poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Seria "Dziecko dla..." Leszka Talki



Ilość tomów w serii to 3 (+ dodatek)
Bardzo, ale to bardzo podobały mi się książki napisane przez Leszka Talko. Przeczytałam trzy części: "Dziecko dla początkujących", "Dziecko dla średniozaawansowanych", "Dziecko dla profesjonalistów". Ale ostatnio znalazłam w bibliotece "Dziecko dla odważnych", ale okazało się, że to jest wspólne wydanie wszystkich części, choć znalazłam też kilka rozdziałów jeszcze innej książki czyli "Dziecko dla zawodowców", której dotąd nie było publikowane.
Te książki zdarzyło mi się przeczytać już wcześniej i za każdym razem nie opuszczało mnie wrażenie, że autor odrobinę ( ale tylko odrobinę nie przesadza). Dobrze, że dzieli się swoimi obserwacjami, że stara się ukazać nie tylko dobre strony rodzicielstwa, ale też problemy, z którymi na pewno przyjdzie się zmierzyć rodzicom najpierw z jednym dzieckiem, a po jakimś czasie- gdy nadejdzie ku temu odpowiedni czas- z drugim dzieckiem. Jakoś nie chciało mi się wierzyć, we wszystko,co pisze autor. Ja rozumiem, że miałoto być karykaturalne spojrzenie na rodzicielstwo, ale aż tak to wydaje mi się trochę przerysowane. Mimo to- bardzo mi się podobało. Kilka razy zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem- bardzo dobra, relaksująca lektura. Jednak nie radziłabym czytać jej przyszłym rodzicom, a na pewno pewne rozdziały potraktowałabym z przymrużeniem oka.

Polecam, jednak warto przeczytać taki punkt widzenia rodzicielstwa!

"Romans palce lizać"- Grzegorz Kasdepke

Autor: Grzegorz Kasdepke
Tytuł: Romans palce lizać
Liczba stron: 110
Wydawnictwo: G&J

Mogło by się wydawać, że to książka tylko dla dla dzieci. Zresztą w takie przekonanie wprowadza nas okładka. Ale nie, sam autor pisze, że nadaje się ona dla osób w wieku od 8 do 108 lat. O czym jest? O tym, jak dwa pokolenia- dziadek i wnuk zakochali się i starają się zdobyć serca swoich wybranek. Oboje używają bardzo różnych metod, jednak to poczynania dziadka Felicjana sprawiają, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Ale o tym przeczytamy w książce. Co ciekawego się wydarzy?
Co mi się najbardziej podobało w tej książce? Niewątpliwie fakt, że dziadek, ojciec i syn noszą to samo imię, jednak na każdego mówi się inaczej. Zaś mój ulubiony wątek to właśnie przeżycia dziadka Felicjana i wyszukanych sposobów, w jaki próbował poderwać sympatyczną panią doktor oraz taty Felka, który dla odmiany nie miał żadnych problemów miłosnych (oprócz rozstania z żoną). Jak dziadek Feluś próbował przekonać doktor do siebie? Zachęcam do poczytania :). Historia wnuczka jakoś mnie nie wciągnęła. Pozostaje mi jeszcze wyjaśnić, dlaczego "romans palce lizać"- po prostu w książce znajdziemy kilka prostych przepisów, które możemy wykorzystać w życiu codziennym.

piątek, 17 sierpnia 2012

"Gruba"- Natalia Rogińska

Autor: Natalia Rogińska
Tytuł: Gruba
Liczba stron: 255
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Jaka fajna okładka!
"Gruba" to książka, która znajduje się bardzo wysoko w rankingu moich ulubionych książek. Być może dlatego, że ja utożsamiam się z główną bohaterką. Tak jak Magda ważę dużo za dużo i mam za sobą wiele bezskutecznych prób pozbycia się nadprogramowych kilogramów. Różnica jest taka, że Magda przeszła na dietę, a u mnie.. brak silnej woli, chociaż z tym walczę.
Ale wracając do książki- bardzo lubię te Natalii Rogińskiej między innymi za styl, prostotę, humor, a jednocześnie za to, co chce przekazań. Przeczytałam wszystkie trzy, które do tej pory napisała: "Grubą", "Maciejkę" i "Alicję". Jednak to "Gruba" podbiła moje serce. W niektórych momentach wzruszałam się, w niektórych denerwowałam, a czasem łza w oku się zakręciła.
Magdę bardzo bolało, że nie znalazła akceptacji u matki, bądź co bądź- najbliższej osoby.(z którą mieszkała) Matka- maniaczka programów informacyjnych nazywała ją grubą, krową, fałdką,  Ja się pytam- jak można tak mówić do własnego dziecka?! Przecież to rani, boli. Dobrze, że nasza bohaterka miała wsparcie u babci, którą zresztą bardzo kochała. Myślę, że gdyby nie babcia to Magda mogłaby narobić głupot. Również w pracy nie jest wolna od komentarzy na temat swojego wyglądu, ale to nie wszystko, bo nawet obcy ludzie uzurpują sobie prawo do komentowania czyjegoś wyglądu( to niestety nie fikcja literacka, takie jest nasze społeczeństwo).
Tak jak pisze Dorota Wellman: tą książkę powinni przeczytać zarówno grubi jak i chudzi. Grubym da siłę do walki, może będzie przyczyną podjęcia kroków zmierzających do lepszego życia. Chudym zaś pokaże, że na świecie istnieje dużo otyłych osób i nie są one wbrew pozorom bez osobowości.
Recenzję zakończę pytaniem: dlaczego w naszym społeczeństwie o osobach otyłych mówi się źle? Przecież czasem nie wynika to z chęci jedzenia, ale choroby czy genów. Dlaczego w naszym społeczeństwie ludzie bez pardonu pozwalają sobie na komentarze dotyczące wyglądu.
Gruby nie znaczy skała. On też ma serce.

"Życie na drzwiach lodówki"-Alice Kuipers

Autor: Alice Kuipers
Tytuł: Życie na drzwiach lodówki
Liczba stron: 232
Wydawnictwo: REBIS

2 godziny. Tyle zajęło mi przeczytanie tej książki. A właściwie to mniej, w międzyczasie zdrzemnęłam się jeszcze (ranne wstawanie i dojazdy powoduje, że w dzień wolny zdarza mi się przysnąć w dzień. . Ale wracając do książki- bardzo przyjemna do czytania, a jednocześnie trudna. Jest to pozycja oryginalna, bo zamiast zwykłej prozy i dialogów były krótkie notatki, ot takiej długości, aby zmieściły się na drzwiach lodówki.  Początkowo takie rozmowy o niczym, pisanie list zakupów. Sytuacja zmienia się, gdy Claire zostaje poinformowana, że jej mama ma raka piersi, zostaje poddana operacji, a potem radioterapii i chemioterapii. To bardzo trudny temat i przeżycia, zwłaszcza dla szesnastoletniej dziewczyny.
Przyznam, że byłam ciekawa, jak naprawdę wyglądało ich życie, poza wiadomościami na lodówce. Uważam, że kobieta źle zrobiła siedząc tyle w pracy, dla mnie była po prostu pracoholiczką. Ale dobrze,że chociaż zrozumiała, że nie warto tracić czasu na pracę, że w życiu są też inne ważne rzeczy.
Nie będę zdradzać zakończenia, sami sprawdźcie, jak potoczyły się losy Claire i jej mamy. Przecież może stać się wszystko. Czy będzie happy end?

"Lepszy świat"- Dara Horn.

Autor: Dara Horn
Tytuł: Lepszy świat
Liczba stron: 396
Wydawnictwo: Książnica

Co do tej książki mam mieszane odczucia. Mimo, iż wszystko było przejrzyste i na bieżąco wyjaśniane to faktów było po prostu za dużo. Głównym bohaterem jest Ben, mężczyzna, którego w przeszłości uważano za cudowne, genialne dziecko. Ben zajmuje się układaniem pytań do teleturniejów. Ale to nie tylko on jest bohaterem tej książki. O swoim życiu opowiadają też jego matka, ojciec i siostra. Nie rak też wspomnień z życia malarza i pisarza przyjaciół Borysa, z tego co zrozumiałam dziadka Bena. Tu było dużo koligacji rodzinnych, tak, że pod koniec miałam mały problem z zapamiętaniem niektórych szczegółów. Mimo to podobała mi się ta książka., chociaż nie była w moim typie. Początkowo, jak w wielu przypadkach (bo rzadko czytam notki umieszczone na tylnej stronie okładki. Spodziewałam się czegoś innego... hm... tak teraz myślę, że okładka i tytuł mogą wprowadzać w błąd, w moim przypadku w przekonanie, że tematem głównym będzie przemoc. A tu psikus. Tematyka to czasy wojenne i powojenne oraz stosunkowo niedawne (w których opisuje się przeżycia Bena i jego siostry). Akcja zaczyna się, gdy Ben zabiera z muzeum obraz, który wcześniej należał do jego rodziny. Nie został złapany na gorącym uczynku, co świadczy, że alarmu to muzeum nie ma, a ochrona (o ile była) nie zwracała uwagi. Jakoś mi się nie chce wierzyć w to). Najbardziej podobał mi się wątek siostry Bena- Sary i Leonida- jej męża, czytałam o nich z dużym zaciekawieniem.
A na minus zasługuje fakt, że nie wszystko zostało wyjaśnione, zakończenie następuje tak nagle, że ma się nadzieję, że to nieprawda, że nie jest to koniec.

sobota, 11 sierpnia 2012

"Okaleczona"- Khady

Autor: Khady
Tytuł:  Okaleczona
Liczba stron: 190
Wydawnictwo: Świat Książki

Kolejna, bardzo mocna i wzruszająca książka o traktowaniu kobiet w krajach arabskich (a w kolejce czeka jeszcze kilka). W tym przypadku jest to autobiografia, autorka przybliża nam to,, co sama przeżyła, jednocześnie ma nadzieję, że książka sprawi, że coś się zmieni, że kobiety nie będą już gorzej traktowanej.
Tematem tej książki jest rytuał obrzezania. Poddaje się jemu już kilkuletnie dziewczynki. Khady bardzo mocno to przeżyła, nie tylko fizycznie, o wiele gorszym stanie była też jej psychika. Chociaż rany się zagoiły ona wciąż pamięta ten ból. Autorka ma wyrzuty sumienia, że mimo swojego bólu pozwoliła aby jej córki również zostały poddane temu ryuałowi,
W krajach arabskich, tak jak wspominałam kobieta nie zadanie, jest traktowana dużo gorzej niż mężczyna. Nie może się wypowiadać na żadne tematy, nie może mieć własnego zdania. Ma to daleko idące skutki- nikt się nie pyta kobiet o nic, stawia się je przed faktem dokonanym. Tak właśnie Khady w wieku niespełna 14 lat została żoną, niedługo potem matką. Nie układa się jej w małżeństwie, mąż nie jest dla niej dobry. Nie rozumie słowa "nie", gdy żona odmawia stosunków seksualnych. W czterech ścianach sypialni dochodzi do gwałtów, a Khady nie może nikomu się poskarżyć, w jej kręgu kulturowym jest to normalne. Na efekty nie trzeba długo czekać, w wieku 19 lat nasza bohaterka ma pięcioro dzieci i czuje, że powinna coś zmienić w swoim życiu, nie poddawać się. Chociaż ją to boli, to stara się jej nie przejmować tym, co jej mąż wygaduje o niej rodzinie i znajomym. Nie są to dobre rzeczy, a ludzie reagują różnie. Rodzina Khady mimo tradycyjnego wychowania stara się nie wtrącać i uszanować jej zdanie.
Celem książki było pokazanie, że w każdym momencie życia można coś zmienić, trzeba tylko chcieć i wziąć swoje życie w swoje ręce, nie pozwolić nikomu o nim decydować. Ja wiem, łatwo mi tak mówić, ale traci ten, ko nigdy nie próbował. W swojej książce Khady pisze też o tym, jak stara się pomagać kobietom, które są w podobnej sytuacji.
Również okładka jest przejmująca, pokazuje nam, że na pewno nie przeczytamy łatwej i przyjemnej historii, że jest to trudny temat.

wtorek, 7 sierpnia 2012

"Romans"- Diane Johnson

Autor: Diane Johnson
Tytuł: Romans
Liczba stron: 411
Wydawnictwo: G&J

Do książki siadałam z zupełnie innymi wyobrażeniami. Patrząc na okładkę liczyłam na lekką, przyjemną lekturę, która pozwoli mi zrelaksować się po pracy. Ależ się zdziwiłam! Przecież miało być szybko, łatwo i przyjemnie a tutaj głównym wątkiem była lawina i jej niszczycielska moc. Czasami człowiek trafia w miejsce w nieodpowiednim czasie, tu zdarzenie zaważyło na dalszych losach wielu ludzi. Zmienia się życie dzieci Adriana, jego żony (byłej i obecnej), maleńkiego syna i siostrzeńca, a taże nieślubnej córki, o której istnieniu być może nie miał pojęcia. Wszyscy przybywają do górskiego hotelu, aby móc być bliżej ojca i móc go w każdej chwili zobaczyć (lub się pożegnać). Sytuacja szybko się zmienia, dzieci jeszcze przed śmiercią Adriana zaczynają się zastanawiać ile dostaną w spadku, czy jest sens dalej walczyć o jego życie (rokowania są bardzo, bardzo złe).
W tym samym francuskim hotelu czas spędza Amy, która przyjechała z Ameryki. Bardzo chce pomóc rodzinie w czym tylko może, ale okazuje się, że przysłowie "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane" ciągle jest aktualne. Zwykle gdy ktoś proponuje pomoc nie zastanawia się zbytnio nad konsekwencjami czynu, a one mogą być różne: dobre, o któych myśli się ciągle, a także niestety złe.
To był główny wątek, a drugi z nich, to poszukiwanie miłości oraz zdrada. Nie rozumie, jak można wybaczać notorycznie zdradzającego męża. Pierwszy raz- można wybaczyć, ale kolejne? Ja bym nie podarowała zwłaszcza po upokorzeniu, którego doznała Victoire.
Również zakończenie mnie zadzwiło, było takie nijakie, na wiele spraw miałam inne poglądy niż te w książce Kilka spraw nie zostało do końca wyjaśnionych.

sobota, 4 sierpnia 2012

"Zakazana żona"- Verena Vernuth

Autor: Verena Wermuth
Tytuł: Zakazana żona
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Hachette Polska

Ta książka czekała bardzo długo w kolejce do przeczytania. Sama nie wiem dlaczego, ptzecież lubię taką literaturę. Może podświadomie czułam, że nie będzie ona hitem?
Tu sama autorka pisze o sobie, o tym co przeżyła. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Jako, że od razu wiedziałam, że będzie to opowieść o miłości Araba do osoby spoza kraju arabskiego spodziewałam się wielkiej miłości, a potem zmiany z dobrego miłego męża na tyrana, który nie szanuje kobiet. Wiem, myślę stereotypowo, ale powiedzcie, czy w większości sytuacji tak nie jest? Czy większość książek nie mówi właśie o tym?
Ale "Zakazana żona" jest zupełnie inna. Przyjemnie się ją czyta, ale też w moim przypadku powodowała lekkie zirytowanie. Wprawdzie Chalid nie bił Vereny, ale jego traktowanie pozostawiało wiele do życzenie. Kultura arabska stawia kobietę niżej niż mężczyznę. Nie jest ona dla niego partnerką ale służącą i matką jego dzieci. Chalid nie traktuje Vereny jak równej sobie, mimo to, że Verena jest ze Szwajcarii, jest Europejką, a mężczyzna również przez jakiś czas tam pomieszkiwał. Co mi się nie podobało w jego zachowaniu? Nie mówił wszystkiego, stawiał przed faktami dokonanymi, podejmował decyzję bez porozumienia z nią, a tak się przecież nie robi. Nie powinnam zdradzać zakończenia więc powiem tylko, że jest to jedna z niewielu książek,w których nie ma happy endu.
Mimo, iż ta książka nie pdbiła mojego serca, to jednak sięgnę po inne książki z serii "Pisane przez życie".

niedziela, 29 lipca 2012

"Serce tygrysicy"- Ausling Juanjuan Shen

Autor: Ausling Juanjuan Shen
Tytuł: Serce tygrysicy
Liczba ston: 376
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Jestem pod bardzo wielkim wrażeniem tej książki. Tak ciekawe pozycje rzadko sie spotyka. Rzadko też lektura wciąga mnie tak bardzo, że nic ani nikt nie jest w stanie mnie oderwać. Po prostu nie było takiej możliwości zwłaszcza, ze pasjonują mnie państwa azjatyckie jak Chiny, Japonia, Tajwan, Korea. Fascynuje mnie wszystko związane z tymi krajami, język, kultura, to, jak żyją zwyczajni ludzie. Bardzo podobają mi się też niektóre zwyczaje, tradycje.
Kto wie, może kiedyś uda mi się odwiedzić któryś tych krajów?
"Serce tygrysicy" to autobiograficzna powieść autorki. Juanjuan opisuje swoje życie. Była to ; dziewczynką mieszkjąca w maleńkiej chińskiej wiosce. Niewiele miała, jej rodzice byli bardzo biednymi ludźmi, zresztą ogólnie w wioska była uboga, wszyscy mieszkańcy zajmowali się uprawianiem pól ryżowych. W tym miejscy ważne yło też, to co ktoś sobie pomyśli, opinia. W książce rodzice bali się, że będą oplotkowywani przez społeczność. Ale powiedzmy sobie szczerze, czy taka sytuacja ma miejsce tylko w Chinach? Nie, przecież jeszcze dzisiaj w Polsce wiele ludzi bardzo przejmuje się tym, jak są postrzegani, a zrobienie czegoś złego (np. zajście w ciążę w nieodpowiednim wieku, bez ślubu itp.) sprawia, że nie jest otrzymywane wsparcie, a wszyscy zastanawiają się jak pozbyć się „problemu”, żeby nie być odrzuconym przez społeczność. Zamiast wsparcia otrzymuje się wiele gorzkich słów jakim to się jest człowiekiem. Nie powinno się tak dziać, ale cóż można poradzić?
Shen dorastała w przekonaniu, że to nie jest życie dla niej. Ona od dziecięcych lat czuła się inna- kochała czytać, a praca przy zbieraniu ryżu była bardzo przykrym obowiazkiem. Na szczęście jako jedna niewielu osób idzie do szkoły, a potem udaje się jej dostać do kolegium nauczycielskiego by potem pracować jako nauczycielka.
Marzenia marzeniami, ale Juajnuan nie spodziewa się, że życie, które początkowo jawi się rajem wcale takie nie jest. Miało być tak pięknie, a rzeczywistość to niskie zarobki i kolejna mała wioska.
Ta młoda dziewczyna czuje się samotna. Wprawdzie miała kilku partnerów ale żaden nie był wart jej miłości, nie zasługiwał na nią.  Ona zdaje sobie sprawę, że z kilkoma z nich wcale nie powinna się wiązać, ale potrzeba miłości jest zbyt silna, kieruje nią serce.
Jak już wcześniej wspominałam, książka jest niesamowicie wciągająca. Myślę, że to między innymi dlatego, że bardzo ciekawie jest coś, czego nie znamy do końca, w tym przypadku kultura Chin. 
Każdy człowiek ma jakieś pojęcie o tym kraju jednak co innego poznać ten kraj z relacji kogoś, kto tam mieszka. 
Polecam. Ktoś, kto przeczyta na pewno nie będzie żałował czasu przeznaczonego na przeczytanie. 


sobota, 28 lipca 2012

"Łóżko"- David Whitehouse


Autor: David Whitehause
Tytuł: Łóżko
Liczba stron: 342
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Autor bardzo ciekawie przedstawia głównego bohatera. Jest im Malcolm. Jednak o jego przeżyciach nie wiemy od niego. Narratorem jest jego brat- co dziwne nie przypominam sobie, aby w tekście padło jego imię.
Malcolm od dzieciństwa był dziwną osobą, najdziwniejszy jest fakt, że nie lubił ubrań i korzystał z każdej okazji (nawet w miejscu publicznym!), aby się rozebrać. Jego „oryginalność” nie przeszkodziła w znalezieniu dziewczyna, ba! to Lou zabiegała o jego względy. Niestety Lou wpadła też w oko naszemu narratorowi, bratu Malcolma. Jest on zazdrosny, że taka fajna osoba wiążę się z Malem, który niczego sobą nie reprezentuje i nie ma jej niczego dobrego do zaproponowania.
Nasz główny bohater w swoje 25 urodziny kładzie się do łóżka. Powiecie, co w tym dziwnego, każdy wieczorem udaje się spać. Tu sytuacja jest inna. Malcolm nie zamierza już więcej wstawać, nie da się go w żaden sposób przekonać.  Przez to, taki try życia tyje i staje się coraz grubszy (wiadomo, kompletny brak ruchu). Mimo to, nie rezygnuje z jedzenia, a jego mama, choć zdaje sobie sprawę, że krzywdzi syna to jednak nie przestaje mu dawać dobrego, i co gorsze tłustego jedzenia. To wszystko sprawia, że Malcolm nie potrafi sam dokonywać czynności higienicznych i jest zdany tylko na pomoc rodziny.  
Staje się ciekawostką w mieście, kraju, ale nie jest to dziwne bo nie codzienne spotyka się osobę, która waży kilkaset kilogramów. Po reportażu w telewizji rodzina Malcolma dostaje mnóstwo listów. Nawiązuje też kontakt z kobietą, która przechodziła to samo co oni- jej mąż był osobą, która ważyła bardzo dużo.
„Łóżko” to ciekawa, trochę w „krzywym zwierciadle” opowieść o otyłości, ale ie tylko. Możemy się też trochę dowiedzieć o akceptacji takich osób w społeczeństwie.  
Ciekawym punktem w opowieści jest wątek naszego narratora i Lou. Od początku byłam ciekawa to się skończy, zwłaszcza, że ta dziewczyna była zdeterminowana w walce o miłość.
Jest to godne podziwu, wiele osób po pierwszych nieudanych próbach poddałoby się, zrezygnowało. Lou nie zrobiła tego, a trzeba przyznać, że życie jej nie pieściło- problemy rodzinne nie omijały jej.