Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 stycznia 2019

"Daleko- blisko"- Barbara Garczyńska

Autor: Barbara Garczyńska
Tytuł: Daleko- blisko
Liczba stron: 322
Data wydania: 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Czasem bywa tak, że po daną książkę sięgamy dzięki rekomendacji kogoś znajomego. O Basi Garczyńskiej usłyszałam na Targach Książki w Krakowie. Dorota z bloga Przeczyta wspomniała o spotkaniu z autorką, a ja wtedy uświadomiłam sobie, że jakiś czas temu poznałam osobiście jej męża- również pisarza. Dorota- młoda mama opowiedziała mi również o tym, że obie są zakochane w noszeniu dzieci w chustach.
To, co piszę pozornie może się wydać nieważne i niepotrzebne, jednak za chwilę wytłumaczę Wam dlaczego o tym wspominam. Otóż- często bywa tak, że w danej książce możemy znaleźć wydarzenia inspirowane życiem autora. Tak jest i tu. Gdy wiem, że Barbara Garczyńska jest chustomamą i mamą trójki dzieci, to sylwetka bohaterki Basi ukazuje mi się z innej strony. Czytelnik może sobie postawić pytanie- ile z wydarzeń z życia realnego zostało opisanych w książce?
Ale "Daleko- blisko" to nie tylko wątek ciepłej i rodzinnej Basi. Jest też samotny Janusz, który lubi gotować, ekscentryczna staruszka Honorata, która nie chce żyć, kasjerka która próbuje pogodzić pracę z wychowywaniem córki i studentka pedagogiki, która dojrzała do wyprowadzki od rodziców.
Tak naprawdę to tę powieść trudno oceniać (oczywiście oprócz stylu, a on jest poprawny). To, co w niej opisano to zwykłe życie, takie jak moje czy Twoje czytelniku, a może naszych znajomych? Nie będę jednak oszukiwać- to głównie literatura dla kobiet, jednak tę powieść warto podrzucić swojemu mężczyźnie zwłaszcza gdy istnieje problem ze zrozumieniem, że kobieta na urlopie macierzyńsim tak naprawdę tego urlopu nie ma... To złożony problem. Zmęczone macierzyństwem i wychowywaniem matki naprawdę istnieją i bardzo ważne by miały wsparcie bo to może zapobiec tragediom. To samo tyczy się Honoraty- jest samotna, wiele już przeżyła, ważne są dla niej rytuały dnia codziennego.
Książkę bardzo przyjemnie się czytało, mimo że okazała się odrobinę przewidywalna. Na pewno idealnie nada się jako przerywnik między książkami trudnymi tematycznie. I tylko zakończenie zaskoczyło mnie na minus- nie wydaje mi się do końca prawdopodobne- mówię o wydarzeniach w szpitalu i tego ostatniego, wieńczącego książkę.
Bardzo podoba mi się okładka- do tej powieści- idealna.

poniedziałek, 23 października 2017

"Jeśli tylko"- Karolina Klimkiewicz

Autor: Karolina Klimkiewicz
Tytuł: Jeśli tylko
Liczba stron: 274
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książkę otrzymałam dzięki rekomendacji samej autorki- zgłaszając swój blog oraz chęć przeczytania na Facebooku. Wypada podziękować, co niniejszym czynię. Tym trudniej jest mi przelać do blogosfery moją opinię, która, mam wrażenie, autorki nie ucieszy.
Wprawdzie moja recenzja nie będzie krytyczna, nie będę nikogo mieszać z błotem, ale nie będzie też wielkich zachwytów.
Po raz kolejny przekonuję się, że opis z tyłu nie oddaje tego, co znajduje się w środku książki. Wprawdzie mówi o treści, ale nie widać po tym stylu, jaki dominuje w książce.
Spodziewałam się zwykłej historii miłosnej i tu udało się autorce mnie zaskoczyć. To prawda, otrzymałam ją, ale na czytelnika czeka też coś, czego przewidzieć raczej się nie da. Coś, rzec można, nie z tego świata...
Więc co było złe? Sama do końca nie wiem- na pewno jednak decyzje bohaterów. Nie rozumiałam postępowania młodej dziewczyny i nie pochwalałam tego, co robi główny bohater, Leo (chodzi tu o jego związek z Niną).
Zakończenie jest mocno zaskakujące. Może komuś, kto czyta tysiąc (dosłownie!) książek uda się je przewidzieć, jednak, co trzeba przyznać- nie będzie to łatwe.
Dobra książka to taka, która wywołuje emocje: i te negatywne i pozytywne. Wygląda, że taką powieść mamy przed sobą bo, trzeba przyznać, właśnie coś takiego mnie spotkało. To, co czułam było tak różne: i zaciekawienie i znudzenie. W pewnym momencie pojawiło się też przyspieszone bicie serca i westchnienie "o rany!" w momencie gdy dotarłam do najważniejszego wydarzenia.

czwartek, 13 lipca 2017

"Wszystko wina kota!"- Agnieszka Lingas- Łoniewska

Autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska
Tytuł: Wszystko wina kota!
Liczba stron: 400
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Agnieszka Lingas- Łoniewska to pisarka o której słyszałam wiele. Ba! Spotkałam nawet osobiście. Wiem też, że książki jej autorstwa są popularne w mojej ulubionej bibliotece.
Dlatego to, co teraz piszę może się wydać odrobinę dziwne. Otóż dopiero dzięki "Wszystko wina kota!" zaczynam poznawać twórczość pani Agnieszki. Tak, to moja pierwsza książka. Dziś już wiem, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie. Plany są takie: czytam na bieżąco, śledzę premiery oraz nadrabiam zaległości. Czy mi się to uda? Mam nadzieję, że tak, chcę w to wierzyć.
"Wszystko wina kota!" to powieść interesująca. Odrobinę przewidywalna- dla mnie, dla osoby, któraa wiele książek ma za sobą. Na szczęście jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza.
Bohaterką jest Lidia, pisarka. Jako Róża Mak pisze bestsellery (20 powieści to bardzo dobry wynik). Powodzenie w pracy nie przekłada się na szczęście w miłości. Jesteśmy jednak świadkami rodzącego się uczucia.
Bardzo podobała mi się fabuła. Jak już wiecie- książka jest o pisarce, a więc w postaci Róży Mak możemy odnaleźć niektóre cechy Agnieszki Lingas- Łoniewskiej (o czym sama wspomina). "Dostaje się" też nieco blogerskiemu światkowi.
Czy historie miłosne mogą być ciekawe gdy tak naprawdę czyta się ich setki? Może Was zdziwię, ale tak. Każda mimo podobieństw jest inna. Czy to Lidka, Aneta czy Tatiana- one nie są do końca przygotowane na to co niesie im los.
Z wielu powieści, których autorką jest Agnieszka Lingas- Łoniewska wybrałam akurat tę. To chyba przeznaczenie, dzięki temu wiem, że sięgnę po inne jej książki, nadrobię zaległości.
Może się to wydać dziwne, ale dawno nie widziałam powieści wydrukowanej na białym papierze.
Zadajecie sobie pytanie- skąd w tytule kot. Nie zdradzę! Zapraszam do lektury.

czwartek, 18 czerwca 2015

"Na szczycie"- K.N Haner

Autor: K.N Haner
Tytuł: Na szczycie
Liczba stron: 796
Data wydania: 2015
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Novae Res

To druga książka otrzymana w ramach loterii blogerów na Warszawskich Targach Książki. Ciężka lektura- mówiąc dosłownie, bo i format jest duży i waga też.
Odebrało mi głos, nie wiem co powiedzieć, jak wyrazić odczucia po przeczytaniu tej książki. Pomyśleć, że po pierwszych kilku stronach obawiałam się, że przeczytanie kolejnych ośmiuset będzie katorgą. Okazuje się, że to bardzo wciągająca i ciekawa lektura.
Autorka pisze pod pseudonimem. Dziś rzadko spotyka się osoby, które nie chcą zdradzić swojego imienia nazwiska. W jednym z wywiadów K.N Haner wspomina, że chciałaby zachować anonimowość bo mieszka w niedużym mieście.
"Na szczycie" wiele osób porównuje do trylogii o Christianie Greyu. Zgadzam się z tym, można zauważyć wiele podobieństw. np. w ob główna bohaterka jest biedna, nie ma pieniędzy, za to poznają milionera i zakochują się w sobie. Partner jest gotów spełnić ich najdroższą zachciankę. Są tam też bardzo sugerujące opisy seksu. Wiem jedno- na pewno nie nadaje się dla młodzieży ( a słyszałam, że po "Greya" sięga sięgają nawet czternastolatki). Dla młodszych są inne lektury, za to starszym... starszym może się spodobać. Nie powiedziałabym, że jest to książka należąca literatury stricte kobiecej, myślę, że i panowie znajdą w niej coś dla siebie.
Teraz słów kilka o treści. Rebeka Starton pracuje jako striptizerka w jednym z amerykańskich klubów. Pewnego dnia pojawia się Serdrick i dziewczyna zafascynowana nim zapomina o układzie tanecznym, skutkiem czego zostaje wyrzucona z pracy. Jak to w książkach bywa (a czasami i w życiu) nie ma tego złego... i Reb dostaje bardzo ciekawą propozycję zawodową. Sed jest menadżerem zespołu rockowego i angażuje ją jako tancerkę do teledysków.
Zaczyna się wielka przygoda!
Wiele osób może uznać książkę za kontrowersyjną. Nie dziwię się, użyto w niej słownictwa wulgarnego, scen związanych z seksem i "soczyście" opisanych jest dużo. Jest to powieść dla odważnych, ale gdy już czytelnik się wciągnie- napięcie nie puszcza do ostatniej strony. Bardzo dużo się dzieje, jest pełna humoru, niestety też ( co jest malutkim minusem) trochę przewidywalna.
Zastanawiałam się na początku, dlaczego nasza rodzima, polska autorka pisze o Amerykanach, o zespole z USA, a nie o Polsce. Potem niestety przyszła refleksja, {której się wstydzę), że może by nie było tak interesująco...
"Ze mną już zawsze będziesz Na szczycie maleńka"
W internecie znalazłam informację, że "Na szczycie" to pierwsza część opowieści o związku Rebeki i Sedricka. Czekam z niecierpliwością na kolejne, mam nadzieję, że będą równie wciągające i ciekawe jak ta.
Okładka bardzo mi się podoba.
Serdecznie polecam!

piątek, 4 października 2013

"Spokojnie, to tylko miłość"- Dominika Kujawiak- Krakowiak

Autor: Dominika Kujawiak- Krakowiak
Tytuł: Spokojnie, to tylko miłość
Liczba stron: 260
Data wydania: 2011
Wydawnictwo: Novae Res

Okładka mnie przyciągnęła. Zastanawiałam się, czy nie będę żałować przeczytania kolejnej książki o miłości, podczas gdy tyle innych na mnie czeka.  W oczach miałam obraz czterdziestolatki, rozwodu i nowej miłości albo singielki i szukania miłości. Troszeczkę się pomyliłam.
Julia jest szczęśliwą mężatką, kocha też nad życie swojego synka Dominika (zwanego Duniem). Jej szczęście  mąci podsłuchana rozmowa męża z inną kobietą. Świat jej się zawala, ale jest silną kobietą i zamiast tylko płakać w poduszkę postanawia się zemścić na kochance męża. W tym celu udaje, że jest trenerką fitness, mówi, że ktoś wykupił dla niej treningi i jeździ na ćwiczenia z nią (adres poznała gdy śledziła męża).
Ale, ja można się przekonać życie bywa przewrotne. Gdy na Julię spadają kłopoty zdrowotne w poradni onkologicznej poznaje sympatyczną Romę, która sprawia, że oczekiwanie na badanie staje się mnie męczące, no i nerwy naszej bohaterki troszkę się uspokajają.
Książka jest pełna zaskakujących zwrotów akcji, ale też w niektórych miejscach nie ma możliwości, żeby się nie uśmiechnąć, nie brak jej też humoru.
Polecam, to taka nieszablonowa lektura, niby o miłości, ale nie do końca, jest wiele innych tematów, które są równie ciekawe.