Autor: Lucyna Olejniczak
Tytuł: Kobiety z ulicy Grodzkiej
Liczba stron: 368
Data wydania: 14 czerwca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po raz kolejny powróciłam do klimatycznego Krakowa i naszych dobrych znajomych- mieszkańców domu przy ulicy Grodzkiej. Powiedzieć by można, że po dwóch tomach ogarnia znużenie, zniechęcenie, że można mieć dość i się nudzić. Nic z tego. Tak nie jest. Jestem zła na Lucynę Olejniczak, że pisze książki, które tak szybko się kończą. Taka jest saga krakowska- co dobre kończy się w mgnieniu oka. A ja chciałabym się nią ciągle delektować...
Powieść zaczyna się mocnym lecz smutnym akcentem. Nie chcę zdradzać co się stało (spojlery to nie moja bajka), lecz naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Zrobiło mi się bardzo smutno. Mimo to cieszę się, że nadal mogłam poznawać losy rodziny i przyjaciół Matyldy. Kobieta, tak jak jej mama przeżyła wiele, los ją mocno doświadczył. Czy udało się jej stawić czoła klątwie, którą Hanka rzuciła na mieszkanki domu przy ulicy Grodzkiej?
W powieści dzieje się bardzo dużo. Czytałam ją z wypiekami na twarzy, wywołała we mnie dużo emocji. z tego co wiem- Lucyna Olejniczak zaplanowała cztery tomy, a więc został jeszcze tylko jeden ("Matylda" jest trzecim). Z obawą myślę co będzie gdy zamknie się historia oraz jakie będzie zakończenie. Bo teraz oczekiwanie na 4-tą część to katorga, skończyło się w najciekawszym momencie!
Dla książek Lucyny Olejniczak warto zarwać noc. Wiem co mówię! nie ma możliwości by odłożyć t książkę, ciągle pojawiają się obietnice: jeszcze jeden rozdział i idę spać". Koniec następuje niespodziewanie, zaskakuje.
Serdecznie polecam całą sagę krakowską. Lucyna Olejniczak, mieszkanka tego miasta swoją powieścią pokazuje jak piękny jest Kraków, pozwala na wędrówki jego ulicami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzina. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 stycznia 2017
czwartek, 30 czerwca 2016
"W cieniu tajemnic"- Anne Jacobs
Autor: Anne Jacobs
Tytuł: W cieniu tajemnic
Liczba stron: 744
Data wydania: 24 maja 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Są książki, które od samego początku wywołują szybsze bicie serca i do tego stopnia wciągające, że nie ma szans by je odłożyć. Dla mnie ważna jest uczciwość- dlatego staram się szczerze opisać moje wrażenia z lektury.
Po "W cieniu tajemnic" spodziewałam się wiele. Bardzo wiele. To tematyka, którą lubię. Często zdarza mi się wybierać pozycje opisujące życie w dawnych czasach, pierwsze miłości i zawiłości rodzinne. Spodziewałam się wiele, niestety, książka jest "tylko ciekawa". Coraz częściej zauważam, że przyzwyczajam się do niesamowitych emocji, jakie serwowane są przez niektórych autorów.
To nie jest tak, że powieść jest kiepska- mimo, że oczekiwałam czegoś więcej, było całkiem dobrze. Przedstawię garść informacji, opowiem krótko co czeka czytelników. Mam nadzieję, że to pomoże Wam w podjęciu decyzji: czytać czy nie?
Rok 1913. Poznajemy główną bohaterkę- Marie. Dziewczyna, mimo swojego nastoletniego życia wiele przeszła. Przez wiele lat mieszkała w sierocińcu. Bliska jest jej praca. Tym razem stawia się w willi państwa Melzer by rozpocząć posługę jako pomoc kuchenna. Jak się ułożą jej relacje z państwem oraz z innymi pracownikami?
Z jednej strony- książka nie wzbudziła we mnie ogromnych emocji, z drugiej zaś- dostałam wszystko, czego od niej oczekiwałam. To opowieść o korzystaniu z życia, czerpaniu z niego pełnymi garściami. Nie ma nic dziwnego, śmiem twierdzić, że to co przeżyła Marie może spotkać każdego z nas (nawet w dzisiejszych czasach). Czy słyszeliście kiedyś o braku zgody rodziny na czyjś związek? Na pewno, choć dziś młodzi ludzie nie bardzo przejmują się zdaniem rodziców...
Podsumowując: to ciekawa powieść, z jednej strony taka zwyczajna, z drugiej zaś bardzo wciągająca.
Tytuł: W cieniu tajemnic
Liczba stron: 744
Data wydania: 24 maja 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Są książki, które od samego początku wywołują szybsze bicie serca i do tego stopnia wciągające, że nie ma szans by je odłożyć. Dla mnie ważna jest uczciwość- dlatego staram się szczerze opisać moje wrażenia z lektury.
Po "W cieniu tajemnic" spodziewałam się wiele. Bardzo wiele. To tematyka, którą lubię. Często zdarza mi się wybierać pozycje opisujące życie w dawnych czasach, pierwsze miłości i zawiłości rodzinne. Spodziewałam się wiele, niestety, książka jest "tylko ciekawa". Coraz częściej zauważam, że przyzwyczajam się do niesamowitych emocji, jakie serwowane są przez niektórych autorów.
To nie jest tak, że powieść jest kiepska- mimo, że oczekiwałam czegoś więcej, było całkiem dobrze. Przedstawię garść informacji, opowiem krótko co czeka czytelników. Mam nadzieję, że to pomoże Wam w podjęciu decyzji: czytać czy nie?
Rok 1913. Poznajemy główną bohaterkę- Marie. Dziewczyna, mimo swojego nastoletniego życia wiele przeszła. Przez wiele lat mieszkała w sierocińcu. Bliska jest jej praca. Tym razem stawia się w willi państwa Melzer by rozpocząć posługę jako pomoc kuchenna. Jak się ułożą jej relacje z państwem oraz z innymi pracownikami?
Z jednej strony- książka nie wzbudziła we mnie ogromnych emocji, z drugiej zaś- dostałam wszystko, czego od niej oczekiwałam. To opowieść o korzystaniu z życia, czerpaniu z niego pełnymi garściami. Nie ma nic dziwnego, śmiem twierdzić, że to co przeżyła Marie może spotkać każdego z nas (nawet w dzisiejszych czasach). Czy słyszeliście kiedyś o braku zgody rodziny na czyjś związek? Na pewno, choć dziś młodzi ludzie nie bardzo przejmują się zdaniem rodziców...
Podsumowując: to ciekawa powieść, z jednej strony taka zwyczajna, z drugiej zaś bardzo wciągająca.
środa, 1 czerwca 2016
"Większy kawałek nieba"- Krystyna Mirek
Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Większy kawałek nieba
Liczba stron: 436
Data wydania: 27 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Patrząc na okładkę książki oraz czytając opis na odwrocie można odnieść wrażenie, że jest to kolejna banalna książka, jakich teraz wiele na rynku. Jednak gdy odrobinę wgłębi się w treść przekonać się można, jak wielkim błędem było takie myślenie.
Wiktor to mężczyzna samotnie wychowujący syna. Jego żona zmarła, a on na łożu śmierci przyrzekł jak najlepszą opiekę nad synem. Jest w związku z Natalią, planują nawet przejście znajomości na "kolejny eta" bowiem kobieta chce stabilizacji, liczy na nią. Czy poradzi sobie w roli macochy? Syn Wiktora to nastolatek, a jak wiadomo- nastolatki generują większe problemy (w porównaniu do małych dzieci).
Iga również nie ma życia usłanego różami. W momencie gdy ją poznajemy odwiedza ojca, próbuje też pomóc mu w codziennym życiu. Jednak czy da się udzielić pomocy osobie, która stawia różne warunki oraz wiele rzeczy postanawia wymóc szantażem?
Jest jeszcze Maria, sympatyczna starsza pani, która ma kłopoty finansowe. By się ich pozbyć postanowiła podjąć pracę gosposi. Jak się nietrudno domyśleć- trafia do domu Wiktora. Już na samym początku zauważa, że prawdziwej pracy będzie niewiele, za to ważnym okaże się "doglądanie" nastolatka.
Byłam pewna, że książka mi się spodoba. Przecież przeczytałam już przynajmniej dwie powieści Krystyny Mirek (oraz opowiadanie świąteczne). Po prostu nie mogło być inaczej.
Z powieści bije wielkie ciepło: dla większości bohaterów ważna jest rodzina, i to na niej się skupiają. Wiktor skupił się na synu, poświęcił mu wszystko, jednak jak to w życiu bywa- popełnił błąd. Czy samotnemu ojcu uda się nawiązać dobre relacje z chłopcem? Iga również dużo czasu i wysiłku poświęca swojemu tacie, który niestety- często rani córkę.
W książce było kilka wątków, które mi się podobały. Przede wszystkim- ten dotyczący pracy w restauracji. Panowała tam ciepła, niemal rodzinna atmosfera, aż miło było czytać. Życzyłabym sobie, żeby tak było wszędzie. Kolejna rzecz, która sprawiła, że zatopiłam się bez reszty w powieści- opowieść o perypetiach Igi. To jej historia "kupiła" mnie, jestem ciekawa czy dziewczyna odkryje tajemnicę pięknej biżuterii i swojej rodziny.
Na końcu spotkało mnie duże rozczarowanie, na które powinnam być jednak przygotowana. Otóż... nie dowiedziałam się najważniejszego. Autorka każe czekać na kolejny tom... Powinnam być na to przygotowana- przecież Krystyna Mirek jest mistrzynią polskich sag rodzinnych.
Tytuł: Większy kawałek nieba
Liczba stron: 436
Data wydania: 27 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Patrząc na okładkę książki oraz czytając opis na odwrocie można odnieść wrażenie, że jest to kolejna banalna książka, jakich teraz wiele na rynku. Jednak gdy odrobinę wgłębi się w treść przekonać się można, jak wielkim błędem było takie myślenie.
Wiktor to mężczyzna samotnie wychowujący syna. Jego żona zmarła, a on na łożu śmierci przyrzekł jak najlepszą opiekę nad synem. Jest w związku z Natalią, planują nawet przejście znajomości na "kolejny eta" bowiem kobieta chce stabilizacji, liczy na nią. Czy poradzi sobie w roli macochy? Syn Wiktora to nastolatek, a jak wiadomo- nastolatki generują większe problemy (w porównaniu do małych dzieci).
Iga również nie ma życia usłanego różami. W momencie gdy ją poznajemy odwiedza ojca, próbuje też pomóc mu w codziennym życiu. Jednak czy da się udzielić pomocy osobie, która stawia różne warunki oraz wiele rzeczy postanawia wymóc szantażem?
Jest jeszcze Maria, sympatyczna starsza pani, która ma kłopoty finansowe. By się ich pozbyć postanowiła podjąć pracę gosposi. Jak się nietrudno domyśleć- trafia do domu Wiktora. Już na samym początku zauważa, że prawdziwej pracy będzie niewiele, za to ważnym okaże się "doglądanie" nastolatka.
Byłam pewna, że książka mi się spodoba. Przecież przeczytałam już przynajmniej dwie powieści Krystyny Mirek (oraz opowiadanie świąteczne). Po prostu nie mogło być inaczej.
Z powieści bije wielkie ciepło: dla większości bohaterów ważna jest rodzina, i to na niej się skupiają. Wiktor skupił się na synu, poświęcił mu wszystko, jednak jak to w życiu bywa- popełnił błąd. Czy samotnemu ojcu uda się nawiązać dobre relacje z chłopcem? Iga również dużo czasu i wysiłku poświęca swojemu tacie, który niestety- często rani córkę.
W książce było kilka wątków, które mi się podobały. Przede wszystkim- ten dotyczący pracy w restauracji. Panowała tam ciepła, niemal rodzinna atmosfera, aż miło było czytać. Życzyłabym sobie, żeby tak było wszędzie. Kolejna rzecz, która sprawiła, że zatopiłam się bez reszty w powieści- opowieść o perypetiach Igi. To jej historia "kupiła" mnie, jestem ciekawa czy dziewczyna odkryje tajemnicę pięknej biżuterii i swojej rodziny.
Na końcu spotkało mnie duże rozczarowanie, na które powinnam być jednak przygotowana. Otóż... nie dowiedziałam się najważniejszego. Autorka każe czekać na kolejny tom... Powinnam być na to przygotowana- przecież Krystyna Mirek jest mistrzynią polskich sag rodzinnych.
sobota, 23 kwietnia 2016
"A życie się toczy"- Wiesława Maciejak
Autor: Wiesława Maciejak
Tytuł: A życie się toczy
Liczba stron: 712
Data wydania: 9 lutego 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"A życie się toczy" to idealna propozycja dla osób poszukujących lekkiej, ale wzruszającej sagi rodzinnej. To właśnie dzięki powieści po raz pierwszy od dłuższego czasu (ok 2 miesięcy) zarwałam noc czytając prawie do czwartej rano. Miałam trudność z oderwaniem się od lektury i pójściem spać... A pierwszą czynnością po obudzeniu się było oczywiście dokończenie książki.
Powieść może wprowadzić w błąd: tytuł jakich wiele, okładka, która niewiele mówi, ukazuje tylko przyjemny widoczek. Za to treść... treść wbiła mnie w fotel.
Akcja zaczyna się w latach 90-tych XX wieku i trwa do lat 90tych XX wieku. To arcyciekawa historia kobiet z jednej z rodzin. Bohaterkami nie są kobiety bogate (choć i o takich mowa) lecz osoby ciężko pracujące. Pierwszą z nich jest Waleria, wdowa. Dziedzic Kazimierz Bilski zmusił ją by mu się oddała. Gdy prosta dziewczyna dowiaduje się, że jest w ciąży odchodzi.
Walerii trudno pogodzić się z sytuacją, w jakiej się znalazła, jednak ostatecznie dzięki pracowitości wszystko się układa.
Kolejną osobą, która opowiada o swoich przeżyciach jest Marianna, córka Walerii. Los ją doświadczył o wiele bardziej niż matkę. Rozstanie z narzeczonym, śmierci mężów, kłopoty rodzinne z tym wszystkim musiała zmierzyć się Mania.
I wreszcie Teresa. Wydarzenia, o których opowiada miały miejsce na przestrzeni lat 1970-1990. To kobieta sukcesu, niestety i dla niej życie przygotowało przykre niespodzianki. Wydawać by się mogło, że ona i jej mąż Jan tworzą udane małżeństwo. Szokiem dla niej jest oświadczenie męża o tym, że odchodzi do innej kobiety, z którą ma dziecko.
Jeśli myślicie, że to wszyscy bohaterzy i że niewiele więcej w książce się działo to jesteście w błędzie. Bardzo dużym błędzie.
Otóż w powieści dzieje się bardzo wiele, momentami trudno spamiętać kto, z kim, dlaczego, jakie ma koligacje rodzinne. Bohaterów i zbiegów okoliczności jest mnóstwo, lecz mi to absolutnie nie przeszkadza.
Przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że stąpam po kruchym lodzie podglądając coś, co niekoniecznie było dla mnie przeznaczone. Przecież czytelnik towarzyszy bohaterom w najbardziej intymnych sytuacjach, poznaje skrywane myśli...
Było bardzo wiele interesujących wątków. Niejednokrotnie zastanawiałam się po co mają na celu krókie wtrącenia o innych dzieciach pana dziedzica, który trzeba przyznać, temperament miał ognisty. Wystarczyło poczekać by zagadka się rozwiązała.
Bardzo cenię sobie sagi rodzinne, dlatego mam nadzieję, że Wiesława Maciejak nie poprzestanie na tej jednej powieści. Będę czekać na kolejne książki!
Tytuł: A życie się toczy
Liczba stron: 712
Data wydania: 9 lutego 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"A życie się toczy" to idealna propozycja dla osób poszukujących lekkiej, ale wzruszającej sagi rodzinnej. To właśnie dzięki powieści po raz pierwszy od dłuższego czasu (ok 2 miesięcy) zarwałam noc czytając prawie do czwartej rano. Miałam trudność z oderwaniem się od lektury i pójściem spać... A pierwszą czynnością po obudzeniu się było oczywiście dokończenie książki.
Powieść może wprowadzić w błąd: tytuł jakich wiele, okładka, która niewiele mówi, ukazuje tylko przyjemny widoczek. Za to treść... treść wbiła mnie w fotel.
Akcja zaczyna się w latach 90-tych XX wieku i trwa do lat 90tych XX wieku. To arcyciekawa historia kobiet z jednej z rodzin. Bohaterkami nie są kobiety bogate (choć i o takich mowa) lecz osoby ciężko pracujące. Pierwszą z nich jest Waleria, wdowa. Dziedzic Kazimierz Bilski zmusił ją by mu się oddała. Gdy prosta dziewczyna dowiaduje się, że jest w ciąży odchodzi.
Walerii trudno pogodzić się z sytuacją, w jakiej się znalazła, jednak ostatecznie dzięki pracowitości wszystko się układa.
Kolejną osobą, która opowiada o swoich przeżyciach jest Marianna, córka Walerii. Los ją doświadczył o wiele bardziej niż matkę. Rozstanie z narzeczonym, śmierci mężów, kłopoty rodzinne z tym wszystkim musiała zmierzyć się Mania.
I wreszcie Teresa. Wydarzenia, o których opowiada miały miejsce na przestrzeni lat 1970-1990. To kobieta sukcesu, niestety i dla niej życie przygotowało przykre niespodzianki. Wydawać by się mogło, że ona i jej mąż Jan tworzą udane małżeństwo. Szokiem dla niej jest oświadczenie męża o tym, że odchodzi do innej kobiety, z którą ma dziecko.
Jeśli myślicie, że to wszyscy bohaterzy i że niewiele więcej w książce się działo to jesteście w błędzie. Bardzo dużym błędzie.
Otóż w powieści dzieje się bardzo wiele, momentami trudno spamiętać kto, z kim, dlaczego, jakie ma koligacje rodzinne. Bohaterów i zbiegów okoliczności jest mnóstwo, lecz mi to absolutnie nie przeszkadza.
Przez cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że stąpam po kruchym lodzie podglądając coś, co niekoniecznie było dla mnie przeznaczone. Przecież czytelnik towarzyszy bohaterom w najbardziej intymnych sytuacjach, poznaje skrywane myśli...
Było bardzo wiele interesujących wątków. Niejednokrotnie zastanawiałam się po co mają na celu krókie wtrącenia o innych dzieciach pana dziedzica, który trzeba przyznać, temperament miał ognisty. Wystarczyło poczekać by zagadka się rozwiązała.
Bardzo cenię sobie sagi rodzinne, dlatego mam nadzieję, że Wiesława Maciejak nie poprzestanie na tej jednej powieści. Będę czekać na kolejne książki!
środa, 17 lutego 2016
"Siostry"- Agnieszka Krawczyk [recezja przedpremierowa]
Autor: Agnieszka Krawczyk
Tytuł: Siostry
Liczba stron: 510
Data wydania: 2 marca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Agnieszka Krawczyk to jedna z moich ulubionych polskich autorek. W planach mam przeczytanie wszystkich jej powieści i muszę przyznać, że uparcie dążę do celu. Trochę jeszcze mi zostało do nadrobienia.
Dziś mam przyjemność zaprosić Was na przedpremierową recenzję książki "Siostry". To dla mnie duże wyróżnienie- premierę zaplanowano na 2 marca.
Na początku wydawało mi się, że "Siostry" to powieść jakich wiele. Ot, znalezienie swojego miejsca na świecie, miłość i kłody, które spadają bohaterce pod nogi.
Nic bardziej mylnego. Do rąk czytelnika trafia coś niebanalnego. Agatę życie nie rozpieszczało. Jako dziecko została porzucona przez matkę, zaś ojciec znalazł drugą żonę, dziewczyna zaś zyskała siostrę (przyrodnią rzecz oczywista). Przez całe dwadzieścia kilka lat nie miała żadnych informacji od mamy, nie było też próby kontaktu. Dlatego nasza bohaterka ze zdziwieniem odbiera telefon od mężczyzny, który przynosi smutne wiadomości. Mimo lat rozłąki Agata Niemirska postanawia wybrać się na pogrzeb- czuje że powinna to zrobić. Ma wsparcie u Danieli- wyżej wspomnianej siostry, to właśnie ona pomaga jej wszystko przejść.
Tutaj przechodzimy do właściwej i najbardziej wciągającej części. W klimatycznym Zmysłowie czeka na Agatę niespodzianka... Po pogrzebie okazuje się, że Ada miała córkę- Tosię- w momencie gdy akcja ma miejsce dziewczynka jest rezolutną dziesięciolatką.
Wielką przyjemnością było przeczytanie tej książki. Klimat Zmysłowa i jego mieszkańcy sprawiają, że już dziś mam ochotę powrócić tam i poznać dalsze losy "poplątanych sióstr" (tak o sobie mówią). Gdyby ktoś kazał wymienić mi wadę, znaleźć coś, co mi się nie podobało- uczciwie odpowiem: nie ma czegoś takiego. Powieść jest taka, jakie lubię: ciągle coś się dzieje. Jesteśmy świadkami problemów i trosk bohaterek, ale też ich małych radości.
Szczególnie ujął mnie wątek związany z urokliwym sklepikiem, w którym pracować postanawiają Agata z Danielą. To takie cudowne miejsce, w którym nie tylko można kupić gazety czy pamiątki, ale też porozmawiać o książkach, o wszystkim.
Podsumowując: seria "Czary codzienności" jest naprawdę godna uwagi". "Siostry" to idealna pozycja dla osób, które lubią klimatyczne miasteczka i zawiłości rodzinne. Przy tej książce można przepaść, zapomnieć o całym świecie...
Tytuł: Siostry
Liczba stron: 510
Data wydania: 2 marca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Agnieszka Krawczyk to jedna z moich ulubionych polskich autorek. W planach mam przeczytanie wszystkich jej powieści i muszę przyznać, że uparcie dążę do celu. Trochę jeszcze mi zostało do nadrobienia.
Dziś mam przyjemność zaprosić Was na przedpremierową recenzję książki "Siostry". To dla mnie duże wyróżnienie- premierę zaplanowano na 2 marca.
Na początku wydawało mi się, że "Siostry" to powieść jakich wiele. Ot, znalezienie swojego miejsca na świecie, miłość i kłody, które spadają bohaterce pod nogi.
Nic bardziej mylnego. Do rąk czytelnika trafia coś niebanalnego. Agatę życie nie rozpieszczało. Jako dziecko została porzucona przez matkę, zaś ojciec znalazł drugą żonę, dziewczyna zaś zyskała siostrę (przyrodnią rzecz oczywista). Przez całe dwadzieścia kilka lat nie miała żadnych informacji od mamy, nie było też próby kontaktu. Dlatego nasza bohaterka ze zdziwieniem odbiera telefon od mężczyzny, który przynosi smutne wiadomości. Mimo lat rozłąki Agata Niemirska postanawia wybrać się na pogrzeb- czuje że powinna to zrobić. Ma wsparcie u Danieli- wyżej wspomnianej siostry, to właśnie ona pomaga jej wszystko przejść.
Tutaj przechodzimy do właściwej i najbardziej wciągającej części. W klimatycznym Zmysłowie czeka na Agatę niespodzianka... Po pogrzebie okazuje się, że Ada miała córkę- Tosię- w momencie gdy akcja ma miejsce dziewczynka jest rezolutną dziesięciolatką.
Wielką przyjemnością było przeczytanie tej książki. Klimat Zmysłowa i jego mieszkańcy sprawiają, że już dziś mam ochotę powrócić tam i poznać dalsze losy "poplątanych sióstr" (tak o sobie mówią). Gdyby ktoś kazał wymienić mi wadę, znaleźć coś, co mi się nie podobało- uczciwie odpowiem: nie ma czegoś takiego. Powieść jest taka, jakie lubię: ciągle coś się dzieje. Jesteśmy świadkami problemów i trosk bohaterek, ale też ich małych radości.
Szczególnie ujął mnie wątek związany z urokliwym sklepikiem, w którym pracować postanawiają Agata z Danielą. To takie cudowne miejsce, w którym nie tylko można kupić gazety czy pamiątki, ale też porozmawiać o książkach, o wszystkim.
Podsumowując: seria "Czary codzienności" jest naprawdę godna uwagi". "Siostry" to idealna pozycja dla osób, które lubią klimatyczne miasteczka i zawiłości rodzinne. Przy tej książce można przepaść, zapomnieć o całym świecie...
wtorek, 12 stycznia 2016
"Rodzinne sekrety"- Krystyna Mirek [recenzja przedpremierowa]
Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Rodzinne sekrety
Liczba stron: 398
Data premiery: 13 stycznia 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś mam wielką przyjemność opowiedzieć Wam o pewnej cudownej książce.
"Rodzinne sekrety", druga część arcyciekawej serii "Jabłoniowy Sad" swoją premierę ma jutro, tymczasem Knigoholiczce przypadł w udziale wielki zaszczyt- możliwość przedpremierowej recenzji.
Przede wszystkim- w momencie otwarcia przesyłki przeżyłam wielkie zaskoczenie. Oprócz pachnącego farbą drukarską egzemplarza książki znalazłam w paczce również przepiękny kubek oraz pocztówkę z odręcznie napisanymi przez autorkę życzeniami (wszystko widoczne na zdjęciu powyżej).
To kolejna książka, dla której mogłabym zarwać noc (na szczęście nie było takiej potrzeby bo czyta się przyjemnie i szybko). Przyznam się, że jest to pozycja tak wciągająca, ze trudno się od niej oderwać, zaś łatwo zapomnieć o prozie życia i obowiązkach.
"Rodzinne sekrety" to cudowna opowieść o tym co w życiu ważne. O wielkiej miłości i pasji. W poprzednim tomie zostaliśmy wprowadzeni w kłopoty i radości rodziny Zagórskich, w tym następuje rozwinięcie. Obawiam się "Spełnionych marzeń". Mimo, że czekam z wielką niecierpliwością już dziś wiem że Krystyna Mirek swoim czytelnikom dostarczy wiele emocji (być może bez chusteczek się nie obejdzie) i doświadczeń.
Jan Zagórski to człowiek z wielką pasją. Swój czas dzieli między rodzinę, a małą przytulną księgarnię (a właściwie księgarnio- herbaciarnię). Niestety czarne chmury zbierają się zarówno na jego życiem prywatnym jak i zawodowym. Dawno niewidziany brat upomina się o spadek po rodzicach, w celu dopełnienia formalności przyjeżdża z Ameryki. By sprostać finansowo Zagórski musi pozbyć się czegoś co kocha, sprzedać księgarnię. Miło czyta się o miłości do książek, o firmie, która od wielu lat była w rodzinie, lecz gdy nadchodzi czas pożegnań, sprzedaży- łza kręci się w oku. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie- autorka wspomniała nawet o blogerkach książkowych!
Co do życia prywatnego- uważam Jana za człowieka życiowo mądrego, to jednak moim zdaniem zbyt mocno przejmuje się życiem swoich bliskich. To, że pojechał na rozmowę z byłym mężem córki rozumiem, lecz wydaje mi się, że jest to nadmierna ingerencja. To nic, że chciał dobrze, wprawdzie mu się udało, lecz swoim zachowaniem mógł przysporzyć kłopotów.
Żadna z młodych pań Zagorskich nie miała szczęścia w miłości. Cieszę się, że wraz z czytelnikami jestem świadkiem zmiany na lepsze.
Książka zasługuje by pisać o niej w samych superlatywach, jednak był wątek, który nie do końca "trafił" do mnie. Była to opowieść o Anieli, o tym jak wybrała się do Warszawy na spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. Jego reakcja na to o czym rozmawiali- to raczej w normalnym życiu się nie zdarzy.
Serdecznie polecam!
A na koniec zdanie, które szczególnie utkwiło mi w pamięci:
"Wielu ludzi sądzi, że bez książek można żyć. Zapewne mają trochę racji. Ale co to za życie!"
Tytuł: Rodzinne sekrety
Liczba stron: 398
Data premiery: 13 stycznia 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś mam wielką przyjemność opowiedzieć Wam o pewnej cudownej książce.
"Rodzinne sekrety", druga część arcyciekawej serii "Jabłoniowy Sad" swoją premierę ma jutro, tymczasem Knigoholiczce przypadł w udziale wielki zaszczyt- możliwość przedpremierowej recenzji.
Przede wszystkim- w momencie otwarcia przesyłki przeżyłam wielkie zaskoczenie. Oprócz pachnącego farbą drukarską egzemplarza książki znalazłam w paczce również przepiękny kubek oraz pocztówkę z odręcznie napisanymi przez autorkę życzeniami (wszystko widoczne na zdjęciu powyżej).
To kolejna książka, dla której mogłabym zarwać noc (na szczęście nie było takiej potrzeby bo czyta się przyjemnie i szybko). Przyznam się, że jest to pozycja tak wciągająca, ze trudno się od niej oderwać, zaś łatwo zapomnieć o prozie życia i obowiązkach.
"Rodzinne sekrety" to cudowna opowieść o tym co w życiu ważne. O wielkiej miłości i pasji. W poprzednim tomie zostaliśmy wprowadzeni w kłopoty i radości rodziny Zagórskich, w tym następuje rozwinięcie. Obawiam się "Spełnionych marzeń". Mimo, że czekam z wielką niecierpliwością już dziś wiem że Krystyna Mirek swoim czytelnikom dostarczy wiele emocji (być może bez chusteczek się nie obejdzie) i doświadczeń.
Jan Zagórski to człowiek z wielką pasją. Swój czas dzieli między rodzinę, a małą przytulną księgarnię (a właściwie księgarnio- herbaciarnię). Niestety czarne chmury zbierają się zarówno na jego życiem prywatnym jak i zawodowym. Dawno niewidziany brat upomina się o spadek po rodzicach, w celu dopełnienia formalności przyjeżdża z Ameryki. By sprostać finansowo Zagórski musi pozbyć się czegoś co kocha, sprzedać księgarnię. Miło czyta się o miłości do książek, o firmie, która od wielu lat była w rodzinie, lecz gdy nadchodzi czas pożegnań, sprzedaży- łza kręci się w oku. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie- autorka wspomniała nawet o blogerkach książkowych!
Co do życia prywatnego- uważam Jana za człowieka życiowo mądrego, to jednak moim zdaniem zbyt mocno przejmuje się życiem swoich bliskich. To, że pojechał na rozmowę z byłym mężem córki rozumiem, lecz wydaje mi się, że jest to nadmierna ingerencja. To nic, że chciał dobrze, wprawdzie mu się udało, lecz swoim zachowaniem mógł przysporzyć kłopotów.
Żadna z młodych pań Zagorskich nie miała szczęścia w miłości. Cieszę się, że wraz z czytelnikami jestem świadkiem zmiany na lepsze.
Książka zasługuje by pisać o niej w samych superlatywach, jednak był wątek, który nie do końca "trafił" do mnie. Była to opowieść o Anieli, o tym jak wybrała się do Warszawy na spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. Jego reakcja na to o czym rozmawiali- to raczej w normalnym życiu się nie zdarzy.
Serdecznie polecam!
A na koniec zdanie, które szczególnie utkwiło mi w pamięci:
"Wielu ludzi sądzi, że bez książek można żyć. Zapewne mają trochę racji. Ale co to za życie!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)
