Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2018

"To jedno spojrzenie"- Dorota Milli.

Autor: Dorota Milli
Tytuł: To jedno spojrzenie
Liczba stron: 520
Data wydania: 2018
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Długo mnie nie było... Studia, praca, Warszawskie Targi Książki... Wiadomo, niedoczas. To była moja najdłuższa przerwa w blogowaniu- mimo, że cały czas czytałam książki problemem było przenieść to na papier i do świata wirtualnego.Z racji ograniczonego czasu czytywałam głównie (ale nie tylko!) książki dla kobiet.
Ale teraz mam nadzieję, że do Was powrócę i już nic mi nie przeszkodzi.
Pamiętacie Lukrecję Lis i "To jedno lato"? Dziś recenzja drugiego tomu czyli książki "To jedno spojrzenie".
Tym razem główną bohaterką jest Rozalia Lis- miła, uczynna, zawsze uśmiechnięta dziewczyna. Mimo, że to siostra Luki- jest zupełnie do niej niepodobna.
W poprzednim tomie dała się poznać jako osoba kochająca swoją rodzinę, miejscowość więc odrobinę zaskoczyło mnie to, że ej marzeniem jest otwarcie salonu optycznego w Warszawie.
Od początku książka wciąga, a losy Rozalii okazują się bardzo ciekawe. I tylko nie podobał mi się wątek Drogomira, który tak ja wcześniej Lukrecja- nikogo nie szanował. Wątek z jego udziałem okazał się przewidywalny, od początku wiedziałam jak się wszystko zakończy.
To minus, jednak liczba plusów przeważa. Bardzo podobała mi się opowieść o pracy Rozalii, o jej własnym salonie optycznym (czy w ogóle powstanie?) oraz o relacjach z różnymi osobami: na przykład Zuzą, Balbiną czy Zbigniewem.
"To jedno spojrzenie" to piękna książka, którą z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Po cichutku mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i powstanie trzeci tom (lub przynajmniej inna książka).

piątek, 23 lutego 2018

"Drzewa szumiące nadzieją"- Edyta Świętek

Autor: Edyta Świętek
Tytuł: Drzewa szumiące nadzieją
Liczba stron: 496
Data wydania: 24 października 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Do serii "Spacer Aleją Róż" podchodziłam za każdym razem z innymi emocjami. Niby chciałam się spotkać z bohaterami, niby mnie zainteresowało, ale chyba pojawiło się też coś, co przeszkodziło mi czytać... Tak było w przypadku pierwszych tomów, dokładniej rzecz biorąc- dwóch.
Po "Drzewa szumiące nadzieją" sięgnęłam w czasie choroby, świąt oraz... świątecznych porządków. Mogłabym rzec- nieudolnej podróbki świątecznych porządków bowiem gdy przeczytałam kilkanaście stron książki... nie mogłam się od niej oderwać! Nie istniało dla mnie nic, nie sprzątałam, zarwałam noc. Wszystko po to by dowiedzieć co działo się u naszych dobrych przyjaciół.
A wierzcie- działo się bardzo dużo! Już nie tylko Julia i Bronek mieszkają w mieście, ale też kolejnych dwóch braci i siostra. W ich życiu rodzinnym na przemian pojawiają się szczęśliwe momenty i takie, o których mówi się, że oddało by się wszystko byle ich tylko nie przeżyć.
Edyta Świętek w swojej książce łączy fikcję literacką z wydarzeniami, które naprawdę miały miejsce. To daje niesamowity efekt i sprawia, że ciągle ma się ochotę na kontakt z bohaterami powieści. My towarzyszymy w życiu codziennym, i, wiem to na pewno, smutno będzie (co ja mówię, jest mi za każdym razem) gdy opuścimy ich na zawsze.
Czytać czy nie czytać. Nieczytanie odwleka moment pożegnania, ale jednocześnie jest tęsknota za światem przedstawionym w opowieści Edyty.
W sprzedaży jest już kolejny- czwarty tom serii "Spacer Aleją Róż". Już się nie mogę doczekać, gdy po nią sięgnę- jestem bardzo ciekawa jak poprowadzono akcję po wydarzeniach z "Drzew szumiących nadzieją".
Polecam! Bardzo, Bardzo polecam!

piątek, 19 stycznia 2018

"Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie"- Janusz Leon Wiśniewski

Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Tytuł: Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie
Liczba stron: 576
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po raz tysiąc pięćset sto dziewięćset taka sama sytuacja (i nie widać jej końca..). Książka przeczytana dawno, dawno temu, a ja dopiero dziś pojawiam się z jej recenzją (choroba, prc, ogólna niemoc, wypalenie, znacie to?).
Swoją przygodę z Januszem Leonem Wiśniewskim rozpoczęłam dawno, dawno temu, wiele lat już minęło od czasu kiedy przeczytałam "Samotność w sieci" (swoją drogą- dziś uznawaną za powieść grafomańską). I o ile "Samotność.." podobała mi się, to coś mi świta w głowie, że później czytałam jeszcze inną książkę tego autora i za ciekawie nie było.
Jaka więc jest moja opinia o "Wszystkich moich kobietach"?
Przypomniałam sobie, że dlaczego nie lubię takich książek. Wprawdzie tu dialogów jest dość dużo, ale ja nie mogę się jakoś przekonać do pozycji, w których narratorem jest główny bohater. Nie trafiają do mnie też takie, w których miłość jest głównym tematem, rozprawia się o niej non stop.
To dla mnie po prostu za dużo.
Ale "Wszystkie moje kobiety" nie jest tak do końca złe. Świadczy o tym fakt, że po prostu ją przeczytałam. Gdyby coś było bardzo nie tak- na pewno bym się nie męczyła i odłożyłabym ją po zapoznaniu się z kilkoma- kilkudziesięcioma stronami
Historia mężczyzny jest dosyć ciekawa. Trafił on do szpitala, był blisko śmierci. Przy jego łóżku czuwają kobiety, nie te, które kochał, ale te, których nie chciał.
Najbardziej wyrazista okazała się postać Laurencji.
W powieści zostały opisane też prawdziwe wydarzenia. Do Was należy decyzja czy zdecydujecie się wniknąć w świat opisany przez Janusza Leona Wiśniewskiego. Swoją drogą- fizyk, doktor informatyki, piszący pracę habilitacyjną z chemii... Dość ciekawe połączenie zainteresowań.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

"Ciasta i desery siostry Salomei", "Boże Narodzenie z siostrą Anastazją i siostrą Salomeą"

Autor: Salomea Łowicka FDC
Tytuł: Boże Narodzenie z s. Anastazją i s. Salomeą
Liczba stron: 240
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
Źródło: egzemplarz recenzencki




















Autor: Salomea Łowicka FDC
Tytuł:  Ciasta i desery siostry Salomei
Liczba stron: 232
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAM
Źródło: egzemplarz recenzencki




Fajnie jest gdy tematyka książki zgadza się  z okresem czasowym, który jest w niej opisany. Jednak czytanie czytaniem, a zawirowania życiowe pokazały, że są dla mnie inne plany. Nie zwykłam się jednak tym przejmować bo kto powiedział, że niektórych potraw, które można znaleźć na wigilijnych stołach nie można przygotować w ciągu roku? Tak, wprawdzie może nie będą miały swojego "smaku", ale nadal będzie "nasze", będzie potrawą, którą lubimy.

"Boże Narodzenie z siostrą Anastazją i siostrą Salomeą" to książka, która na pewno przyda się w każdym domu. Przepięknie wydana, cudowne ilustracje sprawiają, że do ust napływa ślinka i chcemy świąt już, teraz, natychmiast. Tak się oczywiście nie da, ale dzięki temu, że do kolnych świąt pozostało jeszcze bardzo dużo czasu (naprawdę trafiłam z tą recenzją!), to nadejdzie taki czas, że porady zawarte w książce okażą się bardzo ważne oraz trafione w dziesiątkę.
Musicie wiedzieć, że "Boże Narodzenie..." to nie tylko książka kucharska. To też garść praktycznych rad, które należy przeczytać przed zabraniem się do przygotowywania wieczerzy wigilijnej, kilka słów o zwyczajach oraz część właściwa czyli przepisy sióstr. Dzisiejszy świat z jednej strony kocha tradycję, na naszych stołach królują potrawy tworzone przez nasze babcie lub mamy (lub z ich przepisów), z drugiej zaś- coraz częściej pojawiają się też potrawy w stylu nowoczesnym. Książka sióstr łączy oba rodzaje kuchni. Znajdziemy w niej przepisy na zakwas buraczany, bulion, karpia w panierce, zupę grzybowo rybną z łazankami, kapustę wigilijną z grzybami, ale też na przykład pstrąga pieczonego z masłem czosnkowym, kaczka na winie duszona w pomidorach, gęś faszerowana szarą renetą.
To prawda, na wigilijną kolację siostry podają przepisy głównie znane, z niewielką być może modyfikacją. W książce możemy również znaleźć pomysły na to co można przygotować na obiad w pierwszy lub drugi dzień świąt (lub zwykły dzień, zwykłą niedzielę czy na wizytę gości lub jakąś uroczystość, na której chcemy się dobrze zaprezentować i pokazać nasze umiejętności kucharskie.

"Ciasta i desery siostry Salomei" to książka, która "chodziła" za mną dłuższy czas. Zwłaszcza, że na Targach Książki miałam okazję dwa razy spotkać autorki recenzowanych przeze mnie książek i popróbować zrobionych przez nie ciastek. Niebo w gębie! Cieszę się, że przepis znalazłam w wyżej wspomnianej książce, jest więc szansa, że go wypróbuję. W tej pozycji znajdziemy receptury na różnego rodzaju ciasta, ciasteczka, babki, serniki, torty. Nic tylko wędrować do kuchni i bawić się w cukiernika.
Tak, zdecydowanie- najpierw zabawa w cukiernika, a później w krawca- po specjałach z przepisów siostry Salomei na pewno przybędzie centymetrów w biodrach i pasie. Życie jest niesprawiedliwe, a kalorie to wstrętne żyjątka pomniejszające ubrania. O ile świat byłby szczęśliwszy gdyby móc jeść pyszności bez konsekwencji.
Wracając jednak do tematu- obie książki bardzo, bardzo polecam. Na pewno wykorzystam niektóre przepisy, zwłaszcza z książki o ciastach i ciasteczkach.
Ostrzeżenie! Nie czytaj na diecie i na głodnego! Żeby nie było, że nie ostrzegałam (choć i to, że jesteśmy najedzeni nie gwarantuje, że na widok niektórych propozycji siostry Salomei nie poczujemy ślinotoku).

"Pod jednym niebem"- Joseph Kim, Stephan Talty

Autor:  Joseph Kim, Stephan Talty
Tytuł: Pod jednym niebem
Liczba stron: 432
Data wydania: 12 lipca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka przeczytana już dawno, a ja dopiero dziś zebrałam się do napisania recenzji. Nie będę ukrywać, że wywarła na mnie bardzo duże wrażenie.
To opowieść o życiu w Korei Północnej. Wszyscy mniej więcej wiemy jakie ograniczenia w nim panują oraz jak bardzo mieszkańcy podporządkowani są dyktatorom nim rządzącym
Historia naszego bohatera ściska serce.
Joseph Kim opisuje swoje szczęśliwe, do czasu, dzieciństwo. Dlaczego piszę do czasu? Otóż chłopiec musiał szybko dorosnąć gdy jego ojczyznę dotknęła epidemia głodu. Nauczył się walczyć o swoje, stał się, jak wielu jego rodaków- bezdomnym. My tego nie rozumiemy, ale gdy Koreę Północną trawił głód wielu ludzi zostało odartych  z człowieczeństwa- całkowicie zrozumiałe jest, że liczyło się dla nich zaspokojenie własnych potrzeb.
Ci, którzy zdążyli mnie poznać- wiedzą, że lubię taką tematykę, kraje Dalekiego Wschodu fascynują mnie do tego stopnia, że staram się poznać ich kulturę oraz historię.
Po cichutku zdradzę, że spodziewałam się rozszerzenia pewnego wątku. To nie nastąpiło, ale nic... I tak lektura była mocno pouczająca.

niedziela, 7 stycznia 2018

"Melodia dalej brzmi", "Wraz z upływem czasu"- Mary Higgin Clark

Autor: Mary Higgins Clark
Tytuł: Melodia dalej trwa
Liczba stron: 256
Data wydania: 16 września 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki










Autor: Mary Higgins Clark
Tytuł: Wraz z upływem czasu
Liczba stron: 304
Data wydania: 7 września 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki









Książki Mary Higgins Clark pojawiają się na rynku wydawniczym w takim tempie, że zdarza mi się nie nadążać za nowościami i wznowieniami. Stąd pomysł na pojawiającą się nie pierwszy raz na moim blogu recenzją "dwa w jednym".
"Melodia dalej brzmi" to opowieść, w której dużo miejsca zajmuje sztuka, bo projektowanie wnętrz jest nią w jakimś sensie, prawda? Lane zostaje poproszona przez swoją szefową o zajęcie się urządzaniem domu żony oraz syna mężczyzny, który bazując na oszustwie zdefraudował 5 milionów dolarów i zniknął. Pozostaje pytanie, czy jego bliscy wiedzieli o tych planach. Czy Lane jest bezpieczna? Czy przystojny syn oszusta zawróci jej w głowie?
w "Wraz z upływem czasu" skupiono się na dwóch wątkach.  Pierwszy z nich dotyczy życia prywatnego Delaney, drugi zaś to relacja z procesu, który ma okazję relacjonować bohaterka będąca dziennikarką.
Sprawa Betty jest bardzo złożona. Początkowo sądzono, że jej mąż zmarł w wyniku choroby Alzheimera, jednak na jaw wychodzi, że został zamordowany poprzez uderzenie w głowę. Podejrzenie pada na towarzyszkę jego życia, żonę, z którą spędził ostatnie lata i która poświęciła się opiece nad nim. Betty noc poprzedzającą śmierć mężczyzny spędziła w dom niemal sama (tylko z mężem). Czy uda się jej udowodnić niewinność? A może przeciwnie, w toku śledztwa dowiemy się, że jest ona winna zarzucanego jej czynu?
Gdybym miała wybrać z recenzowanych dziś książek wybrać tę, którą bardziej przypadła mi do gustu- bez wahania wskazałabym na "Wraz z upływem czasu". Zachwyciłam się nią. To jednak nie znaczy, że "Melodia dalej trwa" jest kiepska. Przeciwnie- uwielbiam powieści Mary Higgins Clark i do tej pory chyba nie trafiłam na coś jej autorstwa, co chciałabym odłożyć. Cenię jej książki za tę lekkość, za napięcie do końca oraz niestandardowe rozwiązania. I oczywiście za zagadki kryminalne.

"Dom pełen słońca"- Karolina Wilczyńska

Autor: Karolina Wilczyńsk
Tytuł: Dom pełen słońca
Liczba stron:  314
Data wydania: 27 września 2017 r.
Forma:  książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki

Szósty tom serii "Stacja Jagodno". Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia co do książki- chyba jestem już odrobinę zmęczona wyżej wspomnianą serią. Tym razem, mimo, że było dość interesująco- nie mogłam do końca "zatopić się" w lekturze". Co na to miało wpływ- nie wiem bo naprawdę "Dom pełen słońca" zaciekawił mnie.
Polubiłam bohaterkę tego tomu, losy poprzednich ( bo musicie wiedzieć, że z każdym tomem jest ich więcej) również nie okazały się nużące. Zdradzę, że od samego początku irytowała mnie postać Sylwii. Wiedziałam, że nie powinno tak być i że w jej zachowaniu jest coś głębszego. To, jak rozmawiała z partnerem nie zwiastowało nic dobrego. Czy wizyta w urokliwym Jagodnie zmieni jej życie, czy zrozumie ona co w życiu jest ważne?
Myślę, że warto sięgnąć po tę powieść Karoliny Wilczyńskiej (i oczywiście po inne też). Ma ona swój niepowtarzalny klimat, lekko się je czyta więc lektura jest tylko przyjemnością.
Podoba mi się, że z każdym kolejnym tomem powiększa się grono bohaterów, ich wątki ewoluują, są rozszerzane.
Ciekawi mnie zwłaszcza, jak zakończą się trzy z nich: dotyczący Małgosi i wójta, Katarzyny i jej rodziny oraz Jadwigi. Jak widać... brak tu tych głównych, nie wspomniałam o Tamarze czy Marzenie.
Docierają do mnie wieści, że seria "Stacja Jagodno" m liczyć siedem tomów, a więc wygląda na to, że już niedługo poznamy wszystkie tajemnice Jagodna.

środa, 3 stycznia 2018

"Ósmy cud świata"- Magdalena Witkiewicz

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Ósmy cud świata 
Liczba stron: 336
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Czy kiedykolwiek zawiodłam się na powieściach Magdaleny Witkiewicz? Raczej nie.
Również i "Ósmy cud świata" czytałam z wypiekami na twarzy. Jednak im dłużej myślę tym bardziej mam wrażenie zmęczenia przewidywalnością. Jeżeli ktoś czyta dużo- w pewnym momencie może być trudno zainteresować go, a niektóre wątki i ich rozwiązania mogą okazać się znajome.
Tak było tu. Bardzo podobała mi się książka, ale im dłużej czytałam o Annie i Tomaszu tym więcej widziałam, mogłam przewidzieć jak potoczą się niektóre wątki. Byłam pewna, że nastąpi "trzęsienie ziemi" i jak może się ono skończyć. Czy mimo to jestem zła?
Nie. Takiego czytelnika jak ja powoli trudno będzie zadowolić. Takiego czyli jakiego? Otóż czytającego mnóstwo powieści i znającego wiele rozwiązań. Prędzej czy później wiele rzeczy okaże się znajomych i oklepanych, będą zmieniać tylko imiona.
Co cenię w książkach Magdy? Te cudowne ciepło które czuć podczas lektury i to, że potrafi zainteresować czytelnika tworząc piękne historie. Tym razem jesteśmy świadkami problemów życiowych głównej bohaterki Ani. Tematem książki jest miłość oraz chęć posiadania dziecka. Czy te marzenie się spełni?
A, oczywiście nie zdradzę tylko zachęcę do lektury. Zaręczam- warto- oprócz historii można też co nieco dowiedzieć się o pięknym kraju, jakim jest Wietnam (do którego autorka ma sentyment).
Skoro przeczytałam już "Ósmy cud świata" muszę rozpocząć poszukiwania "Pudełko z marzeniami". Nie mogę się już doczekać gdy wreszcie mi się to uda i będę mogła zatopić się w lekturze.

"Słodkie życie"- Krystyna Mirek

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Słodkie życie
Liczba stron: 360
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Wreszcie udało mi się zrecenzować tę książkę! Przeczytałam ją już jakiś czas temu, jeszcze w starym roku, jednak mam tyle zaległych recenzji, że doprawdy nie wiem w co włożyć ręce. W dodatku powoli pojawia się niemoc twórcza... Takie pisanie po dłuższym czasie od przeczytania z jednej strony jest trudne, bo szczegóły mogą się zacierać, z drugiej zaś- przy TAKIEJ powieści potrzeba czasu na to by myśli ułożyły się w głowie.
"Słodkie życie" to moim zdaniem jedna z najlepszych, jeśli nawet nie najlepsza książka Krytyny Mirek. Ex equo to może jeszcze "Szczęście w cichą noc" oraz "Wszystkie kolory nieba.
Pokochałam ją. Bardzo polubiłam główną bohaterkę, która ma trochę moich cech. Po prostu miejscami widzę siebie...
Szkoła to tylko miejsce jej pracy. Tam dla niej nie ma miejsca na przyjaźnie, a bycia nauczycielem również nie lubi ponieważ... nie lubi dzieci! Czy to się zmieni?
Poznajemy ją w momencie gdy dowiaduje się od lekarza o podejrzeniu choroby, zostaje więc skierowana na badania. Zachowuje to w tajemnicy przed apodyktyczną mamą oraz innymi bliskimi. Jednak w Jagodzie zachodzi zmiana. Postanawia zawalczyć o siebie, choćby zrzucić nadprogramowe kilogramy.
Ale "Słodkie życie" to nie tylko historia Jagody. To również ważna i tak samo ciekawa opowieść o Leonardzie i jego rodzinie. Leo ma problem z ogarnięciem nowej rzeczywistości po odejściu żony. To ważne: ukazuje walkę mężczyzny z codziennymi obowiązkami, opieką nad synami. Zdarzały się wpadki, trudne wybory.
Naprawdę pokochałam tę książkę i na pewno będę ją polecać. Krysia Mirek w punkt ujmuje problemy, walkę Jagody z samą sobą, postępowanie otoczenia.

wtorek, 2 stycznia 2018

"Dobra córka"- Karin Slaughter

Autor: Karin Slaughter
Tytuł: Dobra córka
Liczba stron: 560
Data wydania: 11 października 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie po raz pierwszy widzę nazwisko tej autorki. Jako, że już jakiś czas temu miałam styczność z jej powieściami- postanowiłam spróbować po raz kolejny i przekonać się czy to Karin Slaughter jeden raz udało się mnie zainteresować, czy druga (dla mnie) jej książka jest warta uwagi.
W książkach tej autorki nic nie jest oczywiste. Od początku wiedziałam czego mogę się spodziewać, że dopiero na końcu dowiemy się kto, co i dlaczego.
Charlie i jej siostra nie mają ze sobą dobrego kontaktu, choć po wydarzeniach z dzieciństwa powinno być inaczej. Po tym jak ich matka została zamordowana, a one same ranne- powinny być dla siebie wsparciem, a mimo to każda poszła w inną stronę. Od tych wydarzeń minęło wiele lat, ale siostry nadal milczą na ten temat i nadal, niestety mają na nie wpływ to znaczy- nie mogą odejść w zapomnienie.
Znacie mnie, przy wielu książkach na początku pojawiają się mi w głowie myśli- dlaczego ja po nią sięgnęłam? Jednak za chwilę mi się przypomina, że to nie jest "moja pierwsza" książka Karin Slaughter i że po jakimś czasie akcja się rozkręca, a autorka serwuje nam naprawdę niezłą powieść.
Oczywiście tym razem też tak było.  "Dobra córka" to ciekawa i wciągająca książka pełna zaskakujących zwrotów akcji. Chociaż, jeśli mam być szczera- Slaugter nie jest moją ulubioną autorką (znalazłoby się kilku innych, których mogę czytać całkowicie w ciemno) to jednak mogę polecić jej książki. A czy Wy już spotkaliście się z jakąś powieścią tej Pani?

środa, 29 listopada 2017

"Głód miłości"- Natalia Nowak- Lewandowska

Autor: Natalia Nowak- Lewandowska
Tytuł: Głód miłości
Liczba stron: 320
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


Gdy autor napisze książkę, która bardzo spodoba się wszystkim liczymy, że nie będzie on później leniuchował i napisze kolejną część/ powieść.
Dla nas, czytelników to oczywiste, dopingujemy kogoś nie zdając sobie sprawy, jak wiele kosztuje to pisarza, jaki ogrom sił poświęca na pisanie (zwłaszcza pracując zawodowo!).
Dlatego ogromnie się cieszę, że po raz drugi w tym roku na rynku wydawniczym pojawiła się nowość sygnowana nazwiskiem Natalii Nowak- Lewandowskiej.
"Pozornością" wyżej wspomniana autorka "kupiła" serca wielu czytelników, również i moje. Dlatego z ogromnym zaciekawieniem sięgnęłam po "Głód miłości", miałam pewność, że na pewno jest ona warta przeczytania. Oczywiście nie pomyliłam się, jednak spotkało mnie duże zaskoczenie. Przede wszystkim- głównym bohaterem jest mężczyzna. Może to nie jest dziwne, ani wyjątkowe, ale jednak częściej na pierwszym planie i to w powieści w jakiejś mierze dotyczącej miłości są jednak kobiety.
Dawid jest prawnikiem, szefem kancelarii. Wątek pracy był również ciekawy choć nasz bohater ne był szefem idealnym. Jednak najważniejszy był ten dotyczący spotkania z piękną nieznajomą. Samo spotkanie odbyło się w niestandardowych okolicznościach. Powoli między nimi budzi się uczucie, jednak zaczynają też pojawiać się skazy na tym idealnym związku.
Muszę przyznać się, że zakończenie troszkę mnie zaskoczyło, zwłaszcza w świetle tego, co przeczytałam.
Bardzo się cieszę, że Natalia Nowak- Lewandowska porusza w swoich powieściach temat chorób psychicznych. Pokazuje, że wokół nas znajdują się osoby chore i funkcjonują nawet dobrze. Autorka ukazała problem z różnych stron: jak już wspomniałam- osoby chorej, jej partnera czy rodziny.
"Głód miłości" czyta się szybko i cóż, wywołuje mocne emocje. Bardzo, bardzo polecam i.. czekam na kolejną książkę!

wtorek, 28 listopada 2017

"Zostań ze mną, Karolino"- Alina Białowąs

Autor: Alina Białowąs
Tytuł: Zostań ze mną, Karolino
Liczba stron:  320
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Zostań ze mną, Karolino" to trzeci tom trylogii, jej zakończenie. Żegnamy się z główną bohaterką i jej rodziną i znajomymi.
Co czuję? Na pewno ulgę. Trochę mi wstyd bo jednak to polska literatura, którą wręcz uwielbiam. Jednak nic nie mogłam poradzić na to, że decyzje, zachowanie Karoliny ogromnie mnie denerwowały. Wiem, że pisałam o tym przy okazji recenzji drugiego tomu, ale uważam, że nic się nie zmieniło. Nasza bohaterka co i rusz zmienia decyzje dotyczące życia uczuciowego i związku z Rafałem oraz opinię co do postępowania rodziców w przeszłości. Jest ogromnie rozżalona zachowaniem matki oraz babci. Czy słusznie? Moim zdaniem- mimo tego, co przeżyła jej zachowanie jest odrobinę dziecinne. Niby mówi o zrozumieniu, a tak naprawdę w niej ciągle czai się żal. To ma wpływ na inne sfery życia- na przykład zaniedbuje swoją przyjaciółkę. Czy wszystko się ułoży? Czy Karolina "przepracuje" swoje problemy i na powrót stanie się szczęśliwą, uśmiechniętą kobietą?
Zapytacie więc- dlaczego czytałam skoro mi się nie podobało? Nie wiem, po prostu coś mnie do niej ciągnęło. Chciałam doczytać do końca, dowiedzieć się, jaki był finał historii.

środa, 22 listopada 2017

"Zdobyć Rosie. Czas próby"- Kirsty Moseley

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: Zdobyć Rosie. Czas próby
Liczba stron: 304
Data wydania: 2017
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Znów coś się kończy za szybko...
Takie książki mogłabym czytać ciągle- trzymające w napięciu, wciągające. Najlepszą recenzją dla książki jest to, że jest czytana, a dla osoby- blogera- to że ktoś dzięki poleceniu przez niego sięgnął po daną pozycję. Dlatego zrobiło mi się ciepło na sercu gdy osoba, która w ogóle nie czyta książek po pożyczeniu "Zdobyć Rosie. Początek" poprosiła o drugą część, a gdy zakończyła serię- o kolejne "takie" powieści.
Wierzcie mi na słowo- seria jest naprawdę warta uwagi. Niesamowicie wciąga, bardzo trudno się oderwać.
Tę recenzję jest mi trudno napisać. Niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza część cyklu, teraz, niespełna miesiąc po jej recenzji- druga. Ze strony czytelnika to dobrze- wrażenia nie zdążyły jeszcze ostygnąć, pamiętamy co wydarzyło się wcześniej. Trochę się obawiałam tak szybkiej kontynuacji, zmęczenia i znudzenia, ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Przeciwnie, ja mam ochotę na więcej, mimo, że wiem, że cykl został już zakończony.
Nie wiem też co mogę napisać o treści. To kontynuacja, a więc dalsze losy Nate'a i Rosie. Czy Nate'a wytrwa w wyzwaniu, które postawiła mu jego partnerka? Czy pokaże siłę charakteru? Co jeszcze przeżyją?
Polubiłam naszych bohaterów i ich rodziny. Razem z nimi przeżywałam wydarzenia, cieszyłam się i smuciłam.  Niejeden raz byłam wzruszona postępowaniem Nate'a.
Cieszę się, że zdecydowałam się na przeczytanie tej książki, a moje oczy skierowały się na autorkę Kirsty Moseley. Dzięki Rosie i Nate'owi wiem, że warto zwrócić uwagę na inne jej książki. Tu pytanie do Was czytelnicy- czy są tak samo ciekawe jak ta dziś przeze mnie recenzowana?
I tylko trochę śmiać mi się chce z okładki- czy tylko mi nie podoba się dobór zdjęć? Jako, że to seria i to jeszcze bohaterami obydwu tomów są te same osoby- nie rozumiem wyboru okładek z fotografiami innych osób. Moje zdanie- można to było zaplanować inaczej, tak, aby wszystko się zgadzało.
Polecam! Bardzo,  bardzo polecam!

"Ktoś we mnie"- Sarah Waters

Autor: Sarah Waters
Tytuł: Ktoś we mnie
Liczba stron: 600
Data wydania:  16 sierpnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Ktoś, kto regularnie śledzi mojego bloga wie, że to nie jest pierwsza książka Sary Waters, którą miałam okazję przeczytać. Wie też ( lub po prostu może sprawdzić), że ostatnio jakoś mi nie "po drodze" z tą autorką. Czy to się zmieni? Czy nalazłam powieść, która mi się spodobała równie mocno jak "Za ścianą"?
Spieszę z zapewnieniami- tak! Nareszcie po raz kolejny nie mogłam się oderwać od losów naszych bohateró. Jeden z nich jest lekarzem, inni- mieszkańcy podupadającej posiadłości: Roderick, Caroline i ich matka. Wcześniej, w latach świetności w ich domu była służba, teraz muszą zmagać się z problemami. Ani mężczyzna ani jego siostra nie ułożyli sobie życia.
Akcja płynie szybko, narratorem jest wyżej wspomniany lekarz- Faraday. Opowiada o swojej przyjaźni z Rodem i Caroline. Mówi też o wydarzeniach, które miały miejsce w posiadłości. Są one tajemnicze i przerażające! Co tam się wydarzyło? Jaki będzie miało wpływ na mieszkańców? Zapraszam do lektury.
To dobra powieść- ciekawa, trzymająca w napięciu. Taka, którą moim zdaniem warto przeczytać.

"Szczypta miłości"- Amanda Prowse

Autor: Amanda Prowse
Tytuł: Szczypta miłości
Liczba stron: 384
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Szczerość w blogowaniu jest bardzo ważna, a więc dzisiejszą recenzję zacznę od mocnego wyznania. Otóż z nieznanych mi powodów cierpię na awersję do powieści wydawanych przez Wydawnictwo Kobiece. Nie rozumiem tego zupełnie, ale robię wszystko by to zmienić. Nie chowam głowy w piasku, przeciwnie, co jakiś czas próbuję sił z kolejną książką tego Wydawnictwa licząc na bestseller. Jakie wrażenia po przeczytaniu dziś recenzowanej książki?
"Szczypta miłości" to dopiero czwarta lub piąta (na kilkanaście przeczytanych) książka Wydawnictwa Kobiecego, która tak naprawdę mi się podobała. Nie będę ukrywać, że na początku pojawiły się myśli o jej odłożeniu, ale ostatecznie nie żałuję czasu z nią spędzonego.
Pru spełniła swoje marzenie. Mimo, że ma ponad sześćdziesiąt lat cieszy się na nowo miłością (bo uczucie, jak wiemy nie patrzy na wiek). Jednak czy dane jej będzie cieszyć się nim przez resztę życia?
Jak można się spodziewać- wiele się wydarzy, a droga do szczęścia będzie wyboista. Pru dzięki temu dowie się, że nie warto mieć tajemnic, o wadze szczerości w związku oraz o tym, co w życiu ważne.
Mimo trudnego początku, mimo tego, że mało brakowało bym książkę odłożyła- cieszę się, że dotarłam do końca. Naprawdę warto ją przeczytać!
W internetowych księgarniach minęła mi kolejna książka Amandy Prowse. Po cichutku liczę, że uda mi się ją przeczytać...

"W cieniu"- Diane Chamberlain

Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: W cieniu
Liczba stron: 400
Data wydania: 11 sierpnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Do przeczytania powieści Diane Chamberlain chyba nie muszę nikogo namawiać? Jej książki to klasa sama w sobie. Jeszcze się tak nie zdarzyło bym znużona czy zniesmaczona odłożyła lekturę w połowie czy w ogóle nieprzeczytaną. O nie! Zawsze czytam z wypiekami na twarzy, zawsze się też dziwię, że tak szybko docieram do końca.
Diane Chamberlain nie boi się poruszać trudnych tematów. Często też głównym tematem są różne aspekty posiadania dzieci. Tak było i teraz.
Akcja biegnie na dwóch płaszczyznach. Są dwa główne wątki, i co uwielbiam u tej autorki, dużo pobocznych. Pierwsza płaszczyzna to opowieść Joelle, która mówi o pracy w szpitalu, o swoich rodzicach, o uczuciach, przyjaźni. Druga- to przeszłość, wspomnienia uzdrowicielki.
Uwierzcie, ta powieść jest naprawdę niesamowita. Na czytelnika czeka mnóstwo wzruszeń i zaskoczeń. W pewnym momencie drogi Joelle i uzdrowicielki przetną się po raz drugi: młoda kobieta spróbuje nawet niekonwencjonalnych metod by ratować przyjaciółkę, która jakiś czas temu dostała wylewu.
Kocham książki, w których są zaskakujące zakończenia. Może ktoś z Was się domyślał, tego, co się wydarzyło, ja jednak do końca nie wiedziałam (lub nie chciałam wiedzieć).
Serdecznie polecam! Cieszę się, że w kolejce czekają jeszcze książki Diane Chamberlain. Jestem gotowa na kolejną ucztę czytelniczą.

"Drogie życie"- Meghan Quinn

Autor: Meghan Quinn
Tytuł: Drogie życie
Liczba stron: 448
Data wydania: 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)


Bohaterowie książki to czworo ludzi poturbowanych przez życie. Biorą oni udział w projekcie o nazwie "Drogie życie". Problemy niektórych wydają się być błahe, inni zaś przeżyli wiele. Książka uczy, że nie można bagatelizować żadnego z nich. Nie można też oceniać "po okładce", po warstwie zewnętrznej.
Carter wydaje się być luzakiem, do programu przystępuje w momencie gdy zostawia go dziewczyna (na pożegnanie okradając z oszczędności). Holly próbuje poradzić sobie po śmierci męża, chce na nowo zacząć żyć choć w chwili gdy ją poznajemy nie wyobraża sobie tego. Chce pozbyć się bólu, który ją przytłacza. Jest też Jace, który nie wie czy w życiu dokonał dobrych wyborów oraz Daisy, która przez lata wychowywana była pod kloszem, skutkiem czego kompletnie nie jest przygotowana do dorosłego życia.
Nietrudno domyśleć się, że projekt "Drogie życie" wprowadzi dużo zmian w życie naszych bohaterów. Nie trzeba być detektywem, prawda? Początkowo nieufni wobec siebie, czy nadejdzie taki czas, że Carter, Holly, Daisy i Jace otworzą się i zaczną sobie ufać?
Autorka stworzyła bardzo ciekawą powieść. W jednej książce połączyła losy ludzi doświadczonych przez los. Który wątek najbardziej mnie zainteresował? Chyba ten dotyczący Daisy, choć nie ukrywam, wybór był trudny. I to nie tak, że reszta mi się nie podoba. Przeciwnie- wszystko gra, a książka jest bardzo ciekawa.
"Drogie życie" dostarczyło mi różnych emocji. Były momenty, że się wzruszyłam, czasem też na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Polecam! Warto zapoznać się z powieścią.
Czy to książka dla kobiet? Zastanawiam się, z jednej strony- pisane są takim stylem, który bardziej "trafi" do pań, z drugiej- temat- no- mężczyźni również powinni przeczytać i dowiedzieć się, że nie warto ukrywać problemów, nie zawsze da się z nimi samemu poradzić, a prosić o pomoc to nie znaczy okazywać słabość.

"Tajemniczy brat"- Virginia Cleo Andrews

Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Tajemniczy brat
Liczba stron: 384
Data wydania: 5 lipca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po pierwsze- przepraszam Was moi czytelnicy za moje blogowe milczenie. W moim życiu trochę się pozmieniało i nie ukrywam, że miałam trochę kłopotów z ogarnięciem tych zmian. Zaległości mam mnóstwo, ale liczę, że niedługo uda mi się je ogarnąć. Na pewno dam radę!
Czasem bywa tak (i niejeden raz jeszcze będę o tym pisać), że pewna sukcesu sięgam po książkę nie interesując się jej opisem. Bo po co, bo znam autora, bo znajdzie się jeszcze więcej powodów takiego stanu rzeczy. Często w takich sytuacjach zdarzają mi się pomyłki, którymi jestem niesamowicie zaskoczona ponieważ spodziewałam się czegoś zupełnie innego, kto inny miał być bohaterem. .
W tym przypadku myślałam, że będzie to kolejny tom bestsellerowej serii "Kwiaty na poddaszy"- wspomnienia pisane przez Kristin, która znalazła pamiętnik Chrisstophera, chłopca uwięzionego na poddaszu. Poprzednie tomy ogromnie mi się podobały, jeśli zaś chodzi o "Tajemniczego brata" to jakoś nie mogłam się w tej powieści "zatracić". Owszem, było ciekawie, ale tylko tyle.
Czytelnicy główną bohaterkę, nastolatkę, poznają w momencie dla niej tragicznym- gdy traci brata. Jednak dziadek Clary Sue w szpitalu zainteresował się chłopcem, którego ktoś chciał otruć. Jaką skrywa chłopiec? Czy uda się mu pomóc?
Nie ukrywam- to co przeżywa młoda dziewczyna jest trudne. Nie dość, że musi zmagać się z żałobą u tęsknotą za ukochanym bratem to jeszcze w jej domu pojawia się "intruz" któremu trzeba poświęcić wiele uwagi. Można zrozumieć co ona przeżywała choć tak naprawdę jest to trudne do wyobrażenia. Szczerze mówiąc- nie rozumiem postępowania bliskich Clary Sue. W momencie kiedy ona potrzebowała wsparcia pokazywano jej, że to co przeżywa nie jest tak ważne jak przybycie nowego domownika (który dla niej wziął się znikąd) oraz rozdrapywanie ran nadając chłopcu imię zmarłego brata.
Czy jesteście gotowi przejść do świata Clary Sue? Co Was tam spotka? Zdradzę malutką tajemnicę- tu nie ma aż tak bardzo skomplikowanych powiązań rodzinnych jak w innych książkach Virginii Cleo Andrews. Tu najważniejsza jest tajemnica chłopca cierpiącego na amnezję.

czwartek, 26 października 2017

"Prawdziwa Ginny Moon"- Benjamin Ludwig

Autor: Benjamin  Ludwig
Tytuł: Prawdziwa Ginny Moon
Liczba stron: 352
Data wydania: 13 września 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Główną bohaterką oraz narratorką jest Ginny Moon. To od niej dowiadujemy się, co przez lata działo się w jej życiu. A musicie mi uwierzyć- było tego wiele i niestety- nie chodzi tylko o radosne wydarzenia. Dziś jest już nastolatką, ale wcześniej wychowywała się z matką, która tkwiła w nieodpowiednich związkach, a gdy została jej odebrana- w kilku rodzinach zastępczych.
Ginny jest wyjątkową dziewczynką. Cierpi na autyzm, a mimo to opowiada nam tę trudną, pełną bólu historię. Dowiadujemy się, że nikt jej nie rozumie, kiedy mówi o lalce, którą się zajmowała. Nie wiedzą też dlaczego dziewczynka co i rusz szuka kontaktu z matką i szuka sposobności ucieczki od rodziny zastępczej.
Muszę powiedzieć Wam, że historia Ginny okropnie mnie poruszyła. Pokazuje życie osób niepełnosprawnych, można choć odrobinę wczuć się w ich sytuację. Z jednej strony- rodzina zastępcza walczy o to by Ginny pozostawiła za sobą przeszłość, zapomniała o trudnych chwilach, z drugiej zaś izoluje od nowego i własnego dziecka. Serce aż mnie ściskało gdy czytałam jak to robią. Wiem, że obawiali się o bezpieczeństwo malutkiej dziewczynki, ale dla mnie, dla czytelnika ich zachowanie było niepojęte i trudne do zrozumienia. Taka izolacja moim zdaniem nie przynosi dobrych efektów, może za to wywoływać zazdrość.
Książki wydawane przez Wydawnictwo HarperCollins wyróżniają się okładkami- które tak bardzo pasują do treści.
Tę pozycję na pewno będę polecać.

"Zdobyć Rosie. Początek gry"- Kirsty Moseley

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: Zdobyć Rosie. Początek gry
Liczba stron: 320
Data wydania: 29 września 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo HarperCollins
Źródło: egzemplarz recenzencki


Spodziewałam się naprawdę "soczystego" erotyku. O seksie jest bardzo dużo bo główny bohater to młody, przystojny mężczyzna, którego myśli krążą głównie wokół zdobywania kobiet i uciech miłosnych.
Zaskoczeniem dla było, że oprócz tego, o czym wspominam wyżej jest jeszcze coś "głębszego". Jest historia miłosna, która wydaje się zwykła, jest też proza życia codziennego czyli praca Nate'a i jego próby pogodzenia jej z życiem osobistym. A musicie wiedzieć, że jego praca jest bardzo odpowiedzialna (niech pozostanie tajemnicą czym się zajmuje).
Punktem zwrotnym w jego życiu okazują się narodziny córki przyjaciół. To właśnie wtedy przez głowę kawalera, dla którego ważny był tylko niezobowiązujący seks i takież związki przechodzi myśl, że być może fajnie by było jakby sam miał takiego maluszka. Drugim punktem tak zwanym zwrotnym jest poznanie pięknej Rosie. Czy Nate'owi uda się ją zdobyć i nie znudzić się? Czy Rosie jest na przegranej pozycji?
Było już o treści książki, teraz słów kilka o konstrukcji. Od samego początku zastanawiałam się po co kolejne rozdziały podpisywane są imieniem Nate'a skoro narratorem jest tylko on. Dopiero w połowie książki do narracji wchodzi druga osoba, dobrze się domyślacie, Rosie. W oko wpada okładka, która jest zapowiedzią arcyciekawej treści.
Ciekawe, co nam zaserwowała autorka w kolejnej części, którą mam nadzieję przeczytać już niedługo.
Polecam!