Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Zanim się pojawiłeś.
Liczba stron: 384
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Zanim się pojawiłeś" to książka, o której słyszałam od bardzo wielu osób. Czy to grupa książkowa czy rozmowy- wszędzie pojawiają się informacje o tej powieści. Więc jak bym mogła nie było takiej szansy. Co dziwne- wiele z nich szuka książki ze starą wersją okładkową (ta
powsstała w związku z premierą filmu). Mnie zauroczyła nowa wersja- w
spojrzeniu filmowych Louise i Willa znalazłam coś, co mnie hipnotyzuje,
przyciąga. Dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka przychodzę dziś do Was z jej recenzją.
Jeśli szukacie banalnej książki o miłości, spijania sobie z dzióbków i zgody między b0ohaterami- to nie ten adres. W "Zanim się pojawiłeś" nie znajdziecie czegoś takiego. Mimo to powieść pokochały miliony. Po lekturze wiem już dlaczego... jestem jedną takich osób.
To kolejna z gatunku "nie odłożę póki nie przeczytam". Zaczyna się jak zwyczajna książka, jednak to, co dzieje się później.. Louise to młoda kobieta. Z dnia na dzień, po przepracowaniu 6 lat traci pracę. Niestety nie może sobie pozwolić na przestój- brakuje jej pieniędzy, dodatkowo pomaga rodzicom, którzy również są w trudnej sytuacji finansowej. Przypadkowo, jako osoba zupełnie bez doświadczenia trafia na rozmowę kwalifikacyjną dotyczącą opieki nad osobą niepełnosprawną.
Swoją uczciwością i prostolinijnością ujmuje swoich nowych pracodawców. Tak zaczyna się jej przygoda z Willem.
Will to młody mężczyzna (35-latka nie można nazwać staruszkiem, nieprawdaż?). Kilka lat wcześniej uległ wypadkowi, który uczynił z niego kalekę. Teraz jego codziennością staje się porażenie czterokończynowe, ból, dreszcze i obniżona odporność. Pojawiają się również myśli samobójcze, apatia.
Czy naszej bohaterce uda sprawić by Will na powrót poczuł radość z życia?
Początkowo jest trudno, Lou czuje brak sympatii, niechęć do rozmowy. Mimo to pragnie przebić się przez mur obojętności i apatii niepełnosprawnego mężczyzny. Zwłaszcza, że czuje na sobie ciężar tajemnicy
Jak już wspominałam- nie jest to zwykła powieść. Mówi o trudzie życia, o poszukiwaniu radości, przełamywaniu barier i pozbywania się smutków.
Bardzo, bardzo nie podoba mi się zakończenie. Naprawdę bardzo.
Z pewnością sięgnę po inne książki Jojo Moyes. Jestem dziwnie pewna, że są warte przeczytania. Film również obejrzę.
I jeszcze mała uwaga: na rynku wydawniczym pojawiła się kontynuacja "Zanim się pojawiłeś". Nie radzę zaglądać, czytać opisów. Pojawiają się spojlery, dowiadujemy się o zakończeniu poprzedniej części.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 lipca 2016
sobota, 13 lutego 2016
"Zastępcza żona"- Eileen Goudge
Autor: Eileen Goudge
Tytuł: Zastępcza żona
Liczba stron: 544
Data wydania: 2014
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Ostatnimi czasy trafia do mnie zbyt dużo książek o trudnych tematach, smutnych. Zaczynam się czuć odrobinę przytłoczona taką sytuacją, jednak wiem, że i tak nie zrezygnuję z takich powieści- są po prostu interesujące, wywołujące emocje, wzruszające.
Camille to kobieta, która w życiu osiągnęła wiele- spełniła się jako żona, matka, pracuje w biurze matrymonialnym, spotyka się z ludźmi kojarząc ich w pary- słowem- robi to co lubi.
Jednak często okazuje się, że szczęście nie jest wieczne.Nad życiem naszej bohaterki pojawiają się pierwsze czarne chmury. Camille dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę i pozostało jej zaledwie kilka miesięcy życia.
Nie trudno domyśleć się, jak trudno żyć ze świadomością, że niedługo się umrze, a bliscy pozostaną w rozpaczy dlatego bohaterka postanawia zrobić wszystko by tak nie było.
Każdy z nas wie, być może nawet był świadkiem takiej sytuacji gdy na przykład starsza osoba lub ktoś nieuleczalnie chory spisuje testament, rozmawia z bliskimi by uporządkować ziemskie sprawy.
Camille zrobiła coś innego. Chcąc mieć pewność, że Edward (jej mąż) i jej dzieci: Kyra i Zach nie będą zbyt długo rozpaczać gdy już umrze postanowiła.. znaleźć swojemu mężowi... przyszłą żonę, swoją następczynię. To sprawy kruche, więc i zdarza się, że sprawy mogą wymknąć się spod kontroli. Tak było i w tym przypadku. Jeśli jesteście ciekawi, jak skończyła się ta historia- zapraszam do lektury.
Jak już wcześniej wspomniałam, mimo że jest to książka z trudnym tematem to jednak zadziwiająco "lekko się ją czyta. To tylko dobrze świadczy o warsztacie pisarskim Eileen Goudge.
Tytuł: Zastępcza żona
Liczba stron: 544
Data wydania: 2014
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Ostatnimi czasy trafia do mnie zbyt dużo książek o trudnych tematach, smutnych. Zaczynam się czuć odrobinę przytłoczona taką sytuacją, jednak wiem, że i tak nie zrezygnuję z takich powieści- są po prostu interesujące, wywołujące emocje, wzruszające.
Camille to kobieta, która w życiu osiągnęła wiele- spełniła się jako żona, matka, pracuje w biurze matrymonialnym, spotyka się z ludźmi kojarząc ich w pary- słowem- robi to co lubi.
Jednak często okazuje się, że szczęście nie jest wieczne.Nad życiem naszej bohaterki pojawiają się pierwsze czarne chmury. Camille dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę i pozostało jej zaledwie kilka miesięcy życia.
Nie trudno domyśleć się, jak trudno żyć ze świadomością, że niedługo się umrze, a bliscy pozostaną w rozpaczy dlatego bohaterka postanawia zrobić wszystko by tak nie było.
Każdy z nas wie, być może nawet był świadkiem takiej sytuacji gdy na przykład starsza osoba lub ktoś nieuleczalnie chory spisuje testament, rozmawia z bliskimi by uporządkować ziemskie sprawy.
Camille zrobiła coś innego. Chcąc mieć pewność, że Edward (jej mąż) i jej dzieci: Kyra i Zach nie będą zbyt długo rozpaczać gdy już umrze postanowiła.. znaleźć swojemu mężowi... przyszłą żonę, swoją następczynię. To sprawy kruche, więc i zdarza się, że sprawy mogą wymknąć się spod kontroli. Tak było i w tym przypadku. Jeśli jesteście ciekawi, jak skończyła się ta historia- zapraszam do lektury.
Jak już wcześniej wspomniałam, mimo że jest to książka z trudnym tematem to jednak zadziwiająco "lekko się ją czyta. To tylko dobrze świadczy o warsztacie pisarskim Eileen Goudge.
niedziela, 24 stycznia 2016
"Moje córki krowy"- Kinga Dębska
Autor: Kinga Dębska
Tytuł: Moje córki krowy
Liczba stron: 254
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Najpierw był zwiastun. Przynajmniej w moim przypadku. Gdzieś w czeluściach internetu udostępniono krótki spot reklamowy filmu, który niebawem miał wejść do kin. W rolach głównych obsadzono Agatę Kuleszę, Garbielę Muskałę i Mariana Dziędziela. Co dziwne (w sieci)- zbierał same pozytywne opinie. Zgłębiając temat dowiedziałam się, że jest to ekranizacja książki. Tego mól książkowy przepuścić nie może- powieść musi być naprawdę dobra jeśli zdecydowano się przenieść ją na ekran.
"Moje córki krowy" to książka, którą od dziś będę polecać każdemu.
Bohaterkami są dwie siostry- dojrzałe już kobiety. Jednak są zupełnie inne. Na jednym z forów, na które czasami zaglądam ktoś zadał pytanie: czy lubicie swoje rodzeństwo. Wiele z odpowiadających odpowiedziało twierdząco, zaznaczając jednak, że gdyby nie pokrewieństwo- nie polubili by swojej siostry czy brata. Taka sytuacja ma też miejsce tutaj.
Marta jest aktorką rozpoznawaną na ulicy, gra w popularnym serialu. Samotna matka. Kasia pracuje jako nauczycielka, zajmuje się rodzicami, którzy mają 70 lat, ma syna i męża, który nie pracuje. Po ciężkim dniu lubi znieczulić się drinkami, alkoholem. O tym wszystkim dowiadujemy się na kolejnych kartach książki. Bohaterów poznajemy w momencie gdy zachodzi potrzeba zawiezienia mamy do szpitala. Takimi sprawami zajmuje się Kasia, jest na bieżąco z chorobą rodzicielki, z rokowaniami w związku z rakiem. Zachodzi jednak potrzeba by na chwilę obowiązek przejęła jej siostra.
Tak naprawdę ta słodko- gorzka, prowadzona na dwa głosy opowieść zaczyna się dopiero teraz- gdy w szpitalu następuje pogorszenie stanu zdrowia mamy. To wtedy gdy rodzina powinna się wspierać, czasie gdy nie ma już nadziei na poprawę, Kłopoty zdają się nie omijać tej rodziny- również u ojca diagnozują chorobę- nie mniej groźną i wymagającą natychmiastowej operacji- guza mózgu. Do codziennych wizyt w szpitalu dochodzi opieka nad dorosłym mężczyzną, który nie kontroluje swojego zachowania, przeklina, ucieka.
I Kasi i Marcie wydaje się, że ta druga ma lepiej. Mimo, że się kochają to żadna nie pochwala tego, co robi druga. Ich zach owanie wywołuje w czytelniku złość, naprzemiennie. Katarzynie wydaje się, że jej siostrę nic nie obchodzi, że się wywyższa, zazdrości jej również miłości rodziców. Marta zaś- czuje się samotna, nierozumiana, skazana na udawanie osoby silnej, która nie może pozwolić sobie na łzy, słabość, chciałaby też założyć rodzinę, poznać kogoś.
Książka "Moje córki krowy" to pozycja, która wzrusza, wywołuje łzy. Jest życiowa- kto wie co dla nas szykuje życie. To sprawdzian dla rodziny. Czy nasze bohaterki "zdadzą go"?
Polecam!
Tytuł: Moje córki krowy
Liczba stron: 254
Data wydania: 13 stycznia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Najpierw był zwiastun. Przynajmniej w moim przypadku. Gdzieś w czeluściach internetu udostępniono krótki spot reklamowy filmu, który niebawem miał wejść do kin. W rolach głównych obsadzono Agatę Kuleszę, Garbielę Muskałę i Mariana Dziędziela. Co dziwne (w sieci)- zbierał same pozytywne opinie. Zgłębiając temat dowiedziałam się, że jest to ekranizacja książki. Tego mól książkowy przepuścić nie może- powieść musi być naprawdę dobra jeśli zdecydowano się przenieść ją na ekran.
"Moje córki krowy" to książka, którą od dziś będę polecać każdemu.
Bohaterkami są dwie siostry- dojrzałe już kobiety. Jednak są zupełnie inne. Na jednym z forów, na które czasami zaglądam ktoś zadał pytanie: czy lubicie swoje rodzeństwo. Wiele z odpowiadających odpowiedziało twierdząco, zaznaczając jednak, że gdyby nie pokrewieństwo- nie polubili by swojej siostry czy brata. Taka sytuacja ma też miejsce tutaj.
Marta jest aktorką rozpoznawaną na ulicy, gra w popularnym serialu. Samotna matka. Kasia pracuje jako nauczycielka, zajmuje się rodzicami, którzy mają 70 lat, ma syna i męża, który nie pracuje. Po ciężkim dniu lubi znieczulić się drinkami, alkoholem. O tym wszystkim dowiadujemy się na kolejnych kartach książki. Bohaterów poznajemy w momencie gdy zachodzi potrzeba zawiezienia mamy do szpitala. Takimi sprawami zajmuje się Kasia, jest na bieżąco z chorobą rodzicielki, z rokowaniami w związku z rakiem. Zachodzi jednak potrzeba by na chwilę obowiązek przejęła jej siostra.
Tak naprawdę ta słodko- gorzka, prowadzona na dwa głosy opowieść zaczyna się dopiero teraz- gdy w szpitalu następuje pogorszenie stanu zdrowia mamy. To wtedy gdy rodzina powinna się wspierać, czasie gdy nie ma już nadziei na poprawę, Kłopoty zdają się nie omijać tej rodziny- również u ojca diagnozują chorobę- nie mniej groźną i wymagającą natychmiastowej operacji- guza mózgu. Do codziennych wizyt w szpitalu dochodzi opieka nad dorosłym mężczyzną, który nie kontroluje swojego zachowania, przeklina, ucieka.
I Kasi i Marcie wydaje się, że ta druga ma lepiej. Mimo, że się kochają to żadna nie pochwala tego, co robi druga. Ich zach owanie wywołuje w czytelniku złość, naprzemiennie. Katarzynie wydaje się, że jej siostrę nic nie obchodzi, że się wywyższa, zazdrości jej również miłości rodziców. Marta zaś- czuje się samotna, nierozumiana, skazana na udawanie osoby silnej, która nie może pozwolić sobie na łzy, słabość, chciałaby też założyć rodzinę, poznać kogoś.
Książka "Moje córki krowy" to pozycja, która wzrusza, wywołuje łzy. Jest życiowa- kto wie co dla nas szykuje życie. To sprawdzian dla rodziny. Czy nasze bohaterki "zdadzą go"?
Polecam!
piątek, 27 listopada 2015
"Przy mnie będziesz bezpieczna"- Amy Hatvany
Autor: Amy Hatvany
Tytuł: Przy mnie będziesz bezpieczna
Liczba stron: 352
Data wydania: 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Cóż to była za książka! Już od samego początku wiedziałam, że czeka mnie emocjonująca lektura. Na pewno nie zdziwi nikogo fakt, że spędziłam kilka wieczornych godzin przyklejona do ekranu czytnika. Nie sposób się oderwać od tej pozycji. Czy i Was zainteresuje? Mam taką nadzieję!
"Przy mnie będziesz bezpieczna" porusza wiele ważnych tematów. Poznajemy Hannah w najtrudniejszym momencie jej życia: ukochana córeczka, Emily zmarła po potrąceniu przez samochód. Nie dość, że kobieta jest w ciężkim stanie psychicznym to jeszcze lekarze proszą o podjęcie decyzji, czy zgadza się by jej córka była dawcą narządów.
Olivia jest matką Maddie, dziewczynki potrzebującej przeszczepu wątroby. Jak można się spodziewać- otrzymuje nowy organ i nowe życie.
Pewnego dnia los sprawia, że do salonu fryzjerskiego Hannah przychodzą właśnie wspomniane przeze mnie osoby. Po trudnym dniu w szkole nastolatka postanawia poprawić sobie humor nową fryzurą. Już na początku rozmowy Hannah zaczyna podejrzewać do kogo trafił dar od Emily. Postanawia jednak nie wspominać o tym nowym znajomym...
"Przy mnie będziesz bezpieczna" to piękna książka. Transplantologia pokazana jest tutaj z dwóch stron. Opisane jest jakie emocje towarzyszą rodzinie dawcy, osobom, które w obliczu tragedii muszą zmagać się z decyzją "czy pomagać?". Jak już wspominałam- jest też ze strony biorcy i jego emocji, radzenia sobie z wiedzą, że by on mógł żyć, ktoś musiał umrzeć- a rodzina przeżywać smutne chwile.
Drugi temat poruszany w tej powieści to przemoc i to, jaki ona ma wpływ na poszczególne osoby. Olivia ukrywa to, jak zachowuje się jej mąż, szanowany człowiek. Myśli, że nikt nie wie, że za ścianą sypialni James okazuje się tyranem. Myli się, Maddie w zaciszu swojego pokoju słyszy kłótnie rodziców i odczuwa ich skutki. Traci do matki szacunek, obwiniając ją o bierną postawę, bezmyślne przyjmowanie ciosów. Czy to się kiedyś skończy? Czy nasze bohaterki dowiedzą się, co to szczęście?
Myślałam, że ta opowieść, jako jedna z niewielu wywoła u mnie łzy. Mało brakowało, bo naprawdę się wzruszyłam...
Tę książkę serdecznie Wam polecam, jest naprawdę warta przeczytania. Coś czuję, że to nie jest moja ostatnia powieść z serii "Leniwa Niedziela"
Tytuł: Przy mnie będziesz bezpieczna
Liczba stron: 352
Data wydania: 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Cóż to była za książka! Już od samego początku wiedziałam, że czeka mnie emocjonująca lektura. Na pewno nie zdziwi nikogo fakt, że spędziłam kilka wieczornych godzin przyklejona do ekranu czytnika. Nie sposób się oderwać od tej pozycji. Czy i Was zainteresuje? Mam taką nadzieję!
"Przy mnie będziesz bezpieczna" porusza wiele ważnych tematów. Poznajemy Hannah w najtrudniejszym momencie jej życia: ukochana córeczka, Emily zmarła po potrąceniu przez samochód. Nie dość, że kobieta jest w ciężkim stanie psychicznym to jeszcze lekarze proszą o podjęcie decyzji, czy zgadza się by jej córka była dawcą narządów.
Olivia jest matką Maddie, dziewczynki potrzebującej przeszczepu wątroby. Jak można się spodziewać- otrzymuje nowy organ i nowe życie.
Pewnego dnia los sprawia, że do salonu fryzjerskiego Hannah przychodzą właśnie wspomniane przeze mnie osoby. Po trudnym dniu w szkole nastolatka postanawia poprawić sobie humor nową fryzurą. Już na początku rozmowy Hannah zaczyna podejrzewać do kogo trafił dar od Emily. Postanawia jednak nie wspominać o tym nowym znajomym...
"Przy mnie będziesz bezpieczna" to piękna książka. Transplantologia pokazana jest tutaj z dwóch stron. Opisane jest jakie emocje towarzyszą rodzinie dawcy, osobom, które w obliczu tragedii muszą zmagać się z decyzją "czy pomagać?". Jak już wspominałam- jest też ze strony biorcy i jego emocji, radzenia sobie z wiedzą, że by on mógł żyć, ktoś musiał umrzeć- a rodzina przeżywać smutne chwile.
Drugi temat poruszany w tej powieści to przemoc i to, jaki ona ma wpływ na poszczególne osoby. Olivia ukrywa to, jak zachowuje się jej mąż, szanowany człowiek. Myśli, że nikt nie wie, że za ścianą sypialni James okazuje się tyranem. Myli się, Maddie w zaciszu swojego pokoju słyszy kłótnie rodziców i odczuwa ich skutki. Traci do matki szacunek, obwiniając ją o bierną postawę, bezmyślne przyjmowanie ciosów. Czy to się kiedyś skończy? Czy nasze bohaterki dowiedzą się, co to szczęście?
Myślałam, że ta opowieść, jako jedna z niewielu wywoła u mnie łzy. Mało brakowało, bo naprawdę się wzruszyłam...
Tę książkę serdecznie Wam polecam, jest naprawdę warta przeczytania. Coś czuję, że to nie jest moja ostatnia powieść z serii "Leniwa Niedziela"
sobota, 24 października 2015
"Sekretny język kwiatów"- Vanessa Diffenbaugh
Autor: Vanessa Diffenbaugh
Tytuł: Sekretny język kwiatów
Liczba stron: 400
Data wydania: 2011 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Czasami oczekiwania co do książki bywają duże i mają wpływ na jej odbiór. U mnie tak się stało w przypadku książki "Sekretny język kwiatów". Wyobraziłam sobie coś, co w ogóle nie miało miejsca. Być może przez to miałam problem ze wciągnięciem się w powieść.
Myślałam, że będzie to książka poświęcona głównie kwiatom, temu co wyrażają, komponowaniu bukietów, florystyce i pracy w kwiaciarni- wszystko to w formie obyczajowej, przystępnej dla czytelnika. Owszem, te elementy były, jednak bardziej skupiono się na życiu osobistym bohaterki niż na kwiatach.
Victoria to młoda dziewczyna, która wiele przeżyła. W dzieciństwie przebywała w wieu rodzinach zastępczych, uważana za dziecko małomówne, jednak bezczelne, któremu brak wychowania.
W wieku 18 lat zaczyna pracę w kwiaciarni, tworzy piękne bukiety. Poznaje również mężczyznę, do którego zaczyna czuć coraz więcej, jednak uczucie ją przytłacza, boi się zaangażować, pokochać.
"Sekretny język kwiatów to dla mnie książka zaskoczeń. Nie koniecznie pozytywnych, jednak nie zawsze na minus.
Bardzo brakowało mi opowieści o kwiatach, no po prostu za mało tego było! Skupiono się za to na czymś innym, równie ważnym- na problemach życiowych osób, które straciły rodziców. I samotności w rodzicielstwie: widać ewidentnie, że dziewczyna ma depresję poporodową, jednak nikt tego nie dostrzega. Victoria podejmuje decyzję bardzo trudną, jednak najlepszą dla córeczki. Jaką? Tajemnica- znajdziecie w książce. Moim zdaniem liczba plusów jest równa liczbie minusów, więc nie jest tak źle.
I jeszcze coś: nie wiem czy to wina mojego czytnika czy pliku, jednak koszmarnie się czytało taki tekst. Raz czcionka za mała, jednak po powiększeniu rozstrzela się, na stronie pozostaje raptem kilka zdań. Nie do wytrzymania- psuje radość z lektury.
Tytuł: Sekretny język kwiatów
Liczba stron: 400
Data wydania: 2011 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Czasami oczekiwania co do książki bywają duże i mają wpływ na jej odbiór. U mnie tak się stało w przypadku książki "Sekretny język kwiatów". Wyobraziłam sobie coś, co w ogóle nie miało miejsca. Być może przez to miałam problem ze wciągnięciem się w powieść.
Myślałam, że będzie to książka poświęcona głównie kwiatom, temu co wyrażają, komponowaniu bukietów, florystyce i pracy w kwiaciarni- wszystko to w formie obyczajowej, przystępnej dla czytelnika. Owszem, te elementy były, jednak bardziej skupiono się na życiu osobistym bohaterki niż na kwiatach.
Victoria to młoda dziewczyna, która wiele przeżyła. W dzieciństwie przebywała w wieu rodzinach zastępczych, uważana za dziecko małomówne, jednak bezczelne, któremu brak wychowania.
W wieku 18 lat zaczyna pracę w kwiaciarni, tworzy piękne bukiety. Poznaje również mężczyznę, do którego zaczyna czuć coraz więcej, jednak uczucie ją przytłacza, boi się zaangażować, pokochać.
"Sekretny język kwiatów to dla mnie książka zaskoczeń. Nie koniecznie pozytywnych, jednak nie zawsze na minus.
Bardzo brakowało mi opowieści o kwiatach, no po prostu za mało tego było! Skupiono się za to na czymś innym, równie ważnym- na problemach życiowych osób, które straciły rodziców. I samotności w rodzicielstwie: widać ewidentnie, że dziewczyna ma depresję poporodową, jednak nikt tego nie dostrzega. Victoria podejmuje decyzję bardzo trudną, jednak najlepszą dla córeczki. Jaką? Tajemnica- znajdziecie w książce. Moim zdaniem liczba plusów jest równa liczbie minusów, więc nie jest tak źle.
I jeszcze coś: nie wiem czy to wina mojego czytnika czy pliku, jednak koszmarnie się czytało taki tekst. Raz czcionka za mała, jednak po powiększeniu rozstrzela się, na stronie pozostaje raptem kilka zdań. Nie do wytrzymania- psuje radość z lektury.
środa, 21 października 2015
"Rzęsy na opak"- Dawid Kornaga
Autor: Dawid Kornaga
Tytuł: Rzęsy na opak
Liczba stron: 176
Data wydania: 2007
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Dziś zapraszam Was na recenzję bardzo ciekawej książki. Co dziwne (choć w obecnych czasach coraz bardziej powszechne) na dzień dzisiejszy brak jest wersji papierowej tej powieści.
Pisząc recenzję, przeglądając strony natknęłam się na opinię Kazimiery Szczuki. Nie była ona zbyt pochlebna. O książce mówi: kit. Moim zdaniem zbyt mało merytorycznych opiii- większość tego co mówi to opis fabuły. Sami zobaczcie:
"Rzęsy na opak to opowieść o życiu pewnej rodziny mieszkającej w kamienicy. Od początku widać, że nie powodzi im się dobrze. Ojciec rodziny nie wylewa za kołnierz, swój nałóg i utratę pieniędzy tłumaczy kontaktami towarzyskimi. Jednak tak na prawdę na to, co robi nie ma wytłumaczenie- Ola zaczyna domyślać się, że jest nałogowym alkoholikiem.
Książka to prawdziwy obraz życia niektórych ludzi mieszkających w kraju zwanym Polską, szczególnie w małych miasteczkach. To między innymi tam ludzie są szufladkowani, ich zachowanie obserwowane, a odstępy od normy- stygmatyzowane.
Narratorką jest Ola. Opowieść o rodzinie zaczyna od rozmowy rodziców, z której wynika, że pieniądze na wyprawienie synowi Pierwszej Komunii synowi można zdobyć na dwa sposoby (bo nie wypada nie przystąpić- "co ludzie powiedzą"). Jakie sposoby? Albo zapożyczyć się u rodziny albo... urodzić dziecko bo wtedy jest becikowe. Początkowo plan wydawał się świetny, jednak potem wychodzą mankamenty.
Byłam bardzo ciekawa jak potoczy się akcja. Lubię takie książki, które wzbudzają u czytelnika emocje.
Polecam!
Tytuł: Rzęsy na opak
Liczba stron: 176
Data wydania: 2007
Forma: ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Dziś zapraszam Was na recenzję bardzo ciekawej książki. Co dziwne (choć w obecnych czasach coraz bardziej powszechne) na dzień dzisiejszy brak jest wersji papierowej tej powieści.
Pisząc recenzję, przeglądając strony natknęłam się na opinię Kazimiery Szczuki. Nie była ona zbyt pochlebna. O książce mówi: kit. Moim zdaniem zbyt mało merytorycznych opiii- większość tego co mówi to opis fabuły. Sami zobaczcie:
"Dom Oli to dwa pokoje. Jeden brat diluje hasz, drugi ma komunię i rodzina musi zrujnować się na garnitur, przyjęcie i kopertę dla księdza. [...] Zanim to nastąpi, rodzice Oli płodzą piąte dziecko po obejrzeniu w telewizji polityków obiecujących becikowe. Oczywiście, na Olę czyha upadek seksualny. Starsza siostra koleżanki Marioli porzuciła już pracę w sklepie z pieczywem i zajęła się robieniem różnych rzeczy z panami. Przy całej słuszności tej bezkompromisowej społecznej diagnozy trudno oprzeć się wrażeniu, że 'Rzęsy na opak' to połączenie pozytywistycznej nowelki z dziennikiem 'Fakt' w jego tonacji moralizatorskiej i lirycznej. W powieści pobrzmiewają też echa 'Panny Nikt' Tomka Tryzny: język trochę pamiętniczka, a trochę elementarza i ekscytacja dojrzewającą dziewczynką ofiarą. Ale tym laziem wyślo śtlaśne dlewno. "Czy muszę mówić, że nie zgadzam się z tą opinią? Ja książkę przeczytałam w dwie godziny. Żałowałam, że tak szybko się kończy. Mimo, że jest przewidywalna to jednak opisuje życie. Prawdziwe życie.
"Rzęsy na opak to opowieść o życiu pewnej rodziny mieszkającej w kamienicy. Od początku widać, że nie powodzi im się dobrze. Ojciec rodziny nie wylewa za kołnierz, swój nałóg i utratę pieniędzy tłumaczy kontaktami towarzyskimi. Jednak tak na prawdę na to, co robi nie ma wytłumaczenie- Ola zaczyna domyślać się, że jest nałogowym alkoholikiem.
Książka to prawdziwy obraz życia niektórych ludzi mieszkających w kraju zwanym Polską, szczególnie w małych miasteczkach. To między innymi tam ludzie są szufladkowani, ich zachowanie obserwowane, a odstępy od normy- stygmatyzowane.
Narratorką jest Ola. Opowieść o rodzinie zaczyna od rozmowy rodziców, z której wynika, że pieniądze na wyprawienie synowi Pierwszej Komunii synowi można zdobyć na dwa sposoby (bo nie wypada nie przystąpić- "co ludzie powiedzą"). Jakie sposoby? Albo zapożyczyć się u rodziny albo... urodzić dziecko bo wtedy jest becikowe. Początkowo plan wydawał się świetny, jednak potem wychodzą mankamenty.
Byłam bardzo ciekawa jak potoczy się akcja. Lubię takie książki, które wzbudzają u czytelnika emocje.
Polecam!
niedziela, 12 lipca 2015
"Córka piekarza"- Sarah McCoy
Tytuł: Córka piekarza
Liczba stron: 424
Data wydania: 14 października 2014 r.
Forma: Ebook
Wydawnictwo: Świat Książki
Wszędzie, na blogach, fanpage'ach, u znajomych spotykałam się z opinią, że tę książkę warto przeczytać.
Zachęcona pozytywnymi recenzjami i dobrymi opiniami przy pierwszej nadarzającej się okazji sięgnęłam po "Córkę piekarza". I rzec muszę- dołączam do grupy zachwyconych.
Wydarzenia opisane w powieści mają miejsce zarówno w przeszłości, w czasach wojny, jak i "teraźniejsości, pod koniec pierwszej dekady XXI w (lata 2007- 2009).
To pasjonująca opowieść o sile kobiet, o rozterkach i radzeniu sobie z problemami.
Nikt nie wie, jak bardzo przeplatają się losy bohaterów.
Elsie to córka piekarza, niebawem ma wyjść za mąż za żołnierza. Tak jak Reba (o której później) zastanawia się, czy dobrze zrobiła, czy małżeństwo bez miłości ma szansę bytu. Zarówno ona, jak i jej najbliżsi wierzą w dobroć Hitlera, wspierają armię. Przełomowym momentem, po którym już nic nie jest takie same był dzień Wigilii.
Nasza bohaterka podjęła wtedy decyzję mającą wpływ na dalsze jej życie. Wbrew rozsądkowi udzieliła schronienia żydowskiemu chłopcu narażając na niebezpieczeństwo całą swoją rodzinę.
Reba to młoda dziennikarka. Wydaje się być szczęśliwa: ma pracę, narzeczonego. Jednak jest zła na siebie bowiem przyjęła oświadczyny, ale ma trudności ze zrobieniem kolejnego kroku, zastanawia się nad swoimi uczuciami.
Pewnego dnia trafia do piekarni Elsy i jej córki. Ma tam przeprowadzić wywiad na temat Bożego Narodzenia w Niemczech.
Czary czy nie, od tego czasu Reba wiele przemyślała, porozmawiała z tymi, na których jej zależało.
Mówi o swoich strachach, problemach. Poznaje nowe przyjaciółki. Słowem- wszystko zaczyna się układać.
"Córka piekarza" to piękna wielowątkowa powieść. Porusza ważne tematy, pokazuje różne punkty widzenia. Wzrusza. Trudno się od niej oderwać, a po przeczytaniu ostatniej strony odczuwa się niedosyt.
Jest to książka, którą zawsze będę polecać, między innymi z powodu ciekawie połączonych wątków: rzeczywistość nazistowskich Niemiec przeplata się z czasami obecnymi i napływem nielegalnych emigrantów z Meksyku do El Paso w Ameryce. Dla wielu ludzi to szansa na nowe, lepsze życie.
poniedziałek, 23 lutego 2015
"Happy Birthday"- Danielle Steel
Tytuł: Happy birthday
Liczba stron: 320
Data wydania: 2012 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Wychodzę z założenia, że jeśli będę miała ochotę na romans to pierwszą autorką po której powieść sięgnę będzie Danielle Steel. I choć niektórzy mówią, że romanse są kiczem i nie warto ich czytać to ja z przyjemnością je wybieram. Bardzo lubię taką literaturę, bardzo dobrze się przy niej odpoczywa.
A zresztą... to nie pierwsza książka Danielle Steel, którą przeczytałam. I na pewno nie ostatnia- czeka na mnie jeszcze bardzo dużo pozycji- mój cel: przeczytać wszystko co wyszło spod "pióra" tej autorki.
"Happy birthday" to ciekawa opowieść o życiu i dążeniu do spełniania marzeń. . Bohaterów jest troje: Jack, Valerie i jej córka April.
Akcja zaczyna się w dzień urodzin naszych bohaterów (choć nie jest to powiedziane wprost i jest odrobinę dziwne to autorka pozwala nam myśleć, że mają oni urodziny tego samego dnia).
Każde z nich ten dzień postrzega jako najgorszy w swoim życiu.
Valerie jest osobą znaną, pisze książki i pracuje w telewizji, dbającą o siebie i swoją urodę, tym bardziej jest zła gdy w radio podają jej wiek.
Jack cierpi fizycznie- po nocy spędzonej z młodą, wysportowaną dziewczyną wypada mu dysk (!!!). W szpitalu, do którego pojechał by ulżono mu w bólu spotyka Valerie. I choć z widzenia znali się wcześniej bo pracują w jednej telewizji to dopiero od tego przypadkowego spotkania zaczyna się ich przyjaźń (stopniowo i powoli).
April to młoda dziewczyna, która przeżyła chwilę słabości. Nie sądziła, że będzie ona miała aż tak wielki wpływ na jej życie, a przypadkowy seks zakończy się ciążą. Niestety nie ma wsparcia ojca dziecka, dlatego przez jakiś czas zastanawiała się nad aborcją, usunięciem niechcianej ciąży.
"Happy birthday" to powieść o spełnianiu marzeń, dążeniu do celu. April poświęciła wiele by otworzyć restaurację, stara się by wszystko było idealne, smaczne. Czy uda jej się pogodzić pracę z wychowywaniem dziecka?
Możemy też przeczytać o wchodzeniu w różne etapy życia i emocjach temu towarzyszących (bo przecież tylko raz obchodzi się trzydzieste, pięćdziesiąte czy sześćdziesiąte urodziny).
Książka uczy też, że nigdy nie wiadomo co szykuje życie. I że nie mamy pojęcia o tym, że paskudny dzień może okazać się też tym najlepszym, początkiem czegoś nowego.
Polecam do przeczytania tę lekką opowieść o miłości.
piątek, 30 stycznia 2015
"Flora i Grace"- Maureen Lee
Tytuł: Flora i Grace
Liczba stron: 272
Data wydania: 2014 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Świat Książki
Często autorzy do napisanej przez siebie powieści szukają metaforycznych, wymyślnych tytułów. Ta książka pokazuje, że prostota również może być dobra.
Literaturą Maureen Lee zainteresowałam się jakiś czas temu. Jestem już po lekturze jej jednej książki, "Flora i Grace" jest drugą, która gości na moim blogu i wiem, jestem pewna, że to jeszcze nie koniec, że będę szukać kolejnych.
"Flora i Grace" to piękna książka. Bardzo mi się spodobała. Z początku jednak nie wydaje się być interesująca, ktoś mógłby powiedzieć, że nudzi, że za dużo szczegółów, historia przewidywalna.
Jest rok 1944. Flora, nasza bohaterka, pewnego dnia odpoczywała na szwajcarskiej stacji kolejowej, na której nic się nie działo. Nie spodziewała się, że od tego dnia jej życie tak bardzo się zmieni. Gdy nastolatka oddawała się relaksowi na stację wjechał pociąg. Nie był on zwykły, w bydlęcych wagonach, na pewną śmierć, do obozów koncentracyjnych wieziono ludzi. Flora widzi, że jakaś kobieta wyłamuje deskę i przez powstałą dziurę podaje jej dziecko. Nie mogąc uratować siebie- robi wszystko by podarować nowe życie dziecku, maleńkiemu Simonowi.
Stojąc przed trudnym wyborem- ta młoda dziewczyna postanawia zając się dzieckiem i dać mu jak najwięcej miłości. Chłopiec w krótkim czasie stał się dla Flory wszystkim.
Co dalej? Maureen Lee opisuje życie dziewczyny, w którym są zarówno chwile szczęśliwe, nie brak też smutków i rozczarowań. Nasza bohaterka wychodzi za mąż, rodzi dzieci, a mimo to wciąż boi się, że odnajdą się rodzice Simona lub ktoś z jego rodziny i zostanie on jej odebrany.
Czy tak się stanie? Polecam przeczytać książkę, która naprawdę wciąga, a historia dziejąca się w latach 40'tych i 50'tych XX w. powinna spodobać się czytelnikowi.
wtorek, 4 lutego 2014
"Wrześniowe dziewczynki"- Maureen Lee
Tytuł: Wrześniowe dziewczynki
Liczba stron:472
Data wydania: 2011
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat książki
Lubię pisać recenzje na świeżo, od razu po przeczytaniu, ale tym razem mi się to nie udało. No, w końcu musiałabym chyba trochę zwariować, żeby o godzinie 2 w nocy specjalnie zasiadać do komputera by opisać moje wrażenia po tej książce. A zauważyłam, że i po ochłonięciu one się nie różnią za bardzo.
Książką jestem po prostu za-chwy-co-na! Już wiecie, dlaczego siedziałam do drugiej i czytałam? Nie było siły, która by mnie od niej oderwała. Ciekawa fabuła, taka, jaką ja akurat lubię- po prostu cudo, na pewno będę szukała innych książek tego typu.
Książkę można podzielić na dwie części- na to co dzieje się w latach 20'tych XX wieku i druga część- podczas wojny.
Książka podobała mi się już od pierwszej strony, a to się u mnie nie zdarza często, zwykle muszę chwilę poczytać żeby się wciągnąć.
"Wrześniowe dziewczynki" to historia dwóch rodzin, których losy się splatają. Pewnego dnia rodzina Caffrey'ów postanawia porzucić Irlandię, gdyż nie mają tam perspektyw i żyją biednie. W przeprowadzce ma pomóc im brat Calma, który mieszka w Liverpoolu. Ma pomóc im z mieszkaniem i odebrać z dworca gdy przyjadą. Niby takie proste, co może pójść nie ta? A no, Paddy nie przychodzi na dworzec, więc krewni wybierają się by go poszukać. Zastanawiają się co się mogło stać, czy może ich oszukał (dostał od nich pieniądze na mieszkanie). Droga była długa i ciężka.Gy są już u celu spodziewająca się dziecka Brenna mówi, że nie da rady dalej już iść, a co gorsza rodzi. Patowa sytuacja- nie zna miasta, nie zna nikogo, a dziecko w takim trudnym momencie pcha się na świat. Ta sytuacja pokazuje, że są dobrzy ludzie na świecie- naszej bohaterce pomaga Nancy- służąca w jednym z domów. Traf chce, ze i tam zaczyna rodzić kobieta. Jednego wrześniowego dnia przychodzą na świat dwie dziewczynki.
Druga część to lata wojny- obie wrześniowe dziewczynki zaciągają się do wojska. Przeżywają wiele smutków.
Muszę powiedzieć, że okładka mnie zmyliła- przedstawia dwie zaprzyjaźnione dziewczyny, a tymczasem Cara i Sybil nie za bardzo się lubią. Powiedziałabym, że więcej jest napisane o losach ich rodzin niż ich samych.
Wiele może nas spotkać przy lekturze. Towarzyszymy bohaterom przy ich smutkach i radościach.
Jest jedna rzecz, która mi się bardzo nie podobała w książce- autorka uprzedzała fakty. Pisała np. "nie wiedzieli, że spotkają się za dwadzieścia lat". Nie lubię czegoś takiego, zresztą po co uprzedzać coś co i tak się stanie?
Mimo to- naprawdę polecam! Warto przeczytać.
P.s. Czy możecie polecić mi książki w takim właśnie klimacie? Ja ze swojej strony polecę "Spadające anioły" Tracy Chevalier. Podobny klimat, myślę.
sobota, 30 listopada 2013
"Matka ryżu"- Rani Manicka
Tytuł: Matka ryżu
Liczba stron: 478
Data wydania: 2003
Wydawnictwo: Świat Książki
"Byłam" już w Chinach, Japonii, a więc teraz czas odwiedzić Malezję. To niezwykle nastrojowa, wzruszająca opowieść, której akcja się rozpoczyna w latach 30'tych XX wieku.
Dzięki Rani Manickiej możemy poznać zwyczaje, tradycje mieszkańców Malezji. Jak w wielu kulturach, np arabskiej panuje tam kult bardzo wczesnych małżeństw ( już czternastolatki wychodzą za mąż i stają się matkami).
Mimo, że książka ma prawie 500 stron, a ja mam baaaaaardzo duże zaległości czytelnicze książkę czytałam z przyjemnością. Czasami przy tylu stronach czas dłuży się, a koniec wydaje się odległy, ale nie w tym przypadku.
Czy zastanawialiście się w jakiej kolejności czytać książki pisane przez Rani Manicką?Ja miałam problem z decyzją, ostatecznie padło, jak widzicie, na "Matkę ryżu", "Japońska parasolka" będzie musiała chwilę poczekać.
"Matka ryżu" to saga rodzinna. W wielu domach głową rodziny, osobą która o wszystkim decyduje jest mężczyzna. Odniosłam wrażenie, być może mylne, że w tej książce jest inaczej. Tutaj główną bohaterką i osobą, która decyduje o wielu rzeczach jest Lakszma. Historia jej rodziny jest smutna, a także skrywająca wiele tajemnic. Czy ujrzą one światło dzienne?
Subskrybuj:
Posty (Atom)