Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: W pułapce losu
Liczba stron: 488
Data wydania: 13 marca 2018 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Czy to dobry pomysł, że powstaje tyle książek, które poruszają losy rodziny de Beers?
Na początku sądziłam, że po trzech tomach wszystko się wyjaśniło, temat został wyczerpany i nastąpi koniec. Jednak się przeliczyłam i tak jak w przypadku rodziny Dollangangerów i sagi "Kwiaty na poddaszu" tak i tu sprawa wałkowana jest na tysiące sposobów. Mamy więc relację samej Willow, jej córki oraz... ojca i matki. Każdy pisze o czym innym.
Książka, o której dziś piszę to opowieść o życiu Grace w czasach gdy jej tata zginął w katastrofie śmigłowca.
W powieści poruszane są tematy związane z ludźmi mieszkającymi w Palm Beach, śmietanką towarzyską, dla której ważne są tylko pieniądze. To dla naszej bohaterki jest trudna sytuacja bowiem ona ceni całkiem inne wartości.
Tradycyjnie- tak jak i w poprzednich tomach, tak i tu poruszany jest wątek miłości, nie tylko tej pięknej, ale też kazirodczej- przecież z innych książek o rodzinie de Beers dowiadujemy się, kto jest ojcem jej dziecka...
Zastanawiam się po co na siłę ciągnie się sagę. Przecież zostało to już opisane, teraz to tylko rozwinięto.
Cóż, jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze... Czy "W pułapce losu" zostało napisane przez Virginię Cleo Andrews (szczerze mówiąc, wątpię) czy przez autora wynajętego przez rodzinę? Druga opcja wydaje się bardziej prawdziwa.
To oczywiście nie tak, że książka mi się nie podobała. Przeciwnie- bardzo przyjemnie się czyta, szybko. Jednak, jak już pisałam, czasami trzeba wiedzieć kiedy skończyć...
Mimo, że jak już wspominałam, po raz kolejny powtórzono to, co już wiemy to lektura wciągnęła mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 lutego 2019
środa, 14 marca 2018
"Splątane korzenie"- Virginia Cleo Andrews
Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Splątane korzenie
Liczba stron: 416
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński
Źródło: egzemplarz recenzencki
Każdy, kto ceni sobie powieści pisane przez V. C. Andrews (lub pisarza zatrudnionego przez jej rodzinę) z niecierpliwością czeka na każdą nową powieść. Ja też czekałam.
Standardowo- ostatnio książki muszą u mnie nabrać "mocy", zanim o nich napiszę. Nie wiem skąd się to wzięło, ale liczę, że szybko się z tym pożegnam.
"Splątane korzenie" to trzeci tom sagi o Willow de Beers i jej rodzinie. Jako, że ostatnio skupiam się tylko na pisaniu recenzji, a przeglądanie nowości wydawniczych ograniczam do przejrzenia facebookowych fanpage'y wydawnictw to zaskoczeniem dla mnie było to, że tym razem to nie Willow jest główną bohaterką. Drugie zaskoczenie- powstał czwarty tom, czeka mnie więc kolejne spotkanie z rodziną de Beers.
Powieści V.C Andrews przez jednych są chwalone, przez innych oceniane jako słabe. Ja jestem z tych pierwszych.
Bardzo polubiłam główne bohaterki, najpierw Willow, a później jej córkę, Hannah. Dziewczyna przechodzi teraz trudny czas- ma problemy z przynależnością do rodziny, szuka swojego miejsca na ziemi, kogoś, kto będzie ją kochał, a przynajmniej rozumiał.
Ma dobry kontakt z wujkiem, który tak jak ona, swoje przeżył. Razem wyruszają w podróż.
Co się wydarzy? Czy wszystko się ułoży?
Bardzo ciekawa książka. Dużo miejsca poświęca się, jak już wspominałam, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest też ten oryginalny klimat powieści Andrews, który na razie jeszcze mi się nie znudził.
Czy masz odwagę, chęć, po raz kolejny wrócić do świata książek tej popularnej autorki?
Tytuł: Splątane korzenie
Liczba stron: 416
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński
Źródło: egzemplarz recenzencki
Każdy, kto ceni sobie powieści pisane przez V. C. Andrews (lub pisarza zatrudnionego przez jej rodzinę) z niecierpliwością czeka na każdą nową powieść. Ja też czekałam.
Standardowo- ostatnio książki muszą u mnie nabrać "mocy", zanim o nich napiszę. Nie wiem skąd się to wzięło, ale liczę, że szybko się z tym pożegnam.
"Splątane korzenie" to trzeci tom sagi o Willow de Beers i jej rodzinie. Jako, że ostatnio skupiam się tylko na pisaniu recenzji, a przeglądanie nowości wydawniczych ograniczam do przejrzenia facebookowych fanpage'y wydawnictw to zaskoczeniem dla mnie było to, że tym razem to nie Willow jest główną bohaterką. Drugie zaskoczenie- powstał czwarty tom, czeka mnie więc kolejne spotkanie z rodziną de Beers.
Powieści V.C Andrews przez jednych są chwalone, przez innych oceniane jako słabe. Ja jestem z tych pierwszych.
Bardzo polubiłam główne bohaterki, najpierw Willow, a później jej córkę, Hannah. Dziewczyna przechodzi teraz trudny czas- ma problemy z przynależnością do rodziny, szuka swojego miejsca na ziemi, kogoś, kto będzie ją kochał, a przynajmniej rozumiał.
Ma dobry kontakt z wujkiem, który tak jak ona, swoje przeżył. Razem wyruszają w podróż.
Co się wydarzy? Czy wszystko się ułoży?
Bardzo ciekawa książka. Dużo miejsca poświęca się, jak już wspominałam, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest też ten oryginalny klimat powieści Andrews, który na razie jeszcze mi się nie znudził.
Czy masz odwagę, chęć, po raz kolejny wrócić do świata książek tej popularnej autorki?
środa, 22 listopada 2017
"Tajemniczy brat"- Virginia Cleo Andrews
Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Tajemniczy brat
Liczba stron: 384
Data wydania: 5 lipca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po pierwsze- przepraszam Was moi czytelnicy za moje blogowe milczenie. W moim życiu trochę się pozmieniało i nie ukrywam, że miałam trochę kłopotów z ogarnięciem tych zmian. Zaległości mam mnóstwo, ale liczę, że niedługo uda mi się je ogarnąć. Na pewno dam radę!
Czasem bywa tak (i niejeden raz jeszcze będę o tym pisać), że pewna sukcesu sięgam po książkę nie interesując się jej opisem. Bo po co, bo znam autora, bo znajdzie się jeszcze więcej powodów takiego stanu rzeczy. Często w takich sytuacjach zdarzają mi się pomyłki, którymi jestem niesamowicie zaskoczona ponieważ spodziewałam się czegoś zupełnie innego, kto inny miał być bohaterem. .
W tym przypadku myślałam, że będzie to kolejny tom bestsellerowej serii "Kwiaty na poddaszy"- wspomnienia pisane przez Kristin, która znalazła pamiętnik Chrisstophera, chłopca uwięzionego na poddaszu. Poprzednie tomy ogromnie mi się podobały, jeśli zaś chodzi o "Tajemniczego brata" to jakoś nie mogłam się w tej powieści "zatracić". Owszem, było ciekawie, ale tylko tyle.
Czytelnicy główną bohaterkę, nastolatkę, poznają w momencie dla niej tragicznym- gdy traci brata. Jednak dziadek Clary Sue w szpitalu zainteresował się chłopcem, którego ktoś chciał otruć. Jaką skrywa chłopiec? Czy uda się mu pomóc?
Nie ukrywam- to co przeżywa młoda dziewczyna jest trudne. Nie dość, że musi zmagać się z żałobą u tęsknotą za ukochanym bratem to jeszcze w jej domu pojawia się "intruz" któremu trzeba poświęcić wiele uwagi. Można zrozumieć co ona przeżywała choć tak naprawdę jest to trudne do wyobrażenia. Szczerze mówiąc- nie rozumiem postępowania bliskich Clary Sue. W momencie kiedy ona potrzebowała wsparcia pokazywano jej, że to co przeżywa nie jest tak ważne jak przybycie nowego domownika (który dla niej wziął się znikąd) oraz rozdrapywanie ran nadając chłopcu imię zmarłego brata.
Czy jesteście gotowi przejść do świata Clary Sue? Co Was tam spotka? Zdradzę malutką tajemnicę- tu nie ma aż tak bardzo skomplikowanych powiązań rodzinnych jak w innych książkach Virginii Cleo Andrews. Tu najważniejsza jest tajemnica chłopca cierpiącego na amnezję.
Tytuł: Tajemniczy brat
Liczba stron: 384
Data wydania: 5 lipca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Po pierwsze- przepraszam Was moi czytelnicy za moje blogowe milczenie. W moim życiu trochę się pozmieniało i nie ukrywam, że miałam trochę kłopotów z ogarnięciem tych zmian. Zaległości mam mnóstwo, ale liczę, że niedługo uda mi się je ogarnąć. Na pewno dam radę!
Czasem bywa tak (i niejeden raz jeszcze będę o tym pisać), że pewna sukcesu sięgam po książkę nie interesując się jej opisem. Bo po co, bo znam autora, bo znajdzie się jeszcze więcej powodów takiego stanu rzeczy. Często w takich sytuacjach zdarzają mi się pomyłki, którymi jestem niesamowicie zaskoczona ponieważ spodziewałam się czegoś zupełnie innego, kto inny miał być bohaterem. .
W tym przypadku myślałam, że będzie to kolejny tom bestsellerowej serii "Kwiaty na poddaszy"- wspomnienia pisane przez Kristin, która znalazła pamiętnik Chrisstophera, chłopca uwięzionego na poddaszu. Poprzednie tomy ogromnie mi się podobały, jeśli zaś chodzi o "Tajemniczego brata" to jakoś nie mogłam się w tej powieści "zatracić". Owszem, było ciekawie, ale tylko tyle.
Czytelnicy główną bohaterkę, nastolatkę, poznają w momencie dla niej tragicznym- gdy traci brata. Jednak dziadek Clary Sue w szpitalu zainteresował się chłopcem, którego ktoś chciał otruć. Jaką skrywa chłopiec? Czy uda się mu pomóc?
Nie ukrywam- to co przeżywa młoda dziewczyna jest trudne. Nie dość, że musi zmagać się z żałobą u tęsknotą za ukochanym bratem to jeszcze w jej domu pojawia się "intruz" któremu trzeba poświęcić wiele uwagi. Można zrozumieć co ona przeżywała choć tak naprawdę jest to trudne do wyobrażenia. Szczerze mówiąc- nie rozumiem postępowania bliskich Clary Sue. W momencie kiedy ona potrzebowała wsparcia pokazywano jej, że to co przeżywa nie jest tak ważne jak przybycie nowego domownika (który dla niej wziął się znikąd) oraz rozdrapywanie ran nadając chłopcu imię zmarłego brata.
Czy jesteście gotowi przejść do świata Clary Sue? Co Was tam spotka? Zdradzę malutką tajemnicę- tu nie ma aż tak bardzo skomplikowanych powiązań rodzinnych jak w innych książkach Virginii Cleo Andrews. Tu najważniejsza jest tajemnica chłopca cierpiącego na amnezję.
poniedziałek, 31 lipca 2017
"Mroczny las"- Virginia C. Andrews
Autor: V.C Andrews
Tytuł: Mroczny las
Liczba stron: 520
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznam się, że byłam mocno ciekawa tek książki (i oczywiście kolejnej). Dlaczego?
W "Willow" wiele zostało wyjaśnione. Nachodziły mnie myśli- o czym jeszcze można pisać? Co się wydarzy? Obawiałam się nudy.
Nic z tego! Jeśli mam być szczera, to "Mroczny las" podobał mi się bardziej niż "Willow". W tej dziś przeze mnie recenzowanej bardzo dużo się dzieje, akcja jest szybka.
Po burzliwym czasie wydaje się, że w życiu Willow zaczyna wychodzić słońce. Młoda dziewczyna wydaje się być pogodzona ze śmiercią ojca, brat zaczyna powoli dochodzić do siebie. Osiągnęła to, co zaplanowała- odwiedziła matkę i nawet zakochała się. Naprawdę można pomyśleć, że wszystko zostało już napisane, wszystko się wydarzyło i nie ma już na co czekać.
Na szczęście V.C Andrews jest autorką, która często zaskakuje. W tej powieści będziemy świadkami rodzącego się uczucia głównej bohaterki i Thatchera (bogatego prawnika z Palm Beach), jej nowego życia i powolnego poznawania mamy i przyrodniego brata.
Emocji będzie naprawdę wiele. Zdradzę, że książka, choć niewiele wcześniej na to wskazywało, idealnie wpisuje się w tematykę innych jej powieści (porusza tematy znane nam z serii"Kwiaty na poddaszu" czy "Rodzina Casteel".
Nie dla wszystkich to książka- niektórzy mogą być zniesmaczeni jednym z głównych wątków. Trochę żałuję tego, jak poprowadzono wątek miłosny Willow i Thatchera. Mogłam się wprawdzie tego spodziewać, ale żal i tak jest. Myślałam, że tym razem zostanę zaskoczona.
Czy polecam tę książkę? Tak, wspominałam już, że podobała mi się bardziej niż pierwsza. Czekam na kolejną!
Tytuł: Mroczny las
Liczba stron: 520
Data wydania: 13 czerwca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznam się, że byłam mocno ciekawa tek książki (i oczywiście kolejnej). Dlaczego?
W "Willow" wiele zostało wyjaśnione. Nachodziły mnie myśli- o czym jeszcze można pisać? Co się wydarzy? Obawiałam się nudy.
Nic z tego! Jeśli mam być szczera, to "Mroczny las" podobał mi się bardziej niż "Willow". W tej dziś przeze mnie recenzowanej bardzo dużo się dzieje, akcja jest szybka.
Po burzliwym czasie wydaje się, że w życiu Willow zaczyna wychodzić słońce. Młoda dziewczyna wydaje się być pogodzona ze śmiercią ojca, brat zaczyna powoli dochodzić do siebie. Osiągnęła to, co zaplanowała- odwiedziła matkę i nawet zakochała się. Naprawdę można pomyśleć, że wszystko zostało już napisane, wszystko się wydarzyło i nie ma już na co czekać.
Na szczęście V.C Andrews jest autorką, która często zaskakuje. W tej powieści będziemy świadkami rodzącego się uczucia głównej bohaterki i Thatchera (bogatego prawnika z Palm Beach), jej nowego życia i powolnego poznawania mamy i przyrodniego brata.
Emocji będzie naprawdę wiele. Zdradzę, że książka, choć niewiele wcześniej na to wskazywało, idealnie wpisuje się w tematykę innych jej powieści (porusza tematy znane nam z serii"Kwiaty na poddaszu" czy "Rodzina Casteel".
Nie dla wszystkich to książka- niektórzy mogą być zniesmaczeni jednym z głównych wątków. Trochę żałuję tego, jak poprowadzono wątek miłosny Willow i Thatchera. Mogłam się wprawdzie tego spodziewać, ale żal i tak jest. Myślałam, że tym razem zostanę zaskoczona.
Czy polecam tę książkę? Tak, wspominałam już, że podobała mi się bardziej niż pierwsza. Czekam na kolejną!
sobota, 6 maja 2017
"Willow"- Virginia C. Andrews
Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: Willow
Liczba stron: 464
Data wydania: 10 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Odkąd dowiedziałam się, że rodzina Virginii Andrews po jej śmierci zatrudniła pisarza by dokończył niezamknięte serie nic nie jest takie samo. Teraz nie wiem kto co pisał; co jest dziełem Virginii, a co Andrew.
Mimo to z wielką przyjemnością sięgam po kolejne książki sygnowane nazwiskiem tej autorki.
Dziś zapraszam do przeczytania recenzji "Willow", powieści, która otwiera kolejną serię.
Tytułowa Willow to studentka psychologii. Jej uporządkowane życie przerywa telefon od ciotki, która przekazuje jej informację o chorobie adopcyjnego ojca. Nim Willow dojedzie do szpitala mężczyzna umrze (chwilę zastanawiałam się czy umieszczać tu taką informację, ostatecznie jednak zdecydowałam się na ten krok wierząc, że nie będziecie mi mieli tego za złe). Na młodą dziewczynę czeka list, który rodzinny prawnik zobowiązał się przekazać po jego śmierci. Co kryj koperta? Czy to będzie miało duży wpływ na jej życie?
To książka o poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest smutna, ale dająca nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Willow wybiera się w podróż, która, jak wierzy, pomoże jej rozwikłać kilka zagadek.
Nie mam się do czego "przyczepić". Tak naprawdę to już na samym początku zostałam "kupiona", już wtedy gdy Willow opowiedziała o swoim dzieciństwie, o matce adopcyjnej i niani.
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom sagi (już niebawem pojawi się w księgarniach!). Trzeba przyznać, że jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy tej dziewczyny, zwłaszcza, że koniec jest mocno zaskakujący.
Tytuł: Willow
Liczba stron: 464
Data wydania: 10 stycznia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Odkąd dowiedziałam się, że rodzina Virginii Andrews po jej śmierci zatrudniła pisarza by dokończył niezamknięte serie nic nie jest takie samo. Teraz nie wiem kto co pisał; co jest dziełem Virginii, a co Andrew.
Mimo to z wielką przyjemnością sięgam po kolejne książki sygnowane nazwiskiem tej autorki.
Dziś zapraszam do przeczytania recenzji "Willow", powieści, która otwiera kolejną serię.
Tytułowa Willow to studentka psychologii. Jej uporządkowane życie przerywa telefon od ciotki, która przekazuje jej informację o chorobie adopcyjnego ojca. Nim Willow dojedzie do szpitala mężczyzna umrze (chwilę zastanawiałam się czy umieszczać tu taką informację, ostatecznie jednak zdecydowałam się na ten krok wierząc, że nie będziecie mi mieli tego za złe). Na młodą dziewczynę czeka list, który rodzinny prawnik zobowiązał się przekazać po jego śmierci. Co kryj koperta? Czy to będzie miało duży wpływ na jej życie?
To książka o poszukiwaniu własnej tożsamości. Jest smutna, ale dająca nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Willow wybiera się w podróż, która, jak wierzy, pomoże jej rozwikłać kilka zagadek.
Nie mam się do czego "przyczepić". Tak naprawdę to już na samym początku zostałam "kupiona", już wtedy gdy Willow opowiedziała o swoim dzieciństwie, o matce adopcyjnej i niani.
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom sagi (już niebawem pojawi się w księgarniach!). Trzeba przyznać, że jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy tej dziewczyny, zwłaszcza, że koniec jest mocno zaskakujący.
środa, 6 kwietnia 2016
"Pamiętnik Christophera. Duchy Dollangangerów"- V.C Andrews
Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: Pamiętnik Christophera. Duchy Dollangangerów
Liczba stron: 368
Data wydania: 1 marca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo- Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznaję się- nie przeczytałam jeszcze książek z serii "Kwiaty na poddaszu". Wprawdzie nieznajomość fabuły mi nie przeszkadzała, jednak myślałam o nadrobieniu zaległości i zapoznaniu się z wcześniejszymi wydarzeniami. Teraz poważnie się nad tym zastanawiam.
Na pewno domyślicie się dlaczego. Otóż, jak sam tytuł wskazuje jest to pamiętnik Christophera, nastolatka uwięzionego wraz z rodzeństwem na poddaszu. Dowiadujemy się o tym, co wszyscy przeżyli, o rodzinie i wydarzeniach, które spowodowały, że znaleźli się w takiej sytuacji. To, że dowiedziałam się, o tym wszystkim odrobinę zniechęca mnie do zapoznania się z bardziej dokładnym opisem. Jeśli macie możliwość- przeczytajcie najpierw "Kwiaty na poddaszu" i dalsze tomy, a dopiero potem wydane przez Wydawnictwo Proszyński "Pamiętniki Christophera. Z pewnością kiedyś przeczytam. Z naciskiem na kiedyś, w wolnym czasie, w momencie gdy nie będę miała już nic do czytania.
O tej książce trudno napisać nie zdradzając zbyt wiele. Pominę więc wydarzenia na poddaszu, a skupię się bardziej na opisanie pewnego bardzo ciekawego wątku. Chodzi o Kristin. Jak już wspominałam w recenzji poprzedniej książki- dziewczyna znalazła pamiętnik Christophera. Najpierw poświęca się lekturze sama (nie mogąc się oderwać), później czyta go wraz ze swoim chłopakiem, który przypadkiem znajduje cenną pamiątkę pod poduszką. Wkraczają w świat tajemnic, smutków. Zarówno im, jak i czytelnikom trudno zrozumieć, jak matka mogła sprawić dzieciom tyle cierpienia, ukrywać przed nimi prawdę, kłamać.
To, co się dzieje w "Duchach Dollangangerów" niesamowicie wciąga! Z wielką przyjemnością czytałam o pierwszej miłości naszych bohaterów, o ich spotkaniach na poddaszu w celu... czytania pamiętnika. O pierwszej miłości, tajemnicach, sekretach i... Przeczytajcie sami, naprawdę warto.
W czerwcu premiera trzeciej i chyba ostatniej części "Pamiętników Christophera". Jestem ciekawa, jak to wszystko się skończyło i czy nastąpi rozwiązanie wszystkich tajemnic związanych z rodziną Dollangangerów i z posiadłością, w której więzione były dzieci.
Tytuł: Pamiętnik Christophera. Duchy Dollangangerów
Liczba stron: 368
Data wydania: 1 marca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo- Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przyznaję się- nie przeczytałam jeszcze książek z serii "Kwiaty na poddaszu". Wprawdzie nieznajomość fabuły mi nie przeszkadzała, jednak myślałam o nadrobieniu zaległości i zapoznaniu się z wcześniejszymi wydarzeniami. Teraz poważnie się nad tym zastanawiam.
Na pewno domyślicie się dlaczego. Otóż, jak sam tytuł wskazuje jest to pamiętnik Christophera, nastolatka uwięzionego wraz z rodzeństwem na poddaszu. Dowiadujemy się o tym, co wszyscy przeżyli, o rodzinie i wydarzeniach, które spowodowały, że znaleźli się w takiej sytuacji. To, że dowiedziałam się, o tym wszystkim odrobinę zniechęca mnie do zapoznania się z bardziej dokładnym opisem. Jeśli macie możliwość- przeczytajcie najpierw "Kwiaty na poddaszu" i dalsze tomy, a dopiero potem wydane przez Wydawnictwo Proszyński "Pamiętniki Christophera. Z pewnością kiedyś przeczytam. Z naciskiem na kiedyś, w wolnym czasie, w momencie gdy nie będę miała już nic do czytania.
O tej książce trudno napisać nie zdradzając zbyt wiele. Pominę więc wydarzenia na poddaszu, a skupię się bardziej na opisanie pewnego bardzo ciekawego wątku. Chodzi o Kristin. Jak już wspominałam w recenzji poprzedniej książki- dziewczyna znalazła pamiętnik Christophera. Najpierw poświęca się lekturze sama (nie mogąc się oderwać), później czyta go wraz ze swoim chłopakiem, który przypadkiem znajduje cenną pamiątkę pod poduszką. Wkraczają w świat tajemnic, smutków. Zarówno im, jak i czytelnikom trudno zrozumieć, jak matka mogła sprawić dzieciom tyle cierpienia, ukrywać przed nimi prawdę, kłamać.
To, co się dzieje w "Duchach Dollangangerów" niesamowicie wciąga! Z wielką przyjemnością czytałam o pierwszej miłości naszych bohaterów, o ich spotkaniach na poddaszu w celu... czytania pamiętnika. O pierwszej miłości, tajemnicach, sekretach i... Przeczytajcie sami, naprawdę warto.
W czerwcu premiera trzeciej i chyba ostatniej części "Pamiętników Christophera". Jestem ciekawa, jak to wszystko się skończyło i czy nastąpi rozwiązanie wszystkich tajemnic związanych z rodziną Dollangangerów i z posiadłością, w której więzione były dzieci.
sobota, 21 listopada 2015
"Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall"- Virginia C.Andrews
Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall
Liczba stron: 360
Data wydania: 3 listopada 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Twórczość Virginii Andrews poznałam dzięki wydanej niedawno przez wydawnictwo PRószyński i S-ka sagi rodzinnej pt "Rodzina Casteel". Jakoś się nie złożyło (choć wiele słyszałam o niej) bym przeczytała opowieść o dzieciach uwięzionych na poddaszu. Mimo, że dwa tomy stoją gdzieś na półce... ciągle trudno mi zebrać, ciągle jest coś innego do przeczytania.
Przyznam, że przez chwilę zastanawiałam się, czy warto sięgnąć po tę książkę, jednak przeczytałam zapewnienie, że osoby nie znające fabuły wcześniejszych powieści dobrze zorientują się w akcji. To prawda.
Nie popełniłam błędu, za to trafiłam na dosyć ciekawą historię rodzinną (a ja lubię sagi rodzinne!).
Pewnego dnia Kristin Masterwood jedzie z ojcem w miejsce, gdzie dawno temu miały miejsce tragiczne wydarzenia, gdzie przetrzymywano dzieci. Teraz to miejsce jest opuszczone, lecz pojawia się inwestor chcący zakupić dom i zainwestować pieniądze. Bardzo ciekawe jest, kto jest tą osobą, i co powstanie w Foxworth Hill. Dla naszej bohaterki nie jest to tylko zwykła sprawa- jej mama była spokrewniona z rodziną Dollangangrów.
Ale wróćmy do fabuły: do tego, co się działo: otóż Kristin wraz z tatą na terenie posiadłości znajduje stary zeszyt. Okazuje się, że to pamiętnik Christophera, chłopca, który wraz z rodzeństwem przez wiele lat był więziony na poddaszu. Początkowo zastanawia się, czy jest to autentyczny zapis ich przeżyć czy też głupoty wyssane z palca, spreparowane przez kogoś dla zabawy. To trwało tylko chwilę, a w miarę upływu czasu Kristin coraz bardziej zagłębia się w świat opisany przez chłopca, zapomina o wszystkim i czyta, czyta, czyta...
Lecz "Pamiętnik Christophera..." to nie tylko zapis wydarzeń z przeszłości. Jest też wiele o tym, co Kristin przeżywa, o jej życiu. Dziewczyna dostrzega wiele podobieństw, które łączy ją i Chrisa, chłopca, który musiał szybko dorosnąć by opiekować się rodzeństwem.
Bardzo podobał mi się wątek, w którym Kristen opowiada o swoim chłopaku. Opisuje pierwszą miłość, która w wielu wypadkach jest niewinna, nie dba o nic. Kane dla swojej dziewczyny jest skłonny wiele poświęcić. Sprawia wrażenie osoby dobrej i dojrzałej.
Ciekawostka: po śmierci Virginii Andrews jej rodzina zatrudniła osobę, która dokończy nieukończone dzieła. Cykl "Pamiętnik Chrostophera. Rodzina Dollanganerów" należy do takich właśnie książek- w pełni napisanych przez Andrew Neidermann'a..
Tytuł: Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall
Liczba stron: 360
Data wydania: 3 listopada 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Twórczość Virginii Andrews poznałam dzięki wydanej niedawno przez wydawnictwo PRószyński i S-ka sagi rodzinnej pt "Rodzina Casteel". Jakoś się nie złożyło (choć wiele słyszałam o niej) bym przeczytała opowieść o dzieciach uwięzionych na poddaszu. Mimo, że dwa tomy stoją gdzieś na półce... ciągle trudno mi zebrać, ciągle jest coś innego do przeczytania.
Przyznam, że przez chwilę zastanawiałam się, czy warto sięgnąć po tę książkę, jednak przeczytałam zapewnienie, że osoby nie znające fabuły wcześniejszych powieści dobrze zorientują się w akcji. To prawda.
Nie popełniłam błędu, za to trafiłam na dosyć ciekawą historię rodzinną (a ja lubię sagi rodzinne!).
Pewnego dnia Kristin Masterwood jedzie z ojcem w miejsce, gdzie dawno temu miały miejsce tragiczne wydarzenia, gdzie przetrzymywano dzieci. Teraz to miejsce jest opuszczone, lecz pojawia się inwestor chcący zakupić dom i zainwestować pieniądze. Bardzo ciekawe jest, kto jest tą osobą, i co powstanie w Foxworth Hill. Dla naszej bohaterki nie jest to tylko zwykła sprawa- jej mama była spokrewniona z rodziną Dollangangrów.
Ale wróćmy do fabuły: do tego, co się działo: otóż Kristin wraz z tatą na terenie posiadłości znajduje stary zeszyt. Okazuje się, że to pamiętnik Christophera, chłopca, który wraz z rodzeństwem przez wiele lat był więziony na poddaszu. Początkowo zastanawia się, czy jest to autentyczny zapis ich przeżyć czy też głupoty wyssane z palca, spreparowane przez kogoś dla zabawy. To trwało tylko chwilę, a w miarę upływu czasu Kristin coraz bardziej zagłębia się w świat opisany przez chłopca, zapomina o wszystkim i czyta, czyta, czyta...
Lecz "Pamiętnik Christophera..." to nie tylko zapis wydarzeń z przeszłości. Jest też wiele o tym, co Kristin przeżywa, o jej życiu. Dziewczyna dostrzega wiele podobieństw, które łączy ją i Chrisa, chłopca, który musiał szybko dorosnąć by opiekować się rodzeństwem.
Bardzo podobał mi się wątek, w którym Kristen opowiada o swoim chłopaku. Opisuje pierwszą miłość, która w wielu wypadkach jest niewinna, nie dba o nic. Kane dla swojej dziewczyny jest skłonny wiele poświęcić. Sprawia wrażenie osoby dobrej i dojrzałej.
Ciekawostka: po śmierci Virginii Andrews jej rodzina zatrudniła osobę, która dokończy nieukończone dzieła. Cykl "Pamiętnik Chrostophera. Rodzina Dollanganerów" należy do takich właśnie książek- w pełni napisanych przez Andrew Neidermann'a..
czwartek, 6 sierpnia 2015
"W matni marzeń"- Virginia C. Andrews
Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: W matni marzeń
Liczba stron: 544
Data wydania: 16 czerwca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
"W matni marzeń" to ostatni tom bestsellerowej sagi o rodzinie Casteel. Zostało w niej opublikowanych 5 książek. Miałam szczęście przeczytać wszystkie i dziś mogę stwierdzić, że było to ciekawe doświadczenie. Zachęca mnie to do przeczytania książek autorstwa Virginii C. Andrews (na półce czeka seria "Kwiaty na poddaszu").
Tak naprawdę ta książka to klamra spinająca wszystkie części w całość. Wprawdzie nie dowiemy się wiele nowego, ale poznamy tajemnice Leigh i rodzinny Tattertonów, o których to tylko mimochodem wspomina się wcześniej.
"W matni marzeń" to przerażająca powieść. Otóż pokazuje się nam jaka naprawdę była Jillian Obraz kobiety próżnej, mimozy, dla której wakacje czy podróż poślubna są bardzo męczące, o ubraniach i kosmetykach potrafi rozmawiać godzinami. Zarzeka się, że kocha córkę, lecz gdy ta przychodzi z problemem nie wierzy jej (lub nie chce wierzyć), zarzuca kłamstwo.
Trudno uwierzyć, ale z kart książki wyłania się obraz Jillian- osoby, która dla swojego zadowolenia poświęciła córkę.
Cała książka to wspomnienia Leigh opisane w pamiętniku. Zapiski te znajduje Annie wnuczka Leigh, która do posiadłości Farthinggale Manor przyjechała na pogrzeb Troya.
Szczególnie zainteresował, wciągnął mnie wątek związku Leigh z Tomem Lukiem Casteelem (dowiadujemy się, co mogło być przyczyną wydarzeń z tomu "Rodzina Casteel" oraz opowieść o małym Troyu i szkole Leihg.
I tylko żal, że to już koniec...
Polecam! Warto sięgnąć po tę serię.
Tytuł: W matni marzeń
Liczba stron: 544
Data wydania: 16 czerwca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
"W matni marzeń" to ostatni tom bestsellerowej sagi o rodzinie Casteel. Zostało w niej opublikowanych 5 książek. Miałam szczęście przeczytać wszystkie i dziś mogę stwierdzić, że było to ciekawe doświadczenie. Zachęca mnie to do przeczytania książek autorstwa Virginii C. Andrews (na półce czeka seria "Kwiaty na poddaszu").
Tak naprawdę ta książka to klamra spinająca wszystkie części w całość. Wprawdzie nie dowiemy się wiele nowego, ale poznamy tajemnice Leigh i rodzinny Tattertonów, o których to tylko mimochodem wspomina się wcześniej.
"W matni marzeń" to przerażająca powieść. Otóż pokazuje się nam jaka naprawdę była Jillian Obraz kobiety próżnej, mimozy, dla której wakacje czy podróż poślubna są bardzo męczące, o ubraniach i kosmetykach potrafi rozmawiać godzinami. Zarzeka się, że kocha córkę, lecz gdy ta przychodzi z problemem nie wierzy jej (lub nie chce wierzyć), zarzuca kłamstwo.
Trudno uwierzyć, ale z kart książki wyłania się obraz Jillian- osoby, która dla swojego zadowolenia poświęciła córkę.
Cała książka to wspomnienia Leigh opisane w pamiętniku. Zapiski te znajduje Annie wnuczka Leigh, która do posiadłości Farthinggale Manor przyjechała na pogrzeb Troya.
Szczególnie zainteresował, wciągnął mnie wątek związku Leigh z Tomem Lukiem Casteelem (dowiadujemy się, co mogło być przyczyną wydarzeń z tomu "Rodzina Casteel" oraz opowieść o małym Troyu i szkole Leihg.
I tylko żal, że to już koniec...
Polecam! Warto sięgnąć po tę serię.
wtorek, 24 lutego 2015
"Bramy raju"- Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Bramy raju
Liczba stron: 504
Data wydania: 17 lutego 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Na początku pragnę Was serdecznie przeprosić. Będę musiała zdradzić Wam pewien dość istotny szczegół z fabuły. Dlatego jeśli nie lubicie gdy ktoś zdradza wydarzenia z książki, której jeszcze nie czytaliście nie przechodźcie dalej. Jakiś czas temu sama narzekałam i żałowałam, że przeczytałam opis, w którym zawarta była owa informacja. A więc zaczynajmy!
"Bramy raju" to czwarta część sagi o rodzinie Casteel. Jest inna niż pozostałe. Narratorką jest Annie, córka Heaven. Pisze ona o swoim życiu, o troskach, problemach, radościach i rodzicach, którzy zmarli w wypadku samochodowym.
To właśnie o ich śmierci pisałam wcześniej, gdy wspomniałam o informacji, której wolałabym nie znać przed lekturą. Rzadko zdarza się, że uśmierca się głównego bohatera, bo przecież o poprzednich wydarzeniach dowiadujemy się z relacji Heaven, to ona opowiadała o swojej rodzinie.
Bałam się tej zmiany. Człowiek mocno przyzwyczaja się do ludzi. Tymczasem książka w niczym nie ustępuje poprzednim częściom. Jest tak samo wciągająca, ciekawa i wzruszająca. Ale tak, ten typ literatury trzeba lubić.
Annie to córka Heaven. Gdy rodzice dziewczyny giną w wypadku, a ona sama zostaje sparaliżowana przyjmuje pomoc od Tony'ego, bogatek krewnego. Wierzy, że będzie miała dobrą opiekę i pomoc w dochodzeniu do zdrowia. Nie zdaje sobie sprawy, jakie tajemnice skrywała jej mama i dlaczego zerwała kontakt, nie odwiedzała Tony'ego e jego pięknej posiadłości.
Początkowo Annie czuje się dobrze, powoli zaczyna rehabilitację (wraca do zdrowia fizycznego, bo ze śmiercią bliskich trudno sobie poradzić). W miarę upływu czasu Tony pokazuje swoją prawdziwą twarz i chęć zamknięcia dziewczyny w złotej klatce.
"Bramy raju" to nie tylko powieść o problemach rodzinnych, ale też o miłości- tej pięknej, młodzieńczej. Czt Annie zwiąże się z Lukiem? Czy rodzina, która jej pozostała zdąży na czas uratować ją?
Kiedyś postać Fanny, siostry Heaven niezmiernie mnie irytowała, tymczasem w tym tomie nastąpiła przemiana i powiem, że nawet przyjemnie śledziło się wątek o Fanny i jej synu Luke'u. To chyba najlepsza zmiana.
Bardzo podobała mi się ta książka. Czekam na kolejny tom opowieści o rodzinie Casteel. A tymczasem polecam Wam "Bramy raju". Warto przeczytać!
czwartek, 1 stycznia 2015
"Upadłe serca"- V.C Andrews
Tytuł: Upadłe serca
Liczba stron: 464
Data wydania: 4 listopada 2014 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok 2015 rozpoczynam mocnym akcentem: pierwsza recenzja będzie dotyczyć książki Virginii C. Andrews "Upadłe serca". Autorka ma na koncie wiele powieści w stylu horroru gotyckiego. W Polsce zostały wydane dwie sagi rodzinne jej autorstwa: o rodzinie Dollarganów (cykl zaczyna się bestsellerową książką "Kwiaty na poddaszu" oraz o rodzinie Casteel, której bohaterką jest Heaven.
Na jednym z blogów, które przeglądałam, gdy szukałam biografii Virginii Cleo Andrew przeczytałam, że czytelnik może czuć się zmęczony lekturą książek tej autorki, przytłoczony ilością szczegółów i zasmucony, zmęczony przewidywalnością.
Przed napisaniem recenzji, właściwie na samym początku książki pomyślałam, że tak naprawdę najlepsza i najbardziej wzruszająca była pierwsza książka w cyklu czyli "Rodzina Casteel".
"Upadłe serca" to trzecia część wyżej wspomnianej sagi. Zaczyna się niezbyt ciekawie, jednak później zostajemy nagrodzeni za ten przydługi wstęp i akcja rozkręca się bardzo szybko. Na czytelnika czeka mnóstwo ciekawych wątków, rozwiązania niekoniecznie pochwalane przez niego. Wątki zmieniają się szybko, jak w kalejdoskopie.
W tej książce Heaven jest już dorosłą kobietą, wychodzi za mąż, jednak życie nie rozpieszcza jej. Rzuca pod jej nogi kłody. Gnębi ją poczucie winy i wiele problemów, które wymagają jak najszybszego rozwiązania.
Niestety muszę powiedzieć, że w pewnym miejscu rozczarowało mnie postępowanie Heaven, naszej bohaterki. Jak zapewne pamiętacie- w dzieciństwie była osobą biedną i wyśmiewaną. Była też zakochana w koledze ze szkoły: Loganie. Dziecięce zauroczenie przerodziło się w miłość, dzięki czemu Heaven i Logan mogli pobrać się i iść dalej wspólnie przez życie. Dziewczyna oprócz męża zyskuje też pozycję i pieniądze. Niestety- nie podobała mi się pewna decyzja poczyniona w związku, a może dzięki pieniądzom. Wiem, że przesłanki skłaniały się ku temu, ale jednak bohaterka zrobiła coś, za co krytykowała innych. Chciałabym Wam napisać o co chodzi, gdybym jednak to zrobiła- na pewno nie mielibyście radości z przeczytania książki "Upadłe serca".
W lutym ukaże się czwarta książka z cyklu opowieści o rodzinie Casteel nosząca tytuł "Bramy raju". Przestrzegam Was: nie czytajcie notki wydawniczej. Ja popełniłam ten błąd i teraz wiem już co się stanie, co spotka Heaven. O, gdybym mogła wyprzeć to z pamięci, bo to co przeczytałam wcale mi się nie podoba!
piątek, 4 kwietnia 2014
"Mroczny anioł"- Virginia C. Andrews
Tytuł: Mroczny anioł
Liczba stron: 480
Data wydania: 18 marca 2014 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
"Mroczny anioł" to drugi tom serii powieści o rodzinie Casteel autorstwa poczytnej autorki Virginii C Andrews. Zastanawiałam się jaka będzie ta książka- w końcu "Rodzina Casteel" zachwyciła mnie (mnie, moją mamę i babcię dokładniej mówiąc). Byłam ciekawa co będzie teraz. A i owszem, książka mi się bardzo podobała, ale nie tak jak poprzednia. Były też wątki, które jakoś do mnie nie trafiły, ale spokojnie, niewiele, jeden czy dwa.
W "Mrocznym aniele" Heaven (ależ mi się to imię podoba!) rozpoczyna nowy etap życia: udało jej się pojechać do rodziców jej mamy. Początkowo myślała, że jej życie diametralnie się zmieni, że będzie dobrze, ale jednak nie wszystko jest tak jak w jej marzeniach. Czuje się odrzucona, nie ma ochoty udawać, że Jillian i Tony nie są jej dziadkami tylko wujostwem. Smutno się też czyta o traktowaniu bohaterki w szkole- miała trudne życie, a na dodatek Tony sprawił, że dzięki jego zachciankom wyróżnia się ubiorem wśród rówieśniczek. A na dodatek wszędzie tajemnice, tajemnice i jeszcze raz tajemnice. Od tych małych do tych poważnych, o której dowiadujemy się pod koniec książki. No i muszę przyznać- Virginia C. Andrews potrafi budować napięcie- człowiek myśli, że na pewno nic poruszającego się nie zdarzy, a tu zdziwienie: nagle dzieje się coś, co wywraca świat naszej bohaterki do góry nogami.
W tym tomie Heaven oprócz zajęć obowiązkowych postanawia walczyć o rodzinę i odwiedzić swoich najbliższych. Wciąż jednak pielęgnuje i podsyca nienawiść do ojca. Zresztą nie ma się co dziwić, ten człowiek wyrządził jej wiele krzywd.
Polecam!
niedziela, 29 grudnia 2013
"Rodzina Casteel"- Virginia C. Andrews
Tytuł: Rodzina Casteel
Liczba stron: 544
Data wydania: 5 listopada 2013 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
O twórczości Virginii C. Andrews słyszałam co nieco, w jednej z "moich" bibliotek jest popularna i często wypożyczana, ale ja jakoś jeszcze nie miałam okazji przeczytać jej książek. Wiem natmiast, że na pewno nie poprzestanę na tej jednej.
Zresztą w "Rodzina Cesteel" mnie do tego stopnia zachwyciła, że nie mogę doczekać się kolejnych tomów (tak, to kolejna saga, ciekawe ile tomów będzie wydanych).
Ta książka to niesamowicie smutna opowieść o rodzinie Casteel, o życiu w biedzie. Zaczyna się w gdy babcia wyznaje Heven, naszej głównej bohaterce tajemnicę, która sprawia, że rozumie dlaczego ociec jej nienawidzi i która zmienia jej dotychczasowe życie. Heven, mimo, że w momencie rozpoczęcia książki ma zaledwie 13 lat musiała szybko dorosnąć. Musiała znosić nienawiść ojca i to, że zostawiał ją i macochę na wiele dni bez pieniędzy i jedzenia, musiała pogodzić się ze śmiercią babci i brata i z odejściem macochy, która nie wytrzymała takiej sytuacji i zostawiła Heven samą z rodzeństwem.Na naszą bohaterkę spadła wielka odpowiedzialność opieki nad rodziną i konieczność zdobywania pożywienia. Musiała też znosić pogardliwe spojrzenia rówieśników i ludzi z wioski mówiace, że z taką biedotą z gór nie będą się zadawać, że jak można nie mieć nowych ubrań, chodzić brudnymi. Nie wiedzieli co przeżywa ta rodzina. Tylko dwie osoby dostrzegły, że pod brudem kryją się osoby dumne, którym wstyd poprosić o pomoc, które wolą głodować niż kogoś obarczyć swoimi problemami. Był to Logan, chłopak, któremu spodobała się Heven i pewna nauczycielka. Serce rosło gdy czyta się o ludziach pragnących się dzielić gdy sami niewiele mają.
Pewnego dnia pojawia się jej ojciec i postanawia ulżyć rodzinie. Robi to na swój sposób- postanawia sprzedać dzieci do innych rodzin, za oszałamiającą kwotę 500 dolarów. Serce się krajało gdy to czytałam. Od razu wiedziałam, że Heven będzie miała pecha i trafi do rodziny, która nie będzie jej szanować. Heven zaopiekowała się Kitty i Cal. I o ile miała piękny dom, dobry kontakt z Calem to Kitty traktowała ją bardzo źle. Czy sytuacja naszej bohaterki kiedykolwiek się zmieni?
"Rodzina Casteel" to książka, od której nie sposób się oderwać. Ja odłożyłam ją tylko dlatego, że musiałam pójść spać. Dostarczyła mi wielu wzruszeń, wiele smutku. Bardzo współczułam bohaterom i liczyłam, że los się dla nich odmieni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
