niedziela, 18 grudnia 2016

Blogowy cykl świąteczny: Agata Kołakowska



Agata Kołakowska to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Nie ma szans bym obok jej książki przeszła obojętnie. Dziś mam przyjemność zaprosić Was na świąteczny wywiad- pani Agata odpowiedziała na kilka pytań związanych ze świętami.
 
Święta w dzieciństwie. Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z czasu, gdy wierzyło się w Świętego Mikołaja, czekało z niecierpliwością na pierwszą gwiazdkę. Czy jest coś, co do dziś Pani wspomina?

Myślę, że najbardziej utkwiła mi w pamięci ekscytacja, która towarzyszyła świętom, kiedy byłam dzieckiem. Teraz ten czas również mnie cieszy, ale tamte emocje były naprawdę wyjątkowe. Pamiętam, kiedy dorośli wyganiali dzieci do innego pokoju pod pretekstem wypatrywania pierwszej gwiazdki. Oczywiście, robili to po to, aby podłożyć niepostrzeżenie prezenty pod choinkę. Ale bardzo utkwiły mi w pamięci te emocje, kiedy wraz z kuzynostwem wpatrywaliśmy się w niebo. Było wtedy tak radośnie. Nigdy tego nie zapomnę.

Już na początku listopada w sklepach pojawiają się choinki, bombki, w radiach kolędy- ogólnie rzecz biorąc- zaczyna się czuć tę szczególną atmosferę. Czy Pani lubi ten czas? A może odwrotnie- w głowie pojawia się myśl by w grudniu uciec gdzieś, gdzie nie ma radia, telewizji i wrócić dopiero po świętach?

Lubię ten świąteczny klimat. Może niekoniecznie już w listopadzie, ale w grudniu jak najbardziej. Wyznaję zasadę, że należy celebrować i cieszyć się nawet drobnymi rzeczami, więc te wszystkie świąteczne piosenki, aromatyczne herbaty, pierniki i kolorowe choinki naprawdę sprawiają mi przyjemność.

Uwielbiam zapach choinki, jednak od wielu lat muszę zadowolić się sztucznym drzewkiem. Wraz z rodziną ubierana jest w przeddzień lub nawet w dzień Wigilii. Co roku czekam na ten piękny czas. Jak to wygląda u Pani?

W rodzinnym domu zawsze mieliśmy sztuczną choinkę. W swoim domu jednak stawiam na prawdziwe drzewko, choć początkowo się przed tym wzbraniałam ze względu na sypiące się igły. Jednak teraz nie wyobrażam sobie, żeby na święta mogło zabraknąć pachnącej lasem choinki. Zawsze ubieram ją osobiście, ale jeśli chodzi o termin, bywa z tym różnie. Jako dziecko zawsze ubierałam choinkę w przeddzień Wigilii, teraz zazwyczaj kilka dni wcześniej. Bardzo to lubię. Zawsze puszczam sobie jakąś klimatyczną muzykę, robię grzane wino i zabieram się do dekorowania drzewka.
 


Tradycja mówi, że na stole ma być dwanaście potraw. W moim domu wieczerza wigilijna rozpoczyna się około godziny 17. Dania są tradycyjne, bezmięsne: uszka, krokiety, kapusta z grzybami. Nie może zabraknąć karpia i kompotu z suszu. Z dań niekoniecznie tradycyjnych: w ostatnią wigilię przygotowałam łososia.
A jak jest u Pani? Wigilia w gronie najbliższych czy i dalszych krewnych? Jak wygląda przygotowywanie Świąt?

Wigilia odbywa się u mnie w gronie najbliższych. Choć w święta spotykam się także z przyjaciółmi. Wychodzę z założenia, że ludzie, z którymi zawiązujemy więzi z wyboru, są wcale nie mniej ważni, od tych, z którymi łączą nas więzy krwi.

Święta zazwyczaj przygotowuję własnoręcznie, choć pierogi zamawiam w zaprzyjaźnionej restauracji, bo nie mam cierpliwości do ich lepienia. Wychodzę jednak z założenia, że w tym czasie znacznie ważniejsza jest atmosfera, niż konieczność przygotowania za wszelką cenę dwunastu potraw. U mnie jest tradycyjny karp, pierogi z sosem grzybowym, barszcz z uszkami, sałatka jarzynowa, ryba po grecku i śląskie makówki, ale przede wszystkim ciepła atmosfera i błogie lenistwo.

Po kolacji nadchodzi czas, gdy możemy obserwować na twarzy rodziny uśmiechy. Z prezentów cieszą się nie tylko dzieci. Ja uwielbiam sprawiać radość moim bliskim. Mimo skromnych funduszy staram się by podarkiem ucieszyć. Wiele jest zwyczajów: w jednych domach prezenty dostają tylko dzieci, w innych- każdy- każdemu. Jak to jest u Pani?

Jako, że ostatnio spędzam święta w dość wąskim gronie, ofiarowanie prezentu każdemu nie jest zbyt karkołomnym zadaniem. W moim domu rodzinnym praktykowano różne systemy, czasami ofiarowywano podarunki jedynie dzieciom, ale moim zdaniem milej jest, kiedy każdy dostanie choćby jakiś drobiazg i dlatego też, taką zasadę praktykuję u siebie. Bardzo lubię sprawiać bliskim przyjemność, ale przyznaję, że wciąż tkwi we mnie ta dziecięca frajda z odpakowywania własnego prezentu. :)

środa, 14 grudnia 2016

Blogowy cykl świąteczny: Joanna Marat


Z lekkim opóźnieniem, ale startuję z corocznym cyklem świątecznym!
Moim pierwszym gościem jest Joanna Marat autorka książek pt "Jedenaście tysięcy dziewic", "Grzechy Joanny", "Madonny z ulicy Polanki". Zapraszam do przeczytania wywiadu.



1Święta w dzieciństwie. Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z czasu gdy wierzyło się w Świętego Mikołaja, czekało z niecierpliwością na pierwszą gwiazdkę. Czy jest coś, co do dziś Pani wspomina?
 Wierzyłam w Mikołaja, jak wszystkie dzieci. I bardzo czekałam, aż wreszcie i on uwierzy we mnie i coś mi przyniesie oprócz tych prezentów, które mama skrzętnie ukrywała w komodzie.

Już na początku listopada w sklepach pojawiają się choinki, bombki, w radiach kolędy- ogólnie rzecz biorąc- zaczyna się czuć tę szczególną atmosferę. Czy Pani lubi ten czas? A może odwrotnie- w głowie pojawia się myśl by w grudniu uciec gdzieś, gdzie nie ma radia, telewizji i wrócić dopiero po świętach?

Miałam taki okres w życiu, gdy nie tylko myślałam o tym, żeby gdzieś uciec daleko od świąt, a zwłaszcza od hucznego Sylwestra, ale nawet udało mi się to wcielić w życie. Ale ostatnio nie mam już takich możliwości. Prawdę mówiąc obecność, a właściwie wszechobecność królewskich barw – złota i czerwieni tak bardzo mi nie wadzi. Wręcz przeciwnie – cieszy oko, gdy dokoła jest tak ponuro i ciemno.

  Uwielbiam zapach choinki, jednak od wielu lat muszę zadowolić się sztucznym drzewkiem. Wraz z rodziną ubierana jest w przeddzień lub nawet w dzień Wigilii. Co roku czekam na ten piękny czas. Jak to wygląda u Pani?
  Choinka jest dla mnie najważniejszym symbolem świąt. Co roku na jarmarku świątecznym dokupuję kolejną śmieszną bombkę – jakiegoś Mikołaja albo zwierzaka. Moja choinka jest oczywiście żywa, przeważnie jodła. Stroję ją tuż przed świętami i to jest ten najmilszy moment.



Tradycja mówi, że na stole ma być dwanaście potraw. W moim domu wieczerza wigilijna rozpoczyna się około godziny 17. Dania są tradycyjne, bezmięsne: uszka, krokiety, kapusta z grzybami. Nie może zabraknąć karpia i kompotu z suszu. Z dań niekoniecznie tradycyjnych: w ostatnią wigilię przygotowałam łososia.
A jak jest u Pani? Wigilia w gronie najbliższych czy i dalszych krewnych? Jak wygląda przygotowywanie Świąt?

Właściwie niczego nie przygotowuję sama. Zamawiam potrawy świąteczne w restauracji o wdzięcznej nazwie „Kresowa”. Mój krąg rodzinny jest bardzo wąski i w święta raczej odpoczywam od gwaru i obowiązków.


 Po kolacji nadchodzi czas gdy możemy obserwować na twarzy rodziny uśmiechy. Z prezentów cieszą się nie tylko dzieci. Ja uwielbiam sprawiać radość moim bliskim. Mimo skromnych funduszy staram się by podarkiem ucieszyć. Wiele jest zwyczajów: w jednych domach prezenty dostają tylko dzieci, w innych- każdy- każdemu. Jak to jest u Pani?

Prezenty są zawsze miłe. jeśli są dawane  tak od serca, a nie z obowiązku. Wtedy nawet przysłowiowe skarpety – klasyczny niechciany prezent pod choinkę - mogą sprawić radość.

"Pokochać znowu"- Danielle Steel

Autor: Danielle Steel
Tytuł: Pokochać znowu
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Pokochać znowu" to jedna z wielu książek, które napisała Danielle Steel. Głównym tematem w niej poruszanym jest miłość, choć znajdujemy w niej też wiele wątków pobocznych, tak jak w innych pozycjach tej autorki.
O czym jest?
Isabela di San Grigorio to młoda kobieta, żona Amadea i matka kilkuletniego Alessandra.
Amedeo i Isabella są idealnym małżeństwem, planują powiększyć rodzinę.
Pracują w światowej sławy domu mody.
Sielankę przerywa porwanie i śmierć Amadea. Załamana kobieta chcąc chroniąc dziecko przed szaleńcami dzwoniącymi do jej domu oraz tymi, którzy zabili jej męża postanawia uciec.
Wybór pada na USA, gdzie mieszka jej przyjaciółka z młodości.
Ucieczkę pomaga jej zorganizować Bernardo, przyjaciel i jednocześnie współpracownik (jest w niej zakochany, ale swoje uczucia ukrywa, aby nie mącić w idealnym małżeństwie).
Isabella w Stanach zarządza firmą, ale męczy ją ukrywanie, siedzenie ciągle w mieszkaniu Nataszy więc spaceruje.
Nawiązuje też przyjaźń ze znajomym Nataszy, przyjaźń, która z czasem przeradza się w coś więcej.
Moim zdaniem książka jest ciekawa, choć o miłości to nie zwykły Harlequin.
Jest wiele wątków, w którym miłość zdarza się tak jakoś przypadkiem.
Pokazuje, że świat bogatych ludzi nie jest kryształowy- Isabella jest znana więc musi się ukrywać aby nie zrobiono krzywdy jej dziecku. Przez to nie może wyjść nigdzie.
W książce tej też znajdziemy dylematy moralne np: czy wdowa ma prawo do miłości, czy należy się obnosić z bogactwem.
Na razie przeczytałam kilka książek z wielkiej kolekcji tych, które napisała Danielle Steel, ale do tych dwóch wracam często. Moim marzeniem jest by udało się poznać jej wszystkie dzieła. Uparcie dążę do celu lecz czy starczy mi życia?
Są to wspomniane "Pokochać znowu" i "Rytm serca".
Uwielbiam te książki, są wspaniałe do odstresowania się :-)

"Tymczasem"- Izabela Sowa

Autor: Izabela Sowa
Tytuł: Tymczsem
Liczba stron: 304
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bardzo mi przykro bo pani Izabela to przesympatyczna osoba, ale nie dałam rady. Mam wyrzuty bo być może powinnam wykrzesać z siebie więcej chęci by przeczytać tę książkę, ale cóż, nie udało się. Jak widać i u osób niechętnych odkładaniu książki przed skończeniem zdarzają się momenty wahania. U mnie taki stan rzeczy wynika z tego, że w chwili obecnej nie mogę pozwolić sobie na opóźnienie. Tymczasem "Tymczasem" czytam od kilku dni a nie dotarłam nawet do połowy.
Skoro nie przeczytałam książki to niewiele o niej mogę powiedzieć. Nie jest zła, ale akcja nie biegnie w kierunku, który by mi odpowiadał.
Monique jest kobietą z krwi i kości. Jej życie nie jest bajkowe ani idealne, kredyty same się nie spłacają. Wielu wydaje się, że jej praca jest szalenie ciekawa i z chęcią zamienili by się z nią bo przecież bycie stylistką to prestiż i poznawanie co i rusz nowych osób. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę usługiwanie bogatym kobietom, spełnianie ich wszystkich zachcianek. Bohaterka wyrusza do Krakowa by podziękować wujowi dzięki któremu zyskała wykształcenie. Co na nią tam czeka?
Podsumowując- to nie jest książka zła. W moim przypadku jej jedyną wadą jest to, że w odpowiednim czasie nie potrafiła mnie zainteresować. Cóż, czasami tak bywa...
Bardzo podoba mi się okładka- ciepły kremowy kolor wywołuje dobre skojarzenia.

wtorek, 13 grudnia 2016

"Jestem żoną szejka"- Laila Shukri

Autor: Laila Shukri
Tytuł: Jestem żoną szejka
Liczba stron: 392
Data wydania: 13 września 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło:: egzemplarz recenzencki


Lailę Shukri poznałam z tej dobrej strony. Miałam okazję przeczytać "Perską miłość" i "Perską zazdrość". Cieszę się ogromnie ponieważ bardzo przypadły mi do gustu, co tu dużo mówić- stały się moimi ulubionymi powieściami opowiadającymi o życiu w krajach arabskich.
Początkowo byłam zawiedzona. Niewiele się działo, mimo, że dowiadujemy się wiele o życiu ludzi mieszkających na Bliskim Wschodzie. Nie ma podziału na biednych i bogatych. To znaczy- autorka pisze o tym, jak mieszkają szejkowie i ich żony, opisuje rozrywki, którym się oddają. To, co słyszymy to prawda: w ich domach, pałacach panuje ogromny przepych, mają służbę na każde zawołanie. Cóż- z jednej strony można zazdrościć im tego, jednak "koszt" takiego życia jest moim zdaniem wysoki.
W wielu przypadkach jest to jednak miłość, która zaślepia, sprawia, że ktoś nie reaguje na sygnały z zewnątrz, które dla obserwatorów są aż nadto widoczne. Skutki takiego zachowania często bywają opłakane. Przecież nie raz i nie dwa lecz ciągle słyszy się o zbrodniach honorowych, o braku  szacunku do płci żeńskiej. Kraje arabskie nie cieszą się dobrą opinią właśnie poprzez takie przedmiotowe traktowanie kobiet.
Książka podzielona jest jakby na trzy części. Pierwsza to opowieść o przejściach Isabelli- Polki, która poślubiła szejka; druga to przedstawienie problemów trapiących te kraje, charakterystycznych dla nich, to znaczy wspomniane wcześniej zbrodnie honorowe, śluby małych dziewczynek z starszymi mężczyznami czy wręcz starcami.
Uwaga! Zdradzam małą część fabuły! Moje zdziwienie było ogromne gdy dowiedziałam się, że bohaterką jest sama autorka. Mój podziw dla niej jest wielki. Narażając swoje życie pisze książki, pisze o swojej rodzinie. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę i poprzednie pozycja napisane przez Lailę Shukri. Liczę, że spotkam się z jej literaturą jeszcze nieraz.
Bardzo, bardzo polecam.

piątek, 9 grudnia 2016

"Igraszki z losem"- Agata Kołakowska

Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Igraszki z losem
Liczba stron: 448
Data wydania: 6 września 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie przepuszczę, nie przejdę obojętnie obok książek Agaty Kołakowskiej. Nie ma takiej szansy.
"Igraszki z losem" to kolejna pozycja, która wyszła spod pióra tej świetnej autorki. Pierwsza, która pozostawiła we mnie ogromny niedosyt. Autentycznie, po przeczytaniu ostatniej strony czułam złość, że to już koniec. Było zdecydowanie za krótko, ja z przyjemnością pozostałabym w świecie naszych bohaterów.
Leszek to miły człowiek. Wraz z mamą od lat pracuje w piekarni. Odwiedza go mnóstwo osób, cenią sobie jego podejście do klienta, dobre słowo, rozmowę. I oczywiście pieczywo, ciastka. Dla takiej osoby chce się jak najlepiej. lecz naszemu przyjacielowi nie układa się życie osobiste. Jakiś czas temu spotkał go zawód miłosny, jest samotny (nie licząc matki, która chce go ożenić, posuwa się nawet do swatania).
Pewnego dnia od cyganki otrzymał wróżbę...
Zapraszam do lektury: książka jest niesamowicie wciągająca. Wraz z bohaterami można przeżywać ich troski i problemy.
Wszystko kręci się wokół osoby Leszka, piekarni. Jedną z osób, których losy są opisane jest Irena0 sąsiadka- jego sąsiadka.
Powieść jest pełna "zapachów": bułek, chlebów, ciast i czekolad.

"Nienasycony. Robert Lewandowski"- Paweł Wilkowicz

Autor: Paweł Wilkowicz
Tytuł: Nienasycony. Robert Lewandowski
Liczba stron: 320
Data wydania: 2 czerwca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Agora
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nigdy nie powiedziałabym, że kiedykolwiek wezmę do ręki biografię sportowca i że będę zadowolona z jej przeczytania, a nie znudzona treścią.
Kim jest Robert Lewandowski? Myślę, że nie muszę go przedstawiać. Kto choć w minimalnym stopniu interesuje się piłką nożną- słyszał o nim.
Dziwnie się czyta, ogarnia "wstyd", że choć jestem w jego w jego wieku to nie osiągnęłam choćby ułamka tego co on.
Fortuna, którą zdobył, życie zawodowe i osobiste, a przede wszystkim pasja. której się poświęca dla wielu to może być powodem do zazdrości.
Tymczasem z książki wyłania się obraz człowieka mądrego, dobrego, skupionego na osiągnięciu celu i odpowiedzialnego. Dowiadujemy się, że przeżył wiele. Swojej pracy poświęcił się cały: od najmłodszych lat pod grę w piłkę ustawiał wszelką aktywność życiową: na przykład na treningi jeździł z Legionowa do Warszawy. Zaliczył kilka klubów piłkarskich, każdy niósł dla niego naukę, pozwalał na większy wgląd w siebie, samopoznanie i nawiązanie nowych relacji, różnych kontaktów: zarówno zawodowych jak i prywatnych.
Czytelnik wraz z biografią sławnego piłkarza otrzymuje mnóstwo zdjęć. Są świetnie wykonane, wyraziste, a uchwycone na nich momenty chwilami zapierają dech i wzbudzają podziw: jak to się udało? Jakie szczęście trzeba mieć by trafić w chwilę idealną.
Uważam, że książkę warto przeczytać. Spodobała mi się, a musicie wiedzieć, że jestem osobą, która umiarkowanie interesuje się sportem (w telewizji oglądam tylko ważne piłkarskie wydarzenia typu Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy czy mecze naszej reprezentacji).
Podsumowując- polecam!

czwartek, 8 grudnia 2016

"Miód na serce"- Edyta Świętek

Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Miód na serce
Liczba stron: 320
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


I kolejna. I jeszcze kolejna. W książkach Edyty Świętek mogłabym się zaczytywać ciągle, nieprzerwanie.
Uwielbiam tę autorkę i dążę do przeczytania wszystkiego, co wyszło spod jej pióra. Jest co nadrabiać (i przy okazji złościć się na siebie,  że tak późno sięgnęło się po jej książki).
W przesyłce z powieścią czekała mnie niespodzianka. Otóż w ramach promocji tego "smakowitego" tytułu wydawnictwo dodało specjalne mieszadełko/ przyrząd do nakładania miodu. (wybaczcie, nie znam jego nazwy...).
Bohaterka książki od lat zmaga się z następstwami wypadku samochodowego, w którym zginęli jej rodzice. Ma wsparcie u babci, która ich śmierci poświęciła się opiece nad nastolatką, zajęła się jej rehabilitacją. Marzeniem dziarskiej staruszki jest wydać wnuczkę za mąż.
Również Eliza marzy o tym by ktoś wreszcie ją pokochał nie zważając na jej tajemnicę sprzed lat. Z zewnątrz to stanowcza, ale miła pani doktor; wewnątrz: kobieta doświadczona przez los, smutna. Czy znajdzie się ktoś, komu ona zaufa?
Drugim bohaterem jest postać nietuzinkowa. Znamy go tylko pod przezwiskiem "Ciaputek". To mężczyzna jakich wiele: uważający, że wychowanie dzieci to domena kobiet (on niezdara zrobi córce krzywdę), zaś praca i zapewnienie bytu materialnego: męskie zajęcie. Sytuacja sprawia, że musi szybko dorosnąć, wziąć sprawy w swoje bowiem czeka go duże wyzwanie i odpowiedzialność.
Przecudna opowieść! Nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam z zapartym tchem myśląc o tym jakie życie jest przewrotne.

czwartek, 1 grudnia 2016

"To, co nam zostaje"- Sally Hepworth

Autor: Sally Hepworth
Tytuł: To, co nam zostaje
Liczba stron:  420
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
 


Trudno jest mi powiedzieć, czego spodziewałam się po tej książce. Jedno jest pewne- na pewno nie takich emocji jakie otrzymałam. Muszę przyznać, że to bardzo ciężka tematycznie książka, ale jakże potrzebna.
Tłem jest dom spokojnej starości, w którym kilkunastu pensjonariuszy otoczonych opieką w ostatnich chwilach. Są to osoby chore na Alzheimera, dotkniętymi zanikami pamięci.
Anna, jedna z bohaterek dość mocno wyróżnia się wśród innych- to niemal czterdziestoletnia osoba również chora na to schorzenie, które dotyka głównie ludzi w podeszłym wieku. Jest tam też pewien młody człowiek, z którym nasza bohaterka zacznie czuć się i rozumieć zadziwiająco dobrze. O wydarzeniach dowiadujemy się z perspektywy Evie i Anny.
Tu pojawia się problem i jednocześnie główny temat książki. Czy osobie cierpiącej na zaniki pamięci można pozwolić w jakimś stopniu na podejmowanie decyzji? Czy zgodzić się bliską relację takiej osoby z drugim człowiek mając świadomość, że będzie to również relacja seksualna. To bardzo złożony problem dotyczący różnych sfer.
Bardzo podobał mi się ten wątek, ale nie tylko. Był jeszcze jeden, który mnie "kupił", psychicznie wymęczył (w dobrym znaczeniu). Oby więcej takich powieści.
Drugą bohaterką jest Evie. Gdy ją poznajemy- rozpoczyna pracę w ośrodku, w którym przebywa m. in Anna. Evie nie boi się ciężkiej pracy, do tej pory miała  dobrą sytuację materialną. Wszystko zmieniło się z powodu jednej decyzji jej męża. O tym, co ją spotkało dowiadujemy się stopniowo.
Jak już wspominałam- to piękna powieść. O pamięci, o sposobach radzenia sobie z problemami, o tym jak słowa mogą ranić i o rozmowach na "dorosłe" tematy przy dzieciach.

"Miłośniczki Czekolady i ślub"- Carole Matthews

Autor: Carole Matthews
Tytuł: Miłośniczki Czekolady i Ślub
Liczba stron: 368
Data wydania: 9 listopada 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jeśli po spojrzeniu na okładkę pomyśleliście, że to ciekawa lecz na pewno lekka pozycja, to muszę Was zmartwić- jest zupełnie odwrotnie. Książka porusza trudne i wywołujące emocje tematy.
Jej przeczytanie może być wysiłkiem dla osób,  które są na diecie. Wiem o czym mówię- czytanie o wspaniałych i przepysznych czekoladach oraz innych słodyczach to "męka" i ślinotok gwarantowany.
Lucy rozpoczyna nowe życie. Po rozstaniu z Marcusem i odejściu z Czekoladowego Nieba kobieta spotyka mężczyznę, z którym planuje ślub. Zawodowo też zaczyna się jej układać. Czy będzie dobrze?
Wtedy nie byłoby książki. Lucy czekają mocne zawirowania, będzie musiała zastanowić się co jest ważne, co powinno być na pierwszym miejscu.
Ale w "Miłośniczki Czekolady i ślub" są też inne bohaterki. Podoba mi się ich relacja- mgą na siebie liczyć w każdej sytuacji.
Przeżywają one podobne problemy- zmagają się z brakiem akceptacji rodziców i... szukają miłości, są w nowych związkach.
Po przeczytaniu książki nasuwa się pytanie czy jest możliwość by ktoś zmienił się, lekkoducha stał się poważnym.