Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Mniej złości, więcej miłości
Liczba stron: 322
Data wydania: 20 lipca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Już w momencie otrzymania przesyłki byłam przekonana, że będzie to lektura warta wszelkiej zmiany planów. Tak też zrobiłam- odłożyłam wszelkie pilne sprawy, inne książki poszły w odstawkę. Istniało dla mnie tylko to co w danej chwili, tylko "Mniej złości...".
Jeśli byłabym wzrokowcem to już w pierwszym kontakcie zdecydowałabym się na przeczytanie tej serii. Rzut oka na te piękne, pasujące do siebie okładki, tytuły wpadające w ucho- po prostu bajka. Została wykonana dobra robota.
Dalej jest tylko lepiej. W "Garść pierników, szczypta miłości" poznajemy Hanię, która dąży do szczęścia i spełnienia marzeń. Tu, w recenzowanej dziś przeze mnie powieści, jest inna bohaterka, co mnie odrobinkę zaskoczyło. Śledzimy perypetie Kingi- koleżanki Hani.
Jeśli pokusilibyśmy się o porównanie obu książek, to można by było o nich trochę powiedzieć. Przede wszystkim mocno się różnią od siebie. "Garść pierników..." to opowieść spokojna, w której miłość gra pierwsze skrzypce, zaś "Mniej zazdrości..." to po prostu petarda. Ciągle się coś dzieje, poruszanych tematów jest mnóstwo, lecz co ciekawe- nie odczuwam przesycenia, przeładowania. Natalia Sońska przekazuje czytelnikowi książkę, w której można znaleźć wiele: historię miłosną, zawiłości rodzinne czy nawet aferę kryminalną!
To piękna opowieść o miłości, przyjaźni, o tajemnicach. Dowiadujemy się, że trzeba z życia czerpać garściami i cieszyć się każdym dniem.
Kinga pracuje w redakcji jednego z pism. Po odejściu Hani zostaje przydzielona jej pomoc. Na szczęście kobietom udaje się dogadać i okazuje się, że wspólna praca to początek przyjaźni.
Wydawnictwo Czwarta Strona wydaje genialne książki- polecam je uwadze. Każda jedna jest warta przeczytania.
Co do powieści Natalii Sońskiej- mam nadzieję, że to nie jest ostatnia jej książka, że dalej będziemy mogli śledzić losy bohaterów, których tak polubiliśmy. Byłoby wielką stratą nie móc kolejny raz spotkać się z Hanią czy Kingą (albo kimś innym).
Na rynku wydawniczym potrzeba powieści tak ciepłych i wzruszających.