niedziela, 12 lipca 2015

"Błąd w zeznaniach"- Sophie Hannah

Autor: Sophie Hannah
Tytuł: Błąd w zeznaniach
Liczba stron: 464
Data wydania: maj 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie






Czasem lubię zmienić gatunek literacki (zwykle czytam literaturę kobiecą różnego typu oraz literaturę faktu) i przeczytać coś innego. Z reguły pada wtedy na kryminał.
"Błąd w zeznaniach" to książka jakich wiele. Niczym się nie wyróżnia. Zaczyna się obiecująco: zostaje zamordowany znany felietonista. Kto go zabił? Kto był na tyle sprytny by zrobić to, co napisano poniżej?


W poniedziałkowy poranek, 1 lipca 2013 roku, w jednym z wiktoriańskich domów w okolicy zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Przed śmiercią został unieruchomiony za pomocą taśmy oraz ogłuszony ciężkim przedmiotem. Do uśmiercenia swojej ofiary zabójca użył noża, choć w nieco niekonwencjonalny sposób: nieboszczyk nie został nim pchnięty, a… uduszony. Na ścianie jego gabinetu morderca pozostawił zagadkowy napis, a w skrzynce mailowej, do której znał hasło, tajemnicze selfie z ogłuszoną ofiarą
Śledztwo okazuje się trudne i żmudne, policja niewiele wie. Jedynym punktem zaczepienia jest samochód, który widziano w pobliżu mieszkania zamordowanego, a informacji może udzielić kobieta: matka i żona.
Początkowo było dość ciekawie, mówiono o wielkiej tajemnicy (w domyśle "odkryjemy o co chodzi"), wciągnął wątek Nicholi. Niestety- im dalej, tym bardziej czułam się znużona. Być może oczekiwałam zbuyt wiele?
W książce oprócz tekstu właściwego znajdziemy również felietony pisane przez Damona Blundy'ego. Czy doprowadzą one do rozwiązania zagadki kryminalnej?

"Nie oddam dzieci"- Katarzyna Michalak

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Nie oddam dzieci
Liczba stron: 256
Data wydania: kwiecień 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie




Kogokolwiek bym nie zapytała, jakiejkolwiek recenzji nie czytała- każdy jest zachwycony tą książką. I ja się wzruszyłam, mało brakowało bym się popłakała- powstrzymanie się od łez było trudnym zadaniem. Mając w pamięci opinie o twórczości Katarzyny Michalak starałam się obiektywnie spojrzeć na tę powieść.
  

"Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu… Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno...
Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.

Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.

Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również. "
 Odnoszę wrażenie, że autorka chciała stworzyć coś, co czytelników wzruszy i rozerwie serce na kawałki. W jakiś sposób się to udało, jednak było kilka rzeczy, które mi się nie podobały.
Czy jest możliwe by sąd mimo wcześniejszych chęci odszedł od zamiaru przesłuchania dziecka tylko dlatego, że przytula się do rodzica i boi się rozmowy z psychologiem? Niezbyt realne wydaje się też, że pewien człowiek niezauważony, krótko po wypadku ( a więc obolały) znika na kilka godzin (co do czasu nie jestem pewna) ze szpitala? Czy można przyjść na rozprawę z marszu, bez przygotowania, a adwokata znaleźć dwie godzinę wcześniej? To tylko kilka pytań, które nie dawały mi spokoju podczas lektury.
Zauważyłam też, że dość często pojawia się stwierdzenie, "gdyby...", które mówiło, że można zapobiec jakiejś sytuacji oraz, niestety, uprzedzało o tym, co się wydarzy za chwilkę.
Jednak to, co napisałam powyżej przestaje być ważne wobec tematu, który autorka porusza w swojej powieści. Ciągle słyszy się i mordercach (rzecz trzeba nazwać po imieniu) jeżdżących po alkoholu. Statystyki są bezlitosne: mimo ciągłych akcji uświadamiających gros ludzi się tym nie przejmuje, nie przestrzega przepisów. Wielu osobom zostają odebrani najbliżsi: rodzice, dzieci.
Tak było w przypadku tej powieści. Michał do szaleństwa kocha Martę. Mimo, że są 14 lat po ślubie ich miłość jest nadal taka sama jak na początku. Rodzinę ma spotkać wielkie szczęście- już niedługo pojawić na świecie ma się kolejne dziecko, mają już troje.
Wystarczyła jedna chwila by szczęście prysnęło jak bańka mydlana. Michał jako lekarz jest człowiekiem zapracowanym. W dniu, który powinien być radosnym, w dniu trzecich urodzin najmłodszego synka również poświęcił się pracy, wstyd przyznać, ale zapomniał o tym święcie. Marta wracając z odwiedzin u niego ulega wypadkowi.
Michał jako wdowiec musi zmierzyć się nie tylko ze swoim bólem, ale też z życiem codziennym.
Czy poradzi sobie?
Minusem jest, że pisze się tylko o uczuciach Michała. O tym, jak radzi sobie Maja i Zbyszek jest niewiele. Rodzina Michała i Marty moim zdaniem nie zdała egzaminu w tej trudnej sytuacji- powinni wspierać, nie ranić.
"Nie oddam dzieci" to powieść, która zawiera relację męża, który stracił żonę, sprawców wypadków i policjanta.
Mimo tych kilku minusów książkę serdecznie polecam! Warta przeczytania i zastanowienia się nad życiem.

"Córka piekarza"- Sarah McCoy

Autor: Sarah McCoy
Tytuł: Córka piekarza
Liczba stron: 424
Data wydania: 14 października 2014 r.
Forma: Ebook
Wydawnictwo: Świat Książki

Wszędzie, na blogach, fanpage'ach, u znajomych spotykałam się z opinią, że tę książkę warto przeczytać.
Zachęcona pozytywnymi recenzjami i dobrymi opiniami przy pierwszej nadarzającej się okazji sięgnęłam po "Córkę piekarza". I rzec muszę- dołączam do grupy zachwyconych.
Wydarzenia opisane w powieści mają miejsce zarówno w przeszłości, w czasach wojny, jak i "teraźniejsości, pod koniec pierwszej dekady XXI w (lata 2007- 2009).
To pasjonująca opowieść o sile kobiet, o rozterkach i radzeniu sobie z problemami.
Nikt nie wie, jak bardzo przeplatają się losy bohaterów. 
Elsie to córka piekarza, niebawem ma wyjść za mąż za żołnierza. Tak jak Reba (o której później) zastanawia się, czy dobrze zrobiła, czy małżeństwo bez miłości ma szansę bytu. Zarówno ona, jak i jej najbliżsi wierzą w dobroć Hitlera, wspierają armię. Przełomowym momentem, po którym już nic nie jest takie same był dzień Wigilii.
Nasza bohaterka podjęła wtedy decyzję mającą wpływ na dalsze jej życie.  Wbrew rozsądkowi udzieliła schronienia żydowskiemu chłopcu narażając na niebezpieczeństwo całą swoją rodzinę.
Reba to młoda dziennikarka. Wydaje się być szczęśliwa: ma pracę, narzeczonego. Jednak jest zła na siebie bowiem przyjęła oświadczyny, ale ma trudności ze zrobieniem kolejnego kroku, zastanawia się nad swoimi uczuciami.
Pewnego dnia trafia do piekarni Elsy i jej córki. Ma tam przeprowadzić wywiad na temat Bożego Narodzenia w Niemczech.
Czary czy nie, od tego czasu Reba wiele przemyślała, porozmawiała z tymi, na których jej zależało.
Mówi o swoich strachach, problemach. Poznaje nowe przyjaciółki. Słowem- wszystko zaczyna się układać.
"Córka piekarza" to piękna wielowątkowa powieść. Porusza ważne tematy, pokazuje różne punkty widzenia. Wzrusza. Trudno się od niej oderwać, a po przeczytaniu ostatniej strony odczuwa się niedosyt.
Jest to książka, którą zawsze będę polecać, między innymi z powodu ciekawie połączonych wątków: rzeczywistość nazistowskich Niemiec przeplata się z czasami obecnymi i napływem nielegalnych emigrantów z Meksyku do El Paso w Ameryce. Dla wielu ludzi to szansa na nowe, lepsze życie.

"Rosół z kury domowej"- Natasza Socha [recenzja przedpremierowa]

Autor: Natasza Socha
Tytuł: Rosół z kury domowej
Liczba stron:
Data wydania: premiera 29 lipca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal

Zapraszam na przedpremierową recenzję książki Nataszy Sochy. Nie jestem pierwszą, która recenzuje "Rosół z kury domowej". Na innych blogach pojawiły się już opinie wyrażające zachwyt. Jednak moją pierwszą myślą po przeczytaniu kilkudziesięciu stron było pytanie czy i dlaczego ja nie dostrzegam tego co inni?
Choć na półce "do przeczytania" czekają dwie książki Nataszy Sochy, to jednak "Rosół.." to pierwsza jej powieś, którą miałam okazję przeczytać.
Jest zaskakująca. Przyznam się, że spodziewałam się przeczytać książkę lekką, przyjemną, a tymczasem musimy się zmierzyć z problemem przemocy domowej (fizycznej i psychicznej/).
Wiktoria jest przykładną żoną. Dla zadowolenia swojego męża zrezygnowała z pracy i zajmuje się domem. Pranie, sprzątanie to jej świat. Pewnego dnia mąż oświadcza Wiktorii, że odchodzi, poznał kogoś, kto jest dla niego bardziej atrakcyjną partnerką, co mu po żonie, która tylko siedzi w domu i nie dba o rozrywki intelektualne ( czyżby nie pamiętał, że sam do tego doprowadził?).
Wiktoria po pierwszym szoku zbiera się w sobie i postanawia zmienić swoje życie. Pierwszym krokiem jest zmiana otoczenia, wyjazd do Niemiec. Tam nasza bohaterka poznaje inne panie, które mają podobny problem. Nie chcę być niemiła, ale idealne wydaje się powiedzenie "ciągnie swój do swego" (oczywiście w pozytywnym znaczeniu, np. dzięki spotkaniu będą mogły wzajemnie sobie pomóc czy choćby wysłuchać). Myślę,że we wzystkim, co się dzieje jest sens i los zetknął te kobiety w jakimś celu.
Natasza Socha zaskakuje czytelnika powieścią do bólu prawdziwą, tak jakby była ona oparta na faktach, a nie fikcją literacką.
Cenię książki, które potrafią wywołać emocje w osobie czytającej.
Naszym babciom, mamom wydaje się, że życie by usługiwać mężowi powinno być celem każdej kobiety. Świat się zmienia, a poglądy mające się dobrze jeszcze 30- 40 lat temu tracą na aktualności. Dawniej nakazywano dźwigać swój krzyż, a gdy mąż zdradzał żonę to panią obarczano winą(bo nie dostał w domu tego, co chciał).
Zauważyłam, że postacie mężów "kur domowych" miały określone zadanie. Powinni oni u czytelnika wzbudzić irytację, a jednocześnie wywołać współczucie dla bohaterek. Tak się też stało.
Mimo, że zwykle mówi się, że są dwie strony medalu, należy wysłuchać każdego. Często jednak w takich sprawach wszystko jest jasne. Nie ma i nie powinno być przyzwolenia na przemoc, choćby psychiczną.
Cieszę się, że dziewczyny z "Rosołu z kury domowej" znalazły w sobie odwagę by zrobić coś dla siebie ( i nie pytać się nikogo o zgodę!).
I tylko zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Autorka zostawiła nas z pytaniem, na które odpowiedzi brak, możemy się tylko domyślać.
A na koniec ciekawostka: pani, którą widzimy na okładce to nie kto inny tylko Natasza Socha! Widziałam różne opinie na temat samej okładki: jednych zachwyca, innych straszy ( ja jestem w pierwszej grupie, tej, którym się podoba).
Polecam! Warto przeczytać bo i temat ważny i świetnie napisana.

wtorek, 7 lipca 2015

"Cienie przeszłości"- Susan Wiggs

Autor: Susan Wiggs
Tytuł: Cienie przeszłości
Liczba stron: 416
Data wydania: 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Harlequin Polska

Tę książkę otrzymałam przez przypadek. W związku z nowo nawiązaną współpracą recenzencką z portalem Virtualo zostałam poproszona o wybranie pozycji, do recenzji.  Jako, że od jakiegoś czasu chciałam przeczytać "Córkę piekarza" i "Cienie przeszłości" polecanej przez wiele osób autorki Edyty Świętek wybór padł na te książki. Niestety, jak widać nastąpiła pomyłka, ot zwykła zbieżność tytułów i do moich rąk trafił harlequin, opowiastka dla prostych gospodyń (to nie moja opinia, tak mówią inni). Jakie były wrażenia po przeczytaniu?
Wbrew pozorom- bardzo dobre. Gdy już zorientowałam się, że zaszła pomyłka (i dowiedziałam się z czym mam do czynienia) oczekiwałam opowieści lekkiej, odprężającej, relaksującej. Było inaczej- jak się zrelaksować gdy trudno odłożyć książkę, a wiedza, że nastąpi koniec nie cieszy?
"Cienie przeszłości" to romans historyczny. Jest chuligan (który powinien zmienić się pod wpływem miłości), jest niewinna kobietka. Co więc sprawiło, że książka bardzo mi się spodobała? Jest dokładnie taka jak lubię: klimatyczna, opowiada o silnych kobietach, a czas akcji to lata w których kobiety zaczęły liczyć się w społeczeństwie (każdy wie, jak było kiedyś), czasy emancypacji.
Bohaterką jest Leah, pani doktor. Pewnego wieczora odwiedza ją mężczyzna szukający kogoś, kto mógłby pomóc jego żonie. Nie jest to zwykła sytuacja bowiem do odwiedzenia chorej zmusza ją groźbami, a w ręku trzyma pistolet.
Jak to bywa- nie wszystko jest takie, jak się wydaje, więc nie mija wiele czasu i Jacksson i Leah zakochują się w sobie.
Jak się skończy miłosna przygoda? Czy Leah uda się sprawić by ukochany pozostawił dla niej dotychczasowe życie? Na to i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce.
To moja pierwsza powieść tej autorki, jednak już teraz wiem, że nie ostatnia. Jestem ciekawa innych jek książek, a tę polecam (oczywiście tym, którzy lubią harlequiny), warto przeczytać.

"Złoty sen"- Grażyna Jeromin- Gałuszka

Autor: Grażyna Jeromin- Gałuszka
Tytuł: Złoty sen
Liczba stron: 440
Data wydania: 19 maja 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Zdradzę Wam tajemnicę. Nie wiem, co przyciąga mnie do książek Grażyny Jeromin- Gałuszki. Nie są w moim stylu, a jednak zawsze mam ochotę je przeczytać. Akcja jest prowadzona chaotycznie, mam wrażenie, że słowa wyrzucane są z prędkością karabinu, autorka chce jak najszybciej opowiedzieć nam historię. Trudno mi się zorientować kto jest kim, skąd przybył i ile ma lat. Czasem na odbiór ma wpływ czytanie na czytniku ebooków. Wersja elektroniczna jest trochę inaczej skonstruowana niż wersja papierowa. Być może inaczej bym to wszystko odczuwała gdybym miała w ręku zwykłą książkę.
Mimo to nie uważam, że jest źle, przeciwnie, jak już wspominałam- to czwarta książka tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. W mojej ulubionej bibliotece powieści Grażyny Jeromin- Gałuszki cieszą się popularnością.
Tym razem otrzymujemy wielowątkową opowieść o życiu kobiet mieszkających w pensjonacie. Łączą je znajomości i tajemnice.
Szczególnie zaciekawił mnie wątek Klarysy i jej relacji o kobiecie mówiącej o swoim życiu. Jako, że staruszka ma kłopoty z pamięcią nikt nie wierzy w to co mówi.
Zauważyłam, że w powieściach wspomnianej wyżej autorki często pojawia się motyw wspólnego zamieszkiwania ze sobą kobiet, które, jak się później okazuje łączy coś więcej niż miejsce ( nie mówię tu o związku, ale o tajemnicach, znajomościach).
Można też zauważyć podobieństwo między okładkami książek Grażyny Jeromin- Gałuszek. Spokojne, przedstawiające przyrodę, po prostu ładne.

"Letni wiatr"- Mary Alice Monroe

Autor: Mary Alice Monroe
Tytuł: Letni wiatr
Liczba stron: 400
Data wydania: 18 czerwca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Trudne jest recenzowanie kolejnych części składających się w serię. Wydaje się, że wiele zostało napisane wcześniej, że się powtarzamy.
"Letni wiatr" to kontynuacja książki niedawno wydanej przez wydawnictwo Prószyński i S-ka- "Siostry na lato". [Recenzja TU]. Z jednej strony dobre, że czytelnik nie musi czekać, może szybko poznać losy przyrodnich sióstr i Buni. Z drugiej- to wydatek (są trzy tomy, a więc wychodzi ok. 100 złotych, co jest niemałą kwotą, a widząc realia zarobków w Polsce może nadwyrężyć kieszeń). Ale cena to tak naprawdę chyba jedyny minus.
Muszę się przyznać, że "Siostry na lato" choć mi się podobały to nie były dla mnie rewelacją, bestsellerem. To bardzo przyjemna książka, wciągająca, i co ja będę mówić- idealna na lato.
Mimo, że powieści są wydane w jednej serii to jednak odrobinę się różnią. Pierwsza to wprowadzenie, poznajemy bohaterki czyli Carson, Dorę, Harper i Bunię, druga odrobinkę wzrusza i pokazuje, że czasem wystarczy mały impuls by zmienić swoje życie. Jestem ciekawa jaki będzi "Schyłek lata" (powieść ma się ukazać w siepniu). Zapowiada się obiecująco.
W książkach opisane są losy wszystkich sióstr, jednak przy okazji "Letniego wiatru" utwierdziłam się w in, in, przekonaniu, że każda książka jest skoncentrowana na innej siostrze. Najpierw dowiedzieliśmy się co nie co o Carson, teraz o Dorze. Czy przyjdzie pora na Harper?
Wszystkie panie spędzają lato w posiadłości nazywanej Morską Bryzą. Jest to ostatnia możliwość takich wakacji ponieważ dom ma zostać sprzedany.
Ostatnio autorka pozostawiła nas z kilkoma pytaniami m.in: czy Delphine- delfinowi, któremu przydarzył się wypadek? Jak rozwinie się relacja Carson z Blakiem? Dowiemy się też co nie co o Dorze i jej mężu oraz przeczytamy o rehabilitacji Nate'a- chłopca z zespołem Asprengera.
Polecam, interesująca książka.

 

"Ostatnia wola"-Joanna Szwechłowicz

Autor: Joanna Szwechłowicz
Tytuł: Ostatnia wola
Liczba stron: 280
Data wydania: 2 czerwca 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

"Ostatnia wola" jest jedną z tych książek, które u mnie otrzymały drugą szansę. Zdarza się, że w czytaniu konkretnej powieści nie ma sprzyjających okoliczności, lub po prostu coś przeszkadza w lekturze. Dlatego właśnie staram się nie skreślać czyjejś twórczości na początku. Czytam co najmniej dwie- trzy książki i dopiero potem wyrabiam sobie zdanie.
Książka Joanny Szwechłowicz to interesujący kryminał retro. Akcja zaczyna się przed sylwestrem roku 1938. Bohaterowie zostają nam przedstawieni w momencie gdy podróżują pociągiem. Są oni bliższą, lub dalszą rodziną, wybrali się w podróż na zaproszenie ciotki Wirydianny. Staruszka pisze, że z powodu zmęczenia życiem i choroby zamierza popełnić samobójstwo i chce podzielić majątek.
Niestety już na początku następuje smutne wydarzenie: umiera Zenon. Podczas podróży każdy rozmyśla o swoim życiu i rodzinie.
Podczas kolacji Wirydianna celnie podsumowuje swych krewnych, o każdym ma coś złego do powiedzenia.
Następnego dnia starsza pani umiera, ale nie tak, jak sobie "zaplanowała". Zostaje zamordowana. To samo spotyka również Tadeusza.Obecni w domu ciotki "bliscy" próbują dojść prawdy, jednak szybko następują wzajemne oskarżenia. Trudno się temu dziwić, jeśli obecna była tylko rodzina, a warunki pogodowe (śnieżyca) nie sprzyjały pojawieniu się kogoś innego.
Czy ojciec Herbst, Urszula i Wanda odkryją, kto stoi za tymi niecnymi czynami?
Jak wspominałam na początku "Ostatnia wola" to druga powieść Joanny Szwechłowicz, którą miałam okazję przeczytać. Bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość. Książka mimo tematu lekka, wciągająca, do ostatnich stron nieznane są motywy zabójcy.
Myślę, że "Ostatnia wola" powinna spodobać się wielbicielom kryminałów (zwłaszcza tym, którzy wolą książki opisujących przeszłość, jak ktoś trafnie nazwał- retro).

środa, 1 lipca 2015

"Pod osłoną nocy"- Sarah Waters

Autor: Sarah Waters
Tytuł: Pod osłoną nocy
Liczba stron: 576
Data wydania: 12 maja 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Zachwycona poprzednią, wydaną w lutym przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, książką z zaciekawieniem sięgnęłam po "Pod osłoną nocy". Spodziewałam się czegoś równie dobrego lub lepszego, powieści przy której można zarwać noc. Zawiodłam się okrutnie. Nie raz, nie dwa miałam ochotę odłożyć książkę, jednak pamiętając, że trzeba trochę czasu na rozkręcenie czytałam dalej.
Przede wszystkim nie trafia do mnie sposób prowadzenia akcji. Zastosowano tak zwaną odwrotną chronologię. Wiem, że dla wielu osób może to być interesujący sposób przedstawiania wydarzeń, jednak to nie mój styl.
Jest to kolejna opowieść z gatunku homoseksualnej powieści historycznej. To chyba pierwsza książka tej autorki, która wcale mi się nie podobała (przeczytałam już trzy czy cztery, polecając je innym).
W "Pod osłoną nocy" akcja ma miejsce w Anglii, w latach czterdziestych XX w. Przeczytamy o związku dwóch kobiet, o przyjaźni, o pobycie w więzieniu i o wojnie. Jak już wspomniałam wcześniej, powieść napisana jest w odwróconej chronologii toteż najpierw dowiadujemy się, tego, co było w roku 1947, a na samym końcu umieszczono rok 1941.
Oczywiście, były też ciekawe wątki (inaczej nie męczyłabym się czytaniem tylko odłożyłabym książkę). Najbardziej interesujące były wydarzenia związane ze szpitalem i wątek miłości kobiet, choć w porównaniu do poprzednich książek Sarah Waters brakło tego płomienia, który był wcześniej, gdzie indziej.

"Sakrament niedoskonały"- Anna Karpińska

Autor: Anna Karpińska
Tytuł: Sakrament niedoskonały
Liczba stron: 30
Data wydania: 9 kwietnia 2015 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Anna Karpińska przyzwyczaiła nas do książek, w których głównym tematem była miłość. Oczywiście, w "Sakramencie niedoskonałym" również znajdziemy taki wątek, jednak mam wrażenie, że jest on zepchnięty na dalszy tor. Priorytetem jest sprawa kryminalna, ale ciiii... o tym za chwilę.
W rodzinie Marzeny zapanowało szczęście! Nadszedł dzień, w którym jej młodsza siostrzyczka (którą opiekowała się po śmierci rodziców) wychodzi za mąż! Szczęśliwym panem młodym jest Donat, mężczyzna pochodzący z bogatej rodziny, wspólnik w dobrze prosperującej formie ogrodniczej.
Po weselu para młoda udaje się na odpoczynek. Ranek przynosi tragedię. Blanka odkrywa, że nowo poślubiony mąż nie żyje. Co się stało? Zmarł wskutek choroby, "naturalnie" czy może ktoś mu "pomógł"?
Na te i na wiele innych pytań przyjdzie odpowiedzieć Gabrieli i jej kolegom z Łobiszewskiej policji.
Śledztwo okazuje się trudne, sprawa zamiast zbliżać się do rozwiązania coraz bardziej się wikła, liczba podejrzanych się zwiększa, nieznany jest też motyw (bo oczywiście po badaniach potwierdza się, że było to morderstwo).
Marzena i Gabriela nie spodziewają się tego, co się zdarzyło. Na jaw wyszło wiele tajemnic, a Marzena musiała zmierzyć się z pytaniem, kto jest dla niej ważniejszy: mąż czy siostra. Na początku myślałam, że się pomyliłam, który mąż stawia taki wybór żonie?
Książki Anny Karpińskiej wszystkim polecam. To jedna z moich ulubionych polskich autorek. Potrafi zainteresować, wciągnąć w swój świat. Cieszę się, że w mojej biblioteczce są wszystkie książki tej autorki. Jej twórczość polecam tym, którzy literaturę polską, lekką, potrzebuje książki by odpocząć. Okładka "Sakramentu niedoskonałego" wprowadza w błąd- wydaje się, że będzie przyjemnie, tymczasem staje się świadkiem powolnego dochodzenia do prawdy w sprawie o morderstwo.