wtorek, 12 czerwca 2018

"To jedno spojrzenie"- Dorota Milli.

Autor: Dorota Milli
Tytuł: To jedno spojrzenie
Liczba stron: 520
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Długo mnie nie było... Studia, praca, Warszawskie Targi Książki... Wiadomo, niedoczas. To była moja najdłuższa przerwa w blogowaniu- mimo, że cały czas czytałam książki problemem było przenieść to na papier i do świata wirtualnego.
Ale teraz mam nadzieję, że do Was powrócę i już nic mi nie przeszkodzi.
Pamiętacie Lukrecję Lis i "To jedno lato"? Dziś recenzja drugiego tomu czyli książki "To jedno spojrzenie".
Tym razem główną bohaterką jest Rozalia Lis- miła, uczynna, zawsze uśmiechnięta dziewczyna. Mimo, że to siostra Luki- jest zupełnie do niej niepodobna.
W poprzednim tomie dała się poznać jako osoba kochająca swoją rodzinę, miejscowość więc odrobinę zaskoczyło mnie to, że ej marzeniem jest otwarcie salonu optycznego w Warszawie.
Od początku książka wciąga, a losy Rozalii okazują się bardzo ciekawe. I tylko nie podobał mi się wątek Drogomira, który tak ja wcześniej Lukrecja- nikogo nie szanował. Wątek z jego udziałem okazał się przewidywalny, od początku wiedziałam jak się wszystko zakończy.
To minus, jednak liczba plusów przeważa. Bardzo podobała mi się opowieść o pracy Rozalii, o jej własnym salonie optycznym (czy w ogóle powstanie?) oraz o relacjach z różnymi osobami: na przykład Zuzą, Balbiną czy Zbigniewem.
"To jedno spojrzenie" to piękna książka, którą z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Po cichutku mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i powstanie trzeci tom (lub przynajmniej inna książka).

piątek, 4 maja 2018

"Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie"- R. J. Palacio

Autor: R. J. Palacio
Tytuł: Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie
Liczba stron: 400
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Tytuł książki wydawał mi się znajomy, zdecydowałam więc, że poproszę o możliwość jej zrecenzowania. To był dobry wybór, mimo, że domyśliłam się, że jest to druga część. Trochę przeszkadzała mi owa nieznajomość pierwszego tomu, ale zawsze można to nadrobić, prawda? Dodatkowo- o poprzednich wydaniach wspomina się również i tu.
Na czytelnika czekają trzy historie, każdą opowiada kto inny. Pierwszy jest Julian, później Christopher, a na końcu- Charlotte. Każde z dzieci ma jakiś kontakt z Andym- cudownym chłopakiem. Christopher to jego przyjaciel, Charlotte- zwykła koleżanka, a Julian- prześladowca. Dlaczego ten ostatni chłopiec tak postępuje? Co się wydarzy?
Podoba mi się, że pokazano nam wydarzenia oczami Juliana, powiedziano dlaczego postępował tak, a nie inaczej i co z tego wynikło.
Książka porusza w czytelniku różne emocje, uczy tolerancji. Pokazuje, że osoby niepełnosprawne są wokół nas i wcale nie są inne, nie trzeba się bać kontaktu z nimi.
Ale "Cudowny chłopak..." to nie tylko historia o niepełnosprawności. Jest też opowiadanie o dawnych czasach, o II wojnie światowej. To mocno mnie zaskoczyło, jak i sama treść, bo okładka wskazuje, że czytelnik ma oczekiwać czegoś lekkiego, nieskomplikowanego, zwykłej literatury dziecięco - młodzieżowej. Zapewniam, że jest zupełnie inaczej, a wybór tej akurat nowości stał się doskonałym pomysłem..
Na pewno mogę polecić tę pozycję- myślę, że przeczytać ją muszą nie tylko dzieci, ale również dorośli. Tymczasem ja muszę nadrobić zaległości...

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Światło w cichą noc"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Światło w cichą noc
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsze moje zetknięcie się z tą książką? Wstyd się przyznać, ale dałam się złapać na fake news- artykuł w fakcie, taki, który sugerował, że to prawdziwa historia.. Dopiero potem wyjaśniono, że to fabuła książki.
Z jednej strony taki artykuł to fajna rzecz, na pewno zachęcił wiele osób do przeczytania powieści, z drugiej zaś- ja poczułam się oszukana. Liczyłam na prawdziwy historię (może nawet wzruszającą), a tu niespodzianka!
Być może nie jestem z tego zadowolona ponieważ i tak bez zbędnych zachęt sięgnęłabym po książki autorstwa Krystyny Mirek (jednej z moich ulubionych polskich autorek). Po jej książki sięgnę zawsze. Bo wiecie... jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam, a wiele ich przeczytałam (choć jeszcze nie wszystkie).
Jak zdążyliście zauważyć, święta u mnie będą chyba cały rok. Kochane autorki się rozpisały...
Nie narzekam, łamię stereotyp, że książki z motywem świątecznym pysznie smakują tylko w listopadzie- grudniu. W dobie gdy nowości wydawnicze pojawiają się jak grzyby po deszczu- to NIE-MOŻ-LI-WE.
"Szczęście w cichą noc" to nie jest zwyczajna książka. Ba! Jeśli wczytujemy się w powieść to jest ona całkiem wyjątkowa. Dla Magdy bowiem Boże Narodzenie to nie czas radości, a smutku. Każdego roku ona i jej bracia na nowo przeżywają śmierć rodziców, pamiętają to, jak na nich czekali i okropną wiadomość tuż przed pierwszą gwiazdką.
Czy takim razie w powieści brak świątecznego nastroju, przygotowań?
Pisałam już, na pewno będę powtarzać- to książka wyjątkowa więc i nastrój jest. Skąd się wziął? Otóż główna bohaterka postanawia zmienić podejście, oczarować mężczyznę i zorganizować święta. Co z tego wyjdzie? Zapraszam do lektury.
Książka jest naprawdę niesamowita, wyjątkowa i ciekawa. Znacie uczucie, kiedy książka męczy w pozytywnym znaczeniu? Pojawia się tzw rollercoaster emocji, szybsze bicie serca, a po zakończeniu lektury- niemożność znalezienia sobie miejsca. To książka tego typu. I bardzo się z tego cieszę.
Lektur drugiej części czyli "Światła o poranku" jeszcze przede mną, więc już wiem, że czeka mnie wspaniała lektura.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"Spotkamy się przypadkiem"- Małgorzata Garkowska

Autor:  Małgorzata Garkowska
Tytuł: Spotkamy się przypadkiem
Liczba stron: 372
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pod tą, moim zdaniem niekoniecznie pasującą (choć nie brzydką) okładką kryje się prawdziwa perełka czyli książka, od której nie można się oderwać. Przeczytałam ją praktycznie za jednym zamachem, niemal zarywając noc.
"Spotkamy się przypadkiem" to powieść, z gatunku, który bardzo lubię. Znajdziemy w niej uzupełniającą się opowieść trzech osób: Joanny i Marii oraz momentami- Janka, który w życiu ma ciężko. Wyżej wspomnianych pań również los nie rozpieszczał: jedna próbuje poradzić sobie z wydarzeniami z przeszłości, drugą dopiero czekają trudne chwile.  Czy uda im się odzyskać radość życia?
Książkę, choć porusza tematy trudne i ważne, czyta się lekko. O jakich problemach mowa? Na przykład- co zrobić w przypadku gdy wiemy, że w rodzinie dziecka jest alkoholizm oraz o reagowaniu w powyższej sytuacji oraz o mobbingu, dokuczaniu w szkole- jak pomóc by ne narazić się na dalsze nieprzyjemności ze strony rówieśników. Znajdziemy też wątek dotyczący radzenia sobie po stracie kogoś ważnego. Czy bohaterki ułożą sobie życie, a Janek będzie mógł zasypiać i uczyć się bez obaw, że będzie wyśmiewany?
Z przyjemnością sięgnę po kolejne tej autorki, a poprzednią- "Układankę z uczuć" również bardzo polecam.

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

"Jedną noga w niebie"- Izabella Frączyk

Autor: Izabella Frączyk
Tytuł: Jedną nogą w niebie
Liczba stron: 296
Data wydania: 9 listopada 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jak na pewno zdążyliście się zorientować- na moim blogu często pojawiają sę recenzje książek napisanych przez Izę Frączyk. Nie ma co ukrywać, lubię zarówno książki, jak i samą akutorkę. Czy jednak prywatna relacja rzutuje na ocenę książki? Sprawdźcie!
Przy okazji recenzji poprzednich tomów wspomniałam, że mam problem z serią o Pieńkach. Z jednej strony zainteresowała mnie fabuła, wydarzenia związane z bohaterami, z drugiej zaś- część dotycząca przygotowywania gospodarstwa, zwierząt nie trafiła do mnie. To po prostu nie moje klimaty. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Każdy lubi coś innego. Być może ktoś powie, że nie mm uczuć bo nie lubię zwierząt, ale tu się myli. To nie to. Nie wiem skąd u mnie takie odczucia.
Powieść jest na wysokim poziomie. Losy głównej bohaterki układały się w sinusoidę- jeśli było dobrze to potem pojawiało się prawdziwe trzęsienie ziemi, by potem znów móc wrócić na właściwe tory.
W książce podobało mi się, że autorka pokazywała, że los dla ludzi niesie wiele, choć wydaje się, że czasem gorzej być nie może. Daje nadzieję, że jutro będzie dobrze.
Podoba mi się też to, że pokazywana est wzajemna pomoc, że główna bohaterka zawsze może liczyć na przyjaciół (i oczywiście- oni na nią też).
Na pewno też kiedyś wspomniałam, że z książek Izy wolę te, które nie ukazały się w seriach. Choć "Za stare grzechy" czeka już w kolejce i liczę, że niedługo będę mogła podzielić się moją opinią na jej temat.


"Serce z piernika"- Magdalena Kordel

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Serce z piernika
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki

Serię o urokliwym Malowniczym pokochałam i z niecierpliwością oczekiwałam na kolejne tomy. Również 48 tygodni (jeszcze w starym wydania) też mi się podobało.
"Serce z piernika" otrzymałam dosyć dawno temu. Towarzyszyła jej promocja, która na długi czas pozostanie w mojej pomięci. Nie będzie chyba dziwne, jeśli napiszę, że otrzymanie książki i pudełeczka z piernikiem było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i radością.
Jako, że od premiery książki minęło już dość dużo czasu toteż nie raz i nie dwa, a naprawdę wiele razy zdarzało mi się natykać na jej recenzje. Wszystkie były pozytywne, zaś Magda Kordel usłyszała wiele miłych słów na temat swojej twórczości. Zaczęłam się zastanawiać czy to ja dostrzegam coś dziwnego, a książka wcale jest taka zła. Czy mylę się ja czy tyle innych osób?
Nie wiem sama. Naprawdę nie wiem. Nie potrafię zrozumieć postępowania głównej bohaterki. Opiekuje się ona babcią, o której mówi się, że jest osobą specyficzną. Ja się temu dziwię- przecież opisane jest to tak, że ewidentnie widać początki choroby, której Klementyna chyba dostrzec nie chce. Kłóci się z lekarzem, który niezbyt asertywnie próbuje przekonać kobietę do podawania leków babci. No nie! Trudo czytać o czymś takim. W dzisiejszych czasach wiele rzeczy się neguje. Nie podoba mi się takie patrzenie na choroby. Wiem, że trudno sobie z nimi poradzić, ale  w momencie gdy starszy człowiek nie jest bezpieczny- trzeba przyjąć to do wiadomości.
Wiele osób zachowanie córki Klementyny uważa za urocze. Znów idę pod prąd- dla mnie była odrobinę bezczelna.
ak każda książka Magdy Kordel, tak i ta ma coś w sobie, co przyciąga. Czuć niemal zapachy wypieków przygotowywanych przez Klementynę.
Mimo, że cały czas "idę pod prąd" (bo widzę, czytam tylko ogromnie pozytywne recenzje) to uważa,, że autorka wykonała dobrą robotę. Idealnie stworzyła nastrój świąteczny (a raczej nie było to łatwe bo powieść powstawała latem gdy o śniegu, choinkach, pierniczkach nikt jeszcze nie myślał).

wtorek, 27 marca 2018

"Mamy jeszcze czas"- Michael Zadoorian

Autor:  Michael Zadoorian
Tytuł: Mamy jeszcze czas
Liczba stron: 256
Data wydania: 22 lutego 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki



Masz oczy w tak zwanym "mokrym miejscu"? W takim razie by przeczytać tę książkę musisz zaopatrzyć się w pudełko chusteczek.
Bo musicie wiedzieć, że "Mamy jeszcze czas" to powieść ogromnie wzruszająca. Opowiada o dwojgu starszych ludziach, którzy wyruszają w podróż życia poprzez wszystkie stany Ameryki. Na pewno Was nie zdziwi taki wyjazd przecież ludzie w jesieni życia dziś normalne żyją, pracują, uprawiają sporty.
Więc cóż wyróżnia tę dziś recenzowaną przeze mnie książkę? Otóż Ella i John to osoby schorowane. Kobieta ma ostatnie stadium raka, brak nadziei na wyzdrowienie, mężczyzna cierpi zaś na zaawansowaną postać choroby Alzheimera. To dosyć ciekawa, oryginalna mieszanka... Z jednej strony to dobrze, że małżeństwo spełnia swoje marzenia, z drugiej zaś- nie dziwię się obawom ich dzieeci, ba! sama uważam, że to skrajnie nieodpowiedzialne, by ktoś chorujący na zaniki pamięci prowadził samochód (mimo, że czasami odzyskuje świadomość).
Co mi się spodobało? Na każdej stronie widać ogrom miłości. Ludzie schorowani, ale pamiętający o uczuciu, o drobnych gestach. Ujęła mnie troska, z którą Ella zajmowała się mężem, dbała o niego.
I mimo, ze zakończenie okazało się przewidywalne, trudno. W świetle tego, co przeczytałam nie jest to problemem.

"Raj nie istnieje"- Michael Robotham

Autor:  Michael Robotham
Tytuł: Raj nie istnieje
Liczba stron: 480
Data wydania: 15 lutego 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HaperCollins Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


Gdy tylko spojrzałam na okładkę wiedziałam już, że obok tej książki nie przejdę obojętnie. No cóż, po prostu spodobała mi się, była taka niebanalna. Czytając opis utwierdziłam się w przekonaniu, że pierwsze wrażenie tym razem mnie nie zwiodło.
Powieść to relacja dwóch kobiet: Agathy i Meghan. Początkowo nie znają się, lecz los styka je ze sobą. Obie są w ciąży, Agatha ma urodzić pierwsze dziecko, Meg- trzecie. Każda z nich ma swoje problemy. Co się wydarzy?
Na tylnej stronie okładki czytamy, że Agatha jest osobą złą do szpiku kości. Zupełnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Moim zdaniem na zachowanie tego czarnego charakteru wpływ miały wydarzenia z przeszłości.
To, jak wiele przeżyła ta młoda kobieta odcisnęło piętno na jej psychice. Może to głupie, ale nie potrafiłam źle o niej myśleć, przeciwnie, współczułam jej i tłumaczyłam jej postępowanie.
Fabuła książki jest bardzo ciekawa, wciągająca. Trudno się oderwać od czytania, trudno zostawić nim przeczyta się ostatnią stronę.
Ale czy w przypadku powieści "Raj nie istnieje" są same pozytywne rzeczy? Otóż moje zdanie jest takie: nie wszystko mi się podobało. Odrobinę rozczarowało mnie zakończenie, jest troszeczkę niejasne, ale trzeba przyznać- oryginalne i ciekawe.

poniedziałek, 19 marca 2018

"1000 słów"- Jerzy Bralczyk

Autor: Jerzy Bralczyk
Tytuł: 1000 słów
Liczba stron: 480
Data wydania: 27 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Ktoś, kto ceni sobie książki z zakresu językoznawstwa, dotyczące naszego rodzimego języka z pewnością z przyjemnością sięgnie po tę pozycję.
Nie bez znaczenia może okazać się fakt, że jej autorem jest guru poprawnej polszczyzny: profesor Jerzy Bralczyk. Bardzo się cieszę, że na jednych z targów miałam okazję go spotkać i porozmawiać z nim.
Nie będę ukrywać, że napisać tę recenzję było mi trudno. O takich książkach mówić nie jest łatwo. Mogę napisać, że bardzo mi się podobała, że dowiedziałam się wiele i wiedzę na pewno wykorzystam.
Nie będę na przykład wymieniała słów, o których pisze profesor bo jest to bezcelowe. Wspomnę tylko, że jestem pod wrażeniem ogromu wiedzy autora.
A jakie są Wasze ulubione słowa?

"Rodzinne więzy"- Julie Lawson Timmer

Autor:  Julie Lawson Timmer
Tytuł: Rodzinne więzy
Liczba stron: 384
Data wydania: 7 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Już widząc okładkę wiedziałam, że książka nie sprawi mi zawodu, a jej przeczytanie będzie dobrym pomysłem. Oczywiście- nie pomyliłam się i dziś z całą odpowiedzialnością mogę polecić tę pozycję.
Gdy umiera bliska osoba życie staje się puste. Emocje są ogromne i trudno sobie z nimi poradzić.
To właśnie przydarzyło się Char. Umiera jej partner życiowy, ukochany mąż. Kobieta nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie, rozmyślanie, mówiąc wprost- musi "wziąć się w garść" by wspierać pasierbicę, która śmierć ojca przeżyła równie mocno. A trzeba jeszcze dodać, że młoda dziewczyn straciła ojca, z którym mieszkała, który się nią interesował. Linda, biologiczna matka kocha córkę, ale nie jest z nią na co dzień.
Po wspomnianych wyżej trudnych dla Allie wydarzeniach postanawia zabrać córkę do siebie. Nie patrzy jednak na nic, oczekuje posłuszeństwa wobec siebie, nie zwracając uwagi na to, że tak naprawdę nie wie, co dobre dla nastolatki, nie zna jej. Nie widzi też jak się różnią...
Jak to wszystko się skończy?
To nie pierwsza książka Julie Lawson Timmer. Kolejna, która sięga w głąb duszy. Idealnie pokazano emocje Allie po pożegnaniu taty. Pokazano jej samotność, problemy w nauce i zachowaniu. Podoba mi się to, że autorka nie skupia się tylko na Allie, na jej przyjaźniach, smutkach i radościach, znajomości z dziewczyną, której udziela korepetycji, ale też na tym co czuje Char.
Polecam!

"Ironia losu"- Katarzyna Misiołek

Autor: Katarzyna Misiołek
Tytuł: Ironia losu
Liczba stron: 416
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


Oj, rozpisała się Kasia Misiołek! Ale to akurat dobrze, do czytelników często trafia dobra i warta przeczytania książka.
Pisałam wcześniej, że "Ostatni dzień roku" tak tylko odrobinę mnie zainteresował, "Dziewczyna, która przepadła" niemal doprowadziła do płaczu. A "Ironia losu"?
Dla "Ironii losu" byłam skłonna zarwać noc. Książka, którą napisała Kasia porusza bardzo ważny temat.
Mowa tu o uczuciach, zdradzie. W wielu powieściach jest obecna zdrada, jednak głównie mówi się o tym, jak mężczyźni zdradzają kobiety, jak one sobie z tym radzą. Bardzo rzadko (choć nie nigdy) stroną niewierną jest kobieta. Tak, tak...
Marzena ma wszystko, między innymi kochającego męża i poukładane życie. Ma też jeszcze coś, a właściwie kogoś. Kochanka. Swój wolny czas dzieli pomiędzy dwóch mężczyzn. Wierzy, że mąż nigdy się nigdy nie dowie o jej podwójnym życiu. Czy tak się uda?
Kasia Misiołek po raz kolejny napisała książkę poruszającą w ludziach czułą strunę. Temat zdrady tak naprawdę poruszany jest, jak już wyżej pisałam- w perspektywie- mężczyzna zdradza kobietę. Rzadko mówi się, że mężczyzna może być raniony przez to, że to właśnie partnerka kłamie i zdradza, ma kochanka. Głównego bohatera trzeba "lubić", prawda? A tu jest trudno, przecież ten ktoś postępuje moralnie nagannie. Większość czytelników pewnie nie popiera tego, co robi Marzena.
Mimo to- polecam. Okładka naprawdę przyciąga wzrok.  Tymczasem czeka na mnie kolejna powieść autorki- "Julia zaczyna od nowa". Liczę, że już niedługo znajdziecie jej recenzję na blogu.

"Ta, którą znam"- Małgorzata Warda

Autor: Małgorzata Warda
Tytuł: Ta, którą znam
Liczba stron: 368
Data wydania: 13 września 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Kilka już razy sięgałam po książki Małgorzaty Wardy. Za każdym razem coś mnie do nich ciągnęło, mimo, że nie jest to typ literatury, którym jestem zafascynowana. I tak naprawdę po raz pierwszy się nie zawiodłam, nie miałam myśli by przestać czytać gdzieś w połowie. Przeciwnie, zagadka, tajemnica opisana w książce mocno mnie zaciekawiła.
Bohaterką jest Ada, modelka na stałe mieszkająca poza granicami naszego kraju. Do Polski sprowadza ją tragiczne wydarzenie. W wypadku ginie jej siostra, a córka, z którą ta jechała- zostaje ranna. Rany są nie tylko fizyczne- śmierć matki, samotność wpłynęły na psychikę dziewczynki. W miarę czytania dowiadujemy się o tym, co działo się wcześniej w rodzinie. Im dalej- więcej tajemnic wychodziło na jaw. Dowiemy się na przykład dlaczego Ada wyjechała oraz o jej relacjach z byłym szwagrem.
Czy jesteście zainteresowani? Mam nadzieję, że szczegóły, które Wam zdradziłam sprawią, że zechcecie sięgnąć po "Tę, którą znam" i przeniknąć do świata Ady, jej wspomnień i wydarzeń aktualnych.


"Zdążyć z miłością"- Beata Majewska

Autor: Beata Majewska
Tytuł: Zdążyć z miłością
Liczba stron: 352
Data: 2017 r.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Książnica
Źródło: egzemplarz recenzencki


Beata Majewska, Augusta Docher to pseudonimy jednej i tej samej osoby. Książki pisane przez Beatę (to akurat prawdziwe imię) są różnorodne tematycznie. Kilka z nich przeczytałam.
Tak więc jest fantastyka- seria "Wędrowcy", powieść erotyczna czy po prostu seria obyczajowych powieści do których należy dziś recenzowana "trzecia" część).
Dwie poprzednie, które zdążyłam już przeczytać odebrałam bardzo pozytywnie, Beata tymi powieściami "trafiła w mój gust". Z przyjemnością zajęłam się więc lekturą kolejnej i tu zaskoczeń wiele.
Po pierwsze- jeśli twierdziłam, że poprzednie książki są świetne to przypadku tej odważę się powiedzieć, że jest po prostu re-we-la-cy-jna. Żadnej książki Beaty nie czytałam z taką ciekawością, przyjemnością. No i dola żadnej ostatnio nie zarwałam nocy!
Po drugie- nie miałam pojęcie, że pojawią się (nie) całkiem nowi główni bohaterowie. Byłam, pewna, że będziemy śledzić dalsze losy Łucji i Hugo, a tymczasem pierwsze skrzypce gra Ola, którą już znamy, ale nie tak dużo o niej wiemy. No dobrze, Olga i jeszcze toś, ale więcej nie zdradzę!
Książka odrobinę przewidywalna, ale i tak złamała mi serce. Towarzyszyłam bohaterom w każdej chwili ich życia, w pewnym momencie mało brakowało by popłynęło morze łez.
W powieści poruszono temat miłości między dwojgiem ludzi wyznających różne zasady, mających różne priorytety w życiu, po prostu różnych.
Czy mimo to możliwe jest wspólne kroczenie przez życie? Mam nadzieję, że w powieści znajdziecie odpowiedź na to pytanie.
Polecam uwadze tę książkę. Warto się nią zainteresować (i innymi z tej serii).

czwartek, 15 marca 2018

"Wyspy szczęśliwe"- Wioletta Sawicka

Autor: Wioletta Sawicka
Tytuł: Wyspy szczęśliwe
Liczba stron: 560
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Wioletta Sawicka jest autorką książek, które ogromnie sobie cenię. Nie ma możliiwości bym obok którejś przeszła obojętnie. Nie! Dlatego z ciekawością sięgnęłam po dziś recenzowane "Wyspy szczęśliwe".
Jeśli spodziewacie się samych pozytywów- nie znajdziecie ich tu. Dlaczego? Otóż na początku nie mogłam się w niej odnaleźć, nie do końca interesowała mnie historia z wcześniejszych lat, z czasów wojny (dopiero później okazało się, że jest ciekawie...). Nie podobała mi się też mnogość bohaterów. Jak to często bywa- do czasu. Pod sam koniec wiele się wyjaśnia, coraz lepiej poznajemy osoby, o których mowa w książce.
Najbardziej zainteresował mnie wątek, który dotyczył Joanny. Młoda kobieta wraca z córką z wakacji nie spodziewając się tego, co ją czeka. Gdy tylko przekroczy próg domu okaże się, że tak naprawdę nie znała swojego męża. Otóż gdy znajdzie się w swoich "wyspach szczęśliwych" okaże się, że dom nie należy już do niej, a na koncie nie ma żadnych pieniędzy. Dlaczego tak się stało? Co się wydarzyło pod jej nieobecność? Zajrzyjcie do książki by się dowiedzieć. Zaręczam, że się nie zawiedziecie.
W powieści poruszono wiele wątków. Działy się one na różnych płaszczyznach czasowych. Jest więc co nieco o wojnie, która wywarła duży wpływ na niektóre osoby. Najwięcej miejsca poświęcono wydarzeniom współczesnym, choć nie tylko związanym z Asią.
Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie ma sytuacji beznadziejnych, choć takimi w danym momencie się wydają. Zawsze jest jakieś wyjście, mogą zajść zmiany, których się nie spodziewamy. Wiem, że łatwo tak mówić, lecz ja w życiu kieruję się zasadą, że po każdej burzy, choćby nie wiem jak mocnej- wyjdzie słońce, każde trzęsienie ziemi minie.
Joanna pokazała swoją siłę i hart ducha. Była bliska upadku, biedna, na utrzymaniu miała córkę. Czy zdradziła swoje ideały? Zrobiła coś, czego będzie żałowała? Oczywiście nie zdradzę, nie ma takiej możliwości. Musicie się sami tego dowiedzieć, przeczytać "Wyspy szczęśliwe".
Warto to zrobić, polecam. A niedługo... premiera kolejnej książki Wioletty Sawickiej!

środa, 14 marca 2018

"Splątane korzenie"- Virginia Cleo Andrews

Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Splątane korzenie
Liczba stron: 416
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński
Źródło: egzemplarz recenzencki


Każdy, kto ceni sobie powieści pisane przez V. C. Andrews (lub pisarza zatrudnionego przez jej rodzinę) z niecierpliwością czeka na każdą nową powieść. Ja też czekałam.
Standardowo- ostatnio książki muszą u mnie nabrać "mocy", zanim o nich napiszę. Nie wiem skąd się to wzięło, ale liczę, że szybko się z tym pożegnam.
"Splątane korzenie" to trzeci tom sagi o Willow de Beers i jej rodzinie. Jako, że ostatnio skupiam się tylko na pisaniu recenzji, a przeglądanie nowości wydawniczych ograniczam do przejrzenia facebookowych fanpage'y wydawnictw to zaskoczeniem dla mnie było to, że tym razem to nie Willow jest główną bohaterką. Drugie zaskoczenie- powstał czwarty tom, czeka mnie więc kolejne spotkanie z rodziną de Beers.
Powieści V.C Andrews przez jednych są chwalone, przez innych oceniane jako słabe. Ja jestem z tych pierwszych.
Bardzo polubiłam główne bohaterki, najpierw Willow, a później jej córkę, Hannah. Dziewczyna przechodzi teraz trudny czas- ma problemy z przynależnością do rodziny, szuka swojego miejsca na ziemi, kogoś, kto będzie ją kochał, a przynajmniej rozumiał.
Ma dobry kontakt z wujkiem, który tak jak ona, swoje przeżył. Razem wyruszają w podróż.
Co się wydarzy? Czy wszystko się ułoży?
Bardzo ciekawa książka. Dużo miejsca poświęca się, jak już wspominałam, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest też ten oryginalny klimat powieści Andrews, który na razie jeszcze mi się nie znudził.
Czy masz odwagę, chęć, po raz kolejny wrócić do świata książek tej popularnej autorki?



"Większość bezwględna"- Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Większość bezwględna
Liczba stron: 496
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Znowu Mróz... Ciągle i ciągle pojawiają się na moim blogu recenzje jego książek. Cóż, po prostu bardzo lubię jego twórczość.
Mimo, że od książek związanych z polityką stronię bo ta dziedzina nie do końca mnie interesuje, to jednak zdecydowałam się zapoznać z jedną z nowszych serii napisanych przez autora (a jak wiecie- jest ich dużo). Jakie wrażenia?
Cóż.. Nie powiem, było bardzo ciekawie, a starałam się jak najmniej uwagi poświęcać wyżej wspomnianej dziedzinie czyli polityce, a bardziej skupiać się na postaciach bohaterów i ich perypetiach życiowych i zawodowych.
Jeśli uważacie, że zakończenie poprzedniego tomu jest "mocne" i działa na wyobraźnię to tym razem... Tym razem czeka na Was prawdziwa petarda.
Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się akcja, po tym co się wydarzyło. Jedno jest pewne- Remigiusz Mróz na pewno zaskoczy czytelników.

wtorek, 13 marca 2018

"Cuda i cudeńka"- Agnieszka Olejnik

Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Cuda i cudeńka
Liczba stron:  360
Data wydania: 2017
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Z twórczością Agnieszki Olejnik miałam okazję spotkać się już wcześniej. Bywało różnie, ciekawie, interesująco a nawet... niezbyt miło (książka przez większość czasu nudziła mnie, dopiero końcówka zrekompensowała mi wszystko). Tak, tym razem było inaczej, zupełnie inaczej...
Czytając "Cuda i cudeńka" moje serce biło szybko, bardzo szybko. Nie mogłam się od tej książki oderwać! Miałam zastój czytelniczy, a ta książka sprawiła, że chciałam zarwać noc nie zważając na konsekwencje...
"Cuda i cudeńka" kupiły mnie totalnie. Cieszę się, że już niedługo będę mogła cieszyć się drugą częścią, która w księgarniach pojawiła się raptem dwa tygodnie temu bo czekanie okazało by się katorgą.
Lena jest młodą dziewczyną, która po utracie pracy zdecydowała się przeprowadzić do babcią i zająć się staruszką, która dość poważnie zachorowała. Jej decyzja jest o tyle dziwna ponieważ Lena z babcią kontaktu nie miała, nie zna jej. Dodatkowo od początku wiadomo, że istnieje jakaś tajemnica, która kładzie cień na kontakty rodzinne: ojca i jego matki.
Nasza bohaterka to osoba, jak to się mówi, do rany przyłóż. Potrafi sobie zjednać wszystkich, a jej pojawienie się w urokliwej kamienicy zmienia ludzi. Osoby, które wcześniej spotykały się tylko na klatce schodowej nagle zaczynają ze sobą rozmawiać, Lena ma też swój udział w kontaktach rodzinnych, ale ciiii... nic nie mówię, za to zachęcam do sięgnięcia po "Cuda i cudeńka".
Jak już wspominałam to książka naprawdę niesamowita. Jest co nieco o ludzkiej dobroci, o samotności i o sekretach rodzinnych.
Bardzo podoba mi się okładka, jednak mam wrażenie, że jest odrobinę z przypadku: wpływ na nią miał termin premiery. Bo o świętach jest niewiele, więcej miejsca poświęcono, jak już wspominałam więcej miejsca poświęca się sekretom rodzinnym.
Polecam, polecam, polecam!

"Aleja Siódmego Anioła"- Renata Kosin

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Aleja Siódmego Anioła
Liczba stron: 384
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki



Ostatnio u mnie czas zaskoczeń. Powieść Nataszy Sochy nie do końca trafiła w mój gust, a jedna z najnowszych powieści Renaty Kosin (z której twórczością mam jakiś nieokreślony problem) przeciwnie- bardzo mocno zainteresowała.
Mimo, książki pani Renaty czytuję, lubię to niestety- ilość szczegółów związanych z historią odrobinę mnie przytłacza. Być może "Aleja Siódmego Anioła" zachwyciła mnie bo nie było wyżej wspomnianych szczegółów?
W 2017 roku w listopadzie i grudniu był prawdziwy wysyp świątecznych powieści. Mnóstwo autorek postanowiło umilić swoim czytelnikom chłodne jesienno- zimowe wieczory. W moim przypadku niemożliwym okazało się przeczytanie wszystkich w tym czasie (niektóre egzemplarze dotarły po świętach).
Nie wiedzieć czemu, Julię, główną bohaterkę bardzo polubiłam. Od początku mówiono nam, że ta młoda dziewczyna skrywa w sobie jakąś bolesną tajemnicę. Czy wyjdzie ona na jaw, a w życiu Julii zaświeci wreszcie słońce?
My to wiemy, ale główna bohaterka niepotrzebnie odsuwa się od rodziny. Wpływ na to miało wydarzenie z przeszłości, coś o co oskarża się Julia mówiąc, że mogła wszystkiemu zapobiec. Wiem, że życie bywa przewrotne i planuje dla nas różne rzeczy, często najpierw mocno nas doświadczając.
A ten sławny klimat świąteczny... Cóż, jeśli mam o tym mówić, to nie jest książka o tradycyjnym oczekiwaniu na święta. Nie ma rodziny, z którą Julia może dzielić przygotowania, jest tylko praca jako dekoratorki wystaw. W momencie gdy ją poznajemy podejmuje wyzwanie: zaaranżować wystawę by uratować sklep z meblami przy Alei Siódmego Anioła.
Jak już pisałam- po książkę warto sięgnąć. Pokazuje, że nie ma sytuacji beznadziejnych, że choć w danym momencie trudno wierzyć to życie to pasmo niespodzianek, tych złych, ale i tych dobrych też.


"Dwanaście niedokończonych snów"- Natasza Socha

Autor: Natasza Socha
Tytuł: Dwanaście niedokończonych snów
Liczba stron:  304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Czytając opis z tyłu czytelnik nie dowie się tego, jak pisana jest książka. Opis to tylko krótkie streszczenie mające na celu zachęcenie do przeczytania.
Jako, że książki Nataszy Sochy czytać bardzo lubię, tak jak i inne książki dla kobiet, nie mogłam podarować sobie tej. Nie było takiej szansy. Niestety tym razem nie byłam zadowolona, choć w ostatecznym rozrachunku o "Dwunastu niedokończonych snach" nie myślę źle. Zastanawiacie się skąd taka opinia? Już mówię.
Otóż... ja po prostu nie lubię książek pisanych w ten sposób. W powieści są dialogi, jednak nie ilość , która by mnie satysfakcjonowała. Cóż, zdarza się... Wątek snów wcale mnie nie zainteresował, do końca dotarłam tylko ze względu na postać głównej bohaterki.
Momo to młoda dziewczyna, artystka. Bardzo lubi tworzyć biżuterię, pracuje w galerii z różnymi przedmiotami. W życiu przeszła wiele, a, jak się dowiadujemy- odejście ojca miało ogromy wpływa na jej postępowanie, nawet gdy był już dorosła. Czy uda się jej poradzić z bałaganem w głowie.
Zapytacie- skąd te dwanaście snów... Otóż Momo śni, lecz jej sny się nie nie kończą, zostają przerwane. Znów wpływ na to ma to, co przeżywa- jej życie osobiste.
Bardzo mi się podoba okładka. Pewne też jest, że na tej książce nie poprzestanę- nadal będę czytać to co wyjdzie spod pióra Nataszy Sochy.



poniedziałek, 12 marca 2018

"Byłam kochanką arabskich szejków"- Laila Shukri

Autor: Laila Shukri
Tytuł: Byłam kochanką arabskich szejków
Liczba stron: 384
Data wydania: 26 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Byłam kochanką arabskich szejków" to kolejna część cyklu stworzonego przez Lailę Shukri. Cykl ten można podzielić na dwie części: opisującą losy autorki, jej rodziny i przyjaciół i drugą, czyli książkę, którą pisze Laila. To jest troszkę zawiłe: można pogubić się co jest fikcją, a co prawdą.
Książka dziś przeze mnie recenzowana to część cyklu historii prawdziwych, których bohaterką jest sama autorka. Z poprzednich książek dowiedzieliśmy się co nieco o jej małżeństwie, o tym co przeżywała.
Nie muszę chyba mówić, że powieści tej autorki mają coś w sobie, coś takiego, co przyciąga. W innym przypadku poprzestałabym na jednej czy dwóch częściach serii.
Tymczasem nie dość, że nadal zapoznaję się z jej twórczością to "Byłam kochanką arabskich szejków" jest chyba najbardziej przejmującą opowieścią Laili Shukri (jak do tej pory). To znaczy inne też mnie "ściskały" za serce", ale ta, o której dziś mówię- szczególnie. Myślę, że tym razem wpływ na mój odbiór, moje samopoczucie miała tematyka książki. Autorka poruszyła temat sprzedaży kobiet do zagranicznych domów publicznych. Kobiet i małych dziewczynek, co chyba najbardziej przeraża. Zwraca się też uwagę na wykorzystywanie uczuć, naiwności zakochanych dziewcząt by osiągnąć korzyści materialne.
Moja recenzja jest pozytywna, jak najbardziej polecam przeczytać tę książkę, jednak warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, która zdecydowanie nie jest pozytywna. Otóż czułam ogromny niedosyt, żałowałam, że tak szybko się skończyło, że nie rozwinięto niektórych wątków


piątek, 9 marca 2018

Brak książek w organizmie? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym!

Brak książek w organizmie? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym! 

Do Pogotowia Czytelniczego trafia pacjent w ciężkim stanie. To kablówkowiec, który żywił się wyłącznie telewizją i nie dostarczył swojemu organizmowi odpowiedniej dawki książek. Na szczęście z pomocą przybyło Pogotowie Czytelnicze!

30 000 książek tańszych nawet o 40%!

KsiążkoTerapia trwa od 9 do 13 marca 2018 roku


Doktor Szperakowski zalecił kurację szokową. 40 stopni gorączki chce zwalczyć gorączką cenową! Przepisał pacjentowi 30 000 książek tańszych nawet o 40% i nakazał przyjmowanie lekarstw do 13 marca. Czujesz, że łamie Cię w biblioteczce, a na myśl o braku książek robi Ci się gorąco? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym!"




Oczywiście- jest też konkurs!
Szczegóły: http://www.taniaksiazka.pl/zloz-zamowienie-i-odbierz-nagrode--a-521.html

Pogotowie czytelnicze

Tytuł: Nie czytasz książek? Lecz się!

Na widok pustej biblioteczki kłuje Cię w sercu? Po skończonej książce masz napady lęku? A może drgawki utrudniają Ci zaparzenie melisy na uspokojenie, kiedy nie masz nic nowego do przeczytania?

To oznaka, że cierpisz na niedobór książek! Na szczęście wiemy jak Cię wyleczyć! Już 9 marca Pogotowie Czytelnicze wkracza do akcji!


Ślubowaliśmy pomóc w potrzebie wszystkim Książkoholikom, którzy są spragnieni nowych tytułów i słowa dotrzymamy. Opracowaliśmy skuteczną metodą leczenia. Stosujemy inhalację z pary topniejących cen, okłady z gorących nowości oraz terapię szokową przy użyciu porażających promocji. Wszystkim osobom, które zamiast krwi mają tusz, umożliwiamy przyjmowanie książek dożylnie. Czopków nie stosujemy.

Chcesz dostarczyć swojemu organizmowi niezbędnych witamin i książkowych minerałów? Nie oszczędzaj na swoim czytelniczym zdrowiu i weź udział w naszej KsiążkoTerapii!

Kto: Pogotowie Czytelnicze na TaniaKsiazka.pl
Kiedy: Start już 9 marca 2018 roku



piątek, 2 marca 2018

"Marzena M."- Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

Autor:  Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: Marzena M.
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka opisywana jest jako pełna humoru pozycja. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wydaje mi się, że humor pomylono tu z hartem ducha, siłą naszej bohaterki.
Marzena M. to tak zwana silna babka. Na jej barkach jest utrzymanie domu, to ona zarabia. Mąż artysta za to cały czas czeka na interesującą propozycję pracy. Tu mała dygresja- od razu pokazuje się czytelnikowi czego może się spodziewać i jaki stosunek powinien mieć do tego mężczyzny. I rzeczywiście, sprawdzają się moje (i pewnie nie tylko moje) przypuszczenia. Marzena znajduje dowód zdrady.
Wiele osób w takiej sytuacji załamałoby się. Marzena zaś układa plan dalszego życia i krok po kroku go realizuje.
Przyjemnie się czyta mimo, że to powieść jakich wiele na rynku wydawniczym. Jest pisana trochę jakby według schemat zdrada  ----> rozwód ----> nowe życie. I wiecie co? Dobrze, że tak zrobiono, pokazuje się, że rozwód to nie koniec życia i mimo smutku nastaną jeszcze dobre chwile.
Marzena pracuje w redakcji, a w wolnych od pracy czasie szuka miłości i zajmuje się obowiązkami domowymi oraz wychowaniem córki. Śmiem twierdzić, że to drugie bardzo dobrze jej wychodzi- ufa córce, ma z nią dobry kontakt i choć to nastolatka to Marzena może liczyć na jej wsparcie w tych trudnych chwilach.
To też książka o dobroci ludzkiej, o czymś, o czym pisałam wyżej- o wspieraniu w momencie gdy jest to potrzebne.
Polecam.

piątek, 23 lutego 2018

Marzenia Kaliny- Aneta Krasińska

Autor: Aneta Krasińska
Tytuł: Marzenia Kaliny
Liczba stron:  320
Data wydania: 24 października 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Każdy z nas ma jakieś marzenia.
Na kartach książki, o czym przekonujemy się dopiero po jakimś czasie, przecina się losy trzech kobiet.
Kalina marzy o dziecku.
Lena mieszka w rodzinie zastępczej.
Elżbieta- w przeszłości podjęła decyzję, której mimo upływu wielu lat- żałuje.
Mimo, że bohaterki są w różnym wieku,coś je połączy, pytanie tylko co. Oczywiście nie zdradzę, jednak już mogę napisać- że warto się zainteresować tą pozycją. Jestem ciekawa co wydarzy się w kolejnym tomie, który, nawiasem mówiąc, ukaże się za kilka dni.
Nie jestem w stanie zadecydować, która bohaterka stała się moją ulubienicą. Na pewno zainteresowało mnie to, co się działo u Leny i Kaliny. Trzeba przyznać, że autorka umie trzymać w napięciu- wyjaśnienie niektórych spraw nastąpi dopiero w "Pragnieniach Elżbiety".
Akcja toczy się wartko, szybko, momentami trudno się zorientować czyja jest relacja i co akurat się dzieje.
Polecam/.

"Malinowa Trufla"- Iwona J. Walczak

Autor: Iwona J. Walczak
Tytuł: Malinowa trufla
Liczba stron: 336
Data wydania: 20 listopada 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bywają książki, do których serce samo się wyrywa. Bywają też takie, których nigdy, przenigdy nie przeczytamy. Ale są też takie, które czymś zainteresowały czytelnika, zrobiły to do tego stopnia, że zdecydował się sięgnąć po taką książkę i się z nią zmierzyć.
W moim przypadku tak właśnie było z "Malinową truflą". Oprócz tytułu, który pobudza kubki smakowe ujęła mnie również okładka powieści. Piękny zielony i fioletowy, nasycony barwą kolor.
Często, jeszcze zanim zajrzymy do książki mamy jakieś wyobrażenie na jej temat. Jak wiecie- rzadko czytam streszczenia na tylnej stronie okładki toteż myślałam, że recenzowana dziś "Malinowa trufla" to powieść, w której na czytelnika czekają różne doznania zmysłów. Wiecie, kuchnia, gotowanie, urokliwy domek...
Czy tak było?
Niestety- moje wyobrażenia nie spełniły się w ogóle. Nie było nic, o czym myślałam. Więc o czym jest ta książka? O życiu. Przeczytałam, nie rzuciłam po kilku stronach to już jakiś sukces. Kolejne też były, nie martwcie się.
Do czytelnika trafia historia Elżbiety, która czuje, że całe życie już przeżyła i nic nowego, dobrego na nią nie czeka. To, co przeżywa czuje też wielu z nas: brak miłości, marazm, przyzwyczajenie do kogoś. Czy Eli uda się odzyskać pewność siebie? Co się wydarzy?
Od razu uprzedzę- książkę, ze względu na małą ilość dialogów ciężko się czyta. A może to tylko moje wrażenie, może na początku się nastawiłam?

"Drzewa szumiące nadzieją"- Edyta Świętek

Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Drzewa szumiące nadzieją
Liczba stron: 496
Data wydania: 24 października 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Do serii "Spacer Aleją Róż" podchodziłam za każdym razem z innymi emocjami. Niby chciałam się spotkać z bohaterami, niby mnie zainteresowało, ale chyba pojawiło się też coś, co przeszkodziło mi czytać... Tak było w przypadku pierwszych tomów, dokładniej rzecz biorąc- dwóch.
Po "Drzewa szumiące nadzieją" sięgnęłam w czasie choroby, świąt oraz... świątecznych porządków. Mogłabym rzec- nieudolnej podróbki świątecznych porządków bowiem gdy przeczytałam kilkanaście stron książki... nie mogłam się od niej oderwać! Nie istniało dla mnie nic, nie sprzątałam, zarwałam noc. Wszystko po to by dowiedzieć co działo się u naszych dobrych przyjaciół.
A wierzcie- działo się bardzo dużo! Już nie tylko Julia i Bronek mieszkają w mieście, ale też kolejnych dwóch braci i siostra. W ich życiu rodzinnym na przemian pojawiają się szczęśliwe momenty i takie, o których mówi się, że oddało by się wszystko byle ich tylko nie przeżyć.
Edyta Świętek w swojej książce łączy fikcję literacką z wydarzeniami, które naprawdę miały miejsce. To daje niesamowity efekt i sprawia, że ciągle ma się ochotę na kontakt z bohaterami powieści. My towarzyszymy w życiu codziennym, i, wiem to na pewno, smutno będzie (co ja mówię, jest mi za każdym razem) gdy opuścimy ich na zawsze.
Czytać czy nie czytać. Nieczytanie odwleka moment pożegnania, ale jednocześnie jest tęsknota za światem przedstawionym w opowieści Edyty.
W sprzedaży jest już kolejny- czwarty tom serii "Spacer Aleją Róż". Już się nie mogę doczekać, gdy po nią sięgnę- jestem bardzo ciekawa jak poprowadzono akcję po wydarzeniach z "Drzew szumiących nadzieją".
Polecam! Bardzo, Bardzo polecam!

wtorek, 20 lutego 2018

""Cud na Piątej Alei" - Sarah Morgan

Autor:  Sarah Morgan
Tytuł: Cud na Piątej Alei
Liczba stron: 304
Data wydania: 24 stycznia 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dawno, dawno temu (będzie już ze dwa lata ) miałam okazję przeczytać książkę "Pocałunek pod jemiołą" Richarda Paula Evansa. Wprawdzie "Cud na Piątej Alei" nie jest zbyt podobny, jednak można dostrzec pewne podobieństwa. Dlaczego wspominam o tym akurat dziś, przy okazji recenzji wyżej wspomnianej powieści? Otóż towarzyszą mi dobrze znane emocje, klimat obu książek jest podobny.
Premiera książki miała miejsce miesiąc temu- 24 stycznia 2018 r. Tu lekki strzał w stopę. Ja to ja, nie mam problemu z czytaniem literatury świątecznej w innym terminie. Ale są ludzie, dla których czas Bożego Narodzenia jest święty i książki z tym motywem czytają tylko wtedy.
Bardzo, bardzo przyjemnie spędziłam czas. Historia Evy i Lucasa mocno mnie wciągnęła. On- przeciwnik świąt, ona kochająca. On wiele przeżył, ona też. Gdy się spotykają nie wiedzą, że każde ma spory bagaż doświadczeń, coś co rzutuje na ich życie. Czy uda im się dojść do porozumienia i pokonać smutki i prozę życia codziennego?
Niby jest to historia sztampowa, jednak ma coś w sobie. Coś, co nie pozwala książki odłożyć do momentu gdy się nie dotrze do ostatniej strony. Jest dbałość o szczegóły, są wyraziści bohaterowie i "to coś".
Zapraszam do przeczytania, dowiecie się co łączy organizatorkę przyjęć, wesel, oświadczyn, która sama jest singielką oraz pisarza kryminałów, który zaczyna cierpieć na brak weny.
W oczy rzuca się jedna rzecz. Jest to powieść świąteczna, ten klimat aż kipi z powieści, a okładka nic o tym nie mówi, nie pokazuje tego. Tu dostrzegam błąd- mimo, że szata graficzna przyciąga wzrok. Akcja dzieje się w zimie, jest śnieg, mróz i święta i to właśnie powinno się pokazać.

"Deadline na szczęście"- Anna Tabak

Autor: Anna Tabak
Tytuł: Deadline na szczęście
Liczba stron: 312
Data wydania: 22 stycznia 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Z powieścią Anny Tabak spotykam się nie po raz pierwszy. Dokładniej rzecz biorąc- to moje drugie. Poprzednia- muszę przyznać- zainteresowała mnie, ale będę szczera- nie jakoś mocno. Tym razem jednak już od pierwszych stron wiedziałam, że będzie bardzo ciekawie.
Główną bohaterką jest Ewa- kobieta sukcesu. Pracuje jako menadżer w dużej firmie, nie waha się podejmować szybkich decyzji. Przez wszystkich chwalona, z wielkimi osiągnięciami. Również jej życie prywatne to pasmo sukcesów. Kochający mąż, zagraniczne wyjazdy to wszystko czego chce. Ustaliła z mężem, że powiększanie rodziny poczeka, zresztą, jak możemy na początku przeczytać- Ewa ma swoje fobie, obawy, przyzwyczajenia, z którymi trudno walczyć, trzeba je zaakceptować. W miarę czytania dowiadujemy się (mam nadzieję, że nie zdradzę zbyt wiele), że pod maską zimnej, poświęconej pracy pani menadżer skrywa się osoba krucha, pełna obaw.
Czy w jej życiu coś się zmieni, czy istnieć będzie tylko praca? Kim jest dziewczynka, która sprawy, że nasza bohaterka choć na chwilkę będzie poruszać się bez planu? Kto przyjmie więcej nauk?
Jak już wspominałam na początku- książka jest rewelacyjna. Szybko się ją czyta i naprawdę- okrutnie wciąga. Do tego ciekawa okładka..
Może i przewidywalny jest koniec, ale to co? Nie zmienię zdania- warto po nią sięgnąć. Żeby nie było, znalazłam też wadę. W powieści znajdują się słowa, których używają ludzie pracujący w korporacjach. Dla mnie są całkowicie niezrozumiałe- nie miałam z nimi styczności i nie wiem co oznaczają. To taka tyci malutka niedogodność nie mająca wpływu na mój odbiór (cóż to jest te kilka słów?).

"Wszystkie pieniądze świata"- John Pearson

Autor: John Pearson
Tytuł: Wszystkie pieniądze świata
Liczba stron: 384
Data wydania: 24 stycznia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bywają książki, do których podchodzi się, potocznie mówiąc- "jak pies do jeża". To znaczy- mimo chęci pojawiają się objawy dotyczące lektury. Biografie to ciężki orzech do zgryzienia. W takich pozycjach nie znajdziemy akcji, która pędzi, nagłych zwrotów akcji. Nie znajdziemy bo to nie powieść. Jak więc oceniam dziś recenzowaną pozycję?
Wbrew pozorom i moim obawom- bardzo dobrze. Ktoś powie- biografie są nudne. I ma rację! Nie, właściwie też nie ma racji. Bo bywają takie, które czyta się z zapartym tchem, nie czując gatunku.
O nich też trudno pisać- bo każda z nich jest podobna, opisuje czyjeś życie: czasami skupia się na jednej osobie, często są też mówi się nie tylko o bohaterze, ale też o jego rodzinie.
Tak też było i tutaj. "Wszystkie pieniądze świata" to opowieść o marzeniach, o drodze do nich. Pokazano, że dla wielu ludzi ważne są pieniądze, czasami przesłaniały relacje rodzinne. Historia rodu Gettych pokazuje, że wcale szczęścia nie dają. Ich pokręcone losy pokazują to dosyć wyraźnie.
Na wspomnienie zasługuje fakt, że dziadek posiadający fortunę nie chciał zapłacić okupu (wnuk został porwany. Jak to się zakończy? Czy chłopak zostanie uwolniony?
Potwierdza się, że osoby, którym nie brakuje rzeczy materialnych brakuje uwagi, wsparcia, zwykłej rozmowy. 
Do kin wchodzi film "Wszystkie pieniądze świata". Wybierzecie się? Ja raczej nie (fundusze nie pozwalają), jednak z niecierpliwością będę oczekiwać gdy pojawi się w telewizji. Zwykle najpierw czytam książkę, dopiero potem ekranizacja. Trzymam się tej zasady, boję się, że gdybym najpierw zobaczyła film nie miałabym radości z lektury...

czwartek, 25 stycznia 2018

Tanioksiążkowa promocja

Wiem, że moich czytelników nie muszę namawiać na zakupy książek. Problem jest nie to, co kupić, ale... za co! (no i oczywiście gdzie potem położyć nowe nabytki gdy z miejscem już krucho.
To nic! Kiedy jak nie teraz robić zakupy? Od 24 do 29 stycznia 2018 ( g. 23: 59) roku w księgarni Tania Książka  obowiązywać będzie dość ciekawa promocja: będzie za 33 zł za 3 książki. Wybór jest dość duży, bo zostały obniżone ceny 250 tytułów!
Ich listę, oraz więcej informacji o promocji znajdziecie TU

P.s. Knigoholiczka nie odpowiada za uszczuplone zasoby pieniężne!


środa, 24 stycznia 2018

"Weneckie lato"- Nicky Pellagrono

Autor: Nicky Pellagrino
Tytuł: Weneckie lato
Liczba stron: 424
Data wydania: 16 czerwca 20166 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Pierwsze moje spotkanie z powieściami Nicky Pellagrono miało miejsce kilka lat temu. Do dziś pamiętam ten piękny klimat Włoch, zapach jedzenia niemal drażniący nozdrza. I to, że mówiąc prostym językiem, po prostu mi się podobała. Jak było w tym przypadku?
Spieszę z zapewnieniami- podobnie. I tym razem czytelnik ma wrażenie, że sam pojechał odwiedzić ten piękny kraj.
Główną bohaterką jest Addolorato, kobieta, która wydaje się mieć wszystko. Wiedzie szczęśliwe życie z mężem, po ojcu przejęła restaurację (i kocha prace w niej!). Niestety pewnego dnia jej szczęśliwy świat zaczyna się chwiać, a to za sprawą krytyka kulinarnego, który negatywnie ocenia wyżej wspomniane miejsce. Staje się to bodźcem dla Addoloraty by zorganizować sobie krótkie wakacje.
Jak można się spodziewać- wyjazd wprowadzi duże zmiany w jej życiu. Jakie, rzecz jasna nie powiem, ale zapewniam, powieść zaskakuje. Jak już wspomniałam- ma swój niesamowity klimat, a czasem niemal czuć smak i zapach wspominanych niesamowitych potraw. Pokazuje też, że często tylko nam się wydaje, że mamy poukładane życie, że wiemy co nas czeka.

"W służbie miłości"- Weronika Wierzchowska

Autor: Weronika Wierzchowska
Tytuł: W służbie miłości
Liczba stron: 424
Data wydania: 14 lipca 2016
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Wiele osób sięga po powieści historyczne pisane przez zagranicznych autorów nie zdając sobie sprawy, że i na naszym rynku wydawniczym można znaleźć perełki.
Nie pierwszy raz spotykam się z książką napisaną przez Weronikę Wierzchowską i przyznam, że mam trudny orzech do zgryzienia. Z jednej strony- warsztatowi pisarskiemu autorki nie można nic zarzucić, z drugiej zaś- moje odczucia nie do końca pozytywne. Po raz kolejny nie mogę się "zatopić" w lekturze.
Maja Au jest silną kobietą. Nie boi się wyzwań. Pomaga młodym kobietom rozwiązywać problemy w miłości. Podejmuje się też innych zleceń jak na przykład niedopuszczenie do małżeństwa księcia Józefa Poniatowskiego z Marią Augustą.
Książka dla miłośników nagłych zwrotów akcji. Tam naprawdę ciągle się coś dzieje! Czy Maja nie zapomni o sobie i na przykład spotka miłość? 
Autorka, Weronika Wierzchowska, trzeba przyznać, pisze powieści dość różnorodne tematycznie. Pisze zarówno dotyczące ubiegłych stuleci jak i czasów teraźniejszych. A Wam, które bardziej przypadły do gustu?

piątek, 19 stycznia 2018

"Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie"- Janusz Leon Wiśniewski

Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Tytuł: Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie
Liczba stron: 576
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po raz tysiąc pięćset sto dziewięćset taka sama sytuacja (i nie widać jej końca..). Książka przeczytana dawno, dawno temu, a ja dopiero dziś pojawiam się z jej recenzją (choroba, prc, ogólna niemoc, wypalenie, znacie to?).
Swoją przygodę z Januszem Leonem Wiśniewskim rozpoczęłam dawno, dawno temu, wiele lat już minęło od czasu kiedy przeczytałam "Samotność w sieci" (swoją drogą- dziś uznawaną za powieść grafomańską). I o ile "Samotność.." podobała mi się, to coś mi świta w głowie, że później czytałam jeszcze inną książkę tego autora i za ciekawie nie było.
Jaka więc jest moja opinia o "Wszystkich moich kobietach"?
Przypomniałam sobie, że dlaczego nie lubię takich książek. Wprawdzie tu dialogów jest dość dużo, ale ja nie mogę się jakoś przekonać do pozycji, w których narratorem jest główny bohater. Nie trafiają do mnie też takie, w których miłość jest głównym tematem, rozprawia się o niej non stop.
To dla mnie po prostu za dużo.
Ale "Wszystkie moje kobiety" nie jest tak do końca złe. Świadczy o tym fakt, że po prostu ją przeczytałam. Gdyby coś było bardzo nie tak- na pewno bym się nie męczyła i odłożyłabym ją po zapoznaniu się z kilkoma- kilkudziesięcioma stronami
Historia mężczyzny jest dosyć ciekawa. Trafił on do szpitala, był blisko śmierci. Przy jego łóżku czuwają kobiety, nie te, które kochał, ale te, których nie chciał.
Najbardziej wyrazista okazała się postać Laurencji.
W powieści zostały opisane też prawdziwe wydarzenia. Do Was należy decyzja czy zdecydujecie się wniknąć w świat opisany przez Janusza Leona Wiśniewskiego. Swoją drogą- fizyk, doktor informatyki, piszący pracę habilitacyjną z chemii... Dość ciekawe połączenie zainteresowań.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Ciasta i desery siostry Salomei", "Boże Narodzenie z siostrą Anastazją i siostrą Salomeą"

Autor: Salomea Łowicka FDC
Tytuł: Boże Narodzenie z s. Anastazją i s. Salomeą
Liczba stron: 240
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
Źródło: egzemplarz recenzencki




















Autor: Salomea Łowicka FDC
Tytuł:  Ciasta i desery siostry Salomei
Liczba stron: 232
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
Źródło: egzemplarz recenzencki




Fajnie jest gdy tematyka książki zgadza się  z okresem czasowym, który jest w niej opisany. Jednak czytanie czytaniem, a zawirowania życiowe pokazały, że są dla mnie inne plany. Nie zwykłam się jednak tym przejmować bo kto powiedział, że niektórych potraw, które można znaleźć na wigilijnych stołach nie można przygotować w ciągu roku? Tak, wprawdzie może nie będą miały swojego "smaku", ale nadal będzie "nasze", będzie potrawą, którą lubimy.

"Boże Narodzenie z siostrą Anastazją i siostrą Salomeą" to książka, która na pewno przyda się w każdym domu. Przepięknie wydana, cudowne ilustracje sprawiają, że do ust napływa ślinka i chcemy świąt już, teraz, natychmiast. Tak się oczywiście nie da, ale dzięki temu, że do kolnych świąt pozostało jeszcze bardzo dużo czasu (naprawdę trafiłam z tą recenzją!), to nadejdzie taki czas, że porady zawarte w książce okażą się bardzo ważne oraz trafione w dziesiątkę.
Musicie wiedzieć, że "Boże Narodzenie..." to nie tylko książka kucharska. To też garść praktycznych rad, które należy przeczytać przed zabraniem się do przygotowywania wieczerzy wigilijnej, kilka słów o zwyczajach oraz część właściwa czyli przepisy sióstr. Dzisiejszy świat z jednej strony kocha tradycję, na naszych stołach królują potrawy tworzone przez nasze babcie lub mamy (lub z ich przepisów), z drugiej zaś- coraz częściej pojawiają się też potrawy w stylu nowoczesnym. Książka sióstr łączy oba rodzaje kuchni. Znajdziemy w niej przepisy na zakwas buraczany, bulion, karpia w panierce, zupę grzybowo rybną z łazankami, kapustę wigilijną z grzybami, ale też na przykład pstrąga pieczonego z masłem czosnkowym, kaczka na winie duszona w pomidorach, gęś faszerowana szarą renetą.
To prawda, na wigilijną kolację siostry podają przepisy głównie znane, z niewielką być może modyfikacją. W książce możemy również znaleźć pomysły na to co można przygotować na obiad w pierwszy lub drugi dzień świąt (lub zwykły dzień, zwykłą niedzielę czy na wizytę gości lub jakąś uroczystość, na której chcemy się dobrze zaprezentować i pokazać nasze umiejętności kucharskie.

"Ciasta i desery siostry Salomei" to książka, która "chodziła" za mną dłuższy czas. Zwłaszcza, że na Targach Książki miałam okazję dwa razy spotkać autorki recenzowanych przeze mnie książek i popróbować zrobionych przez nie ciastek. Niebo w gębie! Cieszę się, że przepis znalazłam w wyżej wspomnianej książce, jest więc szansa, że go wypróbuję. W tej pozycji znajdziemy receptury na różnego rodzaju ciasta, ciasteczka, babki, serniki, torty. Nic tylko wędrować do kuchni i bawić się w cukiernika.
Tak, zdecydowanie- najpierw zabawa w cukiernika, a później w krawca- po specjałach z przepisów siostry Salomei na pewno przybędzie centymetrów w biodrach i pasie. Życie jest niesprawiedliwe, a kalorie to wstrętne żyjątka pomniejszające ubrania. O ile świat byłby szczęśliwszy gdyby móc jeść pyszności bez konsekwencji.
Wracając jednak do tematu- obie książki bardzo, bardzo polecam. Na pewno wykorzystam niektóre przepisy, zwłaszcza z książki o ciastach i ciasteczkach.
Ostrzeżenie! Nie czytaj na diecie i na głodnego! Żeby nie było, że nie ostrzegałam (choć i to, że jesteśmy najedzeni nie gwarantuje, że na widok niektórych propozycji siostry Salomei nie poczujemy ślinotoku).