Autor: Ewa Bauer
Tytuł: Za nasze winy [t.1]
Liczba stron: 352
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki
To też nie jest pierwsza książka przeczytana w 2020 r. Potrzymam Was jeszcze trochę w niepewności, Tymczasem zapraszam do przeczytania mojej opinii o najnowszej książce Ewy Bauer.
Do autorki mam duży sentyment (właściwie to do jej książek ;-) ). Jej twórczość poznałam już w roku 2013 roku, przy okazji krótkiej współpracy z Wydawnictwem Radwan. "W nadziei na lepsze jutro trafiło do mojego gustu, dzięki czemu zapamiętałam autorkę, jednak później miałam bardzo długą przerwę z twórczością Ewy Bauer.
Po takim czasie obawiałam się zmierzyć z tą książką, tym bardziej, że należy do gatunku powieści historycznych. Akcja dzieje się w XVIII i XIX w, nie ma jednego bohatera. Opowieść zaczyna się od wspomnienia o Josephie Neubinerze. Na początku znajdziemy drzewo genealogiczne, to bardzo dobre rozwiązanie ponieważ w każdej chwili możemy przypomnieć sobie koligacje rodzinne: kto był czyim mężem/ dzieckiem. Przy takiej ilości to bardzo pomaga.
Powieść ogromnie wzrusza, towarzyszymy rodzinie Neubiner nie tyko w chwilach radosnych, ale też smutnych. Można stwierdzić, że tych drugich jest niestety więcej. Czy pewien przedmiot przyciąga złe wydarzenia do nich?
Mogło by się wydawać, że książka Ewy Bauer to zwykła saga rodzinna, taka jakich wiele. NiE1 Po treści widać, że autorka poświęciła dużo czasu by idealnie odwzorować realia życia w tamtych czasach. Przyjemnie czytać o dobroci ludzkiej. Ciekawy był wątek podróży, tak zwanej tułaczki rodziny w poszukiwaniu miejsca do życia. W owych czasach wyjście było tylko jedno: blisko pracy.
Tę książkę bardzo polecam, mam nadzieję, że już niedługo w sprzedaży pojawią się kolejne tomy.
niedziela, 5 stycznia 2020
czwartek, 2 stycznia 2020
"Wigilijna przystań"- Sylwia Trojanowska
Autor: Sylwia Trojanowska
Tytuł: Wigilijna przystań
Liczba stron: 376
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Mogłabym napisać, że miałam wspaniały początek roku z powieścią Sylwii Trojanowskiej. Niestety nie zrobię tego ponieważ... nie była to moja pierwsza książka z 2020 roku. Po prostu- z nią postanowiłam spędzić święta, jednak plany troszkę się rozmyły, zmieniły i zaczynając lekturę drugiego dnia świąt trafiłam bardziej w czas okołoświąteczny, także została przeczytana w jeszcze w 2019 r. Trochę szkoda bo miałabym naprawdę piękny początek nowego roku. Jeśli chcecie wiedzieć jaki tytuł nosiła pierwsza przeczytana powieść w 2020 roku- zapraszam do śledzenia bloga.
Do "Wigilijnej przystani" miałam dwa podejścia. Po prostu- za pierwszym razem po kilku stronach zrobiłam małą przerwę i wracając do powieści wolałam powtórnie przeczytać te kilkanaście stron. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę polecać tę książkę każdemu.
W obecnym czasie powstaje wiele pozycji, w których jest kilku bohaterów i których przeżycia uzupełniają się, a oni sami mają ze sobą jakiś związek, znają się. Istnieją powiązania rodzinne, ale nie należy również zapominać, że naszych bohaterów łączy również miejsce zamieszkania- mieszkają w Niechorzu.
Tym razem jesteśmy świadkami tego, co przeżywa Klaudia, Maja, Malwina, Hilary i Marcin, Iwona. Każde z nich swoje przeżyło. W powieści przeczytamy o zwaśnionych rodzinach, o niespełnionej miłości w każdym wieku, o problemach związanych z alkoholizmem oraz tych rodzinnych. Przyznaję, na początku trudno połapać się kto, z kim, co i dlaczego, ale zapewniam, że da się to zrobić i oczywiście warto bo książka niesamowicie wciągająca. Dodatkowo pokazuje się nam, że zawsze warto mieć nadzieję na zmiany w życiu, lecz czasem warto wziąć sprawy w swoje ręce. Każdy z bohaterów przeżywał trudne chwile, każdy miał kłopoty, lecz czy uda im się poradzić z nimi i święta oraz nowy rok przywitać w dobrym humorze? Zapraszam do lektury- naprawdę warto.
Gdyby ktoś spytał mnie, który wątek najbardziej przypadł mi do gustu- nie miałabym pojęcia co mu odpowiedzieć. Każdy był interesujący, wciągając, ciekawy. Nie potrafiłabym wybrać jednego czy dwóch, ale to chyba dobrze, że tak fajnie się uzupełniają.
Okładka również wpasowuje się w świąteczny tryb. Delikatna, w kolorach zieleni i ciepłej szarości (o ile można tak powiedzieć), nieprzekombinowana spokojna- zachęca do sięgnięcia po tę pozycję.
Czy książka należy do działu "książki dla kobiet"? Kłóciłabym się. Mogą po nią sięgnąć również mężczyźni, to przecież ciekawa pozycja o dobroci ludzkiej, no i taka, która, jak już wspominałam i jak będę powtarzać do znudzenia- wciąga bez reszty. Mam nadzieję, że nie tylko kobiety!
Tytuł: Wigilijna przystań
Liczba stron: 376
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Mogłabym napisać, że miałam wspaniały początek roku z powieścią Sylwii Trojanowskiej. Niestety nie zrobię tego ponieważ... nie była to moja pierwsza książka z 2020 roku. Po prostu- z nią postanowiłam spędzić święta, jednak plany troszkę się rozmyły, zmieniły i zaczynając lekturę drugiego dnia świąt trafiłam bardziej w czas okołoświąteczny, także została przeczytana w jeszcze w 2019 r. Trochę szkoda bo miałabym naprawdę piękny początek nowego roku. Jeśli chcecie wiedzieć jaki tytuł nosiła pierwsza przeczytana powieść w 2020 roku- zapraszam do śledzenia bloga.
Do "Wigilijnej przystani" miałam dwa podejścia. Po prostu- za pierwszym razem po kilku stronach zrobiłam małą przerwę i wracając do powieści wolałam powtórnie przeczytać te kilkanaście stron. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę polecać tę książkę każdemu.
W obecnym czasie powstaje wiele pozycji, w których jest kilku bohaterów i których przeżycia uzupełniają się, a oni sami mają ze sobą jakiś związek, znają się. Istnieją powiązania rodzinne, ale nie należy również zapominać, że naszych bohaterów łączy również miejsce zamieszkania- mieszkają w Niechorzu.
Tym razem jesteśmy świadkami tego, co przeżywa Klaudia, Maja, Malwina, Hilary i Marcin, Iwona. Każde z nich swoje przeżyło. W powieści przeczytamy o zwaśnionych rodzinach, o niespełnionej miłości w każdym wieku, o problemach związanych z alkoholizmem oraz tych rodzinnych. Przyznaję, na początku trudno połapać się kto, z kim, co i dlaczego, ale zapewniam, że da się to zrobić i oczywiście warto bo książka niesamowicie wciągająca. Dodatkowo pokazuje się nam, że zawsze warto mieć nadzieję na zmiany w życiu, lecz czasem warto wziąć sprawy w swoje ręce. Każdy z bohaterów przeżywał trudne chwile, każdy miał kłopoty, lecz czy uda im się poradzić z nimi i święta oraz nowy rok przywitać w dobrym humorze? Zapraszam do lektury- naprawdę warto.
Gdyby ktoś spytał mnie, który wątek najbardziej przypadł mi do gustu- nie miałabym pojęcia co mu odpowiedzieć. Każdy był interesujący, wciągając, ciekawy. Nie potrafiłabym wybrać jednego czy dwóch, ale to chyba dobrze, że tak fajnie się uzupełniają.
Okładka również wpasowuje się w świąteczny tryb. Delikatna, w kolorach zieleni i ciepłej szarości (o ile można tak powiedzieć), nieprzekombinowana spokojna- zachęca do sięgnięcia po tę pozycję.
Czy książka należy do działu "książki dla kobiet"? Kłóciłabym się. Mogą po nią sięgnąć również mężczyźni, to przecież ciekawa pozycja o dobroci ludzkiej, no i taka, która, jak już wspominałam i jak będę powtarzać do znudzenia- wciąga bez reszty. Mam nadzieję, że nie tylko kobiety!
poniedziałek, 30 grudnia 2019
"Tysiąc obsesji"- Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak
Autor: Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak
Tytuł: Tysiąc obsesji
Liczba stron: 464
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: zakup
Jak pewnie wiecie, na moim blogu pojawiały się nieraz recenzje książek Gabrieli Gargaś. Opisałam również serię powieści (3 tomy) Marcela Woźniaka. Było więc wiadome, że wcześniej czy później sięgnę również po tę napisaną wspólnie przez wyżej wspomniane osoby. Jak widać- jak na mnie okazało się to wcześniej bo minęły dopiero dwa miesiące od premiery, co dla mnie jest dobrym czasem na sięgnięcie po coś z własnych zbiorów. Czy jednak książka jest dobrym wyborem, czy warto po nią sięgnąć?
Ze smutkiem muszę powiedzieć- nie. O ile po książki każdego z autorów sięgam z przyjemnością to ta napisana wspólnie nie trafiła do mojego gustu.
Przyznam, że akcję promocyjną powieść miała wspaniałą. Było o niej głośno i to między innymi dlatego podjęłam decyzję o jej zakupie. Wzrok przyciąga też okładka.
Po powieści spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po szacie graficznej i po trosze po opisie- książki, w której jest dużo seksu (seks był, ale ani nie był głównym tematem, ani nie było go jakoś dużo). To zwykła powieść, powiedziałabym, że obyczajówka połączona z romansem i kryminałem. Do przeczytania, lecz niestety- są ciekawsze pozycje.
Bohaterem "Tysiąca obsesji" jest były piłkarz, teraz biznesmen- Robert. Anika to asystentka prezesa w pewnej renomowanej firmie. Roberta poznaje nie w miejscu pracy, choć ten niejednokrotnie odwiedza jej szefa, ale w hotelu. Czy para będzie razem? Czy pokona wszelkie trudności oraz zawirowania rodzinne? Czy Anika porzuci narzeczonego, a Robert żonę? Pytań jest wiele.
W książce znajdziemy nie tylko wątki związane z miłością, ale też kryminalne i te związane z tajemnicami i biznesem.
Tytuł: Tysiąc obsesji
Liczba stron: 464
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: zakup
Jak pewnie wiecie, na moim blogu pojawiały się nieraz recenzje książek Gabrieli Gargaś. Opisałam również serię powieści (3 tomy) Marcela Woźniaka. Było więc wiadome, że wcześniej czy później sięgnę również po tę napisaną wspólnie przez wyżej wspomniane osoby. Jak widać- jak na mnie okazało się to wcześniej bo minęły dopiero dwa miesiące od premiery, co dla mnie jest dobrym czasem na sięgnięcie po coś z własnych zbiorów. Czy jednak książka jest dobrym wyborem, czy warto po nią sięgnąć?
Ze smutkiem muszę powiedzieć- nie. O ile po książki każdego z autorów sięgam z przyjemnością to ta napisana wspólnie nie trafiła do mojego gustu.
Przyznam, że akcję promocyjną powieść miała wspaniałą. Było o niej głośno i to między innymi dlatego podjęłam decyzję o jej zakupie. Wzrok przyciąga też okładka.
Po powieści spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po szacie graficznej i po trosze po opisie- książki, w której jest dużo seksu (seks był, ale ani nie był głównym tematem, ani nie było go jakoś dużo). To zwykła powieść, powiedziałabym, że obyczajówka połączona z romansem i kryminałem. Do przeczytania, lecz niestety- są ciekawsze pozycje.
Bohaterem "Tysiąca obsesji" jest były piłkarz, teraz biznesmen- Robert. Anika to asystentka prezesa w pewnej renomowanej firmie. Roberta poznaje nie w miejscu pracy, choć ten niejednokrotnie odwiedza jej szefa, ale w hotelu. Czy para będzie razem? Czy pokona wszelkie trudności oraz zawirowania rodzinne? Czy Anika porzuci narzeczonego, a Robert żonę? Pytań jest wiele.
W książce znajdziemy nie tylko wątki związane z miłością, ale też kryminalne i te związane z tajemnicami i biznesem.
środa, 25 grudnia 2019
"Bądź moim światłem"- Agata Przybyłek
Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Bądź moim światłem
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od początku wiedziałam, że tę książkę na pewno chcę przeczytać. Po pierwsze- należy do tegorocznych nowości, po drugie- ma, jak to się teraz mówi- ładny świąteczny design. Lecz czy naprawdę jest taka?
Muszę przyznać, że po piórze Agaty Przybyłek spodziewałam się czegoś innego, niestety. Tu nie chodzi o to, że powieść jest zła, tylko w święta człowiek ma ochotę uciec od problemów, wszystko powinno się dobrze kończyć. Tu tego nie ma.
Książka porusza trudny temat samotności w małżeństwie. Nasza bohaterka-Magda dla męża zrobi wszystko, wspiera go w trudnych chwilach choroby. Wiele osób cieszyło by się, że wypadek motorowy odebrał mu "tylko" zdrowie, a żona wspiera jak tylko może. Jednak Paweł nie potrafi tego zrozumieć, jest przytłoczony tym, że nie jest zdany tylko na siebie, że stał się od kogoś zależny.
W powieści poruszono ogromnie ważny temat. Dowiadujemy się, jak bardzo potrzebna jest dobrze przeprowadzona terapia oraz wsparcie. Myślę, że ta pozycja pomoże pomoże osobom zmagającym się z problemem braku akceptacji rzeczywistości, choroby oraz przenoszeniem swoich blączek na drugą osobę.
Nie jestem tu od oceniania czy dane zachowanie czy postępowanie było poprawne czy naganne. Jednak przyznam, że miałam problem z jedną osobą- z Magdą. Mogę się domyślać, że znalazła się w trudnym położeniu, jednak czy ma jakiekolwiek prawo postępować w ten sposób? Czy nie powinna najpierw uporządkować swojego życia. Z drugiej strony- sami nie wiemy jak my byśmy postąpili. Łatwo oceniać...
Na początku wspomniałam, że bądź moim światłem uważana jest za powieść świąteczną. Czy jednak tak jest? Czy sama okładka i elementy świąteczne mogą sprawić, że dana pozycją można uważać za związane ze świętami. W moim przypadku w ten magiczny czas chcę czytać o tym co się dobrze kończy.
Tytuł: Bądź moim światłem
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od początku wiedziałam, że tę książkę na pewno chcę przeczytać. Po pierwsze- należy do tegorocznych nowości, po drugie- ma, jak to się teraz mówi- ładny świąteczny design. Lecz czy naprawdę jest taka?
Muszę przyznać, że po piórze Agaty Przybyłek spodziewałam się czegoś innego, niestety. Tu nie chodzi o to, że powieść jest zła, tylko w święta człowiek ma ochotę uciec od problemów, wszystko powinno się dobrze kończyć. Tu tego nie ma.
Książka porusza trudny temat samotności w małżeństwie. Nasza bohaterka-Magda dla męża zrobi wszystko, wspiera go w trudnych chwilach choroby. Wiele osób cieszyło by się, że wypadek motorowy odebrał mu "tylko" zdrowie, a żona wspiera jak tylko może. Jednak Paweł nie potrafi tego zrozumieć, jest przytłoczony tym, że nie jest zdany tylko na siebie, że stał się od kogoś zależny.
W powieści poruszono ogromnie ważny temat. Dowiadujemy się, jak bardzo potrzebna jest dobrze przeprowadzona terapia oraz wsparcie. Myślę, że ta pozycja pomoże pomoże osobom zmagającym się z problemem braku akceptacji rzeczywistości, choroby oraz przenoszeniem swoich blączek na drugą osobę.
Nie jestem tu od oceniania czy dane zachowanie czy postępowanie było poprawne czy naganne. Jednak przyznam, że miałam problem z jedną osobą- z Magdą. Mogę się domyślać, że znalazła się w trudnym położeniu, jednak czy ma jakiekolwiek prawo postępować w ten sposób? Czy nie powinna najpierw uporządkować swojego życia. Z drugiej strony- sami nie wiemy jak my byśmy postąpili. Łatwo oceniać...
Na początku wspomniałam, że bądź moim światłem uważana jest za powieść świąteczną. Czy jednak tak jest? Czy sama okładka i elementy świąteczne mogą sprawić, że dana pozycją można uważać za związane ze świętami. W moim przypadku w ten magiczny czas chcę czytać o tym co się dobrze kończy.
poniedziałek, 16 grudnia 2019
"P.s. Kocham Cię na zawsze"- Cecilia Ahern [t.2]
Autor: Cecilia Ahern
Tytuł: P.s. Kocham Cię na zawsze [t.2]
Liczba stron: 448
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przed lekturą "P.s. Kocham Cię na zawsze" zastanawiałam się czy nie sięgnąć po pierwszy tom opowieści o życiu Holly. Przyznam, że czytałam ją tak dawno, bo na początku mojej czytelniczej drogi, że niewiele już pamiętam. Z uwagi na napięty terminarz- stwierdziłam, że będę musiała sobie poradzić bez tego. Był jeszcze jeden powód, który sprawił, że nie sięgnęłam po pierwszą część i co tu dużo mówić- okropnie obawiałam się tej, o której dziś mowa. Otóż- pamiętam, że czytałam ją z trudem, męczyłam się przy niej. Zadawałam sobie pytanie- czy i teraz tak będzie? Jeśli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie- zapraszam do przeczytania recenzji.
Przy "P.s. Kocham Cię na zawsze" pierwsze co się rzuca w oczy to urocza, nieprzekombinowana okładka. Oczywiście- nie jest to jedyna przyjemna rzecz. Z zadowoleniem stwierdzam fakt, że czytanie powieści było przyjemnym spędzeniem czasu. Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę kontynuację.
Akcja książki dzieje się kilka lat po wydarzeniach opisanych w pierwszej części. Nie podlega dyskusji, że śmierć bliskiego wywiera ogromny wpływ na życie bliskich. Po tym czasie Holly udało się trochę poukładać życie (między innymi dzięki pewnym listom...), związała się nawet z mężczyzną. Nie spodziewa się jednak jak bardzo zmieni się jej życie w momencie gdy za nową siostry zgodzi się wziąć udział w filmiku- wywiadzie i opowiedzieć o swoich przeżyciach, o emocjach.
Film, o którym wspomniałam wyżej stał się przyczyną jej rozterek oraz podejmowania trudnych decyzji. To po spotkaniu i po jego opublikowaniu do naszej bohaterki zgłosiło się kilka osób z prośbą by dała im kilka rad i pomogła napisać listy dla bliskich (które mają być otwarte po ich śmierci). Każda z osób proszących ją o pomoc cierpiała na nieuleczalną chorobę. Czy Holly zdecyduje się na to wiedząc, że będzie równało się to rozdrapywaniu dopiero co zabliźnionych ran?
Książka jest przyjemna w odbiorze, łatwa w lekturze, jednak mimo tej łatwości w moim przypadku niemożliwym było czytanie jej jednym tchem (choć tego chciałam, to musiałam w głowie poukładać sobie wszystko, a emocje musiały opaść). Osoby, które mają oczy w mokrym miejscu- na pewno będą płakać, powinny więc się na to przygotować.
Powieść pokazuje, że czasem niepozorna rzecz, mała chęć pomocy może być punktem zapalnym do stworzenia czegoś pięknego.
Tytuł: P.s. Kocham Cię na zawsze [t.2]
Liczba stron: 448
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przed lekturą "P.s. Kocham Cię na zawsze" zastanawiałam się czy nie sięgnąć po pierwszy tom opowieści o życiu Holly. Przyznam, że czytałam ją tak dawno, bo na początku mojej czytelniczej drogi, że niewiele już pamiętam. Z uwagi na napięty terminarz- stwierdziłam, że będę musiała sobie poradzić bez tego. Był jeszcze jeden powód, który sprawił, że nie sięgnęłam po pierwszą część i co tu dużo mówić- okropnie obawiałam się tej, o której dziś mowa. Otóż- pamiętam, że czytałam ją z trudem, męczyłam się przy niej. Zadawałam sobie pytanie- czy i teraz tak będzie? Jeśli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie- zapraszam do przeczytania recenzji.
Przy "P.s. Kocham Cię na zawsze" pierwsze co się rzuca w oczy to urocza, nieprzekombinowana okładka. Oczywiście- nie jest to jedyna przyjemna rzecz. Z zadowoleniem stwierdzam fakt, że czytanie powieści było przyjemnym spędzeniem czasu. Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę kontynuację.
Akcja książki dzieje się kilka lat po wydarzeniach opisanych w pierwszej części. Nie podlega dyskusji, że śmierć bliskiego wywiera ogromny wpływ na życie bliskich. Po tym czasie Holly udało się trochę poukładać życie (między innymi dzięki pewnym listom...), związała się nawet z mężczyzną. Nie spodziewa się jednak jak bardzo zmieni się jej życie w momencie gdy za nową siostry zgodzi się wziąć udział w filmiku- wywiadzie i opowiedzieć o swoich przeżyciach, o emocjach.
Film, o którym wspomniałam wyżej stał się przyczyną jej rozterek oraz podejmowania trudnych decyzji. To po spotkaniu i po jego opublikowaniu do naszej bohaterki zgłosiło się kilka osób z prośbą by dała im kilka rad i pomogła napisać listy dla bliskich (które mają być otwarte po ich śmierci). Każda z osób proszących ją o pomoc cierpiała na nieuleczalną chorobę. Czy Holly zdecyduje się na to wiedząc, że będzie równało się to rozdrapywaniu dopiero co zabliźnionych ran?
Książka jest przyjemna w odbiorze, łatwa w lekturze, jednak mimo tej łatwości w moim przypadku niemożliwym było czytanie jej jednym tchem (choć tego chciałam, to musiałam w głowie poukładać sobie wszystko, a emocje musiały opaść). Osoby, które mają oczy w mokrym miejscu- na pewno będą płakać, powinny więc się na to przygotować.
Powieść pokazuje, że czasem niepozorna rzecz, mała chęć pomocy może być punktem zapalnym do stworzenia czegoś pięknego.
piątek, 13 grudnia 2019
"Drogi Święty Mikołaju"- Natasza Socha, Magda Mazur
Autor: Natasza Socha, Magda Mazur
Tytuł: Drogi Święty Mikołaju
Liczba stron: 304
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Książek świątecznych sezonu 2019- ciąg dalszy. Tym razem sięgnęłam po powieść npisaną w duecie- przez Nataszę Sochę i Magdę Mazur.
Pierwszą rzeczą, która przyciąga wzrok jest okładka- ciekawa świąteczna aranżacja. Gdzieś z tyłu głowy pojawiała się myśl, że ją już kiedyś widziałam. Kilka kliknięć i znalazłam to, co czego szukałam. Czy nie są trochę podobne?
Przeczytałam już kilka powieści Nataszy Sochy i muszę przyznać, że choć pisze ciekawie to dużo bardziej przypadły mi do gustu te pisane w duecie.
"Drogi Święty Mikołaju" to książka, którą z trudem odkładałam by zrobić choćby krótką przerwę na sen bowiem wciąga bez reszty.
Bohaterów jest wielu, a ja mam nadzieję, że zdradzę zbyt wiele gdy powiem, że w pewnym momencie drogi wszystkich się przecinają. Zachowam jednak w tajemnicy jak i kiedy, zachęcając Was jednocześnie byście po wyżej wspomnianą powieść sięgnęli.
Karol i Karolina to para, która w prozie życia codziennego zgubiła gdzieś siebie, a uczucie łączące ich znacznie osłabło. Matylda samotnie wychowuje syna Mikołaja i próbuje zwiąać koniec końcem starając się dać synowi to co najlepsze. Renata to kobieta, która wie, czego chce i potrafiąca osiągnąć to, czego pragnie- korzystając z różnych środków.
Jak już wspominałam- drogi tych trzech osób z trzech początkowo odrębnych historii będą się przecinać.
Powieść została napisana w ciekawy sposób. Przede wszystkim pokazuje, że należy uważać na swoje czyny- nigdy nie wiadomo czy kłamstwa nie staną się prawdą, która uderza rykoszetem w różne osoby i rani je. Pokazuje też, że po trudnych czasach przychodzą też te lepsze, że warto czynić dobro bo ono do nas wraca.
"Drogi Święty Mikołaju..." to powieść należąca do tych nowości, które warto przeczytać i które mocno polecam. To idealny przykład świątecznej literatury.
Tytuł: Drogi Święty Mikołaju
Liczba stron: 304
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Książek świątecznych sezonu 2019- ciąg dalszy. Tym razem sięgnęłam po powieść npisaną w duecie- przez Nataszę Sochę i Magdę Mazur.
Pierwszą rzeczą, która przyciąga wzrok jest okładka- ciekawa świąteczna aranżacja. Gdzieś z tyłu głowy pojawiała się myśl, że ją już kiedyś widziałam. Kilka kliknięć i znalazłam to, co czego szukałam. Czy nie są trochę podobne?
Przeczytałam już kilka powieści Nataszy Sochy i muszę przyznać, że choć pisze ciekawie to dużo bardziej przypadły mi do gustu te pisane w duecie.
"Drogi Święty Mikołaju" to książka, którą z trudem odkładałam by zrobić choćby krótką przerwę na sen bowiem wciąga bez reszty.
Bohaterów jest wielu, a ja mam nadzieję, że zdradzę zbyt wiele gdy powiem, że w pewnym momencie drogi wszystkich się przecinają. Zachowam jednak w tajemnicy jak i kiedy, zachęcając Was jednocześnie byście po wyżej wspomnianą powieść sięgnęli.
Karol i Karolina to para, która w prozie życia codziennego zgubiła gdzieś siebie, a uczucie łączące ich znacznie osłabło. Matylda samotnie wychowuje syna Mikołaja i próbuje zwiąać koniec końcem starając się dać synowi to co najlepsze. Renata to kobieta, która wie, czego chce i potrafiąca osiągnąć to, czego pragnie- korzystając z różnych środków.
Jak już wspominałam- drogi tych trzech osób z trzech początkowo odrębnych historii będą się przecinać.
Powieść została napisana w ciekawy sposób. Przede wszystkim pokazuje, że należy uważać na swoje czyny- nigdy nie wiadomo czy kłamstwa nie staną się prawdą, która uderza rykoszetem w różne osoby i rani je. Pokazuje też, że po trudnych czasach przychodzą też te lepsze, że warto czynić dobro bo ono do nas wraca.
"Drogi Święty Mikołaju..." to powieść należąca do tych nowości, które warto przeczytać i które mocno polecam. To idealny przykład świątecznej literatury.
"Balladyna"
Tytuł: Balladyna
Liczba stron: 434
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Patrząc na tytuł można spodziewać się, że dziś zaprezentuję Wam jeden z najpopularniejszych polskich dramatów, lekturę szkolną. Wielu czytelników może być zdziwiona, że nie będzie tu mowy o "Balladynie" Juliusza Słowackiego. W książce znajdziemy kilka opowiadań kryminalnych popularnych polskich autorów.
Tematyką jest zło i śmierć. Autorzy w ciekawy sposób zaprezentują swoje swoje wersje opowieści o Balladynie i Alinie.
Muszę przyznać się, że zastanawiałam się w jaki sposób zostanie to zrobione, jak nastąpi adaptacja. Z niektórymi twórcami spotkałam się już wcześniej, z innymi dopiero pierwszy raz. W tym zestawieniu lepiej wypadają ci mi znani. Ze wszystkich opowiadań najbardziej przypadło mi do gustu napisane przez Małgosię Rogalę. Ogromnie interesujące, wciągające- dokładnie w jej stylu czyli takie jak lubię. Jak do tej pory- przeczytałam tylko jedną książkę Alka Rogozińskiego, jednak po opowiadaniu zamieszczonym w Balladynie i opisującym życie pewnej rodziny- wiem, że nie ostatnią.
Z kolei- nie miałam jeszcze styczności między innymi z Robertem Małeckim (choć książki posiadam, oczywiście do tej pory nieprzeczytane...)- i tu również spędziłam czas z przyjemnością. Z Maxem Czornyjem również, jednak gdybym była osobą, która po jednym i to dość krótkim utworze zraża się do całej twórczości autora to z pewnością nie sięgnęłabym po inne jego powieści. Nie do końca do gustu przypadło mi też opowiadanie Gai Grzegorzewskiej, której twórczość zdążyłam już poznać wcześniej.
Podsumowując- są ciekawsze i te mniej opowiadania. Zachęcam do samodzielnego wyrobienia sobie zdania na ich temat. Dla miłośników kryminałów "Balladyna" to ciekawa propozycja.
Liczba stron: 434
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Patrząc na tytuł można spodziewać się, że dziś zaprezentuję Wam jeden z najpopularniejszych polskich dramatów, lekturę szkolną. Wielu czytelników może być zdziwiona, że nie będzie tu mowy o "Balladynie" Juliusza Słowackiego. W książce znajdziemy kilka opowiadań kryminalnych popularnych polskich autorów.
Tematyką jest zło i śmierć. Autorzy w ciekawy sposób zaprezentują swoje swoje wersje opowieści o Balladynie i Alinie.
Muszę przyznać się, że zastanawiałam się w jaki sposób zostanie to zrobione, jak nastąpi adaptacja. Z niektórymi twórcami spotkałam się już wcześniej, z innymi dopiero pierwszy raz. W tym zestawieniu lepiej wypadają ci mi znani. Ze wszystkich opowiadań najbardziej przypadło mi do gustu napisane przez Małgosię Rogalę. Ogromnie interesujące, wciągające- dokładnie w jej stylu czyli takie jak lubię. Jak do tej pory- przeczytałam tylko jedną książkę Alka Rogozińskiego, jednak po opowiadaniu zamieszczonym w Balladynie i opisującym życie pewnej rodziny- wiem, że nie ostatnią.
Z kolei- nie miałam jeszcze styczności między innymi z Robertem Małeckim (choć książki posiadam, oczywiście do tej pory nieprzeczytane...)- i tu również spędziłam czas z przyjemnością. Z Maxem Czornyjem również, jednak gdybym była osobą, która po jednym i to dość krótkim utworze zraża się do całej twórczości autora to z pewnością nie sięgnęłabym po inne jego powieści. Nie do końca do gustu przypadło mi też opowiadanie Gai Grzegorzewskiej, której twórczość zdążyłam już poznać wcześniej.
Podsumowując- są ciekawsze i te mniej opowiadania. Zachęcam do samodzielnego wyrobienia sobie zdania na ich temat. Dla miłośników kryminałów "Balladyna" to ciekawa propozycja.
wtorek, 10 grudnia 2019
"Najcenniejszy podarunek"- Klaudia Bianek
Autor: Klaudia Bianek
Tytuł: Najcenniejszy podarunek
Liczba stron: 320
Data wydania: 30 października 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: We Need Ya!
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Dawno, dawno temu (czyli około roku) dowiedziałam się, że Wydawnictwo Czwarta Strona i Wydawnictwo We Need Ya! zorganizowało konkurs- szukano debiutantów, którzy napiszą książkę dla dorosłych. Oczywiście, jak to ja, zarejestrowałam tylko to, że coś takiego się wydarzyło. Informacją, że to właśnie Klaudia Bianek okazała się zwyciężczynią dotarła do mnie podczas tegorocznej edycji Warszawskich Targów Książki, podzieliła się nią moja dobra znajoma. Wtedy też obiecałam sobie, że zapoznam się z twórczością tej autorki.
Dziś słów kilka o pierwszej z książek Klaudii Bianek, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszej i z pewnością nie ostatniej, choćby dlatego, że "Najcenniejszy podarunek" to pierwszy tom. By dowiedzieć się, jak zakończy się historia bohaterów- trzeba trochę poczekać.
Oliwia jest młodą dziewczyną, jednak nie do końca może cieszyć się swoim młodzieńczym życiem ponieważ jako gdy ona miała kilkanaście- jej matka wyjechała do Niemiec za pracą. Bywa, że ludzie zachłystują się nowym życiem, tęsknota może mieć różne oblicza, tak było i tu. Kobieta nie wróciła do dzieci i męża, jednak nie miała odwagi cywilnej by przyznać się przed nimi, że zamierza zamieszkać w nowym kraju. Myślę, że wyznanie prawdy oszczędziłoby wielu problemów.
Wracając jednak do treści powieści- na nastolatkę spadły wszelkie obowiązki domowe oraz opieka nad młodszą siostrą. Musiała szybko dorosnąć. Czy Oliwia sobie poradzi?
Ale "Najcenniejszy podarunek" to nie tylko powieść obyczajowa. Dużą rolę odgrywa w niej miłość. Czy nasza bohaterka otworzy się na uczucie? Czy choć na chwilę przestanie myśleć o obowiązkach i rodzinie i zajmie się sobą?
Muszę przyznać, że ten wątek okazał się odrobinę irytujący. Miałam wrażenie, że miała ona podane wszystko jak na tacy- obydwoje czuli coś do siebie tymczasem Oliwia robiła różne uniki. Wiem, gdyby od razu zaczęli tworzyć związek- nie było by książki.
Ta powieść to bardzo fajna propozycja świąteczna, jednak trzeba z tym uważać bo mimo bombek, choinek, zapachów- tematyka jest nie do końca świąteczna- dużo miejsca poświęca wątkowi rodzinnemu oraz walce z nałogiem.
Po raz kolejny upewniłam się, że nie warto wcześniej czytać opisy. Nie zawsze mówią prawdę, czasem spłycają, znów kiedy indziej- mówią za dużo. Tym razem jednocześnie odrobinę rozminięto się z prawdą. Odrobinkę, ociupinkę.
Powieść należy jeszcze do działu nowości, swoją premierę miała trochę ponad miesiąc temu. Czy sięgniecie po nią? Zachęcam, myślę, że jest warto.
"Najcenniejszy podarunek" to moja pierwsza tegoroczna książka świąteczna, ale obiecuję Wam- z pewnością będzie ich więcej, na pewno nie ostatnia.
Tytuł: Najcenniejszy podarunek
Liczba stron: 320
Data wydania: 30 października 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: We Need Ya!
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Dawno, dawno temu (czyli około roku) dowiedziałam się, że Wydawnictwo Czwarta Strona i Wydawnictwo We Need Ya! zorganizowało konkurs- szukano debiutantów, którzy napiszą książkę dla dorosłych. Oczywiście, jak to ja, zarejestrowałam tylko to, że coś takiego się wydarzyło. Informacją, że to właśnie Klaudia Bianek okazała się zwyciężczynią dotarła do mnie podczas tegorocznej edycji Warszawskich Targów Książki, podzieliła się nią moja dobra znajoma. Wtedy też obiecałam sobie, że zapoznam się z twórczością tej autorki.
Dziś słów kilka o pierwszej z książek Klaudii Bianek, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszej i z pewnością nie ostatniej, choćby dlatego, że "Najcenniejszy podarunek" to pierwszy tom. By dowiedzieć się, jak zakończy się historia bohaterów- trzeba trochę poczekać.
Oliwia jest młodą dziewczyną, jednak nie do końca może cieszyć się swoim młodzieńczym życiem ponieważ jako gdy ona miała kilkanaście- jej matka wyjechała do Niemiec za pracą. Bywa, że ludzie zachłystują się nowym życiem, tęsknota może mieć różne oblicza, tak było i tu. Kobieta nie wróciła do dzieci i męża, jednak nie miała odwagi cywilnej by przyznać się przed nimi, że zamierza zamieszkać w nowym kraju. Myślę, że wyznanie prawdy oszczędziłoby wielu problemów.
Wracając jednak do treści powieści- na nastolatkę spadły wszelkie obowiązki domowe oraz opieka nad młodszą siostrą. Musiała szybko dorosnąć. Czy Oliwia sobie poradzi?
Ale "Najcenniejszy podarunek" to nie tylko powieść obyczajowa. Dużą rolę odgrywa w niej miłość. Czy nasza bohaterka otworzy się na uczucie? Czy choć na chwilę przestanie myśleć o obowiązkach i rodzinie i zajmie się sobą?
Muszę przyznać, że ten wątek okazał się odrobinę irytujący. Miałam wrażenie, że miała ona podane wszystko jak na tacy- obydwoje czuli coś do siebie tymczasem Oliwia robiła różne uniki. Wiem, gdyby od razu zaczęli tworzyć związek- nie było by książki.
Ta powieść to bardzo fajna propozycja świąteczna, jednak trzeba z tym uważać bo mimo bombek, choinek, zapachów- tematyka jest nie do końca świąteczna- dużo miejsca poświęca wątkowi rodzinnemu oraz walce z nałogiem.
Po raz kolejny upewniłam się, że nie warto wcześniej czytać opisy. Nie zawsze mówią prawdę, czasem spłycają, znów kiedy indziej- mówią za dużo. Tym razem jednocześnie odrobinę rozminięto się z prawdą. Odrobinkę, ociupinkę.
Powieść należy jeszcze do działu nowości, swoją premierę miała trochę ponad miesiąc temu. Czy sięgniecie po nią? Zachęcam, myślę, że jest warto.
"Najcenniejszy podarunek" to moja pierwsza tegoroczna książka świąteczna, ale obiecuję Wam- z pewnością będzie ich więcej, na pewno nie ostatnia.
czwartek, 28 listopada 2019
"Las zły"- Grek
Autor: Grek
Tytuł: Las zły
Liczba stron: 241
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Na początku muszę uprzedzić, że opisywana dziś przeze mnie powieść nie jest dla wszystkich. Na pewno nie spodoba się osobom strachliwym, bojaźliwym oraz bojącym się obrzydliwości. Niestety, bo książka jest po prostu fantastyczna. Dawno nie zdarzyło się by jakikolwiek kryminał zainteresował mnie aż w takim stopniu jak ten. Prawie 250 stron przeczytałam w trzy godziny. A jeśli w taki czas- to coś naprawdę musiało mnie wciągnąć.
Obawiałam się tej powieści, lecz powodów dla czego nie wyjawię bowiem... po prostu ich nie znam. Na pewno okładka nie zachęcała mnie do lektury, a i krótki opis na jej tylnej stronie wskazywał, że książka może nie być za bardzo w moim guście.
Tymczasem pozycja okazała się świetna- ciekawa i bardzo, ale to bardzo wciągająca. Zastosowano pewien ciekawy zabieg, który mógł odstraszyć mnie od lektury: od razu wiedzieliśmy, kto jest winny haniebnych czynów. Książka była dla mnie niespodzianką od wydawnictwa, toteż nie musiałam po nią sięgać od razu i skupić się na tych pilniejszych. Co ciekawe- wielokrotnie miałam ją w rękach, jednak czytając opis nie decydowałam się na jej przeczytanie. Dziś z jednej strony żałuję- wiecie, to była naprawdę interesująca pozycja, która, co ciekawe, powstała na faktach, niektóre sytuacje w niej opisane naprawdę się wydarzyły. Autor pisze pod pseudonimem, a materiał do książki to historie zasłyszane podczas kilkuletniego pobytu w więzieniu.
Tematem są zaginięcia młodych kobiet. Policja podejrzewa, że wyjechały za granicę ponieważ ich ślad urywa się blisko granicy polsko- niemieckiej. Jaka jest prawda? Zajrzyjcie do książki!
Morderstwa to nie jedyny poruszany w powieści trudny temat. Można dowiedzieć się co nieco o dzieciństwie Zbyszka- policjanta i jego przyjaciela.
Czy zdecydujecie się przeczytać tę trudną, ale fascynującą książkę?
Tytuł: Las zły
Liczba stron: 241
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Na początku muszę uprzedzić, że opisywana dziś przeze mnie powieść nie jest dla wszystkich. Na pewno nie spodoba się osobom strachliwym, bojaźliwym oraz bojącym się obrzydliwości. Niestety, bo książka jest po prostu fantastyczna. Dawno nie zdarzyło się by jakikolwiek kryminał zainteresował mnie aż w takim stopniu jak ten. Prawie 250 stron przeczytałam w trzy godziny. A jeśli w taki czas- to coś naprawdę musiało mnie wciągnąć.
Obawiałam się tej powieści, lecz powodów dla czego nie wyjawię bowiem... po prostu ich nie znam. Na pewno okładka nie zachęcała mnie do lektury, a i krótki opis na jej tylnej stronie wskazywał, że książka może nie być za bardzo w moim guście.
Tymczasem pozycja okazała się świetna- ciekawa i bardzo, ale to bardzo wciągająca. Zastosowano pewien ciekawy zabieg, który mógł odstraszyć mnie od lektury: od razu wiedzieliśmy, kto jest winny haniebnych czynów. Książka była dla mnie niespodzianką od wydawnictwa, toteż nie musiałam po nią sięgać od razu i skupić się na tych pilniejszych. Co ciekawe- wielokrotnie miałam ją w rękach, jednak czytając opis nie decydowałam się na jej przeczytanie. Dziś z jednej strony żałuję- wiecie, to była naprawdę interesująca pozycja, która, co ciekawe, powstała na faktach, niektóre sytuacje w niej opisane naprawdę się wydarzyły. Autor pisze pod pseudonimem, a materiał do książki to historie zasłyszane podczas kilkuletniego pobytu w więzieniu.
Tematem są zaginięcia młodych kobiet. Policja podejrzewa, że wyjechały za granicę ponieważ ich ślad urywa się blisko granicy polsko- niemieckiej. Jaka jest prawda? Zajrzyjcie do książki!
Morderstwa to nie jedyny poruszany w powieści trudny temat. Można dowiedzieć się co nieco o dzieciństwie Zbyszka- policjanta i jego przyjaciela.
Czy zdecydujecie się przeczytać tę trudną, ale fascynującą książkę?
czwartek, 21 listopada 2019
"Nie do wiary"- Zuzanna Jędrzejewska
Autor: Zuzanna Jędrzejewska
Tytuł: Nie do wiary
Liczba stron: 296
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po kryminałach i cięższych lekturach potrzebowałam odpoczynku przy lekkiej, przyjemnej książce. Mój wybór padł na zaległość czytelniczą, powieść znajdującą się na "półce wstydu".
Mszę przyznać, że książka spełniła swoje zadanie- była idealną na chwilę oddechu przed kolejnymi trudnymi tematycznie pozycjami. I co ważne- naprawdę mnie zainteresowała- do samego końca trzymała w napięciu.
Główną bohaterką jest Eufrozyna zwana Zoey. Dostojne imiona to normalna rzecz w jej rodzinie, jednak można się domyślać, że sprawiają też w obecnym świecie problemy. Lecz imię to nie jedyny problem Zoey. Otóż... szuka ona miłości, lecz to nie mężczyzna ma ją pokochać, ale ona jego. Jak to w życiu bywa- czasem jest nudno, a czasem- aż za wesoło. Tak też było u Zoey. Jak nie miała na kim skupić uczuć to nie miała, ale gdy już się to zmieniło to pojawiło się się aż czterech! Kogo wybierze nasza bohaterka: sąsiada, byłego chłopaka, wicedyrektora czy tatusia jednej z uczennic? Do kogo mocniej zabije jej serce?
Jak widać- nie można narzekać na nudę. Jak już wspomniałam- książka trzyma w napięciu do ostatniej strony- nie wiadomo z kim zwiąże się Zoey. Czy wszyscy mężczyźni są szczerzy wobec niej? Głównym wątkiem jest oczywiście miłosny, ale równie ciekawy jest ten dotyczący rodziny i przyjaciół Eufrozyny. Barwną postacią jest jej dziadek Damazy.
Podsumowując- przy tej książce nie można się nudzić!
Tytuł: Nie do wiary
Liczba stron: 296
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po kryminałach i cięższych lekturach potrzebowałam odpoczynku przy lekkiej, przyjemnej książce. Mój wybór padł na zaległość czytelniczą, powieść znajdującą się na "półce wstydu".
Mszę przyznać, że książka spełniła swoje zadanie- była idealną na chwilę oddechu przed kolejnymi trudnymi tematycznie pozycjami. I co ważne- naprawdę mnie zainteresowała- do samego końca trzymała w napięciu.
Główną bohaterką jest Eufrozyna zwana Zoey. Dostojne imiona to normalna rzecz w jej rodzinie, jednak można się domyślać, że sprawiają też w obecnym świecie problemy. Lecz imię to nie jedyny problem Zoey. Otóż... szuka ona miłości, lecz to nie mężczyzna ma ją pokochać, ale ona jego. Jak to w życiu bywa- czasem jest nudno, a czasem- aż za wesoło. Tak też było u Zoey. Jak nie miała na kim skupić uczuć to nie miała, ale gdy już się to zmieniło to pojawiło się się aż czterech! Kogo wybierze nasza bohaterka: sąsiada, byłego chłopaka, wicedyrektora czy tatusia jednej z uczennic? Do kogo mocniej zabije jej serce?
Jak widać- nie można narzekać na nudę. Jak już wspomniałam- książka trzyma w napięciu do ostatniej strony- nie wiadomo z kim zwiąże się Zoey. Czy wszyscy mężczyźni są szczerzy wobec niej? Głównym wątkiem jest oczywiście miłosny, ale równie ciekawy jest ten dotyczący rodziny i przyjaciół Eufrozyny. Barwną postacią jest jej dziadek Damazy.
Podsumowując- przy tej książce nie można się nudzić!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











