Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliana Fabisińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliana Fabisińska. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2020

"Warto poczekać"- Liliana Fabisińska, Maria Fabisińska

Autor: Lilina Fabisińska, Maria Fabisińska
Tytuł: Warto poczekać
Liczba stron: 350
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Silver
Źródło: egzemplarz recenzencki



Dawno, dawno temu, jeszcze w sierpniu nawiązałam współpracę recenzencką z nowo powstałym wydawnictwem, które, co tu dużo ukrywać, przypadkiem poznałam. Jako, że jako pierwsza została wydana w nim książka jednej z moich ulubionych autorek (Liliana Fabisińska napisała ją wraz z mamą) postanowiłam zapytać o możliwość ewentualnej współpracy. Jak widać- udało się i dziś przychodzę z recenzją pierwszej otrzymanej pozycji. Na opóźnienie złożyło się niestety wiele czynników.
Wydawnictwo Silver to, jak już wspomniałam nowe wydawnictwo na rynku. Specjalizuje się w wydawaniu książek dla osób po 50 roku życia. Pozycje wydawane są dużym drukiem, a bohaterkami są zwykle osoby już nie młode. Uważam, że obie te rzeczy są ogromnie potrzebne, a w takich książkach odnaleźć mogą różne kobiety. Myślę, że równie dobrze mogą przeczytać je też młode osoby. Zapewne po tym dość długim wstępie zastanawiacie się jaka jest moja opinia na temat "Warto poczekać".
Już pierwsze strony skradły mi serce ponieważ główną bohaterką została niemłoda już bibliotekarka Dorota. W momencie gdy poznaje ją czytelnik jest w trudnym momencie życia- straciła pracę. W życiu prywatnym również nie jest zbyt wesoło- przytłaczają ją pewne wydarzenia. Czy uda jej się pokonać trudności?
Pierwsze co rzuca się w oczy to okładka. Użyto do niej pięknych kolorów mocno kontrastujących z czernią. Atutem jest też wspomniany duży druk- udogodnienie dla osób starszych i z problemami ze wzrokiem. Dodatkowo- z książki aż pachnie ziołami.
Podsumowując- z pewnością sięgnę po kolejne tomy. Powieść okazała się bardzo wciągająca. Porusza też bardzo ważne tematy. Pokazuje, że w życiu pewne jest, że po każdej burzy wychodzi słońce.
Polecam.


niedziela, 1 stycznia 2017

Blogowy cykl świąteczny: Liliana Fabisińska


Święta, święta i po świętach! A u mnie na blogu nadal trwają. Przy okazji, całkiem przypadkowo piękna data na opublikowanie ostatniego wywiadu. Wiecie, będę tęsknić za rozmowami z tak ciekawymi ludźmi, jak te panie, które zgodziły się udzielić mi odpowiedzi na kilka pytań.
Dziś zapraszam do przeczytania jak o świętach i czasie okołoświątecznym pisze Liliana Fabisińska!



 Święta w dzieciństwie. Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z czasu gdy wierzyło się w Świętego Mikołaja, czekało z niecierpliwością na pierwszą gwiazdkę. Czy jest coś, co do dziś Pani wspomina?
Tak naprawdę najbardziej pamiętam myszkowanie po szafach i innych domowych zakamarkach, żeby sprawdzić, co przyniesie mi Mikołaj. Oczywiście zdobytej w ten sposób wiedzy nie zdradzałam nikomu i przy wyciąganiu paczek spod choinki odgrywałam przepiękne sceny zaskoczenia.

Już na początku listopada w sklepach pojawiają się choinki, bombki, w radiach kolędy- ogólnie rzecz biorąc- zaczyna się czuć tę szczególną atmosferę. Czy Pani lubi ten czas? A może odwrotnie- w głowie pojawia się myśl by w grudniu uciec gdzieś, gdzie nie ma radia, telewizji i wrócić dopiero po świętach?

W tym roku zdecydowanie chciałabym uciec z komputerem w jakieś miłe, ciepłe miejsce bez Świąt i bez internetu. Muszę skończyć pisać książkę... a wciąż mam przy niej jeszcze sporo pracy.

Z powodów rodzinnych nie mogę tak całkowicie odwołać Świąt, ale swoje zaangażowanie w przygotowania na pewno ograniczę do minimum.

Zresztą – z jakiegoś niejasnego powodu – co roku jest podobnie. W drugiej połowie grudnia mam najwięcej pracy, i w Święta więcej czasu spędzam z komputerem i notatkami niż z bliskimi przy stole albo na spacerach.

I oczywiście zawsze obiecuję sobie, że to już ostatni raz i za rok będzie całkiem inaczej... I nigdy nie udaje mi się dotrzymać słowa.

Tradycja mówi, że na stole ma być dwanaście potraw. W moim domu wieczerza wigilijna rozpoczyna się około godziny 17. Dania są tradycyjne, bezmięsne: uszka, krokiety, kapusta z grzybami. Nie może zabraknąć karpia i kompotu z suszu. Z dań niekoniecznie tradycyjnych: w ostatnią wigilię przygotowałam łososia.
A jak jest u Pani? Wigilia w gronie najbliższych czy i dalszych krewnych? Jak wygląda przygotowywanie Świąt?


Nie powiem na ten temat ani słowa, dobrze? Święta są dla mnie czymś intymnym, i rodzinne wspomnienia oraz rytuały pragnę zostawić tylko dla najbliższych. Mogę tylko zdradzić, że zawsze znajduję w Święta czas na dwie rzeczy: czytanie książek (nie tylko tych znalezionych pod choinką) oraz oglądanie filmów. I tu absolutnie nie jestem oryginalna: Kevin (obie części!), Szklana pułapka oraz To właśnie miłość to pozycje obowiązkowe...

Po kolacji nadchodzi czas gdy możemy obserwować na twarzy rodziny uśmiechy. Z prezentów cieszą się nie tylko dzieci. Ja uwielbiam sprawiać radość moim bliskim. Mimo skromnych funduszy staram się by podarkiem ucieszyć. Wiele jest zwyczajów: w jednych domach prezenty dostają tylko dzieci, w innych- każdy- każdemu. Jak to jest u Pani?

Prezenty należą się każdemu, bez względu na wiek. To część magii Świąt. Ale to mogą być drobiazgi, własnoręcznie zrobione, zabawne, nawet ironiczne... lub autoironiczne. Liczy się fantazja! Czasami cały urok prezentu jest w jego opakowaniu, czasami w dołączonej karteczce...

Te dla mnie najcenniejsze, które wciąż przechowuję i pamiętam, nawet po wielu latach, to były właśnie śmiesznostki, wyjątkowe przez to, że powstały – lub zostały twórczo zaadaptowane – z myślą o mnie i tylko o mnie.

środa, 28 września 2016

"Weranda na Czarcim Cyplu"- Liliana Fabisińska

Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: Weranda na Czarcim Cyplu
Liczba stron: 472
Data wydania: 14 września 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Jak już wspominałam w poprzednich recenzjach- twórczość Liliany Fabisińskiej miałam okazję poznać jako nastolatka. Przeszłam długą drogę od powieści dla młodych ludzi do książek dla dorosłych. Mimo, że kocham serię o Amorze to chyba bardziej podobają mi się propozycje dla tych starszym wiekiem. Naprawdę, przy lekturze niektórych mam ciarki, gęsią skórkę i buzię otwartą z emocji.
Seria "Jak pies z kotem" czyli opowieści o przyjaźni Niny z Natalią bardzo mi się podobają. Są absolutnie wciągające i nieprzewidywalne. Poruszane tematy są ciekawe i ważne społecznie. Niewiele mówi się o cielesności, seksualności i miłości ludzi w jesieni życia. Błąd! To przecież ludzie tacy sami jak my, seks i uczucia, związki nie powinny nikogo dziwić. A mimo to ludzie uzurpują sobie prawo do pouczania kogoś, komentowania czy wchodzenia w czyjąś intymność, relacje z butami. Tak nie powinno być!
Liliana Fabisińska w swojej najnowszej książce kontynuuje wątek przyjaźni międzypokoleniowej. Często okazuje się, że że Natalia jest młodsza duchem od Niny, którą oburza i szokuje wiele rzeczy.
W "Werandzie na Czarcim Cyplu", tak samo jak w "Sanatorium pod zegarem" pojawi się wątek kryminalny. Jednak zakończenie jest na tyle zaskakujące, że jestem autentycznie ciekawa czy zadziała u Was intuicja i uda się Wam je przewidzieć.
Powtórzę się: jestem wierną fanką książek pani Liliany. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne premiery oraz na przesympatyczne spotkania na Targach Książki.

piątek, 29 kwietnia 2016

"Sanatorium pod Zegarem"- Liliana Fabisińska

Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: Sanatorium pod Zegarem
Liczba stron: 440
Data wydania: 13 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Lilianę Fabisińską zdążyłam poznać z bardzo dobrej strony. Udało mi się przeczytać kilka książek dla młodzieży: bezSenniki oraz serię o Amorze, przesympatycznym chłopcu mającym za przyjaciela ducha. To właśnie dzięki Amorowi szczerze pokochałam twórczość tej autorki. Również powieści dla dorosłych zaskarbiły moje serce: poruszono w nich tematy ważne, życiowe i bliskie wielu osobom.
Staram się dokładnie śledzić zapowiedzi wydawnicze by nie ominęło mnie nic, co wyjdzie spod pióra pani Liliany.
"Jak pies z kotem" to wspaniale zapowiadająca się seria. Wspomniane przeze mnie wcześniej "Sanatorium..." to pierwsza część.
Już na samym początku poznajemy dwie bohaterki: młodziutką Ninę i dużo starszą Natalię. Życie im się pokomplikowało, skutkiem czego obie w jednym czasie pojawiają się w szpitalu uzdrowiskowym, sanatorium "Marzenie w Ciechocinku. Cel: poprawa zdrowia.
Od samego początku relacje naszych bohaterek były trudne. Ogromna różnica wieku i zupełnie inne poglądy nie pomagały w polepszeniu stosunków.
Czy mimo wszystko Ninie i Natalii uda się dogadać i spełnią miło czas? 
Jeżeli po Lilianie Fabisińskiej spodziewaliście są lekkiej i spokojnej powieści- jesteście w błędzie. Do rąk czytelnika trafia książka pełna zwrotów akcji, szybkiego tempa, jest nawet trochę momentów, w których można się wzruszyć.
Oprócz opowieści o mieszkańcach sanatoriów będzie okazja przeczytania świetnie opisanego wątku kryminalnego. Pewnego dnia nasze bohaterki na basenie znajdą ciało mężczyzny. Uchylę rąbek tajemnicy: staną się głównymi podejrzanymi i będą musiały udowodnić swoją niewinność. Czy im się uda?
Książka niesie ze sobą ważne przesłanie: miłość w życiu jest bardzo ważna i nie warto z niej rezygnować. Druga nauka: Jesień życia to nie jest czas, w którym należy zamykać się w domu i unikać ludzi umartwiająca się chorobami. Można poświęcić się własnemu rozwojowi, pasji.
Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Liliany Fabisińskiej, cieszę się, że mogłam na poprzednich Targach Książki w Warszawie poznać autorkę bestsellerów osobiście.

piątek, 16 października 2015

"Śnieżynki"- Liliana Fabisińska

Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: Śnieżynki
Liczba stron: 375
Data wydania: 2 września 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Wielu z nas zna książki Liliany Fabisińskiej. Do niedawna autorka powieści dla dzieci i młodzieży, dziś mam przyjemność recenzować jej drugą powieść dla dorosłych ("Córeczka" czeka w kolejce na przeczytanie, już dziś wiem, że będzie to książka wywołująca nieprawdopodobne emocje). O klasie pisarza świadczy wszechstronność w gatunkach literackich. Pani Lilianie udało się osiągnąć sukces: po jej książki mogą (i powinni) sięgać mali odbiorcy i dorośli. Nie zawiodą się, zaręczam. Przeczytałam wiele tomów "Bezsenników", dwa opowiadające o Amorze z ulicy Rozkosznej i mimo, że od kilku lat jestem dorosła- mam ochotę je przeczytać!
"Śnieżynki" to bardzo ważna powieść. Opowiada o sytuacji, w której jest tysiące mieszkańców Polski. 
Marzenie każdej małej dziewczynki: założyć rodzinę, mieć dzieci. Gdy stają się dorosłymi, wiele z nich nie zmienia zdania. Tak było w przypadku Moniki. Od zawsze wiedziała, że chce być mamą. Swoje pragnienie dzieliła z mężem, który również pragnął dziecka. Na ich drodze do szczęścia staje przewrotny los. Mimo wielu lat starań nasza bohaterka nie zachodzi w ciążę. Pozostaje podjąć decyzję co do dalszego postępowania. Wiele osób powie: próbujemy do skutku, szukamy funduszy na inseminację i in vitro. Lecz o w przypadku gdy in vitro kłóci się z naszymi zasadami moralnymi (lub co gorsza- innych, rodziny, która ta sprawa w ogóle nie powinna dotyczyć)? Czy złamać zasady w imię posiadania dziecka, spełnienia marzeń?
Tyle o Monice. Poznajemy też Dagę. Dagmara planuje swoje życie w każdym najmniejszym szczególe. Ma dobrą pracę, męża. Dzieci mieć nie chce, nie po drodze jej z wiarą, z kościołem katolickim. Więc co połączy te dwie kobiety tak różne kobiety?
Książka jest po prostu niesamowita. Nie mogłam się od niej oderwać. Czytałam pół nocy, a i tak czuję wielki niedosyt. Jestem ciekawa dalszego ciągu.
Do napisania tej książki trzeba było poczynić duże przygotowania: zgłębić temat niepłodności, inseminacji i in vitro i postępowania z zarodkami. Tym bardziej podziwiam autorkę za to co zrobiła, za wkład pracy.
Na końcu na czytelnika czeka niespodzianka: kilka słów (no dobrze, stron, ale to jeszcze lepiej) o autorki, o tym jak wyglądało pisanie książki oraz podziękowanie.
Podsumowując/ powieść "Śnieżynki" jest naprawdę warta przeczytania. Po zakończeniu lektury czuję się przygnieciona emocjami. To dobrze gdy autor wywołuje w czytającym takie emocje (a emocji w książce nie brak!).
Polecam! Z całego serca.