Niedawno na Facebooku wspominałam, że mam dla Was niespodziankę. Słowo stało się ciałem, a ja oficjalnie zapraszam Was na blogowy cykl świąteczny. Poczynając od dziś- na blogu będą pojawiać się wpisy, w których znane autorki zgodziły się opowiedzieć o swoich świętach, prezentach i kolacji wigilijnej.
Pierwszym moim gościem jest Karolina Wilczyńska. Związana z Wydawnictwem Czwarta Strona. Czytelnicy pokochali ją za sagę "Stacja Jagodno" (w maju premiera kolejnego, trzeciego tomu). Autorka powieści "Jeszcze raz Nataszo", "Dasz radę, Nataszo", "Ta druga".
A więc zaczynajmy!
Święta w dzieciństwie. Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z czasu, gdy
wierzyło się w Świętego Mikołaja, czekało z niecierpliwością na pierwszą
gwiazdkę. Czy jest coś, co do dziś Pani wspomina?
K.W.: Tak, najlepiej pamiętam chwilę, gdy
dostałam wymarzony prezent. Była to drewniana kołyska dla lalki, do której moja
babcia uszyła śliczną pościel w maleńkie różyczki. Wtedy coś takiego było
naprawdę trudne do zdobycia i pojawienie się tak pięknej rzeczy sprawiało, że
można było uwierzyć w cuda. Ta wiara została we mnie do dziś ;)
Już na początku listopada w sklepach pojawiają
się choinki, bombki, w radiach kolędy- ogólnie rzecz biorąc- zaczyna się czuć
tę szczególną atmosferę. Czy Pani lubi
ten czas? A może odwrotnie- w głowie pojawia się myśl by w grudniu uciec
gdzieś, gdzie nie ma radia, telewizji i wrócić dopiero po świętach?
K.W.: Nie
lubię sztuczności, tandetnych ozdób, nachalnej reklamy i
wykorzystywania przedświątecznego czasu do
zwiększania sprzedaży wszystkiego. Wolę przygotowywać się do Świąt na swój
sposób – powoli, spokojnie. Cenię sobie bardzo naturalne ozdoby i najchętniej
kupuję je u rękodzielników, bo wtedy czuję, że w każdej rzeczy jest odrobina
serca i prawdziwego człowieka.
Uwielbiam zapach choinki, jednak od wielu lat
muszę zadowolić się sztucznym drzewkiem. Wraz z rodziną ubieramy ją w
przeddzień lub nawet w dzień Wigilii. Co roku czekam na ten piękny czas. Jak to
wygląda u Pani?
K.W.:
Święta spędzam u Mamy, więc choinka jest już gotowa. Kiedy mój syn był
mały ubieraliśmy nasze drzewko wspólnie, właśnie w Wigilię. Zauważyłam, że im
syn był większy, tym choinka mniejsza ;) Teraz, gdy jest zupełnie dorosły,
świąteczne drzewko stało się bardziej symbolem.
Nigdy nie byłam zwolenniczką żywych choinek, bo
uważam, że takie powinny rosnąć w lesie, a nie lądować po Świętach w
śmietnikach. Gdy widzę takie uschnięte biedactwa, to robi mi się smutno.
Dlatego zawsze miałam sztuczną choinkę, a w tym roku kupiłam taką specjalną,
wykonaną przez zdolną panią, w moim ulubionym kolorze.
Przepiękne drzewko świąteczne Karoliny Wilczyńskiej
Tradycja mówi, że na stole ma być dwanaście
potraw. W moim domu wieczerza wigilijna rozpoczyna się około godziny 17. Dania
są tradycyjne, bezmięsne: uszka, krokiety, kapusta z grzybami. Nie może
zabraknąć karpia i kompotu z suszu. Z
dań niekoniecznie tradycyjnych: w ostatnią wigilię przygotowałam łososia. A jak jest u Pani? Wigilia w gronie
najbliższych czy i dalszych krewnych? Jak wygląda przygotowywanie Świąt?
K.W.:
U mnie również króluje tradycja. Są śledzie, według tajnego rodzinnego
przepisu, jest karp, zupa grzybowa, pierogi z kapustą i grzybami, kompot z
suszu. Od kilku lat dołączyła nowa potrawa, którą genialnie przygotowuje moja
siostra – rolada z łososiem i szpinakiem. Pycha!
Spotykamy się w gronie najbliższej rodziny, zwykle przy stole zbiera się około dziesięciu osób. Wieczerzę rozpoczynamy także około 17:00. Dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia. Pod obrusem jest sianko, przy stole miejsca dla niespodziewanego gościa, a w pamięci wspomnienia o tych, którzy już odeszli, ale są w naszych sercach. Po wieczerzy wspólnie śpiewamy kolędy.
Po kolacji nadchodzi czas gdy możemy
obserwować na twarzy rodziny uśmiechy. Z prezentów cieszą się nie tylko
dzieci. Ja uwielbiam sprawiać radość
moim bliskim. Mimo skromnych funduszy staram się by podarkiem ucieszyć. Wiele jest zwyczajów: w jednych domach
prezenty dostają tylko dzieci, w innych- każdy- każdemu. Jak to jest u Pani?
K.W.: U mnie większe prezenty dostaje głównie
najmłodsze pokolenie. Jednak każdego roku ktoś spontanicznie przygotowuje drobiazgi
dla każdego i wszyscy mają niespodziankę. W tym roku ja szykuję coś
specjalnego, ale o tym sza! ;) Bardzo lubię dawać prezenty, cieszy mnie radość
na twarzach obdarowanych. Zawsze staram się przy ich wybieraniu kierować
intuicją i uczuciami, jakie mam do danej osoby. Do moich prezentów zawsze
dokładam szczyptę miłości. W końcu emocje to moja specjalność.