Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Pietrzyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Pietrzyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 listopada 2020

"Porwanie"- Agnieszka Pietrzyk [t. 2]

Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Porwanie [t. 2]
Liczba stron: 480
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Przyznaję- zdążyłam zapomnieć jak świetne kryminały pisze Agnieszka Pietrzyk. Z książką "Porwanie" spędziłam dawny wakacyjny wyjazd do Warszawy i naprawdę od powieści nie mogłam się oderwać. Tak, wciągnęła mnie do tego stopnia, że trudno było ją odłożyć i... prawie zarwałam noc czytając do drugiej w nocy.
Początkowo może wydawać się, że wszytko jest jasne i klarowne, a fabuła w momencie gdy poznajemy głównego bohatera- nieskomplikowana oraz rokująca na szybkie rozwiązanie. Cóż, gdyby tak było to książka skończyła by się bardzo szybko.
Seweryn nie jest ojcem idealnym. By pożegnać swoje kłopoty finansowe postanawia upozorować porwanie. Ma to na celu wyłudzenie okupu od zamożnego brata. Nie wie, że w momencie gdy podjął tę decyzję wpadł w śmiertelnie niebezpieczną pułapkę oraz, że nie ma już odwrotu, a jego synkowi grozi niebezpieczeństwo. Seweryn okazał się człowiekiem ogromnie naiwnym.
Nie będę ukrywać: powieść jest niesamowita: wciągająca bez reszty. Emocje, które jej towarzyszą sprawiają, że czytelnik czuje się zmęczony od ich nadmiaru. Jest to jednak takie przyjemne zmęczenie.
Przy niej na pewno nie można się nudzić: złożona akcja nie pozwala na to.
Chyba nie skłamię jeśli powiem, że jest to jedna z lepszych książek z tych, które przeczytałam w tym roku. Z pewnością sięgnę po kolejne napisane przez tę autorkę- to gwarancja dobrze spędzonego czasu. Cóż mogę jeszcze powiedzieć: polecam "Porwanie". Czy uda Wam się przewidzieć wydarzenia, które nastąpią w powieści?

czwartek, 22 listopada 2018

"Śnierć kolekcjonera"- Agnieszka Pietrzyk

Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Śmierć kolekcjonera
Liczba stron: 319
Data wydania: 13 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Na "Śmierć kolekcjonera" trafiłam przypadkiem, mimo, że to egzemplarz recenzencki. Na pewno planowałam ją przeczytać, jednak w innym, późniejszym terminie.  Los chciał inaczej, i co tu dużo mówić, dziękuję mu za to.
Dzięki temu trafiłam na ciekawą powieść i autorkę, której książki postaram się przeczytać jeszcze nie raz.
"Śmierć kolekcjonera" to dla mnie pasmo zaskoczeń: tematyka nie do końca "moja" (kryminał sobie cenię, ale te związane z kolekcjonerstwem- nie do końca).
Tematem powieści, jak podaje tytuł, jest śmierć osoby związanej z kolekcjonerstwem, która dzień przed morderstwem wygrała licytację. Nie jest to jedyna śmierć w powieści- umiera też para staruszków i młoda dziewczyna.
W nim cenię sobie to, że nic nie jest oczywiste, a podejrzenia rzuca się na coraz to inne osoby.
Czy te wszystkie wydarzenia są ze sobą powiązane? Jakie jest rozwiązanie zagadek?
Cieszę się, że w kolejce czeka kolejna powieść Agnieszki Pietrzyk. Jednocześnie zastanawiam się- czy mnie zainteresuje?

wtorek, 28 stycznia 2014

"Urlop nad morzem"- Agnieszka Pietrzyk

Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Urlop nad morzem
Liczba stron: 312
Data wydania: 14 stycznia 2014 r.

Już, już miałam napisać, że kolejna książka mnie zachwyciła, niestety "coś" ostudziło mój zapal. Przez większą część było bardzo, ale to bardzo ciekawe, ale wystarczyło jedno malutkie wydarzenie abym zmieniła zdanie. Muszę przyznać, że w moim przypadku rzadko się zdarza coś takiego, a jeśli już to raczej w drugą stronę- na początku mi się nie podoba, a koniec miażdży.
Patrząc na tytuł myślałam- kolejna o miłości, romansach i samotnych kobietach. A, że czasami (a może i często) lubię sięgnąć po takie książki to i tym razem ucieszyłam się, że wyszła taka książka.
I wiecie? Powiem wam jedno: jeżeli szukacie powieści o miłości, czegoś spokojnego i relaksującego to nie wybierajcie tej książki. Jeżeli nie macie czasu na czytanie to również nie sięgajcie po tę książkę- ja byłam niepocieszana gdy musiałam ją odłożyć, niestety siła wyższa- kiedyś trzeba zrobić przerwę na sen.
Niewątpliwą zaletą tej książki jest fabuła. Czytając tytuł- "urlop nad morzem" spodziewamy się ciepła, lata, kąpieli. A tu zaskoczenie: nasi bohaterowie postanowili wybrać się późną jesienią. Na pewno chcieli odpocząć po męczącym roku, ale niestety- wydarzenia pokazują, że nie uda im się to. Korzystając z dobroci przyjaciółki Beata i Marcin mają spędzić kilka dni w domku nad Bałtykiem. Przeglądając rzeczy na klimatycznym strychu znajduje list napisany przez małego chłopca. W liście tym dziewięciolatek wyraża przypuszczenie, że niedługo zostanie zabity. W liście jest niewiele szczegółów- imię matki i ojczyma, imię chłopca i datę. Beata przypuszcza, że gdzieś w domu przyjaciółki znajdują się czyjeś zwłoki. To okazuje się prawdą, w piwnicy odnajdują szkielet tej osoby. Pragną zapewnić jej godny pochówek, ale nie ukrywają, że są ciekawi jaka jest historia tego domu i osób w nim mieszkających. Gdy policja umywa ręce bo sprawa się przedawniła nasi bohaterowie rozpoczynają śledztwo na własną rękę.Co ustalą? Powiem tylko, że tożsamość zmarłego będzie trudna do ustalenia, będzie się co i rusz zmieniać, jeśli można tak powiedzieć.
Mimo tego, że bardzo nie podoba mi się zakończenie to książka świetna. I jak zawsze piszę, że okładka mi się podoba, tak włosy kobiety widocznej na zdjęciu troszeczkę mnie przerażają.