanie tej powieści. Piękna twarda oprawa oraz interesująca ilustracja naprawdę przyciągają wzrok.
O czym przeczytamy? Bohaterką jest młoda matka, która wraz z mężem i dwojgiem dzieci przeprowadza się do domu na wyspie. Próbuje pogodzić obowiązki matki, żony i kobiety pracującej. To bardzo trudne. Anna jest ciągle niewyspana- jej młodszy syn noc w noc budzi się. Czu uda się jej sprostać obowiązkom i napisać książkę?
W "Nocnym czuwaniu" przeplata się przeszłość z teraźniejszością, sprawy zawodowe z tymi rodzinnymi. Dowiadujemy się o wielu poglądach naukowych na wychowanie dzieci. Będziemy świadkami znalezienia ciała małego dziecka. Czy uda się rozwiązać tę zagadkę kryminalną i umiejscowić w czasie?
Zapraszam do lektury.

"Futra, perły i łzy jak piołun gorzkie"- Danuta Noszczyńska

Autor: Danuta Noszczyńska
Tytuł: Futra, perły i łzy jak piołun gorzkie
Liczba stron: 320
Data wydania: 6 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


No nie! Nie rozumiem dlaczego o Danucie Noszczyńskiej i jej książkach mówi się tak mało. Zdecydowanie powinno się to zmienić,  jej pozycje zasługują na jak najwięcej uwagi. I choć mszę  się przyznać, że "Harpia" zaczęła mi się podobać dopiero pod koniec, to każda następna skradała moje serce już na początku. Z niecierpliwością wypatruję premier.
Dlatego, gdy tylko ujrzałam zapowiedź wydawniczą "Futer..." już wiedziałam, że nie przejdę obojętnie obok tej pozycji. Nie było opcji bym jej nie przeczytała.
Bardzo lekko czyta się tę powieść, jednak to nie oznacza, że temat jest banalny. Jest inaczej- porusza taki, o którym warto mówić, warto edukować społeczeństwo.
Nasza bohaterka to Sandra- młoda kobieta mieszkająca w małym miasteczku, wiodąca bardzo spokojne życie. Nie spodziewa się, że pewna wizyta zburzy ten spokój.
Gdybym teraz zapytała co zrobilibyście gdyby to do Was przyjechał dawno niewidziany, niekoniecznie lubiany krewny z prośbą o kilkudniowe przenocowanie jaka była by Wasza odpowiedź? Myślę, że podobna jak moja i Sandry- w końcu kilka dni można się przemęczyć.
Odwiedziny krewnych to nie zawsze miła rzecz, zwłaszcza gdy się bardzo przedłuża. Właśnie w takiej dziwnej sytuacji została postawiona Sandra i jej mąż. Zachowanie wujka Rogera i jego żony niestandardowe. Czy uda się wyjaśnić tajemnicę, która kryła się za ich wizytą? Kto jest tym "dobrym", a kto "złym"?
Lektura tej powieści to czysta przyjemność. Do ostatnich stron radość z czytania. Polecam!

piątek, 14 lipca 2017

"To, co nas dzieli"- Anna McPartlin

Autor: Anna McPartlin
Tytuł: To, co nas dzieli
Liczba stron:
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Podczas wyboru książki do recenzji miałam problem, nie wiedziałam, którą powieść chcę zrecenzować: czy z zachęcającą fabułą czy z zachęcającą fabułą i dobrze kojarzącą się. Los zdecydował za mnie i dziś przychodzę z recenzją "To, co nas dzieli".
Książkę napisaną przez Annę McPartlin miałam już okazję czytać jakiś czes temu. Bardzo dobre wspomnienia sprawiły, że z zaciekawieniem wzięłam się za lekturę.
I poległam...Przepraszam, nie byłam w stanie dokończyć tej powieści. Ba! Miałam nawet dwa podejścia i nic. Po raz kolejny przykro mi, że nie dałam rady. Do spróbowania jeszcze raz zachęciła mnie opinia jednej blogerki. Znów nic. Zadziwiające, a jednocześnie całkiem normalne jest jak bardzo mogą się różnić opinie.
Skoro nie przeczytałam- nie za bardzo wiem, co mogę napisać o wydarzeniach i akcji. Wiem tylko, że to opowieść o przyjaźni nastolatek, a później dorosłych już kobiet. O marzeniach.
Tak właściwie to nie potrafię powiedzieć co mi w niej przeszkadzało. To daje nadzieję, że w późniejszym czasie znów po nią sięgnę i mój odbiór będzie zupełnie inny. Nie odradzam przeczytania "To, co nasz dzieli", zachęcam do tego byście mogli wyrobić własne zdanie.
Bardzo podoba mi się okładka. Dobrym i ciekawym pomysłem jest wydawanie dzieł jednej autorki w podobnej szacie graficznej.

"Nic nie mów"- Naomi Ragen

Autor: Naomi Ragen
Tytuł: Nic nie mów
Liczba stron: 408
Data wydania: 16 maja 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Urodzaj w "trudne" książki trwa. Kolejny raz przeczytałam coś ze ściśniętym sercem. Nie była to opowieść o II wojnie światowej (czego się spodziewałam bo akurat tym razem nie spojrzałam na opis na okładce), a równie porażająca, oparta na faktach historia.
O czym? Tematów jest kilka: o miłości, rodzinie, o wierze.
Narracja głównej bohaterki przeplata się z relacją innych osób, dokładniej mówiąc- śledczych zajmujących się sprawą pewnej kobiety.
W powieści owszem, znajdziemy historię miłosną, ale głównym tematem jest dojście do prawdy i wyjaśnienie co stało się dzieciom, które trafiły do szpitala z potwornymi obrażeniami.
Śledczą Binę Cedek czeka bardzo trudne zadanie. Matka dwojga dzieci musi się zmierzyć z ogromem krzywdy doznanej przez pewne rodzeństwo. Na myśl przychodzi mi pytanie: jakim zwyrodnialcem trzeba być by zadać tyle cierpienia. Jakim człowiekiem by swoje postępowanie wyjaśniać religią. I w końcu- co za matka pozwala krzywdzić swoje dziecko?
Myślę, że odpowiedź na niektóre pytania znajdziecie w książce.
Pamiętajcie o jednym: choć to trudne to nie wyciągajcie pochopnych wniosków. Emocje to nie zawsze dobry doradca. Wiem, że to trudne gdy czyta się o ogromnej krzywdzie dzieci, ale proszę- spróbujcie. Choć nie łatwo to warto na chwilę powstrzymać się od osądów.

czwartek, 13 lipca 2017

"Wieczór panieński cała prawda"- Anna Bogusławska, Dawid Ozdoba

Autor: Anna Bogusławska, Dawid Ozdoba
Tytuł: Wieczór panieński cała prawda
Liczba stron: 256
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


O striptizerach słyszy się trochę. Zdania o ich pracy są podzielone: od zachwytów po wielką krytykę, odsądzanie od czci. Wiele osób nie może poradzić sobie z tym, że ta praca nie jest zgodna z wiarą (w Polsce podobno dominujący jest katolicyzm..). Druga sprawa- przy okazji tej recenzji podzielę się moimi przemyśleniami. Z moich obserwacji wynika, że kobieta pracująca na wieczorach kawalerskich (i nie tylko), rozbierająca się i tańcząca za pieniądze nazywana jest prostytutką (używa się też innych brzydkich określeń). Jak jest z mężczyznami? Są traktowani pobłażliwie, mówi się, że tańczą by zdobyć jak najwięcej kobiet, by móc pochwalić się potem zdobyczami (choć i tu są wyjątki). Dawid Ozdoba opowiada o przygotowaniach do pracy. Nie od dziś wiadomo, że mężczyzna bardzo dbający o swój wygląd to... ciota (przepraszam za wyrażenie), na pewno gej. Takie szufladkowanie jest krzywdzące, trzeba z nim walczyć.
Nasz bohater obnaża prawdę, mówi o tym co naprawdę dzieje się na wieczorach panieńskich. Często kobiety chcące uchodzić za niemal święte, na codzień "grzeczne", na zabawie- po alkoholu i w towarzystwie przystojnych mężczyzn wstępuje w nie diabeł. Nie należy się temu dziwić, łudzić, że w przypadku mężczyzn jest inaczej. Kobiece piękne ciało mocno na nich działa. Z tym, że oni się z tym nie kryją.
Nie będę ukrywać, że ta książka dostarczyła mi niesamowitych wrażeń. Jest mocno pieprzna, seksu w niej dużo. Nie jest to powieść erotyczna, a biografia. Czyta się świetnie, przyjemnie i lekko.
Nie każę wszystkim czytać książki, nie każdemu może się podobać. Ja tylko mogę polecić, co czynię. Polecam!

"Kobiety z Ravensbrück. Życie i śmierć w hitlerowskim obozie koncentracyjnym dla kobiet"- Sarah Helm

Autor: Sarah Helm
Tytuł:  Kobiety z Ravensbrück. Życie i śmierć w hitlerowskim obozie koncentracyjnym dla kobiet
Liczba stron: 928
Data wydania: 20 kwietnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Takie książki jak ta wymagają "przetrawienia". Nie da się skończyć i od razu przejść do czegoś innego, może wesołego, o nie! To taka pozycja, która mocno działa na psychikę, więc trzeba usiąść, pomyśleć,a a po przeczytaniu pozwolić by emocje odrobinę opadły i dopiero "przelać myśli na papier".
Autorka sporym nakładem pracy pokazuje jak żyli ludzie w obozach pracy takich jak Ravensbrück, Auschwitz, Majdanek czy innych. O tym pierwszym mówi się bardzo dużo, jak tytuł wskazuje- cała pozycja jest mu poświęcona. O Auschwitz mówi się tylko trochę, a o reszcie zaledwie wspomina.
Czy jest ktoś, kto nie powinien sięgać po tę książkę? Tak- nie polecam jej osobom słabo odpornym na okrutności. Jednocześnie rekomenduję- każdy powinien ją przeczytać ponieważ to część historii, także naszej. "Kobiety z Ravensbrück..." to opowieść o życiu uwięzionych w bloku kobiet oraz na specjalnym oddziale, gdzie więźniarki były poddawane eksperymentom medycznym.
Z jednej strony- dobrze jest poznać historię, z drugiej zaś- ogrom bólu, smutku jest czasem naprawdę nie do przekroczenia. Momentami można nie dać rady opanować płaczu.
Książka to biografie kobiet, listy przez nie pisane do domów oraz opowieści o obozowym życiu. Można się naprawdę wiele dowiedzieć.
Podsumowując- to pozycja naprawdę warta przeczytania lecz, jak już wspominałam, trzeba się do niej psychicznie przygotować.


"Wszystko wina kota!"- Agnieszka Lingas- Łoniewska

Autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska
Tytuł: Wszystko wina kota!
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Agnieszka Lingas- Łoniewska to pisarka o której słyszałam wiele. Ba! Spotkałam nawet osobiście. Wiem też, że książki jej autorstwa są popularne w mojej ulubionej bibliotece.
Dlatego to, co teraz piszę może się wydać odrobinę dziwne. Otóż dopiero dzięki "Wszystko wina kota!" zaczynam poznawać twórczość pani Agnieszki. Tak, to moja pierwsza książka. Dziś już wiem, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie. Plany są takie: czytam na bieżąco, śledzę premiery oraz nadrabiam zaległości. Czy mi się to uda? Mam nadzieję, że tak, chcę w to wierzyć.
"Wszystko wina kota!" to powieść interesująca. Odrobinę przewidywalna- dla mnie, dla osoby, któraa wiele książek ma za sobą. Na szczęście jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza.
Bohaterką jest Lidia, pisarka. Jako Róża Mak pisze bestsellery (20 powieści to bardzo dobry wynik). Powodzenie w pracy nie przekłada się na szczęście w miłości. Jesteśmy jednak świadkami rodzącego się uczucia.
Bardzo podobała mi się fabuła. Jak już wiecie- książka jest o pisarce, a więc w postaci Róży Mak możemy odnaleźć niektóre cechy Agnieszki Lingas- Łoniewskiej (o czym sama wspomina). "Dostaje się" też nieco blogerskiemu światkowi.
Czy historie miłosne mogą być ciekawe gdy tak naprawdę czyta się ich setki? Może Was zdziwię, ale tak. Każda mimo podobieństw jest inna. Czy to Lidka, Aneta czy Tatiana- one nie są do końca przygotowane na to co niesie im los.
Z wielu powieści, których autorką jest Agnieszka Lingas- Łoniewska wybrałam akurat tę. To chyba przeznaczenie, dzięki temu wiem, że sięgnę po inne jej książki, nadrobię zaległości.
Może się to wydać dziwne, ale dawno nie widziałam powieści wydrukowanej na białym papierze.
Zadajecie sobie pytanie- skąd w tytule kot. Nie zdradzę! Zapraszam do lektury.

czwartek, 6 lipca 2017

"Czereśnie zawsze muszą być dwie"- Magdalena Witkiewicz

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie
Liczba stron: 450
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Nowość! Zapraszam na recenzję!
Często podrzucam książki mojej mamie, zdarza się nawet, że jeszcze zanim ja zdecyduję się na ich lekturę. Gust czytelniczy mamy jest odrobinę inny od mojego (na przykład rzadko ona czyta zagranicznych autorów, nawet tych najlepszych) dlatego jeśli jakaś powieść jej się spodoba to wiem, że naprawdę warto po nią sięgnąć.
Tak było w przypadku "Czereśnie zawsze muszą być dwie". Wprawdzie do przeczytania tego, co zostało napisane przez tę autorkę nie trzeba mnie namawiać, ale wiecie- lepiej smakuje potrawa zachwalana, prawda? Zwłaszcza, że ostatnimi czasy  nie udało mi się zbytnio zauroczyć jej powieściami.  "Tylko" mi się podobały...
Na szczęście "Czereśnie..." sprawiły, że wszystko się zmieniło, właściwie wróciło na poprzedni tor a ja bliska byłam zarwania nocy!
Zacznę od okładki. Początkowo nie mogłam się do niej przekonać (w momencie gdy została pokazana na grupie fanów Magdy), ale gdy otrzymałam książkę, egzemplarz papierowy, namacalny- zmieniłam zdanie. Jest urocza i wydaje się pasować do treści. Zgrzyta mi tylko część z tytułem.
To powieść, która dotyczy dwóch płaszczyzn czasowych: akcja dzieje się współcześnie, ale poznajemy też wydarzenia, które miały miejsce wcześniej, w latach 30-tych XX wieku. Współczesność to Zosia, Marek i Szymon, przeszłość zaś, jak się okaże- ma duży związek z tym, co dzieje się teraz. Czasami przeczytanie opisu na tylnej stronie okładki to zły wybór- może sprawić, że zniechęcimy się do lektury. A to duży błąd!
Wydaje się, że to kolejna mdła i pełna słodyczy zwykł i przewidywalna opowiastka o miłości. Owszem, trochę słodyczy jest, ale interesująca historia wszystko rekompensuje.
Naprawdę musiałam ćwiczyć przy niej silną wolę- trudno było się od niej oderwać. Spać jednak trzeba- niewyspanie nie jest miłe- nie można wtedy długo czytać bo oczy się same zamykają.
"Czereśnie..." polecam- idealna lektura na wakacje.

"Tatarka"- Renata Kosin

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Tatarka
Liczba stron: 488
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Niektóre recenzje bywają trudne do napisania. Trzeba się zastanowić czy jest dla nas ważna szczerość w stosunku do czytelników czy dobre relacje z autorami, obawa by ich nie urazić. Jako, że w blogosferze istnieję już od niemal siedmiu lat- wiele rzeczy już widziałam.
Dlaczego o tym piszę? Bo ja naprawdę miałam problem! Renatę Kosin- szalenie sympatyczną pisarkę miałam okazję spotkać kilka razy. Zawsze były to rozmowy miłe, wspólnych tematów nie brakowało.
Również "Sekret zegarmistrza", pierwsza w mojej czytelniczej karierze powieść tej autorki bardzo mi się podobała.
Więc co tym razem poszło nie tak? Nie wiem, zupełnie nie wiem. Faktem jest, że nie mogłam się  mimo, że to nowość w niej "zatopić", nie zainteresowała mnie na tyle bym zapomniała o całym świecie.
Czy imiona Lena i Ksenia coś Wam mówią? Nowym czytelnikom zapewne nie, starsi, ci co za sobą mają już "Sekret zegarmistrza" z pewnością przypomną sobie, że to bohaterki, które już poznałyśmy wcześniej. Nie należy się obawiać jeśli się nie czytało jeszcze tej "pierwszej" powieści. Obie mgą funkcjonować jako odrębne książki.
"Tatarka" to niezwykle klimatyczna powieść. Ksenia ulega urokowi pewnego Tatara, jednak  nie będzie to ckliwa historia miłosna, raczej saga rodzinna. Łączy losy dwóch rodzin.
Nie wiem dlaczego, ale nie udało mi się "przepaść". Obawiam się, że powód mógł być prozaiczny- to nie był odpowiedni czas na nią... Kalendarzowo nie mogłam trafić lepiej (w książce mowa o nocy świętojańskiej).
Co mogę powiedzieć o okładce? Jest cudna, lekka- aż chce się patrzeć!
Na pewno sięgnę po inne pozycje pani Renaty z nadzieją na kolejne udane spotkania.

"Zaufaj mi, Karolino"- Alina Białowąs

Autor: Alina Białowąs
Tytuł: Zaufaj mi, Karolino
Liczba stron: 288
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsza książka Aliny Białowąs mocno zapadła mi w pamięć. Nie mogłam doczekać się momenty gdy na rynku wydawniczym pojawi się kontynuacja. Byłam pewna, że po raz kolejny powieść tej autorki okaże się wciągająca, że aż trudna do odłożenia. Czy rzeczywiście tak było? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Pierwsza rzecz, o której wspomnę dotyczy osób, które nie miały jeszcze okazji przeczytać "Obudź się, Karolino". Otóż, jak zawsze zapraszam do czytania wszystkich, tak wyżej wymienioną grupę muszę odwieść od tego. Recenzja będzie zdradzać szczegóły, o których niekoniecznie chcecie wiedzieć.
Karolina, którą niektórzy zdążyli już poznać próbuje dojść do siebie po ostatnich wydarzeniach i po rozwodzie. Jej postępowanie powinno być wzorem dla wielu. O czym mówię? Nasza bohaterka w dniu ślubu została pobita. Dzięki wsparciu bliskich i hartowi ducha znalazła w sobie siłę by nie tkwić w związku bez przyszłości i nie dać sobą pomiatać. Rozwód- choć to trudne przeżycie- to lepsza opcja niż tkwienie w związku z obawy lub tylko dla dzieci.
Mimo ciekawej pierwszej części, interesującego wątku- "Zaufaj mi, Karolino" mocno mnie rozczarowało. Przez większą część powieści była mowa o jej zauroczeniu, ale niewiele sięe działo. Pojawiały się dziwne pretensje do obiektu westchnień i.. do rodziców.
Ze zwykłej ciekawości poczekam na trzeci tom przygód Karoliny. Czy będzie tak dobrze, jak poprzednim razem? A może podobnie jak teraz?

"Wojna i więzienie"- Wasilij Aksionow [t.2]

Autor:Wasilij Aksionow
Tytuł: Wojna i więzienie [t.2]
Liczba stron: 520
Data wydania: 2 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zupełnie nie wiem dlaczego, ale ostatnimi czasy często trafiam na pozycje związane z drugą wojną światową. Najpierw był "Speer. Architekt śmierci", teraz "Wojna i więzienie", a w kolejce do recenzji- "Kobiety z Ravensbruck". Lubię taką literaturą, choć może nie jest tu odpowiednie słowo "lubię". O! Cenię sobie, że dzięki nim mogę dowiedzieć się czegoś o przeszłości. Złota zaasada: we wszystkim trzeba mieć umiar. Przesycenie w niczym nie jest dobre.
Niekoniecznie zainteresowała mnie ta pozycja, ale źle nie było. Świadczy o tym chociażby fakt, że nie odłożyłam książki w połowie czytania (a wbrew pozorom- czasem zdarza mi się to zrobić).
Po książkę sięgnęłam zupełnie przypadkowo i dziś już wiem, że to był błąd. Nie z powodu nudy czy czegoś innego, a po prostu... nie doczytałam, ze to tom drugi! Nie czytałam od początku- nie jestem zorientowana w akcji poprzedniej powieści.
Czy żałuję decyzji? Nie. "Wojna i więzienie" to książka o napaści Niemiec na Rosję, skutkiem czego Stalin ogłasza mobilizację wojsk, zwalnia z więzień aresztowanych dowódców.
Autor to ceniony prozaik, dramaturg, scenarzysta.

"Bliżej nieba, bliżej ludzi"- Iwona, Beata i Krzysztof Demscy

Autor: Iwona, Beata i Krzysztof Demscy
Tytuł: Blisko ziemi, blisko nieba
Liczba stron: 240
Data wydania: 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zwierciadło
Źródło: egzemplarz recenzencki


Oj, długo naczekała się ta książka na to bym wreszcie ją zrecenzowała. Tak naprawdę to ogarnia mnie wstyd, jak o tym pomyślę.
To bardzo niepozorna książeczka. Mała, cienka, ale bardzo ładnie wydana. Z jej kart wylewa się morze szacunku, jaki do księdza Twardowskiego czują jego przyjaciele.
Dawno temu miałam okazję przeczytać tomiki wierszy przez niego napisanych. Później- jego biografię. Teraz recenzowana książka jest idealnym ukoronowaniem, podsumowaniem. Od czasu mojego pierwszego "spotkania" z księdzem Janem sięgam po różne opracowania.
I choć jego nie ma z nami już od dekady to nadal jest w sercach wielu osób. To z ich wspomnień powstała dziś opisywana przeze mnie pozycja.
To dlatego jest taka niesamowita, wyjątkowa- bo znajdziemy wdzięczność i szacunek dla tego zwykłego- niezwykłego księdza. Dla wielu był prawdziwym ojcem, drogowskazem w życiu. Przy lekturze można poczuć wzruszenie czy ściśnięte serce.
To bardzo mała książeczka, cienka, ale jej wnętrze jest jak najbardziej warte uwagi.
Czy jest minus? Tak, cena! Za to fotografie w niej zamieszczone: piękne i wzruszające.
Polecam!

"Sława"- Karolina Korwin- Piotrowska

Autor: Karolina Korwin- Piotrowska
Tytuł: Sława
Liczba stron: 560
Data wydania: 23 maja 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


W kolejce do przeczytania czeka u mnie kilka książek Karoliny Korwin- Piotrowskiej. Wstyd się przyznać, ale "Sława" to moje pierwsze spotkanie z tą autorką.
Karolinę Korwin- Piotrowską dużo osób kojarzy z programów telewizyjnych takich jak "Magiel towarzyski" czy "Top model" (pierwsze kilka edycji była tam jurorką)..
Autorka do napisania książki przygotowała się, o ile można powiedzieć- profesjonalnie. Pierwsze rozdziały dotyczą historii fotografii. To ciekawe doświadczenie- zawsze można się czegoś dowiedzieć.
Jej obserwacje są zaskakująco celne, a listy związane z celebrytami czasem pokrywają się i z moimi przemyśleniami. O showbiznesie wie wiele, przecież przez lata była prowadzącą wyżej wspomnianego "Magla towarzyskiego", sama też, co tu ukrywać, należy do tego świadka. Tylko od nas zależy ile z naszego życia przedostanie się do mediów i co będą pisać.
Myślę, że książka jest warta przeczytania, jednak należy traktować ją z lekkim przymrużeniem oka oraz pamiętać, że są to subiektywne opinie autorki. To dobra odskocznia od "trudnej" tematycznie literatury. Czasem nawet na twarzy pojawi się uśmiech.

"Speer. Architekt śmierci"- Martin Kitchen

Autor: Martin Kitchen
Tytuł: Speer. Architekt śmierci
Liczba stron: 760
Data wydania: 30 maja 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Trudna to książka. Obszerna, licząca niemal osiemset stron, naszpikowana ogromną ilością szczegółów. Kogoś, kto nie jest przygotowany do jej lektury, nie będę oszukiwać, może znudzić.
Na początku wspomnę o tym, że została rzetelnie opracowana. Książkę podzielono na rozdziały, na końcu każdego znajdują się przypisy.
Myślę, że recenzowana dziś przeze mnie pozycja powinna spodobać się pasjonatom historii najnowszej, osobom, które lubią tematykę II wojny światowej.
Albert Speer to znany architekt III Rzeszy. Mówi się, że jest to przerażająca postać. To, że znajdował się blisko Adolfa Hitlera na pewno dużo znaczy.
Był ministrem uzbrojenia i amunicji, głównym budowniczym stolicy Rzeszy.
Podsumowując- to opowieść porażająca, jednak cieszę się, że dane było mi poznać ten krótki wycinek historii.

"Kroniki Jaaru. Księga luster"- Adam Faber

Autor: Adam Faber
Tytuł: Kroniki Jaaru. Księga luster
Liczba stron: 456
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Mieszane uczucie miałam co do tej książki. Bohaterkę nazywa się Harrym Potterem w spódnicy. Nie wierzyłam w te entuzjastyczne sugestie bo dla mnie nic nie jest w stanie dorównać książkom o czarodzieju z Hogwartu. Mają jedyny i niepowtarzalny klimat, mam z nimi piękne wspomnienia.
Różne bywają powody, które decydują o moim zainteresowaniu książką. "Kroniki Jaaru" postanowiłam przeczytać właśnie dzięki zapewnieniom, o której wspominałam powyżej. Spodobała misię również okładka.
To powieść dla młodzieży, ale z powodzeniem mogą ją czytać dorośli. To książka interesująca, wciągająca, a przecież ja pozycji tego typu... nie lubię! Nie przepadam za fantastyką, a mimo to postanowiłam się z książką zmierzyć. Na złe mi to nie wyszło- wiem, że warto poznawać różne gatunki literackie. Zawsze, w każdej chwili można ją odłożyć.
Gdybym miała ściśle określić grupę wiekową, dla której jest ta pozycja- bez wahania odpowiedziałabym, że dla młodzieży.
O czym możemy przeczytać? Na przykład o magicznym świecie (o ile zrozumiałam), o ferach i innych stworzeniach w nim żyjących, a także o czarownicach. Kate jest, jak to często bywa, zwykłą nastolatką. Za sprawą pewnej księgi przenosi się do magicznego świata i poznaje swoje moce. Co się wydarzy?
Sięgając po "Kroniki Jaaru..."nie sądziłam że z zaciekawieniem przeczytam książkę z gatunku SF oraz, że ją zarekomenduję jako dobry prezent dla nastolatka.

środa, 5 lipca 2017

"Zanim zapomnę"- Iwona Wilmowska

Autor: Iwona Wilmowska
Tytuł: Zanim zapomnę
Liczba stron:  368
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Do "Zanim zapomnę" miałam dwa podejścia. Nie dlatego, że mi się nie podobało, bo było wręcz  przeciwnie- od samego początku nie mogłam się oderwać. Więc dlaczego?
Po prostu ostatnimi  czasy błądzę jak we mgle. Mam tyle ciekawych nowości, że trudno mi się zdecydować na jeden tytuł. Czasem mam ograniczony czas na recenzję. To właśnie powód, dla którego odłożyłam "Zanim zapomnę".
Odłożyłam, ale nie zapomniałam- czekałam z wielką niecierpliwością na moment kiedy będę mogła do niej powrócić.
Iwona Wilmowska zafundowała mi przyjemnie spędzony czas- już sam początek wbija w miejsce. Potem, nie będę kłamać, jest jeszcze bardziej ciekawie.
O czym możecie przeczytać? Wbrew pozorom - o zwykłym dniu (tak się tylko wydaje, ale o tym cicho sza!).. Lidię poznajemy w momencie gdy po powrocie z Anglii rozpoczyna nową pracę. Jak każdy- nie lubi się spóźniać, nie chce też wywierać złego wrażenia. Jednak pewien ranek gdy biegnie do pracy okazuje się fatalny w skutkach. Lidia ulega wypadkowi.
Drugą bohaterką jest Agata- współpracownica Lidii. Gdy dowiaduje się o tym, co się wydarzyło postanawia wyjaśnić sprawę, zwłaszcza, że jak się okaże- między nią, poszkodowanym a narzeczonym Agaty istniało dużo powiązań, o których nawet nie wiedzieli. Czy uda się im wyjaśnić, co wydarzyło się feralnego dnia?
Jak już wcześniej wspomniałam- to lektura godna polecenia. Najlepiej zarezerwować czas na jej czytanie bo jej odłożenie to trudna sztuka. Te wszystkie zbiegi okoliczności mają swój urok, książki nie cechuje przewidywalność. Wyjaśnienie zagadki pokazuje, że przyczyna wszystkiego okazała się dla mnie niezrozumiała, odrobinę przesadzona. Powtarzam- dla mnie, dla osób winnych nie było innego wyjścia. Żałuję, że nie miałam okazji recenzować pierwszej powieści Iwony Wilmowskiej. Obiecuję nadrobić braki. Kiedyś...

piątek, 30 czerwca 2017

Rozwiązanie konkursu

Rozwiązanie konkursu z książką "Wszystkie twoje marzenia!
Miło mi poinformować, że wylosowane zostały numery 3 i 41.
Águeda Balij i Przemka Pomian proszę o podanie adresów (na PW lub na e-mail knigoholiczka@gmail.com). Wysyłką nagród zajmie się wydawnictwo, ale będę wdzięczna jeśli powiadomicie mnie, że dostaliście przesyłki.
Pozostałych zapraszam do śledzenia strony, to na pewno nie ostatni konkurs!

niedziela, 18 czerwca 2017

"Wiecznie głodny"- David Ludwig

Autor: David Ludwig
Tytuł: Wiecznie głodny
Liczba stron: 448
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jakiś czas temu dostałam od Wydawnictwa Znak propozycję zrecenzowania nowo wydawanej pozycji. Jako, że tematyką diet, komponowania posiłków od roku żywo się interesuję postanowiłam przekonać się czy zachwycający opis ma coś wspólnego z treścią czy to kolejny chwyt marketingowy by przyciągnąć do siebie rzeszę ludzi. Jakie są moje wnioski? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Należy mieć na uwadze, że nie jestem specjalistą w dziedzinie żywienia. Jestem jedną z wielu osób które w swoim życiu toczą wagę z kilogramami. Stawiając swoje pierwsze kroki w odchudzaniu (brak motywacji i wiary w to, że się uda, marazm) wpadłam w pułapkę szybkich efektów i diety tysiąc kalorii. Przez dłuższy czas się udawało, widziałam wyniki, kilogramy spadały. Do czasu.
Rok temu, po sześciu miesiącach diety i 30 kilogramach stanęło. Stanęło tak bardzo, że do dziś nie mogę wygrzebać się z podjadania, kompulsywnego jedzenia. Mimo to nie stoję w miejscu, staram się czytać. Jestem pod opieką dietetyka, który przed ułożeniem planu żywienia zalecił wykonanie badań. Krzywa cukrowa i insulinowa wykazała, że mam insulinooporność.
Insulinooporność to choroba, która nie jest jeszcze do końca poznana i co tu dużo mówić, jeszcze ignorowana przez lekarzy. Sama doświadczyłam takich diagnoz- dietetyk mówi, że choroba jest, lekarz rodzinny, że nie ma. Komu wierzyć? Dużym wsparciem dla nas, cierpiących na IO są internetowe grupy wsparcia na facebooku- to istna kopalnia wiedzy.
Z zaciekawieniem przyjęłam fakt, że oto na rynku wydawniczym pojawia się pozycja, która mówi, że aby tracić kilogramy nie trzeba się głodzić oraz, że tłuszcze to nie są zło. Jak to, to nam przez lata wmawiano ( i nadal się tak mówi) coś, co jest nieprawdą? Cieszę się w takim razie, że coś się zmienia, że świadomość społeczeństwa rośnie, a diety 1000 kalorii, choć nadal popularne, mają coraz mniej zwolenników.
Jak już wspomniałam- bardzo czekałam na tę książkę. Byłam bardzo ciekawa co po tak zachęcającym opisie zaserwuje nam, czytelnikom doktor David Ludwig. Czy książka jest warta zakupu?
Zdecydowanie tak! To nie kolejna sztampowa amerykańska pozycja z dziwnymi, bardzo drogimi składnikami. Wręcz przeciwnie- są takie, że skorzystać mogą osoby mieszkające w różnych zakątkach świata. O głodzie nie ma mowy, tak jak o liczeniu kalorii.
Dostajemy gotowy program dietetyczny składający się z trzech faz, którym można byłoby nadać następujące nazwy: początek (faza trwa dwa tygodnie i to jest czas, w którym zaczynamy zdrowo się odżywiać, porzucamy niezdrowe przekąski), odchudzanie właściwe (faza druga, w której tracimy kilogramy, trwa od miesiąca do nawet pół roku) oraz stabilizacja wagi, czyli sposób odżywiania już na zawsze. Nie powiem, jest to zachęcające, ale mam kilka uwag.
Po pierwsze- w książce zamieszczono historie osób biorących udział w programie doktora Ludwiga. Nie schudły one wiele- od 2 do 14 kilogramów. Tak, wiem, że prowadzenie takich badań jest bardzo kosztowne, ale gdy nie mamy informacji o tym czy dana osoba osiągnęła wymarzoną wagę czy to jest dopiero jej początek- nie możemy mówić o sukcesach. Jest wiele osób, które do zrzucenia mają zdecydowanie więcej kilogramów- ot choćby ja, dążę do pozbycia się jeszcze 30 kg. Czy w takim razie ta dieta byłaby odpowiednia dla mnie? Nie wiem- nie znalazłam takich informacji.
Po drugie- dużo wspomina się o insulinooporności. Jako, że od dłuższego czasu dieta z niskim indeksem glikemicznym jest moim sposobem odżywiania to zastanawiam się jakie podejście ma doktor Ludwig. Wiem, że zalecenia mogą się różnić w zależności od krajów (jedne uznają IO za chorobę i zalecają specjalną dietę, inne nie). Jak jest tu? Nie wiem- autor wspomina o tej chorobie jednocześnie podaje przepisy, w których znajdują się produkty z wysokim indeksem glikemicznym. Jak to wreszcie jest? Czy całkowicie pominięto IO czy jednak można je jeść?
Dużo miejsca poświęca się przygotowaniom do diety, relaksowi, mówi się o wysypianiu się. Są quizy, przepisy na różne potrawy, produkty zalecane w systemie żywieniowym. Przeczytamy też jak przygotowywać kaszę i warzywa. Czy dieta to brak słodyczy? Niby tak, ale są też przepisy, które zawierają czekoladę.
Podsumowując- jak już wspominałam- to książka naprawdę godna uwagi. Mimo, że nie skorzystam z całościowego programu to niektóre przepisy na pewno wykorzystam. Wyglądają naprawdę smacznie.
Polecam!

środa, 14 czerwca 2017

Konkurs!

Konkurs!
Czas trwania: 14-28 czerwca
Zadanie konkursowe- zgłosić się tu lub na blogu. Tylko tyle! Możecie też napisać czy zdarzyło Wam się przeczytać książkę z polecenia Recenzje Knigoholiczki
Nagroda: Wszystkie twoje marzenia" Agata Czykierda-Grabowska - Strona autorska
Mam dwie książki, które potrzebują opiekuna, a więc wygrywają 2 osoby! Wysyłką nagród zajmuje się Wydawnictwo


wtorek, 13 czerwca 2017

"Wszystkie dżinsy M."- Teresa Monika Rudzka

Autor: Teresa Monika Rudzka
Tytuł: Wszystkie dżinsy M.
Liczba stron: 95
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Poławiacze Pereł
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie wiem dlaczego, ale sięgając po najnowszą, mającą niedawno premierę powieść Teresy Moniki Rudzkiej spodziewałam się lektury prostej, lekkiej, łatwej i przyjemnej. Skąd takie przeczucie nie wiem. Tak nie było. Nie było ani lekko, ani prosto, ani przyjemnie. W tym momencie muszę Was przeprosić i uprzedzić, że zamierzam zdradzić dość istotny szczegół.
Wracając- nie możemy możemy mówić o powyższych odczuciach gdy tematem powieści jest śmierć. Główna bohaterka, nastoletnia Michalina musi zmagać się z wiedzą o chorobie mamy, później z emocjami po jej śmierci. Mimo, że mama dziewczyny pogodziła się z tym, co ją czeka, prosiła też by rodzina nie przejmowała się tak bardzo jej odejściem, starała się żyć dalej to jej prośby były, przepraszam, naiwne. Nie da się przygotować na śmierć, nie myśleć o niej, nie tęsknić.
Teresa Monika Rudzka napisała książkę niesamowitą. Idealnie oddała emocje targające osobą, która straciła kogoś bliskiego (w innej swojej książce pisze o stracie córki, "Zawsze będę cię kochać" to powieść również działająca na emocje).
To, co przeżyła Michalina jest takie prawdziwe. Myślę, że wielu z nas miało takie myśli jak ta mała dziewczynka. Czy czas leczy rany? Na pewno, choć śmierć kogoś kochanego to koniec świata i trudno się po tym pozbierać.
Podsumowując- mimo, że jest to cieniutka książeczka to jest pełna emocji. Przeznaczona niby dla nastolatków, ja jednak polecam ją wszystkim. Nie zapomnijcie jednak zaopatrzyć się w chusteczki...

poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Mów mi Katastrofa!"- Magdalena Wala

Autor: Magdalena Wala
Tytuł: Mów mi Katastrofa!
Liczba stron: 376
Data wydania: 29 marca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Mam problem. Nie wiem dlaczego, ale mam problem z napisaniem tej recenzji. Czy książka mi się podobała? Tak. Czy poleciłabym ją czytelnikom mojego bloga? Tak. Więc o co chodzi? Mam wrażenie, że niewiele można napisać nie zdradzając wielu tajemnic, nie wdając się głęboko w szczegóły.
Magdalenę Walę zdążyłam poznać z tej dobrej strony, poprzednia książka przez nią napisana bardzo mi się podobała. Podświadomość podpowiadała mi, że i tym razem się nie zawiodę. Tak oczywiście było, jednak początek odrobinę mnie zaskoczył. Bałam się co czeka na mnie dalej.
"Mów mi Katastrofa!" to powieść o miłości, ale też o sile i wsparciu rodziny. Główną bohaterką jest Aldona, studentka. Jej rodzina to duża liczba kobiet: mama, siostry i babcia. Jasne, mężczyźni też są: tata i pies...
Wszyscy mogą na siebie liczyć. Wsparcie bliskich okazuje się bezcenne gdy Paulina, jedna z sióstr Aldony wyjawia tajemnicę, która od jakiegoś czasu spędza jej sen z oczu. O co chodzi? Czy wszystko się wyjaśni? Czy wszystko dobrze się skończy? Zapraszam do lektury- naprawdę warto.
Powieść jest bardzo ciekawa. Niejednokrotnie wywołuje uśmiech na twarzy. Są też różne emocje: od wzruszenia po śmiech. Można się przy niej dobrze bawić, zrelaksować. Odpocząć. Porusza też ważne tematy.
Skąd tytuł? Dlaczego "Mów mi Katastrofa!"? Wyjaśnienie jest proste. Aldona pozna mężczyznę, do którego  zacznie żywić uczucie, jednak przy każdym spotkaniu popełnia gafy. Swoją drogą czy Kamil jest jej wart? Czy nie zostanie zraniona?
Polecam! Polecam! Polecam!

"Narkotyki, anoreksja i inne sekrety"- Beata Pawlikowska

Autor: Beata Pawlikowka
Tytuł: Narkotyki, anoreksja i inne sekrety
Liczba stron: 354
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


Niesamowicie zmęczyła mnie ta pozycja, jednak nie dlatego, że jest nudna. Przeciwnie- decyzja o jej lekturze to bardzo dobry wybór. To nic, że "męczyłam" ją niemal trzy tygodnie (ostatnimi czasy niczego tak długo nie czytałam), nie żałuję ani chwili przy niej spędzonej! Ani jednej choć chwilami ogarniało mnie zniechęcenie do samej siebie, do tego, że nie mam czasu, że tak trudno mi sobie z nią poradzić.
Ta pozycja jest bardzo potrzebna. Powinna trafić do każdego rodzica nastolatka, każdy powinien ją przeczytać.
Beata Pawlikowska znana jest wielu osobom. Kobieta- orkiestra jak to się mówi. Fotograf, ilustratorka książek, podróżniczka, prowadziła audycje radiowe. Prywatnie była żona Wojciecha Cejrowskiego.
Mimo, że nie jest psychologiem pokusiła się o napisanie poradnika dla osób z uzależnieniami. Na początku, w związku z brakiem kompetencji zawodowych (wiedziałam wcześniej czym się zajmuje) miałam obiekcje co do napisanej przez nią książki. Moje myśli krążyły wokół tego, że to kolejna celebrytka, która próbuje zaistnieć nie znając tematu. W miarę czytania zmieniałam zdanie. Autorka, jak już wspomniałam temat różnych uzależnień: od alkoholu po narkotyki i jedzenie. Mówi o anoreksji, bulimii i depresji. Zadacie pytanie skąd więc czerpie wiedzę- otóż niestety z doświadczeń. Chorowała na anoreksję, bulimię i depresję.
Co najbardziej utkwiło mi w głowie?  Stwierdzenie, że to rodzice w jakimś stopniu są winni problemom dzieci, że te choroby to rozpaczliwa prośba, krzyk o zwrócenie uwagi.
Polecam tę książkę, jest naprawdę warta przeczytania.

"Bądź moim Bogiem"- Remigiusz Grzela; "Matka i córka"- Jenn Díaz

Autor: Remigiusz Grzela
Tytuł: Bądź moim Bogiem
Liczba stron: 208
Data wydania: 6 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


















Autor: Jenn Díaz
Tytuł:  Matka i córka
Liczba stron: 216
Data wydania: 6 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki

Na tym blogu czasami możecie znaleźć tzw recenzje dwa w jednym. Zwykle robię to gdy mam do czynienia z seriami, ale w tym przypadku nastąpi wyjątek.
Piszę o dwóch tytułach innych tematycznie. Gdybym pisała oddzielnie- recenzje byłyby po prostu bardzo krótkie, zaledwie kilka zdań.
Przy lekturze obydwu powieści miałam podobne odczucia. Cieszyłam się, że były krótkie i szybko się kończyły. Z jakiegoś, bliżej mi nieznanego powodu "nie leżały" mi.
Nie potrafię tego wyjaśnić. Być może to wina czytnika i konwersji pilików- niejednokrotnie spotkałam się z problemem z odbiorem gdy wersja elektroniczna okazywała się różnić od papierowej.
"Bądź moim Bogiem" to wielowątkowa opowieść, prawdziwy misz-- masz tematyczny. Znajdziemy tam co nieco o miłości i przyjaźni. Nie możemy pomijać też wątku II wojny światowej. Dlaczego źle mi się czytało? Gubiłam się w narracji i wątkach.
Druga powieść, którą dziś recenzuję to "Matka i córka". To opowieść o życiu kobiet, o ich sekretach i tajemnicach. Przeczytamy również o miłości. Natalia spotyka się z żonatym mężczyzną, kolejna z kobiet- z wdowcem.
To trudne tematy. Przyznam, że całkowicie nie rozumiałam postępowania naszych bohaterek.
Gdybym z tych dwóch powieści miała wybrać tę, która bardziej mnie zainteresowała myślę, że mój wybór padł by na "Matka i córka". Dochodzę do wniosku, to właśnie ona bardziej mi się podobała.

"Banda Michałka powraca"- Ewa Karwan- Jastrzębska

Autor: Ewa Karwan- Jastrzębska
Tytuł: Banda Michałka powraca
Liczba stron:  256
Data wydania: 6 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


I znów nie czytałam pierwszej części, a mimo to zdecydowałam się sięgnąć po nią. Robiłam to z obawą, że będzie dużo odniesień do poprzedniej książki. Na szczęście moje obawy nie sprawdziły się. Czytało się lekko i przyjemnie. Oczywiście w planach mam nadrobienie braków, jak zawsze zresztą, ale cóż, nie będę oszukiwać, że to dosyć odległe w czasie bo planów czytelniczych mam aż nadto.
Michałek to sympatyczny chłopak, uczeń szkoły podstawowej. Zarówno w szkole jak i po lekcjach spędza czas ze swoimi przyjaciółmi. Jego "paczka" liczy 8 osób- to 7 chłopaków i jedną dziewczyna. Razem uczą się, bawią, ale też robią dobre uczynki. W pamięć szczególnie zapadł mi jeden rozdział, w którym banda Michałka postanowiła zorganizować zbiórkę pieniędzy na operację oczu sąsiadki. Czy im się uda?
To rzecz jasna nie jedyny dobry uczynek, nie jedyny interesujący wątek. Jest też co nieco o miłości.
Czy tę książkę można porównać do znanego i kochanego Mikołajka? Zastanawiałam się trochę nad tym i doszłam do wniosku, że Mikołajek jest tylko jeden, nie do podrobienia. Bardziej przychodzi mi na myśl nasza rodzima seria o Filipku.
Michał i jego koledzy to dzieci, które empatyczne, spostrzegawcze. Najbardziej podobał mi się rozdział dotyczący kradzieży w sklepie kosmetycznym.
Tę książkę czytałam z przyjemnością. Cieszę się, że mogę ją Wam polecić. To dobra propozycja dla dzieciaków wkraczających w wiek nastoletni.

"W labiryncie wspomnień"- Anne Jacobs

Autor: Anne Jacobs
Tytuł: W labiryncie wspomnień
Liczba stron: 768
Data wydania: 8 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie po raz pierwszy okazuje się, że do odbioru danej pozycji musi być odpowiedni czas. Nie należy skreślać czegoś po pierwszym spotkaniu, warto zastanowić się czy mamy siłę na kolejne spotkanie.
Uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam, że planowane jest wydanie kontynuacji "W cieniu tajemnic". Zdradzę, Wam coś- w natłoku książek byłam pewna, że poprzednia powieść była zamkniętą całością, nie sądziłam że pojawi się kontynuacja. Dziś już wiem, że moje przekonanie było błędne.
"W labiryncie wspomnień" została zupełnie inaczej przeze mnie odebrana. Pierwszą czytałam niejako z trudem, ze znużeniem, druga zaś żywo mnie zainteresowała, choć niektóre wątki pominęłabym.
Podczas lektury gdzieś z tyłu głowy miałam pytanie: jak mogłam poprzednio reagować zniechęceniem?
Losy Melzerów, bohaterów powieści są bardzo ciekawe. Akcja toczy się podczas pierwszej wojny światowej. Jesteśmy świadkami niedoboru żywnościowego, powołań do wojska oraz życia wojennego. Potwierdza się, że kobiety muszą mieć w sobie mnóstwo siły.
To powieść o życiu i miłości. Bohaterzy to nie tylko bogaci ludzie, ale też służba w domu Melzerów.
Polecam tę ( i poprzednią) książkę Anne Jacobs. Liczę, że w przyszłości pojawi się kolejna pozycja tej autorki.

""Perska namiętność"- Laila Shukri

Autor: Laila Shukri
Tytuł: Perska namiętność
Liczba stron: 432
Data wydania: 25 kwietnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


To nie pierwsza recenzja książki Laili Shukri na moim blogu. I zapewne nie ostatnia (bo mam nadzieję, że będą jeszcze kolejne). Po prostu mi się podobają!
Powieści wyżej wspomnianej autorki można podzielić na dwie grupy: autobiograficzne oraz opowiadające o życiu kobiet w krajach Bliskiego Wschodu. Recenzowana dziś przeze mnie "Perska namiętność" należy do tej drugiej grupy, ściśle łączy się z poprzednimi pozycjami napisanymi przez Shukri czyli "Perską miłością" i "Perską zazdrością". Być może dało by się je czytać oddzielnie, nie po kolei, ale po co i dlaczego?
Na każdą powieść czekam z utęsknieniem wiedząc, że to gwarancja braku nudy. Kilka lat temu trafiłam na debiut i cóż, chcę do nich wracać kiedy to tylko możliwe.
"Perska namiętność" to trzeci tom opowieści o życiu arabskich kobiet, o ich problemach. Jeśli mam być szczera to właśnie ta, dziś przeze mnie recenzowana najmniej mi się podobała. Oczywiście były wątki, które mocno mnie zainteresowały. Do książki "nic nie mam", ale po prostu brakowało mi emocji znanych z poprzednich powieści. Było ich za mało.
Tym razem jesteśmy świadkami podróży młodej dziewczyny, córki jednej z poprzednich bohaterek. Po trudnych przeżyciach ta młoda osoba musi sobie wszystko poukładać, przemyśleć.  Czy uda się jej ta walka z samą sobą? Co się wydarzy?
Z chęcią powrócę raz jeszcze (albo i więcej) do książek Laili Shukri.

"Deniwelacja"- Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Deniwelacja
Liczba stron: 496
Data wydania: 10 maja 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Miał być koniec, sprawa Forsta miała zostać zakończona. Z zaskoczeniem przyjęłam fakt, że powstaje czwarty tom... Z jednej strony to dobrze, że pojawiło się coś nowego, z drugiej zaś jak koniec to koniec. Remigiusz Mróz nie przestaje zadziwiać.
Czy Bestia z Giewontu wróciła? Wszystko wydaje się na to wskazywać gdy policjanci pod topniejącym śniegiem znajdują ciała kilku kobiet. Rozpoczyna się żmudne śledztwo, w którym udział biorą między innymi Dominika Wadryś- Hansen i Edmund Osica, nasi "starzy" znajomi. Os początku jest trudn0- niewiele śladów, a jeśli się już już jakieś pojawią to mocno gmatwają sprawę.
Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach. W Polsce policja próbuje odkryć winnych morderstw, zaś w słonecznej Hiszpanii Forst... A, nie zdradzę Wan więcej, nie powiem czym zajmuje się Forst. Za to zachęcę do przeczytania książki. Dzieje się tak dużo, że dopiero po dłuższym czasie zorientowałam się, że wydarzenia z wyżej wspomnianych miejsc dzieli czas, dokładnie pół roku.
Podsumowując- Mróz potrafi zainteresować czytelnika. Na moim blogu znajdziecie niejedną jego powieść. Zawsze odbieram je pozytywnie.
Z książek tego autora widać, że wiele czasu spędził w górach, orientuje się dość dobrze w tym temacie.
Czekacie na kolejny tom z serii o komisarzu Forście? Ja tak, bardzo!

"W świetlistej mgle"- Alafair S. Burke, Mary Higgins Clark

Autor: Alafair S. Burke, Mary Higgins Clark
Tytuł: W świetlistej mgle
Liczba stron: 304
Data wydania: 11 maja 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego wcześniej nie sięgnęłam po powieści Mary Higgins Clark. Autorka napisała dużo książek, ja do tej pory przeczytałam raptem dwie, może trzy. Plany na nadrobienie są, jednak na przeszkodzie stoi mi krótka doba: ciągły brak czasu i pojawianie się nowości wydawniczych ( i egzemplarzy recenzenckich). Gdy tylko mam okazję- mój wybór pada na tę autorkę.
Zdążyłam się już przekonać, że te powieści to gwarancja mile spędzonego czasu. Jak więc poszło pisanie w duecie?
Dziś już z całą odpowiedzialnością mogę odpowiedzieć na to pytanie. Było świetnie! Akcja, która przyprawiała o szybsze bicie serca, wyraziści bohaterowie, czegóż chcieć więcej?
Laura to detektyw. Prowadzi program telewizyjny, w którym rozwiązuje sprawy kryminalne. /nie ma co ukrywać- jest on popularny. Zgłosić się do niego mogą osoby pragnące rozwiązać zagadkę z przeszłości. Pewnego dnia przychodzi do niej matka młodej kobiety. Amanda zaginęła kilka lat wcześniej i do tej pory nie daje znaku życia. Czy to zaginięcie czy została zamordowana i nie znaleziono ciała? Czy może to "fanaberie" przyszłej panny młodej, której ślub miał odbyć się za chwilę?
Zdradzę Wam kilka szczegółów. Sprawa Amandy niezbyt wpisuje się w formułę programu prowadzonego przez Laurę ale ona i szefostwo podejmują się próby doprowadzenia sprawy do końca. Powodem jest szum medialny wobec powyższego. Tajemnicze zniknięcia, Brak kontaktu i ciała...Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że wszystko wyjaśni się na końcu?
Czy zakończenie dla Was okazało się niespodziewane? A może przeciwnie, mocno przewidywalne?
Cieszę się, że to właśnie ta książka towarzyszyła mi podczas Warszawskich Targów Książki. Czytałam ją w hotelu, w autobusie, gdzie tylko mogłam.
Polecam.