czwartek, 21 lipca 2016

Konkurs!

Uwaga, uwaga...
Konkurs. Jeszcze nie mogę w to uwierzyć- będę miała dla Was cudowną nagrodę.
Czas trwania- 21 lipca- 4 sierpnia
Nagroda: książka "Sny Morfeusza" z dedykacją! Aż Wam zazdroszczę!
Zadanie konkursowe. Będzie losowanie, jednak proszę Was byście mi napisali kilka zdań Waszym największym niepowodzeniu miłosnym lub o Waszej miłości życia- za co ich kochacie.
 Zachęcam do polubienia fanpage'u autorki: K.n. Haner​ i Editio Red​

Tradycyjnie- będę wdzięczna za polubienie fanpage'u Recenzje Knigoholiczki, udostępnienie posta. Zgłaszać można się  na blogu lub na Fanpage'u (Uwaga, jeden raz się zgłaszamy!).

"Jakby nikogo nie było"- Marco Magini

Autor: Marco Magini
Tytuł: Jakby nikogo nie było
Liczba stron: 240
Data wydania: 10 maja 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Ta książka nie powinna podlegać ocenie. Może za to być przyczyną ciekawych dyskusji.
Czytelnik do swoich rąk dostaje pozycję, z której dowie się co nieco o maskarze w Srebrenicy mającej miejsce w połowie lat 90-tych XX w.
Przeraża mnie jej okładka- ma w sobie tak wiele emocji...
Relację z wydarzeń przedstawiają nam trzy osoby: sędzia Romeo Gonzales, Drazen i Dirk- walczący żołnierze.
Możemy być szczęśliwi, że ominęły nas tak przykre sytuacje, jakich świadkami byli wyżej wspomniani mężczyźni.
Dla wielu osób sprawa jest jasna: jeden jest winny rozpoczęciu wojny. Można by się z tym zgodzić, lecz czy tak jest naprawdę? Przecież wojna ro zło, które pochłania tysiące niewinnych istnień. Powtarzam- niewinnych! Giną cywile, którzy mieli nieszczęście pojawić się w złym miejscu (lub też przebywali w domu w czasie nalotu. Umierają żołnierze walczący za swoją Ojczyznę. Wszystkich łączy jedno: to jeden człowiek, mąż, czyjś syn, brat...
Czy śmierć wielu ludzi możliwa jest do wytłumaczenia? Czy taki czyn można wybaczyć? Drazen mógł wybrać: własne życie lub życie innych. Dziś łatwo nam osądzać, mówić, że postąpilibyśmy inaczej.
Zachęcam do przeczytania tej książki. Być może choćby w części pozwoli to znaleźć odpowiedź na powyższe pytania.
Uprzedzę tylko- to nie jest opowieść dla wrażliwych.

środa, 20 lipca 2016

"Sekrety letniej nocy"- Lisa Kleypas

Autor: Lisa Kleypas
Tytuł: Sekrety letniej nocy
Liczba stron: 384
Data wydania: 24 marca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Książka, którą dziś recenzuję należy do gatunku "romans historyczny".  Wiele osób słysząc słowo "romans" ma przed oczami harlequiny czyli krótkie powiastki miłosne do torebki. Tymczasem Lisa Kleypas od wielu lat cieszy się w naszym kraju popularnością.
Przepiękne, wyraziste okładki, nasycone kolorem- czegóż chcieć więcej?
Jasne, nie jest to literatura ambitna, wysokich lotów, ale dla odstresowania się po ciężkim dniu, czy do zabrania na wakacje- idealna.
Tym razem autorka przenosi czytelników w lata 40-te XIX w. Jesteśmy świadkami rodzącej się miłości między Annabelle i Simonem- osobami z różnych sfer.
Anabelle to bywalczyni balów, na których szukano jej męża ( ma 25 lat, a taki wiek w tamtych czasach oznaczał staropanieństwo). Razem z nowymi przyjaciółkami zawiązują pakt. Jaki? Nie zdradzę- będzie to moją słodką tajemnicą! Jeśli chcecie ją poznać, to jest jedno wyjście- po prostu przeczytajcie książkę
Z przyjemnością sięgam po powieści tej autorki. Lubię sobie poczytać o dawnych czas, o balach i pięknych sukniach. Takie książki mają niesamowity klimat...
Pod koniec miałam wrażenie, że niepotrzebnie rozwleka się akcję. Niewiele się wtedy działo, a "najważniejsze" wydarzenie miało miejsce wcześniej.
Już jutro premiera kolejnej książki z tej serii. Na pewno sięgnę po "Jesienne zauroczenie"!

niedziela, 17 lipca 2016

"Mniej złości, więcej miłości"- Natalia Sońska [recenzja przedpremierowa]

Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Mniej złości, więcej miłości
Liczba stron: 322
Data wydania: 20 lipca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki


Już w momencie otrzymania przesyłki byłam przekonana, że będzie to lektura warta wszelkiej zmiany planów. Tak też zrobiłam- odłożyłam wszelkie pilne sprawy, inne książki poszły w odstawkę. Istniało dla mnie tylko to co w danej chwili, tylko "Mniej złości...".
Jeśli byłabym wzrokowcem to już w pierwszym kontakcie zdecydowałabym się na przeczytanie tej serii. Rzut oka na te piękne, pasujące do siebie okładki, tytuły wpadające w ucho- po prostu bajka. Została wykonana dobra robota.
Dalej jest tylko lepiej. W "Garść pierników, szczypta miłości" poznajemy Hanię, która dąży do szczęścia i spełnienia marzeń. Tu, w recenzowanej dziś przeze mnie powieści, jest inna bohaterka, co mnie odrobinkę zaskoczyło. Śledzimy perypetie Kingi- koleżanki Hani.
Jeśli pokusilibyśmy się o porównanie obu książek, to można by było o nich trochę powiedzieć. Przede wszystkim mocno się różnią od siebie. "Garść pierników..." to opowieść spokojna, w której miłość gra pierwsze skrzypce, zaś "Mniej zazdrości..." to po prostu petarda. Ciągle się coś dzieje, poruszanych tematów jest mnóstwo, lecz co ciekawe- nie odczuwam przesycenia, przeładowania. Natalia Sońska przekazuje czytelnikowi książkę, w której można znaleźć wiele: historię miłosną, zawiłości rodzinne czy nawet aferę kryminalną!
To piękna opowieść o miłości, przyjaźni, o tajemnicach. Dowiadujemy się, że trzeba z życia czerpać garściami i cieszyć się każdym dniem.
Kinga pracuje w redakcji jednego z pism. Po odejściu Hani zostaje przydzielona jej pomoc. Na szczęście kobietom udaje się dogadać i okazuje się, że wspólna praca to początek przyjaźni. 
Wydawnictwo Czwarta Strona wydaje genialne książki- polecam je uwadze. Każda jedna jest warta przeczytania.
Co do powieści Natalii Sońskiej- mam nadzieję, że to nie jest ostatnia jej książka, że dalej będziemy mogli śledzić losy bohaterów, których tak polubiliśmy. Byłoby wielką stratą nie móc kolejny raz spotkać się z Hanią czy Kingą (albo kimś innym).
Na rynku wydawniczym potrzeba powieści tak ciepłych i wzruszających.

sobota, 16 lipca 2016

"Pozwól jej odejść"- Dawn Barker

Autor: Dawn Barker
Tytuł: Pozwól jej odejść
Liczba stron: 440
Data wydania: 14 kwietnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po raz drugi zdecydowałam się sięgnąć po książkę tej autorki. I niestety, kolejny raz przekonuję się, że nie są one dla mnie. Nie potrafię całkowicie zatopić się w lekturze, zapomnieć o tym co było i jest. Niekiedy słyszę słowa zachwytu- wielu ludzi bardzo dobrze wypowiada się o tej pozycji. Lecz nie zawsze coś może podobać się wszystkim, prawda?
"Pozwól jej odejść" to był sprawdzian. Jak wielu autorom, tak i Dawn Barker postanowiłam dać drugą szansę. Byłam ciekawa, czy nastąpiła jakaś zmiana, czy tym razem nie będę się mogła oderwać od czytania. Owszem, w porównaniu do pierwszej książki było dużo lepiej, ale dla mnie to jeszcze nie to.
Dawn Barker słynie z poruszaniu trudnych tematów. To się nie zmieniło. Wcześniej mogliśmy poczytać o problemie depresji poporodowej. Teraz czytelnik zostaje wprowadzony w świat Zoe i Nadii, dwóch sióstr, z których jedna ma kochającą rodzinę, druga- mimo szczerych chęci- kłopoty z zajściem w ciążę.
Nadia podejmuje trudną decyzję: postanawia pomóc siostrze i urodzić dla niej dziecko, zostać, jak to się mówi, surogatkę. To, co zamierza zrobić będzie miało ogromny wpływ na jej rodzinę i innych.
Autorka przedstawia sytuację z różnych punktów widzenia. Pisze o tym co czują obydwie kobiety, ale także o tym jak na wieść o całej sprawie zareaguje córka Zoe- Louise.
Podsumowując- mając do wyboru książkę np Jodi Picoult i Dawn Baker to bez zastanowienia sięgnę po pozycję napisaną przez Jodi.
W recenzowanej dziś przeze mnie "Pozwól jej odejść" znalazłam kilka rzeczy, które na pewno miały wpływ na mój odbiór, kilka niedociągnięć. Przede wszystkim bardzo trudno mi się zorientować w akcji, która jest zarówno zapisem wspomnień, jak i wydarzeń teraźniejszych. Jest wprawdzie podział na rozdziały, ale nie ma zaakcentowanych dat lub porządku chronologicznego: może się zdarzyć, że wspomnienia to jeden rozdział, potem teraźniejszość, a znów za chwilę trzy rozdziały, w których opisane jest to co dawniej było. Niestety dopiero po chwili można się zorientować co i jak.
Zgrzytało mi też odmienianie imienia Nadia. Mimo, że wyczytałam, że używanie formy "Nadiu" nie jest błędem to jednak nie podoba mi się ta odmiana, jest nie do końca naturalna.

piątek, 15 lipca 2016

"Nie omijaj szczęścia"- Ewa Podsiadły- Natorska

Autor: Ewa Podsiadły- Natorska
Tytuł: Nie omijaj szczęścia
Liczba stron: 576
Data wydania: 8 czerwca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Nie omijaj szczęścia" to książka bardzo przeze mnie oczekiwana. Nie mogłam doczekać się momentu, kiedy wezmę ją do rąk i poznam dalsze losy Kai Redo- dziewczyny, która mimo kłopotów postanowiła zawalczyć o swoje szczęście.
Mimo, że książka nie jest zła, przeciwnie- mocno mnie zainteresowała, to przeczytanie jej zajęło mi dużo czasu- całe 3 dni (zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób to mało, u mnie jednak sprawdza się zasada: jeden dzień- jedna książka).
Po zorganizowaniu Kongresu Kobiet życie Kai wraca do normalnego trybu ( o ile można tak powiedzieć). Bohaterka rzuca się w wir pracy, spotyka z przyjaciółkami. Jeszcze nie wie, że czeka ją wiele niespodzianek (niestety, nie wszystkie pozytywne).
Przede wszystkim zapewniam Was- nie będziecie się nudzić- będzie się działo naprawdę wiele!  Kaja oprócz pracy w zakładzie fotograficznym prowadzi również jedną z rubryk w gazecie, zajmuje się również facebookowym profilem "Szczęśliwych Polek" (tu wprawdzie z koleżanką Malwiną, bowiem pracy jest wiele i po prostu dla jednej osoby za dużo).
Również w życiu jej przyjaciółek dzieje się dużo: u jednej powiększy się rodzina, druga zaś padnie ofiarą stalkera. Cieszę się, że autorka poruszyła ten temat: o tym trzeba mówić, uwrażliwiać ludzi. Dla niektórych takie nadmierne zainteresowanie to powód do radości- przecież jest adorator, który według tego co widać- żywi wielkie uczucie. Dziwi mnie takie podejście ludzi- dla nich to nic złego, niestety nie dają sobie sprawy, że tacy ludzie są zdolni do wszystkiego, skłonni do zrobienia krzywdy.
Niestety- "Błękitne dziewczyny" czytało mi się dużo lepiej. Tu bardzo denerwowało mnie zachowanie głównych bohaterów. Kaja w jednej chwili zastanawiała się, co czuje do swojego partnera- w drugiej wyznawała mu uczucie i domagała się deklaracji. Michał moim zdaniem obawiał się związku i nie chciał się angażować. Jego słowa były karygodne. Zamiast rozmowy kłótnie, nieporozumienia.
Podsumowując- to ciekawa książka poruszająca ważne tematy. Tym razem jednak dużo bardziej zaciekawiły mnie losy innych osób niż główni bohaterowi, choć i tu nie można narzekać na nudę.
A okładka mnie po prostu zauroczyła!


Biorę udział w konkursie „Błękitne Dziewczyny” z okazji premiery książki „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej. Autorka debiutowała powieścią „Błękitne Dziewczyny” – opisała w niej przygody tryskającej energią Kai Redo, która tworzy internetowy projekt zmieniający życie jej oraz tysięcy kobiet z całej Polski. Nazywają się Błękitnymi Dziewczynami – są szczęśliwe i akceptują siebie. "
 

środa, 13 lipca 2016

Konkurs!

Konkurs!
Czas trwania- 13 lipiec- 27 lipiec
Zadanie konkursowe- zgłosić się w komentarzu pod postem konkursowym lub na Facebooku na profilu Recenzje Knigoholiczki (https://www.facebook.com/Recenzje-Knigoholiczki-403552933015439/). Tylko tyle!
Nagroda: "Nie omijaj szczęścia" II cześć wspaniałej książki, której autorką jest Ewa Podsiadły- Natorska.

"Jeszcze czego!"- Paulina Młynarska

Autor: Paulina Młynarska
Tytuł: Jeszcze czego!
Liczba stron: 272
Data wydania: 12 kwietnia 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Paulina Młynarska jest jedną z autorek, które odwiedziłam w ramach spotkań na Warszawskich Targach Książki. Było to nasze drugie spotkanie. Po raz drugi też miałam okazję zapoznać się z jej twórczością.
"Na błędach. Poradnik- odradnik nie przypadł mi do gustu. Inaczej sprawa ma się z dziś recenzowaną pozycją. Nie wiem, co miało na to wpływ- ale po prostu podobało mi się.
"Jeszcze czego!" to książka, którą polecę każdej kobiecie. To kompendium wiedzy o mężczyznach, o ich zachowaniach.
Autorka udziela czytelnikom rad (i opowiada o swoich doświadczeniach). Porusza bardzo ważne tematy: pisze o miłości, molestowaniu seksualnym czy mobbingu.
Stara się pokazać kobietom, że mogą wszystko, próbuje też je przekonać, że wbrew temu co mówią niektórzy mężczyźni powinny być przekonane o swojej wysokiej wartości. Uczy, że należy dążyć do osiągnięcia celu- którym jest między innymi spełnienie marzeń czy zyskanie szczęścia.
Włosy dęba stają, gdy czytamy listy od czytelniczek piszących o molestowaniu czy... o rodzajach mężczyzn. Zwraca uwagę na to, kogo kobiety powinny unikać bowiem wcześniej czy później może się zdarzyć, że unieszczęśliwią partnerkę (na przykład kark, który dba tylko o własną przyjemność, dusigrosz czy maminsynek).
Książka ma dla mnie dużą wartość edukacyjną. Pokazuje, że my kobiety wiele możemy i  że należy się nam szacunek.
W "Jeszcze czego!" Paulina Młynarska używa języka dosadnego, nie boi się używać wulgaryzmów.
W tej pozycji można znaleźć odniesienia do aktualnej sytuacji politycznej.

poniedziałek, 11 lipca 2016

"Najpiękniejsze baśnie"

Tytuł: Najpiękniejsze baśnie
Liczba stron: 232
Data wydania: 29 lutego 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
Źródło: egzemplarz recenzencki


Baśni nigdy dość! To znaczy- ja z przyjemnością czytam różne wersje jednego utworu, lecz rozumiem, że dzieci mogą się znudzić. Dla milusińskich wybieramy wersje, w których nie ma przemocy ani czegoś, co mogłoby przerazić. Myślę, że tę książeczkę z powodzeniem można przekazać dzieciom.
Ale uwaga: nie ukrywa się przed dziećmi emocji i spraw trudnych- na przykład śmierć olbrzyma w bajce "Jaś i pnącze fasoli" czy zjedzenie babci i Czerwonego Kapturka.
Muszę bardzo pochwalić rozwiązanie, , jakie zastosowano w sprawie spisu treści. Umieszczono go na początku, dzięki czemu z łatwością możemy odnaleźć daną bajkę (zamiast kartkować w poszukiwaniu).
To klasyka baśni. A jakie tam znajdziemy?
Na przykład "Nowe szaty cesarza", "Trzy świnki", "Złotowłosa", "Roszpunka", "Żółw i zając" i inne.
Polecam!

Kolorowanki dla dorosłych.

Oprócz czytania mam również inne pasje.
Dziś wspomnę o dwóch. Lubię zajmować się rękodziełem. W moim pokoju stoi pudełko, a w nim cekiny, szpilki i styropianowe kule. Powstają z nich bombki, I tylko żal, że jest to zajęcie bardzo czasochłonne bo teraz większość wolnego czasu poświęcam na nadrobienie zaległości książkowych.
Drugi "pożeracz czasu" to kolorowanki.
Bardzo lubię kolorować, mam sporą kolekcję książek do tego celu. Tu już udaje mi się częściej przysiąść i pomalować bowiem jest to jedno z ulubionych zajęć mojej czteroletniej siostrzenicy. Siadamy sobie często i rysujemy (to idealny sposób na zajęcie jej czasu, znalezienie zajęcia). Muszę Wam zdradzić, że podbiera mi kolorowanki i zapełnienie ich kolorami naprawdę nieźle jej wychodzi.
Z kolorowaniem jest problem. Otóż mnóstwo osób uważa je za zajęcie dla dzieci. To krzywdząca opinia, zwłaszcza, że dziś wiele dorosłych odkrywa radość z kolorowania.
Książki wydane przez Wydawnictwo Olesiejuk są moim zdaniem godne uwagi i zastanowienia się nad zakupem. Mimo, że przez papier lekko przebijają flamastry (jeszcze nie znalazłam takiej, przez którą nie byłoby tego widać) to więcej wad nie widzę. Znajdziemy w niej proste i nieskomplikowane wzoru, dzięki czemu zapełnimy je kolorem szybko. To dobre rozwiązanie dla osób któe nie mogą poświęcić wiele czasu na kolorowanie. W książce "365 dni bez stresu" znajdziemy mnóstwo ciekawych cytatów. Nie liczyłam ich, ale zgaduję, że jest ich 365, po jednym na każdy dzień. Z kolei w "Kobiecie i jej sekretach" jest miejsce na notatki. To ciekawe rozwiązanie.
Podobnie sprawa ma się z kolorowanką "Kolorowanie na bezsenność dla dorosłych:. Piękne i ciekawe wzory na pewno sprawią, że czas przy niej spędzony nie będzie stracony W porównaniu do wyżej opisanych pozycji w przypadku "Kolorowania na bezsenność" potrzebne jest wiele cierpliwości by skończyć choć jeden obrazek. Dużo szczegółów, duży format. Mimo to bardzo mi się podoba i zamierzam do niej jeszcze nieraz wrócić.

"Kobieta i jej sekrety"









"365 dni bez stresu":














"Kolorowanie na bezsenność dla dorosłych":