Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Cień burzowych chmur
Liczba stron: 352
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dla czytelników ceniących sobie powieści Edyty Świętek mam wspaniałą informację. Otóż na rynku wydawniczym pojawi się bardzo ciekawa seria: "Spacer Aleją Róż". Pierwszy tom- "Cień burzowych chmur" mam właśnie przyjemność recenzować. Tak, przyjemność- bo jego lektura to bardzo mile spędzony czas.
Ostatnimi czasy niezbyt często zdarza mi się spotykać książki, które są wciągające do tego stopnia, że czyta się je jednym ciągiem, bez przerwy, nie myśli się o czym innym. Tak, tej powieści nie sposób odłożyć.
To saga rodzinna, taka jakie lubię. Dzieje się dużo. Akcja rozpoczyna się kilka lat po wojnie. Bohaterowie czyli Bronek i jego rodzeństwo mieszkają w małej wsi. Ich codzienność to praca oraz proza życia. Bronek po śmierci ojca czuje się w obowiązku dbać o rodzinę, jako najstarszy staje się jej głową, zastępcą taty.
Szymczaków nie oszczędzał los. Tragiczne wydarzenia sprawiły, że główny bohater, a później i jego siostra zmuszeni są wyprowadzić się ze wsi, w której mieszkali i zamieszkać w mieście.
Co jeszcze spotka tę rodzinę?
Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę książkę. Edytę Świętek i jej powieści bardzo lubię. Wiem, że wspominałam już o tym nie raz, ale warto o tym przypominać...
Dziś recenzja powieści "Cień burzowych chmur", a niebawem na moim blogu pojawi się recenzja kolejnego tomu pt "Łąki kwitnące purpurą", przesyłka jeszcze świeżutka otrzymana raptem tydzień temu.
Cała seria "Spacer Aleją Róż" ma liczyć 5 tomów. Z jednej strony to dobrze- bo dużo, z drugiej- czekanie na kolejne premiery- oj... będzie ciężko, zwłaszcza przy takich zakończeniach...
Książka, jak napisano we wstępie to po części fikcja literacka, a po części inspiracja wydarzeniami z życia rodziny autorki.
poniedziałek, 31 lipca 2017
"Oaza spokoju"- Agnieszka Nietresta- Zatoń
Autor: Agnieszka Nietresta- Zatoń
Tytuł: Oaza spokoju
Liczba stron: 560
Data wydania: 22 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
O! Idealna książka dla mojej mamy! Nie omieszkam podrzucić jej tej powieści, w końcu pracuje w tym samym zawodzie, co bohaterki.
Miranda jest córką Irmy. Wcześniej pracowała jako dziennikarka, w momencie gdy ją poznajemy zaczyna nową pracę- na zastępstwo. Otóż zastępuje Irmę, która postanowiła zrobić "porządek" ze zdrowiem. Zadaniem debiutującej w roli nauczycielki jest poprowadzenie klasy Irmy by wszyscy z sukcesem zdali egzamin gimnazjalny i ukończyli szkołę.
W książce ścierają się różne światy: młodych nauczycieli, którzy uczniów traktują jak osoby godne rozmowy i wartych zaufania i starszych, z poglądami mówiącymi, że dzieci nic nie mogą, mają się uczyć, słuchać i nie wypowiadać się na ważne tematy bo i tak nic nie wiedzą.
Zastanawiałam się skąd autorka czerpie informacje na temat zawodu nauczyciela: czy to z ogólnego postrzegania tego zawodu i często powtarzanych stereotypów czy może miała coś wspólnego z pracą w szkole. Krótka notka biograficzna nie pozostawia wątpliwości, wskazuje, że druga wersja jest prawdziwa- Agnieszka Nietresta- Zatoń przez kilka lat uczyła języka polskiego więc zawód nauczyciela nie jest jej obcy. Nie powiela stereotypów.
Jak już wspomniałam na początku- w powieści poruszono wiele tematów. Przyznam, że trochę mi to przeszkadzało, wychodzę z założenia, że ta mnogość tematów nie zawsze jest dobra. Często wychodzi tak, że skupiając się na wielu rzeczach nie robimy nic dobrze. Nie mówię tu akurat o "Oazie spokoju", ale czasami tak bywa.
Były wątki interesujące, jak ten dotyczący pracy pedagoga oraz perypetii domowych uczniów czy ten mówiący o zdrowiu Irmy. Z zaciekawieniem czytałam o Pawulonie, Prezesie czy Igorze. Znalazły się też takie wątki, w których niekoniecznie mogłam się odnaleźć, ot, choćby główny- śledztwo dziennikarskie w sprawie autorka bloga.
Myślę, że książka jest warta uwagi.
Tytuł: Oaza spokoju
Liczba stron: 560
Data wydania: 22 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
O! Idealna książka dla mojej mamy! Nie omieszkam podrzucić jej tej powieści, w końcu pracuje w tym samym zawodzie, co bohaterki.
Miranda jest córką Irmy. Wcześniej pracowała jako dziennikarka, w momencie gdy ją poznajemy zaczyna nową pracę- na zastępstwo. Otóż zastępuje Irmę, która postanowiła zrobić "porządek" ze zdrowiem. Zadaniem debiutującej w roli nauczycielki jest poprowadzenie klasy Irmy by wszyscy z sukcesem zdali egzamin gimnazjalny i ukończyli szkołę.
W książce ścierają się różne światy: młodych nauczycieli, którzy uczniów traktują jak osoby godne rozmowy i wartych zaufania i starszych, z poglądami mówiącymi, że dzieci nic nie mogą, mają się uczyć, słuchać i nie wypowiadać się na ważne tematy bo i tak nic nie wiedzą.
Zastanawiałam się skąd autorka czerpie informacje na temat zawodu nauczyciela: czy to z ogólnego postrzegania tego zawodu i często powtarzanych stereotypów czy może miała coś wspólnego z pracą w szkole. Krótka notka biograficzna nie pozostawia wątpliwości, wskazuje, że druga wersja jest prawdziwa- Agnieszka Nietresta- Zatoń przez kilka lat uczyła języka polskiego więc zawód nauczyciela nie jest jej obcy. Nie powiela stereotypów.
Jak już wspomniałam na początku- w powieści poruszono wiele tematów. Przyznam, że trochę mi to przeszkadzało, wychodzę z założenia, że ta mnogość tematów nie zawsze jest dobra. Często wychodzi tak, że skupiając się na wielu rzeczach nie robimy nic dobrze. Nie mówię tu akurat o "Oazie spokoju", ale czasami tak bywa.
Były wątki interesujące, jak ten dotyczący pracy pedagoga oraz perypetii domowych uczniów czy ten mówiący o zdrowiu Irmy. Z zaciekawieniem czytałam o Pawulonie, Prezesie czy Igorze. Znalazły się też takie wątki, w których niekoniecznie mogłam się odnaleźć, ot, choćby główny- śledztwo dziennikarskie w sprawie autorka bloga.
Myślę, że książka jest warta uwagi.
"Mroczny las"- Virginia C. Andrews
Autor: V.C Andrews
Tytuł: Mroczny las
Liczba stron: 520
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznam się, że byłam mocno ciekawa tek książki (i oczywiście kolejnej). Dlaczego?
W "Willow" wiele zostało wyjaśnione. Nachodziły mnie myśli- o czym jeszcze można pisać? Co się wydarzy? Obawiałam się nudy.
Nic z tego! Jeśli mam być szczera, to "Mroczny las" podobał mi się bardziej niż "Willow". W tej dziś przeze mnie recenzowanej bardzo dużo się dzieje, akcja jest szybka.
Po burzliwym czasie wydaje się, że w życiu Willow zaczyna wychodzić słońce. Młoda dziewczyna wydaje się być pogodzona ze śmiercią ojca, brat zaczyna powoli dochodzić do siebie. Osiągnęła to, co zaplanowała- odwiedziła matkę i nawet zakochała się. Naprawdę można pomyśleć, że wszystko zostało już napisane, wszystko się wydarzyło i nie ma już na co czekać.
Na szczęście V.C Andrews jest autorką, która często zaskakuje. W tej powieści będziemy świadkami rodzącego się uczucia głównej bohaterki i Thatchera (bogatego prawnika z Palm Beach), jej nowego życia i powolnego poznawania mamy i przyrodniego brata.
Emocji będzie naprawdę wiele. Zdradzę, że książka, choć niewiele wcześniej na to wskazywało, idealnie wpisuje się w tematykę innych jej powieści (porusza tematy znane nam z serii"Kwiaty na poddaszu" czy "Rodzina Casteel".
Nie dla wszystkich to książka- niektórzy mogą być zniesmaczeni jednym z głównych wątków. Trochę żałuję tego, jak poprowadzono wątek miłosny Willow i Thatchera. Mogłam się wprawdzie tego spodziewać, ale żal i tak jest. Myślałam, że tym razem zostanę zaskoczona.
Czy polecam tę książkę? Tak, wspominałam już, że podobała mi się bardziej niż pierwsza. Czekam na kolejną!
Tytuł: Mroczny las
Liczba stron: 520
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznam się, że byłam mocno ciekawa tek książki (i oczywiście kolejnej). Dlaczego?
W "Willow" wiele zostało wyjaśnione. Nachodziły mnie myśli- o czym jeszcze można pisać? Co się wydarzy? Obawiałam się nudy.
Nic z tego! Jeśli mam być szczera, to "Mroczny las" podobał mi się bardziej niż "Willow". W tej dziś przeze mnie recenzowanej bardzo dużo się dzieje, akcja jest szybka.
Po burzliwym czasie wydaje się, że w życiu Willow zaczyna wychodzić słońce. Młoda dziewczyna wydaje się być pogodzona ze śmiercią ojca, brat zaczyna powoli dochodzić do siebie. Osiągnęła to, co zaplanowała- odwiedziła matkę i nawet zakochała się. Naprawdę można pomyśleć, że wszystko zostało już napisane, wszystko się wydarzyło i nie ma już na co czekać.
Na szczęście V.C Andrews jest autorką, która często zaskakuje. W tej powieści będziemy świadkami rodzącego się uczucia głównej bohaterki i Thatchera (bogatego prawnika z Palm Beach), jej nowego życia i powolnego poznawania mamy i przyrodniego brata.
Emocji będzie naprawdę wiele. Zdradzę, że książka, choć niewiele wcześniej na to wskazywało, idealnie wpisuje się w tematykę innych jej powieści (porusza tematy znane nam z serii"Kwiaty na poddaszu" czy "Rodzina Casteel".
Nie dla wszystkich to książka- niektórzy mogą być zniesmaczeni jednym z głównych wątków. Trochę żałuję tego, jak poprowadzono wątek miłosny Willow i Thatchera. Mogłam się wprawdzie tego spodziewać, ale żal i tak jest. Myślałam, że tym razem zostanę zaskoczona.
Czy polecam tę książkę? Tak, wspominałam już, że podobała mi się bardziej niż pierwsza. Czekam na kolejną!
piątek, 28 lipca 2017
"Trzecia"- Magda Stachula
Autor: Magda Stachula
Tytuł: Trzecia
Liczba stron: 368
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Zadaniem opisu z tyłu okładki jest zachęcić czytelnika. Te kilka zdań to często "być albo nie być" książki. W przypadku "Trzeciej" zadziałało idealnie. Mając w pamięci "Idealną" i jej ciekawe zakończenie zdecydowałam się na lekturę. Jakie są moje doświadczenia? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Przykro mi, że muszę to napisać, ale nie do końca podobała mi się ta powieść. Oczywiście, to, o czym czytałam było interesujące, ale to nie to... Sądziłam, że jak poprzednio, tak i tu początkowo może nie wciągnąć, ale pod koniec może nastąpi "trzęsienie ziemi". Niestety- owszem, były ciekawe wątki, ale nie na tyle bym poczuła szybsze bicie serca.
Eliza jest psychologiem. Pewnego dnia spostrzega, że ktoś ją śledzi. Bliscy nie chcą jednak jej wierzyć...
Drugim bohaterem i narratorem jest Anton. Jest jeszcze kobieta, o której nie wiemy zbyt wiele. W miarę lektury odkrywamy coraz więcej kart, tajemnice przestają być tajemnicami. Dowiadujemy się, że Eliza został umieszczona na pewnej liście jako numer trzy.
Czy naszej bohaterce uda się rozwikłać zagadki, odkryć, kto ją śledzi?
Yo nie tak, że książka jest zła i nudna. Po prostu nie do końca "kupiłam" wątki w niej umieszczone. Zresztą miałam mały problem z narracją (nie lubię gdy zbyt wiele osób występuje w tej roli).
Myślę, że jeśli będzie mi to jeszcze kiedyś dane to na pewno sięgnę po książki Magdaleny Stachuli.
Tytuł: Trzecia
Liczba stron: 368
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Zadaniem opisu z tyłu okładki jest zachęcić czytelnika. Te kilka zdań to często "być albo nie być" książki. W przypadku "Trzeciej" zadziałało idealnie. Mając w pamięci "Idealną" i jej ciekawe zakończenie zdecydowałam się na lekturę. Jakie są moje doświadczenia? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Przykro mi, że muszę to napisać, ale nie do końca podobała mi się ta powieść. Oczywiście, to, o czym czytałam było interesujące, ale to nie to... Sądziłam, że jak poprzednio, tak i tu początkowo może nie wciągnąć, ale pod koniec może nastąpi "trzęsienie ziemi". Niestety- owszem, były ciekawe wątki, ale nie na tyle bym poczuła szybsze bicie serca.
Eliza jest psychologiem. Pewnego dnia spostrzega, że ktoś ją śledzi. Bliscy nie chcą jednak jej wierzyć...
Drugim bohaterem i narratorem jest Anton. Jest jeszcze kobieta, o której nie wiemy zbyt wiele. W miarę lektury odkrywamy coraz więcej kart, tajemnice przestają być tajemnicami. Dowiadujemy się, że Eliza został umieszczona na pewnej liście jako numer trzy.
Czy naszej bohaterce uda się rozwikłać zagadki, odkryć, kto ją śledzi?
Yo nie tak, że książka jest zła i nudna. Po prostu nie do końca "kupiłam" wątki w niej umieszczone. Zresztą miałam mały problem z narracją (nie lubię gdy zbyt wiele osób występuje w tej roli).
Myślę, że jeśli będzie mi to jeszcze kiedyś dane to na pewno sięgnę po książki Magdaleny Stachuli.
Etykiety:
2017,
egzemplarz recenzencki,
książka papierowa,
literatura polska,
Magda Stachula,
powieść,
powieść polska,
thriller,
Wydawnictwo Znak,
Znak
"Pójdę do jedynej"- Kasia Bulicz- Kasprzak
Autor: Kasia Bulicz- Kasprzak
Tytuł: Pójdę do jedynej
Liczba stron: 376
Data wydania: 20 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Kasię Bulicz- Kasprzak czytelnicy zdążyli poznać dość dobrze. Autorka serii o mieszkańcach ulicy Różanej, "Innej bajki" oraz kilku innych książek tym razem za sprawą powieści przenosi nas do lat 70-tych XX wieku. Bohaterowie to dwóch młodych chłopców, którzy na początku książki zmuszeni są podjąć bardzo ważną decyzję. Będzie miała bardzo duży wpływ na ich dalsze życie.
Losy Karola i Pawła będą wiązać się ze sobą, choć młodzi mężczyźni poznają się dopiero w wojsku. To, że znaleźli się akurat w tym miejscu to wynik różnych powodów. Dla Karola jest to "propozycja nie do odrzucenia", Paweł zaś z wojskiem chce związać swoje dorosłe życie- ustatkować się, zdobyć mieszkanie.
Bardzo podobała mi się ta książka.
Taka zwyczajna, o życiu, o miłości, przyjaźni, o "męskich sprawach". Po pobycie w wojsku zamieszkują w dolnośląskim miasteczku. Polubiłam męskich bohaterów, zaś postaci kobiece... Cóż, tu było inaczej.
Jadwiga i jej zachowanie, wyrachowanie i interesowność mocno mnie irytowały, zaś wątek Krysi i jej miłości bardzo ciekawił i nie będę ukrywać, ogromnie zaskoczył. Na początku- współczułam jej- uwikłała się w historię nie do pozazdroszczenia. Potem- cóż, nie pochwalałam wyborów.
Jak już wcześniej wspomniałam akcja powieści dzieje się w latach 70-tych XX wieku. Zastanawiam się czy autorce udało się dostatecznie dobrze odwzorować realia tamtych czasów, miejsc i zachowań. Wydaje mi się że tak. Zapytacie- skąd moje wątpliwości- Otóż czas, o którym mowa w książce to czas, kiedy urodziła się Kasia Bulicz- Kasprzak.
Czy to początek serii? Nie natrafiłam nigdzie na taką informację, ale mam szczerą nadzieję że tak.
Tytuł: Pójdę do jedynej
Liczba stron: 376
Data wydania: 20 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Kasię Bulicz- Kasprzak czytelnicy zdążyli poznać dość dobrze. Autorka serii o mieszkańcach ulicy Różanej, "Innej bajki" oraz kilku innych książek tym razem za sprawą powieści przenosi nas do lat 70-tych XX wieku. Bohaterowie to dwóch młodych chłopców, którzy na początku książki zmuszeni są podjąć bardzo ważną decyzję. Będzie miała bardzo duży wpływ na ich dalsze życie.
Losy Karola i Pawła będą wiązać się ze sobą, choć młodzi mężczyźni poznają się dopiero w wojsku. To, że znaleźli się akurat w tym miejscu to wynik różnych powodów. Dla Karola jest to "propozycja nie do odrzucenia", Paweł zaś z wojskiem chce związać swoje dorosłe życie- ustatkować się, zdobyć mieszkanie.
Bardzo podobała mi się ta książka.
Taka zwyczajna, o życiu, o miłości, przyjaźni, o "męskich sprawach". Po pobycie w wojsku zamieszkują w dolnośląskim miasteczku. Polubiłam męskich bohaterów, zaś postaci kobiece... Cóż, tu było inaczej.
Jadwiga i jej zachowanie, wyrachowanie i interesowność mocno mnie irytowały, zaś wątek Krysi i jej miłości bardzo ciekawił i nie będę ukrywać, ogromnie zaskoczył. Na początku- współczułam jej- uwikłała się w historię nie do pozazdroszczenia. Potem- cóż, nie pochwalałam wyborów.
Jak już wcześniej wspomniałam akcja powieści dzieje się w latach 70-tych XX wieku. Zastanawiam się czy autorce udało się dostatecznie dobrze odwzorować realia tamtych czasów, miejsc i zachowań. Wydaje mi się że tak. Zapytacie- skąd moje wątpliwości- Otóż czas, o którym mowa w książce to czas, kiedy urodziła się Kasia Bulicz- Kasprzak.
Czy to początek serii? Nie natrafiłam nigdzie na taką informację, ale mam szczerą nadzieję że tak.
poniedziałek, 17 lipca 2017
Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Chile"- Katy Colins
Autor: Katy Colins
Tytuł: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Chile
Liczba stron:
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki
To już trzecia książka z serii "Biuro Podróży Samotnych Serc". Pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu (dokładniej mówiąc- przy pierwszej części) byłam zniechęcona. Bardzo się cieszę, że w miarę czytania coraz bardziej mi się podobało i teraz gdy nie widziałam zapowiedzi kolejnej książki poczułam smutek. Mam nadzieję, że moje domysły są błędne i my, czytelnicy doczekamy się kontynuacji.
Georgia zwiedziła już Tajlandię lecząc złamane serce) i Indie. Propozycja wyjazdu do Chile choć spada nieoczekiwanie to jest jakby prezentem od losu. Tym rzem wycieczka nie jest związana z pracą zawodową Georgii i Bena. Para wyjeżdża wspólnie na nagranie do programu. Kobieta chce zastanawia się nad uczuciami jakie ich łączą, Ben zaś... a nie zdradzę! Nie będzie wyjścia- trzeba przeczytać książkę.
Bardzo polubiłam serię książek o sympatycznej kobiecie, której życie nie rozpieszczało. Mimo różnych wydarzeń, mimo tego, że zdarza jej się popełniać gafy (oj! często) to zachowuje pogodę ducha i pokazuje siłę.
Do Chile wraz z naszymi bohaterami wyrusza też kilka innych par biorących udział w rywalizacji. Kto wygra? Co się stanie? Trzeba powiedzieć, że inwencja twórcza osób wymyślających konkurencje jest duża.
Książka może wydawać się lekka, lecz tak naprawdę taka nie jest. Porusza mnóstwo ważnych i niełatwych tematów. Uczy o tym, że w związku należy rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach. Serdecznie polecam całą niesamowicie interesującą serię "Biuro Podróży Samotnych Serc".
Tytuł: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek Chile
Liczba stron:
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki
To już trzecia książka z serii "Biuro Podróży Samotnych Serc". Pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu (dokładniej mówiąc- przy pierwszej części) byłam zniechęcona. Bardzo się cieszę, że w miarę czytania coraz bardziej mi się podobało i teraz gdy nie widziałam zapowiedzi kolejnej książki poczułam smutek. Mam nadzieję, że moje domysły są błędne i my, czytelnicy doczekamy się kontynuacji.
Georgia zwiedziła już Tajlandię lecząc złamane serce) i Indie. Propozycja wyjazdu do Chile choć spada nieoczekiwanie to jest jakby prezentem od losu. Tym rzem wycieczka nie jest związana z pracą zawodową Georgii i Bena. Para wyjeżdża wspólnie na nagranie do programu. Kobieta chce zastanawia się nad uczuciami jakie ich łączą, Ben zaś... a nie zdradzę! Nie będzie wyjścia- trzeba przeczytać książkę.
Bardzo polubiłam serię książek o sympatycznej kobiecie, której życie nie rozpieszczało. Mimo różnych wydarzeń, mimo tego, że zdarza jej się popełniać gafy (oj! często) to zachowuje pogodę ducha i pokazuje siłę.
Do Chile wraz z naszymi bohaterami wyrusza też kilka innych par biorących udział w rywalizacji. Kto wygra? Co się stanie? Trzeba powiedzieć, że inwencja twórcza osób wymyślających konkurencje jest duża.
Książka może wydawać się lekka, lecz tak naprawdę taka nie jest. Porusza mnóstwo ważnych i niełatwych tematów. Uczy o tym, że w związku należy rozmawiać, mówić o swoich oczekiwaniach. Serdecznie polecam całą niesamowicie interesującą serię "Biuro Podróży Samotnych Serc".
niedziela, 16 lipca 2017
"Jeden diabeł"- Katarzyna Rapczyńska- Lubieńska
Autor: Katarzyna Rapczyńska- Lubieńska
Tytuł: Jeden diabeł
Liczba stron: 488
Data wydania: 6 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeśli macie ochotę na opowieść, w której głównym wątkiem będzie ten dotyczący miłości- jak można zorientować się po tytule- nie ten adres.
Karolina to młoda dziewczyna. Gdy ją poznajemy zaczyna właśnie pracę. Jak mówi, spełniło się jej marzenie- ma zatrudnienie w budżetówce. Praktycznie cała książka to opowieść o jej zmaganiu się z codziennymi problemami w korporacji. Wiele osób nie wie jak wygląda taka praca.
Karolina zdradza nam wiele o tym jak to wszystko wygląda. Niczego nie upiększa. Mówi o powiązaniach międzyludzkich, o wszelkich gierkach, podchodach i podstępach firmowych.
Możecie powiedzieć- jakie to nudne... Otóż nie, przynajmniej dla mnie. Książka napisana fajnym językiem, wciągająca.
Jest też wątek miłosny, ale nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Przewija się bardziej między wierszami, Karolina nie mówi wielu osobom o swoim uczuciu. Przyznam, że z jednej strony nie okazał się dla mnie aż tak ciekawy jak się spodziewałam, z drugiej zaś- poprowadzono go dosyć niestandardowo i to mnie zainteresowało.
Kibicowałam Karolinie by udało się jej spełnić marzenia, znaleźć pracę na wymarzonym stanowisku. Zdążyłam ją polubić..
Czy jesteście gotowi na wniknięcie do świata budżetówki i, jak pisałam wcześniej, układów i układzików (choć takie uogólnianie bywa krzywdzące, nie wszędzie bywa protekcja i układy). Ja się na to zdecydowałam i nie żałuję!
Tytuł: Jeden diabeł
Liczba stron: 488
Data wydania: 6 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeśli macie ochotę na opowieść, w której głównym wątkiem będzie ten dotyczący miłości- jak można zorientować się po tytule- nie ten adres.
Karolina to młoda dziewczyna. Gdy ją poznajemy zaczyna właśnie pracę. Jak mówi, spełniło się jej marzenie- ma zatrudnienie w budżetówce. Praktycznie cała książka to opowieść o jej zmaganiu się z codziennymi problemami w korporacji. Wiele osób nie wie jak wygląda taka praca.
Karolina zdradza nam wiele o tym jak to wszystko wygląda. Niczego nie upiększa. Mówi o powiązaniach międzyludzkich, o wszelkich gierkach, podchodach i podstępach firmowych.
Możecie powiedzieć- jakie to nudne... Otóż nie, przynajmniej dla mnie. Książka napisana fajnym językiem, wciągająca.
Jest też wątek miłosny, ale nie jest on wysunięty na pierwszy plan. Przewija się bardziej między wierszami, Karolina nie mówi wielu osobom o swoim uczuciu. Przyznam, że z jednej strony nie okazał się dla mnie aż tak ciekawy jak się spodziewałam, z drugiej zaś- poprowadzono go dosyć niestandardowo i to mnie zainteresowało.
Kibicowałam Karolinie by udało się jej spełnić marzenia, znaleźć pracę na wymarzonym stanowisku. Zdążyłam ją polubić..
Czy jesteście gotowi na wniknięcie do świata budżetówki i, jak pisałam wcześniej, układów i układzików (choć takie uogólnianie bywa krzywdzące, nie wszędzie bywa protekcja i układy). Ja się na to zdecydowałam i nie żałuję!
"Spalone mosty"- Izabella Frączyk
Autor: Izabella Frączyk
Tytuł: Spalone mosty
Liczba stron: 288
Data wydania: 11 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Izabellę Frączyk cenię jako pisarkę. Do jej powieści nie mogę mieć zarzutów merytorycznych. Seria "Stajnia w Pieńkach" jest bardzo dobrze przygotowana. Wielu pisarzom zarzuca się, że w ich powieściach brak przeprowadzenia tzw "researchu", o książkach Izy nie można tego powiedzieć. Zarówno "Koncert cudzych życzeń", jak i "Spalone mosty" zostały rzetelnie przygotowane.
Widać, że autorka ma wiedzę o koniach, o pracy z nimi (lub dobrego konsultanta).
Poprzednia część zakończyła się bardzo interesująco i przyznam, że myślałam, że akcja potoczy się w zupełnie innym kierunku. Choć jakby się zastanowić- właśnie dzięki temu powieść okazała się nieprzewidywalna.
Magda z "Koncertu cudzych marzeń" przeżyła wiele. Zdrada męża, nowy związek, przeprowadzka. Wydawać by się mogło, że teraz będzie spokojnie i nudno (znaczy nie mało ciekawie tylko bez większych emocji). Nie! Jesteśmy świadkami wielu wydarzeń- tych smutnych i wzruszających. Zdradzę, że pojawi się rozwiązanie pewnej zagadki... Czekacie?
W tej powieści doskonale odnajdą się miłośnicy koni. Ja, cóż, nie miałam do czynienia z tymi zwierzętami i troszkę się nudziłam czytając niektóre wątki. Za to część obyczajową oceniam bardzo dobrze.
Pozostaje czekać na trzecią część...
Tytuł: Spalone mosty
Liczba stron: 288
Data wydania: 11 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Izabellę Frączyk cenię jako pisarkę. Do jej powieści nie mogę mieć zarzutów merytorycznych. Seria "Stajnia w Pieńkach" jest bardzo dobrze przygotowana. Wielu pisarzom zarzuca się, że w ich powieściach brak przeprowadzenia tzw "researchu", o książkach Izy nie można tego powiedzieć. Zarówno "Koncert cudzych życzeń", jak i "Spalone mosty" zostały rzetelnie przygotowane.
Widać, że autorka ma wiedzę o koniach, o pracy z nimi (lub dobrego konsultanta).
Poprzednia część zakończyła się bardzo interesująco i przyznam, że myślałam, że akcja potoczy się w zupełnie innym kierunku. Choć jakby się zastanowić- właśnie dzięki temu powieść okazała się nieprzewidywalna.
Magda z "Koncertu cudzych marzeń" przeżyła wiele. Zdrada męża, nowy związek, przeprowadzka. Wydawać by się mogło, że teraz będzie spokojnie i nudno (znaczy nie mało ciekawie tylko bez większych emocji). Nie! Jesteśmy świadkami wielu wydarzeń- tych smutnych i wzruszających. Zdradzę, że pojawi się rozwiązanie pewnej zagadki... Czekacie?
W tej powieści doskonale odnajdą się miłośnicy koni. Ja, cóż, nie miałam do czynienia z tymi zwierzętami i troszkę się nudziłam czytając niektóre wątki. Za to część obyczajową oceniam bardzo dobrze.
Pozostaje czekać na trzecią część...
"Odzyskać utracone"- Katarzyna Kołczewska
Autor: Katarzyna Kołczewska
Tytuł: Odzyskać utracone
Liczba stron: 448
Data wydania: 4 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Katarzyna Kołczewska dała się poznać nam, czytelnikom jako autorka powieści współczesnych. Dopiero rozpoczynając lekturę "Odzyskać utracone" zorientowałam się, że tym razem będzie inaczej. Przenosimy się do lat 40-tych XX wieku, do czasów II wojny światowej i lat bezpośrenio po jej zakończeniu.
Przy tej książce miałam nie lada zagwozdkę. Nie raz i nie dwa chciałam napisać kilka "miłych" słów, odłożyć powieść. Postać Mirandy, głównej bohaterki wzbudzała we mnie różne emocje: współczucie, często zrozumienie tego, co przeżyła. Opis tego, co wydarzyło się na Syberii, gdzie została zesłana wraz z rodzeństwem porusza. Jednak nie mogłam nic poradzić na to, że czułam do niej niechęć. Irytowała mnie niesamowicie. Miałam zrozumienie dla niej, wiedziałam, że traumatyczne przeżycia mają duży wpływ na jej zachowanie, psychikę. Nie mogłam się wyzbyć myśli, że Miranda nie ma monopolu na cierpienie, że mimo tego, co ją spotkało jest samolubna. Dla niej liczyło się to, czego była świadkiem na Syberii, a o tym co działo się w Polsce nie chciała myśleć.
Nie wie o tym, do jakich poświęceń była zdolna jej matka by uratować dzieci od wywiezienia. Nie bardzo potrafię zrozumieć tę dziewczynę.
Suma sumarum- książka okazała się nawet ciekawa i wciągająca.
Niestety- gdybym miała polecić Wam książkę tej autorki to na pewno nie była by to ta mimo, że znajdziemy w niej wydarzenia z życia jej rodziny. Moim zdaniem to nie jest najlepsza powieść pani Katarzyny, mimo, że mocno działa na emocje. Nie ma co jej porównywać do "Kto jak nie ja" czy "Wbrew sobie" (te dwie jak najbardziej polecam, są po prostu cudowne).
Tytuł: Odzyskać utracone
Liczba stron: 448
Data wydania: 4 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Katarzyna Kołczewska dała się poznać nam, czytelnikom jako autorka powieści współczesnych. Dopiero rozpoczynając lekturę "Odzyskać utracone" zorientowałam się, że tym razem będzie inaczej. Przenosimy się do lat 40-tych XX wieku, do czasów II wojny światowej i lat bezpośrenio po jej zakończeniu.
Przy tej książce miałam nie lada zagwozdkę. Nie raz i nie dwa chciałam napisać kilka "miłych" słów, odłożyć powieść. Postać Mirandy, głównej bohaterki wzbudzała we mnie różne emocje: współczucie, często zrozumienie tego, co przeżyła. Opis tego, co wydarzyło się na Syberii, gdzie została zesłana wraz z rodzeństwem porusza. Jednak nie mogłam nic poradzić na to, że czułam do niej niechęć. Irytowała mnie niesamowicie. Miałam zrozumienie dla niej, wiedziałam, że traumatyczne przeżycia mają duży wpływ na jej zachowanie, psychikę. Nie mogłam się wyzbyć myśli, że Miranda nie ma monopolu na cierpienie, że mimo tego, co ją spotkało jest samolubna. Dla niej liczyło się to, czego była świadkiem na Syberii, a o tym co działo się w Polsce nie chciała myśleć.
Nie wie o tym, do jakich poświęceń była zdolna jej matka by uratować dzieci od wywiezienia. Nie bardzo potrafię zrozumieć tę dziewczynę.
Suma sumarum- książka okazała się nawet ciekawa i wciągająca.
Niestety- gdybym miała polecić Wam książkę tej autorki to na pewno nie była by to ta mimo, że znajdziemy w niej wydarzenia z życia jej rodziny. Moim zdaniem to nie jest najlepsza powieść pani Katarzyny, mimo, że mocno działa na emocje. Nie ma co jej porównywać do "Kto jak nie ja" czy "Wbrew sobie" (te dwie jak najbardziej polecam, są po prostu cudowne).
"Światło nie może zgasnąć"- Diane Chamberlain
Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Światło nie może zgasnąć
Liczba stron: 584
Data wydania: 8 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Książki Diane Chamberlain darzę wielkim sentymentem. Co tu dużo mówić- po prostu uwielbiam je. Jak dotąd chyba tylko jedna rozczarowała mnie.
Właśnie! Jeśli już mowa o rozczarowaniach to nie będę kłamać, czy po "Jak gdybyś tańczyła" nie jestem zmęczona powieściami tej autorki, czy jej warsztat pisarski nie jest już taki ciekawy. Spieszę jednak z zapewnieniami, że "Światło nie może zgasnąć" to lektura do tego stopnia wciągająca, że naprawdę nie sposób jej odłożyć dopóki nie dotrze się do ostatniej strony.
Anna jest lubianą przez wszystkich mieszkanką małego miasteczka, która nie boi się oferować pomocy. Olivia pracuje jako lekarz. Pewnego dnia losy tych dwóch kobiet przecinają się. Anna podczas pracy w schronisku zostaje postrzelona. Olivia robi wszystko by ją uratować, przekracza nawet kompetencje zawodowe. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć do mnie żalu jeśli zdradzę dość istotne wydarzenie z początku książki. Otóż mimo heroicznej walki nie uda się uratować postrzelonej kobiety. to będzie miało ogromny wpływ na to, co się później wydarzy.
Otóż "Światło nie może zgasnąć" to prawdziwy rollercoaster emocji. Naprawdę będziecie wypompowani emocjonalnie po tak dużej tajemnic i powiązań. Jedno jest pewne- nie można się nudzić. Przeczytamy między innymi o chorobliwej miłości, o "drugiej twarzy" kochanego człowieka, o powiązaniu Olivii z wdowcem.
Wiecie, bardzo się cieszę, że "Światła nie mogą zgasnąć" to pierwsza część trylogii. Nie mogę się już doczekać momentu gdy ukaże się kolejna, zastanawiając się co zaserwuje nam Diane Chamberlain.
Tytuł: Światło nie może zgasnąć
Liczba stron: 584
Data wydania: 8 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Książki Diane Chamberlain darzę wielkim sentymentem. Co tu dużo mówić- po prostu uwielbiam je. Jak dotąd chyba tylko jedna rozczarowała mnie.
Właśnie! Jeśli już mowa o rozczarowaniach to nie będę kłamać, czy po "Jak gdybyś tańczyła" nie jestem zmęczona powieściami tej autorki, czy jej warsztat pisarski nie jest już taki ciekawy. Spieszę jednak z zapewnieniami, że "Światło nie może zgasnąć" to lektura do tego stopnia wciągająca, że naprawdę nie sposób jej odłożyć dopóki nie dotrze się do ostatniej strony.
Anna jest lubianą przez wszystkich mieszkanką małego miasteczka, która nie boi się oferować pomocy. Olivia pracuje jako lekarz. Pewnego dnia losy tych dwóch kobiet przecinają się. Anna podczas pracy w schronisku zostaje postrzelona. Olivia robi wszystko by ją uratować, przekracza nawet kompetencje zawodowe. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć do mnie żalu jeśli zdradzę dość istotne wydarzenie z początku książki. Otóż mimo heroicznej walki nie uda się uratować postrzelonej kobiety. to będzie miało ogromny wpływ na to, co się później wydarzy.
Otóż "Światło nie może zgasnąć" to prawdziwy rollercoaster emocji. Naprawdę będziecie wypompowani emocjonalnie po tak dużej tajemnic i powiązań. Jedno jest pewne- nie można się nudzić. Przeczytamy między innymi o chorobliwej miłości, o "drugiej twarzy" kochanego człowieka, o powiązaniu Olivii z wdowcem.
Wiecie, bardzo się cieszę, że "Światła nie mogą zgasnąć" to pierwsza część trylogii. Nie mogę się już doczekać momentu gdy ukaże się kolejna, zastanawiając się co zaserwuje nam Diane Chamberlain.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









