Autor: Donald Tusk
Tytuł: Szczerze
Liczba stron: 416
Data wydania: 12 grudnia 2019 .
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Agora
Źródło: egzemplarz recenzencki
Różnimy się. Każdy z nas ma inne poglądy oraz wartości. Nie chciałabym by ten post stał się miejscem, gdzie pojawi się nienawiść polityczna. Ba! Chcę by moja opinia była całkowicie apolityczna toteż nie zamierzam się skupiać na tej dziedzinie, a na samej książce.
Często bywa, że zanim ja sięgnę po daną pozycję- przejmuje ją moja mama (w której opinie nie zawsze wierzę, a te o książce chcę sobie sama wyrobić). Już podświadomie, a później słysząc co nieco wiedziałam, że będę zadowolona z tego, że sięgnęłam po książkę. Tak też było.
"Szczerze" to dziennik pisany przez szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Początek jest również początkiem belgijskiej przygody byłego premiera na wyżej wspomnianym stanowisku. Dzięki tej pozycji możemy przeczytać nie tylko o jego pracy zawodowej, zależnościach między różnymi krajami, ale też o życiu prywatnym. O polskiej polityce oraz obozie dziś rządzącym jet niewiele i, jak wcześniej wspominałam- nie ma tu mowy o mowie nienawiści, co usilnie stara się wmówić Donaldowi Tuskowi.
Miło spędziłam czas czytając "Szczerze". Przypomniałam sobie niektóre wydarzenia, o których po latach człowiek niezbyt pamięta, a wtedy myślał, że pamięć o nich nie zgaśnie. O czym mówię? O różnego rodzaju atakach przeprowadzonych przez Państwo Islamskie, o pożarze katedry Notre Dame.
Ujmuje mnie również szacunek Donalda Tuska do różnych osób, niekoniecznie z jego obozu politycznego. W swoim dzienniku dużo miejsca poświęca brytyjskiemu brexitowi oraz roli U nii Europejskiej. Wspomina swoją pracę z różnymi politykami oraz prezydentami krajów, między innymi z Hollandem, Macronem, Theresą May, Davidem Cameronem czy też Donaldem Trumpem.
Książkę podzielono na rozdziały, a ich wyznacznikami są lata.
Szczególne wzruszenie ogarnęło mnie podczas czytania rozdziału wspominającego śmierć Pawła Adamowicza- zamordowanego prezydenta Gdańska, a prywatnie przyjaciela Donalda Tuska.
Na okładce oczekujemy pięknych fotografii, wygładzonych twarzy- to mocno przyciąga wzrok. Tu, mimo, że fotografia jest mocno realistyczna, pokazana bez ingerencji programów graficznych. Myślę, że i tu osiągnięto cel, jakim jest zainteresowanie czytelnika/ Również w środku można znaleźć ciekawe zdjęcia zarówno prywatne jak i te z oficjalnych spotkań.
Książkę polecam wszystkim- zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom polityki Donalda Tuska. Potraktowałabym ją jako część biografii (bo obejmuje tylko 5 lat).
sobota, 29 lutego 2020
środa, 26 lutego 2020
"Eleanor & Grey"- Brittainy C. Cherry
Autor: Brittainy C. Cherry
Tytuł: Eleanor & Grey
Liczba stron: 472
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Mam zagwozdkę. Otóż książka znajduje się w kategorii "książki dla kobiet". Mam mieszane uczucia co do umieszczenia jej w tej kategorii. Sklasyfikowałabym ją raczej jako "young adult" czyli opowieść o młodych ludziach uczących się, kończących szkołę czy rozpoczynających nowe życie. Do książek dla kobiet zaliczyłabym już powieści o kobietach bardziej dojrzałych, pracujących czy zmagającymi się innymi problemami.
Ale, ale! Ten krótki wstęp nie miał na celu Was zniechęcić! Przeciwnie. Ostatnimi czasy zorientowałam się, że pozycje pisane przez Brittainy C. Cherry to gwarancja mile spędzonego czasu. Sięgając po książki tej autorki wiem, że się w nich zatracę oraz niestety- szybko skończę (z "Eleanor i Grey'em" spędziłam tylko jeden wieczór). Są naprawdę niesamowite, z niezwykłą przyjemnością i ciekawością oddaję się lekturze powieści pani Cherry.
Może wydawać się, że takich książek napisano już wiele, że są sztampowe i mało odkrywcze. Zaczynając ma się wrażenie, że podobną opowieść już czytaliśmy. Na szczęście jest ono krótkotrwałe.
Eleanor i Graysona poznajemy w momencie gdy są jeszcze nastolatkami. Ona- zamknięta w sobie miłośniczka Harry'ego Pottera, on- popularny w szkole. Czy tak różne charakterem osoby porozumieją się? Czy to co ich łączy ma szanse przetrwać lata?
O tej powieści napisać można wiele, jednak muszę opanować tę chęć by nie zdradzać Wam zbyt wiele i nie odbierać radości z lektury. Zapewnić mogę, że jest to książka niesamowicie wciągająca, poruszająca trudne tematy, między innymi śmierć oraz sposoby radzenia sobie po stracie kogoś bliskiego.
Jest po prostu warta przeczytania. Gdybyśmy jednak odeszli od treści, a skupili się na okładce to użyto tu bardzo ładnych kolorów. Zachęca do sięgnięcia po nią.
Tytuł: Eleanor & Grey
Liczba stron: 472
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki
Mam zagwozdkę. Otóż książka znajduje się w kategorii "książki dla kobiet". Mam mieszane uczucia co do umieszczenia jej w tej kategorii. Sklasyfikowałabym ją raczej jako "young adult" czyli opowieść o młodych ludziach uczących się, kończących szkołę czy rozpoczynających nowe życie. Do książek dla kobiet zaliczyłabym już powieści o kobietach bardziej dojrzałych, pracujących czy zmagającymi się innymi problemami.
Ale, ale! Ten krótki wstęp nie miał na celu Was zniechęcić! Przeciwnie. Ostatnimi czasy zorientowałam się, że pozycje pisane przez Brittainy C. Cherry to gwarancja mile spędzonego czasu. Sięgając po książki tej autorki wiem, że się w nich zatracę oraz niestety- szybko skończę (z "Eleanor i Grey'em" spędziłam tylko jeden wieczór). Są naprawdę niesamowite, z niezwykłą przyjemnością i ciekawością oddaję się lekturze powieści pani Cherry.
Może wydawać się, że takich książek napisano już wiele, że są sztampowe i mało odkrywcze. Zaczynając ma się wrażenie, że podobną opowieść już czytaliśmy. Na szczęście jest ono krótkotrwałe.
Eleanor i Graysona poznajemy w momencie gdy są jeszcze nastolatkami. Ona- zamknięta w sobie miłośniczka Harry'ego Pottera, on- popularny w szkole. Czy tak różne charakterem osoby porozumieją się? Czy to co ich łączy ma szanse przetrwać lata?
O tej powieści napisać można wiele, jednak muszę opanować tę chęć by nie zdradzać Wam zbyt wiele i nie odbierać radości z lektury. Zapewnić mogę, że jest to książka niesamowicie wciągająca, poruszająca trudne tematy, między innymi śmierć oraz sposoby radzenia sobie po stracie kogoś bliskiego.
Jest po prostu warta przeczytania. Gdybyśmy jednak odeszli od treści, a skupili się na okładce to użyto tu bardzo ładnych kolorów. Zachęca do sięgnięcia po nią.
"Króliki z Ravensbrück"- Anna Ellory
Autor: Anna Ellory
Tytuł: Króliki z Ravensbrück
Liczba stron: 448
Data wydania: 14 stycznia 2020 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Zawsze przy okazji takiej literatury, obojętnie czy opisanej na faktach czy stworzonej z fikcji literackiej pojawia się myśl, że jeszcze tylko przez krótki czas będziemy mogli przeczytać książki napisane przez osoby, które coś takiego przeżyły lub inspirowane wydarzeniami z II wojny światowej.
Tak było też tym razem, przy okazji lektury książki "Króliki z Ravensbrück". Tu dochodzi też jeszcze jedna rzecz- oprócz przeczytania wspomnień z II wojny światowej porusza się również temat upadku muru berlińskiego i symbolicznego połączenia się Niemiec Wschodnich i Zachodnich.
W takich czasach żyje nasza bohaterka- Miriam. Jej przyjazd do ojca jest bardzo trudny: oprócz samego bycia z nim musi się też pożegnać na zawsze. Choroba sprawia, że starszy człowiek jest słaby, powtarza tylko jedno imię- Frida. Na Miriam powyższa sytuacja ogromnie wpływa- po śmierci ojca zostanie całkowicie sama bowiem mama zmarła wcześniej.
Po tę pozycję sięgnęła najpierw moja mama. Przestraszyła mnie twierdząc, że nie da rady jej skończyć. Ja jednak instynktownie czułam, że przeczytam coś niesamowicie interesującego, pouczającego. Cieszę się, że tym razem miałam rację. Książka zawiera dużo tajemnic, jedna z nich dotyczy ubrania więziennego, które Miriam znajduje w szafie matki.
Nieustannie dziwiło mnie jak niewiele ta kobieta wiedziała o swojej rodzinie. Odnosiłam wrażenie, że żyła w złotej klatce, a rodzice niewiele jej mówili. Wpływ na to też miał pewien mężczyzna, o którego istnieniu dowiadujemy się dość późno. Czy Miriam odkryje tajemnicę pasiaka i Fridy? Jaki wpływ na jej życie będą mieć znalezione przez nią listy?
Książka pokazuje jak wielką siłę ma manipulacja, jak łatwo można ulec pozorom oraz jak wiele zła wyrządza jeden człowiek drugiemu.
Cieszę się, że mogłam przeczytać "Króliki z Ravensbrück". Zastanawia mnie w jakiej części ta opowieść jest inspirowana wydarzeniami, fikcją, a w jakiej prawdziwa.
Tytuł: Króliki z Ravensbrück
Liczba stron: 448
Data wydania: 14 stycznia 2020 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Źródło: egzemplarz recenzencki
Zawsze przy okazji takiej literatury, obojętnie czy opisanej na faktach czy stworzonej z fikcji literackiej pojawia się myśl, że jeszcze tylko przez krótki czas będziemy mogli przeczytać książki napisane przez osoby, które coś takiego przeżyły lub inspirowane wydarzeniami z II wojny światowej.
Tak było też tym razem, przy okazji lektury książki "Króliki z Ravensbrück". Tu dochodzi też jeszcze jedna rzecz- oprócz przeczytania wspomnień z II wojny światowej porusza się również temat upadku muru berlińskiego i symbolicznego połączenia się Niemiec Wschodnich i Zachodnich.
W takich czasach żyje nasza bohaterka- Miriam. Jej przyjazd do ojca jest bardzo trudny: oprócz samego bycia z nim musi się też pożegnać na zawsze. Choroba sprawia, że starszy człowiek jest słaby, powtarza tylko jedno imię- Frida. Na Miriam powyższa sytuacja ogromnie wpływa- po śmierci ojca zostanie całkowicie sama bowiem mama zmarła wcześniej.
Po tę pozycję sięgnęła najpierw moja mama. Przestraszyła mnie twierdząc, że nie da rady jej skończyć. Ja jednak instynktownie czułam, że przeczytam coś niesamowicie interesującego, pouczającego. Cieszę się, że tym razem miałam rację. Książka zawiera dużo tajemnic, jedna z nich dotyczy ubrania więziennego, które Miriam znajduje w szafie matki.
Nieustannie dziwiło mnie jak niewiele ta kobieta wiedziała o swojej rodzinie. Odnosiłam wrażenie, że żyła w złotej klatce, a rodzice niewiele jej mówili. Wpływ na to też miał pewien mężczyzna, o którego istnieniu dowiadujemy się dość późno. Czy Miriam odkryje tajemnicę pasiaka i Fridy? Jaki wpływ na jej życie będą mieć znalezione przez nią listy?
Książka pokazuje jak wielką siłę ma manipulacja, jak łatwo można ulec pozorom oraz jak wiele zła wyrządza jeden człowiek drugiemu.
Cieszę się, że mogłam przeczytać "Króliki z Ravensbrück". Zastanawia mnie w jakiej części ta opowieść jest inspirowana wydarzeniami, fikcją, a w jakiej prawdziwa.
sobota, 22 lutego 2020
"Tak smakuje miłość"- Agata Przybyłek
Autor: Agata Przybyłek
Tytuł: Tak smakuje miłość
Liczba stron: 352
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Rzadko kupuję książki. Częściej czytam te, które otrzymuję w ramach współpracy recenzenckiej z różnymi wydawnictwami czy księgarniami. Logiczne jest więc, że najpierw staram się opisać moje wrażenia z lektury tej książki, którą otrzymałam od wyżej wspomnianych podmiotów. A jednak nie są to jedyne typy pozycji, które czytuję: choć rzadziej, wypożyczam również książki z biblioteki czy o dziwo- kupuję!
Dziś słów kilka o powieści, którą zakupiłam na ostatnich Krakowskich Targach Książki. Wiem, że minęło już trochę czasu, ale na pewno zdajecie sobie sprawę, że własne książki muszą trochę poleżeć...
Nie wiem co się dzieje, ale ostatnio mam zastoje czytelnicze. Po cięższej lekturze lub znudzeniu daną książką sięgam po coś, co wyszło spod pióra Agaty Przybyłek. Jej powieścin to gwarancja dobrze spędzonego czasu, miłych wrażeń, oraz nie oszukujmy się, tego co najlepsze.
Tę autorkę poznaliśmy już z różnych stron. Często zastanawiam się co jeszcze ta Pani wymyśli. I za każdym razem jestem szczerze zdziwiona i pełna zachwytu tym co czytam.
Tym razem Agata Przybyłek zabiera nas w świat pisarsko- kulinarny. Główne skrzypce gra Ola, blogerka kulinarna, szczęśliwa mężatka. Pewnego dnia wydarza się coś, co sprawia, że jej poukładany świat zatrząsł się w posadach. Czy Ola sobie poradzi? Czy jej życie się mocno zmieni? Co z tym wspólnego ma pewien pisarz?
Książka to naprawdę interesująca pozycja. Autorka w niej połączyła ciekawe wątki, na przykład ten związany z zawodem Oli. Z kart niemal czuć zapachy potraw gotowanych przez naszą bohaterką. Trudno powstrzymać się od podjadania. Jednak dałam radę.
Czy ja dobrze zrozumiałam, że będzie drugi tom? Jeśli tak- bardzo się cieszę, nigdy dość książek Agaty.
Tytuł: Tak smakuje miłość
Liczba stron: 352
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki
Rzadko kupuję książki. Częściej czytam te, które otrzymuję w ramach współpracy recenzenckiej z różnymi wydawnictwami czy księgarniami. Logiczne jest więc, że najpierw staram się opisać moje wrażenia z lektury tej książki, którą otrzymałam od wyżej wspomnianych podmiotów. A jednak nie są to jedyne typy pozycji, które czytuję: choć rzadziej, wypożyczam również książki z biblioteki czy o dziwo- kupuję!
Dziś słów kilka o powieści, którą zakupiłam na ostatnich Krakowskich Targach Książki. Wiem, że minęło już trochę czasu, ale na pewno zdajecie sobie sprawę, że własne książki muszą trochę poleżeć...
Nie wiem co się dzieje, ale ostatnio mam zastoje czytelnicze. Po cięższej lekturze lub znudzeniu daną książką sięgam po coś, co wyszło spod pióra Agaty Przybyłek. Jej powieścin to gwarancja dobrze spędzonego czasu, miłych wrażeń, oraz nie oszukujmy się, tego co najlepsze.
Tę autorkę poznaliśmy już z różnych stron. Często zastanawiam się co jeszcze ta Pani wymyśli. I za każdym razem jestem szczerze zdziwiona i pełna zachwytu tym co czytam.
Tym razem Agata Przybyłek zabiera nas w świat pisarsko- kulinarny. Główne skrzypce gra Ola, blogerka kulinarna, szczęśliwa mężatka. Pewnego dnia wydarza się coś, co sprawia, że jej poukładany świat zatrząsł się w posadach. Czy Ola sobie poradzi? Czy jej życie się mocno zmieni? Co z tym wspólnego ma pewien pisarz?
Książka to naprawdę interesująca pozycja. Autorka w niej połączyła ciekawe wątki, na przykład ten związany z zawodem Oli. Z kart niemal czuć zapachy potraw gotowanych przez naszą bohaterką. Trudno powstrzymać się od podjadania. Jednak dałam radę.
Czy ja dobrze zrozumiałam, że będzie drugi tom? Jeśli tak- bardzo się cieszę, nigdy dość książek Agaty.
wtorek, 11 lutego 2020
"Przekroczyć granice"- Katie McGarry
Autor: Katie McGarry
Tytuł: Przekroczyć granice
Liczba stron: 496
Data wydania: 8 czerwca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Bywa, że książki, po które sięgam są dla mnie zaskoczeniem. Jeśli chodzi o "Przekroczyć granice" to pozycja musiała się sporo naczekać bym po nią sięgnęła. Kto wie, czy gdybym zdecydowała się na jej przeczytanie wcześnie mój odbiór byłby taki sam jak teraz? Nie ma co gdybać- mój stosik wstydu (czyli książek, które już bardzo długo czekają na przeczytanie).
To prawda, zdarza mi się sięgać po literaturę młodzieżową, ale nie jest to mój ulubiony gatunek. "Przekroczyć granice" to powieść, którą zdecydowanie mogę polecić i to nie tylko młodzieży, ale też osobom starszym niż te "naście lat".
Główną bohaterką jest młoda dziewczyna zmagająca się z traumą po wydarzeniu, które spotkało ją w przeszłości. Wychowywana przez ojca i jego nową żonę stara się przypomnieć sobie to wydarzenie, o którym wspomniałam wcześniej. Regularnie uczęszcza do psychologa.
Noah to samotnik nie przejmujący się nauką, nie stroni też od używek, narkotyków. Również uczęszcza do psychologa.
Tych dwóch osób tylko pozornie nic nie łączy. Tak naprawdę mają ze sobą wiele wspólnego i rozumieją się dobrze. Oboje przeżyli wiele, przeżyli coś, co raz na zawsze zmieniło ich życie. Czy Noah jest osobą niewartą uwagi, jednym z tych, którym nie trzeba pomagać bowiem wiadomo, że nie wykorzystają danej im szansy? Czy Echo Emmerson uda się odzyskać dawne życie?
Naprawdę polecam tę książkę. Sięgając po nią nie sądziłam, że trafię na tak ciekawy przykład literatury young adult. Powieść pokazuje, że w przypadku wiele osób ich zachowanie to tak naprawdę wołanie o pomoc, stwarzanie pozorów. Z ciekawością czekałam na to co się wydarzy, czy Echo przypomni sobie traumatyczną noc.
Książka wywołuje wiele emocji: od złości na los po współczucie. Pokazuje też, że nie zawsze ludzie są tacy jak ich sobie wyobrażamy. Spotkania mogą rozczarowywać bowiem upływ czasu może sprawić, że kogoś idealizujemy.
Tytuł: Przekroczyć granice
Liczba stron: 496
Data wydania: 8 czerwca 2016 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Muza
Źródło: egzemplarz recenzencki
Bywa, że książki, po które sięgam są dla mnie zaskoczeniem. Jeśli chodzi o "Przekroczyć granice" to pozycja musiała się sporo naczekać bym po nią sięgnęła. Kto wie, czy gdybym zdecydowała się na jej przeczytanie wcześnie mój odbiór byłby taki sam jak teraz? Nie ma co gdybać- mój stosik wstydu (czyli książek, które już bardzo długo czekają na przeczytanie).
To prawda, zdarza mi się sięgać po literaturę młodzieżową, ale nie jest to mój ulubiony gatunek. "Przekroczyć granice" to powieść, którą zdecydowanie mogę polecić i to nie tylko młodzieży, ale też osobom starszym niż te "naście lat".
Główną bohaterką jest młoda dziewczyna zmagająca się z traumą po wydarzeniu, które spotkało ją w przeszłości. Wychowywana przez ojca i jego nową żonę stara się przypomnieć sobie to wydarzenie, o którym wspomniałam wcześniej. Regularnie uczęszcza do psychologa.
Noah to samotnik nie przejmujący się nauką, nie stroni też od używek, narkotyków. Również uczęszcza do psychologa.
Tych dwóch osób tylko pozornie nic nie łączy. Tak naprawdę mają ze sobą wiele wspólnego i rozumieją się dobrze. Oboje przeżyli wiele, przeżyli coś, co raz na zawsze zmieniło ich życie. Czy Noah jest osobą niewartą uwagi, jednym z tych, którym nie trzeba pomagać bowiem wiadomo, że nie wykorzystają danej im szansy? Czy Echo Emmerson uda się odzyskać dawne życie?
Naprawdę polecam tę książkę. Sięgając po nią nie sądziłam, że trafię na tak ciekawy przykład literatury young adult. Powieść pokazuje, że w przypadku wiele osób ich zachowanie to tak naprawdę wołanie o pomoc, stwarzanie pozorów. Z ciekawością czekałam na to co się wydarzy, czy Echo przypomni sobie traumatyczną noc.
Książka wywołuje wiele emocji: od złości na los po współczucie. Pokazuje też, że nie zawsze ludzie są tacy jak ich sobie wyobrażamy. Spotkania mogą rozczarowywać bowiem upływ czasu może sprawić, że kogoś idealizujemy.
środa, 29 stycznia 2020
"Najmilszy prezent"- Agnieszka Krawczyk [t.1]
Autor: Agnieszka Krawczyk
Tytuł: Najmilszy prezent [t. 1]
Liczba stron:
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Liczę i liczę i wychodzi, że powieści Agnieszki Krawczyk znam od ponad dekady! Pierwsze moje spotkanie z tą autorką to "Napisz na priv". Dziś z przyjemnością wracam do jej twórczości i z chęcią odwiedzam ją na Targach Książki, na których bywam (czyli Warszawa i Kraków). Przyznaję się, że miałam trochę przerwy od powieści pani Krawczyk, ale na bieżąco śledziłam premiery. Jako że uparłam się, że przeczytam wszystkie świąteczne książki sumiennie prę dalej.
"Najmilszy prezent" to pierwszy tom nowej sagi (ulica Wierzbowa). Opowiada o codziennym życiu mieszkańców wyżej wspomnianej ulicy Wierzbowej. Przekrój bohaterów i ich cech charakteru jest duży. Jest uparta i wywyższająca się, dbająca o wszelkie pozory Ewa, dwie bibliotekarki- pani Flora i jej następczyni, samotna matka z dwojgiem dzieci, lekarz, młoda kobieta szukająca odpoczynku u ciotki i jeszcze paru innych. Główne skrzypce gra przesympatyczna staruszka, pani Flora, którą niektórzy mogliby uznać za osobę wścibską, a tak nie jest. W niej trochę widzę siebie. Tak jak ona chciałabym dla wszystkich dobrze. Florze nie można odmówić mądrości życiowej.
Przy książce bardzo miło spędziłam czas. Nie mogłam się od niej oderwać. Dziwi mnie tylko, że mimo tego, że naprawdę ogromnie mnie wciągnęła jej przeczytanie zajęło mi dwa-trzy dni (w takich przypadkach inne po prostu połykałam w ciągu wieczora).
Agnieszka Krawczyk pisząc książkę wykonała naprawdę dobrą robotę. Na pewno musiała poświęcić dużo czasu by poznać tajniki pasji głównej bohaterki, Flory, która interesuje się roślinami, epistolografią. Daje przedmiotom drugą szansę i bardzo pięknie mówi o książkach. Tłem "Najmilszego prezentu" jest planowane odejście do domu opieki Flory- staruszka powoli podupada na zdrowiu oraz czuje się niepotrzebna. Czy sąsiedzi powstrzymają ją od tego kroku?
Czy należy do grupy "książki dla kobiet"? Tym razem- zdecydowanie nie! Powinna zaciekawić również mężczyzn.
Książkę serdecznie polecam, cieszę się, że powstanie kolejny tom, na który będę z niecierpliwością czekać. No i widzicie- znalazła się i całkiem pozytywna recenzja, z czym ostatnio u mnie niestety trudno...
Tytuł: Najmilszy prezent [t. 1]
Liczba stron:
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Liczę i liczę i wychodzi, że powieści Agnieszki Krawczyk znam od ponad dekady! Pierwsze moje spotkanie z tą autorką to "Napisz na priv". Dziś z przyjemnością wracam do jej twórczości i z chęcią odwiedzam ją na Targach Książki, na których bywam (czyli Warszawa i Kraków). Przyznaję się, że miałam trochę przerwy od powieści pani Krawczyk, ale na bieżąco śledziłam premiery. Jako że uparłam się, że przeczytam wszystkie świąteczne książki sumiennie prę dalej.
"Najmilszy prezent" to pierwszy tom nowej sagi (ulica Wierzbowa). Opowiada o codziennym życiu mieszkańców wyżej wspomnianej ulicy Wierzbowej. Przekrój bohaterów i ich cech charakteru jest duży. Jest uparta i wywyższająca się, dbająca o wszelkie pozory Ewa, dwie bibliotekarki- pani Flora i jej następczyni, samotna matka z dwojgiem dzieci, lekarz, młoda kobieta szukająca odpoczynku u ciotki i jeszcze paru innych. Główne skrzypce gra przesympatyczna staruszka, pani Flora, którą niektórzy mogliby uznać za osobę wścibską, a tak nie jest. W niej trochę widzę siebie. Tak jak ona chciałabym dla wszystkich dobrze. Florze nie można odmówić mądrości życiowej.
Przy książce bardzo miło spędziłam czas. Nie mogłam się od niej oderwać. Dziwi mnie tylko, że mimo tego, że naprawdę ogromnie mnie wciągnęła jej przeczytanie zajęło mi dwa-trzy dni (w takich przypadkach inne po prostu połykałam w ciągu wieczora).
Agnieszka Krawczyk pisząc książkę wykonała naprawdę dobrą robotę. Na pewno musiała poświęcić dużo czasu by poznać tajniki pasji głównej bohaterki, Flory, która interesuje się roślinami, epistolografią. Daje przedmiotom drugą szansę i bardzo pięknie mówi o książkach. Tłem "Najmilszego prezentu" jest planowane odejście do domu opieki Flory- staruszka powoli podupada na zdrowiu oraz czuje się niepotrzebna. Czy sąsiedzi powstrzymają ją od tego kroku?
Czy należy do grupy "książki dla kobiet"? Tym razem- zdecydowanie nie! Powinna zaciekawić również mężczyzn.
Książkę serdecznie polecam, cieszę się, że powstanie kolejny tom, na który będę z niecierpliwością czekać. No i widzicie- znalazła się i całkiem pozytywna recenzja, z czym ostatnio u mnie niestety trudno...
poniedziałek, 27 stycznia 2020
"Tajemnica Alei Klonowej"- Zuzanna Śliwa
Autor: Zuzanna Śliwa
Tytuł: Tajemnica Alei Klonowej
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Tajemnica Alei Klonowej" to kolejna przeczytana przeze mnie powieść w 2020 roku. Niestety ten rok chyba nie należy do szczęśliwych dla mnie bowiem coraz trudniej dogodzić mi czytelniczo. I tak, książki z zachęcającą okładką (bo pierwsze wrażenie jest też ważne), z ciekawym opisem okazują się nie takie jakich się spodziewałam. To straszne uczucie bowiem książkom tak naprawdę nic zarzucić nie można, a ja nie mogłam przeniknąć do świata naszych bohaterów. W takich sytuacjach mam ogromne wyrzuty sumienia.
Tak było z opisywaną dziś książką. Opisana historia była ciekawa, ale ja chciałabym by książka szybciej się skończyła... Czy na to wpływ miały skrywane tajemnice, których ukrywania nie pojmowałam? Postępowanie niektórych osób w czasie wojny jest jak najbardziej prawidłowe i do wytłumaczenia, ale po wojnie było dużo czasu by wyjaśnić pochodzenie głównej bohaterki i sekret jej rodziny.
Nie wszystko jest jednak minusem, a moja opinia naprawdę, ale to naprawdę nie jest negatywne. Urzekła mnie tytułowa aleja klonowa oraz zaciekawił wątek wojenny.
Tytuł: Tajemnica Alei Klonowej
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Źródło: egzemplarz recenzencki
"Tajemnica Alei Klonowej" to kolejna przeczytana przeze mnie powieść w 2020 roku. Niestety ten rok chyba nie należy do szczęśliwych dla mnie bowiem coraz trudniej dogodzić mi czytelniczo. I tak, książki z zachęcającą okładką (bo pierwsze wrażenie jest też ważne), z ciekawym opisem okazują się nie takie jakich się spodziewałam. To straszne uczucie bowiem książkom tak naprawdę nic zarzucić nie można, a ja nie mogłam przeniknąć do świata naszych bohaterów. W takich sytuacjach mam ogromne wyrzuty sumienia.
Tak było z opisywaną dziś książką. Opisana historia była ciekawa, ale ja chciałabym by książka szybciej się skończyła... Czy na to wpływ miały skrywane tajemnice, których ukrywania nie pojmowałam? Postępowanie niektórych osób w czasie wojny jest jak najbardziej prawidłowe i do wytłumaczenia, ale po wojnie było dużo czasu by wyjaśnić pochodzenie głównej bohaterki i sekret jej rodziny.
Nie wszystko jest jednak minusem, a moja opinia naprawdę, ale to naprawdę nie jest negatywne. Urzekła mnie tytułowa aleja klonowa oraz zaciekawił wątek wojenny.
"Szczęście przy kominku"- Gabriela Gargaś
Autor: Gabriela Gargaś
Tytuł: Szczęście przy kominku
Liczba stron: 344
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Ostatnimi czasy wpadłam w jeszcze większe zaległości (tak właściwie to tak można? ;-) ) jednak staram się powoli z nich wychodzić i dziś kilka słów o kolejnej świątecznej powieści, którą miałam okazję przeczytać.
Zdecydowanie, tak jak kiedyś wspominałam, lepiej gdy Gabriela Gargaś pisze w pojedynkę. |Tysią obsesji" mało mnie zainteresowało, zmęczyło, a na przykład "Szczęście przy kominku" (i poprzednie tytuły) były ciekawe i w jakimś stopniu mnie wciągały.
Powieść, o której dziś mowa to idealny przykład gatunku "książki dla kobiet", choć i mężczyźni mogą po nią sięgnąć. Pojawia się w niej wielu bohaterów, którzy w miarę upływu czasu będą mieć ze sobą coś wspólnego. Taki trend można zaobserwować w literaturze już od jakiegoś czasu. Czy to dobre? Trudno ocenić, jednak, co muszę przyznać- ciekawe, taki pogląd na jedną sytuację z różnych punktów widzenia.
I tak jesteśmy świadkami problemów uczuciowych Igi i Jakuba, rozterek młodej dziewczyny, która doświadcza trudności w szkole czy wchodzenia w rodzicielstwo młodego małżeństwa. Tło to urokliwa księgarnia, którą prowadzi Bunia i w której nasi bohaterzy wcześniej czy później się spotykają.
Niestety w powieści można znaleźć nieścisłości, można też je nazwać absurdami. Chodzi mi na przykład o fakt, że wyżej wspomniana nastolatka odpoczywa od szkoły i o wydarzenie na której jej ojciec powinien zareagować wezwaniem policji czy jego córka tego chce czy nie. Cóż... nie podoba mi takie postępowanie.
Czy "Szczęście przy kominku" to bestseller? Z pewnością nie. To powieść typu "przeczytam i zapomnę". Można miło spędzić czas. Jedyne co tak naprawdę utrafiło w mój gust to urokliwy antykwariat. Aż pachniało kawą i ciastem!
Tytuł: Szczęście przy kominku
Liczba stron: 344
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka)
Ostatnimi czasy wpadłam w jeszcze większe zaległości (tak właściwie to tak można? ;-) ) jednak staram się powoli z nich wychodzić i dziś kilka słów o kolejnej świątecznej powieści, którą miałam okazję przeczytać.
Zdecydowanie, tak jak kiedyś wspominałam, lepiej gdy Gabriela Gargaś pisze w pojedynkę. |Tysią obsesji" mało mnie zainteresowało, zmęczyło, a na przykład "Szczęście przy kominku" (i poprzednie tytuły) były ciekawe i w jakimś stopniu mnie wciągały.
Powieść, o której dziś mowa to idealny przykład gatunku "książki dla kobiet", choć i mężczyźni mogą po nią sięgnąć. Pojawia się w niej wielu bohaterów, którzy w miarę upływu czasu będą mieć ze sobą coś wspólnego. Taki trend można zaobserwować w literaturze już od jakiegoś czasu. Czy to dobre? Trudno ocenić, jednak, co muszę przyznać- ciekawe, taki pogląd na jedną sytuację z różnych punktów widzenia.
I tak jesteśmy świadkami problemów uczuciowych Igi i Jakuba, rozterek młodej dziewczyny, która doświadcza trudności w szkole czy wchodzenia w rodzicielstwo młodego małżeństwa. Tło to urokliwa księgarnia, którą prowadzi Bunia i w której nasi bohaterzy wcześniej czy później się spotykają.
Niestety w powieści można znaleźć nieścisłości, można też je nazwać absurdami. Chodzi mi na przykład o fakt, że wyżej wspomniana nastolatka odpoczywa od szkoły i o wydarzenie na której jej ojciec powinien zareagować wezwaniem policji czy jego córka tego chce czy nie. Cóż... nie podoba mi takie postępowanie.
Czy "Szczęście przy kominku" to bestseller? Z pewnością nie. To powieść typu "przeczytam i zapomnę". Można miło spędzić czas. Jedyne co tak naprawdę utrafiło w mój gust to urokliwy antykwariat. Aż pachniało kawą i ciastem!
niedziela, 26 stycznia 2020
"Klątwa"- Max Czornyj
Autor: Max Czornyj
Tytuł: Klątwa
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (Mroczna Strona)
Źródło: egzemplarz recenzencki
Byłam przerażona. Nie książką lecz moim pierwszym spotkaniem z Maxem Czornyjem. Jakiś czas temu sięgnęłam po nowo wydany zbiór opowiadań kryminalnych pt "Balladyna". I choć w ogólnym rozrachunku pozycja trafiła w mój gust czytelniczy to były też opowiadania, które odłożyłabym bez czytania. Jednym z nich było to napisane właśnie przez Maxa Czornyja. Wspaniały początek, prawda? Dlatego bardzo obawiałam się mojego kolejnego spotkania z tym autorem to postanowiłam zaryzykować. Czy ryzyko się opłaciło?
"Klątwa" to nie pierwsza książka Maxa Czornyja. Z tego co kojarzę- czwarta albo piąta. Przed decyzją i przesłaniem egzemplarza recenzenckiego postanowiłam zapytać czy można tę powieść przeczytać bez znajomości poprzednich. Otrzymałam odpowiedź twierdzącą dlatego dziś możecie usłyszeć ode mnie kilka słów na jej temat. Przede wszystkim- tak, da się ją czytać bez poznania innych książek, jednak ciągle w głowie kołatała mi myśl- co działo się wcześniej? Myślę też (bo przecież pewna na razie być nie mogę), że są nawiązania do poprzednich wydarzeń. To o czym teraz wspominam to jednak mały minusik, naprawdę maleńki.
Książkę bardzo polecam. Jest niesamowicie wciągająca i zagadkowa. Autor droczy się z czytelnikami, podrzuca co rusz nowe tropy, rzuca podejrzenia na różne osoby. Przez długi czas nie jest możliwe odgadnięcie kto dopuścił się morderstw. Tłem jest górska miejscowość oraz hotel.
Bohaterowie to kilkoro ludzi, którzy otrzymali zaproszenie na krótki wyjazd. Jak zareagują gdy dowiedzą się, że biorą udział w makabrycznym spektaklu, a ich życie może się w kazdej chwili skończyć?
Z pewnością sięgnę po poprzednie tomy by nadrobić zaległości. Powieść okazała się swietnym krymnałem, a ja cieszę się, że nie poprzestałam na jednym krótkim opowiadaniu i daŁam autorowi drugą szansę.
Tytuł: Klątwa
Liczba stron: 368
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia (Mroczna Strona)
Źródło: egzemplarz recenzencki
Byłam przerażona. Nie książką lecz moim pierwszym spotkaniem z Maxem Czornyjem. Jakiś czas temu sięgnęłam po nowo wydany zbiór opowiadań kryminalnych pt "Balladyna". I choć w ogólnym rozrachunku pozycja trafiła w mój gust czytelniczy to były też opowiadania, które odłożyłabym bez czytania. Jednym z nich było to napisane właśnie przez Maxa Czornyja. Wspaniały początek, prawda? Dlatego bardzo obawiałam się mojego kolejnego spotkania z tym autorem to postanowiłam zaryzykować. Czy ryzyko się opłaciło?
"Klątwa" to nie pierwsza książka Maxa Czornyja. Z tego co kojarzę- czwarta albo piąta. Przed decyzją i przesłaniem egzemplarza recenzenckiego postanowiłam zapytać czy można tę powieść przeczytać bez znajomości poprzednich. Otrzymałam odpowiedź twierdzącą dlatego dziś możecie usłyszeć ode mnie kilka słów na jej temat. Przede wszystkim- tak, da się ją czytać bez poznania innych książek, jednak ciągle w głowie kołatała mi myśl- co działo się wcześniej? Myślę też (bo przecież pewna na razie być nie mogę), że są nawiązania do poprzednich wydarzeń. To o czym teraz wspominam to jednak mały minusik, naprawdę maleńki.
Książkę bardzo polecam. Jest niesamowicie wciągająca i zagadkowa. Autor droczy się z czytelnikami, podrzuca co rusz nowe tropy, rzuca podejrzenia na różne osoby. Przez długi czas nie jest możliwe odgadnięcie kto dopuścił się morderstw. Tłem jest górska miejscowość oraz hotel.
Bohaterowie to kilkoro ludzi, którzy otrzymali zaproszenie na krótki wyjazd. Jak zareagują gdy dowiedzą się, że biorą udział w makabrycznym spektaklu, a ich życie może się w kazdej chwili skończyć?
Z pewnością sięgnę po poprzednie tomy by nadrobić zaległości. Powieść okazała się swietnym krymnałem, a ja cieszę się, że nie poprzestałam na jednym krótkim opowiadaniu i daŁam autorowi drugą szansę.
piątek, 10 stycznia 2020
"To będą piękne święta"- Karolina Wilczyńska [t.11]
Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: To będą piękne święta [t. 11]
Liczba stron: 328
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka]
W tym roku święta na moim blogu będą trwały długo. Może i za długo, ale podjęłam decyzję, że przeczytam większość książek świątecznych, które swoją premierę miały w roku 2019. Podjęłam się trudnego zadania, ale mam nadzieję, że podołam i uda mi się wykonać to, co przedsięwzięłam.
Jakiś czas temu zaczęłam swoją przygodę z serią uroczym Jagodnie. Pod koniec ukazywania się kolejnych tomów odrobinę pogubiłam się, na którym ja poprzestałam, jednak zamierzam nadrobić zaległości i dotrzeć do końca- do 10. W głowie kołacze mi się myśl, że powinnam sięgnąć teraz po 8 część cyklu- "W obiektywie wspomnień"(zdążyłam już ją wypożyczyć z biblioteki).
"To będą piękne święta" to powieść, która należy do działu "książki dla kobiet", jest swoistym gwiazdkowym prezentem dla sympatyków serii o Jagodnie. To 11, niespodziankowy tom. To prezent od autorki dla czytelników i chyba zakończenie serii.
Powieść to prawdziwe kompendium wiedzy dla tych, którzy przypadkiem trafią na opisywaną książkę. Może być fajnym wstępem do poznania bohaterów mających związek z Jagodnem, ale też spięciem wszystkiego w klamrę, zakończeniem. Każdy rozdział to opis przedświątecznego czasu oraz wspomnień poszczególnych bohaterów 10 tomów. Obawiałam się, że, jako że nie czytałam jeszcze dwóch pozycji, pojawią się spojlery, ale na szczęście coś takiego nie miało miejsca. Nie ukrywam, że to bardzo dobrze.
W książce znajduje się strony, na których uczestniczki facebookowej grupy związanej z twórczością Karoliny Wilczyńskiej prezentują swoje talenty. Są zdjęcia i instrukcje do samodzielnego wykonania danej rzeczy. Jest t bardzo przydatne bowiem i my możemy się sprawdzić i samodzielnie przygotować coś, co może zaskoczyć innych.
"To będą piękne święta" to książka klimatyczna, w sam raz na święta.
Tytuł: To będą piękne święta [t. 11]
Liczba stron: 328
Data wydania: 2019 r.
Forma: książka papierowa
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Źródło: egzemplarz recenzencki (księgarnia Tania Książka]
W tym roku święta na moim blogu będą trwały długo. Może i za długo, ale podjęłam decyzję, że przeczytam większość książek świątecznych, które swoją premierę miały w roku 2019. Podjęłam się trudnego zadania, ale mam nadzieję, że podołam i uda mi się wykonać to, co przedsięwzięłam.
Jakiś czas temu zaczęłam swoją przygodę z serią uroczym Jagodnie. Pod koniec ukazywania się kolejnych tomów odrobinę pogubiłam się, na którym ja poprzestałam, jednak zamierzam nadrobić zaległości i dotrzeć do końca- do 10. W głowie kołacze mi się myśl, że powinnam sięgnąć teraz po 8 część cyklu- "W obiektywie wspomnień"(zdążyłam już ją wypożyczyć z biblioteki).
"To będą piękne święta" to powieść, która należy do działu "książki dla kobiet", jest swoistym gwiazdkowym prezentem dla sympatyków serii o Jagodnie. To 11, niespodziankowy tom. To prezent od autorki dla czytelników i chyba zakończenie serii.
Powieść to prawdziwe kompendium wiedzy dla tych, którzy przypadkiem trafią na opisywaną książkę. Może być fajnym wstępem do poznania bohaterów mających związek z Jagodnem, ale też spięciem wszystkiego w klamrę, zakończeniem. Każdy rozdział to opis przedświątecznego czasu oraz wspomnień poszczególnych bohaterów 10 tomów. Obawiałam się, że, jako że nie czytałam jeszcze dwóch pozycji, pojawią się spojlery, ale na szczęście coś takiego nie miało miejsca. Nie ukrywam, że to bardzo dobrze.
W książce znajduje się strony, na których uczestniczki facebookowej grupy związanej z twórczością Karoliny Wilczyńskiej prezentują swoje talenty. Są zdjęcia i instrukcje do samodzielnego wykonania danej rzeczy. Jest t bardzo przydatne bowiem i my możemy się sprawdzić i samodzielnie przygotować coś, co może zaskoczyć innych.
"To będą piękne święta" to książka klimatyczna, w sam raz na święta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











