Autor: Antonio González Iturbe
Tytuł: Bibliotekarka z Auschwitz
Liczba stron: 464
Data wydania: 2020
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przeglądając
mój blog wydawać by się mogło, że w tym roku mam pecha i nie trafiam na
dobre lektury. Mogę też wydawać się marudna. Jaka więc jest moja opinia
o "Bibliotekarce.."?
Nie wstydzę się tego napisać- i choć w
przypadku takiej literatury trudno używać takich słów- książka jest
fenomenalna. Autor wykonał ogromną pracę by czytelnicy mogli poznać losy
Edity Kraus.
Jak było w czasach wojny- każdy wie. Dzięki takim
osobom jak Antonio González Iturbe pamięć o tragicznych wydarzeniach
sprzed lat nie zaniknie.
Bohaterką "Bibliotekarki z Auschwitz"
jest młodziutka Dita, nastolatka osadzona w obozie koncentracyjnym. Jej
odwaga jest ogromna- jest osobą pomocną, odważną. Mimo strachu stara się
udzielać ppmocy tym, którzy jej potrzebują. Oprócz tego jest też
bibliotekarką- dostarcza w obozie książki, mimo iż te są zakazane, a ich
posiadanie może być karane śmiercią. Oprócz tradycyjnych egzemplarzy są
też książki żywe, czyli osoby, które streszczają różne dzieła. Osobyy
te, jak już wspominałam ryzykowały swoje życie.
Bardzo cieszę się,
że książka powstałam w formie powieści, a nie suchej biogafii bo wiem,
że wiele osób o wiele chętniej sięgnie właśnie po powieść (ja czytuję
oba gatunki).
Uważam, że ta książka jest bardzo potrzebna. Dzięki
niej zainteresowałam się postacią Dity Kraus. Jak już wyżej
wspomniałam, autor wykonał ogromną pracę. Oprócz części właściwej
znajdziemy również rozdział opisujący losy po wojnie. Tego właśnie
brakuje w wielu podobnych pozycjach, zaoszczędzono czas czytelnika
(zawsze można chwilę więcej poświęcić na czytanie kolejnej książki).
Jest też rozdział dotyczący kontaktów autora z Ditą, która, z tego co
wiem, żyje do dziś.
Ogromnie polecam tę pozycję, jest naprawdę
warta przeczytania. Dziś już wiem, że nie spędzi u mnie dużo czasu-
będę ją pożyczać znajomym i starać się by jak najwięcej ludzi się z nią
zapoznało.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 maja 2020
poniedziałek, 30 grudnia 2019
"Tysiąc obsesji"- Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak
Autor: Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak
Tytuł: Tysiąc obsesji
Liczba stron: 464
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: zakup
Jak pewnie wiecie, na moim blogu pojawiały się nieraz recenzje książek Gabrieli Gargaś. Opisałam również serię powieści (3 tomy) Marcela Woźniaka. Było więc wiadome, że wcześniej czy później sięgnę również po tę napisaną wspólnie przez wyżej wspomniane osoby. Jak widać- jak na mnie okazało się to wcześniej bo minęły dopiero dwa miesiące od premiery, co dla mnie jest dobrym czasem na sięgnięcie po coś z własnych zbiorów. Czy jednak książka jest dobrym wyborem, czy warto po nią sięgnąć?
Ze smutkiem muszę powiedzieć- nie. O ile po książki każdego z autorów sięgam z przyjemnością to ta napisana wspólnie nie trafiła do mojego gustu.
Przyznam, że akcję promocyjną powieść miała wspaniałą. Było o niej głośno i to między innymi dlatego podjęłam decyzję o jej zakupie. Wzrok przyciąga też okładka.
Po powieści spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po szacie graficznej i po trosze po opisie- książki, w której jest dużo seksu (seks był, ale ani nie był głównym tematem, ani nie było go jakoś dużo). To zwykła powieść, powiedziałabym, że obyczajówka połączona z romansem i kryminałem. Do przeczytania, lecz niestety- są ciekawsze pozycje.
Bohaterem "Tysiąca obsesji" jest były piłkarz, teraz biznesmen- Robert. Anika to asystentka prezesa w pewnej renomowanej firmie. Roberta poznaje nie w miejscu pracy, choć ten niejednokrotnie odwiedza jej szefa, ale w hotelu. Czy para będzie razem? Czy pokona wszelkie trudności oraz zawirowania rodzinne? Czy Anika porzuci narzeczonego, a Robert żonę? Pytań jest wiele.
W książce znajdziemy nie tylko wątki związane z miłością, ale też kryminalne i te związane z tajemnicami i biznesem.
Tytuł: Tysiąc obsesji
Liczba stron: 464
Data wydania: 2019
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: zakup
Jak pewnie wiecie, na moim blogu pojawiały się nieraz recenzje książek Gabrieli Gargaś. Opisałam również serię powieści (3 tomy) Marcela Woźniaka. Było więc wiadome, że wcześniej czy później sięgnę również po tę napisaną wspólnie przez wyżej wspomniane osoby. Jak widać- jak na mnie okazało się to wcześniej bo minęły dopiero dwa miesiące od premiery, co dla mnie jest dobrym czasem na sięgnięcie po coś z własnych zbiorów. Czy jednak książka jest dobrym wyborem, czy warto po nią sięgnąć?
Ze smutkiem muszę powiedzieć- nie. O ile po książki każdego z autorów sięgam z przyjemnością to ta napisana wspólnie nie trafiła do mojego gustu.
Przyznam, że akcję promocyjną powieść miała wspaniałą. Było o niej głośno i to między innymi dlatego podjęłam decyzję o jej zakupie. Wzrok przyciąga też okładka.
Po powieści spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Po szacie graficznej i po trosze po opisie- książki, w której jest dużo seksu (seks był, ale ani nie był głównym tematem, ani nie było go jakoś dużo). To zwykła powieść, powiedziałabym, że obyczajówka połączona z romansem i kryminałem. Do przeczytania, lecz niestety- są ciekawsze pozycje.
Bohaterem "Tysiąca obsesji" jest były piłkarz, teraz biznesmen- Robert. Anika to asystentka prezesa w pewnej renomowanej firmie. Roberta poznaje nie w miejscu pracy, choć ten niejednokrotnie odwiedza jej szefa, ale w hotelu. Czy para będzie razem? Czy pokona wszelkie trudności oraz zawirowania rodzinne? Czy Anika porzuci narzeczonego, a Robert żonę? Pytań jest wiele.
W książce znajdziemy nie tylko wątki związane z miłością, ale też kryminalne i te związane z tajemnicami i biznesem.
niedziela, 5 marca 2017
"Życie motyli"- Katarzyna Ryrych
Autor: Katarzyna Ryrych
Tytuł: Życie motyli
Liczba stron: 288
Data wydania: luty 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Na początku słów kilka o akcji promocyjnej książki.
Tym razem na blogerów (czyli między innymi i na mnie) czekała nie lada niespodzianka: metalowa przepiękna zakładka z motylkiem. Jestem nią po prostu zachwycona.
"Życie motyli" to nie jest mój pierwszy kontakt z twórczością Katarzyny Ryrych. Jeśli mam być z Wami absolutnie szczera to do dziś najbardziej w pamięć zapadła mi książka "Wyspa mojej siostry". Autorka próbuje sił w różnych rodzajach literatury: i dla dzieci i dla młodzieży, nie pomija też dorosłych. Czy to dobrze? Może powinna specjalizować się w jednym temacie?
Recenzowana dziś przeze mnie powieść to pozornie lekka książka. Tak naprawdę wiele można się dowiedzieć o życiu, o tym, co jest w nim ważne.
Izydora niedawno rozstała się z mężem. Rozwód był formalnością, nie dogadywali się z mężem już wcześniej. Po tym nasza bohaterka wyjechała korzystając z możliwości zamieszkania u ciotki. Co z tego wyniknie?
Przyjemnie się czyta, książka wciąga, porusza ważne tematy.
I choć książka różniła się od moich wyobrażeń, oczekiwań to wydaje mi się, że jest ona warta przeczytania, że mogę ją Wam polecić.
O akcji promocyjnej wspominałam już na początku, zaś teraz, na końcu skorzystam z okazji i pozachwycam się okładką. Bardzo, bardzo ładna. Ach te kolory!
Tytuł: Życie motyli
Liczba stron: 288
Data wydania: luty 2017 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Na początku słów kilka o akcji promocyjnej książki.
Tym razem na blogerów (czyli między innymi i na mnie) czekała nie lada niespodzianka: metalowa przepiękna zakładka z motylkiem. Jestem nią po prostu zachwycona.
"Życie motyli" to nie jest mój pierwszy kontakt z twórczością Katarzyny Ryrych. Jeśli mam być z Wami absolutnie szczera to do dziś najbardziej w pamięć zapadła mi książka "Wyspa mojej siostry". Autorka próbuje sił w różnych rodzajach literatury: i dla dzieci i dla młodzieży, nie pomija też dorosłych. Czy to dobrze? Może powinna specjalizować się w jednym temacie?
Recenzowana dziś przeze mnie powieść to pozornie lekka książka. Tak naprawdę wiele można się dowiedzieć o życiu, o tym, co jest w nim ważne.
Izydora niedawno rozstała się z mężem. Rozwód był formalnością, nie dogadywali się z mężem już wcześniej. Po tym nasza bohaterka wyjechała korzystając z możliwości zamieszkania u ciotki. Co z tego wyniknie?
Przyjemnie się czyta, książka wciąga, porusza ważne tematy.
I choć książka różniła się od moich wyobrażeń, oczekiwań to wydaje mi się, że jest ona warta przeczytania, że mogę ją Wam polecić.
O akcji promocyjnej wspominałam już na początku, zaś teraz, na końcu skorzystam z okazji i pozachwycam się okładką. Bardzo, bardzo ładna. Ach te kolory!
czwartek, 9 lutego 2017
"Osaczenie"- Carl Frode Tiller
Autor: Carl Frode Tiller
Tytuł: Osaczenie
Liczba stron: 368
Data wydania: wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nie lubię pisać takich recenzji. Z chęcią napisałbym, że mi się nie podoba i nie rozwijałabym dalej tematy. Niestety- nie mogę tak.
Nie trafiła do mnie ta powieść. Trudno mi przeniknąć w świat przedstawiony, nie przyciąga mnie do siebie. Trudno też jest zorientować się, kto jest w danej chwili narratorem. Otóż imię tego, kto jest w danej chwili się wypowiada jest na samym dole wydrukowane małą szarą czcionką. Nie rzuca się to w oczy. Nie przyszłoby mi do głowy tam tego szukać (znalezione przez przypadek).
Opis na tylnej okładce zachęca do przeczytania. Brzmi ciekawie. To moja subiektywna opinia- spodziewałam się czegoś ciekawego,a wyszło jak wyszło, rozczarowałam się.
Gdzieś mignęło mi, że to pierwszy tom serii. Zwykle daję autorowi drugą szansę, ale jeśli to z kontynuacją to prawda to podziękuję. Nie przemawia do mnie twórczość Carla Frode Tillera.
Żeby nie buło, że piszę tylko o samych minusach: bardzo podoba mi się okładka oraz to, że książka została wydana w twardej oprawie.
Tytuł: Osaczenie
Liczba stron: 368
Data wydania: wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Nie lubię pisać takich recenzji. Z chęcią napisałbym, że mi się nie podoba i nie rozwijałabym dalej tematy. Niestety- nie mogę tak.
Nie trafiła do mnie ta powieść. Trudno mi przeniknąć w świat przedstawiony, nie przyciąga mnie do siebie. Trudno też jest zorientować się, kto jest w danej chwili narratorem. Otóż imię tego, kto jest w danej chwili się wypowiada jest na samym dole wydrukowane małą szarą czcionką. Nie rzuca się to w oczy. Nie przyszłoby mi do głowy tam tego szukać (znalezione przez przypadek).
Opis na tylnej okładce zachęca do przeczytania. Brzmi ciekawie. To moja subiektywna opinia- spodziewałam się czegoś ciekawego,a wyszło jak wyszło, rozczarowałam się.
Gdzieś mignęło mi, że to pierwszy tom serii. Zwykle daję autorowi drugą szansę, ale jeśli to z kontynuacją to prawda to podziękuję. Nie przemawia do mnie twórczość Carla Frode Tillera.
Żeby nie buło, że piszę tylko o samych minusach: bardzo podoba mi się okładka oraz to, że książka została wydana w twardej oprawie.
niedziela, 22 stycznia 2017
"Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem"- Mark Riebling
Autor: Mark Riebling
Tytuł: Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem.
Liczba stron: 440
Data wydania wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literacka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Kościół szpiegów" to idealna pozycja dla pasjonujących się historią II wojny światowej.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to objętość, która z jednej strony odrobinę przeraża, ale pokazuje też dobre merytoryczne przygotowanie, zgłębienie tematu. Podzielona jest na rozdziały. Znajdziemy też przypisy wyjaśniające, z jakich źródeł korzystano oraz indeks osób.
Dzięki tej pozycji zwykły człowiek, przede wszystkim taki, który tylko odrobinę interesuje się historią pozna szczegóły kontaktów papieża z Hitlerem, rolę religii w II wojnie światowej. O niektórych wydarzeniach uczono nas w szkole, o innych czytaliśmy wcześniej, a są i takie, które są dla nas nowością.
Nie będę ukrywać: książka naszpikowana jest szczegółami. By dobrze ją zrozumieć należy zadbać o spokój, o to by nic nie rozpraszało. Czasem bywa to trudne do osiągnięcia.
Jest pięknie wydana: twarda oprawa, przyjemny w dotyku papier, interesujące fotografie.
Tytuł: Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem.
Liczba stron: 440
Data wydania wrzesień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literacka
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Kościół szpiegów" to idealna pozycja dla pasjonujących się historią II wojny światowej.
Pierwsze, co rzuca się w oczy to objętość, która z jednej strony odrobinę przeraża, ale pokazuje też dobre merytoryczne przygotowanie, zgłębienie tematu. Podzielona jest na rozdziały. Znajdziemy też przypisy wyjaśniające, z jakich źródeł korzystano oraz indeks osób.
Dzięki tej pozycji zwykły człowiek, przede wszystkim taki, który tylko odrobinę interesuje się historią pozna szczegóły kontaktów papieża z Hitlerem, rolę religii w II wojnie światowej. O niektórych wydarzeniach uczono nas w szkole, o innych czytaliśmy wcześniej, a są i takie, które są dla nas nowością.
Nie będę ukrywać: książka naszpikowana jest szczegółami. By dobrze ją zrozumieć należy zadbać o spokój, o to by nic nie rozpraszało. Czasem bywa to trudne do osiągnięcia.
Jest pięknie wydana: twarda oprawa, przyjemny w dotyku papier, interesujące fotografie.
poniedziałek, 21 listopada 2016
"Historia pszczół"- Maja Lunde
Autor: Maja Lunde
Tytuł: Historia pszczół
Liczba stron: 520
Data wydania: kwiecień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Piękna oprawa i tytuł zachęcają do przeczytania. Czy w takim razie powieść, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego jest warta uwagi? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Jak już zapewne wiecie- cenię sobie szczerość. Odrobinę przerażała mnie ta pozycja. Przypuszczałam, że poświęcenie czasu lekturze tych pięciuset stron w chwili gdy nie mogę poradzić sobie z zaległościami może być dobrym pomysłem, a stratą czasu.
Początkowo niezbyt wiele myślałam o niej, jednak zachęcona przez koleżankę postanowiłam wreszcie się z nią zmierzyć. Absolutnie tego nie żałuję, przeciwnie, jestem zachwycona jej lekkością, a jednocześnie głębią.
Akcja toczy się na trzech płaszczyznach: w przeszłości (1857 r. i historia Williama), teraźniejszości (2007 r, wtedy poznajemy Georga) i przyszłości (2098 r. i opowieść o Tao). Najbardziej zainteresował mnie właśnie wątek Tao i choroby jej synka (znika w tajemniczych okolicznościach, a matka robi wszystko by go odnaleźć). Wydawać by się mogło, ze tych trzech osób nic nie łączy, a dzieli czas życia, jednak ja już po lekturze uchylę rąbka tajemnicy. Wcześniej pisałam, że to opowieść o życiu bohaterów, jednak jest jeszcze coś: to obecność tematu pszczół. William i George zawodowo związani są z tą tematyką, Tao zaś pracuje przy zbieraniu nektaru gdyż dowiadujemy się, że w 2098 r te pożyteczne owady nie istnieją, wyginęły (czasy Tao), zaś w 2007 r. rozpoczął się proces ich powolnego znikania.
To przecudowna, lekka powieść o marzeniach i dążeniu do ich spełnienia za wszelką cenę, wbrew innym.
Bardzo, bardzo polecam.
Tytuł: Historia pszczół
Liczba stron: 520
Data wydania: kwiecień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Piękna oprawa i tytuł zachęcają do przeczytania. Czy w takim razie powieść, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego jest warta uwagi? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Jak już zapewne wiecie- cenię sobie szczerość. Odrobinę przerażała mnie ta pozycja. Przypuszczałam, że poświęcenie czasu lekturze tych pięciuset stron w chwili gdy nie mogę poradzić sobie z zaległościami może być dobrym pomysłem, a stratą czasu.
Początkowo niezbyt wiele myślałam o niej, jednak zachęcona przez koleżankę postanowiłam wreszcie się z nią zmierzyć. Absolutnie tego nie żałuję, przeciwnie, jestem zachwycona jej lekkością, a jednocześnie głębią.
Akcja toczy się na trzech płaszczyznach: w przeszłości (1857 r. i historia Williama), teraźniejszości (2007 r, wtedy poznajemy Georga) i przyszłości (2098 r. i opowieść o Tao). Najbardziej zainteresował mnie właśnie wątek Tao i choroby jej synka (znika w tajemniczych okolicznościach, a matka robi wszystko by go odnaleźć). Wydawać by się mogło, ze tych trzech osób nic nie łączy, a dzieli czas życia, jednak ja już po lekturze uchylę rąbka tajemnicy. Wcześniej pisałam, że to opowieść o życiu bohaterów, jednak jest jeszcze coś: to obecność tematu pszczół. William i George zawodowo związani są z tą tematyką, Tao zaś pracuje przy zbieraniu nektaru gdyż dowiadujemy się, że w 2098 r te pożyteczne owady nie istnieją, wyginęły (czasy Tao), zaś w 2007 r. rozpoczął się proces ich powolnego znikania.
To przecudowna, lekka powieść o marzeniach i dążeniu do ich spełnienia za wszelką cenę, wbrew innym.
Bardzo, bardzo polecam.
sobota, 10 września 2016
"Kamienna noc"- Gaja Grzegorzewska
Autor: Gaja Grzegorzewska
Tytuł: Kamienna noc
Liczba stron: 436
Data wydania: kwiecień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
To moje drugie "spotkanie" z Gają Grzegorzewską. Po dosyć ciekawym "Betonowym pałacu" liczyłam, że kolejna powieść będzie podobna.
Niestety- rozczarowałam się. Wiem, że wiele osób lubi taki styl pisania, jaki prezentuje autorka, ja jednak do nich nie należę.
Męczy mnie ciągle napięta sytuacja, wszystko się często zmienia.
Czas i miejsce akcji- współczesna Polska i Wenecja. Istnieją nawet rozdziały minusowe. Spotkaliście się z czymś takim?
W "Kamiennej nocy" przeplatają się różne wątki: śmierci, miłości, śledztwa, relacji międzyludzkich.
Dla mnie klimat książki Gai Grzegorzewskiej jest niepowtarzalny i wiem, że mimo znużenia i trudności w czytaniu sięgnę po kolejną powieść tej autorki.
Zauważyłam jeszcze coś. Otóż dla tych, którzy nie mają problemów ze wzrokiem to mała niedogodność, jednak mnie okropnie męczyła zmiana czcionek. Miałam kłopot z czytaniem.
Tytuł: Kamienna noc
Liczba stron: 436
Data wydania: kwiecień 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
To moje drugie "spotkanie" z Gają Grzegorzewską. Po dosyć ciekawym "Betonowym pałacu" liczyłam, że kolejna powieść będzie podobna.
Niestety- rozczarowałam się. Wiem, że wiele osób lubi taki styl pisania, jaki prezentuje autorka, ja jednak do nich nie należę.
Męczy mnie ciągle napięta sytuacja, wszystko się często zmienia.
Czas i miejsce akcji- współczesna Polska i Wenecja. Istnieją nawet rozdziały minusowe. Spotkaliście się z czymś takim?
W "Kamiennej nocy" przeplatają się różne wątki: śmierci, miłości, śledztwa, relacji międzyludzkich.
Dla mnie klimat książki Gai Grzegorzewskiej jest niepowtarzalny i wiem, że mimo znużenia i trudności w czytaniu sięgnę po kolejną powieść tej autorki.
Zauważyłam jeszcze coś. Otóż dla tych, którzy nie mają problemów ze wzrokiem to mała niedogodność, jednak mnie okropnie męczyła zmiana czcionek. Miałam kłopot z czytaniem.
środa, 24 lutego 2016
"Moja złota rybka zombie Przybij płetwę na dzień dobry" T. 1. Mo O'hara
Autor: Mo O'hara
Tytuł: Moja złota rybka zombie. Przybij płetwę na dzień dobry. T. 1
Liczba stron: 188
Data wydania: luty 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Moja złota rybka zombie" to książka przeznaczona dla starszych dzieci, powiedziałabym, że dla tych w wieku 10-12 lat. Tematyka nie jest zdecydowanie dla młodszych, mogłyby się przestraszyć czy po prostu uwierzyć w coś, co tak naprawdę nie istnieje.
Do rąk młodego czytelnika trafia opowieść o "prawdziwej" miłości braterskie. Tu następuje zgrzyt: otóż jest to tak napisane, jakoby wojny między rodzeństwem były całkowicie normalne, czymś, z czym należy się pogodzić.
Historia zaczyna się w dniu, kiedy Tytus (starszy brat bohatera) w prezencie otrzymuje zestaw małego chemiku, a w domu pojawia się rybka. Wtedy to zaczynają się różne doświadczenia, które ja nazwałabym niestety męczeniem żywego zwierzęcia.
Tymon- wrażliwy na ból oraz w gruncie rzeczy dobry chłopiec stara się przeszkodzić bratu w jego czynach, niestety- jego wysiłki idą na marne. Staje się rzecz straszna- rybka umiera. Chłopiec z obawy przed bratem postanawia ją ożywić. Sprawia, że rybka ożywa, lecz hipnotyzuje ludzi. Zmieniła się w zombie.
Ta zamiana do dopiero początek przygód naszych bohaterów. A uwierzcie mi, dzieje się, oj dzieje!
Recenzowana dziś przeze mnie to pierwsza część cyklu u Złotej Rybce Zombie. Niebawem nakładem Wydawnictwa Literackiego powinny ukazać się kolejne- planowane są cztery tomy.
Tytuł: Moja złota rybka zombie. Przybij płetwę na dzień dobry. T. 1
Liczba stron: 188
Data wydania: luty 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Moja złota rybka zombie" to książka przeznaczona dla starszych dzieci, powiedziałabym, że dla tych w wieku 10-12 lat. Tematyka nie jest zdecydowanie dla młodszych, mogłyby się przestraszyć czy po prostu uwierzyć w coś, co tak naprawdę nie istnieje.
Do rąk młodego czytelnika trafia opowieść o "prawdziwej" miłości braterskie. Tu następuje zgrzyt: otóż jest to tak napisane, jakoby wojny między rodzeństwem były całkowicie normalne, czymś, z czym należy się pogodzić.
Historia zaczyna się w dniu, kiedy Tytus (starszy brat bohatera) w prezencie otrzymuje zestaw małego chemiku, a w domu pojawia się rybka. Wtedy to zaczynają się różne doświadczenia, które ja nazwałabym niestety męczeniem żywego zwierzęcia.
Tymon- wrażliwy na ból oraz w gruncie rzeczy dobry chłopiec stara się przeszkodzić bratu w jego czynach, niestety- jego wysiłki idą na marne. Staje się rzecz straszna- rybka umiera. Chłopiec z obawy przed bratem postanawia ją ożywić. Sprawia, że rybka ożywa, lecz hipnotyzuje ludzi. Zmieniła się w zombie.
Ta zamiana do dopiero początek przygód naszych bohaterów. A uwierzcie mi, dzieje się, oj dzieje!
Recenzowana dziś przeze mnie to pierwsza część cyklu u Złotej Rybce Zombie. Niebawem nakładem Wydawnictwa Literackiego powinny ukazać się kolejne- planowane są cztery tomy.
poniedziałek, 22 lutego 2016
"Podróże z owocem granatu"- Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor [recenzja przedpremierowa]
Autor: Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor
Tytuł: Podróże z owocem granatu
Liczba stron:
Data wydania: 17 marca 2015 r. [recenzja przedpremierowa
Forma: książka papierowa [prebook]
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś mam wielką przyjemność zaprosić Was do przeczytania recenzji najnowszej książki Sue Monk Kidd. Jest to pozycja wyjątkowa- bowiem do rąk czytelnika trafia pamiętnik, zapis przeżyć i uczuć matki i córki.
Warto sięgnąć po powieści Sue Monk Kidd. Do tej pory Wydawnictwo Literackie wydało 3 jej powieści ("Podróże..." będą czwartą" i trzeba przyznać, że rzadko się spotyka u danego autora książki tak różne tematycznie, a jednocześnie tak wciągające. Przeczytamy o problemie niewolnictwa, o rasizmie, a nawet kłopotliwej miłości.
"Podróże z owocem granatu" to zapis z wyjazdów matki i córki. Każda z nich podczas zwiedzania greckich wysp, Turcji czy Francji musi zmierzyć się z czym innym. Sue dopada depresja, której powodem jest nieustanny proces starzenia się, menopauza. Jak się dowiadujemy, to właśnie w tamtym trudnym momencie zaczęła pisać "Sekretne życie pszczół", które uznaje się za jej debiutancką powieść.
Anna przeżywa rozterki miłosne.
Czy wspólny wyjazd sprawi, że kobiety zaczną się lepiej rozumieć, staną się sobie bliższe?
Niezwykle przyjemnie czyta się tę książkę. Bije z niej ciepło, czuć zrozumienie i akceptację różnych wyborów. Pozazdrościć można relacji matki z córką- życzyć można byśmy i my takich doświadczyły.
Książka jest autobiograficznym zapisem wydarzeń z życia pisarki i jej córki, co sprawia, że odczuwamy jakoby były one nam bliskie.
Na koniec słów kilka o okładce. Jest prosta, nieskomplikowana, a jednak przyciąga wzrok. Okładki wersji polskich, wydanych przez Wydawnictwo Literackie są moim zdaniem ładniejsze od oryginału.
Polecam!
Tytuł: Podróże z owocem granatu
Liczba stron:
Data wydania: 17 marca 2015 r. [recenzja przedpremierowa
Forma: książka papierowa [prebook]
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dziś mam wielką przyjemność zaprosić Was do przeczytania recenzji najnowszej książki Sue Monk Kidd. Jest to pozycja wyjątkowa- bowiem do rąk czytelnika trafia pamiętnik, zapis przeżyć i uczuć matki i córki.
Warto sięgnąć po powieści Sue Monk Kidd. Do tej pory Wydawnictwo Literackie wydało 3 jej powieści ("Podróże..." będą czwartą" i trzeba przyznać, że rzadko się spotyka u danego autora książki tak różne tematycznie, a jednocześnie tak wciągające. Przeczytamy o problemie niewolnictwa, o rasizmie, a nawet kłopotliwej miłości.
"Podróże z owocem granatu" to zapis z wyjazdów matki i córki. Każda z nich podczas zwiedzania greckich wysp, Turcji czy Francji musi zmierzyć się z czym innym. Sue dopada depresja, której powodem jest nieustanny proces starzenia się, menopauza. Jak się dowiadujemy, to właśnie w tamtym trudnym momencie zaczęła pisać "Sekretne życie pszczół", które uznaje się za jej debiutancką powieść.
Anna przeżywa rozterki miłosne.
Czy wspólny wyjazd sprawi, że kobiety zaczną się lepiej rozumieć, staną się sobie bliższe?
Niezwykle przyjemnie czyta się tę książkę. Bije z niej ciepło, czuć zrozumienie i akceptację różnych wyborów. Pozazdrościć można relacji matki z córką- życzyć można byśmy i my takich doświadczyły.
Książka jest autobiograficznym zapisem wydarzeń z życia pisarki i jej córki, co sprawia, że odczuwamy jakoby były one nam bliskie.
Na koniec słów kilka o okładce. Jest prosta, nieskomplikowana, a jednak przyciąga wzrok. Okładki wersji polskich, wydanych przez Wydawnictwo Literackie są moim zdaniem ładniejsze od oryginału.
Polecam!
sobota, 30 stycznia 2016
"Venla"- J.K Johansson
Autor: J. K Johansson
Tytuł: Venla
Liczba stron: 208
Data wydania: styczeń 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Długo trzeba było czekać na ostatni tom opowieści o tajemniczych zaginięciach w fińskim miasteczku Palokaski.
Serię tę doceniłam tak naprawdę dopiero przed chwilą, właśnie przy "Venli". Muszę przyznać, że nawet się wciągnęłam. Skandynawskie kryminały to coś co lubię: miałam już okazję poznać szwedzkie, norweskie, dlaczego więc nie fińskie?
Trudno uwierzyć, że książka została napisana nie przez jedną, ale kilka osób. Jej autorzy na codzień tworzą scenariusze dla dużych światowych stacji telewizyjnych.
Miia jest byłą policjantką, pracuje w szkole jako pedagog. Zmaga się z problemami osobistymi: jest uzależniona od internetu .Jest też byłą policjantką. Dlatego, gdy znika pierwsza uczennica z jej szkoły, postanawia wesprzeć dawnych współpracowników.
Opowieść jest ciekawa i złożona, w toku śledztwa pojawiają się wciąż nowe fakty. Trzeba przyznać, że nie można się nudzić. Nie należy też narzekać na brak emocji: w książce poruszane są nie tylko tematy związane ze śledztwem policyjnym, ale też, jak już wspomniałam- uzależnienia od internetu, bezpłodności, zdrady małżeńskiej.
Myślę, że mogę Wam polecić tę książkę, jednak w moim odczuciu jest to pozycja tylko ciekawa. Są takie kryminały (pojedyncza książka lub seria) przy których pojawia się gęsia skórka i drżenie z niecierpliwości w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki.
Tytuł: Venla
Liczba stron: 208
Data wydania: styczeń 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Długo trzeba było czekać na ostatni tom opowieści o tajemniczych zaginięciach w fińskim miasteczku Palokaski.
Serię tę doceniłam tak naprawdę dopiero przed chwilą, właśnie przy "Venli". Muszę przyznać, że nawet się wciągnęłam. Skandynawskie kryminały to coś co lubię: miałam już okazję poznać szwedzkie, norweskie, dlaczego więc nie fińskie?
Trudno uwierzyć, że książka została napisana nie przez jedną, ale kilka osób. Jej autorzy na codzień tworzą scenariusze dla dużych światowych stacji telewizyjnych.
Miia jest byłą policjantką, pracuje w szkole jako pedagog. Zmaga się z problemami osobistymi: jest uzależniona od internetu .Jest też byłą policjantką. Dlatego, gdy znika pierwsza uczennica z jej szkoły, postanawia wesprzeć dawnych współpracowników.
Opowieść jest ciekawa i złożona, w toku śledztwa pojawiają się wciąż nowe fakty. Trzeba przyznać, że nie można się nudzić. Nie należy też narzekać na brak emocji: w książce poruszane są nie tylko tematy związane ze śledztwem policyjnym, ale też, jak już wspomniałam- uzależnienia od internetu, bezpłodności, zdrady małżeńskiej.
Myślę, że mogę Wam polecić tę książkę, jednak w moim odczuciu jest to pozycja tylko ciekawa. Są takie kryminały (pojedyncza książka lub seria) przy których pojawia się gęsia skórka i drżenie z niecierpliwości w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki.
piątek, 29 stycznia 2016
"Spełnienia marzeń!"- Katarzyna Michalak [recenzja przedpremierowa]
Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Spełnienia marzeń!
Liczba stron: 320
Data wydania: 4 lutego 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przeglądając recenzje pisane przez blogerów można zauważyć, że zdania na temat powieści Katarzyny Michalak są podzielone. Jedni zachwycają się, inni wręcz odwrotnie- nie pozostawiają na autorce suchej nitki. Na początku należałam do pierwszej grupy, w książkach pisanych przez panią Michalak nie dostrzegałam mankamentów, jednak lektura pewnego forum otworzyła mi oczy.
To nie tak, że ślepo wierzę słowu pisanemu, swój rozum mam. Wystarczyło zagłębić się w powieść, "poświęcić" się jej, a zaczyna się dostrzegać to, na co wcześniej nie zwróciło się uwagi.
Najpierw była opinia, że pielęgniarze to robole bez studiów, później- rozmijanie się z prawdą w "Nie oddam dzieci".
W "Spełnienia marzeń!" również nie brakuje kwiatków. Bohaterką jest Klaudia, młoda dziewczyna, która w wieku 18 lat postanawia opuścić dom. Ucieka od ojca, który znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Dopuszczał się molestowania. Gdzieś już to słyszałam. Wychodzi na to, że autorka powiela schematy, sytuacje, zmienia tylko bohaterów. Jednak o tym za chwilę.
Klaudia po swojej ucieczce trafia na ogłoszenie mówiące, że poszukiwana jest opieka do niepełnosprawnego. Kamil, bo to o nim mowa- dwa lata wcześniej stracił wzrok. Jest zgorzkniały, niechętny rehabilitacji, pogrąża się w rozpaczy. W takim wypadku rozumny opiekun ( a akurat nim zajmowała się ciotka) umówiłby go na wizytę, nie pozwolił pogrążać się w rozpaczy.
Kolejna sprawa- wynagrodzenie, jakie zostało zaproponowane Klaudii za opiekę, poświęcenie czasu Kamilowi to.. 300 złotych. No ja przepraszam, to chyba jakieś żarty? Z opisu dowiedzieliśmy się, że nasza bohaterka to osoba stawiająca się przeciwnościom, silna, a więc na pewno zyskałaby pracę na dobrych warunkach, dzięki którym mogłaby żyć na lepszym poziomie.
Katarzyna Michalak przechodzi od entuzjastycznych opisów zachwytów śpiewem Klaudii i Kamila do molestowania. Powiela schematy.
Potencjał powieści był duży, można było stworzyć coś ciekawego, ważnego społecznie.
Coś, co mnie mierzi w tej książce (i co, niestety, zauważyłam już w poprzednich pozycjach) to czarny charakter. Jest nim zwykle kobieta, która ma dużo pieniędzy, pracuje. Staje się zazwyczaj manipulatorką, wygłasza seksistowskie komentarze. I koniecznie ma ochotę na seks z głównym bohaterem. By osiągnąć swój cel używa swoich wpływów, pieniędzy, sączy jad, miesza.
Jednak coś w tych książkach jest. Coś co przyciąga czytelników, sprawia, że zachwycają się i sięgają po kolejne pozycje. Ja również- mimo powyższych argumentów lubię sięgnąć po taką powieść.
Na szczęście tym razem narrator nie zdradzał wielu tajemnic, nie uprzedzał faktów. Niestety- dało znaleźć się przykłady błędnie użytych słów. Napisano "Klaudia pokraśniała"- w domyśle miało być: zdenerwowała się.
A Wy, moi czytelnicy, czy lubicie powieści Kasi Michalak?
Tytuł: Spełnienia marzeń!
Liczba stron: 320
Data wydania: 4 lutego 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przeglądając recenzje pisane przez blogerów można zauważyć, że zdania na temat powieści Katarzyny Michalak są podzielone. Jedni zachwycają się, inni wręcz odwrotnie- nie pozostawiają na autorce suchej nitki. Na początku należałam do pierwszej grupy, w książkach pisanych przez panią Michalak nie dostrzegałam mankamentów, jednak lektura pewnego forum otworzyła mi oczy.
To nie tak, że ślepo wierzę słowu pisanemu, swój rozum mam. Wystarczyło zagłębić się w powieść, "poświęcić" się jej, a zaczyna się dostrzegać to, na co wcześniej nie zwróciło się uwagi.
Najpierw była opinia, że pielęgniarze to robole bez studiów, później- rozmijanie się z prawdą w "Nie oddam dzieci".
W "Spełnienia marzeń!" również nie brakuje kwiatków. Bohaterką jest Klaudia, młoda dziewczyna, która w wieku 18 lat postanawia opuścić dom. Ucieka od ojca, który znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Dopuszczał się molestowania. Gdzieś już to słyszałam. Wychodzi na to, że autorka powiela schematy, sytuacje, zmienia tylko bohaterów. Jednak o tym za chwilę.
Klaudia po swojej ucieczce trafia na ogłoszenie mówiące, że poszukiwana jest opieka do niepełnosprawnego. Kamil, bo to o nim mowa- dwa lata wcześniej stracił wzrok. Jest zgorzkniały, niechętny rehabilitacji, pogrąża się w rozpaczy. W takim wypadku rozumny opiekun ( a akurat nim zajmowała się ciotka) umówiłby go na wizytę, nie pozwolił pogrążać się w rozpaczy.
Kolejna sprawa- wynagrodzenie, jakie zostało zaproponowane Klaudii za opiekę, poświęcenie czasu Kamilowi to.. 300 złotych. No ja przepraszam, to chyba jakieś żarty? Z opisu dowiedzieliśmy się, że nasza bohaterka to osoba stawiająca się przeciwnościom, silna, a więc na pewno zyskałaby pracę na dobrych warunkach, dzięki którym mogłaby żyć na lepszym poziomie.
Katarzyna Michalak przechodzi od entuzjastycznych opisów zachwytów śpiewem Klaudii i Kamila do molestowania. Powiela schematy.
Potencjał powieści był duży, można było stworzyć coś ciekawego, ważnego społecznie.
Coś, co mnie mierzi w tej książce (i co, niestety, zauważyłam już w poprzednich pozycjach) to czarny charakter. Jest nim zwykle kobieta, która ma dużo pieniędzy, pracuje. Staje się zazwyczaj manipulatorką, wygłasza seksistowskie komentarze. I koniecznie ma ochotę na seks z głównym bohaterem. By osiągnąć swój cel używa swoich wpływów, pieniędzy, sączy jad, miesza.
Jednak coś w tych książkach jest. Coś co przyciąga czytelników, sprawia, że zachwycają się i sięgają po kolejne pozycje. Ja również- mimo powyższych argumentów lubię sięgnąć po taką powieść.
Na szczęście tym razem narrator nie zdradzał wielu tajemnic, nie uprzedzał faktów. Niestety- dało znaleźć się przykłady błędnie użytych słów. Napisano "Klaudia pokraśniała"- w domyśle miało być: zdenerwowała się.
A Wy, moi czytelnicy, czy lubicie powieści Kasi Michalak?
sobota, 2 stycznia 2016
"Zaginiony"- Michael Katz Krefeld
Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: Zaginiony
Liczba stron: 416
Data wydania: listopad 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Z przyjemnością zamieszczam pierwszą recenzję w 2016 roku. Wybór był trudny, zajął mi trochę czasu. Ostatecznie, jak widzicie- wybrałam książkę Michaela Katza Krefelda wydaną przez wydawnictwo Literackie.
"Zaginiony" to druga, po "Wykolejonym" część opowieści o detektywie Thomasie Ravnie. Nie ostatnia- w przygotowaniu kolejna, przecież nie wszystko zostało wyjaśnione.
Te powieści to dla mnie duży orzech do zgryzienia. Zdążyłam zauważyć, że na początku mało mnie ciekawi to co czytam, nie wciąga, a rozpiętości czasowe denerwują.
Tak było i w tym przypadku- gdy docierałam do końca- nie mogłam się od książki oderwać. Efekt- czytanie do trzeciej w nocy...
Tym razem były policjant musi się zmierzyć z przeszłością. Znaleziony w rzeczach zamordowanej Evy (dziewczyny Ravna) telefon zmienia punkt widzenia na różne sprawy, pokazuje, że nie wszystko było tak piękne, jak się wydawało, a w ich związku znalazło się też miejsce na tajemnice. To teraźniejszość, odkrycia dzieją się 2014 r.
W książce przeczytamy też wspomnienia działacza niemieckiej Służby Bezpieczeństwa. dowiadujemy się jak z jego perspektywy wyglądały zmiany w Niemczech w 1989 r, i o rekcjach na upadek Muru Berlińskiego dzielącego Niemcy na dwie części (Republikę Federalną Niemiec i Niemiecką Republikę Demokratyczną).
Lecz to jeszcze nie wszystko. Jak już wspomniałam, akcja dotyczy też czasów teraźniejszych- do naszego znajomego, Ravna przychodzi kobieta, która prosi o pomoc. Laura jest w rozpaczliwej sytuacji- zaginął jej brat. Ślad po nim zaginął. Okazuje się, że przed zniknięciem zdefraudował pewną sumę pieniędzy- lecz za małą by móc się za nią utrzymać przez całe życie.
Początkowo Thomas nie ma ochoty zajmować się sprawą, lecz ostatecznie zgadza się. Wyjeżdżają nawet do Berlina by szukać zaginionego.
Czy uda się odnaleźć Mogensa? Jakie tajemnice zostaną odkryte?
Czytało mi się zadziwiająco dobrze. Teraz pozostało czekać na następną książkę Michaela Katza Krefelda.
Tytuł: Zaginiony
Liczba stron: 416
Data wydania: listopad 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Z przyjemnością zamieszczam pierwszą recenzję w 2016 roku. Wybór był trudny, zajął mi trochę czasu. Ostatecznie, jak widzicie- wybrałam książkę Michaela Katza Krefelda wydaną przez wydawnictwo Literackie.
"Zaginiony" to druga, po "Wykolejonym" część opowieści o detektywie Thomasie Ravnie. Nie ostatnia- w przygotowaniu kolejna, przecież nie wszystko zostało wyjaśnione.
Te powieści to dla mnie duży orzech do zgryzienia. Zdążyłam zauważyć, że na początku mało mnie ciekawi to co czytam, nie wciąga, a rozpiętości czasowe denerwują.
Tak było i w tym przypadku- gdy docierałam do końca- nie mogłam się od książki oderwać. Efekt- czytanie do trzeciej w nocy...
Tym razem były policjant musi się zmierzyć z przeszłością. Znaleziony w rzeczach zamordowanej Evy (dziewczyny Ravna) telefon zmienia punkt widzenia na różne sprawy, pokazuje, że nie wszystko było tak piękne, jak się wydawało, a w ich związku znalazło się też miejsce na tajemnice. To teraźniejszość, odkrycia dzieją się 2014 r.
W książce przeczytamy też wspomnienia działacza niemieckiej Służby Bezpieczeństwa. dowiadujemy się jak z jego perspektywy wyglądały zmiany w Niemczech w 1989 r, i o rekcjach na upadek Muru Berlińskiego dzielącego Niemcy na dwie części (Republikę Federalną Niemiec i Niemiecką Republikę Demokratyczną).
Lecz to jeszcze nie wszystko. Jak już wspomniałam, akcja dotyczy też czasów teraźniejszych- do naszego znajomego, Ravna przychodzi kobieta, która prosi o pomoc. Laura jest w rozpaczliwej sytuacji- zaginął jej brat. Ślad po nim zaginął. Okazuje się, że przed zniknięciem zdefraudował pewną sumę pieniędzy- lecz za małą by móc się za nią utrzymać przez całe życie.
Początkowo Thomas nie ma ochoty zajmować się sprawą, lecz ostatecznie zgadza się. Wyjeżdżają nawet do Berlina by szukać zaginionego.
Czy uda się odnaleźć Mogensa? Jakie tajemnice zostaną odkryte?
Czytało mi się zadziwiająco dobrze. Teraz pozostało czekać na następną książkę Michaela Katza Krefelda.
czwartek, 3 grudnia 2015
"Wykolejony"- Michael Katz Krefeld
Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: Wykolejony
Liczba stron: 368
Data wydania: czerwiec 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeszcze kilka lat temu skandynawskim kryminałom mówiłam zdecydowane NIE. Teraz zastanawiam się, jak ja mogłam tak mówić, dlaczego nie chciałam ich czytać. Myślę, że mogła mieć na to wpływ rosnąca popularność, każdy bez wyjątku czytał i zachwycał się. Wychodzi na to, że jestem uparta i czasem muszę iść pod prąd. Nie zawsze wychodzę na tym dobrze, jak widać (bo ominęło mnie wiele dobrego).
"Wykolejony" to pierwsza książka Michaela Katza Krefelda, która została wydana w Polsce. Dostępny jest już druga część opowieści o Thomasie Ravnie.
Początkowo czytało mi się ciężko. Niezbyt lubię gdy przez dłuższy czas nic szczególnego się nie dzieje.
Tutaj- przez wiele stron czytelnik jest wprowadzany, poznaje różne wydarzenia, które mogły mieć wpływ na postępowanie bohaterów.
Czasami główna postać książki przedstawiana jest w taki sposób by nie zyskał naszej sympatii. W moim przypadku było zupełnie odwrotnie- współczułam mu, ciekawa byłam czy uda się mu pozbierać i zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach. Bo musicie wiedzieć, że żona Ravna zmarła w wyniku obrażeń odniesionych podczas napadu. Policjant jest na urlopie i nie zanosi się by szybko wrócił do pracy.
Mimo swojego stanu (nie może się pozbierać psychicznie, nadużywa alkoholu) nieoficjalnie postanawia się zająć poszukiwaniami poszukiwanej od 3 lat dziewczyny. Mimo upływu czasu jej bliscy wierzą, że żyje i jest jej dobrze.
Czytając wkraczamy w brutalny świat handlu kobietami, prostytucji, polowań i zabójstw. Morderca swoje ofiary porzuca na złomowisku. Nie każdemu się to spodoba. Llubię powieści kryminalne, więc na pewno sięgnę po "Zaginionego". Jak widzieliście na "stosikowym" zdjęciu, jest już w moim posiadaniu.
Tytuł: Wykolejony
Liczba stron: 368
Data wydania: czerwiec 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeszcze kilka lat temu skandynawskim kryminałom mówiłam zdecydowane NIE. Teraz zastanawiam się, jak ja mogłam tak mówić, dlaczego nie chciałam ich czytać. Myślę, że mogła mieć na to wpływ rosnąca popularność, każdy bez wyjątku czytał i zachwycał się. Wychodzi na to, że jestem uparta i czasem muszę iść pod prąd. Nie zawsze wychodzę na tym dobrze, jak widać (bo ominęło mnie wiele dobrego).
"Wykolejony" to pierwsza książka Michaela Katza Krefelda, która została wydana w Polsce. Dostępny jest już druga część opowieści o Thomasie Ravnie.
Początkowo czytało mi się ciężko. Niezbyt lubię gdy przez dłuższy czas nic szczególnego się nie dzieje.
Tutaj- przez wiele stron czytelnik jest wprowadzany, poznaje różne wydarzenia, które mogły mieć wpływ na postępowanie bohaterów.
Czasami główna postać książki przedstawiana jest w taki sposób by nie zyskał naszej sympatii. W moim przypadku było zupełnie odwrotnie- współczułam mu, ciekawa byłam czy uda się mu pozbierać i zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach. Bo musicie wiedzieć, że żona Ravna zmarła w wyniku obrażeń odniesionych podczas napadu. Policjant jest na urlopie i nie zanosi się by szybko wrócił do pracy.
Mimo swojego stanu (nie może się pozbierać psychicznie, nadużywa alkoholu) nieoficjalnie postanawia się zająć poszukiwaniami poszukiwanej od 3 lat dziewczyny. Mimo upływu czasu jej bliscy wierzą, że żyje i jest jej dobrze.
Czytając wkraczamy w brutalny świat handlu kobietami, prostytucji, polowań i zabójstw. Morderca swoje ofiary porzuca na złomowisku. Nie każdemu się to spodoba. Llubię powieści kryminalne, więc na pewno sięgnę po "Zaginionego". Jak widzieliście na "stosikowym" zdjęciu, jest już w moim posiadaniu.
niedziela, 29 listopada 2015
"Bużka"- Sophie Hannah
Autor: Sophie Hannah
Tytuł: Bużka
Liczba stron: 388
Data wydania: czerwiec 2015
Forma: ebook
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Po pierwszym, nieudanym dla mnie, spotkaniu z literaturą Sophie Hannah postanowiłam sprawdzić czy kolejne jej dzieło zmieni moje nastawienie i polubię książki tej autorki. Zawsze staram się nie sugerować pierwszym wrażeniem (chyba, że jest wyjątkowo kiepskie) i dać drugą szansę danemu autorowi.
Niestety, dziś już wiem, że nie jest to literatura dla mnie. Nie mogę się przekonać, nie wiem dlaczego. Nie mam zarzutów co do formy, po prostu nie ciekawią mnie historie opisane w tych powieściach. Tu był duży potencjał, ciekawy temat, a wyszło jak wyszło.
Alice jest młodą mamą. Pewnego dnia po powrocie stwierdza, że ktoś korzystając z jej nieobecności i snu Davida czyli ojca i męża podmienił dziecko. Nikt nie wierzy w to co się stało, uważają, że Alice postradała zmysły. Jednak zostaje wszczęte śledztwo. Jego wynik będzie zaskakujący! Przy okazji poszukiwań dziecka powraca sprawa z przeszłości dotycząca śmierci byłej żony Davida.
Może, gdyby nie wątek, w którym dowiadujemy się z pierwszej ręki, od policjanta zaangażowanego w sprawę, co ustalili i dlaczego nie wierzą matce, która straciła swoje dziecko, kobiecie, która cierpi.
Kiedyś, dawno temu oglądałam film, w którym porwano małego chłopca wprost z łóżeczka. Nikt nic nie widział, nie słyszał. Matka nie potrafiła pogodzić się ze stratą mimo upływu czasu. To dopiero był wzruszająca i emocjonująca opowieść. Zdradzę tylko, że dziecko się odnalazło. Nie pamiętam wielu szczegółów, tylko imię, chyba Jessie? Może ktoś pamięta tytuł i pomoże?
Tytuł: Bużka
Liczba stron: 388
Data wydania: czerwiec 2015
Forma: ebook
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki (virtualo.pl)
Po pierwszym, nieudanym dla mnie, spotkaniu z literaturą Sophie Hannah postanowiłam sprawdzić czy kolejne jej dzieło zmieni moje nastawienie i polubię książki tej autorki. Zawsze staram się nie sugerować pierwszym wrażeniem (chyba, że jest wyjątkowo kiepskie) i dać drugą szansę danemu autorowi.
Niestety, dziś już wiem, że nie jest to literatura dla mnie. Nie mogę się przekonać, nie wiem dlaczego. Nie mam zarzutów co do formy, po prostu nie ciekawią mnie historie opisane w tych powieściach. Tu był duży potencjał, ciekawy temat, a wyszło jak wyszło.
Alice jest młodą mamą. Pewnego dnia po powrocie stwierdza, że ktoś korzystając z jej nieobecności i snu Davida czyli ojca i męża podmienił dziecko. Nikt nie wierzy w to co się stało, uważają, że Alice postradała zmysły. Jednak zostaje wszczęte śledztwo. Jego wynik będzie zaskakujący! Przy okazji poszukiwań dziecka powraca sprawa z przeszłości dotycząca śmierci byłej żony Davida.
Może, gdyby nie wątek, w którym dowiadujemy się z pierwszej ręki, od policjanta zaangażowanego w sprawę, co ustalili i dlaczego nie wierzą matce, która straciła swoje dziecko, kobiecie, która cierpi.
Kiedyś, dawno temu oglądałam film, w którym porwano małego chłopca wprost z łóżeczka. Nikt nic nie widział, nie słyszał. Matka nie potrafiła pogodzić się ze stratą mimo upływu czasu. To dopiero był wzruszająca i emocjonująca opowieść. Zdradzę tylko, że dziecko się odnalazło. Nie pamiętam wielu szczegółów, tylko imię, chyba Jessie? Może ktoś pamięta tytuł i pomoże?
środa, 28 października 2015
"Zmyślona"- Katarzyna Michalak
Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Zmyślona
Liczba stron: 264
Data wydania: lipiec 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Koniec. "Słoneczna Trylogia" skończona. Przy lekturze towarzyszyły mi różne emocje. "Poczekajka" zainteresowała, sprawiła, że z zaciekawieniem sięgnęłam po kolejne tomy, "Zachcianek"- zaskoczył, zniesmaczył i zdenerwował, a "Zmyślona"- zatarła złe wrażenie poprzedniej książki.
Powieść od pierwszych stron wciąga, wzrusza. Dochodzę do wniosku, że powieści o rodzinnych kłopotach, dzieciach to coś, co najlepiej wychodzi autorce. Tu- mało było przekleństw, nie znalazłam też pogardliwych tekstów- skupiono się na tym by wprowadzić czytelnika w świat bohaterów. A jest ich troszkę.
To opowieść o wzajemnej pomocy, o miłości, o zdradach.
Patryka poznajemy w momencie gdy wraz z nianią przyjeżdżają do niego dzieci Hanki, jego siostry. W liście zostaje poproszony by się nimi zajął bowiem w małżeństwie Hani i Gabriela pojawiają się czarne chmury kłopoty.
Również u Łukasza i Patrycji nie jest różowo. Wydarzyła się tragedia, która wywarła ogromny wpływ na bohaterów. Cóż, mimo, że ciekawa, to jednak opisane wydarzenia wydają mi się przerysowane, niesprawdzone. Który mąż pozostawia żonę w ciężkiej depresji bez pomocy lekarskiej?
Czy obu małżeństwom uda się uratować, posklejać związki? Czy będą jeszcze razem?
Było wiele ciekawych wątków. Szczególnie przypadł mi do gustu ten, z dziećmi. Myślę, że to rezolutne, mądre i sympatyczne dzieciaki zyskają sympatię wielu czytelników (choć niektórzy mogą je nazwać rozwydrzonymi, niemiłymi).
Aha! W tej książce brak magii i Kręgu!
Sama nie wiem co myśleć o okładkach "Słonecznej Trylogii". Z jednej strony: przyciągają wzrok, są ciekawe, ładnie wykonane, jednak z drugiej: dużo słodyczy, mało kontrastu. A Wy co o nich sądzicie?
Tytuł: Zmyślona
Liczba stron: 264
Data wydania: lipiec 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Koniec. "Słoneczna Trylogia" skończona. Przy lekturze towarzyszyły mi różne emocje. "Poczekajka" zainteresowała, sprawiła, że z zaciekawieniem sięgnęłam po kolejne tomy, "Zachcianek"- zaskoczył, zniesmaczył i zdenerwował, a "Zmyślona"- zatarła złe wrażenie poprzedniej książki.
Powieść od pierwszych stron wciąga, wzrusza. Dochodzę do wniosku, że powieści o rodzinnych kłopotach, dzieciach to coś, co najlepiej wychodzi autorce. Tu- mało było przekleństw, nie znalazłam też pogardliwych tekstów- skupiono się na tym by wprowadzić czytelnika w świat bohaterów. A jest ich troszkę.
To opowieść o wzajemnej pomocy, o miłości, o zdradach.
Patryka poznajemy w momencie gdy wraz z nianią przyjeżdżają do niego dzieci Hanki, jego siostry. W liście zostaje poproszony by się nimi zajął bowiem w małżeństwie Hani i Gabriela pojawiają się czarne chmury kłopoty.
Również u Łukasza i Patrycji nie jest różowo. Wydarzyła się tragedia, która wywarła ogromny wpływ na bohaterów. Cóż, mimo, że ciekawa, to jednak opisane wydarzenia wydają mi się przerysowane, niesprawdzone. Który mąż pozostawia żonę w ciężkiej depresji bez pomocy lekarskiej?
Czy obu małżeństwom uda się uratować, posklejać związki? Czy będą jeszcze razem?
Było wiele ciekawych wątków. Szczególnie przypadł mi do gustu ten, z dziećmi. Myślę, że to rezolutne, mądre i sympatyczne dzieciaki zyskają sympatię wielu czytelników (choć niektórzy mogą je nazwać rozwydrzonymi, niemiłymi).
Aha! W tej książce brak magii i Kręgu!
Sama nie wiem co myśleć o okładkach "Słonecznej Trylogii". Z jednej strony: przyciągają wzrok, są ciekawe, ładnie wykonane, jednak z drugiej: dużo słodyczy, mało kontrastu. A Wy co o nich sądzicie?
wtorek, 27 października 2015
"Zachcianek"- Katarzyna Michalak
Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Zachcianek
Liczba stron: 368
Data wydania: maj 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeśli ktoś co jakiś czas zagląda na mój blog, wie, że "Słoneczna trylogia" czyli "Poczekajka" i Zmyślona" to nie pierwsze książki Katarzyny Michalak, które miałam okazję przeczytać (Recenzja "Poczekajki" TU). Wprawdzie pisałam to, jednak dziś powtórzę: gdyby to były pierwsze książki Katarzyny Michalak po które sięgam, to nie zdecydowałabym się już na kolejne. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.
"Zachcianek" to opowieść o marzeniu. O tym, że czasem życie szykuje niespodzianki. Młoda pani weterynarz, która tak pragnęła miłości wiąże się z Gabrielem. Czy ich związek będzie szczery i prawdziwy? Czy uda im się stworzyć rodzinę? Patrycja wierzy, że tak, w niepamięć odchodzą złe emocje związane z planami jej matki, która za wszelką cenę (nawet szczęścia córki) chciała by dziewczyna wróciła do domu.
Jak widzicie- fabuła jest dosyć ciekawa. Spodoba się osobom, które lubią w książce odrobinę magii. Więc co jest nie tak?
Otóż pani Katarzyna, autorka już na początku sprawiła, że poczułam zażenowanie. Otóż napisała "No nieee. Nie wierzę...- Patrycja z wrażenia aż usiadła.- Pielęgniarze, zwykli robole po podstawówce, podważają diagnozę lekarza i podjęte przez niego leczenie?!". Oczywiście, nie powinno się podważać, kwestionować tego co zaordynował lekarz, jednak z tego zdania bije pogarda dla kogoś, kto ma mniejszą wiedzę. Robol? W książce chyba nie powinno używać się takiego języka.
Również przekleństwa nie są mile widziane. Rozumiem trochę, dla wyrazu (mi niezbyt przeszkadzają, jednak są ludzie, którzy tego nie pochwalają), ale ciągle? Na wielu stronach znajdują się najpopularniejsze polskie przekleństwa czyli k...a, pier....ić, skur...yn, i wiele innych. Miałam odczucie, jakbym stała pod budką z piwem, w barze wśród mężczyzn, a nie czytała książkę o marzeniach, miłości. Co za dużo, to niezdrowo.
Pozostała mi jeszcze "Zmyślona", ostatnia część trylogii. Mam nadzieję, że da się ją przeczytać.
Tytuł: Zachcianek
Liczba stron: 368
Data wydania: maj 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Źródło: egzemplarz recenzencki
Jeśli ktoś co jakiś czas zagląda na mój blog, wie, że "Słoneczna trylogia" czyli "Poczekajka" i Zmyślona" to nie pierwsze książki Katarzyny Michalak, które miałam okazję przeczytać (Recenzja "Poczekajki" TU). Wprawdzie pisałam to, jednak dziś powtórzę: gdyby to były pierwsze książki Katarzyny Michalak po które sięgam, to nie zdecydowałabym się już na kolejne. Dlaczego? Zapraszam na recenzję.
"Zachcianek" to opowieść o marzeniu. O tym, że czasem życie szykuje niespodzianki. Młoda pani weterynarz, która tak pragnęła miłości wiąże się z Gabrielem. Czy ich związek będzie szczery i prawdziwy? Czy uda im się stworzyć rodzinę? Patrycja wierzy, że tak, w niepamięć odchodzą złe emocje związane z planami jej matki, która za wszelką cenę (nawet szczęścia córki) chciała by dziewczyna wróciła do domu.
Jak widzicie- fabuła jest dosyć ciekawa. Spodoba się osobom, które lubią w książce odrobinę magii. Więc co jest nie tak?
Otóż pani Katarzyna, autorka już na początku sprawiła, że poczułam zażenowanie. Otóż napisała "No nieee. Nie wierzę...- Patrycja z wrażenia aż usiadła.- Pielęgniarze, zwykli robole po podstawówce, podważają diagnozę lekarza i podjęte przez niego leczenie?!". Oczywiście, nie powinno się podważać, kwestionować tego co zaordynował lekarz, jednak z tego zdania bije pogarda dla kogoś, kto ma mniejszą wiedzę. Robol? W książce chyba nie powinno używać się takiego języka.
Również przekleństwa nie są mile widziane. Rozumiem trochę, dla wyrazu (mi niezbyt przeszkadzają, jednak są ludzie, którzy tego nie pochwalają), ale ciągle? Na wielu stronach znajdują się najpopularniejsze polskie przekleństwa czyli k...a, pier....ić, skur...yn, i wiele innych. Miałam odczucie, jakbym stała pod budką z piwem, w barze wśród mężczyzn, a nie czytała książkę o marzeniach, miłości. Co za dużo, to niezdrowo.
Pozostała mi jeszcze "Zmyślona", ostatnia część trylogii. Mam nadzieję, że da się ją przeczytać.
czwartek, 8 października 2015
"Opactwo świętego grzechu"- Sue Monk Kidd
Autor: Sue Monk Kidd
Tytuł: Opactwo świętego grzechu
Liczba stron: 348
Data wydania: październik 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
To nie była pierwsza powieść Sue Monk Kidd, którą przeczytałam. A jednak inna niż wszystkie. Autorka zauroczyła czytelników swoim spojrzeniem na różne problemy świata jakimi są niewolnictwo czy segregacja rasowa, rasizm. Poprzednie jej książki mówiły o masach, o czymś co dotyczy wielu ludzi, tymczasem "Opactwo świętego grzechu" skupia się na jednostkach, na tym co czuje dwójka ludzi.
Jessi jest mężatką. Nam, biernym obserwatorom, wydaje się, że szczęśliwą. Ma kochającego męża, dorastającą córkę. W jej życiu nie zawsze było dobrze: od wielu lat obwinia się o śmierć ojca.
Pewnego dnia otrzymuje telefon: jej mama ma problemy, zrobiła coś, czego nikt się po niej nie spodziewał. Nasza bohaterka, mimo, że nie utrzymywała kontaktu z mamą zostawia wszystko i jedzie na wyspę by być pomocną.
Tam, w miejscu urokliwym zastanawia się nad swoim życiem, nad małżeństwem. Skąd te myśli, nie wiem. Podczas tego "urlopu" Jessie poznaje kogoś. To zakazana miłość: ten "ktoś" to jeden z mieszkańców klasztoru, mężczyzna, który niebawem ma złożyć śluby wieczyste.
Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy głównej bohaterki, jakie decyzje podejmie i co stanie się później.
Książka jest niesamowicie wciągająca: przeczytanie 300 stron zajęło mi trochę pond dwie godziny. Nie mogłam się oderwać...
I jeszcze ciekawostka: Na podstawie książki powstał film pt "Tron syreny", w którym główną rolę zagrała Kim Basinger Kim Basinger.
Tytuł: Opactwo świętego grzechu
Liczba stron: 348
Data wydania: październik 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
To nie była pierwsza powieść Sue Monk Kidd, którą przeczytałam. A jednak inna niż wszystkie. Autorka zauroczyła czytelników swoim spojrzeniem na różne problemy świata jakimi są niewolnictwo czy segregacja rasowa, rasizm. Poprzednie jej książki mówiły o masach, o czymś co dotyczy wielu ludzi, tymczasem "Opactwo świętego grzechu" skupia się na jednostkach, na tym co czuje dwójka ludzi.
Jessi jest mężatką. Nam, biernym obserwatorom, wydaje się, że szczęśliwą. Ma kochającego męża, dorastającą córkę. W jej życiu nie zawsze było dobrze: od wielu lat obwinia się o śmierć ojca.
Pewnego dnia otrzymuje telefon: jej mama ma problemy, zrobiła coś, czego nikt się po niej nie spodziewał. Nasza bohaterka, mimo, że nie utrzymywała kontaktu z mamą zostawia wszystko i jedzie na wyspę by być pomocną.
Tam, w miejscu urokliwym zastanawia się nad swoim życiem, nad małżeństwem. Skąd te myśli, nie wiem. Podczas tego "urlopu" Jessie poznaje kogoś. To zakazana miłość: ten "ktoś" to jeden z mieszkańców klasztoru, mężczyzna, który niebawem ma złożyć śluby wieczyste.
Byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy głównej bohaterki, jakie decyzje podejmie i co stanie się później.
Książka jest niesamowicie wciągająca: przeczytanie 300 stron zajęło mi trochę pond dwie godziny. Nie mogłam się oderwać...
I jeszcze ciekawostka: Na podstawie książki powstał film pt "Tron syreny", w którym główną rolę zagrała Kim Basinger Kim Basinger.
niedziela, 27 września 2015
"Klucze"- Adam Lang
Autor: Adam Lang
Tytuł: Klucze
Liczba stron: 304
Data wydania: wrzesień 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie.
Miała być recenzja przedpremierowa, niestety z różnych powodów nie udało mi się jej przeczytać na czas. "Klucze" swoją premierę miały zaledwie kilka dni temu, 25 wrześnie. Czy warto sięgnąć po tę książkę?
Przed lekturą zdarzyło mi się zerknąć na kilka recenzji "Kluczy". Były to opinie dobre, ich autorzy polecali uwadze tę powieść. Mi jednak nie do końca przypadła do gustu.
W książkach ważne jest by główny bohater budził pozytywne emocje, skojarzenia. Adama nie "polubiłam", nie podobało mi się jego zachowanie wobec dziewcząt. Czy wszyscy licealiści są tacy? Czy dla chłopców nie są ważne uczucia? (takie wnioski wyciągnęłam z tego, co przeczytałam).
Wiele się po tej książce spodziewałam, niestety się zawiodłam. Oczywiście było kilka interesujących wątków, lecz za mało bym przepadła, wciągnęła się mocno. Taki był właśnie ten, który dotyczył babci Adama. Babci, która poświęciła dla chłopca wiele, opiekowała się nim. Czy jego zachowanie i rozluźnienie kontaktów można tłumaczyć okresem dojrzewania?
Jednak, co trzeba przyznać, jest to powieść szczera, prawdziwa. Porusza tematy błahe i bardzo ważne. Jednym z nich jest temat dotyczący konsekwencji dorastania w niepełnej rodzinie. Pokazuje również to, co "siedzi" młodym w głowie.
Mimo, że do mnie ta powieść nie trafiła to uważam, że warto ją przeczytać z kilku powodów. Po pierwsze- wiadomym jest, że ile ludzi, tyle opinii. Może Tobie się spodoba? Po drugie- to interesujący debiut, a na dodatek książka młodzieżowa napisana przez mężczyznę (obecnie to chyba rzadkie?).
Muszę przyznać, że okładka bardzo mi się spodobała. Tak właśnie wyobrażam sobie Adama.
Tytuł: Klucze
Liczba stron: 304
Data wydania: wrzesień 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie.
Miała być recenzja przedpremierowa, niestety z różnych powodów nie udało mi się jej przeczytać na czas. "Klucze" swoją premierę miały zaledwie kilka dni temu, 25 wrześnie. Czy warto sięgnąć po tę książkę?
Przed lekturą zdarzyło mi się zerknąć na kilka recenzji "Kluczy". Były to opinie dobre, ich autorzy polecali uwadze tę powieść. Mi jednak nie do końca przypadła do gustu.
W książkach ważne jest by główny bohater budził pozytywne emocje, skojarzenia. Adama nie "polubiłam", nie podobało mi się jego zachowanie wobec dziewcząt. Czy wszyscy licealiści są tacy? Czy dla chłopców nie są ważne uczucia? (takie wnioski wyciągnęłam z tego, co przeczytałam).
Wiele się po tej książce spodziewałam, niestety się zawiodłam. Oczywiście było kilka interesujących wątków, lecz za mało bym przepadła, wciągnęła się mocno. Taki był właśnie ten, który dotyczył babci Adama. Babci, która poświęciła dla chłopca wiele, opiekowała się nim. Czy jego zachowanie i rozluźnienie kontaktów można tłumaczyć okresem dojrzewania?
Jednak, co trzeba przyznać, jest to powieść szczera, prawdziwa. Porusza tematy błahe i bardzo ważne. Jednym z nich jest temat dotyczący konsekwencji dorastania w niepełnej rodzinie. Pokazuje również to, co "siedzi" młodym w głowie.
Mimo, że do mnie ta powieść nie trafiła to uważam, że warto ją przeczytać z kilku powodów. Po pierwsze- wiadomym jest, że ile ludzi, tyle opinii. Może Tobie się spodoba? Po drugie- to interesujący debiut, a na dodatek książka młodzieżowa napisana przez mężczyznę (obecnie to chyba rzadkie?).
Muszę przyznać, że okładka bardzo mi się spodobała. Tak właśnie wyobrażam sobie Adama.
czwartek, 17 września 2015
"Facet i kuchnia. Smacznie, kreatywnie i bez glutenu"- Szymon Kubicki [recenzja przedpremierowa]
Autor: Szymon Kubicki
Tytuł: Facet i kuchnia. Smacznie, kreatywnie i bez glutenu
Liczba stron:
Data wydania: 24 września 2015 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: prebook (tzw szczotka]
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Dobrze, że stereotypy są łamane. Mam nadzieję, że choćby kilku panów zrozumie, że miejsce mężczyzn może być w kuchni, a gotowanie to nie żaden wstyd i nie powinno to być uwłaczające (przykro, że taka opinia ciągle jest popularna).
Autor, prawnik z wykształcenia w swojej książce pokazuje jak przygotować coś smacznego bez glutenu. Coraz częściej takie potrawy są smakują nie tylko dla osobom uczulonym na gluten, ale też przechodzącym na dietę, chcącym stracić kilka kilo.
Podoba mi się sposób przedstawienia przepisów. Na początku każdej receptury jest kilka słów o danej potrawie, dzięki temu można dowiedzieć się o tym, co jest ważne. Jest to też nowość w książkach kucharskich (rzadko spotyka się książki kucharskie, w których autor "coś mówi, opisuje").
Podzielona została na 20 rozdziałów, w którym znajdziemy między innymi pomysły na potrawy z: pomidorów, ziemniaków i batatów, pora, jabłek i gruszek, kaszy, serów, ryżu i komosy ryżowej, ryb i owoców morza it.
Mimo, że książka przedstawia interesujący punkt widzenia na kuchnię i potrawy to niestety nie trafiają one do mnie. Wielu rzeczy nie znam (choć niewiedza nie usprawiedliwia mnie), a niektórych składników w moim malutkim miasteczku nie dostanie się, po prostu nie ma gdzie kupić.
Dostałam wersję przed wydaniem, z czarno-białymi ilustracjami. Z pomocą przyszła mi strona Wydawnictwa Literackiego i ebook, który wcześniej otrzymałam od opiekuna książki. Dzięki temu wiem, że wrażeia estetyczne czytelnika zostaną zaspokojone. Piękne ilustracje, zdjęcia, kolor wyrazisty. Są nawet fotografie autora.
Jednak uważam, że ta książka jest warta uwagi. Polecam.
Tytuł: Facet i kuchnia. Smacznie, kreatywnie i bez glutenu
Liczba stron:
Data wydania: 24 września 2015 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: prebook (tzw szczotka]
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Dobrze, że stereotypy są łamane. Mam nadzieję, że choćby kilku panów zrozumie, że miejsce mężczyzn może być w kuchni, a gotowanie to nie żaden wstyd i nie powinno to być uwłaczające (przykro, że taka opinia ciągle jest popularna).
Autor, prawnik z wykształcenia w swojej książce pokazuje jak przygotować coś smacznego bez glutenu. Coraz częściej takie potrawy są smakują nie tylko dla osobom uczulonym na gluten, ale też przechodzącym na dietę, chcącym stracić kilka kilo.
Podoba mi się sposób przedstawienia przepisów. Na początku każdej receptury jest kilka słów o danej potrawie, dzięki temu można dowiedzieć się o tym, co jest ważne. Jest to też nowość w książkach kucharskich (rzadko spotyka się książki kucharskie, w których autor "coś mówi, opisuje").
Podzielona została na 20 rozdziałów, w którym znajdziemy między innymi pomysły na potrawy z: pomidorów, ziemniaków i batatów, pora, jabłek i gruszek, kaszy, serów, ryżu i komosy ryżowej, ryb i owoców morza it.
Mimo, że książka przedstawia interesujący punkt widzenia na kuchnię i potrawy to niestety nie trafiają one do mnie. Wielu rzeczy nie znam (choć niewiedza nie usprawiedliwia mnie), a niektórych składników w moim malutkim miasteczku nie dostanie się, po prostu nie ma gdzie kupić.
Dostałam wersję przed wydaniem, z czarno-białymi ilustracjami. Z pomocą przyszła mi strona Wydawnictwa Literackiego i ebook, który wcześniej otrzymałam od opiekuna książki. Dzięki temu wiem, że wrażeia estetyczne czytelnika zostaną zaspokojone. Piękne ilustracje, zdjęcia, kolor wyrazisty. Są nawet fotografie autora.
Jednak uważam, że ta książka jest warta uwagi. Polecam.
czwartek, 10 września 2015
"Nieprzewidziane konsekwencje miłości"- Jill Mansell
Autor: Jill Mansell
Tytuł: Nieprzewidziane konsekwencje miłości
Liczba stron: 472
Data wydania: sierpień 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
"Nieprzewidziane konsekwencje miłości" zauważyłam na znajomym blogu. Widziałam też tę powieść na stronie wydawnictwa Literackiego, jednak wtedy nie zwróciłam na nią uwagi. Teraz przekonałam się, jak wielki błąd popełniłam. Jill Mansell dodaję do mojej listy ulubionych autorek, mam nadzieję, że będę miała szansę przeczytać inne powieści napisane przez Mansell.
To idealna pozycja zarówno na lato, na plażę, jak i na chłodne wieczory pod kocem czy przy kominku.
Rzadko spotyka się powieści, które są lekkie, odstresowujące, ale też mają "to coś", głębię, poruszają ważne tematy.
Sophie jest cenionym fotografem. Jakiś czas temu obiecała sobie, że nie będzie spotykać się z mężczyznami. Jaki jest tego powód? Czy przystojny właściciel hotelu sprawi, że podejście kobiety zmieni się?
Poznamy również Tulę, przyjaciółkę Sophie. Tula wpada w oko bogatemu obibokowi Riley'owi. Czy mu ulegnie?
Perypetii miłosnych nigdy za mało, prawda? No właśnie, będziemy też świadkami kłopotów sercowych przesympatycznej babci Josha- Dot i jej byłego męża- Lawrence'a.
Ta cudowna opowieść uspokaja, odpręża. Momentami trudno się nie roześmiać, ale czasami można się wzruszyć.
A okładka też jest ciekawa, radość bije z twarzy osób będących na zdjęciu.
Serdecznie polecam! Naprawdę warto przeczytać.
Tytuł: Nieprzewidziane konsekwencje miłości
Liczba stron: 472
Data wydania: sierpień 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
"Nieprzewidziane konsekwencje miłości" zauważyłam na znajomym blogu. Widziałam też tę powieść na stronie wydawnictwa Literackiego, jednak wtedy nie zwróciłam na nią uwagi. Teraz przekonałam się, jak wielki błąd popełniłam. Jill Mansell dodaję do mojej listy ulubionych autorek, mam nadzieję, że będę miała szansę przeczytać inne powieści napisane przez Mansell.
To idealna pozycja zarówno na lato, na plażę, jak i na chłodne wieczory pod kocem czy przy kominku.
Rzadko spotyka się powieści, które są lekkie, odstresowujące, ale też mają "to coś", głębię, poruszają ważne tematy.
Sophie jest cenionym fotografem. Jakiś czas temu obiecała sobie, że nie będzie spotykać się z mężczyznami. Jaki jest tego powód? Czy przystojny właściciel hotelu sprawi, że podejście kobiety zmieni się?
Poznamy również Tulę, przyjaciółkę Sophie. Tula wpada w oko bogatemu obibokowi Riley'owi. Czy mu ulegnie?
Perypetii miłosnych nigdy za mało, prawda? No właśnie, będziemy też świadkami kłopotów sercowych przesympatycznej babci Josha- Dot i jej byłego męża- Lawrence'a.
Ta cudowna opowieść uspokaja, odpręża. Momentami trudno się nie roześmiać, ale czasami można się wzruszyć.
A okładka też jest ciekawa, radość bije z twarzy osób będących na zdjęciu.
Serdecznie polecam! Naprawdę warto przeczytać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

