Autor: Agnieszka Olszanowska
Tytuł: Tajemnica dziesiątej wsi
Liczba stron: 304
Data wydania: 16 marca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Mnogość cudownych premier sprawia, że mimo szczerych chęci nie daję rady przeczytać książki w okolicy premiery. Boleję nad tym bardzo.
Po drugą książkę Agnieszki Olszanowskiej sięgnęłam z wielkim zainteresowaniem. Wiedziałam, że będzie to miły czas. W końcu "Listy dziesiątej wsi" bardzo mi się spodobały. Tym razem byłam pewna, że nie będę żałować czasu poświęconego na "Tajemnice".
Jeśli liczycie na podobne wrażenia co przy "Listach dziesiątej wsi" oraz na kontynuacje wątków w niej poruszanych to możecie możecie się odrobinę zawieść.
Recenzowana dziś przeze mnie książka dotyczy wątku jak nietrudno się domyśleć- tajemnic wioski, do której trafiła Beata. O niej samej, o jej przeżyciach jest niewiele, co mnie zaskoczyło. Poprzednia część dotyczyła głównie jej problemów, więc sądziłam, że i tym razem tak będzie.
O nie! Tym razem skupiono się na postaci Pawła Zarządcy i jego rodziny. Dowiadujemy się co nieco o trudnym życiu mężczyzny oraz jego przyjaźni z Kubą, bratem Beaty.
Bardzo podoba mi się ta książka- opisuje sytuacje, dzięki którym robi się ciepło na sercu. Mowa tu pomocy bez oczekiwania rekompensaty za nią. Miło się czyta, że istnieją ludzie, którzy pomagają stanąć na nogi. Kto wie, co jak potoczyły by się losy Pawła gdyby nie rodzina Cichych czyli Tadeusz, jego żona i Kuba. Dali mu moc wsparcia.
Gdybym miała powiedzieć, która część mi się bardziej podobała to chyba nie potrafiłabym wybrać. W pierwszej części zainteresowała mnie historia Beaty, w kontynuacji zaś- Pawła. Wychodzi więc na to, że w obu- wygrała współczesność, zaś przeszłość zeszła na dalszy plan.
Polecam!
wtorek, 10 października 2017
"Czekałam na Ciebie"- Lisa Scottoline
Autor: Lisa Scottoline
Tytuł: Czekam na Ciebie
Liczba stron: 507
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od wielu już lat sięgam po książki Lisy Scottoline. Nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie. Każda, bez wyjątku traktuje o ważnym problemie społecznym i cóż, są naprawdę warte przeczytania.
Tym razem jesteśmy świadkami szczęścia. Nasza bohaterka po długiej walce i oczekiwaniu wreszcie zachodzi w ciążę. To wielki powód do radości, prawda? Czy coś zmąci ten stan?
Wiadomo. Przecież bez nagłego zwrotu akcji nie byłoby tej książki.
Już na samym początku dowiadujemy się, że Christine zostanie matką dzięki metodzie invitro. Skorzystała z banku nasienia. Wraz z mężem starannie wybrali dawcę. Wiedzieli jak wygląda, toteż ogromnym zaskoczeniem było dla nich to, że ujrzeli go na ekranie z informacją, że został aresztowany za popełnienie kilku morderstw.
Christine musi zmagać się z wieloma problemami, które (jak to czasami bywa w powieściach) nie są błahe. Przede wszystkim walczy z tym, by uwierzono w jej słowa, w to, że widziana w telewizji twarz to rzeczywiście pan dawca.
Dodatkowo- gdy wątpliwości zostały już rozwiane- w jej małżeństwie zaczęło się źle dziać. Pojawiły się tajemnice, Christine nie o wszystkim mogła porozmawiać z Marcusem.
Sięgając po tę książkę wiedziałam, że powinnam przygotować się na jakieś śledztwo. /Tak było poprzednimi razy, tak i teraz.
Lisa Scottoline zgrabnie połączyła emocje, wzruszenia oraz sprawę kryminalną. Wracam do tej autorki i wracać będę.
Pokochałam ją już od pierwszego mojego razu z jej literaturą, od "Ocal mnie".
Tytuł: Czekam na Ciebie
Liczba stron: 507
Data wydania: 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od wielu już lat sięgam po książki Lisy Scottoline. Nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie. Każda, bez wyjątku traktuje o ważnym problemie społecznym i cóż, są naprawdę warte przeczytania.
Tym razem jesteśmy świadkami szczęścia. Nasza bohaterka po długiej walce i oczekiwaniu wreszcie zachodzi w ciążę. To wielki powód do radości, prawda? Czy coś zmąci ten stan?
Wiadomo. Przecież bez nagłego zwrotu akcji nie byłoby tej książki.
Już na samym początku dowiadujemy się, że Christine zostanie matką dzięki metodzie invitro. Skorzystała z banku nasienia. Wraz z mężem starannie wybrali dawcę. Wiedzieli jak wygląda, toteż ogromnym zaskoczeniem było dla nich to, że ujrzeli go na ekranie z informacją, że został aresztowany za popełnienie kilku morderstw.
Christine musi zmagać się z wieloma problemami, które (jak to czasami bywa w powieściach) nie są błahe. Przede wszystkim walczy z tym, by uwierzono w jej słowa, w to, że widziana w telewizji twarz to rzeczywiście pan dawca.
Dodatkowo- gdy wątpliwości zostały już rozwiane- w jej małżeństwie zaczęło się źle dziać. Pojawiły się tajemnice, Christine nie o wszystkim mogła porozmawiać z Marcusem.
Sięgając po tę książkę wiedziałam, że powinnam przygotować się na jakieś śledztwo. /Tak było poprzednimi razy, tak i teraz.
Lisa Scottoline zgrabnie połączyła emocje, wzruszenia oraz sprawę kryminalną. Wracam do tej autorki i wracać będę.
Pokochałam ją już od pierwszego mojego razu z jej literaturą, od "Ocal mnie".
"Trzeba marzyć"- Matylda Man
Autor: Matylda Mann
Tytuł: Trzeba marzyć
Liczba stron: 328
Data wydania: 10 sierpnia 2017 r.
Forma: obook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od samego początku wiedziałam, że czas spędzony z tą książką nie będzie straconym. Po pierwsze- z powieścią tej autorki mam same dobre skojarzenia. Po drugie- przyjemnie i lekko się je czyta mimo, że tak naprawdę poruszają ważne tematy.
Matylda Mann z wielkim urokiem i humorem pisze o potrzebie bycia szczęśliwym. A jak wiemy, jak się nas na każdym kroku zapewnia, dla kobiety jedynym celem w życiu jest znalezienie męża, a wszystko inne powinno zejść na dalszy plan.
Jagoda ma wiele lat, nie jest nastolatką. Mieszka z mamą, której codziennie wieczorem podaje ciepłe kakao oraz słucha porad związanych z szukaniem tego jedynego. Starsza kobieta jest wdową od wielu lat. Jest skoncentrowana tylko na córce (i na rozmowach z siostrą, która ma problemy sercowe, jej też żali się na staropanieństwo Jagody).
Może książka wydaje się Wam śmieszna, tak jest. Może rzeczywiście tak jest, ale tylko do momentu gdy się zorientujemy, że jest w niej tzw drugie dno. Wtedy, zapewniam, tak wesoło nie będzie.
Z "Trzeba marzyć" wyłania się się obraz społeczeństwa, które uzurpuje sobie pozwolenie na komentowanie czyjegoś życia i stwierdzenie, że 34-letnią pannę nic w życiu już nie czeka.
Mam wrażenie, że autorka "pod płaszczykiem" historii Jagody zamierza rozprawić się z tymi obrzydliwymi stereotypami. Wybiera do tego najlepszą drogę, jak już wspominałam- pełną humoru. Szczerze mówiąc zakończenie mocno mnie zaskoczyło, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Bardzo się cieszę, że się pomyliłam.
A czy Wy znacie takie osoby jak mama naszej bohaterki lub jej ciotka? A może są w Waszym otoczeniu takie Jagódki, którym nie pozwala się dorosnąć?
Książkę polecam, jest naprawdę warta przeczytania!
Tytuł: Trzeba marzyć
Liczba stron: 328
Data wydania: 10 sierpnia 2017 r.
Forma: obook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Od samego początku wiedziałam, że czas spędzony z tą książką nie będzie straconym. Po pierwsze- z powieścią tej autorki mam same dobre skojarzenia. Po drugie- przyjemnie i lekko się je czyta mimo, że tak naprawdę poruszają ważne tematy.
Matylda Mann z wielkim urokiem i humorem pisze o potrzebie bycia szczęśliwym. A jak wiemy, jak się nas na każdym kroku zapewnia, dla kobiety jedynym celem w życiu jest znalezienie męża, a wszystko inne powinno zejść na dalszy plan.
Jagoda ma wiele lat, nie jest nastolatką. Mieszka z mamą, której codziennie wieczorem podaje ciepłe kakao oraz słucha porad związanych z szukaniem tego jedynego. Starsza kobieta jest wdową od wielu lat. Jest skoncentrowana tylko na córce (i na rozmowach z siostrą, która ma problemy sercowe, jej też żali się na staropanieństwo Jagody).
Może książka wydaje się Wam śmieszna, tak jest. Może rzeczywiście tak jest, ale tylko do momentu gdy się zorientujemy, że jest w niej tzw drugie dno. Wtedy, zapewniam, tak wesoło nie będzie.
Z "Trzeba marzyć" wyłania się się obraz społeczeństwa, które uzurpuje sobie pozwolenie na komentowanie czyjegoś życia i stwierdzenie, że 34-letnią pannę nic w życiu już nie czeka.
Mam wrażenie, że autorka "pod płaszczykiem" historii Jagody zamierza rozprawić się z tymi obrzydliwymi stereotypami. Wybiera do tego najlepszą drogę, jak już wspominałam- pełną humoru. Szczerze mówiąc zakończenie mocno mnie zaskoczyło, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Bardzo się cieszę, że się pomyliłam.
A czy Wy znacie takie osoby jak mama naszej bohaterki lub jej ciotka? A może są w Waszym otoczeniu takie Jagódki, którym nie pozwala się dorosnąć?
Książkę polecam, jest naprawdę warta przeczytania!
"Widzę Cię"- Clare Mackintosh
Autor: Clare Mackintosh
Tytuł: Widzę Cię
Liczba stron: 536
Data wydania: 1 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Bywają kryminały, które od samego początku tak wciągają, że czytelnik nie ma ochoty opuszczać świata bohaterów. Nie wiem, czy to wina pernamentnego zmęczenia czy coś innego, ale przez długi czas nie mogłam "zatopić się" w treści. Najbardziej chyba przeszkadzała mi liczba bohaterów, to, że od jednego przeskakiwano do drugiego. Da się w tym połapać, ale zeszło mi trochę czasu. Akcja była w miarę interesująca. W miarę- na początku. Dopiero później rozkręciło się na dobre.
To thriller. Nasza bohaterka dostrzega w gazecie pewne zdjęcie. Jest na nim ona, a pod nim numer telefonu. Sęk w tym, że to nie ona je umieściła. Jak się orientuje- nie było też ono pierwsze. Kobiety z poprzednich fotografii ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy i z Zoe się tak stanie? Czy policja uwierzy, że kobiecie grozi niebezpieczeństwo? Czy uda się rozwikłać zagadkę?
Jak często bywa- po nitce do kłębka i nasi bohaterowie trafiają na trop pewnego serwisu, który skupia mężczyzn. Daje on możliwość dostępu do wielu informacji na temat kobiet.
Nie będę oszukiwać- książka okazała się ciekawa, ale były też momenty, gdy się nudziłam. Na plus- sprawa kryminalna, opis śledztwa i serwisu.
Tytuł: Widzę Cię
Liczba stron: 536
Data wydania: 1 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Bywają kryminały, które od samego początku tak wciągają, że czytelnik nie ma ochoty opuszczać świata bohaterów. Nie wiem, czy to wina pernamentnego zmęczenia czy coś innego, ale przez długi czas nie mogłam "zatopić się" w treści. Najbardziej chyba przeszkadzała mi liczba bohaterów, to, że od jednego przeskakiwano do drugiego. Da się w tym połapać, ale zeszło mi trochę czasu. Akcja była w miarę interesująca. W miarę- na początku. Dopiero później rozkręciło się na dobre.
To thriller. Nasza bohaterka dostrzega w gazecie pewne zdjęcie. Jest na nim ona, a pod nim numer telefonu. Sęk w tym, że to nie ona je umieściła. Jak się orientuje- nie było też ono pierwsze. Kobiety z poprzednich fotografii ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy i z Zoe się tak stanie? Czy policja uwierzy, że kobiecie grozi niebezpieczeństwo? Czy uda się rozwikłać zagadkę?
Jak często bywa- po nitce do kłębka i nasi bohaterowie trafiają na trop pewnego serwisu, który skupia mężczyzn. Daje on możliwość dostępu do wielu informacji na temat kobiet.
Nie będę oszukiwać- książka okazała się ciekawa, ale były też momenty, gdy się nudziłam. Na plus- sprawa kryminalna, opis śledztwa i serwisu.
"Żona jubilera"- Judith Lennox
Autor: Judith Lennox
Tytuł: Żona jubilera
Liczba stron: 568
Data wydania: 13 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Wiele sobie obiecywałam po tej książce. W moim przypadku często bywa tak, że im bardziej się na coś nastawiam, tym bardziej pewne jest, że będzie zupełnie inaczej. Tak było i teraz.
Może i nudy nie odczuwałam, powieść okazała się nawet interesująca, ale czegoś mi w niej brakowało. Czego? Sama nie wiem, może bardzo szybkiej i wartkiej akcji? Może chciałam by bohaterowie podejmowali inne decyzje?
Juliet swojego męża poznała gdy była nastolatką. Jak wiele dziewcząt marzyła o prawdziwej miłości, a Henry ujął ją swoją chęcią pomocy. Czy ich życie będzie szczęśliwe? Zapraszam do przeczytania książki, ja nie zdradzę!
Zapewniam, że nie będzie to czas stracony, jak już wspominałam na początku- nie musicie obawiać się nudy. Ale nie jest tak różowo. Na rozkręcenie się akcji trzeba trochę poczekać. Trochę długo, bo tak naprawdę ciekawie robi się dopiero gdzieś w połowie powieści.
Takich jak ta jest wiele na rynku wydawniczym.
Treścią może i książka zbytnio się nie wyróżnia, ale okładką już tak. Bardzo ładna, użyto ciekawych kolorów.
Tytuł: Żona jubilera
Liczba stron: 568
Data wydania: 13 lipca 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Wiele sobie obiecywałam po tej książce. W moim przypadku często bywa tak, że im bardziej się na coś nastawiam, tym bardziej pewne jest, że będzie zupełnie inaczej. Tak było i teraz.
Może i nudy nie odczuwałam, powieść okazała się nawet interesująca, ale czegoś mi w niej brakowało. Czego? Sama nie wiem, może bardzo szybkiej i wartkiej akcji? Może chciałam by bohaterowie podejmowali inne decyzje?
Juliet swojego męża poznała gdy była nastolatką. Jak wiele dziewcząt marzyła o prawdziwej miłości, a Henry ujął ją swoją chęcią pomocy. Czy ich życie będzie szczęśliwe? Zapraszam do przeczytania książki, ja nie zdradzę!
Zapewniam, że nie będzie to czas stracony, jak już wspominałam na początku- nie musicie obawiać się nudy. Ale nie jest tak różowo. Na rozkręcenie się akcji trzeba trochę poczekać. Trochę długo, bo tak naprawdę ciekawie robi się dopiero gdzieś w połowie powieści.
Takich jak ta jest wiele na rynku wydawniczym.
Treścią może i książka zbytnio się nie wyróżnia, ale okładką już tak. Bardzo ładna, użyto ciekawych kolorów.
"Opowieści z angielskiego dworu. Karol"- Magdalena Niedźwiedzka
Autor: Magdalena Niedźwiedzka
Tytuł: Opowieści z angielskiego dworu. Karol.
Liczba stron: 384
Data wydania: 8 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dwudziesta rocznica śmierci Diany, żony angielskiego księcia sprawiła, że na rynku wydawniczym zaczęły pojawiać się książki związane z jej osobą. Są to głównie biografie, jednak nasza rodzima autorka postanowiła pójść o krok dalej i oto mamy okazję trzymać w rękach sfabularyzowaną wersję opowieści z angielskiego dworu. Bohaterem pierwszej części jest książę Karol
Z jednej strony to dobrze, wielu ludzi nie sięga po biografie z obawy przed nudą, więc taka wersja może się spodobać, z drugiej zaś... Cóż, trochę dziwna to pozycja. Zdaje się, że autorka wniknęła w umysły bohaterów, dopowiada, co myślą. Oczywiście, poświęciła wiele pracy by przedstawić nam te opowieść. Musiała zagłębić się w historię rodziny królewskiej, zebrać wiele materiałów.
Niestety- w tej powieści książę Karol nie zyskał mojej sympatii (a może wcześniej nie zwróciłam uwagi na jego podwójne życie?). Okazał się tchórzem bojącym się prawdy i osobą wyrachowaną. W jakiejś części na pewno tak było, jednak powinniśmy powstrzymać się od osądów, a naprawdę trudno to w tym przypadku zrobić.
To pierwszy tom opowieści o miłości księcia, o trójkącie, w którym uwikłany był brytyjski monarcha. Nie sądziłam, że to powiem, ale z ciekawością sięgnę po kolejny tom, chociażby po to by dowiedzieć się do jakiego wydarzenia dotrze akcja, czy autorka opowie o śmieci Diany i reakcjach na to, że zginęła z kochankiem.
Tytuł: Opowieści z angielskiego dworu. Karol.
Liczba stron: 384
Data wydania: 8 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dwudziesta rocznica śmierci Diany, żony angielskiego księcia sprawiła, że na rynku wydawniczym zaczęły pojawiać się książki związane z jej osobą. Są to głównie biografie, jednak nasza rodzima autorka postanowiła pójść o krok dalej i oto mamy okazję trzymać w rękach sfabularyzowaną wersję opowieści z angielskiego dworu. Bohaterem pierwszej części jest książę Karol
Z jednej strony to dobrze, wielu ludzi nie sięga po biografie z obawy przed nudą, więc taka wersja może się spodobać, z drugiej zaś... Cóż, trochę dziwna to pozycja. Zdaje się, że autorka wniknęła w umysły bohaterów, dopowiada, co myślą. Oczywiście, poświęciła wiele pracy by przedstawić nam te opowieść. Musiała zagłębić się w historię rodziny królewskiej, zebrać wiele materiałów.
Niestety- w tej powieści książę Karol nie zyskał mojej sympatii (a może wcześniej nie zwróciłam uwagi na jego podwójne życie?). Okazał się tchórzem bojącym się prawdy i osobą wyrachowaną. W jakiejś części na pewno tak było, jednak powinniśmy powstrzymać się od osądów, a naprawdę trudno to w tym przypadku zrobić.
To pierwszy tom opowieści o miłości księcia, o trójkącie, w którym uwikłany był brytyjski monarcha. Nie sądziłam, że to powiem, ale z ciekawością sięgnę po kolejny tom, chociażby po to by dowiedzieć się do jakiego wydarzenia dotrze akcja, czy autorka opowie o śmieci Diany i reakcjach na to, że zginęła z kochankiem.
"Równanie miłości"- Simona Sparaco
Autor: Simona Sparaco
Tytuł: Równanie miłości
Liczba stron: 368
Data wydania: 22 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dlaczego, ja się pytam, dlaczego takie książki mocno mnie męczą? To już nie pierwszy raz gdy jestem zmęczona taką górnolotną opowieścią o miłości. Mam wrażenie, że zwykłe powieści, nazywane przez niektórych banalnymi są dużo ciekawsze.
Zastanawiam się czy tylko ja mam takie obserwacje oraz co może mieć na to wpływ. Dochodzę do wniosku, że mój napięty terminarz na pewno nie pomaga w czytaniu akurat takiej literatury.
Takie historie jak ta nie robią na mnie wrażenia. Nie potrafię czytać opowieści o miłości na wieki wieków podczas gdy rani się drugą osobę.
Lea zamieszkała w Singapurze porzucając włoskie miasto. Wiedzie szczęśliwe życie z mężem do momentu kiedy dostaje od rzymskiego wydawnictwa propozycję wydania książki. Stoi za tym Giacomo, który miał duży wpływ na życie naszej bohaterki.
Gdybym kibicowała ich miłości czułabym się źle sama ze sobą. Dlaczego? Wtedy popierałabym coś, co jest dla mnie naganne i niemoralne: zdradę. Można jeszcze zrozumieć niewierność gdy w małżeństwie naprawdę źle się dzieje, gdy tak naprawdę kocha tylko jedna osoba, a druga tylko rani, ale tu tak nie było. Vittorio ubóstwiał żonę, szanował ją, dlatego tym bardziej trudno mi zrozumieć jej postępowanie. Skoro całe życie marzyła o Giacomo to nie powinna zwodzić Vittorio, decydować się na związek z nim.
Mimo, że książka nie do końca mnie zainteresowała to muszę przyznać, że zakończenie bardzo mocno mnie zaskoczyło. Było bardzo ciekawa. Rzecz jasna- na pewno takiego się nie spodziewałam.
Tytuł: Równanie miłości
Liczba stron: 368
Data wydania: 22 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Dlaczego, ja się pytam, dlaczego takie książki mocno mnie męczą? To już nie pierwszy raz gdy jestem zmęczona taką górnolotną opowieścią o miłości. Mam wrażenie, że zwykłe powieści, nazywane przez niektórych banalnymi są dużo ciekawsze.
Zastanawiam się czy tylko ja mam takie obserwacje oraz co może mieć na to wpływ. Dochodzę do wniosku, że mój napięty terminarz na pewno nie pomaga w czytaniu akurat takiej literatury.
Takie historie jak ta nie robią na mnie wrażenia. Nie potrafię czytać opowieści o miłości na wieki wieków podczas gdy rani się drugą osobę.
Lea zamieszkała w Singapurze porzucając włoskie miasto. Wiedzie szczęśliwe życie z mężem do momentu kiedy dostaje od rzymskiego wydawnictwa propozycję wydania książki. Stoi za tym Giacomo, który miał duży wpływ na życie naszej bohaterki.
Gdybym kibicowała ich miłości czułabym się źle sama ze sobą. Dlaczego? Wtedy popierałabym coś, co jest dla mnie naganne i niemoralne: zdradę. Można jeszcze zrozumieć niewierność gdy w małżeństwie naprawdę źle się dzieje, gdy tak naprawdę kocha tylko jedna osoba, a druga tylko rani, ale tu tak nie było. Vittorio ubóstwiał żonę, szanował ją, dlatego tym bardziej trudno mi zrozumieć jej postępowanie. Skoro całe życie marzyła o Giacomo to nie powinna zwodzić Vittorio, decydować się na związek z nim.
Mimo, że książka nie do końca mnie zainteresowała to muszę przyznać, że zakończenie bardzo mocno mnie zaskoczyło. Było bardzo ciekawa. Rzecz jasna- na pewno takiego się nie spodziewałam.
poniedziałek, 9 października 2017
"Posag szwaczki"- Meredith Jaeger
Autor: Meredith Jaeger
Tytuł: Posag szwaczki
Liczba stron: 368
Data wydania: 1 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Czy miewacie czasem rozterki związane z książkami? Na pewno! Dziś ja opowiem o moich. Patrząc na tytuł- nie wiedziałam co myśleć. Z jednej strony ciekawy, zachęcający do lektury (przecież coś sprawiło, że sięgnęłam po tę książkę), z drugiej zaś... trochę obawiałam się nudy. Po przeczytaniu choćby kilkunastu stron już wiedziałam, że na zniechęcenie i co tu dużo mówić, nudę, miejsca nie ma.
Otóż mamy możliwość spotkać się z ciekawymi bohaterami. Akcja dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych: w latach obecnych oraz pod koniec XIX wieku (lata 70-te). Współczesność to Sarah jej praca magisterska i małżeństwo, przeszłość to Hanna, jej miłość i arcyciekawa historia jej rodziny i przyjaźni. Na początku zastanawiałam się jakie powiązanie jest między wyżej wspomnianymi kobietami bo ich historie zdawały się biegnąć oddzielnie.
Dziś już wiem i myślę, że mogę Wam co nieco zdradzić. Otóż Sarah pisze pracę magisterską o kobietach z XIX w. Początkowo miała na nią inny pomysł, jednak temat zaginięcia dwóch szwaczek bardzo ją zainteresował. Do tego stopnia, że postanowiła przeprowadzić amatorskie śledztwo.
Nie wie jednak, jak wielki wpływ będzie to miało na jej rodzinę i na nią samą. Dowiemy się, że komuś zależy by tajemnica nie wyszła na jaw. Ten ktoś jednak sięgnie po środki ostateczne i nie omieszka szantażować Sarah jej własnym sekretem, czymś, o czym bohaterka chce zapomnieć.
Nie mogłam oderwać się od czytania. Meredith Jaeger przedstawiła nam naprawdę interesującą historię. Wszystko idealnie w niej "grało", przechodzenie między przeszłością i teraźniejszością było płynne. Brak znużenia u czytelnika to kolejny plus dla autorki.
Tytuł: Posag szwaczki
Liczba stron: 368
Data wydania: 1 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Czy miewacie czasem rozterki związane z książkami? Na pewno! Dziś ja opowiem o moich. Patrząc na tytuł- nie wiedziałam co myśleć. Z jednej strony ciekawy, zachęcający do lektury (przecież coś sprawiło, że sięgnęłam po tę książkę), z drugiej zaś... trochę obawiałam się nudy. Po przeczytaniu choćby kilkunastu stron już wiedziałam, że na zniechęcenie i co tu dużo mówić, nudę, miejsca nie ma.
Otóż mamy możliwość spotkać się z ciekawymi bohaterami. Akcja dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych: w latach obecnych oraz pod koniec XIX wieku (lata 70-te). Współczesność to Sarah jej praca magisterska i małżeństwo, przeszłość to Hanna, jej miłość i arcyciekawa historia jej rodziny i przyjaźni. Na początku zastanawiałam się jakie powiązanie jest między wyżej wspomnianymi kobietami bo ich historie zdawały się biegnąć oddzielnie.
Dziś już wiem i myślę, że mogę Wam co nieco zdradzić. Otóż Sarah pisze pracę magisterską o kobietach z XIX w. Początkowo miała na nią inny pomysł, jednak temat zaginięcia dwóch szwaczek bardzo ją zainteresował. Do tego stopnia, że postanowiła przeprowadzić amatorskie śledztwo.
Nie wie jednak, jak wielki wpływ będzie to miało na jej rodzinę i na nią samą. Dowiemy się, że komuś zależy by tajemnica nie wyszła na jaw. Ten ktoś jednak sięgnie po środki ostateczne i nie omieszka szantażować Sarah jej własnym sekretem, czymś, o czym bohaterka chce zapomnieć.
Nie mogłam oderwać się od czytania. Meredith Jaeger przedstawiła nam naprawdę interesującą historię. Wszystko idealnie w niej "grało", przechodzenie między przeszłością i teraźniejszością było płynne. Brak znużenia u czytelnika to kolejny plus dla autorki.
"Kameleon. Kulisy pracy w CBŚ"- Victor Gorsky
Autor: Victor Gorsky
Tytuł: Kameleon. Kulisy pracy w CBŚ
Liczba stron: 696
Data wydania: 17 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przy takich książkach (przynajmniej w moim przypadku) zawsze jest jakiś strach. A to z jednej strony uderza myśl, że to może nie mój gatunek, kolejna myśl- obawa przed nudą, bo to jak bądź co bądź- wąski temat.
Mimo wszystko zdecydowałam się na na lekturę i mogę powiedzieć jedno- NIE ŻAŁUJĘ czasu, który spędziłam na przeczytaniu opowieści o pracy w CBŚ.
Główny bohater łączy pracę w policji z życiem rodzinnym. Nie jest łatwo, wszyscy wiemy (chociaż w niewielkim stopniu) jak wygląda praca w policji, a kiedy mężczyzna zaczyna prowadzić sprawę jako agent CBŚ jest go jeszcze mniej w domu. Nie widzi żony, nie potrafi być dobrym ojcem dla synów (kocha ich bardzo, jednak nie umie się z nimi dogadać, wydaje się mu, że to co robi jest dobre,a tymczasem sam po rozmowach z nimi ma wyrzuty sumienia, że nie postępuje dobrze). Mnożą się problemy- do tych domowych dochodzą jeszcze zdrowotne. Jak wielu policjantów Maciej zaczyna "przynosić pracę do domu"- cierpi na bezsenność.
Jak dowiemy się z książki- życie zawodowe naszego bohatera to pasmo sukcesów. Miewa wpadki, jak wielu z nas, ale każda sprawa. nad którą pracuje zostaje rozwiązana. Czy to się zmieni?
Czytelnicy towarzyszą mu w dwóch śledztwach: w rozpracowywaniu gangu narkotykowego oraz związanym z przestępczością gospodarczą.
Wiem, wspominałam już, ale to dobra książka. Ciekawa, wciągająca. Autor nie użył wielkiej ilości przekleństw, nie udowadnia, że praca w policji opiera się między innymi na "rzucaniu mięsem".
Wielki plus za to.
Ciekawostka- Gorsky to policjant z 20-letnim stażem, a więc książka powstała w oparciu o rzetelnie sprawdzone fakty.
Nie sądziłam, że przy takiej literaturze to powiem, ale cóż, z pełną odpowiedzialnością polecam.
Tytuł: Kameleon. Kulisy pracy w CBŚ
Liczba stron: 696
Data wydania: 17 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Przy takich książkach (przynajmniej w moim przypadku) zawsze jest jakiś strach. A to z jednej strony uderza myśl, że to może nie mój gatunek, kolejna myśl- obawa przed nudą, bo to jak bądź co bądź- wąski temat.
Mimo wszystko zdecydowałam się na na lekturę i mogę powiedzieć jedno- NIE ŻAŁUJĘ czasu, który spędziłam na przeczytaniu opowieści o pracy w CBŚ.
Główny bohater łączy pracę w policji z życiem rodzinnym. Nie jest łatwo, wszyscy wiemy (chociaż w niewielkim stopniu) jak wygląda praca w policji, a kiedy mężczyzna zaczyna prowadzić sprawę jako agent CBŚ jest go jeszcze mniej w domu. Nie widzi żony, nie potrafi być dobrym ojcem dla synów (kocha ich bardzo, jednak nie umie się z nimi dogadać, wydaje się mu, że to co robi jest dobre,a tymczasem sam po rozmowach z nimi ma wyrzuty sumienia, że nie postępuje dobrze). Mnożą się problemy- do tych domowych dochodzą jeszcze zdrowotne. Jak wielu policjantów Maciej zaczyna "przynosić pracę do domu"- cierpi na bezsenność.
Jak dowiemy się z książki- życie zawodowe naszego bohatera to pasmo sukcesów. Miewa wpadki, jak wielu z nas, ale każda sprawa. nad którą pracuje zostaje rozwiązana. Czy to się zmieni?
Czytelnicy towarzyszą mu w dwóch śledztwach: w rozpracowywaniu gangu narkotykowego oraz związanym z przestępczością gospodarczą.
Wiem, wspominałam już, ale to dobra książka. Ciekawa, wciągająca. Autor nie użył wielkiej ilości przekleństw, nie udowadnia, że praca w policji opiera się między innymi na "rzucaniu mięsem".
Wielki plus za to.
Ciekawostka- Gorsky to policjant z 20-letnim stażem, a więc książka powstała w oparciu o rzetelnie sprawdzone fakty.
Nie sądziłam, że przy takiej literaturze to powiem, ale cóż, z pełną odpowiedzialnością polecam.
"Język miłości"- Emily Robbins
Autor: Emily Robbins
Tytuł: Język miłości
Liczba stron: 320
Data wydania: 3 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
To, jak wskazuje tytuł- powieść o miłości. Tak jest, jednak niespecjalnie w moim typie. Za dużo się dzieje, ciągle przeskakiwano z jednego tematu na drugi. Mieszały mi się trochę postaci.
Ta książka wymaga absolutnego skupienia, a nie będę oszukiwać, u mnie w domu i w otoczeniu bardzo trudno o to.
Nie udało mi się poświęcić maksimum uwagi choć tak bardzo chciałam. Myślę, że wpływ na odbiór książki miało to, że nie czytałam papierowej wersji a ebooka. Tam trudno powrócić do interesującego fragmentu (ale nie jest to niemożliwe). Jak już wspominałam- postaci mi się mieszały, nie wiedziałam kto z kim i dlaczego.
Jedno jest pewne- znajdziecie piękne słowa o miłości i cierpliwości. Są też wątki, które mi się podobały (co nie znaczy, że mają moje poparcie). O które chodzi? A na przykład o ten dotyczący Bei i Nisrine albo biblioteki.
Jak zakończy się ta historia? Ja już wiem, a czy Wy macie ochotę dowiedzieć się co nieco o naszych bohaterach?
Tytuł: Język miłości
Liczba stron: 320
Data wydania: 3 sierpnia 2017 r.
Forma: ebook
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
To, jak wskazuje tytuł- powieść o miłości. Tak jest, jednak niespecjalnie w moim typie. Za dużo się dzieje, ciągle przeskakiwano z jednego tematu na drugi. Mieszały mi się trochę postaci.
Ta książka wymaga absolutnego skupienia, a nie będę oszukiwać, u mnie w domu i w otoczeniu bardzo trudno o to.
Nie udało mi się poświęcić maksimum uwagi choć tak bardzo chciałam. Myślę, że wpływ na odbiór książki miało to, że nie czytałam papierowej wersji a ebooka. Tam trudno powrócić do interesującego fragmentu (ale nie jest to niemożliwe). Jak już wspominałam- postaci mi się mieszały, nie wiedziałam kto z kim i dlaczego.
Jedno jest pewne- znajdziecie piękne słowa o miłości i cierpliwości. Są też wątki, które mi się podobały (co nie znaczy, że mają moje poparcie). O które chodzi? A na przykład o ten dotyczący Bei i Nisrine albo biblioteki.
Jak zakończy się ta historia? Ja już wiem, a czy Wy macie ochotę dowiedzieć się co nieco o naszych bohaterach?
Subskrybuj:
Posty (Atom)