Autor: Pan Buk, Pani Bukowa
Tytuł: Wielki Ogarniacz Życia we dwoje czyli jak być razem i się nie pozabijać
Liczba stron: 304
Data wydania: 29 sierpnia 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Gandalf)
Ach! Na możliwość przeczytania i opisania tej książki czekałam dosyć długo. Jak widzicie- nareszcie udało mi się, a to dzięki uprzejmości księgarni internetowej Gandalf.
Rzadko czytuję poradniki, nie robię wyjątku nawet dla tych mocno polecanych i pisanych w formie humorystycznej.mMa
Zastanawiacie się więc skąd na moim blogu recenzja wyżej wspomnianego tytułu? Otóż zarówno pierwsza część czyli "Wielki Ogarniacz Życia czyli jak być szczęśliwym nic nie robiąc" tak i ta druga- "Wielki Ogarniacz Życia we dwoje, czyli jak być razem i się nie pozabijać" po prostu mnie zachwyciły. Nie potrafię powiedzieć dlaczego- ale po protu tak jest. Pierwsza część dotyczyła ogarniania życia i pracy w pojedynkę, zaś w drugiej przeczytamy o związku Pana Buka z Panią Bukową. Jest to niezwykle interesująca lektura- na kartach książki możemy odnaleźć siebie.
W książce znajdziemy wiele porad, które nie raz uratują nam życie. Dowiemy się między innymi czego nie mówić mężczyźnie/ kobiecie/ o idealnych randkach. Zobaczymy też spojrzenie mężczyzny i kobiety na jedno wydarzenie. To fascynujące jak jedna sytuacja może być różnie odbierana. Po lekturze tego poradnika uważam, że największy wpływ na to mają nie różnice między kobietami, a mężczyznami, a zwykłe niedomówienia czy po prostu brak rozmowy (lub bardziej czasu na nią w pędzie życia).
Dziś opisywaną książkę połknęłam w jedno popołudnie. Lekturę umilały mi ciekawe rysunki i prosty język. O dziwo- nie przeszkadzało mi to, że obrazki i teksty można znaleźć na facebookowej stronie autorów. To poradnik, który warto przeczytać- lekki, z humorem Mam nadzieję, że powstanie kolejna część.
Księgarnia Gandalf (tutaj)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 czerwca 2019
"Wielki Ogarniacz Życia we dwoje, czyli jak być razem i się nie pozabijać"- Pan Buk, Pani Bukowa
wtorek, 5 marca 2019
"Weź się ogarnij. Ćwiczenia dla ogarniętych inaczej"- Pani Bukowa
Autor: Pani Bukowa
Tytuł: Weź się ogarnij
Liczba stron: 208
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Flow books
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Znów to zrobiłam. Znów nie zwróciłam uwagi na mały druk! Decydując się na lekturę spodziewałam się pozycji podobnej do "Wielkiego Ogarniacza", ale się przeliczyłam... Cóż, mam nauczkę by patrzeć na wszystko co napisano na okładce, nawet niewielkimi i jasnymi literami..
Pomijając powyższe- książka zdecydowanie nie dla mnie. Przede wszystkim- zaproponowano by pisać w niej, pogiąć kartki czy coś powycinać, a to dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Książka to książka i mogę co najwyżej zaznaczyć coś ołówkiem, ewentualnie- zanotować ołówkiem coś ważnego, nie dla zabawy.
Kolejny minus- cena. Jak na taki poradnik- jest za wysoka. Wydaje mi się, że mało osób mając do wyboru ciągły napływ nowości wydawniczych pozwoliłoby sobie na wydanie 30 złotych na ten niewielki poradnik.
"Weź się ogarnij" to zbiór ćwiczeń dla osób, które mają w swoim życiu bałagan. Czy pozycja pomoże się go pozbyć? Nie sądzę, ale humor w niej zawarty na pewno rozluźni, a kto wie, może i skłoni do przemyśleń i zmiany nastawienia do różnych spraw?
Książkę podzielono na 12 rozdziałów- kroków do "ogarnięcia". Znajdziemy w niej też zadania na wszystkie pory roku, krzyżówki, pytania do zastanowienia się.
"Weź się ogarnij" to przeciwieństwo wszystkich poradników. Dzięki niemu dowiemy się jaki mamy problem z codziennymi czynnościami, ale uwaga!- raczej nie pomoże Ci z nimi walczyć. Do walki czytelniku musisz zmobilizować się sam.
Na pewno sięgnę po inne książki Pani Bukowej.
Tytuł: Weź się ogarnij
Liczba stron: 208
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Flow books
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Znów to zrobiłam. Znów nie zwróciłam uwagi na mały druk! Decydując się na lekturę spodziewałam się pozycji podobnej do "Wielkiego Ogarniacza", ale się przeliczyłam... Cóż, mam nauczkę by patrzeć na wszystko co napisano na okładce, nawet niewielkimi i jasnymi literami..
Pomijając powyższe- książka zdecydowanie nie dla mnie. Przede wszystkim- zaproponowano by pisać w niej, pogiąć kartki czy coś powycinać, a to dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Książka to książka i mogę co najwyżej zaznaczyć coś ołówkiem, ewentualnie- zanotować ołówkiem coś ważnego, nie dla zabawy.
Kolejny minus- cena. Jak na taki poradnik- jest za wysoka. Wydaje mi się, że mało osób mając do wyboru ciągły napływ nowości wydawniczych pozwoliłoby sobie na wydanie 30 złotych na ten niewielki poradnik.
"Weź się ogarnij" to zbiór ćwiczeń dla osób, które mają w swoim życiu bałagan. Czy pozycja pomoże się go pozbyć? Nie sądzę, ale humor w niej zawarty na pewno rozluźni, a kto wie, może i skłoni do przemyśleń i zmiany nastawienia do różnych spraw?
Książkę podzielono na 12 rozdziałów- kroków do "ogarnięcia". Znajdziemy w niej też zadania na wszystkie pory roku, krzyżówki, pytania do zastanowienia się.
"Weź się ogarnij" to przeciwieństwo wszystkich poradników. Dzięki niemu dowiemy się jaki mamy problem z codziennymi czynnościami, ale uwaga!- raczej nie pomoże Ci z nimi walczyć. Do walki czytelniku musisz zmobilizować się sam.
Na pewno sięgnę po inne książki Pani Bukowej.
wtorek, 28 sierpnia 2018
"Wielki Ogarniacz Życia, czyli jak być szczęśliwą, nie robiąc niczego"- Pani Bukowa
Autor: Pani Bukowa
Tytuł: Wielki Ogarniacz Życia, czyli jak być szczęśliwą, nie robiąc niczego
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś w ramach nadrabiania zaległości blogowych- recenzja "Wielkiego ogarniacza". Znamienne, prawda? Widocznie książka miała wpływ na mnie- powoli zaczynam ogarniać zaległości ( z których obawiam się, że nigdy nie wyjdę...) :).
Jeśli szukacie poradnika pisanego na poważnie- to nie jest pozycja dla Was.
Pani Bukowa to fejsbukowy fanpage. Publikowane są na nim krótkie teksty oraz obrazki. I teraz clou. Coraz częściej przenosi się rzeczy opublikowane w przestrzeni wirtualnej na papier. Nie pierwszy raz się z tym spotykam. Przykłady? Proszę bardzo, na przykład "Blog niecodzienny" Marii Czubaszek czy "Make Life Harder" Macieja i Lucjana. Teraz doszedł "Wielki ogarniacz życia". Czyto dobrze, że tak się dzieje? Z jednej strony tak- szybko można zdobyć informacje, papierowa wersja ne jest zależna od czynników elektronicznych, z drugiej zaś- jeżeli coś lubimy i znamy to dla nas są to powtarzane teksty. To może sprawić, że mniej osób kupi książkę.
Tak naprawdę Panią Bukową poznałam dopiero w dzięki książce. To znaczy wiedziałam o jej istnieniu w internecie, pewnie zwróciłam uwagę na rysunki, ale nie śledziłam jej regularnie, nie wgłębiałam się w to co pisze.
Błąd! Pani Bukowa w sposób humorystyczny opisuje jak walczyć z bałaganem w życiu, mieszkaniu, z dietą i problemami w pracy. Rysunki umieszczone w książce również są pełne humoru oczywiście prawdy!
Bardzo podoba mi się szata graficzna "Ogarniacza"..
Książkę polecam! Ostrzegam- nie czytać w skupiskach ludzi, czasem może wyrwać się niekontrolowany chichot.
Tytuł: Wielki Ogarniacz Życia, czyli jak być szczęśliwą, nie robiąc niczego
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś w ramach nadrabiania zaległości blogowych- recenzja "Wielkiego ogarniacza". Znamienne, prawda? Widocznie książka miała wpływ na mnie- powoli zaczynam ogarniać zaległości ( z których obawiam się, że nigdy nie wyjdę...) :).
Jeśli szukacie poradnika pisanego na poważnie- to nie jest pozycja dla Was.
Pani Bukowa to fejsbukowy fanpage. Publikowane są na nim krótkie teksty oraz obrazki. I teraz clou. Coraz częściej przenosi się rzeczy opublikowane w przestrzeni wirtualnej na papier. Nie pierwszy raz się z tym spotykam. Przykłady? Proszę bardzo, na przykład "Blog niecodzienny" Marii Czubaszek czy "Make Life Harder" Macieja i Lucjana. Teraz doszedł "Wielki ogarniacz życia". Czyto dobrze, że tak się dzieje? Z jednej strony tak- szybko można zdobyć informacje, papierowa wersja ne jest zależna od czynników elektronicznych, z drugiej zaś- jeżeli coś lubimy i znamy to dla nas są to powtarzane teksty. To może sprawić, że mniej osób kupi książkę.
Tak naprawdę Panią Bukową poznałam dopiero w dzięki książce. To znaczy wiedziałam o jej istnieniu w internecie, pewnie zwróciłam uwagę na rysunki, ale nie śledziłam jej regularnie, nie wgłębiałam się w to co pisze.
Błąd! Pani Bukowa w sposób humorystyczny opisuje jak walczyć z bałaganem w życiu, mieszkaniu, z dietą i problemami w pracy. Rysunki umieszczone w książce również są pełne humoru oczywiście prawdy!
Bardzo podoba mi się szata graficzna "Ogarniacza"..
Książkę polecam! Ostrzegam- nie czytać w skupiskach ludzi, czasem może wyrwać się niekontrolowany chichot.
wtorek, 12 września 2017
"Moja droga do nowego życia"- Dominika Gwit
Autor: Dominika Gwit
Tytuł: Moja droga do nowego życia
Liczba stron: 240
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dominika Gwit to mocno wyróżniająca się aktorka młodego pokolenia (jest w moim wieku). Dla wielu znana jest niestety tylko z powodu tuszy: najpierw jako gruba osoba, później rozgłos zyskała podczas diety odchudzającej. Przykro widzieć, że dla wielu nie są ważne osiągnięcia tylko wygląd. Tak zdecydowanie nie powinno być. Człowieka nie powinna definiować tusza- to jak wygląda, jak się z tym czuje to głównie jego sprawa.
Cieszę się, że książka musiała jakiś czas poczekać na swoją kolej. Dzięki temu mam lepszy pogląd na to, co działo się w życiu Dominiki.
Dominika zadebiutowała w filmie "Galerianki". Potem było jeszcze trochę przygód z aktorstwem. Skończyła studia dziennikarskie oraz miała staż w PAP.
Jednak tak naprawdę głośno zrobiło się o niej gdy w 2014 r. pozbyła się kilkudziesięciu kilogramów. Uznano ją za ekspertkę w odchudzaniu.
Książka powstała ponieważ Dominika dostawała wiele pytań o dietę odchudzającą, wiele osób wyrażało swój podziw.
Z jednej strony- to dobrze, że coś takiego powstało, można dowiedzieć się wiele przydatnych rzeczy, przeczytać co skłoniło autorkę do rozpoczęcia diety.
Z drugiej zaś- autorka wykorzystała chwilę sławy i wycisnęła z niej co się da. Nie przewidziała tylko, że "cudowna" dieta może wywołać efekt jojo. Przez to wszystko, co napisała staje się niewiarygodne, stawia ją to w złym świetle.
Jest tylko jedno "ale". To, że wystąpił ogromny efekt jojo to nie jest jej wina. Więc czyja? Bardzo ubogiej diety. Sama korzystałam z tej samej diety i niestety- po kilku miesiącach wszystko się popsuło. Zaczęło się kompulsywne jedzenie, podjadanie. Wierzę, że kiedyś i mi i Dominice uda się pokonać tę chorobę jaką jest otyłość.
Czy polecam tę książkę? Tak, to potężna dawka motywacji i wiedzy na temat psychiki osoby otyłej. No i jest biografia autorki. Od dawna uważałam Dominikę za sumpatyczną osobę i ta pozycja mnie w tym utwierdziła.
Książka powstała w momencie gdy autorka była bardzo zadowolona z wyników, ale widać że przeszła "pranie mózgu" specyficzne dla pewnej diety.
Tytuł: Moja droga do nowego życia
Liczba stron: 240
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dominika Gwit to mocno wyróżniająca się aktorka młodego pokolenia (jest w moim wieku). Dla wielu znana jest niestety tylko z powodu tuszy: najpierw jako gruba osoba, później rozgłos zyskała podczas diety odchudzającej. Przykro widzieć, że dla wielu nie są ważne osiągnięcia tylko wygląd. Tak zdecydowanie nie powinno być. Człowieka nie powinna definiować tusza- to jak wygląda, jak się z tym czuje to głównie jego sprawa.
Cieszę się, że książka musiała jakiś czas poczekać na swoją kolej. Dzięki temu mam lepszy pogląd na to, co działo się w życiu Dominiki.
Dominika zadebiutowała w filmie "Galerianki". Potem było jeszcze trochę przygód z aktorstwem. Skończyła studia dziennikarskie oraz miała staż w PAP.
Jednak tak naprawdę głośno zrobiło się o niej gdy w 2014 r. pozbyła się kilkudziesięciu kilogramów. Uznano ją za ekspertkę w odchudzaniu.
Książka powstała ponieważ Dominika dostawała wiele pytań o dietę odchudzającą, wiele osób wyrażało swój podziw.
Z jednej strony- to dobrze, że coś takiego powstało, można dowiedzieć się wiele przydatnych rzeczy, przeczytać co skłoniło autorkę do rozpoczęcia diety.
Z drugiej zaś- autorka wykorzystała chwilę sławy i wycisnęła z niej co się da. Nie przewidziała tylko, że "cudowna" dieta może wywołać efekt jojo. Przez to wszystko, co napisała staje się niewiarygodne, stawia ją to w złym świetle.
Jest tylko jedno "ale". To, że wystąpił ogromny efekt jojo to nie jest jej wina. Więc czyja? Bardzo ubogiej diety. Sama korzystałam z tej samej diety i niestety- po kilku miesiącach wszystko się popsuło. Zaczęło się kompulsywne jedzenie, podjadanie. Wierzę, że kiedyś i mi i Dominice uda się pokonać tę chorobę jaką jest otyłość.
Czy polecam tę książkę? Tak, to potężna dawka motywacji i wiedzy na temat psychiki osoby otyłej. No i jest biografia autorki. Od dawna uważałam Dominikę za sumpatyczną osobę i ta pozycja mnie w tym utwierdziła.
Książka powstała w momencie gdy autorka była bardzo zadowolona z wyników, ale widać że przeszła "pranie mózgu" specyficzne dla pewnej diety.
niedziela, 18 czerwca 2017
"Wiecznie głodny"- David Ludwig
Autor: David Ludwig
Tytuł: Wiecznie głodny
Liczba stron: 448
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jakiś czas temu dostałam od Wydawnictwa Znak propozycję zrecenzowania nowo wydawanej pozycji. Jako, że tematyką diet, komponowania posiłków od roku żywo się interesuję postanowiłam przekonać się czy zachwycający opis ma coś wspólnego z treścią czy to kolejny chwyt marketingowy by przyciągnąć do siebie rzeszę ludzi. Jakie są moje wnioski? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Należy mieć na uwadze, że nie jestem specjalistą w dziedzinie żywienia. Jestem jedną z wielu osób które w swoim życiu toczą wagę z kilogramami. Stawiając swoje pierwsze kroki w odchudzaniu (brak motywacji i wiary w to, że się uda, marazm) wpadłam w pułapkę szybkich efektów i diety tysiąc kalorii. Przez dłuższy czas się udawało, widziałam wyniki, kilogramy spadały. Do czasu.
Rok temu, po sześciu miesiącach diety i 30 kilogramach stanęło. Stanęło tak bardzo, że do dziś nie mogę wygrzebać się z podjadania, kompulsywnego jedzenia. Mimo to nie stoję w miejscu, staram się czytać. Jestem pod opieką dietetyka, który przed ułożeniem planu żywienia zalecił wykonanie badań. Krzywa cukrowa i insulinowa wykazała, że mam insulinooporność.
Insulinooporność to choroba, która nie jest jeszcze do końca poznana i co tu dużo mówić, jeszcze ignorowana przez lekarzy. Sama doświadczyłam takich diagnoz- dietetyk mówi, że choroba jest, lekarz rodzinny, że nie ma. Komu wierzyć? Dużym wsparciem dla nas, cierpiących na IO są internetowe grupy wsparcia na facebooku- to istna kopalnia wiedzy.
Z zaciekawieniem przyjęłam fakt, że oto na rynku wydawniczym pojawia się pozycja, która mówi, że aby tracić kilogramy nie trzeba się głodzić oraz, że tłuszcze to nie są zło. Jak to, to nam przez lata wmawiano ( i nadal się tak mówi) coś, co jest nieprawdą? Cieszę się w takim razie, że coś się zmienia, że świadomość społeczeństwa rośnie, a diety 1000 kalorii, choć nadal popularne, mają coraz mniej zwolenników.
Jak już wspomniałam- bardzo czekałam na tę książkę. Byłam bardzo ciekawa co po tak zachęcającym opisie zaserwuje nam, czytelnikom doktor David Ludwig. Czy książka jest warta zakupu?
Zdecydowanie tak! To nie kolejna sztampowa amerykańska pozycja z dziwnymi, bardzo drogimi składnikami. Wręcz przeciwnie- są takie, że skorzystać mogą osoby mieszkające w różnych zakątkach świata. O głodzie nie ma mowy, tak jak o liczeniu kalorii.
Dostajemy gotowy program dietetyczny składający się z trzech faz, którym można byłoby nadać następujące nazwy: początek (faza trwa dwa tygodnie i to jest czas, w którym zaczynamy zdrowo się odżywiać, porzucamy niezdrowe przekąski), odchudzanie właściwe (faza druga, w której tracimy kilogramy, trwa od miesiąca do nawet pół roku) oraz stabilizacja wagi, czyli sposób odżywiania już na zawsze. Nie powiem, jest to zachęcające, ale mam kilka uwag.
Po pierwsze- w książce zamieszczono historie osób biorących udział w programie doktora Ludwiga. Nie schudły one wiele- od 2 do 14 kilogramów. Tak, wiem, że prowadzenie takich badań jest bardzo kosztowne, ale gdy nie mamy informacji o tym czy dana osoba osiągnęła wymarzoną wagę czy to jest dopiero jej początek- nie możemy mówić o sukcesach. Jest wiele osób, które do zrzucenia mają zdecydowanie więcej kilogramów- ot choćby ja, dążę do pozbycia się jeszcze 30 kg. Czy w takim razie ta dieta byłaby odpowiednia dla mnie? Nie wiem- nie znalazłam takich informacji.
Po drugie- dużo wspomina się o insulinooporności. Jako, że od dłuższego czasu dieta z niskim indeksem glikemicznym jest moim sposobem odżywiania to zastanawiam się jakie podejście ma doktor Ludwig. Wiem, że zalecenia mogą się różnić w zależności od krajów (jedne uznają IO za chorobę i zalecają specjalną dietę, inne nie). Jak jest tu? Nie wiem- autor wspomina o tej chorobie jednocześnie podaje przepisy, w których znajdują się produkty z wysokim indeksem glikemicznym. Jak to wreszcie jest? Czy całkowicie pominięto IO czy jednak można je jeść?
Dużo miejsca poświęca się przygotowaniom do diety, relaksowi, mówi się o wysypianiu się. Są quizy, przepisy na różne potrawy, produkty zalecane w systemie żywieniowym. Przeczytamy też jak przygotowywać kaszę i warzywa. Czy dieta to brak słodyczy? Niby tak, ale są też przepisy, które zawierają czekoladę.
Podsumowując- jak już wspominałam- to książka naprawdę godna uwagi. Mimo, że nie skorzystam z całościowego programu to niektóre przepisy na pewno wykorzystam. Wyglądają naprawdę smacznie.
Polecam!
Tytuł: Wiecznie głodny
Liczba stron: 448
Data wydania: 14 czerwca 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jakiś czas temu dostałam od Wydawnictwa Znak propozycję zrecenzowania nowo wydawanej pozycji. Jako, że tematyką diet, komponowania posiłków od roku żywo się interesuję postanowiłam przekonać się czy zachwycający opis ma coś wspólnego z treścią czy to kolejny chwyt marketingowy by przyciągnąć do siebie rzeszę ludzi. Jakie są moje wnioski? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Należy mieć na uwadze, że nie jestem specjalistą w dziedzinie żywienia. Jestem jedną z wielu osób które w swoim życiu toczą wagę z kilogramami. Stawiając swoje pierwsze kroki w odchudzaniu (brak motywacji i wiary w to, że się uda, marazm) wpadłam w pułapkę szybkich efektów i diety tysiąc kalorii. Przez dłuższy czas się udawało, widziałam wyniki, kilogramy spadały. Do czasu.
Rok temu, po sześciu miesiącach diety i 30 kilogramach stanęło. Stanęło tak bardzo, że do dziś nie mogę wygrzebać się z podjadania, kompulsywnego jedzenia. Mimo to nie stoję w miejscu, staram się czytać. Jestem pod opieką dietetyka, który przed ułożeniem planu żywienia zalecił wykonanie badań. Krzywa cukrowa i insulinowa wykazała, że mam insulinooporność.
Insulinooporność to choroba, która nie jest jeszcze do końca poznana i co tu dużo mówić, jeszcze ignorowana przez lekarzy. Sama doświadczyłam takich diagnoz- dietetyk mówi, że choroba jest, lekarz rodzinny, że nie ma. Komu wierzyć? Dużym wsparciem dla nas, cierpiących na IO są internetowe grupy wsparcia na facebooku- to istna kopalnia wiedzy.
Z zaciekawieniem przyjęłam fakt, że oto na rynku wydawniczym pojawia się pozycja, która mówi, że aby tracić kilogramy nie trzeba się głodzić oraz, że tłuszcze to nie są zło. Jak to, to nam przez lata wmawiano ( i nadal się tak mówi) coś, co jest nieprawdą? Cieszę się w takim razie, że coś się zmienia, że świadomość społeczeństwa rośnie, a diety 1000 kalorii, choć nadal popularne, mają coraz mniej zwolenników.
Jak już wspomniałam- bardzo czekałam na tę książkę. Byłam bardzo ciekawa co po tak zachęcającym opisie zaserwuje nam, czytelnikom doktor David Ludwig. Czy książka jest warta zakupu?
Zdecydowanie tak! To nie kolejna sztampowa amerykańska pozycja z dziwnymi, bardzo drogimi składnikami. Wręcz przeciwnie- są takie, że skorzystać mogą osoby mieszkające w różnych zakątkach świata. O głodzie nie ma mowy, tak jak o liczeniu kalorii.
Dostajemy gotowy program dietetyczny składający się z trzech faz, którym można byłoby nadać następujące nazwy: początek (faza trwa dwa tygodnie i to jest czas, w którym zaczynamy zdrowo się odżywiać, porzucamy niezdrowe przekąski), odchudzanie właściwe (faza druga, w której tracimy kilogramy, trwa od miesiąca do nawet pół roku) oraz stabilizacja wagi, czyli sposób odżywiania już na zawsze. Nie powiem, jest to zachęcające, ale mam kilka uwag.
Po pierwsze- w książce zamieszczono historie osób biorących udział w programie doktora Ludwiga. Nie schudły one wiele- od 2 do 14 kilogramów. Tak, wiem, że prowadzenie takich badań jest bardzo kosztowne, ale gdy nie mamy informacji o tym czy dana osoba osiągnęła wymarzoną wagę czy to jest dopiero jej początek- nie możemy mówić o sukcesach. Jest wiele osób, które do zrzucenia mają zdecydowanie więcej kilogramów- ot choćby ja, dążę do pozbycia się jeszcze 30 kg. Czy w takim razie ta dieta byłaby odpowiednia dla mnie? Nie wiem- nie znalazłam takich informacji.
Po drugie- dużo wspomina się o insulinooporności. Jako, że od dłuższego czasu dieta z niskim indeksem glikemicznym jest moim sposobem odżywiania to zastanawiam się jakie podejście ma doktor Ludwig. Wiem, że zalecenia mogą się różnić w zależności od krajów (jedne uznają IO za chorobę i zalecają specjalną dietę, inne nie). Jak jest tu? Nie wiem- autor wspomina o tej chorobie jednocześnie podaje przepisy, w których znajdują się produkty z wysokim indeksem glikemicznym. Jak to wreszcie jest? Czy całkowicie pominięto IO czy jednak można je jeść?
Dużo miejsca poświęca się przygotowaniom do diety, relaksowi, mówi się o wysypianiu się. Są quizy, przepisy na różne potrawy, produkty zalecane w systemie żywieniowym. Przeczytamy też jak przygotowywać kaszę i warzywa. Czy dieta to brak słodyczy? Niby tak, ale są też przepisy, które zawierają czekoladę.
Podsumowując- jak już wspominałam- to książka naprawdę godna uwagi. Mimo, że nie skorzystam z całościowego programu to niektóre przepisy na pewno wykorzystam. Wyglądają naprawdę smacznie.
Polecam!
poniedziałek, 12 czerwca 2017
"Narkotyki, anoreksja i inne sekrety"- Beata Pawlikowska
Autor: Beata Pawlikowka
Tytuł: Narkotyki, anoreksja i inne sekrety
Liczba stron: 354
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki
Niesamowicie zmęczyła mnie ta pozycja, jednak nie dlatego, że jest nudna. Przeciwnie- decyzja o jej lekturze to bardzo dobry wybór. To nic, że "męczyłam" ją niemal trzy tygodnie (ostatnimi czasy niczego tak długo nie czytałam), nie żałuję ani chwili przy niej spędzonej! Ani jednej choć chwilami ogarniało mnie zniechęcenie do samej siebie, do tego, że nie mam czasu, że tak trudno mi sobie z nią poradzić.
Ta pozycja jest bardzo potrzebna. Powinna trafić do każdego rodzica nastolatka, każdy powinien ją przeczytać.
Beata Pawlikowska znana jest wielu osobom. Kobieta- orkiestra jak to się mówi. Fotograf, ilustratorka książek, podróżniczka, prowadziła audycje radiowe. Prywatnie była żona Wojciecha Cejrowskiego.
Mimo, że nie jest psychologiem pokusiła się o napisanie poradnika dla osób z uzależnieniami. Na początku, w związku z brakiem kompetencji zawodowych (wiedziałam wcześniej czym się zajmuje) miałam obiekcje co do napisanej przez nią książki. Moje myśli krążyły wokół tego, że to kolejna celebrytka, która próbuje zaistnieć nie znając tematu. W miarę czytania zmieniałam zdanie. Autorka, jak już wspomniałam temat różnych uzależnień: od alkoholu po narkotyki i jedzenie. Mówi o anoreksji, bulimii i depresji. Zadacie pytanie skąd więc czerpie wiedzę- otóż niestety z doświadczeń. Chorowała na anoreksję, bulimię i depresję.
Co najbardziej utkwiło mi w głowie? Stwierdzenie, że to rodzice w jakimś stopniu są winni problemom dzieci, że te choroby to rozpaczliwa prośba, krzyk o zwrócenie uwagi.
Polecam tę książkę, jest naprawdę warta przeczytania.
Tytuł: Narkotyki, anoreksja i inne sekrety
Liczba stron: 354
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edipresse Polska
Źródło: egzemplarz recenzencki
Niesamowicie zmęczyła mnie ta pozycja, jednak nie dlatego, że jest nudna. Przeciwnie- decyzja o jej lekturze to bardzo dobry wybór. To nic, że "męczyłam" ją niemal trzy tygodnie (ostatnimi czasy niczego tak długo nie czytałam), nie żałuję ani chwili przy niej spędzonej! Ani jednej choć chwilami ogarniało mnie zniechęcenie do samej siebie, do tego, że nie mam czasu, że tak trudno mi sobie z nią poradzić.
Ta pozycja jest bardzo potrzebna. Powinna trafić do każdego rodzica nastolatka, każdy powinien ją przeczytać.
Beata Pawlikowska znana jest wielu osobom. Kobieta- orkiestra jak to się mówi. Fotograf, ilustratorka książek, podróżniczka, prowadziła audycje radiowe. Prywatnie była żona Wojciecha Cejrowskiego.
Mimo, że nie jest psychologiem pokusiła się o napisanie poradnika dla osób z uzależnieniami. Na początku, w związku z brakiem kompetencji zawodowych (wiedziałam wcześniej czym się zajmuje) miałam obiekcje co do napisanej przez nią książki. Moje myśli krążyły wokół tego, że to kolejna celebrytka, która próbuje zaistnieć nie znając tematu. W miarę czytania zmieniałam zdanie. Autorka, jak już wspomniałam temat różnych uzależnień: od alkoholu po narkotyki i jedzenie. Mówi o anoreksji, bulimii i depresji. Zadacie pytanie skąd więc czerpie wiedzę- otóż niestety z doświadczeń. Chorowała na anoreksję, bulimię i depresję.
Co najbardziej utkwiło mi w głowie? Stwierdzenie, że to rodzice w jakimś stopniu są winni problemom dzieci, że te choroby to rozpaczliwa prośba, krzyk o zwrócenie uwagi.
Polecam tę książkę, jest naprawdę warta przeczytania.
środa, 30 listopada 2016
"Jestem tu i teraz"- Alexandra Frey, Autumn Totton
Autor: Alexandra Frey, Autumn Totton
Tytuł: Jestem tu i teraz
Liczba stron: 264
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Dość niedawno nakładem Wydawnictwa Muza ukazała się niebanalna książka. To zbiór informacji oraz zadań mających nam pomóc w staniu się uważniejszymi.
Przede wszystkim- od czytelników oczekuje się aktywnego udziału, uzupełniania ćwiczeń (są nawet instrukcje, jak z niej korzystać!). To zajęcia zajmie nam trochę czasu, ale też pozwoli bardziej poznać siebie na przykład poprzez quizy.
Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to nie pozycja tylko o byciu uważnym, ale też mająca na celu rozwój osobisty, zwrócenie uwagi na dany problem i pomoc w realnych sytuacjach.
Szczególnie spodobało mi się zadanie dotyczące łańcucha cudów. Jest ono bardzo optymistyczne, myśli się wtedy o dobrych rzeczach, dostrzega te małe, na które na które się wcześniej nie zwróciło uwagi (drobiazgi). Pozawala zobaczyć też te tycie, tyciutkie, które mogą sprawić radość.
Jeżeli myślicie, że to nudna naukowa rozprawa, kolejny poradnik jakich wiele to się mylicie. Pozycja jest nastawiona na pracę z czytelnikiem, który musi uważnie uzupełniać i zastosować się do podanych rad.
Tytuł: Jestem tu i teraz
Liczba stron: 264
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Dość niedawno nakładem Wydawnictwa Muza ukazała się niebanalna książka. To zbiór informacji oraz zadań mających nam pomóc w staniu się uważniejszymi.
Przede wszystkim- od czytelników oczekuje się aktywnego udziału, uzupełniania ćwiczeń (są nawet instrukcje, jak z niej korzystać!). To zajęcia zajmie nam trochę czasu, ale też pozwoli bardziej poznać siebie na przykład poprzez quizy.
Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to nie pozycja tylko o byciu uważnym, ale też mająca na celu rozwój osobisty, zwrócenie uwagi na dany problem i pomoc w realnych sytuacjach.
Szczególnie spodobało mi się zadanie dotyczące łańcucha cudów. Jest ono bardzo optymistyczne, myśli się wtedy o dobrych rzeczach, dostrzega te małe, na które na które się wcześniej nie zwróciło uwagi (drobiazgi). Pozawala zobaczyć też te tycie, tyciutkie, które mogą sprawić radość.
Jeżeli myślicie, że to nudna naukowa rozprawa, kolejny poradnik jakich wiele to się mylicie. Pozycja jest nastawiona na pracę z czytelnikiem, który musi uważnie uzupełniać i zastosować się do podanych rad.
czwartek, 24 listopada 2016
"Nieperfekcyjna mama"- Anna Dydzik
Autor: Anna Dydzik
Tytuł: Nieperfekcyjna mama
Liczba stron: 240
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Dziś zapraszam na recenzję kolejnego poradnika (ostatnio dużo ich u mnie... ). Tym razem dotyczy rodzicielstwa.
Od kobiet oczekuje się perfekcji we wszystkim co robią, w każdej sferze życia. Nie zwraca się uwagi, jak wiele obowiązków mają. Ciągle jeszcze panuje przekonanie, że są zajęcia babskie i męskie. Oczywiście prowadzenie domu, opieka nad dzieckiem to domena, obowiązek pań. Bardzo się cieszę, że to powoli się zmienia, a mężczyźni zaczynają się włączać w obowiązki domowe. Jest coraz lepiej. Muszę się Wam przyznać, że nie mogę już patrzeć na panów i władców czy czytać i słuchać o nich. Dlaczego? Ich jedynym zajęciem domowym jest siedzenie przed telewizorem, obiad (koniecznie mięsny i tłusty!) ma być podany przed nos, a wychowanie dzieci ogranicza się do dania klapsa za karę, za złe oceny lub zachowanie.
Autorka zwraca się bezpośrednio do nas, czytelników, opowiada o swoich przejściach z ciążą i wychowaniem dzieci. Anna Dydzik bez upiększania pisze jak wyglądało jej życie po urodzeniu pierwszej córki, potem po przyjściu na świat bliźniaczek (a więc miała dzieci z małą różnicą wieku). Zapewnia, że z czasem będzie coraz lepiej, a dom czy inne sprawy nie zawalą się jeśli czasem pozwolimy sobie przez chwilę być nieperfekcyjnymi.
Bardzo polecam tę książkę. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to obowiązkowa pozycja do przeczytania dla przyszłych rodziców (obojga!), element wyprawki.
Tytuł: Nieperfekcyjna mama
Liczba stron: 240
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Od kobiet oczekuje się perfekcji we wszystkim co robią, w każdej sferze życia. Nie zwraca się uwagi, jak wiele obowiązków mają. Ciągle jeszcze panuje przekonanie, że są zajęcia babskie i męskie. Oczywiście prowadzenie domu, opieka nad dzieckiem to domena, obowiązek pań. Bardzo się cieszę, że to powoli się zmienia, a mężczyźni zaczynają się włączać w obowiązki domowe. Jest coraz lepiej. Muszę się Wam przyznać, że nie mogę już patrzeć na panów i władców czy czytać i słuchać o nich. Dlaczego? Ich jedynym zajęciem domowym jest siedzenie przed telewizorem, obiad (koniecznie mięsny i tłusty!) ma być podany przed nos, a wychowanie dzieci ogranicza się do dania klapsa za karę, za złe oceny lub zachowanie.
Autorka zwraca się bezpośrednio do nas, czytelników, opowiada o swoich przejściach z ciążą i wychowaniem dzieci. Anna Dydzik bez upiększania pisze jak wyglądało jej życie po urodzeniu pierwszej córki, potem po przyjściu na świat bliźniaczek (a więc miała dzieci z małą różnicą wieku). Zapewnia, że z czasem będzie coraz lepiej, a dom czy inne sprawy nie zawalą się jeśli czasem pozwolimy sobie przez chwilę być nieperfekcyjnymi.
Bardzo polecam tę książkę. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to obowiązkowa pozycja do przeczytania dla przyszłych rodziców (obojga!), element wyprawki.
"Uczta dla dwojga"- Katarzyna Błażejewska- Stuhr, Monika Mrozowska
Autor: Katarzyna Błażejewska- Stuhr, Monika Mrozowska
Tytuł: Uczta dla dwojga
Liczba stron: 230
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zwierciadło
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Mówi się, że kobieta spodziewająca się dziecka powinna jeść za dwoje. Nasze mamy i babcie często biorą sobie to do serca podtykając ciężarnej co chwilę jakieś smakołyki nie zważając przy tym na protesty.
Dziś, w dobie internetu jesteśmy coraz bardziej wyedukowani. Wiemy, że w ciąży należy odżywiać się zdrowo, racjonalnie. Oczywiście czasem można też ulec zachciankom ciążowym (lecz w granicach rozsądku).
Teraz panie spodziewające się dziecka nie boją się aktywności fizycznej, chodzą na jogę, fitness czy basen (a jednocześnie są takie, które od razu po ujrzeniu dwóch kresek na teście i potwierdzeniu ciąży biorą zwolnienie lekarskie, nie mówię tu o tych, które mają szkodliwe warunki pracy czy grozi im poronienie, ale o tych, które idą bo nie chce im się pracować).
Dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka mogę dziś recenzować tę pozycję, ten ciekawy poradnik na temat zdrowego żywienia. Przeczytanie jej to była przyjemność, Autorki: Monika Mrozowska, aktorka znana m.in z serialu "Rodzina zastępcza" oraz Katarzyna Błażejewska- Stuhr mówią o odżywianiu kobiet w tym szczególnym okresie.
Pierwsza część to garść informacji na temat żywienia. To nie zwykła książka, to kompendium wiedzy na temat zdrowej diety. Tak sobie myślę po cichu, że z przepisów mogą skorzystać też osoby pragnące się zdrowo odzywać.
Na koniec wspomnę, że ostatnia część to pomysły na ćwiczenia, które są dozwolone w tym odmiennym stanie i które mają korzystny wpływ na kondycję.
Tytuł: Uczta dla dwojga
Liczba stron: 230
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zwierciadło
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Mówi się, że kobieta spodziewająca się dziecka powinna jeść za dwoje. Nasze mamy i babcie często biorą sobie to do serca podtykając ciężarnej co chwilę jakieś smakołyki nie zważając przy tym na protesty.
Dziś, w dobie internetu jesteśmy coraz bardziej wyedukowani. Wiemy, że w ciąży należy odżywiać się zdrowo, racjonalnie. Oczywiście czasem można też ulec zachciankom ciążowym (lecz w granicach rozsądku).
Teraz panie spodziewające się dziecka nie boją się aktywności fizycznej, chodzą na jogę, fitness czy basen (a jednocześnie są takie, które od razu po ujrzeniu dwóch kresek na teście i potwierdzeniu ciąży biorą zwolnienie lekarskie, nie mówię tu o tych, które mają szkodliwe warunki pracy czy grozi im poronienie, ale o tych, które idą bo nie chce im się pracować).
Dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka mogę dziś recenzować tę pozycję, ten ciekawy poradnik na temat zdrowego żywienia. Przeczytanie jej to była przyjemność, Autorki: Monika Mrozowska, aktorka znana m.in z serialu "Rodzina zastępcza" oraz Katarzyna Błażejewska- Stuhr mówią o odżywianiu kobiet w tym szczególnym okresie.
Pierwsza część to garść informacji na temat żywienia. To nie zwykła książka, to kompendium wiedzy na temat zdrowej diety. Tak sobie myślę po cichu, że z przepisów mogą skorzystać też osoby pragnące się zdrowo odzywać.
Na koniec wspomnę, że ostatnia część to pomysły na ćwiczenia, które są dozwolone w tym odmiennym stanie i które mają korzystny wpływ na kondycję.
"Emocjonalne SOS"- Guy Winch
Autor: Guy Winch
Tytuł: Emocjonalne SOS
Liczba stron: 368
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Rzadko czytam poradniki. Powód jest prosty: taka literatura nie jest w moim typie. Oczywiście, zdarza mi się czasem sięgnąć po jakiś poradnik, ale musi być mocno chwalony.
O "Emocjonalnym SOS" nie wiedziałam nic. To był impuls. Spodobała mi się okładka, chociaż może nie powinnam się do tego przyznawać bo róż lubią małe dziewczynki. Mimo to uważam, że sama okładka est dosyć ciekawa: Stonowane kolory, ciekawe miniaturki.
A co z treścią? Przede wszystkim to nie jest rozprawa naukowa, a poradnik napisany przystępnym językiem. To bardzo dobrze, istnieje szansa, że pomoże wielu osobom w stresujących sytuacjach życiowych, trudach i kłopotach. To dosyć obszerna pozycja: ma 366 stron. Została podzielona na 7 rozdziałów. Każdy z nich dotyczy czego innego.
Dowiemy się między innymi jak radzić sobie ze skrajnymi emocjami, porażką, odrzuceniem, samotnością, poczuciem winy, traumą.
To bardzo mądry i potrzebny poradnik. Znajdziemy w nim mnóstwo rad, zadań. Czy jest możliwość, że zamiast pomóc zaszkodzi? Szczerze mówiąc, myślę, że nie.
Może za to zwrócić uwagę na dany problem i zachęcić do wizyty u lekarza specjalisty.
Tytuł: Emocjonalne SOS
Liczba stron: 368
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Rzadko czytam poradniki. Powód jest prosty: taka literatura nie jest w moim typie. Oczywiście, zdarza mi się czasem sięgnąć po jakiś poradnik, ale musi być mocno chwalony.
O "Emocjonalnym SOS" nie wiedziałam nic. To był impuls. Spodobała mi się okładka, chociaż może nie powinnam się do tego przyznawać bo róż lubią małe dziewczynki. Mimo to uważam, że sama okładka est dosyć ciekawa: Stonowane kolory, ciekawe miniaturki.
A co z treścią? Przede wszystkim to nie jest rozprawa naukowa, a poradnik napisany przystępnym językiem. To bardzo dobrze, istnieje szansa, że pomoże wielu osobom w stresujących sytuacjach życiowych, trudach i kłopotach. To dosyć obszerna pozycja: ma 366 stron. Została podzielona na 7 rozdziałów. Każdy z nich dotyczy czego innego.
Dowiemy się między innymi jak radzić sobie ze skrajnymi emocjami, porażką, odrzuceniem, samotnością, poczuciem winy, traumą.
To bardzo mądry i potrzebny poradnik. Znajdziemy w nim mnóstwo rad, zadań. Czy jest możliwość, że zamiast pomóc zaszkodzi? Szczerze mówiąc, myślę, że nie.
Może za to zwrócić uwagę na dany problem i zachęcić do wizyty u lekarza specjalisty.
środa, 13 lipca 2016
"Jeszcze czego!"- Paulina Młynarska
Autor: Paulina Młynarska
Tytuł: Jeszcze czego!
Liczba stron: 272
Data wydania: 12 kwietnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Paulina Młynarska jest jedną z autorek, które odwiedziłam w ramach spotkań na Warszawskich Targach Książki. Było to nasze drugie spotkanie. Po raz drugi też miałam okazję zapoznać się z jej twórczością.
"Na błędach. Poradnik- odradnik nie przypadł mi do gustu. Inaczej sprawa ma się z dziś recenzowaną pozycją. Nie wiem, co miało na to wpływ- ale po prostu podobało mi się.
"Jeszcze czego!" to książka, którą polecę każdej kobiecie. To kompendium wiedzy o mężczyznach, o ich zachowaniach.
Autorka udziela czytelnikom rad (i opowiada o swoich doświadczeniach). Porusza bardzo ważne tematy: pisze o miłości, molestowaniu seksualnym czy mobbingu.
Stara się pokazać kobietom, że mogą wszystko, próbuje też je przekonać, że wbrew temu co mówią niektórzy mężczyźni powinny być przekonane o swojej wysokiej wartości. Uczy, że należy dążyć do osiągnięcia celu- którym jest między innymi spełnienie marzeń czy zyskanie szczęścia.
Włosy dęba stają, gdy czytamy listy od czytelniczek piszących o molestowaniu czy... o rodzajach mężczyzn. Zwraca uwagę na to, kogo kobiety powinny unikać bowiem wcześniej czy później może się zdarzyć, że unieszczęśliwią partnerkę (na przykład kark, który dba tylko o własną przyjemność, dusigrosz czy maminsynek).
Książka ma dla mnie dużą wartość edukacyjną. Pokazuje, że my kobiety wiele możemy i że należy się nam szacunek.
W "Jeszcze czego!" Paulina Młynarska używa języka dosadnego, nie boi się używać wulgaryzmów.
W tej pozycji można znaleźć odniesienia do aktualnej sytuacji politycznej.
Tytuł: Jeszcze czego!
Liczba stron: 272
Data wydania: 12 kwietnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Paulina Młynarska jest jedną z autorek, które odwiedziłam w ramach spotkań na Warszawskich Targach Książki. Było to nasze drugie spotkanie. Po raz drugi też miałam okazję zapoznać się z jej twórczością.
"Na błędach. Poradnik- odradnik nie przypadł mi do gustu. Inaczej sprawa ma się z dziś recenzowaną pozycją. Nie wiem, co miało na to wpływ- ale po prostu podobało mi się.
"Jeszcze czego!" to książka, którą polecę każdej kobiecie. To kompendium wiedzy o mężczyznach, o ich zachowaniach.
Autorka udziela czytelnikom rad (i opowiada o swoich doświadczeniach). Porusza bardzo ważne tematy: pisze o miłości, molestowaniu seksualnym czy mobbingu.
Stara się pokazać kobietom, że mogą wszystko, próbuje też je przekonać, że wbrew temu co mówią niektórzy mężczyźni powinny być przekonane o swojej wysokiej wartości. Uczy, że należy dążyć do osiągnięcia celu- którym jest między innymi spełnienie marzeń czy zyskanie szczęścia.
Włosy dęba stają, gdy czytamy listy od czytelniczek piszących o molestowaniu czy... o rodzajach mężczyzn. Zwraca uwagę na to, kogo kobiety powinny unikać bowiem wcześniej czy później może się zdarzyć, że unieszczęśliwią partnerkę (na przykład kark, który dba tylko o własną przyjemność, dusigrosz czy maminsynek).
Książka ma dla mnie dużą wartość edukacyjną. Pokazuje, że my kobiety wiele możemy i że należy się nam szacunek.
W "Jeszcze czego!" Paulina Młynarska używa języka dosadnego, nie boi się używać wulgaryzmów.
W tej pozycji można znaleźć odniesienia do aktualnej sytuacji politycznej.
wtorek, 9 lutego 2016
"Komputerowy ćpun"- Krzysztof Piersa
Autor: Krzysztof Piersa
Tytuł: Komputerowy ćpun
Liczba stron: 280
Data wydania: 18 listopada 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (empik.com)
Poradniki są nudne! Z takim zdaniem spotykamy się bardzo często, a taka literatura nie jest zbyt chętnie kupowana (są ludzie, którzy lubią taki gatunek, lub potrzebują porady w danym temacie).
Książka Krzysztofa Piersy to pozycja, którą powinien przeczytać każdy.
W dzisiejszych czasach czasach w niemal każdym domu jest komputer podłączony do internetu. Często nie zdajemy sobie jak wielki wpływ ma on na nasze życie.
Popularność komputerów i gier zaczęła się pod koniec lat 90-tych XX wieku. W miarę upływu czasu grafika oraz funkcjonalności tego sprzętu zaczęły się poprawiać. Coraz częściej również można zaobserwować uzależnienie od gier czy internetu.
Najbardziej narażone na uzależnienie się są osoby w wieku 10- 18 lat, czyli nastolatki. Często głównym tematem rozmowy wśród nastolatków są właśnie gry komputerowe, misje, sposoby walki z "przeciwnikami". Przed komputerem spędza się czas po szkole lub nawet i całe noce.Jak sam autor książki wspomina- dziś trudno jest obejść się bez komputera, lecz ważne jest by swój wolny czas poświęcać różnym aktywnościom: fizycznym (na przykład siłownia) jak takim związanym z hobby. Komputer nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem, choć wielu osobom może się tak wydawać.
"Komputerowy ćpun" to pozycja naprawdę warta zakupu. Wywołuje emocje, edukuje oraz może przyczynić się do zmiany postępowania. Być może komuś pomoże: znajdziemy w niej cenne rady.
W początkowych rozdziałach Krzysztof Piersa pisze o tym w jakich okolicznościach w jego domu pojawił się komputer. Opowiada o zakupach gier, klasyfikuje je ze względu na rodzaj. Jego historia napawa optymizmem- udało się pokonać mu nałóg, choć jak sam przyznaje, miał więcej szczęścia niż jego koledzy.
Książka podzielona jest na dwie części: pierwsza dotyczy głównie osoby autora i jego walki z uzależnieniem, druga- to pomoc dla rodzin, znajomych czy partnerów nałogowych graczy. Znajdziemy tam słowniczek pojęć związanych z grami (to dobre rozwiązanie, dzięki temu można dowiedzieć się o czym mówi maniak komputerowy, jakie wybiegi stosuje), otrzymamy również rady jak przeciwdziałać).
Nie będę ukrywać- na początku przyjemnie było powspominać sobie jak to było jak u mnie pojawił się komputer. Później jednak zrobiłam rachunek sumienie. Nie napawa on optymizmem.Wprawdzie nie gram w gry RPG, MMORPG strategiczne czy ekonomiczne, czasem zajrzę do przeglądarkowych, to jednak ilość spędzanego przeze mnie czasu przed komputerem przeraża. Poszukiwanie różnych informacji, blog, fora to pożeracze czasu, a jednak wieczory spędzam głównie przed komputerem. Postęp technologiczny sprawił, że z internetu można skorzystać również poprzez smartfony- słowem- jest dostęp w każdym miejscu i w każdej sytuacji.
http://www.empik.com/
Tytuł: Komputerowy ćpun
Liczba stron: 280
Data wydania: 18 listopada 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki (empik.com)
Poradniki są nudne! Z takim zdaniem spotykamy się bardzo często, a taka literatura nie jest zbyt chętnie kupowana (są ludzie, którzy lubią taki gatunek, lub potrzebują porady w danym temacie).
Książka Krzysztofa Piersy to pozycja, którą powinien przeczytać każdy.
W dzisiejszych czasach czasach w niemal każdym domu jest komputer podłączony do internetu. Często nie zdajemy sobie jak wielki wpływ ma on na nasze życie.
Popularność komputerów i gier zaczęła się pod koniec lat 90-tych XX wieku. W miarę upływu czasu grafika oraz funkcjonalności tego sprzętu zaczęły się poprawiać. Coraz częściej również można zaobserwować uzależnienie od gier czy internetu.
Najbardziej narażone na uzależnienie się są osoby w wieku 10- 18 lat, czyli nastolatki. Często głównym tematem rozmowy wśród nastolatków są właśnie gry komputerowe, misje, sposoby walki z "przeciwnikami". Przed komputerem spędza się czas po szkole lub nawet i całe noce.Jak sam autor książki wspomina- dziś trudno jest obejść się bez komputera, lecz ważne jest by swój wolny czas poświęcać różnym aktywnościom: fizycznym (na przykład siłownia) jak takim związanym z hobby. Komputer nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem, choć wielu osobom może się tak wydawać.
"Komputerowy ćpun" to pozycja naprawdę warta zakupu. Wywołuje emocje, edukuje oraz może przyczynić się do zmiany postępowania. Być może komuś pomoże: znajdziemy w niej cenne rady.
W początkowych rozdziałach Krzysztof Piersa pisze o tym w jakich okolicznościach w jego domu pojawił się komputer. Opowiada o zakupach gier, klasyfikuje je ze względu na rodzaj. Jego historia napawa optymizmem- udało się pokonać mu nałóg, choć jak sam przyznaje, miał więcej szczęścia niż jego koledzy.
Książka podzielona jest na dwie części: pierwsza dotyczy głównie osoby autora i jego walki z uzależnieniem, druga- to pomoc dla rodzin, znajomych czy partnerów nałogowych graczy. Znajdziemy tam słowniczek pojęć związanych z grami (to dobre rozwiązanie, dzięki temu można dowiedzieć się o czym mówi maniak komputerowy, jakie wybiegi stosuje), otrzymamy również rady jak przeciwdziałać).
Nie będę ukrywać- na początku przyjemnie było powspominać sobie jak to było jak u mnie pojawił się komputer. Później jednak zrobiłam rachunek sumienie. Nie napawa on optymizmem.Wprawdzie nie gram w gry RPG, MMORPG strategiczne czy ekonomiczne, czasem zajrzę do przeglądarkowych, to jednak ilość spędzanego przeze mnie czasu przed komputerem przeraża. Poszukiwanie różnych informacji, blog, fora to pożeracze czasu, a jednak wieczory spędzam głównie przed komputerem. Postęp technologiczny sprawił, że z internetu można skorzystać również poprzez smartfony- słowem- jest dostęp w każdym miejscu i w każdej sytuacji.
http://www.empik.com/
piątek, 22 stycznia 2016
"Nie daj się gnębić"- Nick Vujicic
Autor: Nick Vujicic
Tytuł: Nie daj się gnębić
Liczba stron: 240
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Aetos Media
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka).
"Nie daj się gnębić" to pierwsza książka, którą recenzuję w ramach nowo nawiązanej współpracy recenzenckiej z księgarnią Tania Książka.
Jest to pozycja potrzebna. Powinny ją zakupić szkoły, miejsca w których na zdarza się stosunkowo wiele przypadków dręczenia i prześladowań.
Zacznę od przedstawienia sylwetki autora. Nick Vujicic jest Serbem z pochodzenia. Nic nie zwiastowało, że urodzi się chory. Dla jego rodziców wielkim zaskoczeniem były narodziny syna chorego na bardzo rzadką chorobę: zespół tetra amelia. Mówiąc wprost: Nick urodził się bez rąk i nóg. W tej książce opisuje jak wiele przeszedł- jak sam pisze był idealną osobą do prześladowania, jego jedyną bronią były słowa.
Pierwszy raz usłyszałam o nim jakiś czas temu, zaimponował mi jego hart ducha. Nick swoją wiedzą dzieli się z innymi, jest doskonałym mówcą motywacyjnym oraz kaznodzieją. Wiele kart książki poświęcono religii. Wiara w Boga jest pięknie opisana, myślę nawet, że mimo, że poświęcono jej dużo miejsca to nie jest to uczynione zbyt nachalnie, za to przystępnie, z taktem, nawet dla niewierzących (oczywiście to moje zdanie). Nick jest doskonałym przykładem, że wszelkie ograniczenia może pokonać, sam mówi, że nigdy nie spodziewał się, że ktoś go pokocha. Dziś jest szczęśliwym mężem i kochającym ojcem dwójki synów.
By uzyskać inne rady, choćby dla dorosłych należy sięgnąć po inne książki autorstwa Nicka: "Bez granic", "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!", "Niezwyciężony".
Staram się pisać recenzje w zgodzie z sobą, dlatego o czymś wam powiem. Ja również spotkałam się ze zjawiskiem dokuczania w grupie rówieśniczej. Autor radzi by powiedzieć komuś o tym co się dzieje, poradzić się psychologa. W swojej sytuacji zrobiłam to, jednak nic nie pomogło, a było jeszcze gorzej. "Koledzy i koleżanki" od razu wiedzieli, że to ja, a opinie pedagoga szkolnego nic ich nie obchodziły. Co więc zrobić w takiej sytuacji?
Druga rzecz: rady Nicka dotyczą tylko osób, które mają oparcie w najbliższych osobach, w rodzinie. Sęk w tym, że wiele osób to właśnie w rodzinie dostrzega problemy, gnębienie- przemoc choćby psychiczną. dodatkowo dochodzi jeszcze manipulacja chętnie stosowana przez starszych i fałszywe przyjaźnie (by coś zyskać, osiągnąć). Często to właśnie oni samookaleczają się, dochodzi nawet do samobójstw.
Tytuł: Nie daj się gnębić
Liczba stron: 240
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Aetos Media
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka).
"Nie daj się gnębić" to pierwsza książka, którą recenzuję w ramach nowo nawiązanej współpracy recenzenckiej z księgarnią Tania Książka.
Jest to pozycja potrzebna. Powinny ją zakupić szkoły, miejsca w których na zdarza się stosunkowo wiele przypadków dręczenia i prześladowań.
Zacznę od przedstawienia sylwetki autora. Nick Vujicic jest Serbem z pochodzenia. Nic nie zwiastowało, że urodzi się chory. Dla jego rodziców wielkim zaskoczeniem były narodziny syna chorego na bardzo rzadką chorobę: zespół tetra amelia. Mówiąc wprost: Nick urodził się bez rąk i nóg. W tej książce opisuje jak wiele przeszedł- jak sam pisze był idealną osobą do prześladowania, jego jedyną bronią były słowa.
Pierwszy raz usłyszałam o nim jakiś czas temu, zaimponował mi jego hart ducha. Nick swoją wiedzą dzieli się z innymi, jest doskonałym mówcą motywacyjnym oraz kaznodzieją. Wiele kart książki poświęcono religii. Wiara w Boga jest pięknie opisana, myślę nawet, że mimo, że poświęcono jej dużo miejsca to nie jest to uczynione zbyt nachalnie, za to przystępnie, z taktem, nawet dla niewierzących (oczywiście to moje zdanie). Nick jest doskonałym przykładem, że wszelkie ograniczenia może pokonać, sam mówi, że nigdy nie spodziewał się, że ktoś go pokocha. Dziś jest szczęśliwym mężem i kochającym ojcem dwójki synów.
By uzyskać inne rady, choćby dla dorosłych należy sięgnąć po inne książki autorstwa Nicka: "Bez granic", "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!", "Niezwyciężony".
Staram się pisać recenzje w zgodzie z sobą, dlatego o czymś wam powiem. Ja również spotkałam się ze zjawiskiem dokuczania w grupie rówieśniczej. Autor radzi by powiedzieć komuś o tym co się dzieje, poradzić się psychologa. W swojej sytuacji zrobiłam to, jednak nic nie pomogło, a było jeszcze gorzej. "Koledzy i koleżanki" od razu wiedzieli, że to ja, a opinie pedagoga szkolnego nic ich nie obchodziły. Co więc zrobić w takiej sytuacji?
Druga rzecz: rady Nicka dotyczą tylko osób, które mają oparcie w najbliższych osobach, w rodzinie. Sęk w tym, że wiele osób to właśnie w rodzinie dostrzega problemy, gnębienie- przemoc choćby psychiczną. dodatkowo dochodzi jeszcze manipulacja chętnie stosowana przez starszych i fałszywe przyjaźnie (by coś zyskać, osiągnąć). Często to właśnie oni samookaleczają się, dochodzi nawet do samobójstw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


