czwartek, 15 marca 2018

"Wyspy szczęśliwe"- Wioletta Sawicka

Autor: Wioletta Sawicka
Tytuł: Wyspy szczęśliwe
Liczba stron: 560
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Wioletta Sawicka jest autorką książek, które ogromnie sobie cenię. Nie ma możliiwości bym obok którejś przeszła obojętnie. Nie! Dlatego z ciekawością sięgnęłam po dziś recenzowane "Wyspy szczęśliwe".
Jeśli spodziewacie się samych pozytywów- nie znajdziecie ich tu. Dlaczego? Otóż na początku nie mogłam się w niej odnaleźć, nie do końca interesowała mnie historia z wcześniejszych lat, z czasów wojny (dopiero później okazało się, że jest ciekawie...). Nie podobała mi się też mnogość bohaterów. Jak to często bywa- do czasu. Pod sam koniec wiele się wyjaśnia, coraz lepiej poznajemy osoby, o których mowa w książce.
Najbardziej zainteresował mnie wątek, który dotyczył Joanny. Młoda kobieta wraca z córką z wakacji nie spodziewając się tego, co ją czeka. Gdy tylko przekroczy próg domu okaże się, że tak naprawdę nie znała swojego męża. Otóż gdy znajdzie się w swoich "wyspach szczęśliwych" okaże się, że dom nie należy już do niej, a na koncie nie ma żadnych pieniędzy. Dlaczego tak się stało? Co się wydarzyło pod jej nieobecność? Zajrzyjcie do książki by się dowiedzieć. Zaręczam, że się nie zawiedziecie.
W powieści poruszono wiele wątków. Działy się one na różnych płaszczyznach czasowych. Jest więc co nieco o wojnie, która wywarła duży wpływ na niektóre osoby. Najwięcej miejsca poświęcono wydarzeniom współczesnym, choć nie tylko związanym z Asią.
Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie ma sytuacji beznadziejnych, choć takimi w danym momencie się wydają. Zawsze jest jakieś wyjście, mogą zajść zmiany, których się nie spodziewamy. Wiem, że łatwo tak mówić, lecz ja w życiu kieruję się zasadą, że po każdej burzy, choćby nie wiem jak mocnej- wyjdzie słońce, każde trzęsienie ziemi minie.
Joanna pokazała swoją siłę i hart ducha. Była bliska upadku, biedna, na utrzymaniu miała córkę. Czy zdradziła swoje ideały? Zrobiła coś, czego będzie żałowała? Oczywiście nie zdradzę, nie ma takiej możliwości. Musicie się sami tego dowiedzieć, przeczytać "Wyspy szczęśliwe".
Warto to zrobić, polecam. A niedługo... premiera kolejnej książki Wioletty Sawickiej!

środa, 14 marca 2018

"Splątane korzenie"- Virginia Cleo Andrews

Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Splątane korzenie
Liczba stron: 416
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński
Źródło: egzemplarz recenzencki


Każdy, kto ceni sobie powieści pisane przez V. C. Andrews (lub pisarza zatrudnionego przez jej rodzinę) z niecierpliwością czeka na każdą nową powieść. Ja też czekałam.
Standardowo- ostatnio książki muszą u mnie nabrać "mocy", zanim o nich napiszę. Nie wiem skąd się to wzięło, ale liczę, że szybko się z tym pożegnam.
"Splątane korzenie" to trzeci tom sagi o Willow de Beers i jej rodzinie. Jako, że ostatnio skupiam się tylko na pisaniu recenzji, a przeglądanie nowości wydawniczych ograniczam do przejrzenia facebookowych fanpage'y wydawnictw to zaskoczeniem dla mnie było to, że tym razem to nie Willow jest główną bohaterką. Drugie zaskoczenie- powstał czwarty tom, czeka mnie więc kolejne spotkanie z rodziną de Beers.
Powieści V.C Andrews przez jednych są chwalone, przez innych oceniane jako słabe. Ja jestem z tych pierwszych.
Bardzo polubiłam główne bohaterki, najpierw Willow, a później jej córkę, Hannah. Dziewczyna przechodzi teraz trudny czas- ma problemy z przynależnością do rodziny, szuka swojego miejsca na ziemi, kogoś, kto będzie ją kochał, a przynajmniej rozumiał.
Ma dobry kontakt z wujkiem, który tak jak ona, swoje przeżył. Razem wyruszają w podróż.
Co się wydarzy? Czy wszystko się ułoży?
Bardzo ciekawa książka. Dużo miejsca poświęca się, jak już wspominałam, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest też ten oryginalny klimat powieści Andrews, który na razie jeszcze mi się nie znudził.
Czy masz odwagę, chęć, po raz kolejny wrócić do świata książek tej popularnej autorki?



"Większość bezwględna"- Remigiusz Mróz

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Większość bezwględna
Liczba stron: 496
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Znowu Mróz... Ciągle i ciągle pojawiają się na moim blogu recenzje jego książek. Cóż, po prostu bardzo lubię jego twórczość.
Mimo, że od książek związanych z polityką stronię bo ta dziedzina nie do końca mnie interesuje, to jednak zdecydowałam się zapoznać z jedną z nowszych serii napisanych przez autora (a jak wiecie- jest ich dużo). Jakie wrażenia?
Cóż.. Nie powiem, było bardzo ciekawie, a starałam się jak najmniej uwagi poświęcać wyżej wspomnianej dziedzinie czyli polityce, a bardziej skupiać się na postaciach bohaterów i ich perypetiach życiowych i zawodowych.
Jeśli uważacie, że zakończenie poprzedniego tomu jest "mocne" i działa na wyobraźnię to tym razem... Tym razem czeka na Was prawdziwa petarda.
Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się akcja, po tym co się wydarzyło. Jedno jest pewne- Remigiusz Mróz na pewno zaskoczy czytelników.

wtorek, 13 marca 2018

"Cuda i cudeńka"- Agnieszka Olejnik

Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Cuda i cudeńka
Liczba stron:  360
Data wydania: 2017
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Z twórczością Agnieszki Olejnik miałam okazję spotkać się już wcześniej. Bywało różnie, ciekawie, interesująco a nawet... niezbyt miło (książka przez większość czasu nudziła mnie, dopiero końcówka zrekompensowała mi wszystko). Tak, tym razem było inaczej, zupełnie inaczej...
Czytając "Cuda i cudeńka" moje serce biło szybko, bardzo szybko. Nie mogłam się od tej książki oderwać! Miałam zastój czytelniczy, a ta książka sprawiła, że chciałam zarwać noc nie zważając na konsekwencje...
"Cuda i cudeńka" kupiły mnie totalnie. Cieszę się, że już niedługo będę mogła cieszyć się drugą częścią, która w księgarniach pojawiła się raptem dwa tygodnie temu bo czekanie okazało by się katorgą.
Lena jest młodą dziewczyną, która po utracie pracy zdecydowała się przeprowadzić do babcią i zająć się staruszką, która dość poważnie zachorowała. Jej decyzja jest o tyle dziwna ponieważ Lena z babcią kontaktu nie miała, nie zna jej. Dodatkowo od początku wiadomo, że istnieje jakaś tajemnica, która kładzie cień na kontakty rodzinne: ojca i jego matki.
Nasza bohaterka to osoba, jak to się mówi, do rany przyłóż. Potrafi sobie zjednać wszystkich, a jej pojawienie się w urokliwej kamienicy zmienia ludzi. Osoby, które wcześniej spotykały się tylko na klatce schodowej nagle zaczynają ze sobą rozmawiać, Lena ma też swój udział w kontaktach rodzinnych, ale ciiii... nic nie mówię, za to zachęcam do sięgnięcia po "Cuda i cudeńka".
Jak już wspominałam to książka naprawdę niesamowita. Jest co nieco o ludzkiej dobroci, o samotności i o sekretach rodzinnych.
Bardzo podoba mi się okładka, jednak mam wrażenie, że jest odrobinę z przypadku: wpływ na nią miał termin premiery. Bo o świętach jest niewiele, więcej miejsca poświęcono, jak już wspominałam więcej miejsca poświęca się sekretom rodzinnym.
Polecam, polecam, polecam!

"Aleja Siódmego Anioła"- Renata Kosin

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Aleja Siódmego Anioła
Liczba stron: 384
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki



Ostatnio u mnie czas zaskoczeń. Powieść Nataszy Sochy nie do końca trafiła w mój gust, a jedna z najnowszych powieści Renaty Kosin (z której twórczością mam jakiś nieokreślony problem) przeciwnie- bardzo mocno zainteresowała.
Mimo, książki pani Renaty czytuję, lubię to niestety- ilość szczegółów związanych z historią odrobinę mnie przytłacza. Być może "Aleja Siódmego Anioła" zachwyciła mnie bo nie było wyżej wspomnianych szczegółów?
W 2017 roku w listopadzie i grudniu był prawdziwy wysyp świątecznych powieści. Mnóstwo autorek postanowiło umilić swoim czytelnikom chłodne jesienno- zimowe wieczory. W moim przypadku niemożliwym okazało się przeczytanie wszystkich w tym czasie (niektóre egzemplarze dotarły po świętach).
Nie wiedzieć czemu, Julię, główną bohaterkę bardzo polubiłam. Od początku mówiono nam, że ta młoda dziewczyna skrywa w sobie jakąś bolesną tajemnicę. Czy wyjdzie ona na jaw, a w życiu Julii zaświeci wreszcie słońce?
My to wiemy, ale główna bohaterka niepotrzebnie odsuwa się od rodziny. Wpływ na to miało wydarzenie z przeszłości, coś o co oskarża się Julia mówiąc, że mogła wszystkiemu zapobiec. Wiem, że życie bywa przewrotne i planuje dla nas różne rzeczy, często najpierw mocno nas doświadczając.
A ten sławny klimat świąteczny... Cóż, jeśli mam o tym mówić, to nie jest książka o tradycyjnym oczekiwaniu na święta. Nie ma rodziny, z którą Julia może dzielić przygotowania, jest tylko praca jako dekoratorki wystaw. W momencie gdy ją poznajemy podejmuje wyzwanie: zaaranżować wystawę by uratować sklep z meblami przy Alei Siódmego Anioła.
Jak już pisałam- po książkę warto sięgnąć. Pokazuje, że nie ma sytuacji beznadziejnych, że choć w danym momencie trudno wierzyć to życie to pasmo niespodzianek, tych złych, ale i tych dobrych też.


"Dwanaście niedokończonych snów"- Natasza Socha

Autor: Natasza Socha
Tytuł: Dwanaście niedokończonych snów
Liczba stron:  304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Czytając opis z tyłu czytelnik nie dowie się tego, jak pisana jest książka. Opis to tylko krótkie streszczenie mające na celu zachęcenie do przeczytania.
Jako, że książki Nataszy Sochy czytać bardzo lubię, tak jak i inne książki dla kobiet, nie mogłam podarować sobie tej. Nie było takiej szansy. Niestety tym razem nie byłam zadowolona, choć w ostatecznym rozrachunku o "Dwunastu niedokończonych snach" nie myślę źle. Zastanawiacie się skąd taka opinia? Już mówię.
Otóż... ja po prostu nie lubię książek pisanych w ten sposób. W powieści są dialogi, jednak nie ilość , która by mnie satysfakcjonowała. Cóż, zdarza się... Wątek snów wcale mnie nie zainteresował, do końca dotarłam tylko ze względu na postać głównej bohaterki.
Momo to młoda dziewczyna, artystka. Bardzo lubi tworzyć biżuterię, pracuje w galerii z różnymi przedmiotami. W życiu przeszła wiele, a, jak się dowiadujemy- odejście ojca miało ogromy wpływa na jej postępowanie, nawet gdy był już dorosła. Czy uda się jej poradzić z bałaganem w głowie.
Zapytacie- skąd te dwanaście snów... Otóż Momo śni, lecz jej sny się nie nie kończą, zostają przerwane. Znów wpływ na to ma to, co przeżywa- jej życie osobiste.
Bardzo mi się podoba okładka. Pewne też jest, że na tej książce nie poprzestanę- nadal będę czytać to co wyjdzie spod pióra Nataszy Sochy.



poniedziałek, 12 marca 2018

"Byłam kochanką arabskich szejków"- Laila Shukri

Autor: Laila Shukri
Tytuł: Byłam kochanką arabskich szejków
Liczba stron: 384
Data wydania: 26 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Byłam kochanką arabskich szejków" to kolejna część cyklu stworzonego przez Lailę Shukri. Cykl ten można podzielić na dwie części: opisującą losy autorki, jej rodziny i przyjaciół i drugą, czyli książkę, którą pisze Laila. To jest troszkę zawiłe: można pogubić się co jest fikcją, a co prawdą.
Książka dziś przeze mnie recenzowana to część cyklu historii prawdziwych, których bohaterką jest sama autorka. Z poprzednich książek dowiedzieliśmy się co nieco o jej małżeństwie, o tym co przeżywała.
Nie muszę chyba mówić, że powieści tej autorki mają coś w sobie, coś takiego, co przyciąga. W innym przypadku poprzestałabym na jednej czy dwóch częściach serii.
Tymczasem nie dość, że nadal zapoznaję się z jej twórczością to "Byłam kochanką arabskich szejków" jest chyba najbardziej przejmującą opowieścią Laili Shukri (jak do tej pory). To znaczy inne też mnie "ściskały" za serce", ale ta, o której dziś mówię- szczególnie. Myślę, że tym razem wpływ na mój odbiór, moje samopoczucie miała tematyka książki. Autorka poruszyła temat sprzedaży kobiet do zagranicznych domów publicznych. Kobiet i małych dziewczynek, co chyba najbardziej przeraża. Zwraca się też uwagę na wykorzystywanie uczuć, naiwności zakochanych dziewcząt by osiągnąć korzyści materialne.
Moja recenzja jest pozytywna, jak najbardziej polecam przeczytać tę książkę, jednak warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, która zdecydowanie nie jest pozytywna. Otóż czułam ogromny niedosyt, żałowałam, że tak szybko się skończyło, że nie rozwinięto niektórych wątków


piątek, 9 marca 2018

Brak książek w organizmie? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym!

Brak książek w organizmie? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym! 

Do Pogotowia Czytelniczego trafia pacjent w ciężkim stanie. To kablówkowiec, który żywił się wyłącznie telewizją i nie dostarczył swojemu organizmowi odpowiedniej dawki książek. Na szczęście z pomocą przybyło Pogotowie Czytelnicze!

30 000 książek tańszych nawet o 40%!

KsiążkoTerapia trwa od 9 do 13 marca 2018 roku


Doktor Szperakowski zalecił kurację szokową. 40 stopni gorączki chce zwalczyć gorączką cenową! Przepisał pacjentowi 30 000 książek tańszych nawet o 40% i nakazał przyjmowanie lekarstw do 13 marca. Czujesz, że łamie Cię w biblioteczce, a na myśl o braku książek robi Ci się gorąco? Skorzystaj z KsiążkoTerapii w Pogotowiu Czytelniczym!"




Oczywiście- jest też konkurs!
Szczegóły: http://www.taniaksiazka.pl/zloz-zamowienie-i-odbierz-nagrode--a-521.html

Pogotowie czytelnicze

Tytuł: Nie czytasz książek? Lecz się!

Na widok pustej biblioteczki kłuje Cię w sercu? Po skończonej książce masz napady lęku? A może drgawki utrudniają Ci zaparzenie melisy na uspokojenie, kiedy nie masz nic nowego do przeczytania?

To oznaka, że cierpisz na niedobór książek! Na szczęście wiemy jak Cię wyleczyć! Już 9 marca Pogotowie Czytelnicze wkracza do akcji!


Ślubowaliśmy pomóc w potrzebie wszystkim Książkoholikom, którzy są spragnieni nowych tytułów i słowa dotrzymamy. Opracowaliśmy skuteczną metodą leczenia. Stosujemy inhalację z pary topniejących cen, okłady z gorących nowości oraz terapię szokową przy użyciu porażających promocji. Wszystkim osobom, które zamiast krwi mają tusz, umożliwiamy przyjmowanie książek dożylnie. Czopków nie stosujemy.

Chcesz dostarczyć swojemu organizmowi niezbędnych witamin i książkowych minerałów? Nie oszczędzaj na swoim czytelniczym zdrowiu i weź udział w naszej KsiążkoTerapii!

Kto: Pogotowie Czytelnicze na TaniaKsiazka.pl
Kiedy: Start już 9 marca 2018 roku



piątek, 2 marca 2018

"Marzena M."- Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska

Autor:  Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska
Tytuł: Marzena M.
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka opisywana jest jako pełna humoru pozycja. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Wydaje mi się, że humor pomylono tu z hartem ducha, siłą naszej bohaterki.
Marzena M. to tak zwana silna babka. Na jej barkach jest utrzymanie domu, to ona zarabia. Mąż artysta za to cały czas czeka na interesującą propozycję pracy. Tu mała dygresja- od razu pokazuje się czytelnikowi czego może się spodziewać i jaki stosunek powinien mieć do tego mężczyzny. I rzeczywiście, sprawdzają się moje (i pewnie nie tylko moje) przypuszczenia. Marzena znajduje dowód zdrady.
Wiele osób w takiej sytuacji załamałoby się. Marzena zaś układa plan dalszego życia i krok po kroku go realizuje.
Przyjemnie się czyta mimo, że to powieść jakich wiele na rynku wydawniczym. Jest pisana trochę jakby według schemat zdrada  ----> rozwód ----> nowe życie. I wiecie co? Dobrze, że tak zrobiono, pokazuje się, że rozwód to nie koniec życia i mimo smutku nastaną jeszcze dobre chwile.
Marzena pracuje w redakcji, a w wolnych od pracy czasie szuka miłości i zajmuje się obowiązkami domowymi oraz wychowaniem córki. Śmiem twierdzić, że to drugie bardzo dobrze jej wychodzi- ufa córce, ma z nią dobry kontakt i choć to nastolatka to Marzena może liczyć na jej wsparcie w tych trudnych chwilach.
To też książka o dobroci ludzkiej, o czymś, o czym pisałam wyżej- o wspieraniu w momencie gdy jest to potrzebne.
Polecam.