poniedziałek, 11 lipca 2016

"Wysłuchane modlitwy"- Danielle Steel

Autor: Danielle Steel
Tytuł: Wysłuchane modlitwy
Liczba stron: 320
Data wydania: 13 sierpnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Źródło: egzemplarz recenzencki


Już od dłuższego czasu nie przeżyłam większej męczarni jak podczas czytania recenzowanej dziś przeze mnie książki pt "Wysłuchane modlitwy". Twórczość Danielle Steel uwielbiam, powieść też niczego sobie. Więc co było mi solą w oku? Otóż nie miałam pojęcia, że otrzymam wersję pocket. Na myśl przychodzi mi rozmiar mini, przypominający książeczkę do nabożeństwa. Naprawdę. Co za tym idzie- mikroskopijne litery. Dla mnie, osoby z poważną wadą wzroku to była katorga. Miałam ochotę zrezygnować z lektury i rzucić książkę w kąt.
Nie udało się to mi mi jednak- akcja za bardzo mnie wciągnęła. Danielle Steel poruszyła ciekawy temat. Pisze o spełnianiu marzeń, o problemach zwykłych ludzi, takich, które mogą spotkać również czytelnika.
Faith ma dobre życie: kochającego męża, dorosłe córki, które wprawdzie się wyprowadziły, ale dalej cenią sobie jej rady. Kobiecie smutno spędzać całe dni zajmując się domem (z pracy zawodowej zrezygnowała dawno temu). Postanawia zapisać się na kursy przygotowawcze oraz spróbować sił na studiach. Nie spodziewa się, jak bardzo zmieni się jej życie rodzinne i co niesie przyszłość.
Nasza bohaterka nosi w sobie tajemnicę, która rzuca cień na jej życie. Prozę dni wypełniają jej rozmowy z dawno niewidzianym przyjacielem, a właściwie pierwszą miłością.
"Wysłuchane modlitwy" to książka o marzeniach i o dążeniu do ich spełniania. Dowiadujemy się też, że czasem smutki odkładamy na bok, próbujemy znaleźć siły by walczyć o siebie, o marzenia.
Faith zrobiła wiele by ratować swoją rodzinę, paradoksalnie cieszę się, że dała szansę losowi, nie dążyła za wszelka cenę do naprawy małżeństwa. W pewnej sytuacji zachowała zimną krew.
Chwilami irytacja na postępowanie jednego bohatera była wielka. Trudno było trzymać emocje na wodzy i nie odłożyć książki.
Serdecznie polecam tę ciepłą opowieść.
Na koniec mała rada: przed zakupem sprawdzajcie jaki format ma dana książka. Pozwoli to uniknąć zaskoczeń (między innymi cenowych) i rozczarowań.

niedziela, 10 lipca 2016

"Wiersze polskich poetów"

Tytuł: Wiersze polskich poetów
Liczba stron: 240
Data wydania: 2015 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
Źródło: współpraca recenzencka


Uwielbiam pozycje wydawane przez Wydawnictwo Olesiejuk. Ktoś mógłby się zdziwić, że mi, osobie przed 30-tką nie nudzi się czytanie książek dla dzieci czy nudnych książek kucharskich (bo taki między innymi jest profil wyżej wspomnianego wydawnictwa). O! Albo kolorowanek. Dziś zamierzam opowiedzieć co nieco dlaczego do dziś zdarza mi się sięgać po taką literaturę.
Nie posiadam jeszcze własnych pociech. Mimo to na moim blogu często pojawiają się recenzje pozycji dla dzieci i młodzieży. Powody takiego stanu rzeczy są dwa: większość książeczek, o których piszę trafia do moich ukochanych siostrzeńców.
Drug powód jest równie ważny, o ile nie ważniejszy. Otóż ja sama lubię taką literaturę. Z przyjemnością wracam do czasów dziecinnych (za sprawą opowieści, bajek i wierszy). Poza tym jako bloger, osoba związana z literaturą powinnam wiedzieć "co w trawie piszczy", śledzić nowości wydawnicze różnych gatunków literackich.
Tak właśnie było z "Wierszami poetów polskich:. Zdecydowałam się by zrecenzować akurat tę pozycję ponieważ chciałam przypomnieć sobie czytane mi kiedyś przez rodziców wierszyki. To był udany powrót.
W książce znajdziemy wiersze znanych nam poetów: Aleksandra Fredry, Marii Konopnickiej, Juliana Tuwima, Ludwika Jerzego Kerna, Urszuli Kozłowskiej i Basi Szymanek. Całości, oprócz wspaniałej literatury dopełniają piękne kolorowe ilustracje.
Jestem pewna, że "Wiersze poetów polskich" spodobają się Waszym pociechom.

sobota, 9 lipca 2016

"Owieczki dobre, owieczki złe"- Joanna Cannon

Autor: Joanna Cannon
Tytuł: Owieczki dobre, owieczki złe
Liczba stron: 400
Data wydania: 26 kwietnia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Owieczki dobre, owieczki złe" to książka niespodzianka, którą wydawnictwo zdecydowało się dołączyć do przesyłki dla mnie. Takie niespodzianki są najlepsze, często można trafić dzięki temu na prawdziwe perełki (choć "Owieczek.." niestety nie mogę zaliczyć do tego grona).
Do przeczytania pozycji zachęca chociażby okładka. Prosta, nieskomplikowana, a mimo to przyciągająca wzrok.
Czas akcji to lata 70-te XX wieku. Bohaterami są dwie małe dziewczynki, które postanawiają odnaleźć zaginioną kobietę mieszkającą wcześniej w domu przy ich ulicy. W poszukiwaniach pomaga im... Bóg, bowiem są żywo zainteresowane tematem wiary. Bywają w kościele, pojawiają się nawet na pogrzebach. Prowadzą rozmowy na temat zaginięcia sąsiadki z innymi ludźmi, którzy mieszkają w okolicy. Liczą, że uda się im dowiedzieć prawdy.
Podczas lektury miałam wrażenie, że tylko im zależało na powrocie Margaret. Inni obawiali się tego ponieważ zaginiona posiadała informacje na temat wielu osób. Dodać należy, że były to informacje, które każdy wolałby zachować dla siebie. Nie chciano by ujrzały światło dzienne.
To ciekawe zjawisko. Na małej ulicy mieszkają ludzie, którzy z jednej strony są otwarci, życzliwi, z drugiej zaś dla innych, dla sąsiadów czy niekiedy nawet dla najbliższych stwarzają pozory, skrywają tajemnice. Z lektury wynika, że powrotu zaginionej może obawiać się wiele osób.
"Owieczki dobre, owieczki złe" to kwintesencja, typowy przykład literatury brytyjskiej. Komuś, kto ceni sobie taki gatunek literacki powieść może się spodobać. W moim przypadku sprawa wygląda odrobinę inaczej. Czasem przeczytam coś z powyższego gatunku, jednak jeszcze nigdy nie zdarzyło się bym całkowicie zatraciła się w tego typu lekturze.
Nie potrafię stwierdzić, dlaczego tak się dzieje, jednak mam swoje przypuszczenia. Być może to ze względu na specyficzność wydarzeń i ich małe prawdopodobieństwo wystąpienia.
Mimo wszystko- warto przeczytać ten kryminał filozoficzny.
"Owieczki dobre, owieczki złe" to książka, która już chwilę po wydaniu została nagrodzona w prestiżowym konkursie. Szybko trafiła na listy bestsellerów i prędko została uznana za jedną z najlepiej sprzedających się nowo wydanych powieści beletrystycznych w Anglii.


piątek, 8 lipca 2016

"Ile kosztują marzenia"- Melissa Hill

Autor: Melissa Hill
Tytuł: Ile kosztują marzenia
Liczba stron: 456
Data wydania: 8 marca 2016 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Melissa Hill to osoba, która pisze powieści ciepłe, idealne do zabrania na wakacje, lub przeciwnie, na zimne wieczory przy kominku.
Muszę się przyznać, że pierwszą książką tej autorki (to znaczy pierwszą przeze mnie przeczytaną) byłam dość mocno rozczarowana. Mimo, że temat był ciekawy, dobry warsztat pisarski, to jednak mi coś nie zagrało. Nigdy jednak nie poprzestaję na jednej pozycji danej osoby- dla mnie sięgnięcie po kolejną jest jakby sprawdzianem. Często zdarza się, że pomimo braku zachwytu jedną książką- drugie spotkanie z tym samym twórcą okazuje się strzałem w dziesiątkę.
Początkowo nie czytało mi się dobrze- nie miałam pojęcia co się dzieje, czułam się zagubiona. Nie orientowałam się kto jest kim dla kogo. Takie zagubienie minęło po przeczytaniu kilkudziesięciu stron. I to dopiero wtedy zaczęłam odczuwać radość z lektury oraz niechęć do powrotu do spraw przyziemnych.
Ktoś mógłby powiedzieć, że akcja toczy się wokół jednego tematu: dzieci. To prawda, lecz każda z bohaterek ma odmienny problem. Nina zakończyła związek z dotychczasowym partnerem ponieważ ten zataił pewien ważny szczegół dotyczący jego życia. Ruth to gwiazda serialu telewizyjnego która przyjeżdża na krótki urlop do swojego maleńkiego rodzinnego miasteczka. Jess nie ma dziecka, lecz od jakiegoś czasu czuje się odsunięta na boczny tor- jej przyjaciółki zostały mamami.
Wbrew pozorom nie jest to książka o niczym, przeciwnie, można wynieść z niej naukę, a być może i znaleźć rozwiązanie swojego problemu. Pokazuje sytuację związaną z ciążą i posiadaniem dzieci z różnych punktów widzenia. To pouczające doświadczenie.
Najbardziej zaciekawił mnie wątek Jess. Nie potrafię zrozumieć zmiany jej przyjaciółek, ich lekceważącego tonu i obracania się tylko w towarzystwie osób, które mają już pociechy. Owszem, lepiej się rozumiały, ale czy to jest powód do braku kontaktu z kimś innym? Kobiety, o których tu mowa myślą i mówią tylko o jednym. Wszystko odchodzi na boczny tor.  Dzieci są ich celem w życiu (oraz rywalizacja, które dziecię więcej umie). Ich życie osobiste schodzi na dalszy tor. Prędzej czy później taki stan rzeczy "zemści" się na nich, a partnerzy zechcą żony, a nie mamy 24h mówiącej tylko o kupkach i zupkach.
To nie jedyna nauka wynikająca  tej powieści. Sytuacja Jess pokaże, że nie warto mieć sekretów, a postępowanie tak jak ktoś od nas oczekuje nie zawsze jest dobre. To my wiemy, co jest dla nas najlepsze. To my jesteśmy kowalami swojego losu. Nie warto podążać za tłumem, za to dobrze jest wsłuchać się w siebie. Kłamstwo należy potępiać. Jessie postąpiła źle, jednak jestem w stanie ją zrozumieć.
Polecam tę książkę. Czas spędzony przy niej to bardzo miłe chwile.


czwartek, 7 lipca 2016

"Arabska krucjata"- Tanya Valko

Autor: Tanya Valko
Tytuł: Arabska krucjata
Liczba stron: 640
Data wydania: 26 kwietnia 2016 r.
Formaa: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki


Podjęłam się zadania wręcz karkołomnego. Arabska saga ujęła mnie już dawno temu, to właśnie od książek Tanyi Valko zaczęła się moja przygoda z tego typu literaturą oraz... blogowaniem. Zapytacie- dlaczego recenzję "Arabskiej krucjaty" uważam za zadanie trudne. Otóż, mimo, że na półce stoją dawno zakupione egzemplarze "Arabskiej krwi" i "Arabskiej księżniczki" to jeszcze nie złożyło się bym je przeczytała. Nie ma czaaaasu.
Mimo to zdecydowałam się na lekturę "Arabskiej krucjaty". Miałam poważne obawy, że brak znajomości poprzednich książek będzie mi bardzo przeszkadzał, jednak okazało się inaczej. Na szczęście niewiele było odniesień, wydarzeń, w których się nie orientowałam. Mimo to "obiecuję nadrobić zaległości! Pozostaje sobie zadać pytanie- kiedy??
Wracając do powieści: jest to kolejny, piąty tom opowieści o dobrze znanych nam bohaterach. Tym razem jesteśmy świadkami powrotu Marysi, Karima, Darii, Doroty do Arabii Saudyjskiej, z której wyjechali by szukać lepszego życia. Czy decyzja okazała się dobra?
Cenię sobie książki Tanyi Valko za to, że ciągle się coś w nich dzieje. Naprawdę- jestem pełna podziwu dla pomysłów autorki. Akcja biegnie szybko, a wszystko, o czym czytamy jest niesamowicie interesujące.
Każda z części ma swoją tematykę, temat wiodący. Każda jednak przedstawia świat krajów Bliskiego Wschodu bez makijażu, taki jak jest. Autorka nie waha się wplatać w akcję aktów terroryzmu. Nie jest to literatura faktu mimo, że można rozpoznać, wyłapać wydarzenia, które naprawdę miały miejsce. Wspomina się o ataku na World Trade Center, strzelaninie na plaży czy masakrze w paryskim klubie. Dużo miejsca poświęca się terroryzmowi, walce z jego przejawami.
Nie sądziłam, że to powiem, ale... dzięki książce można poszerzyć swoją wiedzę. Dzięki niej rozjaśniło mi się co nieco na temat Państwa Islamskiego. Na końcu powieści znajdziemy słowniczek pojęć oraz opis wybranych organizacji terrorystycznych (historia, ataki, finansowanie).
Tanya Valko wykazuje się ogromną odwagą poruszając powyżej wspomniane tematy.

wtorek, 5 lipca 2016

"Jak powietrze"- Agata Czykierda- Grabowska [recenzja przedpremierowa]

Autor: Agata Czykierda- Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Liczba stron: 512
Data wydania: 20 lipca 2016 r. [recenzja przedpremierowa]
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: OMGBook
Źródło: egzemplarz recenzencki


Spotkało mnie wielkie wyróżnienie. Dział promocji Wydawnictwa Znak Literanoova zaproponował mi do recenzji książkę "Jak powietrze". To nie było jedyne wyróżnienie, zostałam również ambasadorką tej powieści. Wiąże się z tym trochę obowiązków (ale jakże przyjemnych) oraz kilka całkiem miłych niespodzianek. Zaglądajcie na bloga i facebooka- pojawią się konkursy.
New Adult to stosunkowo nowy gatunek literacki. Tak jak w przypadku powieści erotycznych, tak i w tym miałam nadzieję, że akcja będzie mieć miejsce w polskich realiach. W przypadku literatury dla młodzieży doczekałam się! Teraz czas na erotyk z polskimi bohaterami.
Czy bogata dziewczyna to zawsze rozpieszczona smarkula, a biedny chłopak to leser? Agata Czykierda- Grabowska skutecznie rozprawia się z tymi stereotypami. Tak, to są właśnie stereotypy, a z nimi powinno się walczyć, nie powielać.
Oliwia poznaje Dominika w dość niecodziennej sytuacji. Otóż... zamyślony chłopak wchodzi prosto pod koła jej samochodu. Pojawiają się problemy- złamana noga poszkodowanego uniemożliwia mu odebranie na czas rodzeństwa z przedszkola. Musi poprosić o pomoc, pada więc na Oliwię. To trudne dla niego- dla osoby uważającej się za samowystarczalną, nie chcącej wsparcia od nikogo. Tak się zaczyna ich przyjaźń.
"Jak powietrze" to powieść, która nie pozwala się oderwać od siebie. Nie ma takiej siły, by odejść. Cierpią na tym obowiązki domowe i... sen. Chwała Bogu- czyta się szybko.
W powieści poruszane są różne tematy. Przeczytamy o przyjaźni, o trudnych relacjach damsko- męskich, o miłości i kłopotach rodzinnych. Dominikowi należy się podziw, że w obliczu tego co przeżył nie złamał się, przeciwnie, ma siłę walczyć o rodzinę, o najbliższych. Uwaga! W książce znajdziemy "momenty", czyli fragmenty o seksie. Ktoś, kto, nie lubi takich tematów może uznać, że opisy ocierają się o wulgarność. Ja jednak jestem zdania, że są po prostu zwyczajne.
Jeśli macie ochotę przeczytać ciekawą książkę łączącą różne tematy to idealna pozycja. A historia miłosna to majstersztyk- dzieje się tak wiele, że nie ma czasu na nudę.
Serdecznie polecam. Do przeczytania zachęca również urocza okładka. Przy okazji lektury "Jak powietrze" utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę przeczytać pierwszą, wydaną jakiś czas temu, książkę Agaty Czykierdy- Grabowskiej.

poniedziałek, 4 lipca 2016

"Zanim się pojawiłeś"- Jojo Moyes

Autor: Jojo Moyes
Tytuł: Zanim się pojawiłeś.
Liczba stron:  384
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Źródło: egzemplarz recenzencki


"Zanim się pojawiłeś" to książka, o której słyszałam od bardzo wielu osób. Czy to grupa książkowa czy rozmowy- wszędzie pojawiają się informacje o tej powieści. Więc jak bym mogła nie było takiej szansy. Co dziwne- wiele z nich szuka książki ze starą wersją okładkową (ta powsstała w związku z premierą filmu). Mnie zauroczyła nowa wersja- w spojrzeniu filmowych Louise i Willa znalazłam coś, co mnie hipnotyzuje, przyciąga. Dzięki uprzejmości księgarni Tania Książka przychodzę dziś do Was z jej recenzją.
Jeśli szukacie banalnej książki o miłości, spijania sobie z dzióbków i zgody między b0ohaterami- to nie ten adres. W "Zanim się pojawiłeś" nie znajdziecie czegoś takiego. Mimo to powieść pokochały miliony. Po lekturze wiem już dlaczego... jestem jedną takich osób.
To kolejna z gatunku "nie odłożę póki nie przeczytam". Zaczyna się jak zwyczajna książka, jednak to, co dzieje się później.. Louise to młoda kobieta. Z dnia na dzień, po przepracowaniu 6 lat traci pracę. Niestety nie może sobie pozwolić na przestój- brakuje jej pieniędzy, dodatkowo pomaga rodzicom, którzy również są w trudnej sytuacji finansowej. Przypadkowo, jako osoba zupełnie bez doświadczenia trafia na rozmowę kwalifikacyjną dotyczącą opieki nad osobą niepełnosprawną.
Swoją uczciwością i prostolinijnością ujmuje swoich nowych pracodawców. Tak zaczyna się jej przygoda z Willem.
Will to młody mężczyzna (35-latka nie można nazwać staruszkiem, nieprawdaż?). Kilka lat wcześniej uległ wypadkowi, który uczynił z niego kalekę. Teraz jego codziennością staje się porażenie czterokończynowe, ból, dreszcze i obniżona odporność. Pojawiają się również myśli samobójcze, apatia.
Czy naszej bohaterce uda sprawić by Will na powrót poczuł radość z życia?
Początkowo jest trudno, Lou czuje brak sympatii, niechęć do rozmowy. Mimo to pragnie przebić się przez mur obojętności i apatii niepełnosprawnego mężczyzny. Zwłaszcza, że czuje na sobie ciężar tajemnicy
Jak już wspominałam- nie jest to zwykła powieść. Mówi o trudzie życia, o poszukiwaniu radości, przełamywaniu barier i pozbywania się smutków.
Bardzo,  bardzo nie podoba mi się zakończenie. Naprawdę bardzo.
Z pewnością sięgnę po inne książki Jojo Moyes. Jestem dziwnie pewna, że są warte przeczytania. Film również obejrzę.
I jeszcze mała uwaga: na rynku wydawniczym pojawiła się kontynuacja "Zanim się pojawiłeś". Nie radzę zaglądać, czytać opisów. Pojawiają się spojlery, dowiadujemy się o zakończeniu poprzedniej części.

niedziela, 3 lipca 2016

"Czekałam na ciebie"- Cathy LaGrow

 Autor: Cathy LaGrow
Tytuł: Czekałam na ciebie
Liczba stron: 352
Data wydania: 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Źródło: egzemplarz recenzencki


Na tę pozycję trafiłam zupełnym przypadkiem, już nawet nie pamiętam jak. Zupełnie niepozorna powieść okazała się dla mnie perełką. Nie mogłam się oderwać! Zapomniałam o obowiązkach, zapomniałam o śnie, tylko czytałam o matce i córce, które odnalazły się po 77 latach.
Mimo, że wiedziałam jak potoczą się losy młodziutkiej Minki- zaklinałam, czekałam na inny rozwój wypadków. Bo jak to tak, w książkach powinno dziać się tylko dobrze... Minkę poznajemy jako szesnastoletnią dziewczynę. Był wtedy rok 1928. Młodziutka dziewczyna poszukując rozrywki i wytchnięcia od ciężkiej pracy wybrała się na piknik. Spotkało ją nieszczęście- ona i jeszcze jedna koleżanka zostały zgwałcone. Minnie udało się przełknąć tę gorzką pigułkę. Niestety, szybko okazuje się, że bohaterce po tym dniu zostaje pamiątka...
Wiadomo jak kiedyś wyglądała edukacja seksualna. Nie mówiło się o tym wcale, lub naprawdę niewiele. O "tych sprawach" kobiety dowiadywały się podczas nocy poślubnej. To właśnie dlateg, z niewiedzy Minnie przez dłuższy czas nie miała pojęcia, że rośnie w niej nowe życie.
Myślicie: rodzice dziewczyny musieli być potworami by kazać córce oddać dziecko. Przyznam się, że i ja na początku tak pomyślałam. Później jednak dotarło do mnie, że działali dla jej dobra. Nam łatwo mówić, że wszystko mogło ułożyć się dobrze, ale te 90 lat temu była odmienna mentalność ludzi. Dla wielu panna z dzieckiem była idealnym tematem do rozmowy, im nie należał się szacunek. To, że skrzywdzono Minkę mogło wywołać wiele plotek, niemiłych słów.
Minnie przeżyła wiele. Mimo, że zdecydowała się oddać córeczkę do adopcji nigdy o niej nie zapomniała. Napisała wiele listów, a Betty Jane zawsze była w jej pamięci. Mimo, że miała inne dzieci, mimo rozstania z mężem cały czas myślała o swojej najstarszej córeczce. Pewnego dnia dane będzie się spotkać- To prawdziwy cud- od rozstania minęło 77 lat, zaś Minka była 94- letnią staruszką.
To niesamowicie wzruszająca, ciekawa powieść. Pragnę nadmienić, że oparta na faktach! Serdecznie ją polecam. W środku znajdziemy trochę zdjęć. Ogólnie rzecz biorąc- podczas lektury mogą się zakręcić łzy w oczach.

"Dziewczyna z ogrodu"- Parnaz Foroutan

Autor: Parnaz Foroutan
Tytuł: Dziewczyna z ogrodu
Liczba stron: 240
Data wydania: 25 stycznia 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Źródło: egzemplarz recenzencki



"Dziewczyna z ogrodu" jakiś czas czekała w kolejce książek do przeczytania. Czułam obawę przed jej lekturą, lecz nie wiem dlaczego tak było. Często zdarza mi się czytywać literaturę arabską i mimo nagromadzenia nieszczęść jest ona jednym z moich gatunków literackich, które lubię.
To kolejna pozycja, która przybliża czytelnikom świat perskich żydów mieszkających w Iranie.Czas akcji- XX wieku.
Dzięki bohaterkom poznajemy zwyczaje i przesądy dotyczące ślubów oraz narodzin dziecka. Widzimy, jak wielki nacisk kładzie rodzina na młodych by w ich domu pojawił się potomek. Urasta to do rangi wielkiego problemu, któremu zawsze winna jest kobieta. Jeśli nie rodzi się dziecko winę ponosi zawsze żona, to przecież ona jest pusta w środku. Wszystko podporządkowane jest pod mężczyzn, to oni mają prawo decyzji na każdy temat.
Czy i w Polsce ma miejsce podobna sytuacja? Na pewno odpowiecie zdecydowane nie. Owszem, w naszym kraju podejście do kobiet i do rodzenia dzieci nie jest tak radykalne, jednak czy to oznacza, że podobne rzeczy nie wydarzają się u nas? Byłabym ostrożna w osądach- zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń i sporu związanego z ustawą antyaborcyjną. Zmusza się kobiety by rodziły wbrew woli (to do nich powinna należeć decyzja czy chcą dziecka. Pod uwagę brana jest opinia środowiska, którego sprawa nie dotyczy. Jestem katoliczką, chodzę do kościoła, wierzę w Boga. mimo to widzę dalej niż swój czubek nosa- wiem że w życiu istnieją różne sytuacje w życiu i tak naprawdę jedyną pewną metodą antykoncepcji jest sterylizacja... również zakazana w naszym kraju.
Książka skłania do przemyśleń.

piątek, 1 lipca 2016

"Nie czas na miłość"- Agnieszka Walczak- Chojecka

Autor: Agnieszka Walczak- Chojecka
Tytuł: Nie czas na miłość
Liczba stron: 396
Data wydania: 8 czerwca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki


Po raz kolejny lekturę powieści danego autora zaczynam od ostatnio wydanej pozycji. 
O książkach Agnieszki Walczak- Chojeckiej słyszałam wiele dobrego. Tak, tylko słyszałam, bo ciągle coś stawało mi na drodze ku przeczytaniu innych jej dzieł. Tak, wstyd mi- mimo, że w domu od dłuższego czasu na półce stoi "Dziewczyna z Ajjuthai" i "Włoska symfonia", to dopiero dziś sięgnęłam po ostatnią, wydaną w czerwcu powieść Agnieszki.
Możecie mi wierzyć lub nie, ale od samego początku wiedziałam, że ta pozycja to coś takiego, co zechcę polecać innym i na czym się nie zawiodę.
Bardzo lubię sagi, zwłaszcza wielotomowe. Mogę denerwować się, że trzeba długi czas czekać na kontynuację, ale nic nie oddaje tego uczucia, gdy po długim oczekiwaniu dostajemy do rąk kolejny egzemplarz, wracamy do poznanych wcześniej bohaterów, dowiadujemy się o ich dalszych losach.
Agnieszce należą się wielkie brawa: zmierzyła się z tematem trudnym, wykonała ogromną pracę by przybliżyć czytelnikom realia wojny na Bałkanach, mającej miejsce w latach 90-tych XX wieku.
Ten konflikt zbrojny zapoczątkował rozpad Jugosławii. Postały odrębne państwa: Serbia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Macedonia, Słowenia. W takich realiach, trudnych czasach powoli budzi się do życia miłość głównych bohaterów: Chorwatki Jasminy i Serba Dragana. Niestety- to uczucie nie ma zbyt wielu szans na powodzenie: przeciw miłości tych dwojga jest wiele osób: matka młodego mężczyzny, która jest Polką. Czy mimo tych przeszkód miłość będzie miała szansę rozwinąć się?
Jedno jest pewne: na pewno przeczytam kolejne książki Agnieszki Walczak- Chojeckiej, zaś na drugi tom sagi bałkańskiej czekam z wielką niecierpliwością.
"Nie czas na miłość" to powieść wciągająca do tego stopnia, że zapomina się o codziennych obowiązkach czy nawet o spaniu. Już wiem, że jest godna polecenia innym. Sięgnijcie więc po nią.
Niewiele jest osób, które stawiają wszystko na jedną kartę, a pisarstwo staje się ich zawodem (a nie hobby). Agnieszka zdecydowała się zrezygnować z pracy w korporacji, poświęciła się tylko pisaniu. Jak widać bardzo dobrze jej to wychodzi. Czekamy na kolejne książki!