Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2019

"Wielki Ogarniacz Życia we dwoje, czyli jak być razem i się nie pozabijać"- Pan Buk, Pani Bukowa

Autor: Pan Buk, Pani Bukowa
Tytuł: Wielki Ogarniacz Życia we dwoje czyli jak być razem i się nie pozabijać
Liczba stron: 304
Data wydania: 29 sierpnia 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Gandalf)


Ach! Na możliwość przeczytania i opisania tej książki czekałam dosyć długo. Jak widzicie- nareszcie udało mi się, a to dzięki uprzejmości księgarni internetowej Gandalf.
Rzadko czytuję poradniki, nie robię wyjątku nawet dla tych mocno polecanych i pisanych w formie humorystycznej.mMa
Zastanawiacie się więc skąd na moim blogu recenzja wyżej wspomnianego tytułu? Otóż zarówno pierwsza część czyli "Wielki Ogarniacz Życia czyli jak być szczęśliwym nic nie robiąc" tak i ta druga- "Wielki Ogarniacz Życia we dwoje, czyli jak być razem i się nie pozabijać" po prostu mnie zachwyciły. Nie potrafię powiedzieć dlaczego- ale po protu tak jest. Pierwsza część dotyczyła ogarniania życia i pracy w pojedynkę, zaś w drugiej przeczytamy o związku Pana Buka z Panią Bukową. Jest to niezwykle interesująca lektura- na kartach książki możemy odnaleźć siebie.
W książce znajdziemy wiele porad, które nie raz uratują nam życie. Dowiemy się między innymi czego nie mówić mężczyźnie/ kobiecie/ o idealnych randkach. Zobaczymy też spojrzenie mężczyzny i kobiety na jedno wydarzenie. To fascynujące jak jedna sytuacja może być różnie odbierana. Po lekturze tego poradnika uważam, że największy wpływ na to mają nie różnice między kobietami, a mężczyznami, a zwykłe niedomówienia czy po prostu brak rozmowy (lub bardziej czasu na nią w pędzie życia).
Dziś opisywaną książkę połknęłam w jedno popołudnie. Lekturę umilały mi ciekawe rysunki i prosty język. O dziwo- nie przeszkadzało mi to, że obrazki i teksty można znaleźć na facebookowej stronie autorów. To poradnik, który warto przeczytać- lekki, z humorem Mam nadzieję, że powstanie kolejna część.

Księgarnia Gandalf (tutaj)

piątek, 23 listopada 2018

"Pyszne kolacje"- Anna Starmach

Autor: Ania Starmach
Tytuł:  Pyszne kolacje
Liczba stron: 160
Data wydania: 22 października 2018 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Nie wiem, gdzie po raz pierwszy zobaczyłam książkę kucharską Ani Starmach. Czy było to w internecie, czy może u koleżanki? Nieważne.
Poprzednie, pożyczone od koleżanki książki tej słynnej kucharki zainteresowały mnie mocno ponieważ dania w nich przedstawione były łatwe w przygotowaniu, ciekawe, niby proste a eleganckie, takie, którymi można podjąć gości.
Czy i "Pyszne kolacje" są takie? Ze smutkiem muszę powiedzieć, że nie. Przepisy są banalne, a niektóre znów nie do końca na kolację. Czy macie ochotę na szparagi w sosie holenderskim? Przyznam, że może i bym je zjadła, ale autorka moim zdaniem zdaniem powinna zaznaczyć by podać je do innego dania, że są jedynie dodatkiem, a nie samodzielnym daniem.
Książka podzielona jest na 4 części: na szybko, na gorąco, na słodko i rozdział specjalny- o winie.
To właśnie ten ostatni najbardziej mnie zainteresował- można w nim znaleźć dużo praktycznych informacji o podawaniu wina i łączenia go z różnymi potrawami.
To nie tak, że książka jest zła, nudna i źle wydana- przeciwnie. Piękne ilustracje, dużo przepisów na pewno jest zachęcające do zakupu- tylko cena niestety nie.
Czy wypróbuję przepisy z książki? Nie wiem, być może, na pewno znajdę kilka potraw, które kiedyś spróbuję przygotować.

środa, 14 grudnia 2016

"Pokochać znowu"- Danielle Steel

Autor: Danielle Steel
Tytuł: Pokochać znowu
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Pokochać znowu" to jedna z wielu książek, które napisała Danielle Steel. Głównym tematem w niej poruszanym jest miłość, choć znajdujemy w niej też wiele wątków pobocznych, tak jak w innych pozycjach tej autorki.
O czym jest?
Isabela di San Grigorio to młoda kobieta, żona Amadea i matka kilkuletniego Alessandra.
Amedeo i Isabella są idealnym małżeństwem, planują powiększyć rodzinę.
Pracują w światowej sławy domu mody.
Sielankę przerywa porwanie i śmierć Amadea. Załamana kobieta chcąc chroniąc dziecko przed szaleńcami dzwoniącymi do jej domu oraz tymi, którzy zabili jej męża postanawia uciec.
Wybór pada na USA, gdzie mieszka jej przyjaciółka z młodości.
Ucieczkę pomaga jej zorganizować Bernardo, przyjaciel i jednocześnie współpracownik (jest w niej zakochany, ale swoje uczucia ukrywa, aby nie mącić w idealnym małżeństwie).
Isabella w Stanach zarządza firmą, ale męczy ją ukrywanie, siedzenie ciągle w mieszkaniu Nataszy więc spaceruje.
Nawiązuje też przyjaźń ze znajomym Nataszy, przyjaźń, która z czasem przeradza się w coś więcej.
Moim zdaniem książka jest ciekawa, choć o miłości to nie zwykły Harlequin.
Jest wiele wątków, w którym miłość zdarza się tak jakoś przypadkiem.
Pokazuje, że świat bogatych ludzi nie jest kryształowy- Isabella jest znana więc musi się ukrywać aby nie zrobiono krzywdy jej dziecku. Przez to nie może wyjść nigdzie.
W książce tej też znajdziemy dylematy moralne np: czy wdowa ma prawo do miłości, czy należy się obnosić z bogactwem.
Na razie przeczytałam kilka książek z wielkiej kolekcji tych, które napisała Danielle Steel, ale do tych dwóch wracam często. Moim marzeniem jest by udało się poznać jej wszystkie dzieła. Uparcie dążę do celu lecz czy starczy mi życia?
Są to wspomniane "Pokochać znowu" i "Rytm serca".
Uwielbiam te książki, są wspaniałe do odstresowania się :-)

"Tymczasem"- Izabela Sowa

Autor: Izabela Sowa
Tytuł: Tymczsem
Liczba stron: 304
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Bardzo mi przykro bo pani Izabela to przesympatyczna osoba, ale nie dałam rady. Mam wyrzuty bo być może powinnam wykrzesać z siebie więcej chęci by przeczytać tę książkę, ale cóż, nie udało się. Jak widać i u osób niechętnych odkładaniu książki przed skończeniem zdarzają się momenty wahania. U mnie taki stan rzeczy wynika z tego, że w chwili obecnej nie mogę pozwolić sobie na opóźnienie. Tymczasem "Tymczasem" czytam od kilku dni a nie dotarłam nawet do połowy.
Skoro nie przeczytałam książki to niewiele o niej mogę powiedzieć. Nie jest zła, ale akcja nie biegnie w kierunku, który by mi odpowiadał.
Monique jest kobietą z krwi i kości. Jej życie nie jest bajkowe ani idealne, kredyty same się nie spłacają. Wielu wydaje się, że jej praca jest szalenie ciekawa i z chęcią zamienili by się z nią bo przecież bycie stylistką to prestiż i poznawanie co i rusz nowych osób. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę usługiwanie bogatym kobietom, spełnianie ich wszystkich zachcianek. Bohaterka wyrusza do Krakowa by podziękować wujowi dzięki któremu zyskała wykształcenie. Co na nią tam czeka?
Podsumowując- to nie jest książka zła. W moim przypadku jej jedyną wadą jest to, że w odpowiednim czasie nie potrafiła mnie zainteresować. Cóż, czasami tak bywa...
Bardzo podoba mi się okładka- ciepły kremowy kolor wywołuje dobre skojarzenia.

wtorek, 22 listopada 2016

"Leśna Polana"- Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Leśna Polana
Liczba stron: 288
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dziś zapraszam Was na recenzję książki "Leśna Polana". Katarzyna Michalak to osoba, która ma rzeszę fanów, ale, jak sama mówi- hejterów. Mam wrażenie, że pani Katarzyna hejterami nazywa osoby, którym się ta książka po prostu nie podoba i piszą o tym w sposób wyważony, profesjonalny, potrafią wypunktować nieścisłości i bzdury.
Moja recenzja będzie taka. Autorka pomysł na powieść miała dobry, ale wykonanie... Cóż, po po prostu słabo. Katarzyna Michalak ma swój oryginalny styl pisania. Domyślam się, że chce by czytelników spotykało jak najwięcej wzruszeń, ale nie należy z tym przesadzać. No i doedukować się trochę.
To nieprawdopodobne, że lekarz (wprawdzie specjalistka weterynarii), co śmieszniejsze matka dwojga dzieci powiela takie bzdury. Zapytacie jakie: jedna z bohaterek o tym, że jest w ciąży dowiaduje się... dzień po stosunku. Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. Ktoś jednak może uwierzyć pani pisarce...
Bohaterów powieści jest wielu. Trzy przyjaciółki, które w życiu przeszły wiele (jakże by inaczej) oraz trzech braci. Każde z nich coś ukrywa. Kobiety poznają braci Prado przy okazji zakupu tytułowej Leśnej Polany, którą Gabrysia musi mieć bez względu na wszystko.
Lubię książki tej autorki, sięgam po każdą, ale nie ukrywam, że są mocno irytujące. Dla te pani każda bogata i samodzielna kobieta wskakuje do łóżka różnym mężczyznom, jest prostytutką. Nie można po prostu lubić seksu, o nie!
Jest jeszcze coś. Maja uważa, że za pieniądze można wszystko kupić. Z jednej strony nazywa się ją bogaczką, z drugiej zaś pokazuje się, że ne ma jak wspomóc Gsbrysi i kupić jej wymarzonego domku. Od razu mówię, że nie ma takiego obowiązku, ale skoro przedstawia się ją jako niesamowicie bogatą to proszę o konsekwencję, zwłaszcza, że chatka kosztowała mało, była zaniedbana. Tysiące razy wspomina się o jej stanie posiadania i chęci zakupu.
Druga rzec- miałam ogromną ochotę rzucić książkę w kąt i nie wracać do niej. To, jakie słownictwo się w niej znajduje nie mieści mi się w głowie. "Kurw", "wpierdolów" i innych trudno zliczyć, a przecież są inne środki wyrazu. Z powieści bije wulgarność. Pamiętajcie- co za dużo to niezdrowo. Miała być wzruszająca opowieść a co wyszło- sami się przekonajcie.
Pojawia się również bohater negatywny- Adolf Kuchta, mężczyzna lubujący się w przemocy, poniżaniu i zabijaniu. Pseudonim- /Hitlerek. Autorka pisze o tym, że zły się urodził (a ja mam wątpliwości..). Czy dziecko już w chwili urodzenia może być złe lub dobre?
Mimo, że nie jest to powieść najwyższych lotów- choćby z ciekawości i chęci wiedzy co się dzieje w literaturze sięgnę po kolejne tomy (planowane są trzy).
P.s. Nigdy nie zrozumiem autorów, którzy swój wizerunek umieszczają na okładce.

poniedziałek, 24 października 2016

"Imagines"- Anna Todd

Autor: Anna Todd
Tytuł: Imagines
Liczba stron: 688
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Rozdarta jestem niemożliwie... Po raz kolejny zostałam ambasadorką książki. To wielkie wyróżnienie, jednak tym razem jest mi też smutno. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Fan fiction (skrótowo: fanfic, ff) – opowiadania tworzone nieoficjalnie przez fanów filmu, książki, serialu itp., wykorzystujące postaci i świat z oryginalnego utworu. Znajomość pierwowzoru jest zwykle niezbędna do zrozumienia w pełni treści fanfika. Istnieją także fanfiki opowiadające historie sławnych osobistości z realnego świata, np. członków zespołów muzycznych.
Utwory te publikowane są non-profit, gdyż inaczej mogłyby zostać uznane za naruszenie praw autorskich, chyba że w danym kraju przepisy nie wymagają takiej postawy. Najczęściej ogłaszane są w internecie oraz w fanzinach – magazynach i gazetach literackich, tworzonych amatorsko przez fanów danego utworu lub autora. (definicja z wikipedia.pl)
Właśnie 13 października do księgarń trafił taki zbiór opowiadań fanów. Dla wielu osób to nie lada gratka, zwłaszcza dla fanów osób wymienionych w książce. Czy dla mnie też?
Z przykrością muszę przyznać- nie. Nie dobrnęłam nawet do końca- udało mi się przeczytać ponad sto stron. Być może gdybym się spięła, udałoby mi się ją dokończyć, jednak inne obowiązki, zarówno recenzenckie jak i domowe wzywają. To nie tak, że książka jest słaba czy nieciekawa, po prostu nie trafiła w mój gust. Działy się rzeczy dość dziwne. Wychodzę z założenia, ze każdego gatunku trzeba spróbować, poszerzać wiedzę czytelniczą i sprawdzać własny gust.
"Imagines" to pozycja dla osób u których wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. (u mnie ten zmysł nie jest wyostrzony). Każda historia zaczyna się od słów "Wyobraź sobie". Być może wpływ na odbiór ma to, że sławne osoby, o których mowa w książce należą w większości do grupy celebrytów, dla których ważne jest by mówili o nich, a jak to już nieważne. Ja słucham tarych piosenek , potrafię kilka razy obejrzeć film sprzed lat.
Powieść zachęca ciekawą okładką i gadżetem: okularami trójwymiarowymi.
Być może kiedyś znów sięgnę po "Imagines" i uda mi się ją dokończyć. Kiedyś to znaczy w momencie gdy nie będę miała już nic do czytania. Czy to się kiedyś wydarzy? (bo naprawdę chcę przeczytać te opowiadania).

P.s. Książka pokazuje, że wyobraźnia to piękna rzecz. Dbajmy o nią i rozpieszczajmy.

sobota, 15 października 2016

"Uratuj mnie"- Anna Bellon

Autor: Anna Bellon
Tytuł: Uratuj mnie
Liczba stron: 352
Data wydania: wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Zapraszam na recenzję książki- dziś na tapecie "Uratuj mnie". Po raz drugi spotkało mnie wielkie wyróżnienie i podobnie jak w przypadku "Jak powietrze"- zostałam ambasadorką powieści.
Coś, co jest mocno zachwalane wcale nie jest dobre, przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia.
Zanim udało mi się przeczytać książkę z facebookowych profili książkoholików bombardowały mnie "ochy" i "achy" na jej temat. Przekorność mówiła mi, że wcale nie będzie tak dobrze.
Otóż było. Było jeszcze lepiej.  Co tu dużo mówić- zauroczyłam się i z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu.
Dzięki tej pozycji dotarło do mnie, że nie jestem na bieżąco z nowinkami elektronicznymi. Annę Bellon i "Uratuj mnie" nazywa się sensacją Wattpada, tymczasem ja nawet nie wiem co to jest (wygląda na to, że to platforma na której można publikować powieści).
"Uratuj mnie" to opowieść o miłości dwojga rozbitków życiowych. Maya i Kyler mają za sobą traumatyczne przeżycia. Być może właśnie to ich do siebie zbliża, przyciąga.
Jesteśmy świadkami rozwijania się pięknej miłości między dwojgiem młodych ludzi. Kto by pomyślał, że przed poznaniem Kaylena dziewczyna stroniła od kontaktów z rówieśnikami, nie chce by ktoś ją zranił. Czy miłość sprawi, że rozprawi się, rozpracuje swoje strachy i traumy?
Ta powieść to nie tylko banalna opowiastka o miłości (od razu mówię, że jest cudowna i niebanalna), ale pojawia się w niej wątek zespołu rockowego. Być może to właśnie to mnie tak przeraziło, jednak forma powieści ogromnie mi odpowiada: większy nacisk, więcej miejsca poświęcono uczuciom, życiu codziennemu niż zespołowi The Last Regret.
Serdecznie polecam- pozycja warta przeczytania. Absolutnie.

sobota, 27 sierpnia 2016

"Idealna"- Magda Stachula

Autor: Magda Stachula
Tytuł: Idealna
Liczba stron: 384
Data wydania: sierpień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Mam straszną chęć na czekoladę, jednak niestety- "Idealna" mi się podobała toteż ten specjał pozostanie poza moim zasięgiem. Zastanawiacie się pewnie dlaczego tak ni z gruszki ni z pietruszki wspominam o czekoladzie. Otóż recenzowana dziś przeze mnie powieść miała ciekawą akcję promocyjną: zapewniono, że w przypadku, gdy pozycja nie przypadnie do gustu- otrzymamy słodką niespodziankę. Cóż, jak widać moja miłość do słodyczy wcale nie jest tak wielka, dlatego dzielę się z Wami moimi prawdziwymi odczuciami po lekturze.
Na początku nie było zbyt ciekawie. Niewiele się działo, akcja rozkręcała się powoli.  Długo musiałam czekać by zdarzyło się coś, co sprawi, że nie będę miała ochoty odłożyć książki.
Powieść to thriller psychologiczny. Znajdziemy w niej wiele interesujących wątków, momentów. O wydarzeniach dowiemy się z relacji Adama i Anity. Są oni małżeństwem przeżywającym trudne chwile, kryzys. Pojawi się też Marta, której rola zostanie wyjaśniona później.
Anita i Adam mają wiele problemów. Bezskutecznie starają się o dziecko. Anita boi się wychodzić  z domu, wiele czasu spędza przy komputerze. Obserwuje ludzi przez kamery monitoringu. Przy pomocy cyfryzacji można przenieść się w każde miejsce na świecie.
Książka daje nadzieję, że mimo małych potknięć w życiu może czekać na nas coś miłego, niespodzianki. Pokazuje też, że nie ma nic gorszego niż kobieca zemsta.

wtorek, 5 lipca 2016

"Jak powietrze"- Agata Czykierda- Grabowska [recenzja przedpremierowa]

Autor: Agata Czykierda- Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Liczba stron: 512
Data wydania: 20 lipca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: OMGBook
Źródło: egzemplarz recenzencki


Spotkało mnie wielkie wyróżnienie. Dział promocji Wydawnictwa Znak Literanoova zaproponował mi do recenzji książkę "Jak powietrze". To nie było jedyne wyróżnienie, zostałam również ambasadorką tej powieści. Wiąże się z tym trochę obowiązków (ale jakże przyjemnych) oraz kilka całkiem miłych niespodzianek. Zaglądajcie na bloga i facebooka- pojawią się konkursy.
New Adult to stosunkowo nowy gatunek literacki. Tak jak w przypadku powieści erotycznych, tak i w tym miałam nadzieję, że akcja będzie mieć miejsce w polskich realiach. W przypadku literatury dla młodzieży doczekałam się! Teraz czas na erotyk z polskimi bohaterami.
Czy bogata dziewczyna to zawsze rozpieszczona smarkula, a biedny chłopak to leser? Agata Czykierda- Grabowska skutecznie rozprawia się z tymi stereotypami. Tak, to są właśnie stereotypy, a z nimi powinno się walczyć, nie powielać.
Oliwia poznaje Dominika w dość niecodziennej sytuacji. Otóż... zamyślony chłopak wchodzi prosto pod koła jej samochodu. Pojawiają się problemy- złamana noga poszkodowanego uniemożliwia mu odebranie na czas rodzeństwa z przedszkola. Musi poprosić o pomoc, pada więc na Oliwię. To trudne dla niego- dla osoby uważającej się za samowystarczalną, nie chcącej wsparcia od nikogo. Tak się zaczyna ich przyjaźń.
"Jak powietrze" to powieść, która nie pozwala się oderwać od siebie. Nie ma takiej siły, by odejść. Cierpią na tym obowiązki domowe i... sen. Chwała Bogu- czyta się szybko.
W powieści poruszane są różne tematy. Przeczytamy o przyjaźni, o trudnych relacjach damsko- męskich, o miłości i kłopotach rodzinnych. Dominikowi należy się podziw, że w obliczu tego co przeżył nie złamał się, przeciwnie, ma siłę walczyć o rodzinę, o najbliższych. Uwaga! W książce znajdziemy "momenty", czyli fragmenty o seksie. Ktoś, kto, nie lubi takich tematów może uznać, że opisy ocierają się o wulgarność. Ja jednak jestem zdania, że są po prostu zwyczajne.
Jeśli macie ochotę przeczytać ciekawą książkę łączącą różne tematy to idealna pozycja. A historia miłosna to majstersztyk- dzieje się tak wiele, że nie ma czasu na nudę.
Serdecznie polecam. Do przeczytania zachęca również urocza okładka. Przy okazji lektury "Jak powietrze" utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę przeczytać pierwszą, wydaną jakiś czas temu, książkę Agaty Czykierdy- Grabowskiej.

środa, 4 maja 2016

Dwa w jednym czyli "Mistrz" i "Zemsta"- Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Mistrz
Liczba stron: 312
Data wydania: 23 stycznia 2013 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: wypożyczona z biblioteki












Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Zemsta
Liczba stron:304
Data wydania: kwiecień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki














Powieści Katarzyny Michalak to swego rodzaju fenomen. Jedni ją kochają, inni- nie znoszą. Ja stoję po środku. Dlaczego? Otóż niewytłumaczalna siła ciągnie mnie do książek tej autorki. To, że czytam pozycje przez nią napisane nie oznacza, że jestem bezkrytyczna. Przeciwnie- zaczynam dostrzegać coraz więcej błędów.
Okazało się, że podjęłam dobrą decyzję. Lektura bloga pani Michalak czy forów związanych z jej twórczością uświadomiła mi, że najpierw powinnam sięgnąć po "Mistrza". Tak też się stało.
Już od samego początku "Mina czytelnika czekają mocne emocje. Poznajemy Sonię młodą i jak zapewnia autorka- porządną dziewczynę. Dla niej spotkanie z Raulem jest dziełem przypadkiem, jednak, jak się później okaże, nic nie dzieje się przypadkiem. Trafia w samo centrum porachunków mafijnych.
Wielkim plusem zarówno "Mistrza", jak i "Zemsty" jest wartka akcja. Ciągle się coś dzieje, wydarzenia i sytuacje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Mafijne porachunki przeplatają się z opowieścią o życiu osobistym autorki.
Koniec książki to bardzo dramatyczne wydarzenia.
Teraz napiszę o "Zemście". Osoby, które są po lekturze pierwszej części proszę o pominięcie tej części tekstu: będą spojlery!
Mocny akcent kończący "Mistrza" to śmierć Raula. Okazuje się jednak, że tak naprawdę udało mu się przeżyć i teraz pragnie pomścić śmierć swoich przyjaciół. Czu mu się to uda? A może zupełnie przeciwnie- zginie w walce?
Cieszę się, że nie musiałam długo czekać na przeczytanie kontynuacji. Na lekturę "Mistrza" zdecydowałam się gdy trafił do mnie egzemplarz recenzencki "Zemsty".
Mam wrażenie, że autorka nie wie sama w czym czuje się najlepiej. Próbuje pisać książki z różnych gatunków literackich, co sprawia, że "rozmienia się" na drobne. Nie wychodzi jej to na dobre: powstają literackie koszmarki, tak naprawdę cierpi na tym czytelnik dostrzegając różnego rodzaju "kwiatki", bzdury. Oddzielną sprawą jest kreowanie krzywdzących opinii. Katarzyna Michalak w ciągu roku wydaje kilka książek, może lepiej by było gdyby, nawet kosztem mniejszej liczby wydanych książek, więcej czasu poświęciła na tak zwany "research"?
Recenzowane dziś przeze mnie powieści łączą w sobie różne gatunki literackie: są elementy kryminału, powieści erotycznej. Niestety językowo jest kiepsko- autorka używa czasem języka poetyckiego by opisać erotyczne zbliżenia, innym razem kipi od wulgarności. Znów pojawia się znane mi wrażenie, że dla pani Michalak wyzwolona kobieta jest dziwką. W każdej jej powieści jest taka postać: piękna kobieta, która jest pewna swojej atrakcyjności, lubi seks. Mimo to jest czarnym bohaterem, który krzywdzi główną bohaterkę. Nie rozumiem tego: Michalak stworzyła powieść, w której trochę miejsca poświęca miłości fizycznej, seks w wykonaniu Sonii jest ok (oczywiście Sonia jest dziewicą, a mimo to Raul olśniewa ją, że niemal natychmiast chce mu się oddać), a Angeliki już nie.
Uśmiech na mojej twarzy wywołała u mnie postać Weroniki- pisarki. Mam wrażenie, że wprowadzono tę postać na podobieństwo autorki.
W książce pojawiają się nasi dobrzy znajomi z poprzednich powieści Kataryny Michalak: Ariel, Daniel czy Danka.
Wiele rzeczy mi się podobało: na przykład akcja nie pozwalająca na nudę czy powrót wyżej wspomnianych osób, ale do pasji doprowadzała mnie ulubiona konstrukcja autorki. którą każdy, kto przeczytał choć jedną książkę autorki zna. Chodzi mi o wyjaśnienia typu "I wtedy on, Raul, pocałował Sonię"... W ogóle zdania są krótkie, nieskomplikowane.
Podsumowując: pomysł na powieść rzeczywiście jest niezły, tylko wykonanie słabe. Szkoda, bo pani Michalak mogłaby zyskać sympatię wielu osób.

niedziela, 3 kwietnia 2016

"Smakowita Ella"- Ella Woodward

Autor: Ella Woodward
Tytuł: Smakowita Ella
Liczba stron: 256
Data wydania: 16 marca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


To będzie chyba najbardziej krytyczna recenzja w historii mojego bloga. Jednak oprócz złych słów, powiem również dobre.
Lubię czasem sięgnąć po książkę kucharską. Jeszcze lepiej, gdy można się z niej czegoś ciekawego dowiedzieć. Mam dużą zagwozdkę czy polecić Wam ją bowiem ma jedną okropną wadę, która sprawia, że pozycja jest u mnie spalona. O co chodzi?
Cieszę się, że książkę dostałam w ramach współpracy recenzenckiej. Kupując ją za pośrednictwem internetu miałabym poczucie straconych pieniędzy (no chyba, że zajrzałabym na stronę Wydawnictwa Znak, gdzie można znaleźć fragment). Nie będę już trzymać Was w niepewności- tą wielką wadą jest maleńka czcionka. Nie są to zwykłe maleńkie literki, dla mnie są one tyci- tyci. Skutecznie zepsuły mi lekturę...
Zapewne nie tylko dla jest ważna wielkość druku. Dla tych, którzy widzą dobrze- to niewielki problem. Dla słabowidzących- jak na przykład Knigoholiczka- ogromny. Nie oszukam gdy powiem, że czytałam z odległości kilku centymetrów... Kilkanaście razy miałam ochotę ją odłożyć.
Druga sprawa- moim zdaniem książka kucharska powinna być drukowana dużą czcionką- przygotowując danie czasami trzeba zerknąć do składników czy sposobu przygotowania. To, o czym teraz piszę utrudnia szybki rzut oka, trzeba się dość mocno wpatrywać.
Dużo napisałam się o wadzie, ale książka sprawiła mi kłopot w ocenie. Bo druk jest bardzo ważny, ale treść również. Co do tego, że jest to pozycja ciekawa nie ma wątpliwości. Podczas lektury momentami ślinka cieknie (nie czytajcie jej na tzw głodnego) Z przyjemnością poznałam nowe przepisy, wierzę, że któryś wypróbują w niedługim czasie. Ella Woodward w związku z chorobą musiała zmienić sposób odżywiania. Wyszło jej to na dobre. Poznała nowe smaki, nauczyła się gotować.
Zdobytą wiedzą dzieli się na blogu oraz w książce, która całkiem niedawno trafiła do moich rąk.
Jest bardzo pięknie wydana: kolorowe ilustracje, dzięki którym można zobaczyć jak wygląda przygotowane przez Ellę danie oraz jej otoczenie, wyczerpujące informacje o składnikach i ich właściwościach. Urzeka piękny zapach (czy tylko mi zdarza się wąchać książki i uwielbiać zapach nowości, farby drukarskiej).

Pod linkiem znajduje się fragment książki. Możecie ocenić czy naprawdę czcionka jest mała, czy to tylko moje wrażenie.http://www.znak.com.pl/wirtualnaksiazka,id,5420

poniedziałek, 28 marca 2016

"Nareszcie wolna"- Mahtob Mahmoody

Autor: Mahtob Mahmoody
Tytuł: Nareszcie wolna
Liczba stron: 352
Data wydania: 14 marca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Korzystając z leniwego świątecznego dnia postanowiłam zająć się strawą nie tylko dla ciała, lecz także dla duszy. Książkę skończyłam czytać wczoraj wieczorem, jednak nie od razu przysiadłam do recenzji. Pozwoliłam myślom ułożyć się w głowie, miałam czas na przemyślenia..
"Nareszcie wolna" to pozycja bardzo ważna społecznie. Powinno przeczytać ją jak najwięcej osób. Pomyślcie: my mamy wiele, mamy wolność, w naszych rodzinach panuje zrozumienie (o tyle, o ile, nie wnikam w relacje rodzinne) tymczasem Betty i Mahtob Mahmoody musiały zmierzyć się z niezrozumieniem, z innym postrzeganiem świata, czy wreszcie- z uwięzieniem. Im udało się uciec, lecz ile jest takich osób, którym nie udało się uciec i tych, których przeżycia nie są nagłaśniane?
Betty i Mahtob wyrwały się z piekła. Postanowiły też opowiedzieć o swoich przeżyciach. Wszystko skończyło się dobrze, więc postanowiły pomóc innym- ich życie się zmieniło.
Popełniłam jeden błąd. Już na samym początku okazało się, że powinnam co nieco poczytać o książce, dowiedziałabym się, że warto najpierw sięgnąć po książkę Betty Mahmody, przeczytać o wydarzeniach z jej punktu widzenia. Kajam się, nie zrobiłam tego, czułam lekki niedosyt, momentami denerwowałam się na swój brak orientacji. Mimo to- ostatecznie- dało się przeczytać bez znajomości niektórych zdarzeń.
"Nareszcie wolna" to ciekawa lektura o zaufaniu i różnych decyzjach. Mama Mahtob do niczego jej nie zmusza, za to tłumaczy wszystkie za i przeciw. Weźmy na przykład sprawę spotkania młodej dziewczyny z ojcem. Po tych wszystkich przejściach to córce pozostawiła decyzję, czy chce się spotkać z tatą, czy nie.
W "Nareszcie wolnej" przeczytamy piękne słowa o wierze w Boga, o tym, jakie to było ważne dla bohaterek.

piątek, 4 grudnia 2015

"Obietnica pod jemiołą"- Richard Paul Evans

Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Obietnica pod jemiołą
Liczba stron: 248
Data wydania: 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Dawno, dawno temu... to znaczy jakieś dwa trzy lata temu (które teraz wydają mi się nie wiadomo jak odległe) zachęcona popularnością książek Richarda Paula Evansa obiecałam sobie przeczytać wszystkie książki tego autora. Trochę czasu minęło, od czegoś trzeba zacząć więc dziś z przyjemnością zapraszam Was na recenzję książki "Obietnica pod jemiołą".
Przy okazji- jest to idealna pozycja na inaugurację sezonu świątecznego, wprowadzenia się w nastrój.
Elise pracuje w biurze wycieczkowym, organizuje wyjazdy grupowe. Niewiele osób wie, że w przeszłości przeżyła tragedii, z którą trudno się pogodzić. Doświadczyła ostracyzmu ze strony ludzi, który jej nawet nie znali. Jej najlepsza przyjaciółka znalazła partnera, sęk w tym, że to był Dan, mąż bohaterki (w wyniku czego rozwiedli się).
Teraz Elsie żyje z dnia na dzień, wmawiając sobie, że od życia nic jej się nie należy, a kochając- zrani drugą osobę.
Pewnego dnia, w firmowej stołówce do jej stolika dosiada się Nick, składając jej ciekawą propozycję: otóż przez kilka tygodni, dokładniej mówiąc- do dnia Wigilii ma być jego dziewczyną. Ze swojej strony obiecuje rozpieszczać ją, obsypywać prezentami, prosząc o odrobinę uwagi,
Z góry wiadomo, że wszystko dobrze się skończy (raczej nie zdradzam zakończenia), lecz w takich powieściach bardzo ważne jest to, co jest w środku, historia miłosna i jej otoczka.
Tę książkę polecam. Naprawdę warto przeczytać. Wzrusza, porusza, a miejscami można rozsypać się na kawałki. Można wyciągnąć z niej bardzo ważną naukę: każdy zasługuje na szczęście. To, co się stało, to się nie odstanie i mimo, że dziś może się wydawać, że nigdy nie podniesiemy się po tragedii, to po czasie ból maleje. Dwa samotne serca, dwie osoby mogą sobie pomóc.
Jeszcze raz- polecam!

Mam również dla Was dwie wiadomości: to nie jest ostatnia książka w klimacie świątecznym. Szykuję też dla Was coś arcyciekawego! Informacje niebawem.

niedziela, 8 listopada 2015

"Najgorszy człowiek na świecie"- Małgorzata Halber

Autor: Małgorzata Halber
Tytuł: Najgorszy człowiek na świecie
Liczba stron: 352
Data wydania: styczeń 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Litranova
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Najgorszy człowiek świata" to książka wywołująca różne emocje. Jedni zachwycają się nią, mówiąc, że jest to bardzo dobra literatura, inni określają jako grafomanię czy pseudohipsterię. Ja natomiast skłaniam się ku pierwszej grupie- myślę, że dobrze, że powstała taka książka. Może komuś pomoże?
Krystyna pracuje w telewizji. Z boku wydaje się, że jej życie jest bardzo ciekawe, kolorowe (te imprezy, spotkania). Jednak już na początku dowiadujemy się, że wcale nie jest tak różowo..
Krysia ma problem. Jest bardzo samotna. Ciągnie się to od lat, dlatego by poprawić sobie humor sięga po ogólnie stosowany polepszacz czyli alkohol (później dojdą jeszcze narkotyki).
Przeczytamy bardzo prawdziwą historię o wychodzeniu z uzależnień. Bohaterka postanowi zmienić swoje życie i przestać pić (a robiła to od 16 roku życia!) i zażywać narkotyki. Będziemy świadkami każdej jej chwili, każdego załamania i najmniejszego kroku ku trzewości.
Towarzyszymy jej w spotkaniach z psychologami, na terapiach, w mityngach AA. 
Wbrew pozorom to bardzo smutna książka- Krysia czuje się niesamowicie samotna mimo tego, że ma znajomych i chłopaka (jest w związku na odległość).
Bardzo podoba mi się okładka.

sobota, 7 listopada 2015

"Ogród Kamili"- Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Ogród Kamili
Liczba stron: 352
Data wydania: 2013 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recnzencki


I cóż ja mam zrobić z tą książką? O powieściach pani Kasi krążą różne opinie: że są cudowne, piękne, ale też takie, które na autorce nie pozostawiają suchej nitki (jak to się mówi). Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.
Nie będę oszukiwać, lubię książki pisane przez panią Michalak. Mają w sobie coś, co przyciąga. To prawda, można dostrzec różne nieścisłości, jednak nie potrafię ich tak po prostu zostawić, nie czytać?
"Ogród Kamili" to pierwsza książka wydana w ramach trylogii kwiatowej. Już na początku w oczy rzuciła mi się ładna, niemal eteryczna okładka. Bardzo mi się podoba. A gdy dowiedziałam się od mamy, że jest to jedna z najlepszych powieści, które czytała (wcześniej ode mnie- bo wypożyczyła z biblioteki)- zapragnęłam skonfrontować nasze odczucia co do książki.
Ja wprawdzie w wielki zachwyt nie popadłam, ale moim zdaniem- ogród Kamili" jest jedną z lepszych powieści- brak wielu nieścisłości, zaszufladkowań czy krzywdzących stereotypów.
Bohaterką jest Kamila, młoda dziewczyna, która po śmierci matki zamieszkała z ciocią. Ich kontakt był dobry, mogły na siebie liczyć. A mimo to- nie wiem z jakiego powodu Łucja wyjeżdża za granicę pracować. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie okłamywała siostrzenicy opowiadając zmyślone historie z wyjazdu.
Kamila to sympatyczna osoba, jednak okropnie naiwna. Nie wierzę, że w normalnym życiu bywają takie panie, które bez sprawdzania czy firma istnieje, czy właściciel jest wiarygodny pozostawiając wszystko wyjeżdża za pracą do Warszawy. Myślę, że nie zdradzę tu wiele- bo czytelnik już na początku dowie się, że bohaterka padnie ofiarą spisku (choć w pozytywnym znaczeniu, mającego zapewnić jej dostatnie życie).
Po raz kolejny w powieści Katarzyny Michalak pojawia się taki sam schemat: bohaterka wyjeżdża na wieś, poznaje mężczyznę i okazuje się, że "mały, biały domek" to jej wymarzone miejsce na ziemi. Nie, nie przeszkadza mi to, lecz jest to powielanie pomysłów, ile można o tym samym (takie motywy są w "Rok w Poziomce", "Poczekajce", "Zachcianku", "Zmyślonej", "Sklepiku z niespodzianką" i pewnie jeszcze gdzieś indziej, lecz na chwilę obecną nie pamiętam już gdzie).  Dużo tego.
Życie Kamili nie jest usłane różami. Gdy miała szesnaście lat- zginęła jej mama, wtedy też nastolatka przeżyła swój największy zawód miłosny- jej partner odszedł bez słowa (nie nazwę go jej chłopakiem bo był dorosłym mężczyzną i to określenie nie do końca mi pasuje). Nasza bohaterka do dziś pisuje e-maile do Jakuba, jej miłość wcale nie jest mniejsza niż osiem lat temu. W trakcie tej jednostronnej korespondencji (bo Jakub nie odpisuje) wychodzi na jaw, że dziewczyna jest przekonana o jego śmierci. Jej tok myślenia jest prosty: jeśli by żył- to by się odezwał. Czy kiedykolwiek jeszcze się spotkają?
Zainteresowało mnie również coś innego. Otóż zarówno Jakub, jak i pewien Łukasz wydawali pieniądze lekką ręką. Mogli pozwolić sobie na wiele i za pieniądze dostać prawie wszystko. Bez problemu kupiono dom, przeznaczono pieniądze na jego remont (pyk! i się znalazły). Książka powinna mieć w sobie elementy "bajki" bo przyjemnie jest zanurzyć się w lekturze zapominając o zwykłej szarej codzienności.
Nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa kolejnych książek serii kwiatowej. Na pewno sięgnę po "Zacisze Gosi" i Przystań Julii.

czwartek, 5 listopada 2015

"Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet"- Anna Moczulska

Autor: Anna Moczulska
Tytuł: Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet.
Liczba stron: 320
Data wydania: 24 sierpnia 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak Literanova
Źródło: egzemplarz recenzencki


Cóż to za uczta dla osoby, która pasjonuje się historią. Anna Moczulska,autorka popularnego bloga "Kobiety i historia" stworzyła coś pięknego. Początkowo, patrząc tylko na okładkę, zastanawiałam się nad tym, co kryje w środku, czym będą owe bajki (napis "historie słynnych kobiet" niezbyt rzuca się w oczy, jest napisany zupełnie inną czcionką niż tytuł główny).
Uczciwie Wam powiem: jak usiadłam do książki, tak wstałam dopiero gdy dotarłam do ostatniej strony. Nie mogłam się oderwać! Anna Moczulska zaciekawiła mnie nietuzinkowym potraktowaniem tematu. Historia wraz z baśnią? Czy to dobry wybór?
Jestem już po lekturze i już wiem, że książkę będę polecać znajomym, czytelnikom i każdemu, kto zapyta "co warto przeczytać?".
"Bajki, które zdarzyły się naprawdę" to pozycja niebanalna. Złożona jest z 5 części: Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Księżniczka na ziarnku grochu, Piękna i Bestia oraz Królewna Śnieżka. Każdy z nich poprzedzony jest krótkim wstępem tłumaczącym skąd pomysł na umieszczenie danej postaci w części. Autorka pisze o życiu księżniczek i królowych, przedstawia ich powiązania z daną opowieścią.
Najbardziej podoba mi się przystępna forma. Książki historyczne są pełne szczegółów, dat i nie oszukujmy się, trudno sprawić by młodych ludzi (ale nie tylko) zainteresować historią (chyba, że jest to ich hobby i sami dążą do poznania przeszłości. 
Zastanawia mnie jedna sprawa: na stronie wydawnictwa podano, że książka liczy 320 stron. Tymczasem mój egzemplarz zawiera 239 numerowanych stron i wkładkę licząca 16 stron. No, nijak nie wychodzi mi tu 320. Skąd więc ta liczba?