Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Przybyłek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agata Przybyłek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 czerwca 2021

"Droga, którą przeszłam" - Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Droga, którą przeszłam
Liczba stron: 400
Data wydania: 2021 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Cóż poradzić... Agata Przybyłek jest jedną z moich ulubionych rodzimych autorek. Jej książki po prostu połykam (choć oczywiście znajdzie się jeszcze kilka takich, których nie miałam okazji jeszcze przeczytać).
Z wielką przyjemnością sięgnęłam po egzemplarz "Drogi, którą przeszłam" otrzymany dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka.pl. Wiedziałam, że nie będę zawiedziona, nie będę żałować. Wszystko to się sprawdziło - ja tej powieści nie mogłam po prostu odłożyć - okazała się do tego stopnia wciągająca.
Akcja biegnie dwutorowo. Pierwszą bohaterką jest Alicja, która wraz z mężem przeprowadza się do nowego domu. Nie od początku wiemy, że skrywa ona pewną tajemnicę związaną z traumatycznym wydarzeniem przeżytym wcześniej. Czy w młodej kobiecie będzie dane cieszyć się potomstwem? Czy uda się donosić ciążę?
Równolegle czytamy opowieść o wydarzeniach, które miały miejsce w życiu Stefanii, a działy się wiele lat wcześniej. Stefania opowiada o swoich rodzicach i siostrze. Nie ukrywam, że to właśnie jej historia wywołała ukłucia w moim sercu, wywoływała złość na dorosłych. Co się wydarzyło i dlaczego wywołało to we mnie takie emocje? Rzecz jasne - nie zdradzę, za to zaproszę Was do lektury. Warto, Warto, Warto!
Powieść to emocjonalny rollercoaster. Odczucia czytelnika są naprawdę różne: pojawia się radość, współczucie, a nawet złość. Co łączy Stefanię i Alicję? Nie dowiecie się tego szybko - tajemnica zostaje rozwikłana dopiero na ostatnich kartach książki!

P.s. Książki dla kobiet? Przede wszystkim Agata Przybyłek - jej powieści to mistrzostwo!

środa, 30 września 2020

"Gotowi na wszystko"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Gotowi na wszystko
Liczba stron: 340
Data wydania: 2020 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Najpierw było Legimi. Dopiero niedawno wykupiłam abonament, toteż niewiele powieści udało mi się poprzez tę aplikację przeczytać. Niestety- moja pierwsza próba przeczytania książki "Gortowi na wszystko" okazała się fiaskiem. Na szczęście- dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka powieść "Gotowi na wszystko" (oraz poprzednie tomy) mam w formie papierowej. Zadziwia mnie fakt, że poprzez wyżej wspomniane Legimi nie udało mi się przeczytać tej książki, zaś pozycję papierową "połknęłam" w ciągu kilku godzin, nie mogłam się od niej oderwać.
"Gotowi na wszystko"jeszcze gorąca nowość, trzeci tom znanej i lubianej przez czytelników serii "Tak smakuje miłość". Bohaterką tego tomu jest przebojowa Paula, siostra Julii, bohaterki "Recepty na szczęście". Ta młoda dziewczyna marzy o sławie. Pewnego dnia to marzenie ma szanse się spełnić- organizowany jest casting do programu "Wymarzony ślub". Jest tylko jeden problem- dziewczyna nie ma narzeczonego. Ani nawet chłopaka...
Marcel jest przyjacielem Pauli. Ostatnio trochę stracił kontakt z dawnymi znajomymi- czas spędza ze swoją narzeczoną i w pracy. Okres narzeczeństwa miał być miłym czasem, a ślub w bliżej nieokreślonej przeszłości, jednak okazało się, że nie do końca zgadza się to z wizją jego ukochanej...
Co się wydarzy? Co wymyśli Paula by wziąć udział w programie? Czy uda się jej dostać do niego? Jak rozwinie się wątek Marcela?
Uwielbiam książki pisane przez Agatę Przybyłek. Zawsze są wciągające, a poruszane wątki- interesujące. Są też dobrze napisane. Niestety-powieść  "Gotowi na wszystko" odrobineczkę, odrobinkę mnie rozczarowała. Nie poruszono moim zdaniem ważnych wątków- tego dotyczącego narzeczonej Marcela oraz pominięcie zakończenia programu.
To tak naprawdę małe minusy, bo, jak już wspominałam, książka jest naprawdę interesująca. Niestety- to chyba ostatni tom tej serii- w zakończaniu autorka nie wspomina o kontynuacji, o kolejnym tomie.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"Recepta na szczęście"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Recepta na szczęście
Liczba stron:
Data wydania: 2020
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bardzo się cieszę, że mogłam po raz kolejny spotkać się z twórczością Agaty Przybyłek. No cóż, nietrudno się zorientować, że ta autorka jest jedną z moich polskich ulubionych polskich autorek, takich, po których twórczość sięgnę zawsze i wszędzie i każdemu będę polecać. Do pani Agaty mam słabość i nie wstydzę się tego napisać.
Dziś słów kilka o "Recepcie na szczęście". To drugi tom, trzeba przyznać, że przeżyłam maleńkie rozczarowanie dowiadując się, że pojawia się nowa bohaterka, a Aleksandra z "Tak smakuje miłość" gra drugie skrzypce. W dziś opisywanej książce poznajemy Julię, przyjaciółkę wyżej wspomnianej Oli. Julka ma swoje problemy- powieść zaczyna się w momencie gdy młoda dziewczyna dostaje diagnozę od lekarza- dowiaduje się, że może mieć problemy z późniejszym zajściem w ciążę. Dla wielu osób rozwiązanie jest proste- zacząć się już starać, jednak dla Julki- niełatwe bowiem nie ma partnera. Co się wydarzy? Czy pozna mężczyznę swojego życia i założy z nm rodzinę?
O książce z chęcią opowiedziałabym Wam więcej, jednak nie chcę zdradzać zbyt wiele by nie popsuć przyjemności z czytania. Gdybym zdradziła kto jest drugim bohaterem... cóż wydaje mi się, że to byłby wielki tzw spoiler, łącząc fakty i osoby można wiele się dowiedzieć.
"Recepta na miłość" to powieść obyczajowa, czytało mi się ją tak samo przyjemnie jak część poprzednią, jednak bliższa mnie jest Aleksandra oraz świat blogerski (wiadomo). Pachniało niesamowicie to, co Ola ugotowała. A jednak z wielką przyjemnością czytałam historie z hotelu, w którym pracowała Julia.
Jestem ogromnie ciekawa czym zaskoczy nas autorka w części trzeciej, która została już przez nią zapowiedziana. Wiemy też, że bohaterką będzie Paula, siostra Julii, czytelnikom znana z "Recepty...".
Tradycyjnie, zachęcam Was do sięgnięcia po książki Agaty Przybyłek, każda seria, tym bardziej z gatunku "książki dla kobiet" jest warta przeczytania.


niedziela, 1 marca 2020

"Masz wiadomość"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Masz wiadomość
Liczba stron: 368
Data wydania: 2020 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Jeśli ktoś śledzi mojego bloga od dłuższego czasu to wie, że bardzo cenię sobie powieści rodzimych autorów, a Agata Przybyłek jest jedną z moich ulubionych autorek. Czy wobec tego potrafię być krytyczna? Czy potrafię napisać, że coś jest nieciekawe, kiepskie? Czy "Masz wiadomość" była taką książką? Zapraszam do dalszej lektury.
Mimo, że ogromnie cenię sobie twórczość Agaty Przybyłek to ta książka odrobinę mnie rozczarowała. Fabuła okazała się wciągająca (do tego stopnia, że przeczytałam powieść w jeden wieczór), więc czegóż brakowało? Otóż "Masz wiadomość" to pozycja w całej rozciągłości poświęcona tylko jednemu tematowi: miłości. Nie ma wielu wątków pobocznych, liczy się tylko jedno.
Bohaterką jest młoda dziewczyna, studentka Julia. Swego czasu przeżyła rozczarowanie miłosne- dodam, że nie byle jakie- skutkiem był odwołany ślub. Teraz usiłuje ułożyć sobie życie. Za namową przyjaciółki zakłada konto na portalu randkowym.
Drugim bohaterem jest Adam, również starający się poukładać swoje życie. Na portalu randkowym szukał rozmowy. Co się dalej wydarzyło- wiadomo.
Czy książkę polecam? Szczerze mówiąc- przy okazji tej nowości (powieść wydano raptem troszkę ponad miesiąc temu) mam ogromną zagwozdkę. Bo, jak pisałam wyżej- historia okazała się wciągająca i dość ciekawa to pod koniec okazało się, że za dużo słodyczy dość mocno przeszkadza. W "Masz wiadomość" wszystko układało się dobrze, oczywiście do czasu.
Autorka zastosowała tu ciekawy zabieg dotyczący zakończenia. Czy okaże się szczęśliwe tak jak każde? Czy stanie się wręcz odwrotnie? Oczywiście nie zdradzę, a odpowiedź możecie poznać sięgając po tę najnowszą książkę Agaty Przybyłek.
Patrząc na tytuł mam w głowie głośny film z Meg Ryan i Tomem Hanks'em pod tym samym tytułem. Co ciekawe- autorka wspomina, że powieść napisała inspirując się wydarzeniami ze swojego życia.

sobota, 22 lutego 2020

"Tak smakuje miłość"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł:  Tak smakuje miłość
Liczba stron: 352
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Rzadko kupuję książki. Częściej czytam te, które otrzymuję w ramach współpracy recenzenckiej z różnymi wydawnictwami czy księgarniami. Logiczne jest więc, że najpierw staram się opisać moje wrażenia z lektury tej książki, którą otrzymałam od wyżej wspomnianych podmiotów. A jednak nie są to jedyne typy pozycji, które czytuję: choć rzadziej, wypożyczam również książki z biblioteki czy o dziwo- kupuję!
Dziś słów kilka o powieści, którą zakupiłam na ostatnich Krakowskich Targach Książki. Wiem, że minęło już trochę czasu, ale na pewno zdajecie sobie sprawę, że własne książki muszą trochę poleżeć...
Nie wiem co się dzieje, ale ostatnio mam zastoje czytelnicze. Po cięższej lekturze lub znudzeniu daną książką sięgam po coś, co wyszło spod pióra Agaty Przybyłek. Jej powieścin to gwarancja dobrze spędzonego czasu, miłych wrażeń, oraz nie oszukujmy się, tego co najlepsze.
Tę autorkę poznaliśmy już z różnych stron. Często zastanawiam się co jeszcze ta Pani wymyśli. I za każdym razem jestem szczerze zdziwiona i pełna zachwytu tym co czytam.
Tym razem Agata Przybyłek zabiera nas w świat pisarsko- kulinarny. Główne skrzypce gra Ola, blogerka kulinarna, szczęśliwa mężatka. Pewnego dnia wydarza się coś, co sprawia, że jej poukładany świat zatrząsł się w posadach. Czy Ola sobie poradzi? Czy jej życie się mocno zmieni? Co z tym wspólnego ma pewien pisarz?
Książka to naprawdę interesująca pozycja. Autorka w niej połączyła ciekawe wątki, na przykład ten związany z zawodem Oli. Z kart niemal czuć zapachy potraw gotowanych przez  naszą bohaterką. Trudno powstrzymać się od podjadania.  Jednak dałam radę.
Czy ja dobrze zrozumiałam, że będzie drugi tom? Jeśli tak- bardzo się cieszę, nigdy dość książek Agaty.

środa, 25 grudnia 2019

"Bądź moim światłem"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Bądź moim światłem
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Od początku wiedziałam, że tę książkę na pewno chcę przeczytać. Po pierwsze- należy do tegorocznych nowości, po drugie- ma, jak to się teraz mówi- ładny świąteczny design. Lecz czy naprawdę jest taka?
Muszę przyznać, że po piórze Agaty Przybyłek spodziewałam się czegoś innego, niestety. Tu nie chodzi o to, że powieść jest zła, tylko w święta człowiek ma ochotę uciec od problemów, wszystko powinno się dobrze kończyć. Tu tego nie ma.
Książka porusza trudny temat samotności w małżeństwie. Nasza bohaterka-Magda dla męża zrobi wszystko, wspiera go w trudnych chwilach choroby. Wiele osób cieszyło by się, że wypadek motorowy odebrał mu "tylko" zdrowie, a żona wspiera jak tylko może. Jednak Paweł nie potrafi tego zrozumieć, jest przytłoczony tym, że nie jest zdany tylko na siebie, że stał się od kogoś zależny.
W powieści poruszono ogromnie ważny temat. Dowiadujemy się, jak bardzo potrzebna jest dobrze przeprowadzona terapia oraz wsparcie. Myślę, że ta pozycja pomoże pomoże osobom zmagającym się z problemem braku akceptacji rzeczywistości, choroby oraz przenoszeniem swoich blączek na drugą osobę.
Nie jestem tu od oceniania czy dane zachowanie czy postępowanie było poprawne czy naganne. Jednak przyznam, że miałam problem z jedną osobą- z Magdą. Mogę się domyślać, że znalazła się w trudnym położeniu, jednak czy ma jakiekolwiek prawo postępować w ten sposób? Czy nie powinna najpierw uporządkować swojego życia. Z drugiej strony- sami nie wiemy jak my byśmy postąpili.  Łatwo oceniać...
Na początku wspomniałam, że bądź moim światłem uważana jest za powieść świąteczną. Czy jednak tak jest? Czy sama okładka i elementy świąteczne mogą sprawić, że dana pozycją można uważać za związane ze świętami. W moim przypadku w ten magiczny czas chcę czytać o tym co się dobrze kończy.


czwartek, 28 września 2017

"Małżeństwo z odzysku"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Małżeństwo z odzysku
Liczba stron: 400
Data wydania: sierpień 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po trzeci tom przygód Zuzy sięgnęłam z przekonaniem, że to już ostatni. To nie tak, że czekam na koniec, że nudzi mnie już. Po prostu przeświadczenie, że seria zostanie zakończona było tak duże, że zdążyłam się już (ze smutkiem) przyzwyczaić do tej myśli).
Oczywiście z przyjemnością sięgnę po następny tom, zastanawiając się, co zaserwuje nam autorka. Patrząc z boku- nie obawiam się o to- Agata Przybyłek jest świetną pisarką, naprawdę potrafi zainteresować czytelnika, sprawić, że będzie miał ochotę na więcej!
Najpierw słów kilka o okładce. Ta seria na pewno wyróżnia się na księgarnianych półkach. "Sukienusie" (jak zwykła mawiać jedna z pisarek) mają piękne, wyraziste kolory, przyciągają wzrok.
Również treść jest na wysokim poziomie. Na pewno nie można się nudzić. Bohaterka wraz z rodziną i przyjaciółmi wiodą życie na wsi. Tam przecież jest spokojnie, prawda? Ha! Nie w przypadku Zuzy. Od początku, od pierwszego tomu ma ona problem z mężem, który zdaje się nią nie interesować, nie być zainteresowany spędzaniem czasu z żoną. A przecież małżeństwem są raptem od kilku lat. W ich relacji (w tym tomie!) troszkę namieszał pewien list.
Co się wydarzy? Czy Zuza i Lucjan wyjaśnią sobie wszystkie nieporozumienia? Co tym razem "zmaluje" mama bohaterki? Rada jest tylko jedna- trzeba przeczytać książkę.
A to nie będzie trudne- bo czyta się naprawdę przyjemnie. Chwilami trudno nie chichotać- myślę, że i Wam trudno będzie trudno zachować powagę.
"Małżeństwo z odzysku" polecam, zresztą jak wszystko, co do tej pory wyszło spod pióra Agaty Przybyłek.

sobota, 25 lutego 2017

"Kobiety wzdychają częściej"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Kobiety wzdychają częściej
Liczba stron: 404
Data wydania: 11 stycznia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jestem zła. Okropnie zła. Składają się na to różne powody: po pierwsze: myślałam, że to będzie już koniec opowieści o Zuzannie i wyjaśnią się wszelkie nieporozumienia. Nie nastawiłam się psychicznie na kolejne czekanie...
A wiecie o co jestem najbardziej zła? O zakończenie. Mogę się tylko domyślać co było w liście, który otrzymała główna bohaterka. I jak tu żyć? Jak trudno będzie tyle czekać na kolejną premierą!
Ale koniec śmiechów- chichów, żartów. Książka jest po prostu świetna. Czyta się szybko, a perypetie Zuzanny i innych mieszkańców Jaszczurek i wzruszają i bawią.
Szczególnie śmiechogenna jest postać mamy Zuzy. Kobieta jest hipochondryczką i wszędzie widzi swoją śmierć. To znaczy- nam, czytelnikom może być do śmiechu, ale takie osoby naprawdę istnieją i przebywanie w ich towarzystwie nie jest już takie wesołe.
Już sam początek jest "mocny"- Zuzanna ulega wypadkowi, od większych obrażeń i nieszczęścia ratuje ją dawny narzeczony.
Pamiętacie? W poprzedniej części Zuza narzekała na brak zainteresowania u męża. Teraz jest "zabawniej"- mieszka pod jednym dachem z mężem, a na dokładkę (bo nasza bohaterka to dobra dusza) przystojny wuefista mocno nią zainteresowany oraz wyżej już wspomniana dawna miłość. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Jak to się wszystko rozwinie?
Swoją drogą dziwię się, że Zuza w ogóle poświęcała swoje myśli nauczycielowi wuefu. Przecież sama mówiła, że jest kobieciarzem. Inaczej rzecz ma się z Teodorem- miłością sprzed lat. Wracają do niej dobre chwile.
Książka niesamowicie bawi, zdarzają się też wzruszające momenty. Tak właściwie to chyba nie mogę opisać żadnego wątku, który mi się podobał. Wszystko było ciekawe: i miłość Kasi i Tomka i przyjazd ekipy filmowej do Jaszczurek. Postać mamy Zuzy też. I główne wątki.
Podsumowując: od nowa zaczynam oczekiwanie na kolejną część perypetii Zuzanny. Mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać.
Tradycyjnie oczywiście muszę wspomnieć o okładce. Bardzo mi się podoba, a natężenie barw, ta czerwień- po prostu piękne.

poniedziałek, 12 września 2016

"Grzechu warta"- Agata Przybyłek [recenzja przedpremierowa]

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Grzechu warta
Liczba stron: 374
Data wydania: 14 września 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po raz kolejny spotkało mnie ogromne wyróżnienie. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czwarta Strona mam przyjemność zaprezentować Wam przedpremierową recenzję książki "Grzechu warta".
Już rok temu, gdy tylko przeczytałam "Nie zmienił się tylko blond" przepadłam. Wiedziałam, że nikt ani nic nie oderwie mnie od lektury. Dla tych książek rzucę wszystko!
Tym razem główną bohaterką jest Agata- córka Iwonki i wnuczka Haliny. Obydwie kobiety znamy z poprzednich tomów, Agata też jest w nich wspominana.
Nasza młoda bohaterka postanawia spędzić wakacyjne dni u babci. Liczy na odrobinę spokoju oraz czas na spotkania z Melchiorem (to jej chłopak). Szybko orientuje się, że spokoju mieć nie będzie.. Jest zaradną osobą toteż szybko znajduje sposób na uwolnienie się od nadopiekuńczej babci.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, psuć Wam radości z czytania dlatego powiem Wam tylko, że młoda dziewczyna znalazła pracę. Co to za zajęcie? Czy wynikną z tego kłopoty? Czy Agata wreszcie będzie miała czas na spotkania z Melchiorem? Jest tylko jeden sposób by poznać odpowiedź na te pytania: sięgnąć po książkę!
Agata Przybyłek to młoda, lecz jakże utalentowana pisarka. W krótkim czasie wydała 5 powieści. Wydawać by się mogło, że przy tak szybkim tempie pojawiania się nowości może cierpieć jakość, może być ona po prostu gorsza. Nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie. Każda książka tej autorki dostarcza niemałych emocji i wzruszeń. Jest też pełna humoru i zaskakująca.
"Grzechu warta" to świetna książka. Nie mam wyboru, muszę ją polecać, tak jak inne książki pani Agaty. Czynię to z prawdziwą przyjemnością!

piątek, 5 sierpnia 2016

"Takie rzeczy tylko z mężem"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Takie rzeczy tylko z mężem
Liczba stron:  380
Data wydania: 20 lipca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Czy ja wcześniej pisałam, że poszukując idealnej lektury sięgnę po książki Magdaleny Witkiewicz. Zapewne. Sytuacja się zmienia- do autorów, których powieści wykopię choćby spod ziemi i przeznaczę na nie ostatnie pieniądze dopisuję Agatę Przybyłek. Zadebiutowała w ubiegłym roku książką "Nie zmienił się tylko blond", a dziś, po krótkim czasie ma ich na koncie 5! To młoda, wszechstronnie uzdolniona osoba. Widzę, że dobrze czuje się w różnych gatunkach: i powieściach obyczajowych, w których łączy humor i w takich wzruszających.
Bohaterką jest Zuzanna, która gdzieś w prozie życia, pracy i opieki nad dzieckiem gdzieś zgubiła romantyzm. Próbuje go odszukać, sprawić by mąż wreszcie na nią spojrzał jak na kobietę, zabiegał. By osiągnąć swój cel jest w stanie wiele poświęcić. Czy jej się uda?
Jedno jest pewne: przy powieści nie można się nudzić! Jak wiecie, ja uwielbiam gdy akcja pędzi jak szalona, gdy ciągle coś się dzieje i przy okazji niemożliwym jest by przerwać lekturę.
Jestem zła na autorkę. Jak może kazać nam czekać na wyjaśnienie? Z jednej strony wiem, że szykuje się świetna książka (w końcu przy "Takie rzeczy tylko z mężem" zdarzało się śmiać mi w głos"), z drugiej zaś- tyle czekać?!
Serdecznie po
lecam wszystkie powieści Agaty Przybyłek- każda z nich jest warta przeczytania. Powtarzam- każda.

poniedziałek, 16 maja 2016

"Bez Ciebie"- Agata Przybyłek [recenzja przedpremierowa]

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Bez Ciebie
Liczba stron: 332
Data wydania: 18 maja 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Agata Przybyłek przyzwyczaiła nas do powieści wzruszających, ale też z dużą dawką humoru. Patrząc na "Bez Ciebie" od razu można zauważyć, że różni się ona od poprzednich książek autorki. Już pierwsze spojrzenie na okładkę powiedziało mi, że spotka mnie wiele wzruszeń, że mam szykować się na wielką ucztę literacką. Nie zawiodłam się. Intuicja bardzo dobrze mi podpowiedziała.
"Bez Ciebie" to książka fenomenalna. Wywołuje takie emocje, że trudno powrócić do rzeczywistości.
Bohaterką jest Katarzyna. Ma wszystko, nie musi pracować- tym zajmuje się Colin, jej mąż. Jej obowiązkiem jest prowadzić dom. Wyszła za mąż z miłości, zostawiając za sobą smutki i trudne dzieciństwo. Wielu kobietom takie życie spodobało by się, lecz mało kto wie, że w zaciszu domowym Katarzyna przeżywa koszmar. Jej mąż, jej kochany Colin okazuje się katem. Nikt nie zauważa śladów na ciele kobiety.\
Ale wszystko to do czasu... Pewnego dnia teściowa bohaterki znajduje ją pobitą do nieprzytomności. Z pomocą pewnego dobrego człowieka udaje się pomóc Kasi. Zabierają ją do kliniki w Toronto, gdzie przechodzi rekonwalescencję. Czy uda się jej wyjść na prostą, zapomnieć o wszystkim?
"Bez Ciebie" to cudowna książka. Pokazuje, że w tym brutalnym świecie zawsze znajdzie się osoba, na którą można liczyć, a pomoc nadejdzie z nieoczekiwanej strony. W przypadku Katarzyny była to teściowa ( a tyle się czyta o złych teściowych, tyle jest o nich kawałów0. Nikt nie wie, że Lucy również skrywała tajemnicę, a z pozoru udane małżeństwo wcale takie nie było.
Bywają powieści ważne społecznie, takie, które pełnią funkcję edukacyjną i mogą komuś pomóc czy choćby wskazać kierunek, drogę. Taka właśnie jest ta pozycja. Katarzyna miała zaburzone postrzeganie siebie, sądziła, że już nic dobrego jej nie spotka. Była przywiązana do oprawcy, a jego agresję tłumaczyła miłością (jak każda ofiara przemocy domowej mówiła, że mąż ma ciężką i stresującą pracę). Tak samo było w przypadku małżeństwa jej teściowej. Początkowo Lucy była załamana tym, że Hugo zdradza ją z coraz to innymi kobietami. Po latach przyzwyczaiła się do tego, lecz to i tak bolało. Dlaczego więc pozwalała na takie traktowanie?
Polecam tę książkę, jest niesamowita.
Zakończenie roztrzaskało mi serce. Nie wierzyłam w to co czytam, nadal się z tym nie zgadzam! Pani Agato, tak się nie robi czytelnikom...

P.s. Przygotujcie zapas chusteczek.

środa, 4 maja 2016

"Nieszczęścia chodzą stadami"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Nieszczęścia chodzą stadami
Liczba stron: 372
Data wydania: 16 marca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Kolejna z książek, które po prostu MUSIAŁAM przeczytać. Pierwszą powieść Agaty Przybyłek przeczytałam niemal rok temu i od tego czasu zaczęło się oczekiwanie na kolejne pozycje przez nią pisane. Spieszę powiedzieć- że my czytelnicy jesteśmy przez panią Agatę rozpieszczani- od premiery "Nieszczęść..." minęły niecałe dwa miesiące, tymczasem 18 maja premiera "Bez Ciebie", kolejnej książki tej autorki. Przyznam się, że nie mogę się już doczekać.
Dla powieści Agaty Przybyłek warto zarwać noc. Dostajemy sporą dawkę humoru oraz ciekawą fabułę. Sam pomysł na książkę jest ciekawy.
"Nie zmienił się tylko blond", który zawojował moje serce, to historia o życiu Iwonki i jej zwariowanej rodzinki. W "Nieszczęścia chodzą stadami" również się pojawia, jednak główną bohaterką jest tu Marta, która po wielu latach nieobecności powraca do Sosenek. Ważny jest też wątek związany z Halinką- mamą Iwony. To właśnie na jej zaproszenie i w jej domu pojawiają się goście z Anglii. Sosenki to mała wieś i gdyby Halina wiedziała jak wiele tajemnic skrywa jej chrześnica- kilka razy by się zastanowiła nad tym, czy Marta powinna przyjeżdżać do niej. Znamy mentalność ludzi mieszkających na wsiach i w małych miasteczkach (zastrzegam! nie wszyscy są tacy)- są różne reakcje na inny kolor skóry. Z notatki na okładce wynika, że to synek Marty jest Mulatem. Halina jest przerażona tym- w związku z czym postanawia pozbyć się z domu gości. Chwyta się najróżniejszych sposobów by wyjechali: głodzi ich (a gdzie słynna polska gościnność pytam się?), wyłącza prąd i odłącza internet. Czy jej zabiegi udadzą się? A nie zdradzę! Wspomnę tylko, że nasza bohaterka przeżywa trudne chwile: nie dość że nie została zbyt ciepło przyjęta to na dodatek myśli o przykrych wydarzeniach z przeszłości, z którymi niezbyt dobrze sobie radzi. W jej życiu pojawiają się również mężczyźni, lecz czy ona jest gotowa na nowy związek?
Ta powieść troszeczkę różni się od moich wyobrażeń, jednak jest naprawdę godna polecenia. Lektura to sama przyjemność.
Podsumowując: okładki są cudne, a każda książka należąca do serii z babeczką- po prostu do schrupania!

niedziela, 20 września 2015

"Nie zmienił się tylko blond"- Agata Przybyłek

Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Nie zmienił się tylko blond
Liczba stron: 343
Data wydania: 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona


Niby niepozorna książka, a kryje w sobie tak wiele. Od pierwszych stron nie mogłam oderwać się od powieści, co tylko dobrze o niej świadczy. Nie wiedziałam co mam robić: w jednej chwili wzruszałam się, za chwilę wybuchałam głośnym śmiechem (myślę, że nie chcecie wiedzieć jak na mnie w takim momencie patrzyła moja rodzina).
Iwonę poznajemy w najgorszym momencie jej życia. dokładniej mówiąc w chwili gdy mąż (którego nazywa później bawidamkiem) zostawia ją dla cycatej Adeli). Nasza bohaterka musi zmierzyć się z problemami dnia codziennego i opieką nad dziećmi. Łukasz i Agata to nastolatki (co nie oznacza, że nie ma z nimi kłopotów), zaś Antoś i Tosia to czteroletnie bliźniaki. Iwona po pierwszej chwili załamania zbiera się w sobie i opracowuje plan działania. Po rozmowie z rodzicami postanawia na jakiś czas do nich pojechać. Myśli, że nic jej nie zaskoczy. Łukasz skutecznie wyprowadza ją z błędu oświadczając 37-latc, że zostanie babcią. W obliczu takich wiadomości Iwona do Sosenki wyrusza wraz z Łukaszem i jego ciężarną dziewczyną (którą wyrzucono z domu), Agatą i dwoma czterolatkami (Antosiem i Tosią). Oraz z kilkoma kotami i psem. Taka podróż na pewno będzie niezapomniana.
Książka jest bardzo ciekawa. Pokazuje jak ścierają się silne osobowości (Iwona i jej mama),o miłości. Pokazuje też tę znaną wszystkim polską gościnność- Iwona pod swój dach (a właściwie rodziców, lecz nie bądźmy tacy drobiazgowi) przyjmuje kogoś, kto bardzo ją skrzywdził. Przeczytamy też o tym kiedy może być czas na rozpoczęcie nowego życia, poszukanie pracy i być może poznanie mężczyzny. Sprawdzimy czy łatwo być kobietą po przejściach, czy to co przeszła ma wpływ na jej decyzje.
"Nie zmienił się tylko blond" to przepiękna, skrząca humorem powieść. Szkoda, że nie będzie kontynuacji (a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, chyba nie ma na to widoków bowiem sprawy zostały zakończone). Serdecznie, serdecznie polecam.