Autor: Wanda Majer- Pietraszak
Tytuł: Dom i dalekie ścieżki
Liczba stron: 400
Data wydania: 21 października 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Gdy w zapowiedziach Wydawnictwa Muza zobaczyłam książkę Wandy Majer- Pietraszak moje serce mocniej zabiło. Ogromnie podobała mi się wcześniejsza książka tej autorki pt "Kwitnący krzew tamaryszku", byłam pewna, że i tym razem czytelnik nie będzie zawiedziony.
Spodziewałam się podobnej tematyki, jak w poprzedniej powieści czyli współczesnej historii miłosnej, opowieści o przyjaźni (nie czytałam opisu, nie potrzebowałam skoro wiem, że autorka to solidna firma).
Zaskoczeniem więc dla mnie był temat. Hanna to starsza kobieta mieszkająca w Domu Aktora. Dawniej- grywała w teatrze, dziś- pozostały jej tylko wspomnienia.
Nasza bohaterka początkowo jest skupiona tylko na sobie. Pisze o swojej samotności, o najważniejszej osobie w swoim życiu. I o nieudanym małżeństwie- takim, w którym miłość była jednostronna.
"Dom i dalekie ścieżki" to nie jest książka dla każdego. By tak naprawdę czuć przyjemność z czytania trzeba się w lekturze po prostu zanurzyć, o niczym innym nie myśleć.
Ja takim czytelnikiem nie jestem- ostatnio sięgam po powieści, w których ciągle się coś dzieje.
Mimo to moja ocena jest pozytywna- nawet przyjemna historia.
Pragnę uprzedzić, że nie należy zrażać się po kilkudziesięciu stronach- dopiero później staje się ciekawiej, zaczynamy rozumieć o co chodzi.
Podsumowując, myślę, że mogę polecić tę książkę (jednak miejcie na uwadze to o czym pisałam). Mam też wrażenie, że w głównej bohaterce i jej historii można odnaleźć co nieco z autorki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda Majer- Pietraszak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wanda Majer- Pietraszak. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 stycznia 2016
środa, 19 sierpnia 2015
"Kwitnący krzew tamaryszku"- Wanda Majer- Pietraszak
Autor: Wanda Majer- Pietraszak
Tytuł: Kwitnący krzew tamaryszku
Liczba stron: 512
Data wydania: 22 kwietnia 2015 r.
Forma: książka papierowa.
Wydawnictwo: MUZA SA.
Po raz pierwszy tę książkę zobaczyłam na Targach Książki w Warszawie. Była ona jedną z pozycji przeznaczonych na Loterię Blogerów. Piękna okładka przyciągnęła mój wzrok.
Niestety, szczęście mi nie nie dopisało, nie udało mi się wylosować "Kwitnącego krzewu...". Tym bardziej jestem wdzięczna pani Annie i Buissness&culture za możliwość zrecenzowania tej książki.
Przyznaję się, ostatnio czytałam wiele powieści, których zadaniem było wywołać łzy u czytelnika. Gwarancją dobrej lektury jest szybko dziejąca się akcja, mnogość smutnych wydarzeń, takich co ściskają serce.
Wanda Majer- Pietraszak pokazała, że wcale tak być nie musi. Książka bardzo mi się podobała, wzruszała. Czas płynął powoli, naturalnie, a my byliśmy świadkami wydarzeń, zmian w życiu naszych bohaterek.
Barbara, Janka, Iwona i Maria zwana Myszką to przyjaciółki. Trzeba przyznać, że trochę się u nich działo, poznajemy je na tak zwanych "życiowych zakrętach". Myszka po tym jak mąż poprosił ją o rozwód (i powiedział o zdradzie) postanowiła zrobić coś tylko dla siebie. Wyprowadziła się na wieś z nadzieją poukładania sobie życia, zaczęła malować (mąż tego nie lubił). To głównie na wsi toczyła się akcja.
Marysia mogła być pewna jednej rzeczy: tego, że może liczyć na swoje przyjaciółki, że zawsze okażą jej wsparcie, zrozumieją. Ze swojej strony- one również wiedziały, że gdy trzeba- Myszka wysłucha, zrozumie, pomoże.
To jedna z piękniejszych powieści: mówi o przyjaźni., prawdziwym życiu. Lektura nie przytłacza, przeciwnie, odpręża. Jest lekka, ale z głębią. To również powieść o miłości, jej poszukiwaniu.
Oprócz głównej bohaterki memu sercu przypadła Basia: kobieta, która postanowiła zrobić coś dla siebie.
Tytuł: Kwitnący krzew tamaryszku
Liczba stron: 512
Data wydania: 22 kwietnia 2015 r.
Forma: książka papierowa.
Wydawnictwo: MUZA SA.
Po raz pierwszy tę książkę zobaczyłam na Targach Książki w Warszawie. Była ona jedną z pozycji przeznaczonych na Loterię Blogerów. Piękna okładka przyciągnęła mój wzrok.
Niestety, szczęście mi nie nie dopisało, nie udało mi się wylosować "Kwitnącego krzewu...". Tym bardziej jestem wdzięczna pani Annie i Buissness&culture za możliwość zrecenzowania tej książki.
Przyznaję się, ostatnio czytałam wiele powieści, których zadaniem było wywołać łzy u czytelnika. Gwarancją dobrej lektury jest szybko dziejąca się akcja, mnogość smutnych wydarzeń, takich co ściskają serce.
Wanda Majer- Pietraszak pokazała, że wcale tak być nie musi. Książka bardzo mi się podobała, wzruszała. Czas płynął powoli, naturalnie, a my byliśmy świadkami wydarzeń, zmian w życiu naszych bohaterek.
Barbara, Janka, Iwona i Maria zwana Myszką to przyjaciółki. Trzeba przyznać, że trochę się u nich działo, poznajemy je na tak zwanych "życiowych zakrętach". Myszka po tym jak mąż poprosił ją o rozwód (i powiedział o zdradzie) postanowiła zrobić coś tylko dla siebie. Wyprowadziła się na wieś z nadzieją poukładania sobie życia, zaczęła malować (mąż tego nie lubił). To głównie na wsi toczyła się akcja.
Marysia mogła być pewna jednej rzeczy: tego, że może liczyć na swoje przyjaciółki, że zawsze okażą jej wsparcie, zrozumieją. Ze swojej strony- one również wiedziały, że gdy trzeba- Myszka wysłucha, zrozumie, pomoże.
To jedna z piękniejszych powieści: mówi o przyjaźni., prawdziwym życiu. Lektura nie przytłacza, przeciwnie, odpręża. Jest lekka, ale z głębią. To również powieść o miłości, jej poszukiwaniu.
Oprócz głównej bohaterki memu sercu przypadła Basia: kobieta, która postanowiła zrobić coś dla siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)