poniedziałek, 28 października 2013

"Dom przy Sal Mal Lane"- Ru Freeman

Autor: Ru Freeman
Tytuł: Dom przy Sal Mal Lane
Liczba stron: 608
Data wydania: 17 października 2013 r.
Wydawnictw: Prószyński i S-ka

Trzy dni spędzone przy książce. Uważam to trochę za stracony czas, jakoś nie spodobała mi się książka.  Po przeczytaniu opisu byłam pewna, że będzie to książka podobna do "Hinduskie zaślubiny", które mnie zachwyciły, przede wszystkim klimatem. Spodziewałam się historii miłosnej, a tymczasem znalazłam się w klimacie wojennym. Do tego jakieś nie do końca wciągające były te opisy. W tej książce był tylko jeden moment, który mnie zainteresował, a tak to chciałam, żeby się szybciej skończyło (no jakoś nie mogłam jej odłożyć, nie wiem dlaczego).
"Dom przy Sal Mal Lane" opisuje życie rodzin mieszkających przy jednej ulicy w Sri Lance. Narratorami były dzieci, opowiadały o życiu w ogarniętym wojną domową kraju. Już taki pomysł powinien sprawić, że będzie ciekawie. Nie było.
Za to ciekawa okładka, bardzo mi się podobała. Przyciąga, a jednocześnie przeraża. Bo jak zareagować na widok dziecka z raną na środku głowy?


sobota, 26 października 2013

"Święto świateł"- Krzysztof Kotowski

Autor: Krzysztof Kotowski
Tytuł: Święto świateł
Liczba stron: 368
Data wydania: 22 października 2013 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Przy tej książce również zastanawiałam się, dlaczego ją wybrałam do przeczytania. A po pierwszym rozdziale zaczęłam tego żałować. Dlaczego? Nie wiem, może nie do końca podobało mi się to, że opisano klimat Japonii XIX w. Nie za bardzo lubię takie klimaty, a skąd miałam wiedzieć, że później będziemy czytać o czasach współczesnych, bo prawdziwa akcja będzie się toczyć w XXI w. Faktem jest, że książka musi bardzo, bardzo się nie podobać by odłożyć ją po kilku stronach. I ja, i osoby, z którymi zdarza mi się rozmawiać o książkach zgodnie twierdzą, że zwykle dają szansę i 50- 100 stron to minimum by wyrobić sobie o niej zdanie. Ja też tak zrobiłam i nie żałuję bo naprawdę było bardzo ciekawie.
Przede wszystkim, to książka polskiego autora. Ci często są uznawani przez czytelników za gorszych, albo nie mówi się o nich. Dlaczego, nie wiem, ale jest to krzywdzące.
"Święto świateł" to kryminał, w którym akcja dzieje się niemal do ostatniej minuty, a zdarzenia niespodziewane, a koniec zaskakujący. Czyli po prostu posiada cechy dobrego kryminału.
W jednym z mieszkań zostaje znalezionych czworo mężczyzn, którzy nie żyją. Nie widać w jaki sposób zostali pozbawieni życia, nie ma narzędzia zbrodni ani żadnych świadków. Na początku śledztwo prowadzić ma zespół- Artur i Eliza, czarnoskóra, bardzo porywcza policjantka. Co wspólnego z zabójstwem ma gra GO, czy Arturowi i Eliza doprowadzą do śledztwo i odkryją tajemnice, których robi się coraz więcej?
Ale jak wiadomo, człowiek nie żyje samą pracą, ma jeszcze jakieś życie prywatne. O tym też możecie poczytać w tej książce. Ale jeśli szukacie historii miłosnej- nie ten adres, tu jej nie znajdziecie.

piątek, 25 października 2013

"Strefa cienia: Trzy lata z psychopatą - historia prawdziwa"- Wiktoria Zender

Autor: Wiktoria Zender
Tytuł: Strefa cienia: Trzy lata z psychopatą - historia prawdziwa
Liczba stron: 320
Data wydania:  11 kwietnia 2008 r.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Druga, ciężka do przeczytania książka. Ciężka nie dlatego, że źle się ją czyta tylko znów trudny temat. Temat poraża i przeraża, tym bardziej, że wiele osób jest w podobnej sytuacji. W sumie nie należy myśleć, że przemocy domowej doświadczają tylko kobiety. Także mężczyźni mogą być ofiarami, jednak w ich przypadku jest inna reakcja społeczeństwa- gdy kobietom się współczuje, z mężczyzn się śmieje, no bo jak to, dać pobić się żonie, narzeczonej- facet nie masz jaj, albo jesteś kompletną fajtłapą.
Książka jest kontrowersyjna- zarówno ze względu na temat jak i bohaterkę. Ula to młodziutka dziewczyna. Traf cbce, że zakochuje się w Romanie, który ma... ponad sześćdziesiąt lat. No, dla mnie to troszkę niepojęte, rozumiem różnicę 10-20 albo 25 lat, ale wiązać się z kimś w wieku dziadka (dla młodej dziewczyny)?
Początkowo wszystko było idealnie, ale gdyby zawsze tak było to nie powstałaby ta książka. Częste wybuchy złości Romana, brak szacunku do Uli sprawiają, że dziewczyna zaczyna wątpić w miłość i dojrzewać do rozstania. Czy jej się uda?
W książce zaskoczyło mnie zakończenie. No może nie całkiem, tylko troszeczkę.
Uważam, że to ciekawa pozycja.

czwartek, 24 października 2013

"Ćwiczenia z utraty"- Agata Tuszyńska

Autor: Agata Tuszyńska
Tytuł: Ćwiczenia z utraty
Liczba stron: 250
Data wydania: 2007
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

O takich książkach trudno jest cokolwiek napisać, bo trudno jest też je czytać. Wszyscy piszą i polecają książki, a ja w tym momencie powiem: jeśli nie chcecie płakać, wzruszać się i szukacie książki dla odstresowania absolutnie nie sięgajcie po "Ćwiczenia z utraty".
Książka Agaty Tuszyńskiej to pozycja, która została wydana w rok po śmierci jej męża. To próba poradzenia sobie z emocjami, które towarzyszą ludziom gdy dowiadują się o nieuleczalnej chorobie bliskiego.
W 2005 roku życie Agaty i jej męża zostaje przewrócone do góry nogami. Na codzień żyjące chwilowo oddzielnie, gdy dowiadują się o tym, że Henryk ma raka mózgu wyruszają na wojnę. To ciężka bitwa, jednocześnie małżonkowie zdają sobie sprawę, że jest nie wygrania. Jest tylko czas na pogodzenie się z wyrokiem. O ile można się z nim pogodzić, można się tylko przygotować, wiedzieć co nas czeka, choć i tak nie przewidzimy przebiegu choroby.
To piękna książka o miłości i sile walki. Wiele z nas zostaje postawionych przed takim stanem rzeczy i zastanawia się jak żyć. Agata Tuszyńska, nie dość, że opisała swoje uczucia związane z powolnym i bolesnym umieraniem męża, to jeszcze miała siłę, aby przelać to na papier. Może to była próba poradzenia sobie z sytuacją? Powiedziała to, co ludzie myślą, a nie mają odwagi powiedzieć i duszą w sobie, bojąc się, że zostaną uznane za osoby bez serca. 

wtorek, 22 października 2013

"Kobieta do zadań specjalnych"- Iwona Czarkowska

Autor: Iwona Czarkowska
Tytuł: Kobieta do zadań specjalnych
Liczba stron: 232
Data wydania: 2010
Wydawnictwo: Replika

Z całą szczerością muszę powiedzieć, że do przeczytania książki zachęciła mnie... okładka. Nie patrzyłam, co jest napisane na odwrocie, nie patrzyłam kto napisał książkę. Już przed samą lekturą, albo na pierwszej stronie i po zerknięciu na opis fabuły stwierdziłam, że może być ciężko i nieciekawie. I że to kolejna zwykła książka o mężu, który porzuca żonę i postanawia wyjechać do Londynu. O, jakże się myliłam!
"Kobieta do zadań specjalnych" to niezwykle humorystyczna książka pełna zbiegów okoliczności i pomyłek. Podczas czytania trudno się nie śmiać, a nie uśmiechnąć się to rzecz całkiem niemożliwa.
Główną bohaterką jest Zuzanna, osoba niezwykle roztargniona, pechowa i mająca zdolność wpadania w różne nieprawdopodobne sytuacje.  Pewnego dnia zostaje wysłana na delegację no i tam dopiero się zaczyna! Ale to książka nie tylko o Zuzannie, ale i o jej siostrze, mężu i znajomych. Wszyscy są zwariowani- jednak ona najbardziej. Spodziewałam się, że będzie to książka o przeżyciach, które jednak coś takiego, raczej nie mogło się zdarzyć
Dawno nie czytałam tak wesołej książki. Na pewno sięgnę po inne książki autorki.

poniedziałek, 21 października 2013

"Misia rządzi"- Beata Ostrowicka

Autor: Beata Ostrowicka
Tytuł: Misia rządzi
Liczba stron: 176
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literatura

Kolejna książka dla nastolatek, którą przeczytałam ostatnim czasem. Kolejna, która mi się podobała. Chociaż zwykle bohater ma za zadanie wzbudzić sympatię, do tego stopnia, że będzie mu się kibicowało" i liczyło, że wszystko pójdzie po jego myśli.
"Nasza" Misia jest inna. Wredna, irytująca, nie wzbudzająca sympatii, zimna i wyrachowana. Bo jak nazwać osobę, która zrobi wszystko, żeby osiągnąć cel, wysługuje się innymi ludźmi, kłamie, a od siebie nic nie daje? Tu nie czekałam, aż wszystko się dobrze skończy, chciałam tylko, żeby Michalina dostała nauczkę za traktowanie ludzi. No kurcze! Ja rozumiem skłamać w błahych sprawach, raz na jakiś czas, ale nie ciągle! Książka pokazuje też, jak wyrachowani mogą być ludzie, jak nie patrzeć na drugiego człowieka (a właściwie to patrzeć z góry). Czy ktoś, kto nie ma takiego gustu jak bohaterka i nie interesuje się tym samym co nasza bohaterka jest gorszy? Michalina kłamie każdemu i na każdy temat. Manipuluje ludźmi, wymyśla przeróżne wymówki, aby tylko wyszło na "jej". Mamie wmawia, że jest u koleżanki, z którą znajomość jest tylko dlatego, żeby uzyskać alibi (bo która matka nie puści corki do koleżanki- wzorowej uczennicy i dobrej córki?), koleżance, że babcia chora, a mama nie rozmawia z babcią bo się bardzo nie lubią i nie pozwala jej chodzić. No nie, dla mnie to za dużo- ja staram się myśleć, że na świecie jest mało takich Michalin, a jeśli są to ich postępowanie kiedyś się na nich zemści.
Niemniej- książka ciekawa, polecam przeczytać- zwłaszcza nastolatkom. Z książki wypływa nauka, że nie zawsze, jak ktoś mówi, że jest twoim przyjacielem, naprawdę nim jest.

niedziela, 20 października 2013

"Domek z piernika"- Carin Gerhardsen

Autor: Carin Gerhardsem
Tytuł: Domek z piernika
Liczba stron: 366
Data wydania: 2012
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Trzy... Dwa... Jeden... Taka była kolejność mojego czytania trylogii Carin Gerhardsen. Teraz mam trochę żalu do siebie, że nie sprawdziłam. No ale cóż. Przez chwilę zastanawiałam się, czy bym sięgnęła po książkę gdybym przeczytała od pierwszego tomu i czy mogłabym wtedy polecić książkę czytelnikom. Po przeczytaniu stwierdzam, że absolutnie tak, książkę bym poleciła i jest bardzo ciekawa.
"Domek z piernika" to pierwsza z książek, które opowiadają o pracy komisarza Conny'ego Sjöberga (kolejne to: "Najmroczniejsza ciemność" i "Kołysanka na śmierć").
Przedszkole to miejsce, jak zresztą nie muszę mówić, zaprowadzamy dzieci, kiedy nie możemy się nim opiekować. Wierzymy, że jest tam bezpieczne, że nie dzieje się mu krzywda. Książka pokazuje, że takie wrażenie może być złudne, a dzieci wcale nie takie słodkie.
Conny Sjöberg zajmuje się sprawą morderstwa. Starsza pani, po powrocie ze szpitalu znajduje w swoim domu zwłoki mężczyzny. Wkrótce dochodzi do kilku innych zabójstw, których początkowo nikt nie łączy ze sobą. Ale nasz mądry komisarz znajduje nitkę łączącą wszystkie te zdarzenia. Zakończenie jest kompletnym zaskoczeniem gdyż już na początku autorka mówi nam kto zabił, ba! są nawet zwierzenia mordercy w pamiętniku. Ale oczywiście nie zdradzę Wam, co mnie zaskoczyło. Książka trzymała napięcie bardzo mocno, a jednocześnie ciekawiła. Mimo, że "trup ściele się gęsto" to jednak nie ma tam strasznie obrzydliwych opisów, przy których mogłoby się komuś zrobić niedobrze. Bardzo duży plus dałabym za wątki poboczne czyli p policjantów (nie tylko związane z pracą), ale też prywatne. Było to równie ciekawe jak wątek główny.
No i tradycyjnie: bardzo ciekawa okładka.
Polecam! Ja już teraz wiem, że będę śledzić twórczość Carin Gerhardsen. Mam nadzieję, że ta autorka wyda jeszcze wiele książek i że będę miała możliwość do nich dotrzeć. Carin Gerhardsen dodaję na listę moich ulubionych autorek

sobota, 19 października 2013

"Co z ciebie za matka?"- Paula Daly

Autor: Paula Daly
Tytuł: Co z Ciebie za matka?
Liczba stron: 416
Data wydania: 15 października 2013 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

To książka zupełnie inna niż mówi nam pierwsze wrażenie, pierwszy rozdział. Myślałam, że to zwykła powieść obyczajowa o odebraniu dzieci rodzicom i walce o nie. Tymczasem w kolejnych rozdziałach wpadamy w bieg wydarzeń kryminalnych. Głównym wątkiem jest porwanie trzynastolatki.
Lisa, nasza główna bohaterka, jest dobrą matką choć innym mogłoby się wydawać inaczej. Trójka dzieci, praca, mąż taksówkarz zajmują jej cały czas, czasami zdarza się jej o czymś zapomnieć. Pewnego dnia jej córka ma zająć się szkolnym projektem razem ze szkolną koleżanką, a prywatnie dobrą znajomą. Wskutek nieoczekiwanych zdarzeń Sally nie poszła do szkoły, a Lucinda została porwana. Porwanie to nie jedyny wątek w tej książce- ciekawie czytało się też o schronisku dla zwierząt, w którym pracuje Lisa czy o zawirowaniach rodzinno- koleżeńskich.
Wrócę jeszcze raz do schroniska. To pouczająca książka. Może nawet komuś otworzy oczy, że zwierzę to nie tylko prezent, którego można się w każdej chwili pozbyć, ale też istota żywa. Mimo kampanii społecznych problem niechcianych zwierząt, które się ludziom nudzą jest ciągle bardzo poważny.
I jeszcze jedno: od początku się zastanawiałam, dlaczego wszyscy mieli takie wielkie pretensje do Lisy (a i ona sama też czyniła sobie wyrzuty), że nie powiedziała, ze Lucinda do niej nie dotarła. Powiedziałabym, że koniecznie szukano kogoś, kogo można byłoby obarczyć odpowiedzialnością i choć trochę pozwolić ujść emocjom. Uważam, że choć powinna powiedzieć, że nie ma u niej nastolatki to reakcja rodziców i siostry była troszkę przesadzona.
Książkę bardzo polecam, naprawdę warto przeczytać bo jest wciągająca, miałam kłopoty z jej odłożeniem, myślałam sobie: jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden. Zakończenie mnie trochę zaskoczyło, chociaż podczas lektury próbowałam wytypować jak się zakończy to jednak nie trafiłam.
Okładka dająca wiele do myślenia i choć podobała mi się to jednak uważam, że nie pasuje do tej książki. Tu zaginęła nastolatka, a buciki z okładki pasowały by pewnie na dziecko, które ma kilka lat.

piątek, 18 października 2013

"Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dlla ciekawskich dzieci"- Christian Dreller, Petra Maria Schmitt

Autor: Christian Dreller, Petra Maria Schmitt
Tytuł: Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty. Historyjki dla ciekawskich dzieci.
Liczba stron: 128
Data wydania: 3 października 2013 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W dobrym czasie wydano tę książkę. Jeszcze wiele czasu do świąt (całe dwa miesiące), niewiele osób zastanawia się nad prezentami. Jeśli macie do obdarowania (z jakiejś okazji) dziecko mające 4-7 lat to ta książka będzie idealnym prezentem.
Ciekawa i kolorowa okładka na pewno zainteresuje, a i we wnętrzu książki czeka kilka niespodzianek- historyjek. Dodatkowo twarda oprawa sprawi, ze książka dłużej "przeżyje" zabawy dzieci. Jak wiadomo każde dziecko zadaje milion pytań, na które rodzic nie zawsze zna odpowiedź. Dzięki autorom tej książki będzie można poznać odpowiedź przynajmniej na kilka z nich. W formie krótkich historyjek dowiemy się na przykład czy Eskimosi potrzebują lodówki, dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty, dlaczego pies podnosi nogę gdy siusia. Niby proste pytania, człowiek dorosły zna na nie odpowiedź, ale gdy dziecko zada milion takich pytań trochę kręci się w głowie.
Książkę polecam, myślę, że warto przeczytać wspólnie z dzieckiem.

czwartek, 17 października 2013

"Najmroczniejsza ciemność"- Carin Gerhardsen

Autor: Carin Gerhardsen
Tytuł: Najmroczniejsza ciemność
Liczba stron: 390
Data wydania: 2013
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Książki Carin Gerhardsen czytam "chyba" trochę nie po kolei bo najpierw przyszła do recenzji "Kołysanka na śmierć". Tak mi się spodobała, że poprosiłam o kolejne. Ostatecznie wyszło tak, że najpierw przeczytałam trzecią książkę Carin Gerhardsen, potem drugą, a do przeczytania zostałami pierwsza. Mały misz-masz.
"Najmroczniejsza ciemność" bardzo mi się spodobała, chyba się pokuszę o stwierdzenie, że nawet bardziej od "Kołysanki...". Tematyka bardzo podobna. Jak będzie z trzecią? Niedługo się przekonam.
Książka jest wciągająca, akcja bardzo szybka.
Conny Sjöberg otrzymuje kilka niepokojących informacji- na promie płynącym do Finlandii ktoś zamordował nastolatkę; pod jednym z bloków współpracownica komisarza znajduje wycieńczone niemowlę i jego matkę, którą ktoś pozbawił życia. Już te dwie sprawy zmuszają do szybkiego działania, ale co robić, gdy nie ma prawie żadnych poszlak? To powieść wielowątkowa, ale najbardziej mi się podobała opowieść o małej Hannie, któa została sama w domu i musiała sobie sama radzić. Inne mnie tak nie interesowały chociaż, jak wspomniałam były ciekawe Ale to, jak Hanna sama sobie szukała jedzenia, jak się zastanawiała czy mama ją zostawiła na zawsze i to, jak próbowała zadzwonić po pomoc- o tym czytałam z zapartym tchem. Nie widziałam dawno tak rezolutnej dziewczynki.
Polecam.