Autor: Cecilia Ahern
Tytuł: P.s. Kocham Cię na zawsze [t.2]
Liczba stron: 448
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przed lekturą "P.s. Kocham Cię na zawsze" zastanawiałam się czy nie sięgnąć po pierwszy tom opowieści o życiu Holly. Przyznam, że czytałam ją tak dawno, bo na początku mojej czytelniczej drogi, że niewiele już pamiętam. Z uwagi na napięty terminarz- stwierdziłam, że będę musiała sobie poradzić bez tego. Był jeszcze jeden powód, który sprawił, że nie sięgnęłam po pierwszą część i co tu dużo mówić- okropnie obawiałam się tej, o której dziś mowa. Otóż- pamiętam, że czytałam ją z trudem, męczyłam się przy niej. Zadawałam sobie pytanie- czy i teraz tak będzie? Jeśli chcecie poznać odpowiedź na to pytanie- zapraszam do przeczytania recenzji.
Przy "P.s. Kocham Cię na zawsze" pierwsze co się rzuca w oczy to urocza, nieprzekombinowana okładka. Oczywiście- nie jest to jedyna przyjemna rzecz. Z zadowoleniem stwierdzam fakt, że czytanie powieści było przyjemnym spędzeniem czasu. Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę kontynuację.
Akcja książki dzieje się kilka lat po wydarzeniach opisanych w pierwszej części. Nie podlega dyskusji, że śmierć bliskiego wywiera ogromny wpływ na życie bliskich. Po tym czasie Holly udało się trochę poukładać życie (między innymi dzięki pewnym listom...), związała się nawet z mężczyzną. Nie spodziewa się jednak jak bardzo zmieni się jej życie w momencie gdy za nową siostry zgodzi się wziąć udział w filmiku- wywiadzie i opowiedzieć o swoich przeżyciach, o emocjach.
Film, o którym wspomniałam wyżej stał się przyczyną jej rozterek oraz podejmowania trudnych decyzji. To po spotkaniu i po jego opublikowaniu do naszej bohaterki zgłosiło się kilka osób z prośbą by dała im kilka rad i pomogła napisać listy dla bliskich (które mają być otwarte po ich śmierci). Każda z osób proszących ją o pomoc cierpiała na nieuleczalną chorobę. Czy Holly zdecyduje się na to wiedząc, że będzie równało się to rozdrapywaniu dopiero co zabliźnionych ran?
Książka jest przyjemna w odbiorze, łatwa w lekturze, jednak mimo tej łatwości w moim przypadku niemożliwym było czytanie jej jednym tchem (choć tego chciałam, to musiałam w głowie poukładać sobie wszystko, a emocje musiały opaść). Osoby, które mają oczy w mokrym miejscu- na pewno będą płakać, powinny więc się na to przygotować.
Powieść pokazuje, że czasem niepozorna rzecz, mała chęć pomocy może być punktem zapalnym do stworzenia czegoś pięknego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Akurat. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 grudnia 2019
piątek, 22 lipca 2016
"Pokolenie dżihadu. Europo, czeka cię apokalipsa"- Petra Ramsauer
Autor: Petra Ramsauer
Tytuł: Pokolenie dżihadu. Europo, czeka cię apokalipsa!
Liczba stron: 320
Data wydania: 18 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Ostatnio sięgam po książki poruszające trudne tematy. Tym razem zapraszam na recenzję dzieła o tematyce terroryzmu.
Książka została napisana w 2015 r., a więc nie wspomina się w niej o najnowszych aktach terroru, takich jak zabicie 120 osób w paryskim klubie muzycznym Bataclan, wybuch na belgijskim lotnisku czy zabicie 84 osób w Nicei (to akurat wydarzenie sprzed tygodnia).
To ciężka lektura. Czytelnik otrzymuje wiele wiedzy, mnóstwo szczegółów na temat Państwa Islamskiego czy dżihadu. Dowie się, jak werbowani są młodzi ludzie, w jakich miejscach jest zwiększone ryzyko takich działań.
Autorka poświęciła wiele czasu by zebrać materiały do niniejszej pozycji. Wspomina dziś o kilku państwach, które dziś zmagają się z podwyższonym ryzykiem ataku terrorystycznego czy napływem ludności z krajów arabskich. Podziwiam Petrę Ramsauer- prowadząc badania na ten temat wykazała się niemałą odwagą.
Słowa "Europo, czeka cię apokalipsa" brzmią nierealnie, lecz obawiam się, że może być to ponura przepowiednia, efekt polityki światowej za kilka lat.
Tytuł: Pokolenie dżihadu. Europo, czeka cię apokalipsa!
Liczba stron: 320
Data wydania: 18 maja 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Ostatnio sięgam po książki poruszające trudne tematy. Tym razem zapraszam na recenzję dzieła o tematyce terroryzmu.
Książka została napisana w 2015 r., a więc nie wspomina się w niej o najnowszych aktach terroru, takich jak zabicie 120 osób w paryskim klubie muzycznym Bataclan, wybuch na belgijskim lotnisku czy zabicie 84 osób w Nicei (to akurat wydarzenie sprzed tygodnia).
To ciężka lektura. Czytelnik otrzymuje wiele wiedzy, mnóstwo szczegółów na temat Państwa Islamskiego czy dżihadu. Dowie się, jak werbowani są młodzi ludzie, w jakich miejscach jest zwiększone ryzyko takich działań.
Autorka poświęciła wiele czasu by zebrać materiały do niniejszej pozycji. Wspomina dziś o kilku państwach, które dziś zmagają się z podwyższonym ryzykiem ataku terrorystycznego czy napływem ludności z krajów arabskich. Podziwiam Petrę Ramsauer- prowadząc badania na ten temat wykazała się niemałą odwagą.
Słowa "Europo, czeka cię apokalipsa" brzmią nierealnie, lecz obawiam się, że może być to ponura przepowiednia, efekt polityki światowej za kilka lat.
czwartek, 3 marca 2016
"Raven"- Sylvain Reynard [recenzja przedpremierowa]
Autor: Sylwain Reynard
Tytuł: Raven
Liczba stron: 512
Data wydania: 16 marca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza SA
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nigdy, naprawdę nigdy nie spodziewałam się, że sięgnę po tę książkę. Nie sądziłam, że skusi mnie połączenie wampiry + miłość+ sztuka. A jednak! Na dodatek bardzo mi się podobało, już myślę o przeczytaniu innych książek Sylvain Reynard- chwalonej trylogii o Gabrielu Emmersonie, który występuje i w tej serii.
Tytułowa Raven to niepozorna, niepełnosprawna dziewczyna, która w sercu ma dobroć. Nie zawaha się ruszyć z pomocą, nawet jeśli ma się to dla niej źle skończyć. Nie patrzy na status majątkowy. Pewnego dnia próbuje ratować bezdomnego mężczyznę przed atakiem grupki mężczyzn. Jestem pełna podziwu dla jej zachowania: ona jedna zainteresowała się sytuacją, jednak sprawy przyjmują nieciekawy bieg, mężczyźni postanowili skrzywdzić Raven, pobili ją i usiłowali zgwałcić. Na tym kończy się świadomość naszej bohaterki.
Opatrzność czuwa nad dobrymi ludźmi i Raven budzi się. Spojrzenie w lustro wywołuje u niej szok. Po niepełnosprawnej, utykającej dziewczyny z nadmiarem kilogramów nie ma śladu. Teraz jest nowa osoba nie potrzebująca laski (wcześniej była jej niezbędna).
Kim jest jej tajemniczy wybawca?
Nasza bohaterka nie miała pojęcia co działo się z nią, kto ją uratował. Nie orientowała się również w wydarzeniach, które miały miejsce podczas jej niespodziewanej (jak się okazuje tygodniowej) nieobecności w pracy. A wierzcie mi, wydarzyło się dużo!
Przemiana dziewczyny oraz jej nieusprawiedliwione zniknięcie sprawia, że znajduje się ona w centrum, staje się podejrzaną o kradzież bezcennego obrazu.
Jak już wspomniałam: jestem naprawdę zaskoczona tym, jakie odczucia wywołała we mnie książka o wampirach. To kolejne "przełamanie się", spotkanie z nowym rodzajem literatury, zresztą, jak widać, bardzo udane.
Pikanterii dodaje fakt, że jest to subtelna powieść erotyczna. Brak w niej wulgarności. Nie sądziłam, że to powiem, ale brakowało mi... momentów. Otóż Raven i William nie od razu zaspokoili swoje żądze, pragnienia. Było wręcz przeciwnie: najpierw poznali się, rozmawiali na temat swojego życia, dopiero potem nastąpiło erotyczne spełnienie. Raven zapoznała się oczekiwaniami i odczuciami partnera, wiedziała co ją czeka.
Podsumowując- polecam tę książkę!
P.s. Niedługo pokażę Wam coś ciekawego związanego właśnie z tą powieścią. Zdradzę tylko, że to dla mnie wielkie wyróżnienie.
Tytuł: Raven
Liczba stron: 512
Data wydania: 16 marca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza SA
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nigdy, naprawdę nigdy nie spodziewałam się, że sięgnę po tę książkę. Nie sądziłam, że skusi mnie połączenie wampiry + miłość+ sztuka. A jednak! Na dodatek bardzo mi się podobało, już myślę o przeczytaniu innych książek Sylvain Reynard- chwalonej trylogii o Gabrielu Emmersonie, który występuje i w tej serii.
Tytułowa Raven to niepozorna, niepełnosprawna dziewczyna, która w sercu ma dobroć. Nie zawaha się ruszyć z pomocą, nawet jeśli ma się to dla niej źle skończyć. Nie patrzy na status majątkowy. Pewnego dnia próbuje ratować bezdomnego mężczyznę przed atakiem grupki mężczyzn. Jestem pełna podziwu dla jej zachowania: ona jedna zainteresowała się sytuacją, jednak sprawy przyjmują nieciekawy bieg, mężczyźni postanowili skrzywdzić Raven, pobili ją i usiłowali zgwałcić. Na tym kończy się świadomość naszej bohaterki.
Opatrzność czuwa nad dobrymi ludźmi i Raven budzi się. Spojrzenie w lustro wywołuje u niej szok. Po niepełnosprawnej, utykającej dziewczyny z nadmiarem kilogramów nie ma śladu. Teraz jest nowa osoba nie potrzebująca laski (wcześniej była jej niezbędna).
Kim jest jej tajemniczy wybawca?
Nasza bohaterka nie miała pojęcia co działo się z nią, kto ją uratował. Nie orientowała się również w wydarzeniach, które miały miejsce podczas jej niespodziewanej (jak się okazuje tygodniowej) nieobecności w pracy. A wierzcie mi, wydarzyło się dużo!
Przemiana dziewczyny oraz jej nieusprawiedliwione zniknięcie sprawia, że znajduje się ona w centrum, staje się podejrzaną o kradzież bezcennego obrazu.
Jak już wspomniałam: jestem naprawdę zaskoczona tym, jakie odczucia wywołała we mnie książka o wampirach. To kolejne "przełamanie się", spotkanie z nowym rodzajem literatury, zresztą, jak widać, bardzo udane.
Pikanterii dodaje fakt, że jest to subtelna powieść erotyczna. Brak w niej wulgarności. Nie sądziłam, że to powiem, ale brakowało mi... momentów. Otóż Raven i William nie od razu zaspokoili swoje żądze, pragnienia. Było wręcz przeciwnie: najpierw poznali się, rozmawiali na temat swojego życia, dopiero potem nastąpiło erotyczne spełnienie. Raven zapoznała się oczekiwaniami i odczuciami partnera, wiedziała co ją czeka.
Podsumowując- polecam tę książkę!
P.s. Niedługo pokażę Wam coś ciekawego związanego właśnie z tą powieścią. Zdradzę tylko, że to dla mnie wielkie wyróżnienie.
sobota, 10 października 2015
"Błękitne dziewczyny"- Ewa Podsiadły- Natorska [recenzja przedpremierowa]
Autor: Ewa Podsiadły- Natorska
Tytuł: Błękitne dziewczyny
Liczba stron: 528
Data wydania: 14 października 2015 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Istnieją jeszcze Błękitne Dziewczyny nazwane tak przeze mnie na cześć tego szlachetnego koloru. Perełki! Mają w sobie ducha, akceptują się i są szczęśliwe. To kobiety, które odnalazły swoje miejsce na świecie. Dzięki uporowi, wytrwałości i otwartym umysłom osiągnęły sukces mierzony własną miarą. Jako kobiety spełniły się.
W moim rozumieniu Błękitna Dziewczyna to taka, która sama układa sobie życie. Nie czeka na gwiazdkę z nieba i nie kręci nosem tylko bierze się do roboty by do czegoś dojść, by czuć się dobrze i bezpiecznie"
Przepraszam, za przydługi wstęp. Powyższy fragment to cytat z tej fantastycznej książki. "Błękitne dziewczyny" to przecudowna opowieść o życiu dziewczyny, która pragnie miłości.
Kaja mieszka w Radomiu. Jest fotografem, pracuje w redakcji gazety, w wolnym czasie spotyka się z przyjaciółkami. Miała wyjść za mąż, jednak po pewnym wydarzeniu postanowiła: ślub nie będzie/! Pomyślicie: banalna historia, książka jak inne. O nie, w żadnym wypadku! "Błękitne dziewczyny" łamią wszelkie stereotypy. Nie przeczytamy o nudnym życiu singielki, o usilnym poszukiwaniu miłości. Będziemy za to świadkami tego, jak spełniają się marzenia zarówno bohaterki, jak i innych osób.
Autorka bardzo realistycznie pokazuje realia życia w XXI wieku, wplata w akcję media społecznościowe, tak dziś powszechne.
Kaja po rozstaniu z partnerem zamieszkała u rodziców. By zabić nudę, zająć czymś czas na Facebooku zakłada fanpage "Szczęśliwe Polki". Nie spodziewa się, jak bardzo ta sytuacja, to wydarzenie zmieni jej życie. Profil ma na celu pokazać kobiety, które coś osiągnęły- jednak nie chodzi o celebrytki, tylko o zwyczajne polskie kobiety, które pokonały trudności w życiu osobistym. Publikuje zdjęcia pań z kartkami z osiągnięciami. I tak publikuje zdjęcie Magdy, która napisała 117 wierszy, Iwony, która wyszła z depresji poporodowej, zmieniła swoje życie, schudła 32 kilogramy, Lidia, która odeszła od męża tyrana i wiele, wiele innych.
Czy życie Kai ułoży się i spotka mężczyznę, którego pokocha? Czy spełni swoje marzenia, będzie się realizować w pracy?
"Błękitne dziewczyny" to książka cudowna. Lekka, ale z głębią. Czyta się wspaniale, aż trudno się oderwać. Wzruszająca, ale z humorem, w niektórych momentach trudno się nie roześmiać. O takich przyjaźniach, o radzeniu z problemami aż chce się czytać. Być może z rad ktoś skorzysta i zmieni swoje życie?
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać (i zrecenzować) tę książkę przed premierą. to ogromne wyróżnienie.Serdecznie dziękuję.
Tytuł: Błękitne dziewczyny
Liczba stron: 528
Data wydania: 14 października 2015 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Istnieją jeszcze Błękitne Dziewczyny nazwane tak przeze mnie na cześć tego szlachetnego koloru. Perełki! Mają w sobie ducha, akceptują się i są szczęśliwe. To kobiety, które odnalazły swoje miejsce na świecie. Dzięki uporowi, wytrwałości i otwartym umysłom osiągnęły sukces mierzony własną miarą. Jako kobiety spełniły się.
W moim rozumieniu Błękitna Dziewczyna to taka, która sama układa sobie życie. Nie czeka na gwiazdkę z nieba i nie kręci nosem tylko bierze się do roboty by do czegoś dojść, by czuć się dobrze i bezpiecznie"
Przepraszam, za przydługi wstęp. Powyższy fragment to cytat z tej fantastycznej książki. "Błękitne dziewczyny" to przecudowna opowieść o życiu dziewczyny, która pragnie miłości.
Kaja mieszka w Radomiu. Jest fotografem, pracuje w redakcji gazety, w wolnym czasie spotyka się z przyjaciółkami. Miała wyjść za mąż, jednak po pewnym wydarzeniu postanowiła: ślub nie będzie/! Pomyślicie: banalna historia, książka jak inne. O nie, w żadnym wypadku! "Błękitne dziewczyny" łamią wszelkie stereotypy. Nie przeczytamy o nudnym życiu singielki, o usilnym poszukiwaniu miłości. Będziemy za to świadkami tego, jak spełniają się marzenia zarówno bohaterki, jak i innych osób.
Autorka bardzo realistycznie pokazuje realia życia w XXI wieku, wplata w akcję media społecznościowe, tak dziś powszechne.
Kaja po rozstaniu z partnerem zamieszkała u rodziców. By zabić nudę, zająć czymś czas na Facebooku zakłada fanpage "Szczęśliwe Polki". Nie spodziewa się, jak bardzo ta sytuacja, to wydarzenie zmieni jej życie. Profil ma na celu pokazać kobiety, które coś osiągnęły- jednak nie chodzi o celebrytki, tylko o zwyczajne polskie kobiety, które pokonały trudności w życiu osobistym. Publikuje zdjęcia pań z kartkami z osiągnięciami. I tak publikuje zdjęcie Magdy, która napisała 117 wierszy, Iwony, która wyszła z depresji poporodowej, zmieniła swoje życie, schudła 32 kilogramy, Lidia, która odeszła od męża tyrana i wiele, wiele innych.
Czy życie Kai ułoży się i spotka mężczyznę, którego pokocha? Czy spełni swoje marzenia, będzie się realizować w pracy?
"Błękitne dziewczyny" to książka cudowna. Lekka, ale z głębią. Czyta się wspaniale, aż trudno się oderwać. Wzruszająca, ale z humorem, w niektórych momentach trudno się nie roześmiać. O takich przyjaźniach, o radzeniu z problemami aż chce się czytać. Być może z rad ktoś skorzysta i zmieni swoje życie?
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać (i zrecenzować) tę książkę przed premierą. to ogromne wyróżnienie.Serdecznie dziękuję.
sobota, 18 lipca 2015
"Powiedz, że mnie kochasz mamo"- Grażyna Mączkowska
Tytuł: Powiedz, że mnie kochasz mamo
Liczba stron: 336
Data wydania: 3 czerwca 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
"Powiedz, że mnie kochasz mamo" to jedna z tych książek, obok których trudno przejść obojętnie. Jak do tej pory spotykałam się z tym, że takie relacje były oparte na faktach, tymczasem autorka w podziękowaniach uprzedza, że jest to fikcja literacka. Tak naprawdę to była jedyna wada, którą zaobserwowałam.
Już sama okładka zachęca do przeczytania tej powieści. Patrzy na nas smutna dziewczynka, na której widok serce ściska, ogarnia współczucie. Możemy się domyślać, że poruszany temat będzie trudny.
Gabriela. Gabi. Dziś dorosła kobieta, żona matka, babcia. Jest spełniona, szczęśliwa. Nie zawsze tak było. Mała Gabrysia przeszła wiele, w rodzinnym domu nie zaznała szczęścia. Ojciec alkoholik, matka niezbyt interesująca się dziećmi.
Nasza bohaterka pragnęła niewiele: by w jej domu był spokój, zrozumienie, i by mama wypowiedziała słowa, które są tytułem książki- że ją kocha. Tak bardzo jej tego brakowało...
Gabriela mimo braku warunków wyrosła na mądrą kobietę: dobrze wychowała synów, z mężem przeżyła wiele lat. Z rodzicami nadal nie ma idealnych kontaktów- nie zmienili się. I choć jej mama wiele razy podejmowała decyzję o odejściu, nigdy się na to nie zdecydowała. Sześćdziesiąt lat życia z osobą uzależnioną od alkoholu i tyranem. Dzieci mają do niej żal, że nie próbowała ratować rodziny.
Czy naszej bohaterce uda się pozbyć wyrzutów sumienia, złych wspomnień?
Moja ocena: 7/10
niedziela, 9 listopada 2014
"Zakochać się"- Cecelia Ahern
Tytuł: Zakochać się
Liczba stron:
Data wydania: 2014 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Lat temu na pewno kilka przeczytałam (o ile pamięć nie płata mi figli) najgłośniejszą książkę Cecelii Ahern czyli "P.s. Kocham cię". Przeczytałam, i jak widać- zapomniałam. Nie było to jakieś wielkie odkrycie- po prostu zwykła książka. Nie jest szczególnie wzruszająca, ale nie nazwałabym też jej gniotem (tak, są osoby, które tak piszą o książkach, ale ja powiedziałabym, że nie jest szczególnie wybitnym dziełem literackim).
"Zakochać się" to powieść o miłości. Pewnego dnia Charlotte spotyka Adama. Nie jest to jednak zwykłe spotkanie, lecz w przeciwnych okolicznościach bowiem spotykają się na moście... z którego Adam chce skoczyć i popełnić samobójstwo bowiem uważa, że w życiu nie czeka go nic dobrego. Tylko Charlotte wykazuje niezwykłe opanowanie i rozmawia szczerze z niedoszłym samobójcą. Prosi go by ie skakał, zawiera nawet z nim umowę, że przed 35-tymi urodzinami sprawi, że przestanie myśleć o śmierci i odzyska radość z życia. Zaczyna się wyścig z czasem bowiem do urodzin coraz bliżej...
Jak już wyżej pisałam, to druga książka Cecelii Ahern, którą miałam okazję przeczytać. I w związku z tym drodzy Czytelnicy mam pytanie: czy inne książki tej autorki też są o śmierci? Czy to tylko przypadek, że trafiłam na wie, które są właśnie w takim smutnym klimacie? Nie czytało mi się źle, ale i nie wciągnęła mnie bardzo mocno. Była po prostu ciekawa, były też wątki, które mnie zainteresowały. Zakwalifikowałabym ją do grupy literatury kobiecej, na wieczór, zwłaszcza zimowy gdy chcemy odpocząć, zrelaksować się i może troszkę wzruszyć.
Podoba mi się okładka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
