piątek, 31 stycznia 2014

"Jezioro marzeń"- Lisa Kleypas

Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: Jezioro marzeń
Liczba stron: 352
Data wydania: 16 stycznia 2014 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

"Jezioro marzeń" to druga książka o Zatoce Friday. Pierwsza "Ścieżka słońca" zachwyciła mnie, a wiedząc, że nie jest to ostatnia mieszkańcach tej zatoki z niecierpliwością czekałam na kontynuację. I oto, gdy tylko otrzymałam książkę od wydawnictwa Prószyński i S-ka poleżała chwilkę na biurku, popatrzyłam się trochę na nią i zabrałam się za czytanie.
Pierwsza moja myśl: to będzie kontynuacja historii Lucy i Sama bohaterów "Ścieżki słońca"- i pewnym sensie tak było, ale poświęcono im mało miejsca. W "Jeziorze marzeń" głównymi bohaterami uczyniono Alexa, brata Sama i Zoe- koleżanki Lucy. Pierwsze strony nie podobały mi się, nie spodobał mi się styl: najpierw prowadzenie akcji tak, jakby nie było pierwszego tomu, a później wspominanie niektórych wydarzeń, o których już była mowa. Nowością jest występowanie... ducha. Tak, dobrze widzicie, Alex jako jedyny widział ducha, rozmawiał z nim i pomagał mu w odkryciu przeszłości.
A teraz co nieco o fabule. Alex to alkoholik, rozwodnik, generalnie mężczyzna, któremu nie można ufać i raczej nie powinno się zakochiwać. Zoe to miła kobieta, również rozwódka, z tym, że rozwód nastąpił z winy męża, który okazał się homoseksualny i po prostu związał się mężczyzną. Skrzywdził ją nie tylko mąż, ale też mąż, ale też ojciec, który porzucił ją u babci i mamił obietnicami zabrania do siebie.
Zoe sprowadza się do Zatoki Friday by opiekować się babcią, która zachorowała, a która w dzieciństwie dała Zoe wiele miłości. Choroba szybko postępuje, nasza bohaterka postanowiła więc dostosować dom do potrzeb staruszki. W ten sposób poznaje Alexa. Oboje próbują nie dopuścić do miłości, ale jak wiadomo uczucie czasem jest silniejsze. Czy będą razem?
Myślałam, że wątek ducha mi się nie spodoba bo cenię sobie jednak jakąś namiastkę realizmu w książkach. Tak było, ale tylko na początku bo w miarę czytania otrzymujemy smutną i klimatycną historię miłosną.

"Śladami zbrodni"- Mary Higgins Clark

Autor: Mary Higgins Clark
Tytuł: Śladami zbrodni
Liczba stron: 368
Data wydania: 7 stycznia 2014
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mary Higgins Clark. Z pewnością nie ostatnie- na pewno będę szukała innych książek tej autorki. Spodobała mi się. Pierwszy rzut oka na okładkę- i już wiedziałam, że tak będzie. Chociaż nie powiem, miałam na początku chwile zwątpienia. Ich powodem był chaos i wielu bohaterów. Początkowo trudno było ogarnąć kto, co, z kim i dlaczego.
Ta książka to bardzo dobry kryminał (oczywiście takie są moje odczucia, Wy możecie uważać inaczej). Ma wszystkie te cechy, które tego typu literatura powinna mieć. Ciekawi bohaterowie, wartka i szybka akcja. Nie mogłam się oderwać, a jej przeczytanie zajęło mi kilka godzin (z przerwami na krótką drzemkę i zabawę z moją ukochaną siostrzenicą).
Pewnego dnia w fabryce mebli, która jest od wielu lat własnością rodziny Connely wybucha pożar. Ginie w nim starszy mężczyzna, a Kate trafia w ciężkim stanie do szpitala. Codziennie odwiedza ją siostra licząc na to, że ona się obudzi. Ale tego chce tylko Hanna, dla innych byłoby lepiej gdyby zmarła nie zdradzając tajemnic. Stawka est duża- nie wiadomo, kto spowodował pożar, a gdyby okazało się, że nie było to przypadkowe nie byłoby olbrzymiego odszkodowania. Ten wątek był najciekawszy.
Było oczywiście też kilka innych- niektóre ciekawe, a przy innych zastanawiałam się po co one. Chociaż tak sobie teraz pomyślałam, że gdyby nie te poboczne wątki to książki nie możnaby nazwać kryminałem, a przynajmniej nie na początku.
Książkę polecam!

czwartek, 30 stycznia 2014

"Wszystko co minęło"- Agata Kołakowska

Autor: Agata Kołakowska
Tytuł: Wszystko co minęło
Liczba stron: 400
Data wydania: 9 stycznia 2014 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Zachwycona okładką pomyślałam, że środek też musi być imponujący. Zwłaszcza, że bardzo lubię twórczość Agaty Kołakowskiej (mam prawie wszystkie jej książki). Przez długi czas wcale nie byłam zadowolona że czytam tę książkę, ale może to dobrze- bo dobre książki podobno poznaje się po tym jak oddziałują na czytelnika i jakie emocje wzbudzają. A w moim przypadku były one różne.
Justyny przez długi czas wcale nie polubiłam. Denerwowała mnie, uważałam ją za nieczułą i zimną zołzę (w książce jej znajomi przyznają się, że właśnie tak o niej wcześniej myśleli).
Intuicja mówiła mi, że jej zachowanie się zmieni i się nie pomyliłam. Cieszę się, dzięki tej zmianie polubiłam ją. Ale też nie dziwię się, że zachowywała się tak jakby była całkowicie wyprana z uczuć.Wiele przeszła, wiele musiała przejść i na dodatek szybko dorosnąć by opiekować się mamą. A gdy już się wydaje, że wszystko się układa dobrze dostaje od życia kolejny cios- równocześnie od męża i przyjaciółki.
Mimo mojego chwilowego zniechęcenia fabuła była bardzo ciekawa. Bardzo podobał mi się wątek "firmowy" i hospicjum. Całkiem przypadkiem nasza bohaterka odkryła, że wcale nie est samotna, ma przyjaciół i może na nich liczyć.  Justyna wydaje się być osobą bez serca,zamkniętą w sobie, a jednak potrafi coś z siebie dać i co najważniejsze- wybaczyć po jakimś czasie.
Sądziłam też, że wyjątkowo ta książka nie będzie o miłości, wszystko na to wskazywało.
Książkę polecam.

wtorek, 28 stycznia 2014

"Urlop nad morzem"- Agnieszka Pietrzyk

Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Urlop nad morzem
Liczba stron: 312
Data wydania: 14 stycznia 2014 r.

Już, już miałam napisać, że kolejna książka mnie zachwyciła, niestety "coś" ostudziło mój zapal. Przez większą część było bardzo, ale to bardzo ciekawe, ale wystarczyło jedno malutkie wydarzenie abym zmieniła zdanie. Muszę przyznać, że w moim przypadku rzadko się zdarza coś takiego, a jeśli już to raczej w drugą stronę- na początku mi się nie podoba, a koniec miażdży.
Patrząc na tytuł myślałam- kolejna o miłości, romansach i samotnych kobietach. A, że czasami (a może i często) lubię sięgnąć po takie książki to i tym razem ucieszyłam się, że wyszła taka książka.
I wiecie? Powiem wam jedno: jeżeli szukacie powieści o miłości, czegoś spokojnego i relaksującego to nie wybierajcie tej książki. Jeżeli nie macie czasu na czytanie to również nie sięgajcie po tę książkę- ja byłam niepocieszana gdy musiałam ją odłożyć, niestety siła wyższa- kiedyś trzeba zrobić przerwę na sen.
Niewątpliwą zaletą tej książki jest fabuła. Czytając tytuł- "urlop nad morzem" spodziewamy się ciepła, lata, kąpieli. A tu zaskoczenie: nasi bohaterowie postanowili wybrać się późną jesienią. Na pewno chcieli odpocząć po męczącym roku, ale niestety- wydarzenia pokazują, że nie uda im się to. Korzystając z dobroci przyjaciółki Beata i Marcin mają spędzić kilka dni w domku nad Bałtykiem. Przeglądając rzeczy na klimatycznym strychu znajduje list napisany przez małego chłopca. W liście tym dziewięciolatek wyraża przypuszczenie, że niedługo zostanie zabity. W liście jest niewiele szczegółów- imię matki i ojczyma, imię chłopca i datę. Beata przypuszcza, że gdzieś w domu przyjaciółki znajdują się czyjeś zwłoki. To okazuje się prawdą, w piwnicy odnajdują szkielet tej osoby. Pragną zapewnić jej godny pochówek, ale nie ukrywają, że są ciekawi jaka jest historia tego domu i osób w nim mieszkających. Gdy policja umywa ręce bo sprawa się przedawniła nasi bohaterowie rozpoczynają śledztwo na własną rękę.Co ustalą? Powiem tylko, że tożsamość zmarłego będzie trudna do ustalenia, będzie się co i rusz zmieniać, jeśli można tak powiedzieć.
Mimo tego, że bardzo nie podoba mi się zakończenie to książka świetna. I jak zawsze piszę, że okładka mi się podoba, tak włosy kobiety widocznej na zdjęciu troszeczkę mnie przerażają.

"Taka jak ty"- Maureen Lindley

Autor: Maureen Lindley
Tytuł: Taka jak ty
Liczba stron: 496
Data wydania: 28 stycznia 2014 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Tę książkę dodaję do moich ulubionych książek o tematyce azjatyckiej. Tak jak polecam"Hinduskie zaślubiny", "Serce tygrysicy", "Zanim przekwitną wiśnie", tak i będę polecać tę. Zachwyciła mnie, rzekłabym, że bardzo, bardzo. Pokazuje jak jedna osoba znajduje w sobie wiele siły, żeby dbać o siebie i o bliskich.
Nie zawiodłam się na tej książce, czytałam ją z zapartym tchem. Już ciekawe było osadzenie akcji w latach wojennych w USA. Łza się w oku kręciła gdy czytałam jak traktowano Satomi, naszą główną bohaterkę. Cóż, starczy tylko powiedzieć, że miała "pecha" być pół-japonką w czasie gdy Japonia przeprowadziła atak na Pearl Harbor. Nikt nie zwraca uwagi na to, że jej ojciec oddał życie walcząc za Amerykę. Ludzie nie chcą z nią rozmawiać, kontaktować się bo jest "żółtkiem". Właśnie ta część najbardziej mnie zaciekawiła. Dziewczyna wraz z matką trafia do obozu dla internowanych gdzie warunki są straszne, ale przyjaźń tam nawiązana przetrwa wiele czasu.
Myślicie, że po wyjściu z obozu życie Satomi zmienia się na lepsze? Jeśli tak to się mylicie. Wprawdzie może wydawać się, że wreszcie wszystko zaczyna się układać, ale to tylko chwilowe i złudne wrażenie.
Jak w wielu książkach tak i w tej podoba mi się okładka, na której widać sympatyczną ale smutną dziewczynę.

sobota, 25 stycznia 2014

"1491. Ameryka przed Kolumbem"- Charles C. Mann

Autor: Charles C. Mann
Tytuł: 1491. Ameryka przed Kolumbem
Liczba stron: 616
Data wydania: 2007 r.
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis

Ciężka książka. I to nie w przenośni- po prostu waży swoje. Trochę problemowa do trzymania przez co niektórym może się nie spodobać. Za to bardzo ładnie wydana. Obwoluta, ładna okładka, biały papier i zdjęcia. Minusem były kartki z nieśliskiego papieru, które przekładały się po kilka naraz zamiast jednej.
Książka jest dla osób, które uwielbiają historię.Opowiada o czasach gdy w Ameryce mieszkali tylko Indianie, a Kolumb jeszcze nie myślał o wyprawie. Autor wyjaśnia nam wiele rzeczy, o których nie wiedzieliśmy.  Mnóstwo szczegółów do zapamiętania. 100 stron przypisów, dwa aneksy. Myślałam, że spodoba mi się dużo bardziej, ale i tak uważam, że była ciekawa. Tak się zastanawiam- czego ja się mogłam spodziewać po książce historycznej.
Charles C. Mann to dziennikarz. Myślę, że widać to w stylu ego pisania i skupieniu na różnych szczegółach.

piątek, 24 stycznia 2014

"Telefon zaufania"-Stanisława Platówna

Autor: Stanisława Platówna
Tytuł: Telefon zaufania
Liczba stron: 278
Data wydania: 1973
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia

Stara książka, jednakże ciekawa. Chociaż trochę myląca na początku, z tego powodu też trochę byłam zawiedziona. Powieść zaczyna się telefonu małego chłopca do lekarza dyżurującego w telefonie zaufania. Malec boi się sam być w domu w nocy, gdy rodzice akurat wyszli. Lekarz rozwiewa wątpliwości chłopca. Na kolejny telefon nie musi czekać długo- tym razem dzwoni chłopak, który niedawno dowiedział się, że został adoptowany. Ma ogromny żal do rodziców, że nie powiedzieli mu prawdy, że dowiedział się od osoby postronnej. Lekarz boi się, że rozżalony młodzieniec może zrobić sobie krzywdę, zwłaszcza, że zabrał pistolet ojcu. Dzięki kilku szczegółom, które wyłowił z rozmowy podejmuje trud i próbuje odnaleźć jego przybranych rodziców. W tamtych czasach nie była to taka łatwa rzecz-- nie było telefonów komórkowych, nie było namierzania.
I właśnie w tym momencie trochę się rozczarowałam, myślałam, że tak na początku będzie to kilka opowieści o ludziach pracujących w telefonie zaufania. A tymczasem większość książki to opowieść właśnie o tym jednym chłopcu, który zniknął i który przeżył wiele pod czas ucieczki, ale i wiele zrozumiał.
Książkę bym poleciła, a nawet powiem, że warto sięgać po książki wydane wiele lat temu. Są ciekawe i pokazują jak to dawniej było i jacy ludzie byli.
Powiedziałabym też, że jest ponadczasowa- pokazuje, że nie warto czegoś ukrywać przed dziećmi b prawda może okazać się ciężka do przeżycia, ale też że nie ma dobrego momentu na powiedzenie dziecu, że jest adoptowane. Zawsze może być tak, że po protu będzie miało żal.

środa, 22 stycznia 2014

"Kilka przypadków szczęśliwych"- Magdalena Zimny-Louis

Autor: Magdalena Zimny-Louis
Tytuł: Kilka przypadków szczęśliwych
Liczba stron: 432
Data wydania: 23 stycznia 2014 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rozdarta jestem. Z jednej strony- książka w swojej prostocie bardzo mi się podobała, ale było też kilka rzeczy, które w książkach absolutnie mi się nie podobają.
Książka opisuje życie kilku osób, które gdyby nie przypadek nie byłyby w tym miejscu, w którym aktualnie się znajdują. Chociaż "znajdują" to troszkę niefortunne słowo w przypadku Damiana Rogalika, który został zamordowany w wigilijną noc i Monty Kolczenko, która również straciła życie w wyniku zabójstwa.
Nasza główna bohaterka, policjantka Emma pisze, że gdyby nie śmierć tych dwojga nieznajomych to ona nie zdecydowałaby się na emigrację do Polski. Podróż ta ma po trosze charakter ucieczki, a po trosze chęć poznania historii rodzinnej. Wyjeżdża ze złamanym sercem, ciekawym jest czy pozna kogoś właściwego? Poznaje wprawdzie sympatycznego Borysa, ale jest on już związany, ba! zaręczony. Czy coś z tego wyjdzie?
Kolejna osoba wspomniana w książce to Florian Duda, który gdyby od razu pojechał do ciotki wszystko potoczyłoby się inaczej, nie poznałby swojej żony, a jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej.
Akcja dzieje się w dwóch krajach- Wielkiej Brytanii i Polsce. Bez żadnego koloryzowania pokazuje życie Polaków, którzy zarobkowo wyjechali do UK
To, co nie podobało mi się w książce- łączenie wielu wątków, wielu bohaterów, niekiedy wydarzenia się mieszały. A do zapamiętania było wiele: historia Emmy, Damiana, jego "przyjaciółki, Monty i braci, którzy odpowiadali za śmierć Damiana.
Jak ja nie lubię takich książek to "Kilka przypadków szczęśliwych" bardzo mi się podobały. Widać należy próbować z każdym rodzajem literatury bo czasami można się zaskoczyć.
A okładka ładna i ciekawa!

poniedziałek, 20 stycznia 2014

"Chłopiec z listy Schindlera"- Marilyn J. Harran, Elisabeth B. Leyson, Leon Leyson

Autorzy: Marilyn J. Harran, Elisabeth B. Leyson, Leon Leyson
Tytuł: Chłopiec z listy Schindlera
Liczba stron: 256
Data wydania: 14 stycznia 2014 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W poprzedniej recenzji wspomniałam, że ta książka jest w moich planach czytelniczych na najbliższy czas. Dziś słowo ciałem się stało, przeczytałam i spieszę się Wam opisać wrażenia.
Najpierw ogóły- inni autorzy, inna książka inny styl pisania i zupełnie inne wrażenie.
Sama "Lista Schindlera" wcale mnie nie zainteresowała, natomiast "Chłopiec.."- bardzo.
Cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę.  Dużo powstaje takich pozycji z okresu II wojny światowej, traktujących o prześladowaniu Żydów. Staram się docierać do takiej literatury bo lubię się wzruszyć, a taka książka może być początkiem ciekawej rozmowy z babcią lub dziadkiem. Oni wiele przeżyli, może dzięki takiej rozmowie dowiemy się całkiem innej historii rodziny, a dziadka lub babcię ujrzymy w całkiem innym świetle?
"Chłopiec z listy Schindlera" to opowieść o chłopcu, którego od śmierci uratował Oskar Schindler. On uratował wiele istnień, poprzednia książka mówi o 1200 osobach, my poznajemy Leona Leysona (a właściwie Lejba Lejzona). Opowiada on nie tylko o sobie, ale też o losach swojej rodziny. Po epilogu czytelnik ma możliwość obejrzenia zdjęć bohatera i jego rodziny oraz przeczytania listów. Dowiadujemy się też co Leon robił po wojnie.
Leon Leyson zmarł w styczniu 2013 roku.
Tak więc, jeśli kogoś interesuje taka literatura to książkę polecam. U mnie w kolejce do przeczytania jest jeszcze kilka książek tego typu np. "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku", "Dzieci Ireny Sendlerowej" i "Dziennik Helgi".

niedziela, 19 stycznia 2014

"Lista Schindlera"- Thomas Keneally

Autor: Thomas Keneally
Tytuł: Lista Schindlera
Liczba stron: 443
Data wydania: 1994 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ojej... Próbowałam znaleźć jakąś recenzję tej książki, żeby zobaczyć co się o niej pisze w internecie, jak postrzegają ją inni. Szukałam raczej na blogach, ale co dziwne nie znalazłam. A więc do dzieła.
Po książkę sięgnęłam ponieważ ze styczniowych propozycji wydawnictwa Prószyński i S-ka jest "Chłopiec z listy Schindlera". A więc podstawy warto by było poznać.
Cóż, w ogóle mi się nie spodobała ta książka. Dużo czytam literatury o czasach holocaustu, ale większość to zmyślone powieści, w których "podobieństwo do prawdziwych osób lub zdarzeń jest przypadkowe". Może to dlatego? Bo "Lista Schindlera" to z tego, co zdążyłam się dowiedzieć powieść pisana na faktach. Dla mnie jednak była po prostu nudna. Niewiele się działo, akcja wolna i na dodatek styl Keneally'go jakiś nie taki.
O czym jest ta książka? O wspomnieniach i o niemieckim przemysłowcu, który ratuje od śmierci ponad 1000. Racja, to czyn chwalebny, zwłaszcza, że się narażał na śmierć.