Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Jutro będziemy szczęśliwi
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Klimat świąteczny we wrześniu? Odkąd książkę "Anioł do wynajęcia" przeczytałam w święta wielkanocne nie ma dla mnie w tym nic niestosownego. Owszem, fajnie jest czytać w danym terminie by poczuć ten wyjątkowy klimat, ale w obecnym czasie na rynku wydawniczym jest tyle wspaniałych książek, że nie sposób trzymać się tej zasady.
Wiem, że dla autorki pogodzenie się z myślą, że świąteczna powieść premierę mieć będzie pod koniec sierpnia/ na początku września było trudne. Zapewniam jednak, że dla mnie (a i mam nadzieję, że i dla Was) nie jest to zbyt ważne. Przeciwnie, najważniejsze jest to, że znów możemy się cieszyć, że pojawiło się coś ciekawego do czytania, coś napisane przez ulubionego autora.
Może i książka troszeńkę przewidywalna, ale niektóry były momenty tajemnicze.
Początkowo myślałam, że w przypadku "Jutro będziemy szczęśliwi" nic mnie nie zaskoczy.
A jednak! Nie raz i nie dwa przy okazji różnych recenzji pisałam, że jeśli coś lekko irytuje to dobry objaw bo to oznacza, że książka "działa" na czytelnika. Podtrzymuję to nadal. O czym mowa? O postaci głównego bohatera- Adama. Jego postępowanie okazało się naganne- bez słowa wyjaśnienia zerwał kontakt z ukochaną. Dlaczego to zrobił? Czy Zuzie uda się rozpocząć nowe życie i znaleźć miłość?
Jedno wiem- zachowanie Adama okazało się dziecinne i pochopne. Nie dał nikomu szansy na okazanie wsparcia (nie udawanego współczucia). Choć myślał, że jest mocny okazał się słabym mężczyzną, takim, który nie rozumie istoty związku.
Gdybym miała wybrać jeden wątek, który najbardziej mnie przyciągnął- nie potrafiłabym tego zrobić. W przypadku tej powieści (jak i innych Ani Dąbrowskiej)nie można się nudzić.
Co mnie zainteresowało? A na przykład opowieść o życiu uczuciowym Zuzy, o, albo o pracy w klimatycznym sklepiku.
Zdecydowanie w tym roku święta nadejdą wcześniej- zadbały o to nasze kochane polskie autorki. W księgarniach pojawi się mnóstwo wspaniałych świątecznych premier, że doprawdy nie wiem kiedy będzie czas by to przeczytać.
"Jutro będziemy szczęśliwi" bardzo polecam. Oprócz ciekawej treści wzrok czytelnika na pewno na chwilę zatrzyma się na pięknej okładce. Warto zapoznać się z tą powieścią!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Dąbrowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Dąbrowska. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 października 2017
poniedziałek, 8 maja 2017
"W rytmie passady"- Anna Dąbrowska
Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: W rytmie passady
Liczba stron: 392
Data wydania: 24 kwietnia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"W rytmie passady" to już druga powieść Anny Dąbrowskiej napisana pod jej nazwiskiem (jedna pisana pod pseudonimem). Tak jak w przypadku "Wszystkich twoich marzeń", tak i tu obawiałam się, że nic nie przebije poprzedniej pozycji. "Nakarmię cię miłością" okazało się bardzo ciekawe i, że tak się wyrażę- mega wciągające. Czy i "W rytmie passady" takie jest?
Co do recenzowanej dziś powieści mam mieszane uczucia. To prawda, fabuła jest bardzo ciekawa, główni bohaterowie mocno wyraziści. Co więc mi "przeszkadza"?
Już na początku dowiadujemy się, że Julita wiele przeszła. Świadczy o tym jej zachowanie, to, że panicznie boi się ludzi. Czemu więc zaufała dopiero co poznanemu mężczyźnie? Fakt, minęło trochę czasu od traumatycznego wydarzenia, ale wydaje mi się, że radzenie sobie z fobiami to nie takie hop- siup, taka łatwa. Skoro nie poradził sobie specjalista, terapia nie przynosiła skutków to jakim cudem po kilku spotkaniach udało się to Marcelowi?
Książka mocno wciąga (choć z początku trochę miałam problem z przeniknięciem do świata bohaterów). Taniec nadaje książce ciekawości, a okładka jest trafiona w dziesiątkę- trudno oderwać od niej wzrok.
Anna Dąbrowska zrobiła coś, co mnie zaskoczyło, czego całkowicie się nie spodziewałam. Jak tak można?! Nie wyrażam zgody! Powiedzieć, że serce roztrzaskało mi się na tysiąc kawałków to takie górnolotne, ale tak jest. W pewnym momencie zamarłam i aż mnie w środku.
Książkę polecam, warta przeczytania.
Tytuł: W rytmie passady
Liczba stron: 392
Data wydania: 24 kwietnia 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"W rytmie passady" to już druga powieść Anny Dąbrowskiej napisana pod jej nazwiskiem (jedna pisana pod pseudonimem). Tak jak w przypadku "Wszystkich twoich marzeń", tak i tu obawiałam się, że nic nie przebije poprzedniej pozycji. "Nakarmię cię miłością" okazało się bardzo ciekawe i, że tak się wyrażę- mega wciągające. Czy i "W rytmie passady" takie jest?
Co do recenzowanej dziś powieści mam mieszane uczucia. To prawda, fabuła jest bardzo ciekawa, główni bohaterowie mocno wyraziści. Co więc mi "przeszkadza"?
Już na początku dowiadujemy się, że Julita wiele przeszła. Świadczy o tym jej zachowanie, to, że panicznie boi się ludzi. Czemu więc zaufała dopiero co poznanemu mężczyźnie? Fakt, minęło trochę czasu od traumatycznego wydarzenia, ale wydaje mi się, że radzenie sobie z fobiami to nie takie hop- siup, taka łatwa. Skoro nie poradził sobie specjalista, terapia nie przynosiła skutków to jakim cudem po kilku spotkaniach udało się to Marcelowi?
Książka mocno wciąga (choć z początku trochę miałam problem z przeniknięciem do świata bohaterów). Taniec nadaje książce ciekawości, a okładka jest trafiona w dziesiątkę- trudno oderwać od niej wzrok.
Anna Dąbrowska zrobiła coś, co mnie zaskoczyło, czego całkowicie się nie spodziewałam. Jak tak można?! Nie wyrażam zgody! Powiedzieć, że serce roztrzaskało mi się na tysiąc kawałków to takie górnolotne, ale tak jest. W pewnym momencie zamarłam i aż mnie w środku.
Książkę polecam, warta przeczytania.
wtorek, 31 stycznia 2017
"Nakarmię cię miłością"- Anna Dąbrowska
Autor: Anna Dąbrowska
Tytuł: Nakarmię cię miłością
Liczba stron: 352
Data wydania: 3 października 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
egzemplarz od autora
Czuję ogromny wstyd. Dawno nie zdarzyła mi się taka wtopa. Naprawdę dawno. Książkę, za co ogromnie dziękuję, do recenzji otrzymałam od samej autorki.
Niestety... natłok obowiązków recenzenckich (końca nie widać, nie wygląda bym się kiedyś wygrzebała z zaległości..) sprawił, że od momentu otrzymania przesyłki do jej recenzji minęło jakieś trzy- cztery miesiące. W zawirowaniu remontowym troszkę o niej zapomniałam... Mój wstyd potęguje to, że czuję się ogromnie niezręcznie wobec pani Anny, z którą kilkakrotnie rozmawiałam w sprawie publikacji recenzji.
Zdradzę Wam tajemnicę... Ja się po prostu obawiałam tej książki. Zupełnie nie wiem dlaczego, jednak w mojej głowie pojawiła się myśl, ze jest to pozycja lekka, z bohaterami, którzy żyją szybko, bez zobowiązań.
Prawda jest zupełnie inna. Zupełnie. Tobiasz przeżył rozczarowanie w związku, przeszłość, dzieciństwo też nie były różowe. Laura ma partnera, który jej nie szanuje, nie zwraca uwagi, że słowa również ranią. Pierwsze spotkanie tych dwojga jest dosyć oryginalne- ma miejsce w barze, w którym Tobiasz ze swoim zespołem ma koncert, a Laura bawi się z koleżankami. Domyśleć się można, że z dnia na dzień będzie łączyło ich coraz więcej. Czy nasza bohaterka odejdzie od mężczyzny, który ją ogranicza? Czy osoby tak doświadczone stworzą udany związek?
Książka wywołała we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony podobało mi się, że nie można się przy niej nudzić, że tyle się dzieje, z drugiej zaś czułam , że tych smutnych wydarzeń jest za dużo, przytłaczało mnie to odrobinę. Nie podobało mi się jak poprowadzono wątek przyjaciółki LAury- Kaśki. Powieść musi się dobrze kończyć, a więc Kasia jak za dotknięciem różdżki zmienia się w dobrą osobę, porzuca dotychczasowy styl życia. To jej historia, mimo, że ciekawa okazała się dla mnie przewidywalna.
Mimo wszystko wiem, że na pewno sięgnę po inne książki napisane przez panią Annę. Co tu ukrywać. Bardzo, bardzo mi się podobało.
Tytuł: Nakarmię cię miłością
Liczba stron: 352
Data wydania: 3 października 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
egzemplarz od autora
Czuję ogromny wstyd. Dawno nie zdarzyła mi się taka wtopa. Naprawdę dawno. Książkę, za co ogromnie dziękuję, do recenzji otrzymałam od samej autorki.
Niestety... natłok obowiązków recenzenckich (końca nie widać, nie wygląda bym się kiedyś wygrzebała z zaległości..) sprawił, że od momentu otrzymania przesyłki do jej recenzji minęło jakieś trzy- cztery miesiące. W zawirowaniu remontowym troszkę o niej zapomniałam... Mój wstyd potęguje to, że czuję się ogromnie niezręcznie wobec pani Anny, z którą kilkakrotnie rozmawiałam w sprawie publikacji recenzji.
Zdradzę Wam tajemnicę... Ja się po prostu obawiałam tej książki. Zupełnie nie wiem dlaczego, jednak w mojej głowie pojawiła się myśl, ze jest to pozycja lekka, z bohaterami, którzy żyją szybko, bez zobowiązań.
Prawda jest zupełnie inna. Zupełnie. Tobiasz przeżył rozczarowanie w związku, przeszłość, dzieciństwo też nie były różowe. Laura ma partnera, który jej nie szanuje, nie zwraca uwagi, że słowa również ranią. Pierwsze spotkanie tych dwojga jest dosyć oryginalne- ma miejsce w barze, w którym Tobiasz ze swoim zespołem ma koncert, a Laura bawi się z koleżankami. Domyśleć się można, że z dnia na dzień będzie łączyło ich coraz więcej. Czy nasza bohaterka odejdzie od mężczyzny, który ją ogranicza? Czy osoby tak doświadczone stworzą udany związek?
Książka wywołała we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony podobało mi się, że nie można się przy niej nudzić, że tyle się dzieje, z drugiej zaś czułam , że tych smutnych wydarzeń jest za dużo, przytłaczało mnie to odrobinę. Nie podobało mi się jak poprowadzono wątek przyjaciółki LAury- Kaśki. Powieść musi się dobrze kończyć, a więc Kasia jak za dotknięciem różdżki zmienia się w dobrą osobę, porzuca dotychczasowy styl życia. To jej historia, mimo, że ciekawa okazała się dla mnie przewidywalna.
Mimo wszystko wiem, że na pewno sięgnę po inne książki napisane przez panią Annę. Co tu ukrywać. Bardzo, bardzo mi się podobało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)